Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– Ale też z innych powodów, prawda? – upewniła się, że jej mama nie podjęła tak ważnej decyzji, jedynie na podstawie swojej niechęci do walki. Z drugiej strony walczenie było ważne w byciu wojownikiem, więc może innego wyboru za bardzo nie miała. – A walka przydała ci się w ogóle jakoś podczas zajmowania się kociętami? Wiesz, na przykład by spacyfikować zbyt panikujacego ojca podczas porodu, czy coś takiego? – To w sumie brzmiało, jak coś w czym nawet ona byłaby dobra, gdyby z jakiegoś powodu musiała pomagać w Chruśniaku.
Ha! Znowu trafiła mamę!
Ha! Teraz to mama ją trafiła.
Chyba i tak wolała sparingi z mamą, niż z tatą. Te z mamą przynajmniej, jakoś dawało się wygrywać i nie musiała słuchać tego dramatycznego tekstu o byciu martwą.
I kolejny atak. Tym razem w ogon. Nie chciała tego po sobie pokazać, ale chyba już się nieco męczyła.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
- Nie tylko, lubię być opiekunką. – Zapewniła, bo rzeczywiście było to dla niej lepsze od bycia wojownikiem. Chociaż o pełnym procesie podejmowanie tej decyzji, a już przede wszystkim o tym, że na własne kocięta zdecydowała się przede wszystkim dlatego, by spróbować życia w Chruśniaku, zdecydowanie nie zamierzała opowiadać. - Na szczęście na razie nie było to konieczne. A tobie jak się to podoba? – Postanowiła się upewnić. Póki co rozmawiały przede wszystkim o jej własnych doświadczeniach z walką, podczas gdy to właśnie Mżawka miała szansę częściej zajmować się tym w przyszłości. Więc warto było się dowiedzieć, co sama o tym myślała.
Również uważała, że ten pojedynek zbliża się powoli do końca, ale może nie miał się zakończyć jeszcze w tej chwili. Na pewno nie, bo jej córka znów atakowała, kierując się gdzieś w stronę jej ogona. Może nie należało pozwolić jej na trafienie? Przynajmniej będzie miała moment dłużej na zastanowienie się, jaki ruch wykona jako następny – a póki co postarała się po prostu odskoczyć, by uniknąć wszystkiego, co terminatorka próbowała w tej chwili zrobić.
Rolling 1d10+4: 7 +4 = 11
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– Czemu? – spytała, a w jej głosie nie było jakiekolwiek oceniania, czy czegoś takiego. Mżawka był naprawdę ciekawa, czemu jej mama lubiła bycie opiekunką, bo dla niej to było takie... No... Nudne. Małe kociaki były fajne, ale głównie wtedy, gdy nie musiała spędzać z nimi zbyt dużo czasu. Co więcej, była wręcz pewna, że niektóre matki nie mogły się doczekać, aż będą mogły wrócić do swoich zwykłych spraw, zamiast nieustannego niańczenia swoich dzieci. A jednak jej mama postanowiła, że zostanie w Chruśniaku. I jeszcze sprawiało jej to przyjemność. Mżawka zdecydowanie ją za to podziwiała.
– Walka, opiekowanie się dziećmi, czy bicie panikujacych kotów podczas porodu? – spytała, bo nie była do końca pewna do czego jej mama się właśnie odnosiła. – Bo jak walka to super, ale trochę męcząco, opiekowanie się dziećmi nieszczególnie mnie fascynuje, a co do tego ostatniego to musiałabyś mnie zawołać do jakiegoś panikujacego ojca, ale jestem otwarta, by to przetestować.
No nie! Mama uniknęła. Chyba zbyt się zdekoncentrowała przez tą rozmowę. Nie zamierzała jednak się poddać, więc znowu skoczyła, tym razem celując w przednie łapy, licząc że to wytraci ją z równowagi.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
- Bycie opiekunką jest… spokojniejsze. Bezpieczniejsze. I dobrze się czuję pomagając w Chruśniaku. – To chyba wystarczające powody, przynajmniej takie właśnie były, gdy podejmowała tę decyzję. A później w rzeczywistości nie myślała już o tym zbyt wiele, po prostu przyjęła funkcję, w której się znalazła i zajmowała się nią, nie zastanawiając się, czy na pewno była to idealna decyzja. Za to na pewno wiedziała, że nie chciałaby dokonywać kolejnych zmian, skoro już wybrała zostanie opiekunką, to tak właśnie miało być. - Jeśli będę kiedyś potrzebowała pomocy, to będę pamiętać, żeby cię zawołać. – Odpowiedziała z uśmiechem, akurat tego nie uznając za tak poważną sytuację, jak inne rzeczy, o których myślała.
Chociaż może do skutecznego spacyfikowania jakiegoś ojca Mżawka będzie musiała jeszcze trochę poćwiczyć, bo jej kolejny atak, o ile jakoś trafiony, nie okazał się zbyt silny – co najwyżej lekko się zachwiała, po dostaniu w łapy, ale była wciąż daleko przewrócenia się. Może był to znak, że rzeczywiście należało już kończyć ten sparing i trochę odpocząć.
Jednak nim ten moment miał rzeczywiście nadejść, postanowiła spróbować jeszcze uderzyć własną łapą córkę prosto w nos. Również nie za mocno, bardziej chodziło o to, by odpowiednio wycelować.
Rolling 1d10+4: 1 +4 = 5
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Na razie jest to mała kotka, która pewnego dnia wyrośnie na średniego rozmiaru kocicę o żółtych oczach i długim futrze. Jest dumną posiadaczką biało-niebieskiego umaszczenie z tygrysim pręgowaniem. Białe znaczenia oplatają ją niemal całą z wyspami mniej lub bardziej ciemniejszego koloru futra w okolicach oczu i uszu. Boki i grzbiet kotki również zdobi ciemniejsze umaszczenie chociaż jest ono umieszczone raczej bliżej, równie ciemnego, ogona. Można powiedzieć, że przednia i tylna część grzbietu Mżawki "wymieniają się." Ta pierwsza jest białą z dwiema ciemniejszymi plamami, a ta druga ciemniejszą z większymi lub mniejszymi kępkami bieli.
Kotka-marzycielka, która często daje się ponieść wyobraźni, a bujanie w obłokach sprawia jej niemal taką samą frajdę, jak zabawa w gronie rówieśników. Mżawka oczywiście nie zostawia swoich pomysłów jedynie dla siebie samej, a zamiast tego od razu dzieli się nimi ze światem - czy to w postaci głupiego wierszyka, wymyślonej bajki, czy też strasznej historyjki, takiej do opowiedzenia rodzeństwu przed snem, rodzeństwo oczywiście bardzo kocha, by je odrobinę przestraszyć. Ktoś nie znający Mżawki, widząc ją zamyśloną, mógłby nieopatrznie założyć, że to naprawdę grzeczne i spokojne kocie, jednak nic bardziej mylnego! W momentach, gdy nie jest skupiona na świecie swoich wewnętrznych fantazji, kotka potrafi być prawdziwym wulkanem energii, chcącym zobaczyć jak najwięcej i to jak najszybciej, jako że cierpliwość nie jest jedną z jej najmocniejszych cechą. Zachowywanie spokoju zresztą też nie. Zazwyczaj jest miła i życzliwa dla każdego, nawet jeśli czasem bywa nieco złośliwa dla kotów, które darzy szczególną sympatią. To się jednak szybko zmienia, gdy ktoś ją zirytuje, a o to nie aż tak trudno, wtedy pokazuje, że potrafi być uparta i łatwo nie daje za wygraną, a jej wkurzony słowotok da się usłyszeć z daleka.
– Brzmi... – urwała na chwilę, próbując wymyślić jak to jakoś ładnie ująć w słowa. – Miło.
Bo rzeczywiście brzmiało to całkiem miło. Tylko nie dla niej. Zdecydowanie nie dla niej. No ale na całe szczęście jej mama nie była nią, a Mżawka nie była swoją mamą, więc nie było problemu, by miały inne poglądy na tę sprawę.
Skinęła głową. Chyba nie powinna tego mówić, ale naprawdę miała cichą nadzieję, że kiedyś nadarzyłaby się taka okazja. Bo brzmiało to bardzo dramatycznie i zabawnie.
Na swoją obronę mogła powiedzieć tyle, że jej mama nie była spanikowanym ojcem, więc zdecydowanie ciężej było w nią trafić. To znaczy no niby trafiła, ale znając życie przy takim trafieniu usłyszałaby od taty, że gdyby to była prawdziwa walka to już dawno by nie żyła.
Udało jej się zauważyć, że mama celuje w nos, więc postanowiła tym razem sprawdzić swoją zwinność i spróbować uniknąć ataku.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Było całkiem miłe, rzeczywiście. Na pewno zdecydowanie milsze od bronienia ich granic przed drapieżnikami, czy innymi, niebezpiecznymi kotami. Jednak wierzyła, że nawet jeśli ona sama nie umiałaby tego zrobić, to jednak jej dzieci potrafiły, one poradzą sobie lepiej od niej. W końcu każde z nich całkiem chętnie chodziło na swój wojowniczy trening, zbliżając się coraz bardziej do nadejścia ich ceremonii.
Postarała się po raz ostatni trafić swoją łapą Mżawkę, starając się tym razem klepnąć jej grzbiet, jeśli tylko uda się jej jakoś tam dosięgnąć. - Chyba już wystarczy na dzisiaj, jak myślisz? – spytała po tym, niezależnie od stopnia udania swojego ataku. Może, jeśli córka chciała, mogłaby powalczyć jeszcze przez chwilę, ale czy było to konieczne? Prawdopodobnie lepiej kontynuować to w inny dzień, a najlepiej prawdopodobnie również z kimś, kto znał się na pojedynkach lepiej od niej samej.
Gdy córka się zgodziła, udały się do Obozu.
Rolling 1d10+4: 3 +4 = 7
// zt x2
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
xxxxMój ogon chwiał się niespokojnie w powietrzu, kiedy prędkim krokiem dotarłem do rzeki. Umówiliśmy się z tatą, Białym Jeleniem, na wspólne łowienie ryb, choć ten miał dojść nieco później, bo obiecał Śnieżnemu Płatku pomoc w... czymś. Nie do końca pamiętałem, przez co było mi głupio. Przystanąłem na brzegu i wsunąłem koniec ogona do wody. Pilnowałem, żeby cień nie padał na wodę, a ja zastygłem jak kamień.
Dzień był piękny, więc szkoda było z niego nie skorzystać! Ognista Łapa usiadł nad brzegiem, zanurzył ogon i czekał. I czekał. I... czekał. Ale nic nie chciało brać. Najwidoczniej będzie musiał uzbroić się w cierpliwość.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, wiatr delikatnie rozwiewał Ognikową kryzę, a ryby... cóż, jak nie brały wcześniej, tak nie brały i teraz. Słychać było jedynie dźwięk wody obijającej się o brzeg. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, na to wychodzi.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Cierpliwość popłaca, lecz czy w tym wypadku tak było? Ciężko stwierdzić. Ognista Łapa czekał, i czekał, aż w końcu do jego ogona podpłynął czebaczek i zaczął go nieśmiało skubać. Był mały, niezbyt okazały, ale hej. W końcu to coś, prawda?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Kiedy poczułem skubanie jego ogona, zareagowałem niemalże natychmiast - łapą chciałem zahaczyć go pazurami, jednocześnie zabijając go i wyciągając z wody. Pilnowałem, by nie rzucić cienia na wodę. Tak, jak mówił Nocny Szkwał, sztuką było zrobić to szybko.
Akcja była szybka i owocna. Ryba wylądowała na brzegu, a zaraz potem padła, zgodnie z wolą Ognistej Łapy. Nie było to ciężkie ze względu na jej rozmiar, ale hej. W końcu coś złapał!
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Uśmiechnąłem się na swój mały sukces. Taty jeszcze nie było, dlatego ponownie włożyłem końcówkę ogona do wody. Pilnowałem cienia na wodzie, stałem bez ruchu.