Logo Artemidy
Kotlinka - zachód
#76
Zając: lvl: 7 | S: 13 | Zr: 18 | Sz: 15 | Zm: 11 | HP: 92 | W: 40 - 4 = 36

Nie ma sensu oszukiwać się w tej materii, czy jakkolwiek kręcić nosem - Zając był doświadczonym wojownikiem, nic zatem dziwnego, że spokojnie położył wronę na grzbiet. Nie miał zbyt wielkich problemów z tym, by ją uśmiercić, padła zaraz właściwie pod jego łapami i kłami, a on spokojnie mógł zanieść ją na stos zwierzyny do obozu.

+20 exp


- Wracamy? - zapytał spokojnie Sokół, gdy miał już pewność, że nie będzie przeszkadzał partnerowi w polowaniu, po czym poruszył lekko końcówką ogona. Był już nieco zmęczony, a łapa faktycznie wymagała spotkania z Lśniącą, tak więc wypadało skierować się do obozu. Znaleźli pożywienie, on pozbył się drapieżnika, którego zdecydowanie nie życzył sobie na ich ziemiach, można było zatem uznać, że wszystko przebiegało jak najbardziej pomyślnie. Jeśli Zając nie miał nic przeciwko temu, skierowali się zatem do obozu.

//z/t x2?
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Wrona została złapana i uśmiercona, a Zajęczy Sus był już dość zmęczony – i na dodatek zauważył, że w jego stronę zmierza jego partner, dlatego nie trudził się z szukaniem miejsca na zakopanie ptaka. Oczyścił tylko szybko pysk i łapy z krwi, po czym kiwnął lekko głową w odpowiedzi na pytanie zastępcy. Jego uwadze nie umknęło ugryzienie na jego łapie, dlatego zamierzał go o to wypytać, gdy poszli poszukać i pozbierać upolowaną przez siebie zwierzynę, lub gdy już dotarli do obozu. W zasadzie to zamierzał też iść z partnerem do Lśniącej Sadzawki albo chociaż na niego poczekać przed lecznicą, jeżeli ta sobie nie życzyła towarzystwa.

zt
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Jakiś czas po ceremonii Żmii wreszcie udało się wyciągnąć Jesion na spacer z obozu. Specjalnie wybrała tereny leżące nieopodal granicy z klanem rzeki, ponieważ ich zapach poznała już na treningu i wiedziała jak daleko może się zagonić. Albo i nie jeśli chęć popisywania się przed siostrą będzie silniejsza od zdrowego rozsądku.
- Co tam, jak tam? Czego się nauczyłaś na treningu i kiedy go w końcu miałaś? Mnie Słonecznikowa Pestka zabrała od razu i oprowadziła mnie po granicach! I polowania też się trochę uczyłam! A tobie jak idzie z Węgorzowym? Masz osobny trening czy spotykasz się z tym... Yyy Słoną Łapą? Słodką? - Tu pamięć zawiodła barwną, która zaczęła zgadywać imię drugiego kota, który też uczył się pod okiem Węgorza jak Jesion. Żmija nie szła spokojnie jak to na spacerze, tylko raczej pląsała, odbijała w bok i obwąchiwała niektóre krzewy, kwiatuszki oraz wgłębienia w ziemi pozostawione przez króliki. Wciąż nie mogła się nacieszyć wolnością ograniczoną przez prośbę Słonecznikowej Pestki, ale nie na tyle, żeby barwną to bolało. Chodzenie w samotności i tak jest nudne.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Nie byłabym sobą, gdybym nie zabezpieczyła swojego grzbietu, udając się na spacer w małe nieznane. Nie miałam powodu, aby nie przystać na propozycję mojej siostry, a także nie widziałam sensu, aby wyruszać po cichu i bez niczyjej wiedzy, gdyż w razie natknięcia się na drapieżnika mogłybyśmy mieć kłopoty, gdyby obóz nie wiedział, gdzie się podziewamy. Tym razem jednakże nie poszłam do ojca, gdyż wzięłam pod uwagę to, że mógł iść naszym śladem w ramach kontroli. Nie byłam idiotką. O naszym spacerze powiadomiłam Trawiastą Polanę i, siłą rzeczy, jej partnera, przy którym siedziała, a także mruknęłam słówko do wychodzącego właśnie patrolu, składającego się z Zielonej Stopy, Burzowego Pomruku oraz Pszenicznego Grzbietu. I to by było na tyle. Załatwiłam w ten sposób kilka spraw jednocześnie, bowiem załatwiłam nam bezpieczeństwo na wielu płaszczyznach.
