Logo Artemidy
Piaszczysta Mielizna - zachód
xxxxW tej kwestii nie rozumiałem wody. Nie patrzyłem na kocięta mojej siostry jak na... kocięta same w sobie, tylko na członków mojej rodziny - której oddałbym wszystko, którą chciałem znać i mieć kontakt. Ale Wodna Łapa absolutnie nie miała takiego instynktu, co było dla mnie dziwne, ale nie planowałem tego komentować. Każdy był inny, najwyraźniej nasze podejście do kociąt po prostu się różniło.
xxxx...Och. Absolutnie nie patrzyłem na ciąże jak na... to, o czym mówiła Woda. Uziemienie w kociarni nie było dla mnie problemem, ale... ale ból ciąży, noszenie pod sercem gromadki kociąt, trudność przy samym poruszaniu się, wykonywaniu najprostszych czynności. Prawdopodobnie coś typu... nudności, a potem sam poród pełny krwi, nawet, jak nic poważnego się nie dzieje. Wzdrygnąłem się. Nie mogłem sobie nawet wyobrazić jak wielki był to ból. Tym bardziej byłem pełen podziwu dla masy kotek, które dały już życia innym. Na jej słowa, że byłbym dobrym ojcem, uśmiechnąłem się nieśmiało. Miłe, że tak myślała. Założenie rodziny to ewentualny plan na bardzo daleką przyszłość, ale... ale chciałbym. Naprawdę bym chciał.
xxxx- Coś ty, do zastępcy mi się nie pali - pokręciłem głową. Nie było opcji. Nocny Szkwał nie wybrałby mnie, wiedząc to, z czym się zmagam, a nawet jeżeli, to bym się nie zgodził. Bycie wojownikiem mnie przerasta, a co dopiero myśleć o czymś dalej.
xxxx- Nawet tak nie mów, Woda - trzepnąłem ją ramieniem. Blizny wyglądały ciekawie, ale nie były warte tego strachu, bólu i paniki. Zdobycie blizn dla mnie równało się z otarciem o śmierć, na samą myśl się wzdrygałem. Nie chciałem, żeby Woda wpadła na głupi pomysł i specjalnie poszła szukać ciekawych zdobień na ciało. Na kolejne jej słowa uniosłem za to szeroko brwi do góry. - ...co? Czemu miałaby... przechodzić do Klanu Rzeki? - zapytałem. Skąd ten pomysł? Po co? Klan Cienia był jej domem. Dlaczego miałaby w ogóle wpaść na pomysł, by iść gdzieś indziej?
xxxxKiedy zobaczyłem, że zbliżyliśmy się do zachodniej części Piaszczystej Mielizny, wzdrygnąłem się delikatnie. - Hej, Woda, możemy... zmienić kierunek? Iść gdzie indziej?
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jasne jasne, a moim mistrzem był sam Gwiezdny - zażartowałam, po czym delikatnie zmrużyłam ślepia. - Przecież jesteś z Nocnym Szkwałem baaardzo blisko! Na pewno by cię wybrał. Wiesz, wyszkolił cię, ma do ciebie zaufanie i wie co potrafisz. To chyba dla ciebie taki bardziej ojciec niż Biały Jeleń, dobrze myślę? - zapytałam, zerkając na kocura. Moja relacja z Kałużą była taka bardziej... kumpelska. Na początku bardzo nie trawiłam jego osoby, uważałam, że to zwykła płotka, która ma sobie na mnie potrenować bycie mistrzem. Teraz jednak wiedziałam, że się myliłam. Może nie był z niego szczupak pokroju Nocnego Szkwału, ale na pewno mógłby awansować na takiego małego szczupaczka. Lubiłam treningi z nim, nawet trochę będzie mi ich brakować - ale WRESZCIE miałam zostać WOJOWNICZKĄ! Tyle na to pracowałam i w końcu mi się udało.
- Oj dobra dobra - zaśmiałam się. Nie rozumiałam o co im wszystkich chodziło. Kałużowa Dolina też stwierdził, że mam na siebie uważać. Naprawdę nie rozumiałam o co tyle krzyku. Po prostu też chciałam wyglądać tak dobrze jak oni. Blizny były przecież czymś... wow! Od razu wiadomo było, że jest się dzielnym i walczy się za swój klan.
- A to wy jeszcze... a no dobra. Myślałam, że chcecie być razem skoro się tak często spotykacie. Wiesz, jak Grzybowy Grzbiet i Topikowa Nić. - miauknęłam trochę zdezorientowana. Niby spędzali ze sobą tyle czasu, on o niej cały czas myślał, a dalej nie byli razem? Chociaż może oni są w takiej relacji przyjacielskiej. Nie rozumiałam tego dziwnego precedensu ale cieszyłam się, że Ogień jest szczęśliwy.
- Co? Em - rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu kogoś albo czegoś, co mogłoby sprawić, że mój brat chciał zmienić kierunek. Nie zauważyłam jednak nic dziwnego. Grzmiąca Rzeka, piach, las. Delikatnie przekrzywiłam głowę w bok, zatrzymując się na chwilę. - Jasne. Coś się stało?
you're in the wind
i'm in the water
nobody's son
nobody's daughter

[Obrazek: da7tn44-ee4c93fb-1df5-4fb0-905a-6d085367...Ir7xtAWtUc]
LVL 5 35 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zgodnie z umową Nocny Szkwał zjawił się w zachodniej części Piaszczystej Mielizny w porze górowania słońca. Młody Czereśnia rwał się do nauki, więc nawet chwila spóźnienia mogła negatywnie wpłynąć na jego morale. Sytuacja z jego mistrzem była nieprzyjemna, choć on sam zdawał się przyjmować to raczej ze spokojem, a to za sprawą szacunku, jaki wypracował sobie Ogniste Serce. Niemniej, pomimo całej sympatii do rudego wojownika, Zastępca nie był pewien jak długo jeszcze można wstrzymać postęp w edukacji Krokusowego syna. Drobna Łapa była innym przypadkiem, jej trening był na wykończeniu, a sytuację nadzorował jeszcze Senny Świt, zaś Czereśnia... Cóż. Mógł w tym wieku zostać już wojownikiem, a jego edukacja nawet nie zdążyła się rozpocząć. Nocny Szkwał nie zamierzał jednak interweniować od razu, skoro główny zainteresowany twierdził, że taki rozwój sytuacji mu nie przeszkadza.
Usiadł przy Grzmiącej Rzece i oczekiwał na zjawienie się kocura. Mieli ryby do złowienia.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To nie tak, że sytuacja mu nie przeszkadzała. Czuł się bezużytecznie, a w dodatku był znudzony, ponieważ przez brak treningu nie mógł wychodzić samodzielnie z obozu. Mimo to wierzył w swojego mistrza i jego siłę. Wierzył, że Ogniste Serce niedługo wyzdrowieje... Bo gdyby tego nie zrobił, to oznaczałoby, że Czereśnia pomylił się w swojej ocenie wojownika, a to byłoby po prostu... Przykre. Przede wszystkim czułby się zdradzony, że powierzył swoją edukację w łapy kogoś, kto nie mógł wygrać z byle chorobą. W dodatku wszystkie te księżyce czekania na rudego okazałyby się wtedy stratą czasu. Jeśli jednak stan Ognistego Serca faktycznie nie poprawi się w najbliższym czasie, syn Krokusowego Pląsu prawdopodobnie będzie zmuszony zwrócić się do zastępcy o pomoc nie tylko w łowieniu ryb, ale również w całym treningu. Mimo wszystko wiedział, że nauka była najważniejsza.
– Dzień dobry, Nocny Szkwale! – zawołał, żwawym krokiem zbliżając się do kocura siedzącego nad Grzmiącą Rzeką. Na pysku Czereśniowej Łapy gościł zadowolony uśmiech. Cieszył się, że w końcu nauczy się czegoś nowego i będzie mógł przydać się klanowi – w dodatku z kimś, kogo szanował i podziwiał.
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak jak można się było spodziewać, młodzik nie zamierzał się spóźniać i przyszedł na czas, tak jak się umówili. Był terminatorem niezwykle ambitnym, było w nim widać chęć do pracy i Nocny Szkwał nie ukrywał, że mu się to podobało. Mógł jednak nie być do końca obiektywny bo, jakby nie patrzeć, był to syn Krokus i automatycznie patrzył na niego nieco przychylniej. Prowadził mu nauki, znał go od dzieciaka i najzwyczajniej w lesie po prostu darzył go sympatią.
- Dzień dobry, Czereśnio. Wiesz może coś o łowieniu ryb, czy jesteś kompletnie zielony w temacie? - zapytał na wstępie. Może cos niecoś podłapał od starszych terminatorów, albo szukał pomocy gdzieś indziej. Jeżeli nie, to też nie problem! Poradzą sobie.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ponieważ samodzielne wypady nad rzekę nie wchodziły w grę, Czereśnia nie miał okazji, żeby na własną łapę dowiedzieć się czegoś o łowieniu ryb. Nie kolegował się również ze starszymi terminatorami, dlatego jedyne, co mógł w tej chwili zrobić, to pokręcić głową w odpowiedzi na pytanie Nocnego Szkwału.
– Niestety nic nie wiem – przyznał z nieśmiałym uśmiechem, jakby z lekka zawstydzony tym wyznaniem. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, żeby nagiąć trochę prawdę i powiedzieć, że coś tam jednak wie. Szybko jednak odrzucił ten pomysł, dochodząc do wniosku, że jego kłamstwo prawdopodobnie bardzo szybko wyszłoby na jaw – w szczególności przed tak doświadczonym kotem jak Nocny Szkwał. Choć do najprzyjemniejszych to nie należało, zdecydował się odpowiedzieć zgodnie z prawdą.
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Dobra, to nic. Już ci wszystko objaśniam. — powiedział spokojnie. Łowienie ryb to nie było nic trudnego, teorii było mało, liczyła się praktyka i cóż, cierpliwość. — Są dwa sposoby, zależy kogoś spytasz, każdy woli co innego. Pierwszy sposób jest taki, że wsadzasz łapę do wody, czekasz aż coś podpłynie i haczysz pazurami o łuski żeby wyrzucić rybę na brzeg. Drugi sposób jest taki, że wsadzasz ogon do wody i musisz bardzo szybko wyrzucić rybę łapą. To jest trochę trudniejsze moim zdaniem i wymaga szybkości. Poza tym, zawsze musisz pilnować żeby nie rzucać cienia na wodę, żeby się nie ruszać i zachować ciszę. Jakieś pytania? — było to względnie proste, ale wiadomo, Nocny Szkwał był doświadczony. Dla kogoś, kto słyszał to pierwszy raz mogło być nieco inaczej. Kwestia perspektywy.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ze słów Nocnego Szkwału wynikało, że łowienie wcale takie trudne nie było. Cierpliwość niestety nie była najmocniejszą stroną Czereśni, jednak czekanie na rybę było przynajmniej bardziej produktywne niż siedzenie i nicnierobienie w obozie. Terminator był w stanie to przełknąć.
– Wszystko jasne – oznajmił, w międzyczasie powoli zbliżając się do rzeki. Wpatrywał się w nią przez chwilę, próbując dojrzeć w niej jakiś ruch czy cokolwiek innego wskazującego na obecność ryb. Upewniwszy się, że nie rzuca na wodę cienia, odwrócił głowę do zastępcy. – Czy są jakieś ryby, na które powinienem uważać? – zapytał ściszonym głosem, aby nie wystraszyć potencjalnych zdobyczy. Nigdy nie przyglądał się im od środka, więc w sumie to nie wiedział, czy któreś z nich miały zęby i były w stanie zrobić mu krzywdę. Wstrzymał się jeszcze z zanurzeniem łapy, czekając na odpowiedź Nocnego Szkwału. Blizny były imponujące, lecz Czereśnia zdecydowanie nie chciał, żeby jego palec wylądował w brzuchu jakiegoś potwora głębinowego!
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- W sumie to tak. Brzany, pstrągi, karasie, cierniki i okonie mogą cię dziabnąć, ale tak delikatnie. Reszta ryb jest raczej niegroźna. - odpowiedział po chwili zastanowienia. Były takie okazy, które lubiły sobie dziabnąć łapę czy ogon, ale było to raczej lekkie ugryzienie, niżeli poważne rany, które powinny zostać załatane przez Medyka.
Zastępca uśmiechnął się do Czereśni i dał znak, że jeśli to wszystko, to może zaczynać. Nie będzie to najbardziej ekscytujący dzień w jego życiu, ale hej, przynajmniej się czegoś nauczy, prawda?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poeta potrzebował uzupełnić składzik. Skoro przyszła wiosna, a na barkach dalej ciążyło mu jakże pokaźne zwycięstwo bycia najlepszym wędkarzem Rzeki, nie mógł wybrać innego miejsca, jak woda. Nie był to co prawda ten sam komfort co ukochane wrzosy na terenach Nowego Świtu, ale nie mógł narzekać. Czuł się całkiem dobrze. Szukał głównie ziół, ale słyszał też o pewnych ciekawych znaleziskach, a nawet kociętach... To ci dopiero! Stwierdził, że warto zaryzykować i ruszył. Co dziś znajdzie?
//GIVE ME ZNAAAAJDYYYYYYY

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szedł przed siebie, dumny i szukał ziół, zamiast tego znalazł... coś w piasku. Błyszczącego, zielonego. Gdyby Poeta podszedłby bliżej, zauważyłby mały kamyczek, zrobiony jakby ze szkła. Był półprzeźroczysty, w kolorze mętnej zieleni. Ale za to jak błyszczał!

Poeta:
• lvl: 5 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 22 | HP: 80 | W: 60
• zdobyte EXP: n/a
≡ g e t  d o w n ≡
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poeta ze zdziwieniem przyjrzał się obiektowi i nie poruszyło go to jakoś mocno. Kawałek szkła. Pewnie butelki. Nowy Świt był z dala od terenów ludzi, ale przechodniów było dużo i od pozostałych członków stada nasłuchał się o człowieczych wynalazkach. Wiedząc jednak, że może być to bardziej ryzykowne dla mniej doświadczonych klanowiczów, pośpienie wykopał dołek i ostrożnie wsadził tam szkło, pilnując, by się nie skaleczyć. Po pozbyciu się przeszkody, ruszył dalej. Gdzieś tu musiało coś być.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po zakopaniu szkła ruszył dalej i znalazł... spalony, a jednocześnie mokry, jasno-żółty materiał. Może się przyda do budowania legowiska, jakby ktoś chciał coś bardziej kolorowego? Chociaż... jeśliby medyk dotknął tego materiału, dowiedziałby się, że jest bardzo nietrwały.

Poeta:
• lvl: 5 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 22 | HP: 80 | W: 60
• zdobyte EXP: n/a
≡ g e t  d o w n ≡
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Choć kocur znał się trochę na ludziach, nie miał o nich pełnej wiedzy. Zdecydowanie za to nie wiedział co mają symbolizować porozrzucane materiały. Nie wydawały się być niczym, co kocur dotychczas znał albo zobaczył. W Nowym Świcie również czegoś takiego nie mieli, więc kocur założył, że jest to nowa inwencja ludzi. Ważne, że nie była zagrożeniem i cóż; ciężko, żeby sam materiał faktycznie kogoś zabił. Pochwąchał je, a po upewnieniu się, że nie stanowią zagrożenia, poszedł dalej. Ludzkie wymysły, ot co. Nie miał zamiaru targać tego do obozu. Nie było mu to potrzebne.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śmieci dwunożnych go nie interesowały i... dobrze. Bo po co się interesować coś, co pewnie i tak mu się nie przyda. Ruszył dalej. I jak tak ruszył, to mógł zauważyć znany mu pewien krzaczek. Kolczasty, o ciemnozielonych, błyszczących, szpiczastych liściach. W grupkach na krzewie znajdywały się krwistoczerwone, równie tak samo błyszczące owoce. Czy to było coś, co mogło zainteresować Rzecznego medyka?

Poeta:
• lvl: 5 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 22 | HP: 80 | W: 60
• zdobyte EXP: n/a
≡ g e t  d o w n ≡
swaying to my own sound
flashes in my f a c e now
all I know is everybody loves me
- ̗̀ everybody loves me ̖́-
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości