Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Nie chciała źle - nie. Ale czy sama zaczęłaby uciekać od nieznajomego, gdy byłaby ranna? No zapewne tak. Toteż westchnęła tylko głęboko, zrobiła krótkie "uuughhh" i zaczęła biec za nią. Dzwonek tamtej robił hałas, denerwowało to Przypływ, ale bardziej niż irytowało, to przerażało, że coś się tu zaraz zjawi. Oby nie, oby nie, oby nie. Oby zwierzęta były przestraszone tym dudniącym w uszach dźwiękiem, a nie zaciekawione. Przypływ na przykład odczuwała ból słysząc ten durny dźwięk, a co dopiero ta mała. Póki co uznała, że spróbuje ją dogonić i tylko zagrodzić jej drogę, chcąc odskakiwać w strony, w które biała by się układała. Nie chciała od razu na nią skakać, bo mogłaby jej zadać niechcący ból.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxŚnieżnobiała koteczka biegła ile sił w jej niewielkich łapkach, robiąc przy tym niesamowity hałas swoim dzwoneczkiem. Ból był okropny, sprawiał, że co jakiś czas się potykała i nie potrafiła biec tak szybko, jak by chciała. Czuła oddech Nadpływającej Łapy na karku, była przerażona, a kolejne łzy cisnęły jej się do oczu. Niestety, wyszkolona terminatorka okazała się o wiele od niej szybsza, bez problemu ją wyprzedzając i stając na jej drodze. Właścicielka różowej obróżki z dzwoneczkiem przystanęła, jej sierść stanęła dęba, a ona sama wygięła się w coś na kształt pozy łowieckiej, będąc blisko ziemi, jakby gotowa do ataku. Łzy zaczęły spływać po jej policzkach, sama się zaś trzęsła. - Zstw - pisknęła, choć nie można było jej dobrze zrozumieć.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
W końcu udało jej się dobiec. Kotka zipiąc stała przed białą. Odsunęła się dwa kroki w tył. - Proszę. Chcę pomóc. Nie chcę ci nic zrobić. - Mruknęła znów, licząc na to, że biała nie będzie znów biec. - Wygląda, jakby cię bolało. Co się stało? - Kątem oka widziała jak brudna jest biała i jak wtapia się w śnieg. Jej niebieskie oczy wyglądały na całkowicie przerażone... nic dziwnego. Ale jeśli coś zrobiło krzywdę jej, to mogło też mniej doświadczonym terminatorom.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxBiała koteczka patrzyła prosto w oczy Nadpływającej Łapy, a w jej ślepiach iskrzył tylko strach. Czyste przerażenie, panika. Chciała stąd uciec, być jak najdalej, ale wiedziała w jak beznadziejnej jest pozycji. Obca kotka była szybsza i sprytniejsza, dobrze wiedziała, że nie da rady uciec, nieważne ile prób by podjęła... a nie wiadomo co się stanie, jak niebieskookiej skończy się cierpliwość. Była obca. Mogła zrobić jej krzywdę prawdopodobnie jednym ruchem xxxx- Zstw - pisnęła znowu, to samo co wcześniej. - Zostaw... mn...ie.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Lekko obnizyla brwi. Czyli nie chce pomocy? Świetnie. Idiotka. - Jesteś na terenie Klanu Rzeki. Jeśli nie chcesz mojej pomocy, to musisz opuścić nasz teren. W tamtą stronę jest granica, idź tam. Ktoś inny może cię stąd przepędzić bez uprzedzenia. - Poinformowała ją i odsunęła się od niej, odsłaniając przed nią drogę. Teraz już sama musiała zdecydować czy wolała pomoc czy błądzenie na oślep.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Udała się na zwyczajne, codzienne polowanie. Nie skupiała się na niczym konkretnym, po prostu chcąc złapać sporo piszczek na stos. Szla rozglądając się za czymś.
//MG
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Pierwszym co wylądowało przed kotką było coś błyszczącego. Nie miała nawet czasu na sprawdzenie czym to było, bo z góry zaczął zlatywać czarny kształt. Cokolwiek to było, należało do wrony, a ona niewzruszona obecnością kotki, zamierzała to odzyskać. Jeśli wojowniczka będzie wystarczająco szybka to zdąży chwycić czarne ptaszysko.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Przypływ przyglądała się czarnemu kształtowi, widząc jak na dół leci wrona. Nie było czasu na jakieś podchody, bo tak i tak wiedział o tym, że ona tam jest. Dlatego też po prostu zaczęła biec szybko w jego kierunku, chcąc odbić się od ziemi, polecieć w jego kierunku, złapać i zagryźć w kark.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Nadpływająca Ławica (hehe) nadpłynęła w stronę ptaka z tak zawrotną prędkością, że ten nie zdążył nawet zarejestrować jej obecności, a w kark już wbijały mu się ostre kły. Wrona straciła dzisiaj nie tylko błyskotkę...
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Czuła się wstrętnie. Paskudnie. Coś, o co dbała najbardziej na świecie została zniszczone! Jej piękne, złociste futerko było przerzedzone, pojawiły się jakieś wstrętne plamy, a do tego chodziła jeszcze bardziej podenerwowana niż zwykle. Nie miała ochoty siedzieć w obozie, dlatego poszła na spacer. Nie mogła ryzykować tym, że ktokolwiek ją zobaczy. Nie w takim stanie. Nie nadawała się teraz do podziwiania.
Długonoga kotka o szczupłej sylwetce, którą zdobi większości biała, krótkowłosa sierść. Srebro i czarne tygrysie pręgi znalazły są ostoję jedynie pod postacią plamy z tyłu prawej, przedniej łapy; łatą, która rozciąga się od prawego policzka, przechodząc przez oko aż do czubka głowy oraz do spiczastych, dużych uszu. Rozlewa się nierówno, pozostawia sierść wokół lewego oka białe, tworząc pewnego rodzaju strzałkę; oraz na krótkim, grubym ogonie. Drobny pyszczek zamieszkują duże, okrągłe ślepia o soczystozielonej barwie i różowy nosek. Chodzi dumnie z wysoko podniesionymi uszami i głową.
Rosa nie należy do najprzejrzystszych kotów. Wyuczona by na początku słuchać – potem mówić, woli taktycznie odpowiadać niż angażować się z rozmówcą. Pasuje jej to, gdyż i tak woli wchłaniać wiedzę i klanowe plotki, ale jak już musi coś powiedzieć zrobi to ostrożnie. Na początku myśli potem działa. Pogardliwie patrzy na koty w podobnym wieku, zwłaszcza na terminatorów młodszych od niej. Często za plecami ich plecami obraca oczami lub wzdycha z zażenowania, gdy wchodzi z nimi w jakąkolwiek interakcje. Nie powiedziałaby nigdy wprost czegoś okrutnego czy niemiłego, no bo tak to nie wypada, aczkolwiek jej słowa nigdy nie należą do … najszczerszych. Jedynym autorytetem dla niej i kotami, do których zwraca się pełnym szacunkiem są jej matki, starsi wojownicy i trójka klanowa. Jest bardzo ambitna, chciałaby zaistnieć swoim Klanie i służyć mu jak najlepiej, zrobiłaby wszystko by dowieść swoją wartość.
Była wojowniczką™ może zaledwie wschód czy dwa, a już czuła się jak w żywiole. Coraz mniej spędzała poza obozem, zgłaszając się jak na najwięcej patroli, tak by dodać sobie jakieś osłody po treningu z samotniczym bękartem. Wracała właśnie z patrolu granicznego, gdy spostrzegła znajome złote futro.
- Jarzęb? Co robisz tak daleko od Obozu? - miauknęła nagle gdzieś za terminatorki. Nie widziała jej od czasu ceremonii. Te piękne złote włosy wciąż były w rozpacznym stanie. Ciekawe co się stało? Stres? Może Karaś ją porzucił i przeskoczył na kolejnego kwiatka. Eh. Czy powinna wciąż zadawać się z córką Kurzej Stopy skoro ta była znacznie bardziej do tyłu z treningiem oraz podupadła jej uroda. Może. Może zanim spali ten sojusz, powinna na początku zbadać, co się ogólnie stało. Poza tym, musiała się wywiązać z umowy.
- Czy coś się stało..? - spytała w jak najbardziej zmartwionym tonem, jaki mógłby zasłonić jej prawdziwe myśli. Mimowolnie spojrzała jeszcze raz na sierść. Wśród rzadszych loków, spostrzegła jeszcze jakieś plamy. Zachowała dystans. Oh Gwiezdny Klanie jeszcze ją zarazi!
Nie spodziewała się spotkać tu kogokolwiek bo, szczerze, tego właśnie unikała. Kontaktu z innymi. Dochodziła do siebie po chorobie, jej futro tak samo, ale nadal pozostawiało wiele do życzenia i nie chciała, by ktokolwiek ją widział w takim stanie.
- Poranna Roso. - parsknęła. Nie zazdrościła jej rangi wojowniczki, Jarzębinie na tym w ogóle nie zależało. Wiedziała jednak, że Rosa, tak jak i ona, jest dumna jak paw i zapewne woli, by zwracać się do niej nowym, pełnym imieniem.
- A gdzie indziej mam być? Nie będę tam siedziała wyglądając... tak. Nie będą się na mnie patrzeć w takim stanie. - powiedziała, układając futro na boku tak, żeby zagrać łysą plamę. - Choroba. Jakaś swędziawka, czy coś tam. Powoli mi to odrasta, ale dopóki nie będzie jak wcześniej, to nie zobaczą mnie w obozie za dnia. Jeszcze musiałam iść do tej całej, ugh, Wierzbownicy. Tragedia - powiedziała. Będzie wychodziła o świcie i wracała o zmroku, tak żeby nikt nie był w stanie dostrzec tej paskudnej łysiny. Jej piękne, miękki złociste futro...