Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Przestał uciekać! Tak, przestał uciekać, morderca, potwór, potwór, potwór, miał uciekać, miał się stąd wynosić, tak, ale zamiast tego dalej walczył, tak, walczył, atakował biednego, niczego niewinnego samotnika, który wszedł na tereny, które są cudze tylko dlatego, że mają, tak, mają, oni mają, mają przewagę liczebną, a on nie ma, nie, i dlatego myślą, że mogą go, tak, mogą go zabić, zabić... podniosła łapę, tak, podniosła, nadal mając wysunięte pazury i ignorując samotnika, tak, ignorując, bo to nie była jego wina, nie, to przecież nie była jego wina, tak, więc go zignorowała, zignorowała i spróbowała uderzyć cień, potworny, straszliwy, młody jeszcze cień, który był niski, niski, więc mogła próbować go trafić, tak, w pysk, to właśnie zrobiła, to właśnie spróbowała zrobić. - Morderca, tak, morderca, wszyscy, wszyscy jesteście mordercami, wynoś się, wynoś się, wynoś się stąd, uciekaj, uciekaj stąd, wynoś się, schowaj się za swoimi cieniami, za mordercami kociąt, wynoś się... wynoś! - szept kotki nie mógł dotrzeć daleko, nie, mógł dotrzeć jedynie, tak, jedynie do uszu Mroźnego Serca i samotnika, samotnika, którego tamten atakował, tak, atakował, a przecież kazała mu się stąd wynosić, ale nie, musiał, musiał wykorzystać okazję, żeby przelać cudzą krew, tak, zupełnie, zupełnie bezpodstawnie...! - Wszyscy jesteście tacy sami, tak, tak, dokładnie tacy sami, nie dziwię się, że ktoś cię porzucił, nie, pewnie zorientowała się, tak, zorientowała, zorientowała, że wokół niej są same potwory, tak, a wy za nią nie poszliście, nie, a powinniście, tak, powinniście... pójść... - szeptała dalej, nie wykonując żadnego ruchu a jedynie stojąc i ruszając gwałtownie ogonem to na prawo, to na lewo. Normalnie nie wyglądałaby groźnie - nie przy tym wzroście. Dawniej strasznemu wyglądowi przeczyłby również jej charakter, jednakże teraz... teraz nic nie było jak dawniej.
Bo nie wiem, czy można coś wyczytać z tego bełkotu. Kulik próbuje przywalić synkowi w pysk. Może będzie pamiątka po mamusi xD
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Atak Samotnika - krytyczny(150%)[(16+2)-(9+7)*1.5=3]
Atak Chmurki - krytyczny(150%)[(15+8)-(10+7)*1.5=9]
Tym razem jednak wszystko poszło nie po myśli Mroźnego. Najpierw jego atak, skierowany w stronę samotnika, kompletnie się nie udał, gdyż jedynie przejechał łapą w powietrzu. Zaraz potem w jego stronę, a konkretniej w jego mordkę, został wymierzony cios przez rudego, prosto na jego grzbiet. Wyrwał on jedynie trochę sierści ale nic poważnego się nie stało. Za to matka burego, wymierzając cios w jego pysk, zostawiła długie ślady pazurów, na jednym z jego policzków. Po chwili z owej rany, zaczęła ciec krew.
Mroźny
lvl: 2 | S: 9| Zr: 7| Sz: 6| Zm: 5| HP: 45-1-3-9=32(65)| W: 18-2=16(45)
•przerzuty 1/1
•rana 0.stopnia - wyrwana sierść przy gardle
•rana 0.stopnia - lekkie zadrapania na czole
•spadek celności o 2 z powodu spadku W
•rana 1.stopnia - ślady zębów na ogonie(-1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - wyrwana sierść z grzbietu
•rana 1.stopnia - długie ślady na policzku(Od następnej kolejki -1HP do końca walki)
•od następnej kolejki statystyki obniżone o 1/4 ze względu na spadek HP
Samotnik
S: 2(7) | Zr: 2(6) | Sz: 2(6) | HP: 12-2-1=9(70) | W: 29-3=26(55)
•rana 0.stopnia - lekkie zadrapania na pysku
•rana 0.stopnia - lekkie zadrapania na szyi
•rana 0.stopnia - lekkie zadrapania na grzbiecie
•rana 0.stopnia - ślady zębów na ogonie
•rana 0.stopnia - lekkie zadrapania na boku
•statystki obniżone o 2 z powodu walki 2:1
•rana 1.stopnia-->rana 2.stopnia - głębokie ślady kłów na ogonie(-2HP do końca walki)
•statystyki obniżone o ¼ z powodu spadku HP
•rana 1.stopnia - zadrapany pysk(Od następnej kolejki -1HP do końca walki)
•statystyki obniżone o połowę z powodu spadku W
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Kocur czół, że z każdą jego decyzją aby tutaj zostać zagrażał swemu życiu, nie miał w planach w taki marny sposób go stracić. Zmęczenie burego kocura było widoczne, nie zdołał zadać prostego ciosu w kierunku rudego i na dodatek, ponownie oberwał od białej kocicy. Mroźny był niskim osobnikiem, lecz nie spodziewał się, że zobaczy na oczy jeszcze mniejszego od niego kurdupla. Sykną gdy poczuł jak krew zaczyna się lać z jego policzka, po czym wycofał się parę kroków w tył. Kocica była uparta, zbyt uparta i zdecydowanie umiała zadawać mocne ciosy, na dodatek, było ich dwóch na jednego. Kocurek może i nie był aż tak głupi jak mogło by się wydawać, postanowił posłuchać się w końcu tej wariatki.
- Niech ci będzie, świrze - sykną ze złością zanim się odwrócił i pobiegł aby poszukać wojowników z którymi wyszedł z obozu by oni zajęli się tymi dwoma.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Ktoś tu się chyba srogo zapomniał i wcale nie była tutaj mowa o córce Wężowej Gwiazdy, która wracała do domu po nieco dłuższej jak zwykle nieobecności. Mowa była tutaj o pewnym białym wypłoszu, który większości wojownikom zmieściłby się pod brzuchem. Czując obcy zapach - i wcale nie mówiła tutaj o swoim, Bezsen zjeżyła futro, a jej krok zrobił się o wiele bardziej nerwowy i szybszy. Kocica zaczęła zmniejszać odległość do źródła zapachu, aż w końcu jej oczom ukazała się samotniczka, a niegdyś też członkini klanu Cienia.
- Zostałaś wygnana, zapomniałaś? - zza Króliczej rozległ się ochrypły, niezadowolony głos. Wojowniczka klanu cienia, bo za nią wciąż uważała się Bezsen, stała na ugiętych łapach, a jej ogon nerwowo obijał się na boki. Była gotowa. Skoczyła więc, celując w biały grzbiet kocicy, tym bardziej, że tamta najwyraźniej to było zbyt wiele dla Mroźnego. Miała zamiar wbić pazury w jej skórę i szarpnąć, a tym samym zadać rany. Może wyjdzie jej to o wiele lepiej jak w przypadku Ryk.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Chcąc znaleźć dla siebie jakieś zajęcie poszedłem na spacer z Łasiczym Futerkiem, dzieląc się z nią różnymi ploteczkami i zwyczajnie rozmawiając o pogodzie. W pewnym momencie jednak się od niej odłączyłem, decydując się na pójście w okolice Kamiennego Stróża, tak dla oczyszczenia umysłu. Nie zaszedłem zbyt daleko, gdy w mój pysk uderzyła znajoma woń. I inna, metaliczna, najprawdopodobniej należąca do kota. Zastrzygłem uszami, czując narastające zaintrygowanie. Przyspieszyłem nieco kroku, aż dotarłem na miejsce zbrodni, gdzie leżało truchło rudego kocura, a niedaleko niego stała mała, biała kotka, na którą rzucił się nikt inny jak moja mistrzyni. Uniosłem prawą brew, obserwując tę dość niecodzienną scenę. Dawno nie widziałem Bezsennej Nocy, i sądząc po jej zapachu dość długo zabawiła poza obozem. Wciąż jednak była córką Wężowej Gwiazdy, nawet jeśli większość czasu zdawała się nie istnieć i tylko okazjonalnie pojawiała się zaledwie na moment, by po tym znów zniknąć. Nie do mnie jednak należała decyzja czy mogła się zakwalifikować na intruza. Zerknąłem na białą kocicę, której nie rozpoznałem, ale dzięki słowom mojej byłej mentorki zrozumiałem, że to musiała być Króliczy Pląs, która została wywleczona z obozu przez mojego tatę. Wygnaniec, heh. Uśmiechnąłem się pod wąsem, lekkim krokiem zbliżając się do pola walki, jednak wciąż zachowując bezpieczną odległość. Łapy mnie nie paliły do walki, ale byłem ciekaw co porabiała kocica. Od czasu zakończenia treningu nie zamieniłem z nią ani słowa. Poza tym, wypadało ją postawić przed sądem w postaci Wężowej Gwiazdy, skoro już raczyła się pojawić. Oblizałem pysk, stając w miejscu i przyglądając się scenie.
- Potrzebujesz pomocy? - rzuciłem konwersacyjnym tonem do srebrzystej kocicy, jakby nie próbowała właśnie zamordować byłej Cienistej.
Życie Króliczego Pląsu zwisało mi i powiewało, i tak nigdy nie miałem okazji jej poznać. Gdybym był sam najpewniej bym ją zwyczajnie przegonił, nie chcąc marnować energii na niepotrzebną walkę, ale skoro już tu byłem, to w razie prośby ze strony Bezsennej Nocy wypadałoby jednak dodać coś od siebie. W końcu to ona była pewnym zwycięzcą tej walki, patrząc na jej gabaryty. Głupio by było, jakby na dzień dobry rzuciła swojemu tatuśkowi, że nie próbowałem poderżnąć gardła wygnańcowi. Prawie miałem ochotę przekląć moją własną ciekawość, która kazała mi tu przyjść, jednak pokusa była na wagę złota. Lubiłem, gdy coś się działo, a ostatnio mało co przyciągało moją uwagę.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Morderca! Tak, morderca, potwór, potwór, cień, musiała go zabić, tak, zabić, żeby pokazać, pokazać, co jej zrobili, pokazać, że nie można bezkarnie mordować jej synów, czyichkolwiek synów, nie, pokazać, że skoro wysyłają, wysyłają ich wszystkich, skoro ich trenują, tak, trenują i wysyłają, wysyłają na śmierć, to nie może im wiecznie uchodzić na sucho, nie, nie, i że z siłą Gwiezdnego Klanu... - Mordercy - syknęła w kierunku obcego, tak, obcego kocura, buro-białego, brązowo-biało-czarnegoczarnobiałegoczarnegoczarnegoCZArneGO...
Uciekł.
Uciekł, tak, uciekł, Gwiezdny Klan pomógł jej, pomógł jej wygrać, pomógł jej pokazać, po czyjej stronie leży sprawiedliwość, tak, tak, wtedy, wtedy w kociarni nie miała szans, nie, bo to był tylko jeden, nie, więcej niż jeden, jedenkotiwszystkiekotywokółprzeciwniemu, przeciw niej, a teraz, tak, teraz, kiedy przeciwnik był jeden, Gwiezdny Klan dodał jej sił, by pokazać sprawiedliwość, tak, żeby pokazać, pokazać, co się tam stało, co się stało, cosięstałocosięstałocosięstało, co było prawdą, prawdą, jedyną, prawdziwą prawdą, bez żadnych kłamliwych manewrów, bez cudzej pomocy, tak, tylko ona, tylko ona i cień, i Gwiezdny Klan, Srebrna Skórka, Srebrna, Srebrna, Srebrnasrebrnasrebrnaskórka.
Odwróciła się. Nie widziała nawet kogokolwiek, kto by przyszedł, nie widziała kogokolwiek gdziekolwiek z kimkolwiek, biegnącego, idącego, żadnego, nie, nie widziała, nikogo, nikogo, nikogo, on uciekał, tak, on biegł, biegł i ona też biegła, bo musiała, tak, tak, musiała, też musiała, musiała się ruszyć, ruszyć i biec, biec, jak najszybciej, szybko, prędko, szybko, biec, tak, biec, w kierunku granicy, o istnieniu której już zdążyła zapomnieć, o której już pewnie nie pamiętała, nie, nie, w ogóle, w ogóle nie pamiętała, nie wiedziała, zapomniała, nie pamiętała jej, niczego, ale musiała, musiała biec, biec przed siebie, tak, jak wcześniej, żeby uciec, tak, uciec, bo jeszcze trochę, i skończy się dzień, a wtedy przyjdą, tak, przyjdą, cienie, cienie, cienie przyjdą...
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
Atak Bezsennej Nocy - 150% 「krytyczny!」 → 「(15 + 18) - (11 + 12)]* 1½ = 15
Kogo zaatakuje samotnik? 1,2 - Bezsen, 3,4 - Plusk, 5,6 - Chmurka
Wypada 6
Atak Samotnika - 0% 「nieudany」
Unik Chmurki - 150% 「krytyczny!」
Ostateczny atak Bezsennej Nocy - 0% 「nieudany」
Znikąd pojawiła się Bezsenna Noc. Kocica nie zamierzała się bawić w żadne prośby słowne, po prostu rzuciła się na Chmurkę, bez żadnego ostrzeżenia. Biała jednak postawiła zacząć biec, co sprawiło, że córka Wężowej Gwiazdy chybiła, a wygnana niegdyś pieszczoszka powoli zaczynała się oddalać. W międzyczasie zjawił się też Pluskajacy Potok, jednak nie dołączył się do walki. A z jakiegoś powodu wszyscy zignorowali obecność zdychającego samotnika, który resztą sił spróbował zaatakować długowłosą kocicę, przez osłabienie nie zdając sobie nawet sprawy na kogo się rzuca i że ta była już poza jego zasięgiem. Nie zdołał jednak nawet się podnieść, toteż atak był skazany na porażkę. Wiedząc, że nie ma szans, spróbował resztkami sił wycofać się z pola walki, możliwie niepostrzeżenie. Niech sobie załatwiają swoje sprawy, skoro go to nie dotyczy, to on już będzie leciał.
Chmurka
lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10(12) | Sz: 5(7) | Zm: 5 | HP: 70 | W: 39-4=35/50
○ przerzuty 1/2
○ Zr i Sz obniżone z powodu walki 1:2
Samotnik
S: 4(7) | Zr: 3(6) | Sz: 3(6) | HP: 9-2-1=6/70 | W: 26-2=24/55
○ statystyki obniżone do ¼ z powodu spadku HP
○ celność obniżona o 2 z powodu spadku W
• rana 0.stopnia: lekkie zadrapania na pysku
• rana 0.stopnia: lekkie zadrapania na szyi
• rana 0.stopnia: lekkie zadrapania na grzbiecie
• rana 0.stopnia: ślady zębów na ogonie
• rana 0.stopnia: lekkie zadrapania na boku
• rana 2.stopnia: głębokie ślady kłów na ogonie, krwawi (-2HP do końca walki)
• rana 1.stopnia: zadrapany pysk(Od następnej kolejki krwawi (-1HP do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Bezsenna Noc zastrzygła srebrnym uchem, kiedy to wychwyciło znajomy głos jej dawnego terminatora. Kocur ewidentnie zadał pytania, jednak wojowniczka w pierwszym momencie wydała się być na nie głucha, najwyraźniej zbyt zajęta próbą pochwycenia białej samotniczki i zwykłego zamordowania jej. Królicza miała po prostu szczęście - uniknęła ataku córki Wężowookiego tylko dlatego, że wyrwała niemal natychmiast do panicznej wręcz ucieczki, szkoda że tej decyzji nie podjęła wcześniej, bo Sen nie zamierzała odpuścić. Spojrzała na Szopa przelotnie, spojrzeniem nieco rozgorączkowanym i rozkojarzonym, to szybko jednak wyklarowało się.
- Odetnij jej drogę. - rzuciła krótko, będąc już w połowie susu za uciekającą samotniczką. Była w miarę szybka, ale Pluskający Potok przewyższał ją w tym znacznie. Jeśli więc Królicza miałaby uciec to fajnie by było, gdyby ten przynajmniej odciął jej drogę ucieczki. Zdanie też mogło wydać się zwykłym rozkazem, ale tylko dlatego, że kocica nie miała teraz czasu na jakiekolwiek prośby czy groźby - miała tylko jeden cel. Rzucając się więc do przodu, w pogoni za białym futrem córki Kukułki, chciała dogonić ją i złapać pazurami za grzbiet, by szarpnięciem przewrócić na ziemię i uniemożliwić jej dalszą ucieczkę.
Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Jak już Łatka napisała, bawi mnie to, że wszyscy ignorują fakt, że obok nas znajduje się też samotnik i atakują Chmurkę xD
Biegła, biegła, tak, biegła, szybko, szybko, szybko przed siebie, tamten uciekał więc ona też musiała, tak, musiała uciekać, uciekać, szybkoszybkoszybkoszybko, do granicy, granicy, tak, uciekać, uciekać, uciekać, biec, nie mogła, nie mogła nie uciekać, kiedy uciekł i cień, nie, nie, nie chciała cieni, nie, chciała tylko pomóc, chciała tylko pomóc w walce z samotnikiem, ale sama też, sama też była samotnikiem, a oni byli mordercami, byli mordercami i potworami, tak, a ona musiała uciekać, uciekać, uciekać szybko, jak najszybciej, tak szybko, jak tylko mogła, jak tylko mogła, jak tylko mogła, biegiem, biegiem, biegiem, pędem, biegiem, pędem, od morderców, tak, bo to były ich ziemie, tak, to dlatego wszędzie było czuć woń morderców, morderców, potworów, potworów, którzy zabili jej synów, jej dwóch, kochanych, najlepszych synów, jedyny, tak, jedyny powód, dla którego wtedy żyła, powód, dla którego chciała, tak, chciała nawet zostać wojowniczką i walczyć, tak, walczyć dla nich, pomagać, wychowywać, tak, byłaby dobrą, dobrą matką, najlepszą, ale nie mogła, nie, nie mogła, bo jej synowie nie żyli, bo zamordowały ich potwory. POTWORY!!! !!
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Samotnik? Och, ta wywłoka stojąca trzema łapami w grobie mnie w ogóle nie interesowała. Wątpliwe, aby udało mu się ujść z życiem, skoro do granicy wciąż miał masę drogi, a patrole chodziły po Cienistych terenach. Ponadto, nie miał mu kto uleczyć w tej chwili ran. To tylko kwestia czasu, aż kogoś przyciągnie, gdy waliło od niego krwią na wiele lisich długości. Po co atakować kogoś ewidentnie skazanego na śmierć, gdy w pobliżu znajdował się drugi, w pełni sprawny intruz? Nie żeby zależało mi na zamordowaniu kotki, ale wolałem nie zachodzić za skórę córce Wężowego, która mogłaby na mnie później naskarżyć.
- Oczywiście - odparłem.
Ciekawiło mnie jakim cudem oba koty zaszły tak daleko. Najwyraźniej miały dużo szczęścia, skoro natrafiły na taką lukę w patrolu i nikt nie zauważył ich zapachu. Cóż, nie takie rzeczy się zdarzały. Ruszyłem biegiem, nie chcąc pozwolić kocicy uciec, a adrenalina zaczęła krążyć w moich żyłach. Nie lubiłem się bić, ale ta ciągła stagnacja sprawiła, że poczułem... coś. Szczególnie, że nie byłem sam, a nasza przeciwniczka była bardzo małych gabarytów. Może to czas by spróbować trochę walki w praktyce, poza treningiem. Zawsze to jakaś odmiana, nawet jeśli początkowo się na to nie pisałem. W końcu zawsze musiał być ten pierwszy raz, i trzeba było się z tym po prostu pogodzić. Pokazać raz na jakiś czas od dobrej strony, czy coś. Nie żebym miał dużo wiary we własną siłę, ale w tej chwili wystarczyło, bym umożliwił Bezsennej Nocy pochwycenie wygnanej kotki i nie pozwolił jej uciec. Ciekawe czy to właśnie dla tego szumu krwi w uszach Bóbr lubiła się tak bić? Nie było to wcale takie złe uczucie, choć niedostatecznie silne, bym całkowicie zmienił swoją opinię na temat klepania kogo popadnie.
Oczywiście, nie zamierzałem bezmyślnie dać się staranować. Biegłem szybko, coby moja była mentorka nie pomyślała sobie, że się w ogóle nie starałem. Jeśli udało mi się dogonić białą kocicę zamierzałem rzucić się w kierunku jej szyi i zacisnąć na niej szczęki. Wypełniająca moje ciało ekscytacja sprawiła, że nie przejmowałem się potencjalnym przekoziołkowaniem po ziemi z byłą Cienistą.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Bezsenna Noc cały czas była o krok od dogonienia uciekającej kocicy, jednak nie była w stanie wyrównać i jej złapać. Niezawodny w tej sytuacji okazał się być Pluskający Potok, który kocicę dogonił i zagrodził drogę, choć atak na szyję niespecjalnie się udał i jedynie wyrwał jej kilka włosków. Nie poszło najlepiej, ale wywiązał się przynajmniej z jednego zadania. Był o wiele szybszy od byłej cienistej matki i to go uratowało przed pośmiewiskiem. Tymczasem samotnik, na którego nikt nie zwracał uwagi odszedł, jakby nigdy nic. Skoro nikt się nim nie interesował, co tu po nim. Najpewniej i tak zginie kawałek dalej.
Chmurka
lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10(12) | Sz: 5(7) | Zm: 5 | HP: 70 - 2= 68/70 | W: 35 - 5 = 30/50
○ przerzuty 1/2
○ Zr i Sz obniżone z powodu walki 1:2
○ od następnej tury celność obniżona o 2
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Zaraz będzie ciemno, cicho bądź, zaraz będzie ciemno, cicho, ciemno, cicho, ciemno, cienie przyjdą tańczyć tańczyć tańczyć tańczyć w drzewach w chmurach i w kocurach, w oczach wszystkich i nad stawem, przyjdą tańczyć znów niebawem, biegiem, biegiem, ruszyć musi, bo jej dusza cienie kusi, i czym prędzej, co nie miara, znów im uciec, bo, jej wiara, tak, jej wiara, uciec każe, czy ucieknie - czas pokaże.
Biegła, biegła, ciągle biegiem, zamiatając wokół śniegiem, nie, nie jednak, nie tak było, chociaż wszystko wokół wyło. Pustka, pustka, pustka wszędzie, niczym w matek cnej legnedzie, gdzie potwory, tak, potwory, wszelkie licha no i zmory, chciały pożreć duszę jasną, bo bez krzywdy, cóż, nie zasną, biegła, biegła więc do przodu, mimo zimna, mimo chłodu, byle, byle! na granicy, byle za nią, byle chcicy, mordu cudzej umknąć sobie, żeby w zdrowiu, nie w chorobie, zemsty móc dokonać znowu - i do masowego chowu, wnet cienistych doprowadzić, byle coraz bardziej wadzić, właśnie zrobić tak musiała,byle nie dać swego ciała, tym potworom pokaleczyć, byle plany ich zniweczyć, byle Gwiezdni dopomogli, byle siły swoje zmogli, wtedy Gwiezdnych siła wróci, a potwory, tak! ukróci...
Borze, ile jeszcze do tej granicy xDD
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Nie byłem stworzony do atakowania, dlatego nie zdziwiło mnie to, że nie udało mi się uszkodzić kotki. Dotąd walczyłem tylko w ramach sparingów, i to wyłącznie na treningu. Trudno oczekiwać, bym nagle zaczął zabijać każdego kogo dotknę pazurem. Jednak po niepowodzeniu nieco oprzytomniałem i postanowiłem nie rzucać się głupio na kotkę. Krew przestała tak szumieć w moich uszach, a jasność umysłu w pełni powróciła. Zdecydowałem się wycofać nieco za kotkę i z całej siły chwycić ją zębami za ogon. W razie pewnego pochwycenia puchatej koty zamierzałem zaryć łapami w ziemię i chociaż na moment spowolnić wygnaną kocicę, żeby Bezsenna Noc mogła dobrać jej się do skóry. Na szczęście byłem całkiem szybki i wytrzymały, więc mogłem tak biec naprawdę długo. Nie sądziłem by ta mała, mizerna istota potrafiła wytrzymać tyle co ja.
Bezsen.exe nie odpowiada.