Idąc obok siostry pozwoliłam sobie na pełen relaks, wsłuchując się w delikatny szum liści, odległe grzmienie nadchodzącej burzy oraz krzyki rozemocjonowanych jaskółek, polujących właśnie na owady. Rzecz jasna nie obyłoby się bez trajkotania rudej, lecz nie przeszkadzało mi to. Lubiłam jej towarzystwo, nawet jeśli nasze charaktery były zgoła odmienne.
- Mój trening nie jest szczególnie... przebojowy - stwierdziłam delikatnie - Przez większość czasu to ja mówiłam, omawiając z Węgorzowym Grzbietem rangi, przywódców i trochę też kodeks, kiedy spacerowaliśmy po naszych terenach i granicach - właściwie to mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, pasowało mi to. Zaczynaliśmy od teorii, dzięki czemu najcięższą rzecz będę miała prędko za sobą i będę mogła skupić się na przyjemniejszych rzeczach - Będzie lepiej, kiedy skończymy. Obiecał mi naukę pływania - nie mogłam się doczekać. Była to rzecz, która pobudzała mnie do działania i niezwykle ekscytowała, choć starałam się po sobie tego nie pokazywać.
- ... Słodką - stwierdziłam, lecz potrzebowałam chwili na zastanowienie się - Mamy oddzielne treningi, aczkolwiek jest duża szansa na to, że walkę będziemy trenować ze sobą. Zakładam, że ty dogadujesz się dobrze ze Słonecznikową Pestką? Macie chyba podobne podejście do... życia - uśmiechnęłam się pod nosem, zerkając na kręcącą się w kółka i zygzaki Żmiję, kiedy to ja szłam prosto i równo, zachowując należną grację. Zastrzygłam uchem, gdy niebo po raz kolejny ryknęło cichym, zduszonym grzmotem, a wiatr na moment zerwał się większy. Podobała mi się ta pogoda.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Żmija nigdy nie rozumiała tego całego cyrku z zabezpieczaniem swoich pleców na 500 sposobów, ale też nie oponowała. Jesion jest przezorna i opiekuńcza, na pewno robi to tylko dla ich korzyści, a skodo zyskują to barwna przecież nie będzie się wykłócać!
- Meeeeeh, no to trochę nudy, co nie? Takie rzeczy masz w małym paluszku, z naszym tatą przynudzacie sobie wzajemnie o tych sztywnych formułkach, co nie? - zapytała wesolutkim tonem. Lubiła drażnić się z siostrą i czekać na jej hurdur gdy temat schodzi na nudziarstwa i dyktowanie jak z kartki. Czerwony Pazur nigdy nie był zadowolony, gdy Żmija na głos krytykowała to wszystko. Ciekawe czy Jesion zdążyła to już podłapać.
- O, to ktoś tu jednak potrafi pływać? Nie wierzę! A wiesz co u mnie? Nie zgadniesz! - Dla podtrzymania efektu zamilkła, zamiast tego wyskoczyła do przodu i prawie dosłownie zaczęła skakać siostrze po twarzy, czy też przed samą twarzą. Odwróciła się i przez parę chwil szła na wstecznym. - Słonecznikowa Pestka obiecała mi naukę łowienia ryb u Sokolego Cienia! Rozumiesz? Samego zastępcy! - pisnęła niczym mały kociak. Jesion i Bączek powinnna pęknąć żyłka w karku, bo to przecież one tak bardzo tego pragnęły.
- Dogadujemy się świetnie! Ona jest podobna do mnie! Naprawdę się cieszę, że jest moją mistrzynią i poświęca mi dużo czasu! A walkę to możesz trenować nawet ze mną, po co ci jakaś Przesłodzona Łapa, hm? - zaproponowała z rezolutnym uśmiechem. Odwróciła się i znów szła prosto, co jakiś czas strzygąc uchem w kierunku huków grzmotów dochodzących z ciężkich od deszczu chmur.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Mogłabym się kłócić, choć nie miałam tak naprawdę o co. Skinęłam tylko głową mojej siostrze i postanowiłam się szczególnie nie rozwodzić nad tym, jak ważna jest teoria i jak bardzo te formułki mogą nam pomóc w sytuacjach, kiedy ktoś będzie nam wmawiał niemoralne zachowanie, bądź starał się nas oczernić przy kotach, zaliczających się do tych ważnych. Trzeba mieć pojęcie o wszystkim, by być o krok przed innymi, a jeśli jest się już przed innymi to można sobie pozwalać na więcej, co, założę się, Żmii niezwykle by pasowało.
- Tak, trochę nudy - stwierdziłam obojętnie - I tak, mam to w małym paluszku, dzięki naszemu ojcu - dodałam - Ale każdy mistrz musi zahaczyć o tę wiedzę. Ty też będziesz musiała przez nią przebrnąć czy tego chcesz, czy nie - oh, Żmija jednakże będzie musiała męczyć się z tym znacznie bardziej, niż ja - fakt niepodważalny. Nie dość, że za tym nie przepadała, to na domiar złego wątpiłam, aby była w stanie czymkolwiek zabłysnąć - czymkolwiek poza swoją szalenie żwawą osobowością.
- ... - uniosłam pytająco brew, czekając, aż dokończy. Patrzyłam tak na rozemocjonowaną Żmiję, która z chwili na chwilę podekscytowała się jeszcze bardziej, do tego stopnia, że zaczęła piszczeć jak ktoś znacznie młodczy. Westchnęłam lekko, gdy jej pysk znalazł się przed moim, po czym posłałam jej ciepły uśmiech.
- To wspaniale, wróbelku - odpowiedziałam - Mam nadzieję, że się dogadacie - i mam nadzieję, że nie przyniesiesz wstydu całej naszej rodzinie. Zastępca był kimś ważnym i ważnym również było, by spodobała mu się Żmija. Ja sama nie miałam problemu z przypodobaniem się konkretnym kotom, datego też bardziej przejmowałam się, na ten moment, moim rodzeństwem.
- Uważaj na gałąź - mruknęłam. Kiedy szła tak plecami do świata, mogła z łatwością zahaczyć o coś w niezbyt naturalny sposób i skręcić sobie łapę. Nie miałam ochoty słuchać jej rozżalonych jęków, ani teraz, ani później, gdyby się okazało, że treningi musi odbywać w obozie.
- Myślisz, że Słonecznikowa Pestka nie będzie miała nic przeciwko, jeśli odwiedzę cię od czasu do czasu? - zapytałam, tak dla pewności, bowiem nie chciałam się narażać żadnemu wojownikowi. Niektórzy zapewne cieszyliby się z dodatkowego terminatora na treningu, inni natomiast oburzaliby się - Porozmawiam z Węgorzowym Grzbietem, może nie będzie miał nic przeciwko - mimo wszystko nasza relacja była niezwykle spokojna i harmonijna. Byłam prawie pewna, że zgodzi się na moją propozycję bez żadnego "ale".
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Za to Żmija poczuła się trochę rozczarowana, gdy Jesionowa Łapa nie dała się sprowokować. Kiedyś zażarcie broniła zasad, kodeksu i ważności teorii, teraz nawet przyznała siostrze racje. A barwna już szykowała się na jakieś dłuższe przekomarzanie się, odbijania piłeczek ripost, jakiegoś sparingu na słowa i cięte uwagi, a tutaj nic!
- Jiiii tam, Słonecznikowa Pestka jest naprawdę świetna, ona mi to przedstawi tak, że przy tym nie usnę! Tak w sumie już co nieco mi mówiła i nie uwierzysz, ale słuchałam jej i wcale nie poczułam się znudzona! To chyba tylko nasz tata nie ma talentu do przekazywania wiedzy, bo jego to nikt normalny nie może za długo słuchać - podzieliła się swą teorią z siostrą nieświadoma, że właśnie wykonała mały przytyk w jej stronę. Zdarzało się, że język barwnej kotki jest szybszy od jej myśli, a ten przypadek jest tego potwierdzeniem.
- Gałąź? Aaa, tak - miauknęła. Na moment stanęła na dwóch łapach i na nich postarała się obrócić z powrotem przodem do kierunku wędrówki, ale prędko straciła równowagę i opadła na cztery nogi. Zachichotała niczym małe kocię i wykonując parę długich kroków zrównała się z ciemnofutrą siostrą. Żmijowa Łapa wciąż nie dostrzegała w tych wszystkich wróbelkach, kwiatuszkach i słoneczkach sporej dawki ironii, święcie wierzyła, że siostra mówi to z dobroci serca i co nieco podkradła od Pomarańczowej Skórki, która zwracała się do nich w ten sposób, gdy byli młodsi. Z Jesionowej Łapy będzie w przyszłości dobra matka, tylko trochę nudna i sztywna, lecz nad tym w każdej chwili można popracować.
- Humf, nie wiem, a co? - zapytała zdziwiona i zastrzygła uchem jak gdyby chcąc zyskać pewność, że się nie przesłyszała. - Zapytam się jej przy najbliższej okazji, ale powiedz mi, czemu? Węgorzowy Grzbiet ci nie wystarcza, czy nie poświęca ci tyle uwagi ile byś chciała? W sensie, no, bo to chyba nie jest częste, że ktoś ma dwa treningi prawie w tym samym czasie? Zrobił ci coś i nie chcesz go widzieć na oczy? Jest niemiły? - Dziecinna terminatorka patrzyła na siostrę z nagłą powagą w oczach. Gdyby Węgorzowy Grzbiet jej podpasował, to kotka nie próbowałaby uciekać do innych. Teraz Żmija musi się dowiedzieć co jest na rzeczy. Może jednak ten kocur wcale nie jest taki świetny i nie ma podejścia do młodszych, może zaniedbuje Jesion lub jest w jakiś sposób dla niej nieprzyjemny. Oj, oby nie, bo wtedy będzie miał do czynienia z barwną kotką, która jak dotąd zła była zaledwie kilka razy w życiu. Ale to nie oznacza, że nie da komuś takiemu popalić!
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Uniosłam wyżej brwi, biorąc głębszy wdech, gdy moja siostra zachwalała swoją mistrzynię. Dobrze, że się dogadywały, lecz źle, że była w nią tak zapatrzona. Zapatrzenie skutkuje otępieniem umysłu, a to prowadzi do tego, że jest się łatwym do zmanipulowania. Słonecznikowa Pestka, jednakże, nie wyglądała na kota rozgarniętego, który naginałby innych do swej woli. Raczej to ją się naginało.
- Mam nadzieję, że jej bajki nie będą przekolorowane - powiedziałam tylko. Kodeks to kodeks. Sztywne zasady, które sztywnymi zasadami powinny zostać i nie należało traktować tego jako zabawy. Uważałam, że do pewnych rzeczy należy podchodzić z powagą, nawet jeśli było to męczące.
- Masz rację, naszego ojca są w stanie usłuchać tylko koty cierpliwe i ambitne. Jest nudny, jest też bardzo tradycyjny, ale dzięki temu pilnuje każdego szczegółu. Chciałabym, żeby kocięta Lnianego Futerka trafiły właśnie pod jego skrzydła. One aż się proszą o ból i silną łapę - odpowiedziałam, majtnąwszy ogonem na bok. Miałam serdecznie dosyć tych bachorów i z całego mego plugawego serca życzyłam im, by otrzymały Czerwonego Pazura na swojego mistrza. Już ojciec dopilnuje, by ich charakter nie wychodził przed szereg, a także by ich bezczelna odwaga stłumiła się przy dnie pełnym mułu.
- Zwariowałaś do reszty? - zaśmiałam się melodyjnie, spoglądając na Żmiję filuternie, spod przymrużonych powiek, kiedy to zwolniłam kroku do tego stopnia, że w końcu się zatrzymałam i po prostu usiadłam pod rozłożystym klonem - Oczywiście, że poświęca. Gdyby tego nie robił, Czerwony Pazur przetrzepałby mu futro. Wątpię, by ktokolwiek chciał się mierzyć z naszym ojcem, nawet sam zastępca - był sztywnym gburem, to prawda. Obrzydliwie zanudzał i potrafił sprawdzić, że skale wyrosną nogi, byleby mogła uciec od jego moralnych przykazań. Mimo to kocur, który nas spłodził, był świetnym i doświadczonym wojownikiem, a stawanie z nim w szranki nie było najlepszym pomysłem. Węgorz zostałby zmieciony z powierzchni ziemi, gdyby przestał mnie nauczać.
- Uznajmy, że jestem po prostu gorliwa, kochanie - mruknęłam, uśmiechając się zalotnie, po czym podeszłam bliżej Żmii i przesunęłam nosem po jej szyi - Poza tym trening z tobą byłby przyjemniejszy - wyszeptałam jej do ucha, uśmiechając się znacząco, po czym po prostu poszłam dalej, odkrywając, że ni stąd ni zowąd ciężka, burzowa chmura nad nami się przerwała, kładąc krople deszczu na okolicznych koronach drzew. Na szczęście tych było tu tak wiele, że ciecz praktycznie nie docierała do ziemi. Cały problem polegał na tym, że ulewa w jednej chwili zmyła wszystkie zapachy i tak naprawdę ciężko było powiedzieć, jak daleko jesteśmy od granicy. Nie zamierzałam jednakże nic o tym wspominać.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Istotnie Żmija stanowiła materiał dobry do manipulacji zwłaszcza dla Jesion, która już dawno owinęła ją sobie wokół ogona. Barwną chroniły tylko więzy krwi i chęć siostry do dobrego prezentowania ich rodziny. Kotka do teraz nie dostrzegała ukrytego sarkazmu i przytyków, chociaż sama je czasami czyniła. Sęk w tym, że nieświadomie.
- Bajki? Nie, nie, ona mówi mi ważne rzeczy, znam już parę punktów kodeksu, ale wiesz, robi to ciekawie, opowiada, rozwija. Nie to co ojciec. "Punkt pierwszy: zawsze słuchaj przywódcy, hurdur!" - ostatnie słowa wypowiedziała poważnym, gburowatym i oschłym tonem choć cienkim, ponieważ chciała sparodiować ojca, a nie wiernie go naśladować. Nastroszyła futerko aby udawać większą. Spędziła z Czerwonym Pazurem praktycznie całe życie i potrafiła się do niego upodobnić, przeszkadzała w tym tylko jej wysokość i barwa futra.
- Kocięta Lnianego Futerka? - powtórzyła i zmarszczyła czoło. - Nie znam żadnego z nich. A co, coś z nimi nie tak? Któryś nadepnął ci na odcisk? - podejrzewała, że jakieś kociątko powiedziało prosto w twarz jej siostrze, że jest nudna i sztywna, a ta na śmierć się obraziła. To prawda, ale nikt nie ma prawa mówić tak o Jesionce! O ile naprawdę taka sytuacja miała miejsce, barwna lubi sobie wiele wmawiać i wyobrażać, często ponosi ją wyobraźnia.
- Nie zwariowałam, przeciwnie, po prostu się martwię! - powiedziała z lekką urazą. Po co te ostre słowa i osobiste wycieczki? Przecież Żmijowa Łapa chce się tylko troszczyć o siostrę. Puchata kita barwnej zaczęła się bujać z boku na bok. - Dobra, zapytam się mojej mistrzyni czy pozwoli ci dołączyć. Ale w zamian poopowiadaj mi o tym całym kodeksie. Coś za coś - miauknęła udobruchana, bo siostra powiedziała, że trening z nią będzie przyjemniejszy. Kodeks bujał jej się wokół ogona, lecz jeśli popisze się wiedzą przed rudą mentorką, to ta najpewniej szybciej zgodzi się na dodatkową obecność Jesionowej Łapy.
- Brr, wracajmy. Nie lubię deszczu, zawsze sklei mi futro i potem muszę je długo układać. Poopowiadaj mi o wszystkim w drodze powrotnej - z tymi słowy zatrzymała się i odwróciła, kierując mordkę w stronę obozu. I tak zaszły daleko, w sumie to dalej niż się spodziewała.

zt
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Uniosłam wyżej brwi, patrząc z lekkim zdziwieniem na Żmiję. Czasami miałam wrażenie, że zna naszego ojca tylko i wyłącznie z opowiadań starszyzny, nie mając z nim osobistej styczności.
- Ojciec też opowiada i rozwija - powiedziałam, patrząc na nią poważnie - Tyle, że nie robi tego sam z siebie. Jemu potrzebne są pytania - uznawałam, że Czerwony Pazur kieruje się po prostu obiektywizmem, a swoje własne opinie i przemyślenia dodaje wtedy, kiedy jest o to proszony. Była to w pewnym sensie niezwykle wyjątkowa cecha, której kotom brakowało.
- Są niewychowane. I tyle - stwierdziłam, wzruszając barkami - Żbik w wieku dwóch księżyców zdążyła zwyzywać mnie od najgorszych, mówiąc przy tym, że Lniane Futerko i Żółtooki są niegodnym jej dnem - zaśmiałam się dźwięcznie, gdyż samo to wspomnienie budziło we mnie głęboko zakorzenioną, pogardliwą radość, czy raczej... pewność, że kocica za to wszystko beknie w swoim czasie. Nie dodawałam jednakże nic więcej.
- W porządku. Opowiem ci o nim lepiej, niż nasz ojciec - puściłam jej oczko, po czym skinęłam lekko łbem, gdy Żmija zarządziła powrót. Czekała nas długa podróż w deszczu, lecz całe szczęście mogłyśmy skryć się, przynajmniej przez jakiś czas, pod drzewami.

//Zt.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Niedawno spacerowała w okolicach z Jesionową Łapą. Dziś wróciła tu też z córką Zaćmionego Księżyca, nadszedł czas żeby rozejrzeć się po granicach i nareszcie kogoś poznać. Żmija trzymała się z daleka od swojej siostry i czekała aż ta sama zagada, wyrazi jakąś skruchę za to co się stało przy paśniku. Jak dotąd się nie doczekała, co sprawiało jej przykrość, ale nie tracila jeszcze nadziei, wszak minęło dopiero parę dni. Tego dnia ani myślała zaprzątać sobie tym głowy, ponieważ wyrwała się z Jagodową Łapą z obozu i tym razem nie tylko w celu zwykłego, standardowego spaceru.
- Tutaj gdzieś jest ta granica z rzeką, nie? Sądzisz, że uda nam się kogoś fajnego poznać? Poznałam już kotkę z klanu cienia i gromu, obie były miłe i fajnie mi się z nimi rozmawiały, ale rzeka to inna sprawa, ich w ogóle jeszcze nie znam! Fajnie byłoby się dowiedzieć jak pływać i łowić ryby, Słonecznikowa Pestka obiecała mi, że poprosi naszego zastępce, żeby nam w tym pomógł, ale chyba jest zajęty. Nie dziwię się, w końcu ma na głowie cały klan! - świergotała w najlepsze, wdychając powietrze i węsząc za zapachem świeżości charakterystycznej dla wody oraz ryb. Żmija już teraz mogła powiedzieć, że nie lubi wody sklejającej jej futerko. Trzeba się jednak poświęcić jeśli chce się czegoś nauczyć, a nie każdy w klanie wichru potrafi to co klan rzeki. Uniosła barwna głowę i przeszukiwała wzrokiem horyzont w poszukiwaniu jakiejś kociej sylwetki. Ciekawe jak wyglądają te koty z klanu rzeki! Pewnie mają krótkie futra żeby szybciej wysychało i nie ciągnęło ich na dno podczas pływania.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Jagodowa Łapa cieszyła się, że nareszcie ich plan wspólnego poznania kogoś z innego klanu nareszcie wchodził w życie. Spacerowała u boku swojej kolorowej przyjaciółki i napawała się piękną, aczkolwiek nie upalną pogodą. Gdy Żmijka zaczęła trajkotać, na pyszczek Jagódki wpłynął leciutki uśmiech. Komuś mogłoby przeszkadzać jej gadulstwo, ale na pewno nie córce Lodowej Skóry! Ona uwielbiała otaczać się kotami optymistycznymi, pełnymi energii i z którymi można luźno porozmawiać na wszystkie tematy - czyli osobistościami podobnymi do niej. No bo na co jej znajomość z jakimś pesymistycznym gburem, który nie rozumiałby jej poglądów i niespożytej energii? Na nic!
- Tak, za chwilę poczujemy ten ich charakterystyczny zapach! Ja miałam okazję już poznać jednego wojownika z Rzeki i był on... Trochę dziwny. Strasznie arogancki, dobrze, że chociaż miał jakieś poczucie humoru... W każdym razie średnio go polubiłam, ale nie wolno się zrażać! Przy odrobinie szczęścia na pewno spotkamy kogoś tak przyjaznego, jak te kotki z którymi ty rozmawiałaś. - powiedziała radośnie. To, że jeden Rzeczniak nie przypadł jej do gustu nie znaczyło, że każdy taki będzie!
Po chwili zapach ich klanu zaczął mieszać się w Wichrem - to znaczyło, że kotki już dotarły na granicę. Jagódka usiadła nieopodal, by przypadkiem jej nie przekroczyć i rozejrzała się dwukolorowymi ślepiami w poszukiwaniu potencjalnego znajomego.
- Widzisz kogoś? - zapytała, gdyż sama nie potrafiła nikogo dojrzeć i spojrzała na córkę Czerwonego Pazura. Może ona widzi kogoś, kto ukrywał się przed wzrokiem Jagódki?
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Tego dnia Wiewiórka została wyznaczona na patrol. Średnio jej się to podobało, zważywszy na to, że ostatnimi czasy było strasznie gorąco nawet dla niej, mimo wszystko krótkowłosej kotki, i wolała nie wychodzić z obozu jeśli nie chodziło o treningi. Niestety, mama nie była dla niej zbyt łaskawa i mimo wszystko musiała wyjść razem z Łopianowym Korzeniem i Ciemną Łapą, która właściwie powinna już niedługo kończyć trening. Gdzieś w połowie ruda zaproponowała, żeby trochę zapolowali. Koty zgodziły się i rozdzieliły, by samotnie zaczaić się na jakieś piszczki.
Pręgowana ruszyła więc w stronę granicy z wichrem, żeby przy okazji zbadać, czy nikt nie kręci się przy granicy. Szła w miarę cicho i uważając na co stąpa, aby nie odstraszyć żadnych czających się w pobliżu zwierząt, gdy do jej nozdrzy doleciał świeży zapach Wichru. Z wrażenia aż przystanęła, podnosząc się nieco na łapach i rozglądając się dookoła. Możliwe, że przy granicy był przed chwilą jakiś Wichrowy patrol i po prostu odnowił zapachy graniczne. Wtem jednak dostrzegła dwie kotki stojące blisko granicy i wpatrujące się w tereny po stronie rzecznej. Zastygła w bezruchu, jakby modląc się, żeby jeszcze jej nie dostrzegły i zastanawiała się co zrobić. Podejść? Zagadać? A może zwyczajnie ostrzec, że są zaraz przy granicy, jak to radzili inni wojownicy? Dopiero drugi raz miała styczność z kotami spoza swojego klanu, dlatego nie do końca wiedziała jak postąpić.
Zdecydowała że podejdzie i na wszelki wypadek poinformuje je, że jeszcze jeden krok i będzie musiała wyciągnąć z tego konsekwencje. Stanęła więc normalnie i podeszła do granicy, trzymając się od niej jednak kilka długości lisiego ogona i odchrząknęła.
- Jesteście bardzo blisko granicy, jeszcze krok i będę musiała wyciągnąć z tego konsekwencje - rzuciła, wysoko unosząc łeb. Zrobiła to, ponieważ jej głos w połowie się nieco załamał, a chciała wyglądać jakby była w całości pewna tego, co mówi.
Przy okazji przyjrzała się dwójce kotek po Wichrowej stronie. Żadna z nich nie wyglądała groźnie, ba, właściwie radośnie sobie gawędziły jeszcze chwilę temu i raczej sprawiały wrażenie zainteresowanych i ciekawych. Jednak, ruda wojowniczka nie miała jeszcze dużo do czynienia z kotami z innych klanów, więc wolała zacząć powitanie... Dość niegrzecznie, ale tak, jak zawsze mówili wojownicy - żeby się upewnić, że koty te nie chcą przekroczyć granicy.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
W rzeczy samej dzień prezentował się wprost idealnie. Upały nareszcie minęły i już nie dręczyły nikogo, teraz było wprost idealnie.
- Ojej, a jak wyglądał? Jak miał na imię? Miał krótkie futro? Bo według mnie oni wszyscy powinni takie miec, inaczej poszliby na dno! - miauknęła z przejęciem, dzieląc się z Jagódką kolejnym swoim domysłem. Żmija nigdy nie pływała, spostrzeżeń dokonywała na podstawie deszczu. Gdy ten przemaczał ją do ostatniego włoska na ciele czuła się jakby była trzy razy cięższa. Jak te koty z rzeki sobie radzą?
Córka Czerwonego Pazura przycupnęła przy koleżance i pokręciła przecząco głową. Z nich dwóch to właśnie potomkini Zaćmionego Księżyca ma większe szanse na zobaczenie kogoś obcego, wszak jest wyższa.
- O, patrz! - wykrzyknęła nagle, kiwając głowę w kierunku nadchodzącej płomiennorudej kotki, która okazała się niezbyt przyjazna, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Barwna kotka w ogóle się tym nie zraziła, uśmiechnęła się za to przyjaźnie, a nawet łobuzersko.
- Krok, mówisz? A z tego też wyciągniesz konsekwencje? - i chichocząc zrobiła jeden krok, ale w przeciwną stronę niż myślała ruda. Żmija cofnęła się wgłąb własnych terenów, machając ogonem na Jagódkę, by zrobiła to samo. Może wtedy nieznajoma się uspokoi i będzie się dało z nią porozmawiać.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
- Bursztynowy Wschód. Miał rudo-białą sierść i faktycznie, była krótka! Może to jakaś reguła? Chociaż nie sądzę, żeby przez długie futro koty szły na dno. W takim wypadku nie mogłabym nauczyć się pływać, a nikt nie odradzał mi tego pomysłu z takiego powodu! - wykrzyknęła, sprowadzając przyjaciółkę na ziemię. Faktem było, że na pewno pływanie było trudniejsze z takim futrem, jakie posiadała Jagodowa Łapa, ale na pewno nie niemożliwe. Jak czegoś bardzo się chce, to na pewno da się to zrobić!
Słysząc krzyk Żmii, terminatorka natychmiast podążyła wzrokiem w kierunku, jaki wskazała kolorowa i ujrzała rudą kotkę, która po chwili wahania udała się w ich stronę. Na pyszczek Jagódki natychmiast wpłynął wesoły uśmiech, jednak słysząc ton wojowniczki, mina trochę jej zrzedła. Cudownie, kolejny Rzeczniak, który nie zrobił na niej dobrego wrażenia, a przynajmniej na początku. Przecież kotki ani myślały przekraczać granicy! Chciały tylko porozmawiać, poznać kogoś nowego... Zaśmiała się cicho, widząc poczynania Żmijki, jednak nie ruszyła za nią. Była na swoich terenach, a nie po stronie Rzeki, więc wycofywanie się nie było potrzebne. Usiadła tam gdzie stała, owinęła puchatą kitę wokół łap i uśmiechnęła się lekko do rudej.
- Spokojnie, chcemy tylko porozmawiać, poznać kogoś nowego! - powiedziała uspokajająco. Mimo groźnego tonu kotki widziała, że ta jest lekko poddenerwowana. Jagódka i Żmija to były jedne z najbardziej przyjaznych kotów w klanie, nie było czego się bać! - Ale widzę, że ty zbyt chętna nie jesteś... - mruknęła po chwili. Zastanawiała się, czy Rzeczna wojowniczka wycofa się, czy jednak zmieni swoje zachowanie i również wykaże chęci do bliższego poznania się.
[Obrazek: 7luHN9y.png]

┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑
I know it's hard to keep an. o p e n .heart
When even friends seem out to harm you
♡ But if you could heal a broken heart ♡
Wouldn't time be out to
????? you
┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości