Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak Ważki: krytyczny! (150%) » 1,5[(10+2)-(8+4)] = 0 Brak reakcji Rozmaryn.
Tym razem Ważkowa Łapa zareagował bardzo szybko, w przeciwieństwie do Rozmaryn, która wciąż stała w miejscu, jedynie z lekko ugiętymi łapami. Nie zmieniło to jednak faktu, że Ważka zupełnie się przeliczył i skoczył za bardzo w bok, omijając Rozmarynową Łapę i nie dając nawet rady jej dotknąć.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Dramatu już nie ma, znaczy jest, ale nie w takim stopniu jak był za kocięctwa. Ważka, stając się Ważkową Łapą, był już nieco wyrośnięty, odczepiając od siebie łatkę kurdupelka. Kocurek wciąż jest chudy i kruchy. Zdawać by się mogło iż mocniejszy podmuch wiatru byłby w stanie Ważkę przewrócić, a byle pierwszy lepszy terminator - złamać w pół jak gałązkę jednym uderzeniem łapy, i to niezbyt silnym.
Futerko młodzika nie zmieniło się nic a nic - jest bure, klasycznie pręgowane, z kremowym pyskiem, brzuchem i wewnętrzną częścią łap. Sierść jest dłuższa, jednak nie aż tak jak u Lodowego Kła, i sterczy na wszystkie strony, zwłaszcza na szyi i klatce piersiowej. Pióropuszowy ogon jest dość długi, a trójkątne uszy przestały być przyduże dzięki czemu nie wyglądały już jak doklejone. Bystre oczy Ważkowej Łapy zyskały zielony kolor, zachowując swój kształt i nieco nieobecny wyraz, a nos pozostał ciemny. Jego zdaniem - definicja przeciętności.
Sarkastyczny dyplomata. || KP
Oszroniony Pazur [KG] | Chmurne Niebo [KW]
Niestety jak widać szybka reakcja nie wystarczy. Bury terminator nie chciał dać okazji Rozmarynowej Łapie do trafienia go, więc sam szybko postanowił wyprowadzić atak w niczego nie spodziewającą się kremową kocice. Zrobił to jednak zdecydowanie za szybko i po prostu na oślep, niczego nie przeliczając wcześniej, przez co nie sięgnął córki Barwnego Nieba. W rezultacie nic się nie stało, a oboje stali na sztywnych czterech łapach. Ważka nie chciał odpuścić. Wiedział, że unikanie ciosów to coś w czym jest dobry, znał swoją zręczność, względnie przynajmniej, a więc chciał sprawdzić się w ataku, czyli czymś co było zaprzeczeniem jego natury. Jednak jak to mówią - jeśli chcesz mieć silne ręce to robisz pompki, a nie przysiady. Bury po raz kolejny spróbował skoczyć na Rozmarynową Łapę, korzystając z okazji iż znajduje się obok niej, a gdy kocica stała bokiem łatwiej powinno być ją przewrócić. Zakładając, że ta dalej będzie tam stała, a nie uskoczy jak sarenka przed kolejnym koślawym atakiem jej pręgowanego towarzysza.
another..round..ofbullets..hits..my skin well,fireaway'cause todayI won'tlettheshamesink in I amburstingthrough thebarricadesand reachin'for thesun...........I'm awarrior yeah,..that's what.....I've.....b e c o m e
I'm notscared..to beseen I makenoapologies,thisisME
Kremowa kotka ciemno klasycznie pręgowana o długim i aksamitnym futrze. Jej oczy są niebieskie, uszy trójkątne zakończone pędzelkami. Ma też białe znaczenia na pyszczku, klatce piersiowej oraz łapach. Jej nos i poduszki łap są różowe.
Spokojna i opanowana [KP]
Orle Skrzydło [KG] Brzozowa Łapa [KC]
Chciała przyjąć cios, ale nie było ciosu bo Ważka jej nie dosięgnął. No dobra teraz już nie planowała stać jak kamień i czekać na atak ze strony burego i rzuciła się na niego w ataku. Chciała trafić i nie uszkodzić go. Tylko pacnąć i tyle. W końcu to tylko sparing, taka zabawa, a nie jakaś wielka walka na śmierć i życie.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Atak Ważki: udany (100%) » (15+2)-(13+4) = 0 Atak Rozmaryn: nieudany (0%)
Brawurowo rzucili się na siebie nawzajem niemal w tym samym czasie, tworząc szansę na walkę w powietrzu... I pewnie właśnie dlatego im się nie udało, bo zwyczajnie rozminęli się w locie i nawet się nie dotknęli. Wylądowali tyłem do siebie, na jakiś czas tracąc się nawzajem z pola widzenia. Sparing trwał, a żadne z nich do tej pory jeszcze się nie popisało. Chociaż może była jakaś szansa, żeby to zmienić, gdyby oboje się teraz postarali.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Dramatu już nie ma, znaczy jest, ale nie w takim stopniu jak był za kocięctwa. Ważka, stając się Ważkową Łapą, był już nieco wyrośnięty, odczepiając od siebie łatkę kurdupelka. Kocurek wciąż jest chudy i kruchy. Zdawać by się mogło iż mocniejszy podmuch wiatru byłby w stanie Ważkę przewrócić, a byle pierwszy lepszy terminator - złamać w pół jak gałązkę jednym uderzeniem łapy, i to niezbyt silnym.
Futerko młodzika nie zmieniło się nic a nic - jest bure, klasycznie pręgowane, z kremowym pyskiem, brzuchem i wewnętrzną częścią łap. Sierść jest dłuższa, jednak nie aż tak jak u Lodowego Kła, i sterczy na wszystkie strony, zwłaszcza na szyi i klatce piersiowej. Pióropuszowy ogon jest dość długi, a trójkątne uszy przestały być przyduże dzięki czemu nie wyglądały już jak doklejone. Bystre oczy Ważkowej Łapy zyskały zielony kolor, zachowując swój kształt i nieco nieobecny wyraz, a nos pozostał ciemny. Jego zdaniem - definicja przeciętności.
Sarkastyczny dyplomata. || KP
Oszroniony Pazur [KG] | Chmurne Niebo [KW]
Gwiezdny Klanie, dobrze, że nikt tego nie widzi, bo aż wstyd!
Dwójka świeżo upieczonych terminatorów po prostu minęła się w powietrzu, gdyż żadne z nich nie wymierzyło przed skokiem na swojego sparingpartnera. No zdarza się jak widać... Ważkowa Łapa czuł powoli jak opuszczają go siły, ale jeszcze nie do tego stopnia by się poddać. Zielonooki odwrócił się szybko i gdy tylko Rozmarynowa Łapa zrobiła to samo, ten w niemalże instynktownym odruchu zgarnął łapą piasek i usiłował sypnąć nim kremowej w pysk, nim ta go zaatakuje, co pewnie jej się uda mimo potencjalnych drobinek w oczach... No ale trzeba było spróbować, czyż nie? Poza tym co innego taki chuderlawy Ważka miałby zrobić...? Nic mu nie zostało, poza myśleniem, do tego się przynajmniej nadawał.
another..round..ofbullets..hits..my skin well,fireaway'cause todayI won'tlettheshamesink in I amburstingthrough thebarricadesand reachin'for thesun...........I'm awarrior yeah,..that's what.....I've.....b e c o m e
I'm notscared..to beseen I makenoapologies,thisisME
Kremowa kotka ciemno klasycznie pręgowana o długim i aksamitnym futrze. Jej oczy są niebieskie, uszy trójkątne zakończone pędzelkami. Ma też białe znaczenia na pyszczku, klatce piersiowej oraz łapach. Jej nos i poduszki łap są różowe.
Spokojna i opanowana [KP]
Orle Skrzydło [KG] Brzozowa Łapa [KC]
Jak w animacjach powinien przelecieć kruk za którym pojawiałyby się kropki. Nie wyszło. Znów. I znów to samo. Nie trafione. Źle wymierzone. Cały czas to źle. Dobrze że ich mistrzynie tego nie widzą. By się załamały chyba widząc tą serie nieszczęśliwych zdarzeń.
Dobra wylądowali tyłem do siebie i należało szybko to zmienić. Odwróciła się więc w stronę Ważki, który postanowił spróbował zaatakować ją piaskiem, a konkretniej jej oczy. Rozmaryn rzuciła się nie zależnie od wyniku ataku burasa w miejsce gdzie ten jeszcze chwilę stał. Może chociaż tym razem uda jej się go trafić i może nawet przewrócić.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Rzut na powodzenie akcji Ważki: parzyste – udana nieparzyste – nieudana
» wypada: 2 – Ważka trafia w Rozmaryn piaskiem; celność Rozmaryn obniżona o 2 przez dwie tury
Atak Rozmaryn: nieudany (0%)
Faktycznie, ze swoją słabą siłą Ważka nie mógł atakować w zbyt mocarny sposób, ale potrafił szybko myśleć i instynktownie działać, co tym razem wyszło mu na spory plus. Terminator sprawnym ruchem cisnął w Rozmarynową Łapę piaskiem, tym samym na chwilę ją oślepiając. Pewnie właśnie dzięki temu kotka zupełnie nie trafiła, a zamiast prosto na Ważkę, skoczyła gdzieś w bok – zwyczajnie nie widziała, gdzie leci.
Ważka: S: 2 | Zr: 9 | Sz: 6 | HP: 60 | W: 27-2=25/40
» od następnej tury celność obniżona ze względu na spadek W o 1/3
Rozmaryn: S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | HP: 48/50 | W: 42-3=39/50
» celność obniżona o 2 przez dwie tury
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Dramatu już nie ma, znaczy jest, ale nie w takim stopniu jak był za kocięctwa. Ważka, stając się Ważkową Łapą, był już nieco wyrośnięty, odczepiając od siebie łatkę kurdupelka. Kocurek wciąż jest chudy i kruchy. Zdawać by się mogło iż mocniejszy podmuch wiatru byłby w stanie Ważkę przewrócić, a byle pierwszy lepszy terminator - złamać w pół jak gałązkę jednym uderzeniem łapy, i to niezbyt silnym.
Futerko młodzika nie zmieniło się nic a nic - jest bure, klasycznie pręgowane, z kremowym pyskiem, brzuchem i wewnętrzną częścią łap. Sierść jest dłuższa, jednak nie aż tak jak u Lodowego Kła, i sterczy na wszystkie strony, zwłaszcza na szyi i klatce piersiowej. Pióropuszowy ogon jest dość długi, a trójkątne uszy przestały być przyduże dzięki czemu nie wyglądały już jak doklejone. Bystre oczy Ważkowej Łapy zyskały zielony kolor, zachowując swój kształt i nieco nieobecny wyraz, a nos pozostał ciemny. Jego zdaniem - definicja przeciętności.
Sarkastyczny dyplomata. || KP
Oszroniony Pazur [KG] | Chmurne Niebo [KW]
No proszę, coś jednak w tej paradzie żenady się udało! Mianowicie Ważkowej Łapie udało się oślepić chwilowo Rozmaryn dzięki celnemu trafieniu piaskiem prosto w jej oczy. Dumny był, że jego strategia się powiodła, jednak kocurek nie mógł spocząć na laurach, gdyż kremowa kocica zapewne zaraz doprowadzi się do porządku i zaatakuje. Zielonooki musiał działać i w obecnym stanie swojej sparingpartnerki dostrzegł okazję do przewrócenia jej. Córka Barwnego Nieba musiała zmierzyć się teraz z nieprzyjemnym uczuciem jaki wiązał się z piaskiem w jej oczach i zapewne nie będzie przykładać specjalnej wagi do utrzymywania równowagi, toteż Ważkowa Łapa postanowił spróbować pchnąć kocicę i ją wywrócić. Rzecz jasna nie zamierzał "atakować" frontalnie, gdyż ciężej powalić stojącego tak kota, a od boku. Ugiął więc łapy, przenosząc ciężar ciała na tylne i wybił się z nich najmocniej jak mógł, by całym pędem uderzyć w bok Rozmarynowej Łapy.
Może się uda, tym razem!
another..round..ofbullets..hits..my skin well,fireaway'cause todayI won'tlettheshamesink in I amburstingthrough thebarricadesand reachin'for thesun...........I'm awarrior yeah,..that's what.....I've.....b e c o m e
I'm notscared..to beseen I makenoapologies,thisisME
Kremowa kotka ciemno klasycznie pręgowana o długim i aksamitnym futrze. Jej oczy są niebieskie, uszy trójkątne zakończone pędzelkami. Ma też białe znaczenia na pyszczku, klatce piersiowej oraz łapach. Jej nos i poduszki łap są różowe.
Spokojna i opanowana [KP]
Orle Skrzydło [KG] Brzozowa Łapa [KC]
Niestety piasek rzucony przez Ważkę dostał się do jej oczu. Mało co widziała... Skoczyła w ciemno. Całkiem gdzie indziej niż był jej sparingowy kolega. Zatrzymała się i postanowiła spróbować łapać jakoś odrobinę pozbyć się piachu z uchy. Pewnie jej to nie wyjdzie, ale oby tylko nie pogorszyło. Jakie to było niefajne uczucie. Musiała się go pozbyć i to jak najszybciej.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
W trakcie gdy Rozmaryn próbowała pozbyć się piasku, Ważka podjął kolejną próbę ataku. Szkoda tylko, że nawet fakt, że terminatorka nie zamierzała atakować czy unikać, a próbowała poradzić sobie z piaskiem, nie pomógł Ważkowej Łapie w osiągnięciu celu. Khh, nie. Sprawę utrudniał jeszcze fakt, że terminator był już dość zmęczony skakaniem w kółko. Nie trafił. Znowu. Wybił się z całej siły i nawet jeśli nie posiadał jej dużo, było to trochę za wiele, bo przeskoczył gdzieś nad terminatorką. Ups?
Ważka: S: 2 | Zr: 9 | Sz: 6 | HP: 60 | W: 25-4=21/40
» celność obniżona ze względu na spadek W o 1/3
Rozmaryn: S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | HP: 48/50 | W: 39/50
» celność obniżona o 2 do końca tej tury
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił Płeć: kotka Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów. Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Nawet jeżeli ma się własny Klan głęboko w nosie, żeby nie powiedzieć gorzej, czasami trzeba złapać jakąś zwierzynę - ot tak, żeby nikt nie miał jakiegoś twardego dowodu na jej nielojalność i niechęć do Rzeki. Na polowania chodzi? Chodzi. Patroluje granice? Patroluje. Nie pluje pod Mroźną Skałę? Nie pluje. Nie próbuje podtruć tej, pożal się Gwiezdny Klanie, przywódczyni jagodami śmierci? Nie próbuje. Pewne minimum trzeba było zachowywać, aby móc w zamian za to każdego dnia podejmować na nowo decyzję - czy tej nocy dać nogę z Klanu, czy pozostać w nim i jeszcze trochę ponaciągać nerwy garstki fanatyków. Lubiła grać na emocjach innym kotom. Bawiła ją obserwacja wyrazów różnych uczuć na ich pyskach, wyrazów uczuć, których ona sama miała łaskę nigdy - lub prawie nigdy - nie doświadczyć. Cieszyło jej oczy też zbijanie kotów z pantałyku dwuznacznymi wzmiankami i słówkami, tak jak ostatnio ze Zmierzch. Białe kocię wręcz zbierało szczękę z ziemi.
Właściwie to nawet nic nie miała przeciwko polowaniu. Podobał się jej trzask maleńkich kręgosłupów pod jej łapami, aczkolwiek przyjemne również było rozdzieranie piszczek na strzępy. Ich ciała były w środku takie miękkie i ciepłe.
Z takimi myślami dotarła tutaj, na Ptasie Krzewy, gdzie zdecydowała się rozpocząć polowanie. Ustawiła się w pozycji łowieckiej - ugięte łapy, ogon na równi z grzbietem, brzuch na takiej wysokości, by futro nie szurało po ziemi. Stanęła tak, by jej zapach nie był wyczuwalny, a cień widzialny dla ewentualnych piszczek - i ruszyła przed siebie, uważając na każdą gałązkę pod łapami.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Cóż, szczęście dopisywało rzecznej wojowniczce. Przeszła raptem parę kroków, gdy usłyszała pewien szelest. Natychmiast odwróciła głowę w tamtym kierunku, niemalże odruchowo i ujrzała, jak wśród kęp traw porusza się padalec. Jego tępo nie było zatrważające, więc złapanie go nie powinno być szczególnie trudne ale kto wie, może przodkowie odbiorą zwierzynę tak szybko jak ją dali?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił Płeć: kotka Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów. Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Żywiła swego rodzaju sympatię do padalców - tak jak do ogólnie wszystkich zwierząt, których stałe spożywanie nie wiązało się z przybraniem na wadze, może poza rybami. Paskudna woń wydobywająca się z pyska po ich zjedzeniu była dla niej nieznośna. Na jego nieszczęście do zwierzęcia, które teraz przed nią wiło się na ziemi, nie żywiła takiej antypatii.
Dlatego też ruszyła do przodu, starając się miękko stąpać - tak, by zwierz nie wyczuł drgań ziemi, choć i tak wątpliwe, czy mógłby nawet wówczas uciekać w jakimś nadnaturalnym tempie - a gdy znalazła się w dogodnej odległości, postarała się szybkim skokiem przygnieść padalca do ziemi przednimi łapami.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Także no, to by było na tyle ze szczęścia. Jaskółczy Śpiew w ogóle nie zwracała uwagi na to, w jakiej znajduje się pozycji i jak podchodzi do ofiary. Zdradzało ją dosłownie wszystko, toteż padalec nie miał najmniejszego problemu z wyczuciem jej, zarówno po zapachu, jak i po drganiu podłoża. Natychmiast ruszył do ucieczki i jeszcze szybciej przemieszczał się miedzy źdźbłami trawy, jednak nie na tyle szybko, by zniknąć z pola widzenia wojowniczki. Mogła go gonić, jak najbardziej. Tylko czy go dogoni?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił Płeć: kotka Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów. Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Zmrużyła oczy, kiedy miedziana smuga zniknęła sprzed jej łap. Trwało to dosłownie uderzenie serca - tyle potrzebowała, by rzucić się w pogoń za zwierzęciem. Taktyka? Prosta. Dopaść padalca, przygnieść go mocno do ziemi łapami, a potem kilkoma uderzeniami zakończyć jego żywot.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«