Choć próbowałem, nie mogłem wiele zrobić uciekającej wygnańczyni. Na dodatek w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że nie słyszałem Bezsennej Nocy biegnącej za mną. To natychmiast ostudziło mój zapał, bo nie miałem zamiaru walczyć samotnie, nawet jeśli kotka była słaba. Wolałem, żeby szara kocica odwaliła większość brudnej roboty. Nie chcąc się nadmiernie przemęczać zwolniłem na tyle, by zwyczajnie gonić kotkę, aż znaleźliśmy się na granicy, gdzie pozwoliłem jej uciec. Nie można powiedzieć, że się nie starałem, mogłem w końcu zawsze powiedzieć, że okazała się za szybka, albo ja byłem już po męczącym polowaniu, stąd nie byłem w stanie jej dogonić. Po wszystkim postanowiłem odszukać Bezsenną Noc - o ile miałem szanse ją znaleźć - i jej powiedzieć, że samotniczka zdołała uciec, bo przypadkiem wpadłem łapą w dziurę. Oczywiście, żeby wyglądać wiarygodnie zacząłem od razu odrobinę kuleć na jedną i tę samą łapę, wcześniej symulując upadek, by moje futro i kończyna były ubrudzone w jeszcze wiarygodniejszy sposób.
zt.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Biegła, biegła, nie mogła się zatrzymać, musiała uciekać - i to uciekać szybko, tak szybko, jak się tylko dało, tak, musiała uciec przed cieniami, prędko, jak najszybciej, nie mogła, nie mogła tu zostać, nie mogła im pozwolić siebie złapać, bo by ją skrzywdziły, tak, tak, jak zrobiły to wcześniej, tak jak krzywdziły cały świat, kończąc dzień i w ogóle wszystko, tak jak niszczyły wszystko wokół, tak, jak znikały słońce i obnażały gwiezdnych, ale Gwiezdni jej pomogą, pomogą, wiedziała to, była tego pewna, musieli jej pomóc , na pewno musieli, wiedziała to, nie mogli wspomagać złych, nie mogli pomagać złym cieniom, tak cienie były złe, potworne, cienie próbowały ją zabić, tak, cienie zabiły, tak, zabiły jej biednych, kochanych, najlepszych synów, jej synów, a ona nie mogła nic zrobić, nie, nie, na pewno pomogą jej, na pewno pomogą jej uciec, na pewno, muszą, muszą...
Udało się jej uciec.
z/t
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna Płeć: kocur Matka: trzcina! [króliczy pląs] Ojciec: lampart! [gburek] Partner: Popielny Żar uwu
Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
Rzadko kiedy zamyka swoją jadaczkę. Prawdopodobnie tylko wtedy, gdy ktoś coś mówi. Jest stworzony do rozmawiania, nawet do siebie, gdy ktoś nie bardzo chce się z nim porozumieć lub siedzi dłuższy czas sam. Ma ogrom energii, którą wykorzystuje na bieganie po terenach i zwiedzanie ich, lubi poznawać nowe koty i zdobywać wiedzę, by móc ją potem przekazać dalej. Trochę mu przykro, gdy myśli o swoich rodzicach lub bliskich, którzy odeszli, a także, gdy skupia się na fakcie, że większość jego rodzeństwa, zarówno przybranego, jak i prawdziwego, skończyła już trening i szkoli wielu terminatorów, podczas gdy on zostaje z tyłu. Wierzy, że kiedyś i jemu się uda dostąpić zaszczytu mianowania, a wtedy otrzyma imię, o którym marzył od urodzenia praktycznie. I na pewno nie będzie tam nic związanego z gorącem!
Nie uwierzył własnym uszom, że Ciernisty Kwiat chciała go wziąć ze sobą na zioła! Praktycznie wyszło wszystko przypadkowo tak, jak przebiegało całe życie Dęba. Wyszedł razem z białą na Trawiaste Grzbiety, niemal w podskokach, będąc cały w skowronkach. W końcu może poczuć się przydatny na coś! Szczególnie że zwierzyna była głupia i uciekała nawet, gdy podchodził prawidłowo. Aktualnie pluł na polowanie, od czasu do czasu przynosząc cokolwiek, ale głównie to nie przynosił niczego. Ale może tutaj będzie inaczej?!
- Jesteśmy już na miejscu? Co mam robić na takim czymś? Chsiałbym si pomoc, serio, ale nie chce też si problemów robić czy coś - zadał parę szybkich pytan na dobry początek. Mówił dość szybko, bardzo podekscytowany tym, że może trochę czasu spędzić z medyczka, która tak się nim zajmowała zawsze, gdy był chory! No i może poprawi jej humor, bo od jakiegoś czasu była taka dziwna i wiecznie zamyślona.