Logo Artemidy
Grząska Ziemia
Pora górowania słońca była przyjemna, a deszcz nie padał od kilku dni. Możliwe, że właśnie to sprawiło, że Zajęczy Sus i Bławatkowa Łąka, którzy wyszli z wnukiem na tak upraszany przez niego spacer, zdecydowali się wykorzystać ten moment i spróbować zapolować w niedalekiej okolicy. Szczur został więc nad rzeką sam, z przykazaniem, żeby do niej absolutnie nie wchodzić i nigdzie się nie oddalać. Czy przeszkadzało mu, że dziadkowie zostawili go bez towarzystwa? W żadnym wypadku. Kocurek co prawda lubił spędzać czas z innymi kotami, ale samotność też nie była mu straszna. Dawała w końcu sporo przestrzeni do marzeń, a już zwłaszcza w takim ładnym miejscu, gdzie mógł wyobrażać sobie historie o podwodnych stworzeniach, żyjących w odmętach rzeki. A pomiędzy tym wyobrażaniem puszczać z jej nurtem przedmioty, które znalazł na ziemi.
- Oj! - Wyrwało się z drobnego pyszczka, kiedy kamyczek w przeciwieństwie do topolowej gałązki nie odpłynął, tylko utonął z pluskiem.

//Jaś <33
// na granicach, kradnę tereny bo nie ma wolnych :<
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mmmm, miał nie łazić na granice w oczekiwaniu na wichrowego przyjaciela… Ale jakoś tak dawno go tu nie było, więc chyba nikt nie pomyśli, że jest dziwakiem pałętającym się tu bez powodu? Plus, żeby nie było, że łazi bezczynnie zbierał kwiatki! Zaraz ostatnie cuda natury znikną i Jaśminek musiał zebrać zapasy, by je ususzyć i cieszyć się nimi nawet w porze nagich drzew.
Ale oczywiście jak to on, zebrał ich przypadkiem zbyt dużo. Miał parę stokrotek, jakąś białą jasnotę, parę krwawników iii oczywiście nie mogło zabraknąć mleczy. Starał się w razie czego zrywać je z długimi łodygami by może upleść wianki z jednym niebieskim kocurem… No ale nie liczył na cud, że go spotka. Usłyszał jednak plusk w okolicy, a przy źródle dźwięku stał… ktoś. Wichrzak na pewno, ale nie kojarzył go nawet z patroli za czasów wojownikowania.
- Em… Dzień dobry, chcesz może kwiatka? - zaczepił młodzika lekko zestresowany, ale z uśmiechem na mordce, upuszczając obok niego bukiet. Oczywiście dalej znajdował po stronie rzecznej granicy, w końcu nie chciał żadnych kłopotów... A jeśli kocurek zechce to super, nie będzie trzeba wyrzucać tych skarbów, a wszystkich łaciatek nie da radę donieść do obozu…
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocurek tak bardzo skupił się na tonącym kamyku, że kiedy nagle coś wylądowało koło niego, aż wzdrygnął się i odskoczył w tył. Szeroko rozszerzone ślepka w tym samym momencie powędrowały na pysk, którego... Nie znał. Był to pierwszy raz kiedy spotykał zupełnie obcego kota, nie będąc w towarzystwie kogoś z rodziny, albo przynajmniej w bezpiecznym obozie.
- Cz-e... - wydukał powitanie, jednocześnie odwracając łebek i odszukując wzrokiem białe futro babci i to bure dziadzia. Dopiero dostrzegając oba i będąc pewnym, że ci na pewno usłyszą jego wołanie, przełknął ślinę i spojrzał na to co właściwie wylądowało przy jego łapkach.
- Um... na pewno mogę? - Zagadnął, kiedy zauważył białe kwiatuszki, a przyćmione strachem słowa obcego teraz nabrały sensu w jego głowie. Jednocześnie pokryta loczkami łapka już sięgała nieco zachłannie w stronę bukiecika, bo przecież, ach! Kwiatuszki! Szczur dałby się porwać za taki podarunek, zwłaszcza, że tych na terenach było coraz mniej, od kiedy pogoda zaczęła się psuć. - Dziękuję panu - dodał grzecznie i szybko, żeby nieznajomy nie mógł zmienić zdania. - I... nazywam się Szczurza Łapa - przedstawił się.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh. Oj. Zwykle to łaciatek się wzdrygał, gdy inni podchodzili do niego z zaskoczenia! Położył uszy i odruchowo lekko skulił, by pokazać, że nie jest zagrożeniem. - Oh, em, przepraszam... Nie chciałem cię przestraszyć - dodał zakłopotany, ale ciepło i z lekkim uśmiechem. Niby taka niewinna reakcja ze strony wichrzaka, a Jaśminek czuł się okropnie głupio. Jak jakiś gbur co nie potrafi porządnie się przywitać.
- Oj bierz proszę ile chcesz... Nie dam rady tego zaciągnąć do obozu, a szkoda wyrzucać takich kwiatków - dodał ciepło, chcąc jakoś szybko udobruchać obcego mu kocurka. Chociaż chyba nie musiał się aż tak starać, bo sam bukiet sprawił, że oczy młodego zalśniły i ten stał się troszkę śmielszy. - A ja Kwitnący Jaśmin... Albo po prostu Jaśmin - dorzucił po tym jak kocrek się przedstawił. Chciał coś jeszcze dodać, by nie mówił mu per pan, tylko no, na ty, ale bał się, że to by jeszcze bardziej zakłopotało młodego. Jaśminek gdy był mały też się wahał przed mówieniem starszym na ty, więc wiedział jak to jest.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX"Nie będziesz się przyglądać, jak szczam!" "A żebyś wiedział, że będę!" - taką oto elokwentną konwersację mógł zasłyszeć ktoś zza Rzecznej granicy, kto miał akurat nieszczęście przebywać w okolicy. Konwersację godną jakichś niedojrzałych podlotków, droczącego się rodzeństwa, może kolegów, a nie - jak było w rzeczywistości - ojca z synem. Zajęcze Ucho, choć zgodził się na na rodzinny spacer, nie miał zamiaru choć na mrugnięcie powiek spuścić Słonka z oczu. Mogłoby się to wiązać nie tylko z utratą uszu, którym zawdzięczał swoje imię, ale i całej głowy. Już i tak Bławatkowa Łąka chciała mu ją ukręcić na samą wieść o tym, że partner dał się wmanewrować w wypad poza obóz. Gdyby do tego ich dziecko coś przeskrobało, to niech Gwiezdni się nad nim zlitują. Dlatego, chociaż dał rudemu kocurowi trochę przestrzeni, wciąż znajdował się w zasięgu wzroku. I długich łap, na których mógł dobiec do delikwenta, zanim zdąży pomyśleć o czymś, co przysporzy kłopotów im obojgu.
XXXSłoneczna Łapa oddalił się od burego orientala ze skwaszoną miną, smagając cienkim jak bicz ogonem na boki. Zero swobody, zero zaufania! Żeby tak traktować swoje jedyne pozostałe w klanie dziecko! Ono chciało przecież jedynie choć na chwilę rozprostować łapki na otwartej przestrzeni, bo od chodzenia w kółko po obozie zdążyło zrobić wydeptaną ścieżkę. Wymówka, że musi iść na stronę, nie poskutkowała tak dobrze, jak zakładało, ale dobre i to. Podeszło do Grzmiącej Rzeki, która stykała się z Wichrowymi terenami tylko w tym jednym skrawku i skupiło uwagę na tafli wody. W małym łebku zrodził się pewien pomysł. Tylko, jakby tu tak...

//znajdują się na granicy przy brzegu Grzmiącej Rzeki, tylko oficjalne granice zajęte :((
[Obrazek: oWhvrJj.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tymczasem, w okolicach granicy, przechadzał się nie kto inny jak Okoniowa Łapa. Truchtał sobie swobodnie sprężystym krokiem, z wysoko uniesioną głową oraz ciemnym ogonem, a jego futro wesoło podskakiwało w rytm skoków.
Nagle jednak zwolnił, by następnie przystanąć. Postawił uszy i skierował wzrok na rudą, tyczkowatą sylwetkę stojącą na granicy z Klanem Wichru. Musiał to być jakiś wichrzak! Okoń jeszcze nie miał przyjemności z żadnym kotem z tegoś Klanu, dlatego ruszył w stronę Słonecznej Łapy, unosząc ogon w geście przyjaznego powitania. No oko chyba nie różnili się wiekiem, tym lepiej. Łatwiej bylo przełamać lody, prawda?
xxx - Witaj! - miauknął - Jestem Okoniowa Łapa. Co też sprowadza cię na samą granicę z Klanem Rzeki? Czyżbyś miał do nas jakąś naglącą sprawę, lub potrzebował pomocy? - Słoneczna Łapa nie wyglądało na ranne ani w stresie, dlatego Okoń głównie zagadał w kontekście nawiązania kontaktu.
. . . .
. . . .
'cause Jesus he knows me and he knows I'm right
「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . . → oh yes [ he knows ] me
and [ he knows ] I'm right ← . . . .
and. he's been telling me
-ˏˋ everything is alright ˊˎ-

[Obrazek: bvhHYYm.gif]
- I believe in the family -

with [ my ever loving. wife ] beside me
but she don't know about. [ my girlfriend ]
or [ the man ] I met last night
.
[Obrazek: u9LY32F.png]
. . . .
. . . .
LVL 1 110 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Poruszył uchem na odgłos kroków i dla upewnienia się zerknęło w stronę Zająca. Nie, typ nadal siedział tam, gdzie go zostawiło i pilnował z oddali. A to znaczyło, że zbliżał się ktoś inny. Oby nie kolejny Wichrzak, bo rude stworzenie już czuło się jak uwiązane na sznurze i z wielkim trudem wywalczyło ten kawałek przestrzeni dla siebie. Szczęśliwie nie był to żaden współklanowicz, a jasną mordkę od razu rozpromienił uśmiech, na widok właściciela owych kroków. Jeszcze nie miało okazji poznać kota z innego klanu! Sytuacja trochę niesprzyjająca, ale planowało wyciągnąć z tego jak najwięcej, zanim stary stwierdzi, że chyba dość tych przygranicznych pogawędek.
XXX — Cześć! Ja jestem Słonko, albo Słoneczna Łapa — przedstawiło się z miłym uśmiechem. Pomocy? Czy Wichrzacy tak często korzystali pomocy swoich sąsiadów, że była to jedna z pierwszym myśli jakie przychodziły im do głowy na widok innego kota na tej granicy? Będąc szczerym Słonko znało jeden afekt pomocy ze strony samego Rzecznego przywódcy, ale samo nie miało takiej potrzeby. I możliwości. Ale głównie potrzeby.
XXX — Właściwie... Widzisz, potrzebuję tamtego kamienia — powiedziało, wymyślając naprędce jakiś powód do pomocy. Smutnym spojrzeniem przesunęło po brzegu lodowatej wody i leżących na jego dnie kamieniach, dziwnym zbiegiem okoliczności będących już bardziej po Rzecznej stronie granic, niż Wichrowej. Oh, jak już się tak oferował, to przecież byłoby niegrzeczne, gdyby nie skorzystać, prawda? Z resztą Słonko już zdążyło wymyślić także potencjalne zastosowanie dla otoczaka, więc... do dzieła! Utkwiło proszące spojrzenie w burym kocurze.
[Obrazek: oWhvrJj.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx - Słoneczna Łapa! Piękne imię, zdecydowanie znajdujące odzwierciedlenie w twym promiennym futrze. Powiedz, wolisz, bym mówił do ciebie twym pełnym imieniem, czy też Słonko lub Słońce? - zagadał nowego towarzysza, chcąc postawić na imię, z którym rozmówca będzie się czuł najbardziej komfortowo. Okoń, oczywiście, wolałby skrócone i zdrobiałe, jakby to była jego decyzja.
Na prośbę o kamień obrócił nieco głowę niczym sowa, spoglądając na wichrzaka nieco niepewnym spojrzeniem, jakby nie był w stanie wpaść na powód, dla którego byłby potrzebny kamień wyłowiony z rzeki. Wszak kamieni było w bród, i to tanich nie w brodzie rzeki (hehe). Ależ czy to jemu było decydować, co dla terminatora obcego Klanu miało sens czy też nie?
xxx - Kamień, powiadasz! Poczekaj, zaraz ci go dostarczę - miauknął, bez obawy wchodząc do zimnej wody i brodząc w brzegu rzeki - powiedz, drogi Słońce, który też podoba ci się najbardziej? Oby tylko wielkościowo był taki, bym był w stanie ci go sprawnie sprezentować!
. . . .
. . . .
'cause Jesus he knows me and he knows I'm right
「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . . → oh yes [ he knows ] me
and [ he knows ] I'm right ← . . . .
and. he's been telling me
-ˏˋ everything is alright ˊˎ-

[Obrazek: bvhHYYm.gif]
- I believe in the family -

with [ my ever loving. wife ] beside me
but she don't know about. [ my girlfriend ]
or [ the man ] I met last night
.
[Obrazek: u9LY32F.png]
. . . .
. . . .
LVL 1 110 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX— Słonko, zdecydowanie — oznajmia z uśmiechem, drgnięciem dużych uszu sygnalizując zaskoczenie... komplementem? Może nie takim oczywistym, pochlebnym, bardziej uwagą. Jak dotąd nikt nie miał nic miłego o nim do powiedzenia. Jeszcze nie wiedziało, jak się z tym czuć i czy w ogóle powinno poświęcać temu drugą myśl, czy po prostu zapomnieć. Skupiło więc swoją uwagę najpierw na skonsternowanej reakcji burego, gdy poruszyło kwestie kamienia. Za zdziwieniem nie poszło jednak w komplecie żadne pytanie. Zamiast tego Okoń bez zawahania zamoczył łapy. I tyle? Po prostu mu go... da? Wejdzie do lodowatej wody, żeby wyłowić nowemu znajomemu kamień. Słonko liczyło, że zanim to nastanie uda mu się z kocurem troszeczkę podroczyć. Ten jednak, na przekór wszelkim oczekiwaniom, zwyczajnie postanowił zrobić to, o co rude stworzenie nawet nie poprosiło wprost. No jak tak, to tak. Wyciąga do przodu chudą szyjkę, żeby lepiej dostrzec to, co znajdowało się na dnie pod taflą.
XXX— Mm, chyba ten koło twojej prawej łapy. Nie, nie ten, ten obok tamtego. O, ten! Albo, nie, czekaj... Ciężko mi się zdecydować, wiesz, musi być taki akurat — mruczy, przepraszającym tonem, starając się wytypować najlepszego z kandydatów. — Głupio byłoby, żebyś się tak trudził i narażał specjalnie dla mnie, jeżeli jednak się nie nada... — dodało, obniżając trochę uszy.
[Obrazek: oWhvrJj.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx - Zatem Słonko - zgodził się Okoń, zadowolony, brodząc w wodzie i wpatrując się oczami w taflę, by jak najwyraźniej widzieć ukrywające się na dnie kamienie. Nie straszyła go zimna woda, w końcu był kotem z Klanu Rzeki, prawda? Zamoczenie łap i brzucha było dla niego niemal codziennością, więc zupełnie nie przejął się prośbą Słonka. Dodatkowo, Słonko miało przecież takie chudziutkie nóżki i krótkie futerko... pewnie zaraz by się przeziębiło, nie to, co on.
xxx - Hm, ten jest w porządku? - zagadnął, wyławiając w pysku ładnego, srebrzystoszarego otoczaka i patrząc w stronę terminatora obcego Klanu. - Czyżby miał to być prezent dla kogoś dla ciebie bliskiego? - zagadnął.
. . . .
. . . .
'cause Jesus he knows me and he knows I'm right
「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . . → oh yes [ he knows ] me
and [ he knows ] I'm right ← . . . .
and. he's been telling me
-ˏˋ everything is alright ˊˎ-

[Obrazek: bvhHYYm.gif]
- I believe in the family -

with [ my ever loving. wife ] beside me
but she don't know about. [ my girlfriend ]
or [ the man ] I met last night
.
[Obrazek: u9LY32F.png]
. . . .
. . . .
LVL 1 110 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXRzeczniak bez przejęcia stał łapami w wodzie, starając się wybrać z dna najlepszy, idealny kamień. Słonko nieprzyjemne mrowienie w opuszkach łap, gdy wyobraziło sobie, że to ono miałoby to zrobić. A w życiu! Może, jakby było trochę cieplej... A długowłosy nawet powieką nie mrugnął! Było to na swój sposób imponujące, ale też nie tak rozrywkowe, jak sobie to wymarzyło. Chyba musi znaleźć sobie inny cel, albo podejść burego jakoś inaczej.
XXX— Jest idealny, Okoniu, lepszego nie mógłbym sobie wymarzyć — odpowiada, gdy zostaje mu pokazany wyłowiony otoczak. Nie ma powodów do dalszego trzymania kocura w wodzie, skoro nie jest to ani trochę zabawne. Uśmiecha się miło. — Tak, to prezent. Dla mnie.
[Obrazek: oWhvrJj.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słonko mialo takie chudziutkie nóżki i lekką posturę że Okoń by się pewnie martwił, że gdyby wlazło do rzeki albo strumienia to zaraz prąd by je porwał gdzieś w siną dal i tyle by ze Słonka było, a do tego przecież nie mogli dopuścić! A Okoń sam w sobie był troszku bardziej postawny i troszkę więcej masy miał, więc nurt nie miał aż tyle siły by go uprowadzić z miejsca, w którym sie znajdował.
xxx - To świetnie! - miauknął zadowolony, z uśmiechem na pysku w którym trzymał otoczaka, po czym zaczął brodzić w stronę brzegu i w stronę Słonecznej Łapy by mu go podarować. Wyszedł i się otrzepał z nadmiaru ciążącej mu na futrze wody. Gdy Słonko powiedziało swoją drugą wypowiedź Okoń spojrzał na nię najpierw zaskoczonym wzrokiem by następnie od razu się rozpromieć.
xxx - Ha, No widzisz, ależ mnie zrobiłeś! Gdybym wiedział, to postarałbym się do tegoż prezentu dla ciebie wyłowić może i jeszcze jakąś piękną muszelkę mieniącą się jasnymi kolorami niczym twoje futerko, Słonko - mrugnął do niego, kontent z obrotu spraw. - A tak stawiasz mnie w sytuacji, żem tylko z jednym otoczakiem na tę naszą tajną schadzkę się pojawił! Następnym razem jak nic muszę być bardziej przygotowany.
. . . .
. . . .
'cause Jesus he knows me and he knows I'm right
「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . . → oh yes [ he knows ] me
and [ he knows ] I'm right ← . . . .
and. he's been telling me
-ˏˋ everything is alright ˊˎ-

[Obrazek: bvhHYYm.gif]
- I believe in the family -

with [ my ever loving. wife ] beside me
but she don't know about. [ my girlfriend ]
or [ the man ] I met last night
.
[Obrazek: u9LY32F.png]
. . . .
. . . .
LVL 1 110 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXSłonko nie znało się na płynących wodach na tyle, żeby być świadome, jakie jeszcze zagrożenia mogły się z nim wiązać, oprócz oczywistej mokrości futerka. Odrobina wilgoci nie byłaby tragedią, ale bycie porwanym przez nurt już bardziej. Na szczęście miało na miejscu dzielnego Rzeczniaka, który uwielbiał się taplać w wodzie, a wyłowienie otoczaka potraktował najwyraźniej jako zabawę, więc obyło się bez problemów.
XXX— Widzisz, ja jestem zdania, że przyjemności trzeba sobie dawkować. Co to byłaby za zabawa, gdybym od razu dostał coś tak wspaniałego jak muszelka mieniąca się jasnymi kolorami niczym moje futerko. Wtedy już żaden inny prezent nie mógłby się z tym równać! I co ja bym wtedy zrobił, pozbawiony radości z otrzymywania podarków? — mruknął z udawanym rozżaleniem, jakby faktycznie taki wysublimowany, spersonalizowany prezent mógł pozbawić go wszelkiego szczęścia, jakie mogło na terminatora czekać. Jeszcze nie miało doświadczenia w tej grze, ale wydawało się to ekscytujące, a Słoneczna Łapa zawsze było otwarte na nowości.
XXX— ... chociaż z tą tajnością bym za bardzo nie przesadzał — krótkie zerknięcie na siedzącego na odległość około dwóch długości drzew Zajęczego Ucha, żeby upewnić się, że staruszek nie postanowił interweniować już teraz. Chyba również jest zdania, że zakaz, który przywódczyni nałożyła na Słoneczną Łapę, był odrobinkę nad wyraz, albo po prostu daje się dziecku pobawić chwilę, żeby nie zostać uznanym za najgorszego rodzica. — W Klanie Rzeki również praktykuje się podobne kary? — zainteresowało się. Może brakowało mu jakiegoś szerszego spojrzenia na całą sprawę i problem nie tkwił w ich Gwieździe i jej fanaberiach, a po prostu w istocie klanów.
[Obrazek: oWhvrJj.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx - Myślisz, drogi Słonko, że tak łatwo wypstrykuję się z pomysłów? - zagadnął je, nachylając nieco w ich stronę swój uśmiechnięty pysk - Nie miej o mnie aż tak niskiego zdania, że na każde kolejne spotkanie nie przybyłbym z prezentem jeszcze ciekawszym i bardziej niespodziewanym, co przepiękna muszelka. - Och, akurat pomyslów to Okoń miał bardzo dużo i nawet, gdyby Słonko dostało od niego przepiękną perłową muszelkę, to nie musiałoby się obawiać, że następnym razem dostałoby coś brzydszego lub mniej imponującego.
Powędrował wzrokiem za wzrokiem Słonka, zatrzymując go na siedzącym niedaleko Zajęczym Uchu który ich dzielnie obserwował, po czym się lekko zaśmiał.
xxx - Któż to, twój ojciec? Jesteście odrobinę podobni z wyglądu. Podobne kary... cóż, nic takiego nie kojarzę, a ja nie zrobiłem do tej pory chyba nic, by zasłużyć sobie na przyzwoitkę. Czyżbyś tak często starał się zauroczyć swą osobą koty na granicach, że aż musieli cię dać na obserwowane?
. . . .
. . . .
'cause Jesus he knows me and he knows I'm right
「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . . → oh yes [ he knows ] me
and [ he knows ] I'm right ← . . . .
and. he's been telling me
-ˏˋ everything is alright ˊˎ-

[Obrazek: bvhHYYm.gif]
- I believe in the family -

with [ my ever loving. wife ] beside me
but she don't know about. [ my girlfriend ]
or [ the man ] I met last night
.
[Obrazek: u9LY32F.png]
. . . .
. . . .
LVL 1 110 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX— No nie wiem, wydaje mi się to arcytrudne. Tym bardziej byłbym pełen podziwu, gdyby to ci się udało przy następnej okazji. Po tej, w której już mi wręczysz muszelkę — skoro był taki pewien swoich umiejętności w wymyślaniu podarków, to Słonko było bardzo chętne osobiście tego doświadczyć. Na razie przysunęło do siebie łapką otoczak, przyglądając się mu przez chwilkę. Kamień pachnący rzeczną wodą. Tak, to jest właśnie to, co było mu potrzebne.
XXX— Musiałbyś zobaczyć moje rodzeństwo, prawie wszyscy się w niego wdali, przynajmniej z wyglądu — przytaknął i zaśmiało się krótko, myśląc o co najmniej piątce swojego rodzeństwa, które odziedziczyło charakterystyczne uszy i budowę. Nikt nie mógł mieć wątpliwości, że dzieci Zająca faktycznie nimi były, bo geny wichrowego wojownika były niespodziewanie silne.
XXX— Oooh, tak zdecydowanie. Wiesz, teraz się powstrzymuje, bo mojego prawdziwego uroku mógłbyś nie udźwignąć... Nawet pomimo tak solidnych barków i łap... — mruży delikatnie ślepia, przesuwając spojrzeniem po Okoniowej Łapie. — A tak serio, to moją prawdziwą zbrodnią jest zgubienie drogi do domu, jako młody terminator. Nie wolno mi opuszczać obozu bez towarzystwa wojownika — w dalszym ciągu przeżywał swoją sytuację i bury kocur nie był pierwszym, ani ostatnim kotem, któremu się z tego wyżali.
[Obrazek: oWhvrJj.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości