Mistrz: Malinowy Nos Płeć: kocur Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*) Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*) Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Nie ma sensu oszukiwać się w tej materii, czy jakkolwiek kręcić nosem - Zając był doświadczonym wojownikiem, nic zatem dziwnego, że spokojnie położył wronę na grzbiet. Nie miał zbyt wielkich problemów z tym, by ją uśmiercić, padła zaraz właściwie pod jego łapami i kłami, a on spokojnie mógł zanieść ją na stos zwierzyny do obozu.
+20 exp
- Wracamy? - zapytał spokojnie Sokół, gdy miał już pewność, że nie będzie przeszkadzał partnerowi w polowaniu, po czym poruszył lekko końcówką ogona. Był już nieco zmęczony, a łapa faktycznie wymagała spotkania z Lśniącą, tak więc wypadało skierować się do obozu. Znaleźli pożywienie, on pozbył się drapieżnika, którego zdecydowanie nie życzył sobie na ich ziemiach, można było zatem uznać, że wszystko przebiegało jak najbardziej pomyślnie. Jeśli Zając nie miał nic przeciwko temu, skierowali się zatem do obozu.
//z/t x2?
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Wrona została złapana i uśmiercona, a Zajęczy Sus był już dość zmęczony – i na dodatek zauważył, że w jego stronę zmierza jego partner, dlatego nie trudził się z szukaniem miejsca na zakopanie ptaka. Oczyścił tylko szybko pysk i łapy z krwi, po czym kiwnął lekko głową w odpowiedzi na pytanie zastępcy. Jego uwadze nie umknęło ugryzienie na jego łapie, dlatego zamierzał go o to wypytać, gdy poszli poszukać i pozbierać upolowaną przez siebie zwierzynę, lub gdy już dotarli do obozu. W zasadzie to zamierzał też iść z partnerem do Lśniącej Sadzawki albo chociaż na niego poczekać przed lecznicą, jeżeli ta sobie nie życzyła towarzystwa.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Jakiś czas po ceremonii Żmii wreszcie udało się wyciągnąć Jesion na spacer z obozu. Specjalnie wybrała tereny leżące nieopodal granicy z klanem rzeki, ponieważ ich zapach poznała już na treningu i wiedziała jak daleko może się zagonić. Albo i nie jeśli chęć popisywania się przed siostrą będzie silniejsza od zdrowego rozsądku.
- Co tam, jak tam? Czego się nauczyłaś na treningu i kiedy go w końcu miałaś? Mnie Słonecznikowa Pestka zabrała od razu i oprowadziła mnie po granicach! I polowania też się trochę uczyłam! A tobie jak idzie z Węgorzowym? Masz osobny trening czy spotykasz się z tym... Yyy Słoną Łapą? Słodką? - Tu pamięć zawiodła barwną, która zaczęła zgadywać imię drugiego kota, który też uczył się pod okiem Węgorza jak Jesion. Żmija nie szła spokojnie jak to na spacerze, tylko raczej pląsała, odbijała w bok i obwąchiwała niektóre krzewy, kwiatuszki oraz wgłębienia w ziemi pozostawione przez króliki. Wciąż nie mogła się nacieszyć wolnością ograniczoną przez prośbę Słonecznikowej Pestki, ale nie na tyle, żeby barwną to bolało. Chodzenie w samotności i tak jest nudne.
Niska, drobna koteczka o delikatnych kształtach, które pieczołowicie skrywane są pod długim, lekko potarganym futrem. Gdyby tak wrzucić ją do rzeki okazałoby się, że jest dwa razy chudsza i niezwykle krucha, podatna na każdy podmuch wiatru i każde złamanie, co zresztą już udowodniła. Szata córki Czerwonego Pazura jest natomiast fikuśną paletą najróżniejszych odcieni kremu, czerni i bieli, choć te dwie ostatnie barwy zdominowały pierwszą, spychając ją do okolic pyska, gdzie jaśnieje do kościanego odcienia, zadu, gdzie ciemnieje do wyblakłej rudości, oraz kości promieniowej prawej łapy. Jesion pochwalić się może także śnieżnobiałą kryzą, której kolor ciągnie się przez całe podbrzusze, gardło oraz żuchwę, tworząc krótkie skarpetki u łap przednich i dłuższe u łap tylnych, a także zalewa lewą część pyska i mostka nosa. (reszta w KP)
Koteczka z niej powściągliwa i odrobinę podejrzana, kiedy tak po cichu obserwuje wydarzenia i łypie przymilnym okiem z daleka, udając, że wszystko jest okej, kiedy tak naprawdę nie jest i wszyscy świetnie zdają sobie z tego sprawę. Jest wilkiem w owczej skórze, jadowitą żmiją, korzystającą z szerokiego wachlarza urokliwych i niewinnych słów, mających za zadanie odwrócić uwagę od jej niekiedy niepoprawnych działań. Mówi to, co chcą słyszeć inni i potrafi dopasować się do zaistniałej sytuacji, będąc elastyczną w relacjach z różnymi kotami, byleby tylko zyskać zaufanie i wykorzystać je w przyszłości, jeśli okaże się to konieczne. Bystra z niej racjonalistka o analitycznym umyśle, potrafiąca każdy jeden problem rozpatrzeć na kilka obiektywnych sposobów, by wyciągnąć satysfakcjonujące wnioski i podjąć najkorzystniejszą dla niej samej decyzję. (reszta w KP)
Lamparcia Cętka [S], Pszenica [KG]
Nie byłabym sobą, gdybym nie zabezpieczyła swojego grzbietu, udając się na spacer w małe nieznane. Nie miałam powodu, aby nie przystać na propozycję mojej siostry, a także nie widziałam sensu, aby wyruszać po cichu i bez niczyjej wiedzy, gdyż w razie natknięcia się na drapieżnika mogłybyśmy mieć kłopoty, gdyby obóz nie wiedział, gdzie się podziewamy. Tym razem jednakże nie poszłam do ojca, gdyż wzięłam pod uwagę to, że mógł iść naszym śladem w ramach kontroli. Nie byłam idiotką. O naszym spacerze powiadomiłam Trawiastą Polanę i, siłą rzeczy, jej partnera, przy którym siedziała, a także mruknęłam słówko do wychodzącego właśnie patrolu, składającego się z Zielonej Stopy, Burzowego Pomruku oraz Pszenicznego Grzbietu. I to by było na tyle. Załatwiłam w ten sposób kilka spraw jednocześnie, bowiem załatwiłam nam bezpieczeństwo na wielu płaszczyznach.
Idąc obok siostry pozwoliłam sobie na pełen relaks, wsłuchując się w delikatny szum liści, odległe grzmienie nadchodzącej burzy oraz krzyki rozemocjonowanych jaskółek, polujących właśnie na owady. Rzecz jasna nie obyłoby się bez trajkotania rudej, lecz nie przeszkadzało mi to. Lubiłam jej towarzystwo, nawet jeśli nasze charaktery były zgoła odmienne. - Mój trening nie jest szczególnie... przebojowy - stwierdziłam delikatnie - Przez większość czasu to ja mówiłam, omawiając z Węgorzowym Grzbietem rangi, przywódców i trochę też kodeks, kiedy spacerowaliśmy po naszych terenach i granicach - właściwie to mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, pasowało mi to. Zaczynaliśmy od teorii, dzięki czemu najcięższą rzecz będę miała prędko za sobą i będę mogła skupić się na przyjemniejszych rzeczach - Będzie lepiej, kiedy skończymy. Obiecał mi naukę pływania - nie mogłam się doczekać. Była to rzecz, która pobudzała mnie do działania i niezwykle ekscytowała, choć starałam się po sobie tego nie pokazywać. - ... Słodką - stwierdziłam, lecz potrzebowałam chwili na zastanowienie się - Mamy oddzielne treningi, aczkolwiek jest duża szansa na to, że walkę będziemy trenować ze sobą. Zakładam, że ty dogadujesz się dobrze ze Słonecznikową Pestką? Macie chyba podobne podejście do... życia - uśmiechnęłam się pod nosem, zerkając na kręcącą się w kółka i zygzaki Żmiję, kiedy to ja szłam prosto i równo, zachowując należną grację. Zastrzygłam uchem, gdy niebo po raz kolejny ryknęło cichym, zduszonym grzmotem, a wiatr na moment zerwał się większy. Podobała mi się ta pogoda.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Żmija nigdy nie rozumiała tego całego cyrku z zabezpieczaniem swoich pleców na 500 sposobów, ale też nie oponowała. Jesion jest przezorna i opiekuńcza, na pewno robi to tylko dla ich korzyści, a skodo zyskują to barwna przecież nie będzie się wykłócać!
- Meeeeeh, no to trochę nudy, co nie? Takie rzeczy masz w małym paluszku, z naszym tatą przynudzacie sobie wzajemnie o tych sztywnych formułkach, co nie? - zapytała wesolutkim tonem. Lubiła drażnić się z siostrą i czekać na jej hurdur gdy temat schodzi na nudziarstwa i dyktowanie jak z kartki. Czerwony Pazur nigdy nie był zadowolony, gdy Żmija na głos krytykowała to wszystko. Ciekawe czy Jesion zdążyła to już podłapać.
- O, to ktoś tu jednak potrafi pływać? Nie wierzę! A wiesz co u mnie? Nie zgadniesz! - Dla podtrzymania efektu zamilkła, zamiast tego wyskoczyła do przodu i prawie dosłownie zaczęła skakać siostrze po twarzy, czy też przed samą twarzą. Odwróciła się i przez parę chwil szła na wstecznym. - Słonecznikowa Pestka obiecała mi naukę łowienia ryb u Sokolego Cienia! Rozumiesz? Samego zastępcy! - pisnęła niczym mały kociak. Jesion i Bączek powinnna pęknąć żyłka w karku, bo to przecież one tak bardzo tego pragnęły.
- Dogadujemy się świetnie! Ona jest podobna do mnie! Naprawdę się cieszę, że jest moją mistrzynią i poświęca mi dużo czasu! A walkę to możesz trenować nawet ze mną, po co ci jakaś Przesłodzona Łapa, hm? - zaproponowała z rezolutnym uśmiechem. Odwróciła się i znów szła prosto, co jakiś czas strzygąc uchem w kierunku huków grzmotów dochodzących z ciężkich od deszczu chmur.
Niska, drobna koteczka o delikatnych kształtach, które pieczołowicie skrywane są pod długim, lekko potarganym futrem. Gdyby tak wrzucić ją do rzeki okazałoby się, że jest dwa razy chudsza i niezwykle krucha, podatna na każdy podmuch wiatru i każde złamanie, co zresztą już udowodniła. Szata córki Czerwonego Pazura jest natomiast fikuśną paletą najróżniejszych odcieni kremu, czerni i bieli, choć te dwie ostatnie barwy zdominowały pierwszą, spychając ją do okolic pyska, gdzie jaśnieje do kościanego odcienia, zadu, gdzie ciemnieje do wyblakłej rudości, oraz kości promieniowej prawej łapy. Jesion pochwalić się może także śnieżnobiałą kryzą, której kolor ciągnie się przez całe podbrzusze, gardło oraz żuchwę, tworząc krótkie skarpetki u łap przednich i dłuższe u łap tylnych, a także zalewa lewą część pyska i mostka nosa. (reszta w KP)
Koteczka z niej powściągliwa i odrobinę podejrzana, kiedy tak po cichu obserwuje wydarzenia i łypie przymilnym okiem z daleka, udając, że wszystko jest okej, kiedy tak naprawdę nie jest i wszyscy świetnie zdają sobie z tego sprawę. Jest wilkiem w owczej skórze, jadowitą żmiją, korzystającą z szerokiego wachlarza urokliwych i niewinnych słów, mających za zadanie odwrócić uwagę od jej niekiedy niepoprawnych działań. Mówi to, co chcą słyszeć inni i potrafi dopasować się do zaistniałej sytuacji, będąc elastyczną w relacjach z różnymi kotami, byleby tylko zyskać zaufanie i wykorzystać je w przyszłości, jeśli okaże się to konieczne. Bystra z niej racjonalistka o analitycznym umyśle, potrafiąca każdy jeden problem rozpatrzeć na kilka obiektywnych sposobów, by wyciągnąć satysfakcjonujące wnioski i podjąć najkorzystniejszą dla niej samej decyzję. (reszta w KP)
Lamparcia Cętka [S], Pszenica [KG]
Mogłabym się kłócić, choć nie miałam tak naprawdę o co. Skinęłam tylko głową mojej siostrze i postanowiłam się szczególnie nie rozwodzić nad tym, jak ważna jest teoria i jak bardzo te formułki mogą nam pomóc w sytuacjach, kiedy ktoś będzie nam wmawiał niemoralne zachowanie, bądź starał się nas oczernić przy kotach, zaliczających się do tych ważnych. Trzeba mieć pojęcie o wszystkim, by być o krok przed innymi, a jeśli jest się już przed innymi to można sobie pozwalać na więcej, co, założę się, Żmii niezwykle by pasowało. - Tak, trochę nudy - stwierdziłam obojętnie - I tak, mam to w małym paluszku, dzięki naszemu ojcu - dodałam - Ale każdy mistrz musi zahaczyć o tę wiedzę. Ty też będziesz musiała przez nią przebrnąć czy tego chcesz, czy nie - oh, Żmija jednakże będzie musiała męczyć się z tym znacznie bardziej, niż ja - fakt niepodważalny. Nie dość, że za tym nie przepadała, to na domiar złego wątpiłam, aby była w stanie czymkolwiek zabłysnąć - czymkolwiek poza swoją szalenie żwawą osobowością. - ... - uniosłam pytająco brew, czekając, aż dokończy. Patrzyłam tak na rozemocjonowaną Żmiję, która z chwili na chwilę podekscytowała się jeszcze bardziej, do tego stopnia, że zaczęła piszczeć jak ktoś znacznie młodczy. Westchnęłam lekko, gdy jej pysk znalazł się przed moim, po czym posłałam jej ciepły uśmiech. - To wspaniale, wróbelku - odpowiedziałam - Mam nadzieję, że się dogadacie - i mam nadzieję, że nie przyniesiesz wstydu całej naszej rodzinie. Zastępca był kimś ważnym i ważnym również było, by spodobała mu się Żmija. Ja sama nie miałam problemu z przypodobaniem się konkretnym kotom, datego też bardziej przejmowałam się, na ten moment, moim rodzeństwem. - Uważaj na gałąź - mruknęłam. Kiedy szła tak plecami do świata, mogła z łatwością zahaczyć o coś w niezbyt naturalny sposób i skręcić sobie łapę. Nie miałam ochoty słuchać jej rozżalonych jęków, ani teraz, ani później, gdyby się okazało, że treningi musi odbywać w obozie. - Myślisz, że Słonecznikowa Pestka nie będzie miała nic przeciwko, jeśli odwiedzę cię od czasu do czasu? - zapytałam, tak dla pewności, bowiem nie chciałam się narażać żadnemu wojownikowi. Niektórzy zapewne cieszyliby się z dodatkowego terminatora na treningu, inni natomiast oburzaliby się - Porozmawiam z Węgorzowym Grzbietem, może nie będzie miał nic przeciwko - mimo wszystko nasza relacja była niezwykle spokojna i harmonijna. Byłam prawie pewna, że zgodzi się na moją propozycję bez żadnego "ale".
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Za to Żmija poczuła się trochę rozczarowana, gdy Jesionowa Łapa nie dała się sprowokować. Kiedyś zażarcie broniła zasad, kodeksu i ważności teorii, teraz nawet przyznała siostrze racje. A barwna już szykowała się na jakieś dłuższe przekomarzanie się, odbijania piłeczek ripost, jakiegoś sparingu na słowa i cięte uwagi, a tutaj nic!
- Jiiii tam, Słonecznikowa Pestka jest naprawdę świetna, ona mi to przedstawi tak, że przy tym nie usnę! Tak w sumie już co nieco mi mówiła i nie uwierzysz, ale słuchałam jej i wcale nie poczułam się znudzona! To chyba tylko nasz tata nie ma talentu do przekazywania wiedzy, bo jego to nikt normalny nie może za długo słuchać - podzieliła się swą teorią z siostrą nieświadoma, że właśnie wykonała mały przytyk w jej stronę. Zdarzało się, że język barwnej kotki jest szybszy od jej myśli, a ten przypadek jest tego potwierdzeniem.
- Gałąź? Aaa, tak - miauknęła. Na moment stanęła na dwóch łapach i na nich postarała się obrócić z powrotem przodem do kierunku wędrówki, ale prędko straciła równowagę i opadła na cztery nogi. Zachichotała niczym małe kocię i wykonując parę długich kroków zrównała się z ciemnofutrą siostrą. Żmijowa Łapa wciąż nie dostrzegała w tych wszystkich wróbelkach, kwiatuszkach i słoneczkach sporej dawki ironii, święcie wierzyła, że siostra mówi to z dobroci serca i co nieco podkradła od Pomarańczowej Skórki, która zwracała się do nich w ten sposób, gdy byli młodsi. Z Jesionowej Łapy będzie w przyszłości dobra matka, tylko trochę nudna i sztywna, lecz nad tym w każdej chwili można popracować.
- Humf, nie wiem, a co? - zapytała zdziwiona i zastrzygła uchem jak gdyby chcąc zyskać pewność, że się nie przesłyszała. - Zapytam się jej przy najbliższej okazji, ale powiedz mi, czemu? Węgorzowy Grzbiet ci nie wystarcza, czy nie poświęca ci tyle uwagi ile byś chciała? W sensie, no, bo to chyba nie jest częste, że ktoś ma dwa treningi prawie w tym samym czasie? Zrobił ci coś i nie chcesz go widzieć na oczy? Jest niemiły? - Dziecinna terminatorka patrzyła na siostrę z nagłą powagą w oczach. Gdyby Węgorzowy Grzbiet jej podpasował, to kotka nie próbowałaby uciekać do innych. Teraz Żmija musi się dowiedzieć co jest na rzeczy. Może jednak ten kocur wcale nie jest taki świetny i nie ma podejścia do młodszych, może zaniedbuje Jesion lub jest w jakiś sposób dla niej nieprzyjemny. Oj, oby nie, bo wtedy będzie miał do czynienia z barwną kotką, która jak dotąd zła była zaledwie kilka razy w życiu. Ale to nie oznacza, że nie da komuś takiemu popalić!
Niska, drobna koteczka o delikatnych kształtach, które pieczołowicie skrywane są pod długim, lekko potarganym futrem. Gdyby tak wrzucić ją do rzeki okazałoby się, że jest dwa razy chudsza i niezwykle krucha, podatna na każdy podmuch wiatru i każde złamanie, co zresztą już udowodniła. Szata córki Czerwonego Pazura jest natomiast fikuśną paletą najróżniejszych odcieni kremu, czerni i bieli, choć te dwie ostatnie barwy zdominowały pierwszą, spychając ją do okolic pyska, gdzie jaśnieje do kościanego odcienia, zadu, gdzie ciemnieje do wyblakłej rudości, oraz kości promieniowej prawej łapy. Jesion pochwalić się może także śnieżnobiałą kryzą, której kolor ciągnie się przez całe podbrzusze, gardło oraz żuchwę, tworząc krótkie skarpetki u łap przednich i dłuższe u łap tylnych, a także zalewa lewą część pyska i mostka nosa. (reszta w KP)
Koteczka z niej powściągliwa i odrobinę podejrzana, kiedy tak po cichu obserwuje wydarzenia i łypie przymilnym okiem z daleka, udając, że wszystko jest okej, kiedy tak naprawdę nie jest i wszyscy świetnie zdają sobie z tego sprawę. Jest wilkiem w owczej skórze, jadowitą żmiją, korzystającą z szerokiego wachlarza urokliwych i niewinnych słów, mających za zadanie odwrócić uwagę od jej niekiedy niepoprawnych działań. Mówi to, co chcą słyszeć inni i potrafi dopasować się do zaistniałej sytuacji, będąc elastyczną w relacjach z różnymi kotami, byleby tylko zyskać zaufanie i wykorzystać je w przyszłości, jeśli okaże się to konieczne. Bystra z niej racjonalistka o analitycznym umyśle, potrafiąca każdy jeden problem rozpatrzeć na kilka obiektywnych sposobów, by wyciągnąć satysfakcjonujące wnioski i podjąć najkorzystniejszą dla niej samej decyzję. (reszta w KP)
Lamparcia Cętka [S], Pszenica [KG]
Uniosłam wyżej brwi, biorąc głębszy wdech, gdy moja siostra zachwalała swoją mistrzynię. Dobrze, że się dogadywały, lecz źle, że była w nią tak zapatrzona. Zapatrzenie skutkuje otępieniem umysłu, a to prowadzi do tego, że jest się łatwym do zmanipulowania. Słonecznikowa Pestka, jednakże, nie wyglądała na kota rozgarniętego, który naginałby innych do swej woli. Raczej to ją się naginało. - Mam nadzieję, że jej bajki nie będą przekolorowane - powiedziałam tylko. Kodeks to kodeks. Sztywne zasady, które sztywnymi zasadami powinny zostać i nie należało traktować tego jako zabawy. Uważałam, że do pewnych rzeczy należy podchodzić z powagą, nawet jeśli było to męczące. - Masz rację, naszego ojca są w stanie usłuchać tylko koty cierpliwe i ambitne. Jest nudny, jest też bardzo tradycyjny, ale dzięki temu pilnuje każdego szczegółu. Chciałabym, żeby kocięta Lnianego Futerka trafiły właśnie pod jego skrzydła. One aż się proszą o ból i silną łapę - odpowiedziałam, majtnąwszy ogonem na bok. Miałam serdecznie dosyć tych bachorów i z całego mego plugawego serca życzyłam im, by otrzymały Czerwonego Pazura na swojego mistrza. Już ojciec dopilnuje, by ich charakter nie wychodził przed szereg, a także by ich bezczelna odwaga stłumiła się przy dnie pełnym mułu. - Zwariowałaś do reszty? - zaśmiałam się melodyjnie, spoglądając na Żmiję filuternie, spod przymrużonych powiek, kiedy to zwolniłam kroku do tego stopnia, że w końcu się zatrzymałam i po prostu usiadłam pod rozłożystym klonem - Oczywiście, że poświęca. Gdyby tego nie robił, Czerwony Pazur przetrzepałby mu futro. Wątpię, by ktokolwiek chciał się mierzyć z naszym ojcem, nawet sam zastępca - był sztywnym gburem, to prawda. Obrzydliwie zanudzał i potrafił sprawdzić, że skale wyrosną nogi, byleby mogła uciec od jego moralnych przykazań. Mimo to kocur, który nas spłodził, był świetnym i doświadczonym wojownikiem, a stawanie z nim w szranki nie było najlepszym pomysłem. Węgorz zostałby zmieciony z powierzchni ziemi, gdyby przestał mnie nauczać. - Uznajmy, że jestem po prostu gorliwa, kochanie - mruknęłam, uśmiechając się zalotnie, po czym podeszłam bliżej Żmii i przesunęłam nosem po jej szyi - Poza tym trening z tobą byłby przyjemniejszy - wyszeptałam jej do ucha, uśmiechając się znacząco, po czym po prostu poszłam dalej, odkrywając, że ni stąd ni zowąd ciężka, burzowa chmura nad nami się przerwała, kładąc krople deszczu na okolicznych koronach drzew. Na szczęście tych było tu tak wiele, że ciecz praktycznie nie docierała do ziemi. Cały problem polegał na tym, że ulewa w jednej chwili zmyła wszystkie zapachy i tak naprawdę ciężko było powiedzieć, jak daleko jesteśmy od granicy. Nie zamierzałam jednakże nic o tym wspominać.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Istotnie Żmija stanowiła materiał dobry do manipulacji zwłaszcza dla Jesion, która już dawno owinęła ją sobie wokół ogona. Barwną chroniły tylko więzy krwi i chęć siostry do dobrego prezentowania ich rodziny. Kotka do teraz nie dostrzegała ukrytego sarkazmu i przytyków, chociaż sama je czasami czyniła. Sęk w tym, że nieświadomie.
- Bajki? Nie, nie, ona mówi mi ważne rzeczy, znam już parę punktów kodeksu, ale wiesz, robi to ciekawie, opowiada, rozwija. Nie to co ojciec. "Punkt pierwszy: zawsze słuchaj przywódcy, hurdur!" - ostatnie słowa wypowiedziała poważnym, gburowatym i oschłym tonem choć cienkim, ponieważ chciała sparodiować ojca, a nie wiernie go naśladować. Nastroszyła futerko aby udawać większą. Spędziła z Czerwonym Pazurem praktycznie całe życie i potrafiła się do niego upodobnić, przeszkadzała w tym tylko jej wysokość i barwa futra.
- Kocięta Lnianego Futerka? - powtórzyła i zmarszczyła czoło. - Nie znam żadnego z nich. A co, coś z nimi nie tak? Któryś nadepnął ci na odcisk? - podejrzewała, że jakieś kociątko powiedziało prosto w twarz jej siostrze, że jest nudna i sztywna, a ta na śmierć się obraziła. To prawda, ale nikt nie ma prawa mówić tak o Jesionce! O ile naprawdę taka sytuacja miała miejsce, barwna lubi sobie wiele wmawiać i wyobrażać, często ponosi ją wyobraźnia.
- Nie zwariowałam, przeciwnie, po prostu się martwię! - powiedziała z lekką urazą. Po co te ostre słowa i osobiste wycieczki? Przecież Żmijowa Łapa chce się tylko troszczyć o siostrę. Puchata kita barwnej zaczęła się bujać z boku na bok. - Dobra, zapytam się mojej mistrzyni czy pozwoli ci dołączyć. Ale w zamian poopowiadaj mi o tym całym kodeksie. Coś za coś - miauknęła udobruchana, bo siostra powiedziała, że trening z nią będzie przyjemniejszy. Kodeks bujał jej się wokół ogona, lecz jeśli popisze się wiedzą przed rudą mentorką, to ta najpewniej szybciej zgodzi się na dodatkową obecność Jesionowej Łapy.
- Brr, wracajmy. Nie lubię deszczu, zawsze sklei mi futro i potem muszę je długo układać. Poopowiadaj mi o wszystkim w drodze powrotnej - z tymi słowy zatrzymała się i odwróciła, kierując mordkę w stronę obozu. I tak zaszły daleko, w sumie to dalej niż się spodziewała.
Niska, drobna koteczka o delikatnych kształtach, które pieczołowicie skrywane są pod długim, lekko potarganym futrem. Gdyby tak wrzucić ją do rzeki okazałoby się, że jest dwa razy chudsza i niezwykle krucha, podatna na każdy podmuch wiatru i każde złamanie, co zresztą już udowodniła. Szata córki Czerwonego Pazura jest natomiast fikuśną paletą najróżniejszych odcieni kremu, czerni i bieli, choć te dwie ostatnie barwy zdominowały pierwszą, spychając ją do okolic pyska, gdzie jaśnieje do kościanego odcienia, zadu, gdzie ciemnieje do wyblakłej rudości, oraz kości promieniowej prawej łapy. Jesion pochwalić się może także śnieżnobiałą kryzą, której kolor ciągnie się przez całe podbrzusze, gardło oraz żuchwę, tworząc krótkie skarpetki u łap przednich i dłuższe u łap tylnych, a także zalewa lewą część pyska i mostka nosa. (reszta w KP)
Koteczka z niej powściągliwa i odrobinę podejrzana, kiedy tak po cichu obserwuje wydarzenia i łypie przymilnym okiem z daleka, udając, że wszystko jest okej, kiedy tak naprawdę nie jest i wszyscy świetnie zdają sobie z tego sprawę. Jest wilkiem w owczej skórze, jadowitą żmiją, korzystającą z szerokiego wachlarza urokliwych i niewinnych słów, mających za zadanie odwrócić uwagę od jej niekiedy niepoprawnych działań. Mówi to, co chcą słyszeć inni i potrafi dopasować się do zaistniałej sytuacji, będąc elastyczną w relacjach z różnymi kotami, byleby tylko zyskać zaufanie i wykorzystać je w przyszłości, jeśli okaże się to konieczne. Bystra z niej racjonalistka o analitycznym umyśle, potrafiąca każdy jeden problem rozpatrzeć na kilka obiektywnych sposobów, by wyciągnąć satysfakcjonujące wnioski i podjąć najkorzystniejszą dla niej samej decyzję. (reszta w KP)
Lamparcia Cętka [S], Pszenica [KG]
Uniosłam wyżej brwi, patrząc z lekkim zdziwieniem na Żmiję. Czasami miałam wrażenie, że zna naszego ojca tylko i wyłącznie z opowiadań starszyzny, nie mając z nim osobistej styczności. - Ojciec też opowiada i rozwija - powiedziałam, patrząc na nią poważnie - Tyle, że nie robi tego sam z siebie. Jemu potrzebne są pytania - uznawałam, że Czerwony Pazur kieruje się po prostu obiektywizmem, a swoje własne opinie i przemyślenia dodaje wtedy, kiedy jest o to proszony. Była to w pewnym sensie niezwykle wyjątkowa cecha, której kotom brakowało. - Są niewychowane. I tyle - stwierdziłam, wzruszając barkami - Żbik w wieku dwóch księżyców zdążyła zwyzywać mnie od najgorszych, mówiąc przy tym, że Lniane Futerko i Żółtooki są niegodnym jej dnem - zaśmiałam się dźwięcznie, gdyż samo to wspomnienie budziło we mnie głęboko zakorzenioną, pogardliwą radość, czy raczej... pewność, że kocica za to wszystko beknie w swoim czasie. Nie dodawałam jednakże nic więcej. - W porządku. Opowiem ci o nim lepiej, niż nasz ojciec - puściłam jej oczko, po czym skinęłam lekko łbem, gdy Żmija zarządziła powrót. Czekała nas długa podróż w deszczu, lecz całe szczęście mogłyśmy skryć się, przynajmniej przez jakiś czas, pod drzewami.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Niedawno spacerowała w okolicach z Jesionową Łapą. Dziś wróciła tu też z córką Zaćmionego Księżyca, nadszedł czas żeby rozejrzeć się po granicach i nareszcie kogoś poznać. Żmija trzymała się z daleka od swojej siostry i czekała aż ta sama zagada, wyrazi jakąś skruchę za to co się stało przy paśniku. Jak dotąd się nie doczekała, co sprawiało jej przykrość, ale nie tracila jeszcze nadziei, wszak minęło dopiero parę dni. Tego dnia ani myślała zaprzątać sobie tym głowy, ponieważ wyrwała się z Jagodową Łapą z obozu i tym razem nie tylko w celu zwykłego, standardowego spaceru.
- Tutaj gdzieś jest ta granica z rzeką, nie? Sądzisz, że uda nam się kogoś fajnego poznać? Poznałam już kotkę z klanu cienia i gromu, obie były miłe i fajnie mi się z nimi rozmawiały, ale rzeka to inna sprawa, ich w ogóle jeszcze nie znam! Fajnie byłoby się dowiedzieć jak pływać i łowić ryby, Słonecznikowa Pestka obiecała mi, że poprosi naszego zastępce, żeby nam w tym pomógł, ale chyba jest zajęty. Nie dziwię się, w końcu ma na głowie cały klan! - świergotała w najlepsze, wdychając powietrze i węsząc za zapachem świeżości charakterystycznej dla wody oraz ryb. Żmija już teraz mogła powiedzieć, że nie lubi wody sklejającej jej futerko. Trzeba się jednak poświęcić jeśli chce się czegoś nauczyć, a nie każdy w klanie wichru potrafi to co klan rzeki. Uniosła barwna głowę i przeszukiwała wzrokiem horyzont w poszukiwaniu jakiejś kociej sylwetki. Ciekawe jak wyglądają te koty z klanu rzeki! Pewnie mają krótkie futra żeby szybciej wysychało i nie ciągnęło ich na dno podczas pływania.
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Jagodowa Łapa cieszyła się, że nareszcie ich plan wspólnego poznania kogoś z innego klanu nareszcie wchodził w życie. Spacerowała u boku swojej kolorowej przyjaciółki i napawała się piękną, aczkolwiek nie upalną pogodą. Gdy Żmijka zaczęła trajkotać, na pyszczek Jagódki wpłynął leciutki uśmiech. Komuś mogłoby przeszkadzać jej gadulstwo, ale na pewno nie córce Lodowej Skóry! Ona uwielbiała otaczać się kotami optymistycznymi, pełnymi energii i z którymi można luźno porozmawiać na wszystkie tematy - czyli osobistościami podobnymi do niej. No bo na co jej znajomość z jakimś pesymistycznym gburem, który nie rozumiałby jej poglądów i niespożytej energii? Na nic! - Tak, za chwilę poczujemy ten ich charakterystyczny zapach! Ja miałam okazję już poznać jednego wojownika z Rzeki i był on... Trochę dziwny. Strasznie arogancki, dobrze, że chociaż miał jakieś poczucie humoru... W każdym razie średnio go polubiłam, ale nie wolno się zrażać! Przy odrobinie szczęścia na pewno spotkamy kogoś tak przyjaznego, jak te kotki z którymi ty rozmawiałaś. - powiedziała radośnie. To, że jeden Rzeczniak nie przypadł jej do gustu nie znaczyło, że każdy taki będzie!
Po chwili zapach ich klanu zaczął mieszać się w Wichrem - to znaczyło, że kotki już dotarły na granicę. Jagódka usiadła nieopodal, by przypadkiem jej nie przekroczyć i rozejrzała się dwukolorowymi ślepiami w poszukiwaniu potencjalnego znajomego. - Widzisz kogoś? - zapytała, gdyż sama nie potrafiła nikogo dojrzeć i spojrzała na córkę Czerwonego Pazura. Może ona widzi kogoś, kto ukrywał się przed wzrokiem Jagódki?
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Tego dnia Wiewiórka została wyznaczona na patrol. Średnio jej się to podobało, zważywszy na to, że ostatnimi czasy było strasznie gorąco nawet dla niej, mimo wszystko krótkowłosej kotki, i wolała nie wychodzić z obozu jeśli nie chodziło o treningi. Niestety, mama nie była dla niej zbyt łaskawa i mimo wszystko musiała wyjść razem z Łopianowym Korzeniem i Ciemną Łapą, która właściwie powinna już niedługo kończyć trening. Gdzieś w połowie ruda zaproponowała, żeby trochę zapolowali. Koty zgodziły się i rozdzieliły, by samotnie zaczaić się na jakieś piszczki.
Pręgowana ruszyła więc w stronę granicy z wichrem, żeby przy okazji zbadać, czy nikt nie kręci się przy granicy. Szła w miarę cicho i uważając na co stąpa, aby nie odstraszyć żadnych czających się w pobliżu zwierząt, gdy do jej nozdrzy doleciał świeży zapach Wichru. Z wrażenia aż przystanęła, podnosząc się nieco na łapach i rozglądając się dookoła. Możliwe, że przy granicy był przed chwilą jakiś Wichrowy patrol i po prostu odnowił zapachy graniczne. Wtem jednak dostrzegła dwie kotki stojące blisko granicy i wpatrujące się w tereny po stronie rzecznej. Zastygła w bezruchu, jakby modląc się, żeby jeszcze jej nie dostrzegły i zastanawiała się co zrobić. Podejść? Zagadać? A może zwyczajnie ostrzec, że są zaraz przy granicy, jak to radzili inni wojownicy? Dopiero drugi raz miała styczność z kotami spoza swojego klanu, dlatego nie do końca wiedziała jak postąpić.
Zdecydowała że podejdzie i na wszelki wypadek poinformuje je, że jeszcze jeden krok i będzie musiała wyciągnąć z tego konsekwencje. Stanęła więc normalnie i podeszła do granicy, trzymając się od niej jednak kilka długości lisiego ogona i odchrząknęła.
- Jesteście bardzo blisko granicy, jeszcze krok i będę musiała wyciągnąć z tego konsekwencje - rzuciła, wysoko unosząc łeb. Zrobiła to, ponieważ jej głos w połowie się nieco załamał, a chciała wyglądać jakby była w całości pewna tego, co mówi.
Przy okazji przyjrzała się dwójce kotek po Wichrowej stronie. Żadna z nich nie wyglądała groźnie, ba, właściwie radośnie sobie gawędziły jeszcze chwilę temu i raczej sprawiały wrażenie zainteresowanych i ciekawych. Jednak, ruda wojowniczka nie miała jeszcze dużo do czynienia z kotami z innych klanów, więc wolała zacząć powitanie... Dość niegrzecznie, ale tak, jak zawsze mówili wojownicy - żeby się upewnić, że koty te nie chcą przekroczyć granicy.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
W rzeczy samej dzień prezentował się wprost idealnie. Upały nareszcie minęły i już nie dręczyły nikogo, teraz było wprost idealnie.
- Ojej, a jak wyglądał? Jak miał na imię? Miał krótkie futro? Bo według mnie oni wszyscy powinni takie miec, inaczej poszliby na dno! - miauknęła z przejęciem, dzieląc się z Jagódką kolejnym swoim domysłem. Żmija nigdy nie pływała, spostrzeżeń dokonywała na podstawie deszczu. Gdy ten przemaczał ją do ostatniego włoska na ciele czuła się jakby była trzy razy cięższa. Jak te koty z rzeki sobie radzą?
Córka Czerwonego Pazura przycupnęła przy koleżance i pokręciła przecząco głową. Z nich dwóch to właśnie potomkini Zaćmionego Księżyca ma większe szanse na zobaczenie kogoś obcego, wszak jest wyższa.
- O, patrz! - wykrzyknęła nagle, kiwając głowę w kierunku nadchodzącej płomiennorudej kotki, która okazała się niezbyt przyjazna, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Barwna kotka w ogóle się tym nie zraziła, uśmiechnęła się za to przyjaźnie, a nawet łobuzersko.
- Krok, mówisz? A z tego też wyciągniesz konsekwencje? - i chichocząc zrobiła jeden krok, ale w przeciwną stronę niż myślała ruda. Żmija cofnęła się wgłąb własnych terenów, machając ogonem na Jagódkę, by zrobiła to samo. Może wtedy nieznajoma się uspokoi i będzie się dało z nią porozmawiać.
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
- Bursztynowy Wschód. Miał rudo-białą sierść i faktycznie, była krótka! Może to jakaś reguła? Chociaż nie sądzę, żeby przez długie futro koty szły na dno. W takim wypadku nie mogłabym nauczyć się pływać, a nikt nie odradzał mi tego pomysłu z takiego powodu! - wykrzyknęła, sprowadzając przyjaciółkę na ziemię. Faktem było, że na pewno pływanie było trudniejsze z takim futrem, jakie posiadała Jagodowa Łapa, ale na pewno nie niemożliwe. Jak czegoś bardzo się chce, to na pewno da się to zrobić!
Słysząc krzyk Żmii, terminatorka natychmiast podążyła wzrokiem w kierunku, jaki wskazała kolorowa i ujrzała rudą kotkę, która po chwili wahania udała się w ich stronę. Na pyszczek Jagódki natychmiast wpłynął wesoły uśmiech, jednak słysząc ton wojowniczki, mina trochę jej zrzedła. Cudownie, kolejny Rzeczniak, który nie zrobił na niej dobrego wrażenia, a przynajmniej na początku. Przecież kotki ani myślały przekraczać granicy! Chciały tylko porozmawiać, poznać kogoś nowego... Zaśmiała się cicho, widząc poczynania Żmijki, jednak nie ruszyła za nią. Była na swoich terenach, a nie po stronie Rzeki, więc wycofywanie się nie było potrzebne. Usiadła tam gdzie stała, owinęła puchatą kitę wokół łap i uśmiechnęła się lekko do rudej. - Spokojnie, chcemy tylko porozmawiać, poznać kogoś nowego! - powiedziała uspokajająco. Mimo groźnego tonu kotki widziała, że ta jest lekko poddenerwowana. Jagódka i Żmija to były jedne z najbardziej przyjaznych kotów w klanie, nie było czego się bać! - Ale widzę, że ty zbyt chętna nie jesteś... - mruknęła po chwili. Zastanawiała się, czy Rzeczna wojowniczka wycofa się, czy jednak zmieni swoje zachowanie i również wykaże chęci do bliższego poznania się.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