Czy dogoni? Oczywiście że tak. Wojowniczka natychmiast rzuciła się w pogoń za padalcem i gdy tylko była odpowiednio blisko, pozbawiła go życia w mgnieniu. Tylko czy warto? Może następnym razem powinna przykładać większą wagę do tego, w jaki sposób się skrada? Być może.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił Płeć: kotka Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów. Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Uśmiechnęła się pod nosem, dopadając beznogą jaszczurkę i zakańczając jej żywot. Wzięła ją w pysk i zakopała, oznaczając miejsce jej ukrycia jakimś charakterystycznym kamieniem. Po zakończeniu tej pracy ustawiła się na powrót w pozycji łowieckiej i ruszyła przed siebie, uważając na wszystko, co mogło zdradzić jej obecność - wiatr, drgania podłoża, potencjalne źródła hałasu, cień.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Nie ma tak dobrze. Jaskółczy Śpiew dopiero co złapała zwierzynę, więc musiała chwilę odczekać, nim dorwie kolejną! Póki co nie była w stanie nic wychwycić. Jedynie szum liści kołyszących się pod wpływem lekkiego wiatru, nic więcej.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił Płeć: kotka Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów. Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Trudno. Wojowniczka nadal kontynuowała swoją robotę, idąc w tej samej pozycji i czekając, aż leśne stworzenia stracą czujność po jej ostatnim ataku. W dalszym ciągu przygotowana była na to, by wychwycić obecność ewentualnej zdobyczy każdym z możliwych zmysłów - węchem, słuchem, wzrokiem - i zarazem mając baczenie na wiatr, słońce i drgania podłoża. Starała się iść tak, by jej zapach nie był wyczuwalny dla wszystkich stworzeń w promieniu kilometra.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Wojowniczka zatem szła dalej, całą swoją uwagę skupiając na jakichkolwiek znakach, które mogłyby zdradzić położenie zwierzyny. Przez jakiś czas nie była w stanie nic wyłapać aż w końcu coś usłyszała. Nie było to jednak byle co, a pisk. Pisk pisklaka, który wypadł z gniazda. Udało mu się przeżyć, ale robił wszystko, by mama dowiedziała się o tym, że brakuje mu jednej pociechy. Maluch nie potrafił jeszcze latać i był za mały, by opłacało się go zabijać, ale decyzja należała do Jaskółczego Śpiewu.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Pora Opadających Liści nastała pełną gębą. Wszędzie roślinność żółknęła i brązowiała, zrzucała też liście albo po prostu umierała. Jednak grupa ssaków żyjąca na terenach nie zamierzała nijak przespać nadchodzącej Pory Nagich Drzew, o nie. Musiała przeżyć, a jednym z podstawowych warunków ku temu było polowanie. Wschód więc zdecydował się wybrać na takowe razem z Płonącym Świtem, jednak dość szybko uzgodnili, że się rozdzielą i każdy będzie szukać swojej zwierzyny. W Ptasich Krzewach więc Płonąca ruszyła w stronę granicy z Klanem Gromu, a Wschód wybrał drugą opcję, życząc wcześniej przyjaciółce powodzenia i z przyjemnością słysząc odpowiedź zwrotną. Powodzenie się przyda, kiedy jest się zdecydowanym złapać coś, dzięki czemu wykarmi się klan.
Przystanął więc w jednym z punktów i zwrócił szczególną uwagę na wiatr, po czym ustawił się tak, by ten dmuchał wprost w jego pysk. Przybrał pozycję łowiecką, a więc ugiął łapy, ustawił łeb i ogon w linii grzbietu i w takiej pozycji ruszył, przenosząc ciężar ciała na tył. Wszystkie zmysły miał jasne i używał wszystkiego, by znaleźć zwierzynę. Wypatrywał jej, nasłuchiwał, ale też pilnował zapachów, które mogły podpowiedzieć mu, gdzie może znaleźć jakiś smakowity kąsek do rzucenia na stos.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Choć Pora Spadających Liści nadeszła i z każdą chwilą robiło się coraz zimniej, a zwierzyna szykowała się na Porę Nagich Drzew. Wciąż jednak było za wcześnie, by całkowicie pochowała się do swoich gniazd i norek. Rzeczny wojownik szukał i węszył za potencjalną zdobyczą, ale na razie nie natrafił na nic szczególnego. Ot, po prostu musi iść dalej, by coś znaleźć.
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Nikt się nie spodziewał, że od razu wpadnie na jakiś trop, chociaż byłoby miło. Wschód jednak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że żadna myszka czy inne zwierzątko samo mu się na pazury nie nadzieje. Poruszał się więc dalej w pozycji łowieckiej, korygując nieco pozycję w oparciu o powiewy wiatru tak, by znajdował się dokładnie pod niego, i wszelkimi zmysłami badał otoczenie w poszukiwaniu śladów jakiejś zwierzyny. Ostrożnie kładł też łapy, uważając, by nieuważnym krokiem nie nadepnąć na jakiś szeleszczący liść i tym sposobem nie przepłoszyć potencjalnej zdobyczy.
Ponadprzeciętnie duży, masywny kocur o długim czarno srebrnym futrze z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami. Białe znaczenia okalają jego pyszczek i ciągną się przez pierś po brzuch, tworząc także krótkie skarpetki na wszystkich łapach. Ma jasnoróżowy nos oraz duże, spiczaste uszy, zaś jego oczy są lekko skośne w kolorze zielono miętowym.
Spokojny; nieufny; paranoik; duża samoocena; realista; inteligentny; z dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości; obserwator; poważny
Faktycznie, miło byłoby na coś natrafić nieco szybciej, jednak najwyraźniej Bursztynowy Wschód musi się nieco nachodzić, zanim znajdzie cokolwiek, co mógłby upolować. Chociaż bardzo się starał, wysilając zmysły i bacznie rozglądając, to nie wyczuł żadnej zwierzyny, którą mógłby upolować. Wiatr mu sprzyjał i właściwie to nie zmieniał nawet kierunku, a mimo to wojownik jak na razie nie miał szczęścia. Może za chwilę się ono do niego uśmiechnie?
.................................♣ ............................................ Lights areflashing, colors are blurring ..............................................There are patterns in my mind ................................................Things are hidden to the world around me ..................♣BUT STILL THEY SAY I'M BLIND
................................................They wrap me up in a web of lies ◊ ................................................Meet the man who's locked inside .....................................................I'm too many people in too many places ..........................................................I've...a...split...personality .................................._______________________
Głupio by było poddawać się na samym początku. Wschód jednak wiedział, że Pora Opadających Liści już tak nie sprzyjała poszukiwaniom zwierzyny, bo robiło się chłodniej i tak dalej, ale mimo wszystko przecież coś znaleźć w końcu musiał. Ot, los w końcu musiał się do niego uśmiechnąć.
Szedł więc dalej w pozycji łowieckiej i przy zachowaniu zasad skradania się. Zgrabnie omijał przeszkody łapami, jednocześnie wciągając powietrze mieszające się ze specyficzną wonią umierających liści i próbował rozpoznać w nim zapach jakiejś zwierzyny. Rozglądał się dookoła swoimi bursztynowymi oczyma, szukając jakiegoś ruchu należącego do żywego stworzenia. Jego uszy też pracowały, niczym dwa niezależne od siebie radarki przekręcały się na boki, by jak najlepiej wyłapać dźwięki w okolicy.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
No i proszę, los uśmiechnął się do rzecznego wojownika, który po chwili szukania w końcu na coś natrafił. W zasięgu wzroku, nieco przed sobą mógł dostrzec siedzącego na ziemi dzięcioła, który musiał akurat przylecieć z najbliższego drzewa. Niefortunnie dla niego, zaś dla Bursztynowego Wschodu to idealna okazja, by coś upolować, szczególnie, że ptak nie wiedział, że niedaleko znajduje się kot.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
O, proszę. W momencie, w którym jego oczęta wychwyciły ptaka, Wschód znieruchomiał. Oto i przed nim pierwsza potencjalna ofiara - dzięcioł. Nie było co się namyślać, bo ptak jak na życzenie siedział na ziemi. Rudy kocur więc upewnił się, że stoi pod wiatr oraz że jego ciało znajduje się w pozycji łowieckiej - ogon i głowa na równi z ciałem, łapy ugięte, brzuch nisko, ale nie dotyka ziemi, i skorygował, jeśli coś było nie tak. Spłycił oddech i przeniósł ciężar ciała na tylne łapy. Pamiętał, że według zasady ptak zobaczy musi pozostać niewidzialny, więc gdy ruszył, patrząc pod łapy by na nic nie nadepnąć, korzystał z otoczenia, by się ukryć, ewentualnie zastygał w bezruchu, gdy ptaszek odwracał ku niemu głowę. Chciał podejść, najbliżej jak mógł, by potem w niskim, szybkim susie skoczyć ku dzięciołowi. Wtedy celowałby swoimi zębami w szyję zwierzątka, by na miejscu ukrócić jego cierpienia, chociaż jeśli trafiłby w skrzydło, też nie byłoby źle.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Wojownik nie miał żadnych problemów z przybraniem pozycji łowieckiej. Zresztą jak na kota o tej randze przystało - zrobił wszystko jak należy, co w końcu doprowadziło do tego, że udało mu się złapać dzięcioła. Bezszelestnie podkradł się do ptaka i skoczył na niego, niemal natychmiast kończąc jego żywot ugryzieniem w kark.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Idealnie! Wschód nie miał najmniejszych wątpliwości co do swojego podejścia, i oczywiście, ptak nie miał opcji innej niż dokonanie w jego łapach żywotu. Zabił dziobiastego szybko i bezboleśnie, a zaraz po tym, jak zawsze, pozwolił sobie na dwa uderzenia serca poczucia dumy do samego siebie. Oto i on, waleczny wojownik, który wziął się za karmienie klanu! Czymże jest jednak jeden mały dzięciołek?
Schował zwierzynę w korzeniach jednego z drzew, przysypując go ziemią i opadłymi liśćmi, zaznaczył sobie też to miejsce, po czym ruszył dalej, co pewnie było oczywiste. Ustawił się pod wiatr i przybrał pozycję łowiecką, po czym ruszył, skradając się wśród roślin. Starał się iść bezszelestnie, a wszelkie zmysły miał wyczulone na poszukiwania nowej, potencjalnej ofiary.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Bursztynowy Wschód musiał mieć szczęście do znajdywania ptaków. Już za moment mógł dostrzec przed sobą wielkiego i masywnego ptaka o czarnym kolorze, jakim był kruk. Siedział na ziemi i wyjadał coś z ziemi, nie interesując się za bardzo rzecznym wojownikiem. Właściwie to od kocura zależy, czy postanowi zaatakować kruka i najpewniej stoczyć z nim jakąś walkę, bo kruk na pewno nie zamierzałby ot tak się poddać.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------