Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Łagodnie pofalowany, porośnięty trawą teren, od czego pochodzi jego nazwa... jak i od skojarzenia kształtu zielonych stoków z wygiętym w łuk grzbietem kota. Gdzieniegdzie porośnięte drzewami, ale wyraźnie nie jest już to część lasu, przestrzeń zbyt odkryta i otwarta. Wśród pagórków i zagłębień można odkryć nawet królicze i borsucze nory, niektóre już dawno porzucone, a niektóre wciąż okupowane przez swoich lokatorów.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Gdy wychodziła dzisiaj na polowanie dając dzień przerwy Pchlej Łapie przy wyjściu z obozu zatrzymał ją Wężowa Gwiazda. Myślała, że ma dla niej jakieś zadanie albo chce zapytać o postęp w treningu córki Motylego Lotu, ale ojciec najzwyczajniej w świecie zaproponował, że się do niej dołączy. Więc we dwójkę wyszli z obozu i wyruszyli na poszukiwanie jakiegoś miejsca odpowiedniego do polowania. Dotarli do Trawiastych Grzbietów i tam też Lefka się zatrzymała, rozglądając się po okolicy. - Tu chyba będzie w porządku, co, tato? - miauknęła do Wężowej Gwiazdy. Jeśli przywódca chciał iść gdzieś indziej, to, oczywiście, mogli przejść dalej, ale na oko nikt w tej części Trawiastych Grzbietów tego dnia nie polował, więc powinni mieć sporą szansę znaleźć jakąś zwierzynę.
Przełknęła nerwowo ślinę. Ostatnimi czasy czuła się niepewnie jeśli chodziło o jej umiejętności łowieckie i bała się, że jako dorosła wojowniczka zbłaźni się nie tylko przed swoim przywódcą ale jednocześnie także mistrzem i ojcem.
//tate
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Wężowa Gwiazda miał ochotę na polowanie. Ale nie byle jakie polowanie, bo takie w towarzystwie. Traf chciał, ze to właśnie Lwi Płomień napatoczyła mu się pod nos, więc w sumie z ochotą wziął tę okazję i zaproponował jej wspólny wypad w teren. W końcu chyba nie ma niczego lepszego jak polowanie w rodzinnym gronie. Podobno.
W każdym razie, kiedy dotarli na miejsce, buras kiwnął głową, rozglądając się jednocześnie po wschodniej części Trawiastych Grzbietów.
- Mnie pasuje. - rzucił jeszcze, spoglądając na mordkę Lewki. W sumie jakby nie patrzeć, to od skończenia treningu jej i Lamparta, nie spędzał czasu z żadnym ze swoich dzieci. - Powodzenia. - uśmiechnął się jeszcze, samemu zaraz oddalając się nieco, by nie wchodzić kotce w drogę i przyjął postawę łowiecką; ugiął łapy, wyrównał oddech, a potem ruszył przed siebie ostrożnie, uważając na to co ma pod łapami i oczywiście kierując się pod wiatr. Szukał.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Pokiwała głową w stronę taty, odpowiadając mu tym samym - Powodzenia - po czym powoli oddaliła się od Wężowej Gwiazdy. Lepiej było polować kawałek od siebie, gdyż wtedy nie będą sobie nawzajem przeszkadzać ani płoszyć zwierzyny, a jednocześnie na tyle blisko by w razie jakiegoś zagrożenia mogli sobie nawzajem pomóc.
Gdy stwierdziła, że jest już odpowiednio daleko od swojego byłego mistrza, ustawiła się pod wiatr i przez krótką chwilę tak stała, uspokajając oddech i samą siebie. Zawsze trochę się stresowała przed polowaniem, a teraz jeszcze miała polować na oczach swojego ojca co było dodatkowym czynnikiem stresogennym.
W końcu zaczęła skradać się pod wiatr. Szła na ugiętych łapach, stąpając cicho i ostrożnie. Wiedziała, że jeśli na coś nadepnie albo o coś zahaczy to spłoszy okoliczną zwierzynę. W dalszym ciągu oddychała cicho i uważnie, ogon opuściła a wszystkie zmysły wytężyła by była w stanie zlokalizować potencjalną ofiarę.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Przywódca Klanu Cienia wraz z córką udał się na polowanie. Wyglądało na to, że od początku nad burasem Gwiezdny Klan czuwał. Rozdzielił się z Lwicą, każde ruszyło w swoją stronę i już po chwili do uszu lidera dotarło ciche świergotanie i trzepot skrzydełek. Chwilę później, na jednym z kamyczków gdzieś wśród traw, sześć lisich długości od siebie, Wężownik mógł dostrzec niewielkich rozmiarów brunatnego ptaszka z intensywnie rudym łebkiem i gardziołkiem. Pierzasta przekąska w postaci rudzika.
Lwi Płomień również szybko natrafiła na potencjalną zwierzynę, ale o ile jej ojciec gdzieś dalej polował na ptaszka, ona znalazła...no właśnie. Gryzoń, czy co to było? Po chwili marszu oczom złocistej kocicy ukazał się usypany z ziemi kopczyk, który zdawał się lekko poruszać. Najwyraźniej kret wybudził się z letargu i postanowił wyjrzeć ze swoich tuneli, zobaczyć co dzieje się na świecie zewnętrznym.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Słyszała o tym zwierzęciu. Mówili na nie krety. Gorzej, że Lwi Płomień nie była stuprocentowo pewna, w jaki sposób ma na nie polować, a nie zamierzała przerywać tacie polowania tylko po to, by o to spytać. Zaczęła zatem kombinować. Jeśli zacznie sama kopać w ziemi, to kret pewnie jej ucieknie - pod ziemią był dużo szybszy i sprawniejszy od wojowniczki. Nie wiedziała też, czym takiego kreta zwabić. Musiała zatem czekać, aż ten wyściubi nos ze swojego kopca.
Ostrożnie stąpając ustawiła się pod wiatr tuż przy kopcu. Stawiała łapy naprawdę delikatnie bojąc się, że zwierzę pod ziemią wyczuje jej stąpanie. Gdy odpowiednio się ustawiła, wyregulowała oddech i zamarła w bezruchu, czekając. Miała nadzieję, że może kret wyjdzie ponad ziemię chociaż na moment, bo tyle pewnie by jej wystarczyło. Skoczyła by wtedy na niego, łapiąc go w pazury i kły i wyciągając z gleby by następnie zagryźć. Jeśli tylko coś pójdzie nie tak, to ten natychmiast jej ucieknie wracając pod ziemię, gdzie Lefka nie była w stanie go gonić.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Gwiezdny Klan sprzyjał, a to bardzo dobrze - kocur nie musiał iść daleko i długo szukać, bo zaraz nieopodal niego zatańczył drobny, skrzydlaty kształt. Przystanął na moment, żeby rozeznać się lepiej w sytuacji, a po chwili ponownie ruszył przed siebie. Wciąż szedł pod wiatr, na ugiętych łapać, stawiając je delikatnie i uważając na to, co pod nimi ma, żeby przypadkiem o coś nie zawadzić. Wyrównał też oddech, a kiedy mógł - skrywał się za różnymi fragmentami otoczenia, które zapewniały jakiekolwiek schronienie przed wzrokiem potencjalnej ofiary. Jego ruch był też dostosowany do zwierzyny - kiedy się poruszała, on też. Kiedy jednak przystawała i zaczynała skupiać na czymś uwagę, kocur też zatrzymywał się, czekając na właściwy moment. Kiedy był już wystarczająco blisko spiął mięśnie i skoczył, wykonując długi sus i wyciągając przednie łapy, uzbrojone w pazury, w kierunku potencjalnej ofiary.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
I po kłopocie. Wężowy przywódca zakradł się do drobnego ptaszka w taki sposób, że ten nie zdołał się zorientować o obecności kocura. To znaczy, dopóki nie było za późno. Raz, dwa, hop!, Złe Oczy dały susa w kierunku rudzika i przygniotły go do ziemi, miażdżąc jego drobny kręgosłup. I po sprawie.
Lwica była na tyle ostrożna w tym co robiła, że na jej szczęście kret nie zorientował się, że ktoś na niego polował i beztrosko wyściubił nos z tuneli. A złocista kotka czekała. Czekała i się doczekała, gdy tylko stworzonko wyszło na światło dzienne, wojowniczka kłapnęła raz silnymi szczękami i wyciągnęła krecika na świat zewnętrzny, tam bez problemu pozbawiając go żywota.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Z dumą spojrzała na upolowanego kreta i podziękowała Gwiezdnemu Klanowi za jego życie. Jeszcze nigdy nie udało jej się upolować takiego stworzenia. Wcale nie było takie małe i chyba miało na sobie trochę mięsa. Co prawda mocno śmierdziało glebą, ale koty z Klanu Cienia były przyzwyczajone do jedzenia tego typu zwierzyny. Często żywili się takimi ofiarami jak żaby albo jaszczurki więc kret nie robił na niej większego wrażenia.
Ostrożnie przysypała go ziemią pod okoliczną kępką trawy a następnie wróciła do polowania. Odeszła parę kroków i po raz kolejny ustawiła się pod wiatr. Ugięła lekko łapy i zaczęła się powoli skradać. Opuściła ogon by nie stał na sztorc i wyostrzyła wszystkie swoje zmysły by zlokalizować jakąś zwierzynę. Spłyciła i ściszyła oddech oraz szła ostrożnie i delikatnie, uważając, by na nic nie nadepnąć ani o nic nie zahaczyć.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Wąż nie przewidywał żadnego innego zakończenia dla ptaszka, który beztrosko, jeszcze parę uderzeń serca temu, skakał sobie przed nim. Lata praktyk wyćwiczyły ciało i było niemal niezawodne, dzięki czemu przywódca był pewien swoich umiejętności łowieckich. Kiedy więc pod łapami miał już tylko martwe ciałko, oblizał pyszczek, zaraz też przenosząc upolowaną zwierzynę bliżej drzewa i tam ją zakopując. Następnie zapamiętał miejsce, by ruszyć na dalsze łowy. Dalej szedł pod wiatr, wsłuchując się w otaczający go świat i przeczesując go spojrzeniem, nie mówiąc o próbie pochwycenia zapachów. Szedł na ugiętych łapach, wyrównując oddech i pilnując by ogon nie znajdował się za wysoko, ani żeby jego łapy nie zahaczyły o zdradzieckie niedogodności terenu.
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Wężowa Gwiazda po zakopaniu rudzika ruszył dalej przez Trawiaste Grzbiety, szukając kolejnej potencjalnej ofiary. I wcale długo nie musiał szukać. Wiatr zawiał w bury pysk, przynosząc ze sobą zapach zdecydowanie zwierzyny, a lider Klanu Cienia już po chwili mógł dostrzec jakiej. Pięć lisich długości od kocura, między trawami maszerował szczur. Samotny gryzoń, oddzielił się od kolonii w poszukiwaniu jedzenia a natrafił na kota. I zaraz się okaże, że sam skończy jako jedzenie.
Złota wojowniczka ukryła krecie truchło i kontynuowała poszukiwanie czegoś, co można by potem przynieść na stos, jednak w przeciwieństwie do swojego ojca, tym razem nie znalazła nic. Wiatr wiał co jakiś czas w jej jasną mordkę, jednak nie przyniósł ze sobą zapachów żadnej konkretnej zwierzyny. Jak na razie Lwica nic zlokalizować nie mogła.
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Najpierw ptaszek, a teraz od razu kolejna ofiara. Gwiezdny Klan najwyraźniej sprzyjał cienistemu przywódcy, nawet jeśli ten za każdym razem nie dziękował im za upolowaną zdobycz, kiedy zakopywał ją w ziemi. Kocur w typowy dla siebie sposób zastygł na moment, kiedy wyczuł woń szczura. Szybko też zauważył go, a jego zmysły wytęzyły się, w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek co do tego, czy gryzoń jest sam czy z ekipą. Dla niego takie spotkanie ze stadem szczurow pewnie skończyłoby się nijak - ba, w sumie to na pewno, sądząc po ostatniej takiej rozrywce, ale była z nim Lwi Płomień i nie chciał, żeby cokolwiek złego jej się przytrafiło na jego warcie. Kiedy więc doszedł do wniosku, że szczur rzeczywiście jest sam i nie musi kłaść specjalnego nacisku na bezpieczeństwo córki-wojowniczki, ponownie ruszył do przodu. Szedł pod wiatr, na ugiętych łapach, ostrożnie stąpając przed siebie i uważając na wszystko co mogło sie znaleźć pod jego łapami. Dostosowywał też to, jak się poruszał do aktywności szczura - kiedy ten łaził, on też, kiedy przystawał - buras zastygał w bezruchu. Wyrównał też oddech i w miarę możliwości wykorzystywał teren by skryć swoją obecność, a kiedy był już wystarczająco blisko - spiął mieśnie i wykonał skok w kierunku gryzonia, chcąc po prostu go zamordować.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
No cóż, bywało i tak. Wcale nie była zdziwiona, bowiem już wcześniej miewała poważne problemy z wytropieniem zwierzyny. Może po prostu jej zmysły nie były tak wyostrzone jak chociażby te jej ojca. Nie zamierzała się jednak zniechęcać, zwłaszcza po tym jak już upolowała jedną ofiarę. Chciała się jak najlepiej zaprezentować przed swoim tatą więc uparła się, by upolować coś jeszcze.
Upewniła się, że aby na pewno w dalszym ciągu idzie pod wiatr. Stąpała ostrożnie i delikatnie uginając łapy i przenosząc ciężar ciała na te tylne, a także uważając, by na nic nie nadepnąć ani nie zahaczyć o nic, co mogłoby wywołać niepożądany hałas. Spłyciła oddech by nie oddychać za głośno i nie świszczeć przez nos oraz opuściła ogon tak, by stanowił przedłużenie jej ciała, w innym wypadku mógłby zaalarmować zwierzynę, na którą polowała. Wytężyła wszystkie swoje zmysły i szukała kolejnej ofiary.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Chciał szczura zamordować, ale nie zdążył nawet do niego dotrzeć. Gryzoń był sam, ale szybko zorientował się o obecności Węża. Pech, taka sytuacja. Samotny szkodnik gwałtownie odwrócił się pyskiem do burego kocura i równie szybko rzucił do ucieczki, byle jak najdalej i jak najszybciej.
Lwi Płomień niezrażona, wytężyła zmysły i szła dalej przez polanę, szukając potencjalnej zwierzyny, czegoś, co można złapać i zanieść na stos ale...sama skończyła jako czyjaś potencjalna ofiara.
Atak lisa: Nieudany [0%]
Jak Filip z konopi zza kotki wydobył się donośny warkot, a po chwili kłapnięcie szczęk, ale ból nie nadszedł. Na szczęście dla złotej wojowniczki. Niebywałe wręcz szczęście, bo nagle znikąd pojawił się obok niej ogromny, rudy drapieżnik, a ona mimo niespodziewanego ataku ze strony lisa uszła bez szwanku, bez ani jednego wyrwane włoska. Rudzielec próbował doskoczyć do jej karku, pochwycić ją w szczęki, ale nie zdołał, źle ocenił odległość i spudłował, przeleciał jej koło głowy z warkotem frustracji. Wężowa Gwiazda bał się o bezpieczeństwo córki gdy napotkał samotnego szczura, i wykrakał, bo jego córkę znalazł dorosły lis.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Z gdy tylko dostrzegła rude zwierzę zaraz przypomniała jej się konfrontacja z lisem w wykonaniu jej i Tygrysiopręgiego jeszcze na starych terenach. Gdy wróciła po niej do obozu okazało się, że Żmijowy Ogon zmarła i kremowa wojowniczka trafiła akurat na jej pogrzeb. Miała nadzieję, że tym razem lis nie jest złym omenem i w obozie jest wszystko w porządku.
Odskakując od zwierzęcia jej pierwszym instynktem było szukanie Wężowej Gwiazdy, ale przywódca chyba jej tu nie widział z miejsca, w którym polował. Lwi Płomień nie uważała, by walka u boku kogoś albo wzywanie pomocy było czymś hańbiącym, dlatego ani chwilę nie wahała się zawołać burego kocura. - TATO! - krzyknęła najgłośniej jak umiała. mając nadzieję, że Wężowa Gwiazda ją usłyszy i przybiegnie jej pomóc. W tym czasie postanowiła sama zatrzymać lisa. Bała się trochę mniej niż ostatnim razem, nawet mimo tego, ze rudzielec tym razem wydawał być się większy.
Wybiła się z tylnych łap i skoczyła na przebrzydłe stworzenie próbując zaatakować jego pysk a najlepiej jego oczy. Chciała je uszkodzić albo w ogóle wydrapać, bo wtedy podwyższyłoby to szansę kotów a obniżyło szansę lisa. Zahaczenie o uszy, nos albo jakieś inne miejsce na jego mordzie też by było w porządku.
Futro na karku miała zjeżone a jej ogon był nastroszony niczym frota. Z całych sił chciała pokazać przeciwnikowi, że się go nie boi. Co... no, nie było do końca prawdą.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się