Logo Artemidy
Mszar
Milczał. Nie wiedział co czuł, mógł tylko po omacku... dochodzić do tego wszystkiego.
Na pytanie kotki wziął głęboki, szybki wdech.
- Ja, hm - bąknął. - Zapytałem się Krokusowego Pląsu. Jak jeszcze żyła. A zaczęło się od tego, że... po prostu jesteś mi bardzo ważna. I nie chcę ciebie stracić, jakkolwiek. I jest lepiej, jak ty jesteś. I mi nie przeszkadza, jak jesteś w moim legowisku. Nie wiem, po prostu... nie rozumiem, ale ma to sens - wytłumaczył, kładąc po sobie uszy.
Czy robiło to sens? Tak ogólnie, jego słowa? Chyba nie, ale... nie robiło to sensu od dawna. Miał koleżanki, ale nie czuł do nich to, co do innych.
- Nie wiem. Jak... ty myślisz? - dopytał.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamilkła na chwilę. Ona z nikim nie przeprowadziła tej sławetnej rozmowy, bo i z kim miała? Matką, która ją unikała jak tylko została terminatorką? Z mistrzynią, z którą najchętniej by się pogryzły i pobiły, niż faktycznie odbyły poważną rozmowę? Z ojcem, którego nie miała? Z rodzeństwem, którzy nigdy nie istnieli? Ha, może z przywódcą, w końcu kto jest mądrzejszy niż on?
Niepewnie cofnęła uszy, decydując się stanąć przed nim, pyskiem w pysk, chwilę się w niego wpatrując, poważnym wzrokiem, jaki raczej się u niej nie zdarzał i mógł świadczyć o tym, że sprawa była wyjątkowo poważna. Bo ona nie zwykła w ogóle robić czegoś na poważnie. Było na tyle poważnie, że w tych zdaniach było wyjątkowo dużo powtórzeń słowa poważnie.
- Kiedy zaginąłeś... wiesz, bardzo się bałam, że nie wrócisz. Że nigdy więcej się nie zobaczymy, a to sprawiało, że było mi bardzo, bardzo przykro wiesz? Nigdy nie czułam aż takiego strachu i lęku, że kogoś obok mnie nie ma. Nikt nie sprawił swoim zaginięciem, żebym tak to przeżywała, jak ty - zaczęła powoli, na chwilę spuszczając wzrok. - I nigdy nie byłam szczęśliwsza, kiedy cię zobaczyłam, tam na granicy. Jesteś mi najbliższym kotem, Jesion, i jeśli to jest to, co nazywasz miłością, to chyba to czuję - miauknęła poważnie, lekko zalśnionymi oczami, bo emocje chwilowo wzięły górę i sama nie wiedziała, co tu się dzieje, targało nią tyle emocji, że sama nie wiedziała co dokładnie czuje. Strach? Podekscytowanie? Stres? Było jej gorąco pod futrem, o wiele za gorąco, niż powinno, biorąc pod uwagę że temperatura nie była specjalnie wysoka, a poduszki łap wydawały się mokre. Podobnie, jak oczy, które zaczęły lśnić właśnie tym; lekkim załzawieniem. I miała nadzieję, że się nie myli, że to jest to, że nie popsują sobie przyjaźni ani niczego innego, bo chyba wskoczyłaby do Grzmiącej Rzeki na główkę, prosto w jakiś kamień.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchał tego, co mówiła Liść. Była... bardzo poważna. Jak nie ona. Nie przerywał jej, chciał... chciał, aby powiedziała wszystko, wszystko, co miała w głowie. A gdy skończyła, podszedł i nosem dotknął jej policzka.
Przytulił się.
- Przepraszam, już nigdy nie zaginę - mruknął cicho, tylko aby ona słyszała. No, byli sami, ale... i tak. Wziął głębszy wdech, a Jesion przez moment wydawał się jakiś bardziej... koci. Uśmiechnął się słabo do niej.
- Nie wiem, czy mam rację. Ale możemy to razem odkrywać. Między nami nic się nie zmieni, nigdy.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktem było, że nie była sobą, nie czuła się sobą podczas tej rozmowy. Zawsze miała problem z wyrażaniem swoich uczuć, a to... to było ponad nią. Nie wiedziała co czuje, co powinna czuć, co czuje Jesion, nie wiedziała nic, a więc powaga, jaką miała na pysku była równocześnie strachem, czy dobrze to rozumie i co jeśli nie. Jesion był dla niej ważny jak mało kto i bała się, że jeśli coś pójdzie nie tak, to rozstaną się w niemiłych stosunkach, a tego naprawdę nie chciała!!
Drgnęła, gdy zapewnił ją, że już nigdy nie zginie, korzystając równocześnie z jego ciepła i obecności obok, wtykając łeb w jego szyję.
- Myślisz, że jesteśmy dobrymi kotami, by to odkryć? - spróbowała trochę rozładować atmosferę, bo przynajmniej dla niej, była trochę zbyt gęsta i sama nie wiedziała, co ma powiedzieć. Zawsze w sytuacjach stresowych starała się to jakoś rozbić poprzez żartowanie, co nie zawsze wychodziło, ale może jednak w jakiś sposób rozluźniało atmosferę, kto wie.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamruczał cicho, kiedy Liściasta Łapa przytuliła się bardziej do niego. Czuł, jak jej głowa przyciska się do jego szyi. Zamknął oczy, położył łeb na głowie terminatorki.
Wziął głęboki wdech, a ogonem dotknął przedniej łapki Liść.
- Myślę, że tak. Nie chciałbym... tego odkrywać z kimkolwiek innym, Liść. To tobie ufam - odparł spokojnym tonem głosu. Może... może będą błądzili i nie będą wiedzieli, jak to wszystko będzie działać, ale... ale będą razem, prawda?
- I jak... Co sądzisz?
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej prośba zażartowania została wzięta jako poważne zdanie, najwidoczniej, ale nie miała nic przeciwko temu, bo w zasadzie odpowiedź brzmiała dobrze. Ona też nie chciała tego odkrywać z nikim innym, z żadnym kotem, który nie był Jesionowym Lasem. Chwilę siedziała w milczeniu, nie mogąc znaleźć żadnego innego, dobrego żartu, który mogłaby teraz powiedzieć, żeby jeszcze bardziej rozładować atmosferę, dlatego zdecydowała się po prostu na zwykłą szczerość. I dała sobie chwilę, by być nieco bardziej uczuciowa, niż normalnie miała w zwyczaju.
- Myślę, że ja też nie chciałabym tego odkrywać z nikim innym. Wydaje mi się, że z tobą będzie najlepiej - przyznała więc ostatecznie, uśmiechając się delikatnie pod nosem.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widział jej uśmiech i... sam się uśmiechnął. Milczał przez dłuższy czas, po czym tylko pochylił łeb, aby przytulić się do Liść.
- ...bardzo się cieszę - odparł cicho. Wziął głęboki wdech, czując jak adrenalina z niego spada. Czuł, jak stres całej sytuacji do niego dochodził. Wszystkie emocje, które w momencie nie były obecne, teraz do niego się zlatywały jak pszczoły do kwiatów.
- Cieszę się, że mogę być twoim partnerem, Liść. Nie zawiodę cię, już nigdy - dodał, podnosząc łeb. Spojrzał się łagodnie na Liść... ich rodzice. Powinni wiedzieć. Topola też. Miał nadzieję, że... Krokus widziała. - Ja... czy mogę powiedzieć o tym twojej mamie? Albo możemy... powiedzieć razem - zapytał.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ona też teraz zaczęła się uspokajać, przed chwilą miała mnóstwo myśli galopujących jej w głowie, nie mogła się uspokoić, nie była w stanie skupić się na jednej, konkretnej myśli, bo było ich za dużo, a emocji kotłowało się w niej tyle, że nie wiedziała czy czasami nie wybuchnie za chwilę, ale teraz... teraz było w porządku. Wszystko już sobie wyjaśnili, mieli za sobą, teraz miało już być dobrze. Powinno być dobrze. Tak. I było, szczególnie po słowach Jesiona, ale wtem...
Drgnęła zaskoczona, kiedy Jesion zapytał, czy może o tym powiedzieć jej matce.
Matce, z którą nie rozmawiała wiele księżyców i która nie interesowała się życiem swojej córki.
Matce, która niedługo po tym, jak jej córka została terminatorką odsunęła się od niej i miała ją gdzieś, znajdując swoje życie.
- Po co ma wiedzieć. Ona chyba ledwo wie, że ma dzieci - mruknęła, cofając uszy. Właściwie nie uważała Bzyczącej Muchy za matkę, ewentualnie za kogoś, kto ją wychował, przez pierwsze księżyce faktycznie będąc, ale potem już niekoniecznie. - Ja nie chcę jej nic mówić - dodała ciszej.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siedział w ciszy, przytulał pysk do Liść. To wszystko było mu tak obce, ale... cieszył się. Wszystko wszystkim, ale wiedział, że czuł radość.
Poczuł jej drgnięcie. Oh, źle? Zła odpowiedź? Zielone oczy Jesiona delikatnie się zmrużyły.
- Powinna wiedzieć, że coś takiego się stało w twoim życiu. Prawda? - mruknął, marszcząc brwi. On tak uważał. Chciał powiedzieć o tym ojcu i matce, i chciał, aby Bzycząca Mucha wiedziała.
- Ja mogę powiedzieć sam. Jeśli się... zgodzisz?
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odsunęła się trochę, wyraźnie tracąc rezon, który miała przed chwilą. Zazwyczaj nie potrafiła się długo smucić, bo najlepszym rozwiązaniem każdego problemu jest ignorowanie go tak długo aż nie zniknie, no i raczej nie była typem, który długo rozpamiętywał wszystko co złe, po chwili zapominając, że powinna być smutna, ale to był dość drażliwy temat. Który zaczął się tak nagle, właściwie, bo przez bardzo długi czas matka była przy niej, a potem nagle, z dnia na dzień, odsunęła jakby nigdy w życiu nie miała kociąt.
I to bolało.
- Rób co chcesz - odpowiedziała po chwili. - Nie, żeby w ogóle ją to interesowało, nie? Może dzięki temu przypomnisz jej, że ma kocięta, którymi czasami warto by się było zainteresować - spróbowała zażartować, ale uśmiech, który wyszedł jej na końcu był dość krzywy i niepewny, mimo że naprawdę się starała brzmieć luzacko. - To może ja powiem twoim, co? - rzuciła po chwili, już nieco weselej, jakby trochę zapominając o swojej rodzicielce.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słoneczna Łapa wciąż czuła opór przed opuszczaniem Obozu, ale energia Jarzębinowej Łapy była zbyt silna, by jasna Terminatorka była w stanie chociaż zaprotestować. Nim się zorientowała, jej łapy przemierzały zaśnieżone tereny Klanu Rzeki. Ciągnęła się nieco w tyle za rówieśniczką, wodząc wzrokiem po otoczeniu. Jej ruchy zdradzały nerwowość w swej sztywności, choć nie był to też lęk. Nic nie wskazywało na to by miały polować, tak jak te parę księżyców temu zapowiedziała Jarzębina, ale to dobrze; Słońce nie umiała jeszcze polować. Poza tym, samo poruszanie się po tym skrawku ziem nie należało do najłatwiejszych. Co jakiś czas jedna z jej łap uciekała w bok przez wszechobecny lód przecinający śnieżne wyspy, i kolejne uderzenia serca spędzała na uważnym obserwowaniu ich, by świadomie wybierać bezpiecznie wyglądające miejsca do postawienia łap. Nieduże piórko dzielnie trzymało się sierści na jej krótkiej kryzie.

//Jarzębina
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
give me a moment to get my cards in line
'cause I'm still trying to
figure out
in what kind of order should I set 'em out
if there was a way to explain everything without a word
I'd have a
full house right now without a doubt
[Obrazek: TgZZ2WY.png] x
x
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jarzębina była rodzynkiem, jedyną kotką pośród braci, dlatego zdecydowanie bliżej była ze Słońcem i Rosą. Po prostu miały razem więcej tematów i Jarzębinie bardziej pasowało im towarzystwo. Kiedy więc umówiła się z Karasiem na randkę MUSIAŁA się tym pochwalić i wyciągnęła kremową przyjaciółkę z obozu. Złocista się nie bała. Była pewna tego, że nic im się nie stanie, bo co by niby miało? Nie miała za bardzo pojęcia gdzie jest, ale to nie szkodzi. Trafią jakoś do domu po śladach, jak Jaś i Małgosia.
- Słucha, umówiłam się z Karasiem na spacer w nocy, podczas najbliższej pełni księżyca. Muszę wyglądać super żeby wiesz, na pewno się zakochał. Kwiatków jeszcze nie ma, więc nie mam w czym się wypachnisz, ale ty zawsze masz jakieś skarby. Myślisz, że mogłabyś pożyczyć mi jakieś piórko na ten jeden wieczór? - zapytała niewinnie, uśmiechając się słodziutko. No jak tu jej teraz odmówić, co?
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przemielenie słów Jarzębiny było niewiele łatwiejsze od poruszania się po oblodzonym terenie–bynajmniej nie dlatego, że mówiła zbyt szybko albo niezrozumiale, bo same słowa Słońce rozumiała. Pytanie również było jasne. Kremowa kotka skupiła się w pełni na podłożu, by przez nieuwagę się nie poślizgnąć. Pomyślała o swoich rzeczach, które dalej leżały ukryte w zakamarku Chruśniaka; nie wiedziała gdzie je położyć w Zrośniętych Drzewach, by nikt ich nie dotknął. Było tam mniej miejsca. Kociarnia z kolei–przynajmniej na tę chwilę–nie miała wielu kotów. Albo inaczej, kocięta nie zajmowały dużo miejsca i miały tylko jedną mamę. Nawet z Opiekunami nie wydawało tam się ciasno, ilekroć ukradkiem doglądała swojego drobnego dobytku.
Danie Jarzębinowej Łapie pióra, które Słoneczna Łapa miała na sobie, nie wchodziło oczywiście w grę; było to to samo pióro, które księżyce temu bura kotka wetknęła w sierść Słońca. Początkowo kremowa kotka nosiła je, by córka wujów nie pomyślała, że Słońce jednak jej nie wybaczyła, i że jej przeprosiny były nieszczere–z czasem zaś się do niego przyzwyczaiła, i teraz dziwnie było chodzić bez niego.

Nie wiedziała jednak jak piórko miało pomóc, by ktoś... zakochał się. Z drugiej strony nie potrafiła sobie wyobrazić jak wygląda proces zakochiwania się i co może go spowodować.
— Mogę — odparła płasko, nie odwracając wzroku od podłoża. — Ale dlaczego się zakocha od piórka. — "I wychodzenie w nocy jest niebezpieczne", prawie dodała, ale ugryzła się w język; nie sądziła, by powstrzymało to Jarzębinową Łapę, biorąc pod uwagę ich aktualne położenie, które również nie było szczególnie bezpieczne.
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
give me a moment to get my cards in line
'cause I'm still trying to
figure out
in what kind of order should I set 'em out
if there was a way to explain everything without a word
I'd have a
full house right now without a doubt
[Obrazek: TgZZ2WY.png] x
x
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, Słońce była taka niewinna i słodka! Jarzębiny nie dziwiło to, że nie do końca to wszystko zrozumiała, ale chętnie jej to wszystko wytłumaczy. Szczególnie skoro ta zgodziła jej się pożyczyć to nieszczęsne piórko.
- Nie, nie od piórka. Widzisz, kocury są wzrokowcami. Musi im się podobać to, co widzą. Absolutnie nie wątpię w to, że podobam mu się i bez tego, ale wiesz... chodzi o to żeby wyglądać ładniej. Że jak mnie zobaczy to powie: łał! - wytłumaczyła energicznie, potykając się gdzieś po drodze. Prawie się przewróciła, ale cudem utrzymała równowagę. Jakby sobie wybiła zęby przed randką to byłaby tragedia.
LVL 2 35 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drobna zmarszczka wykwitła pomiędzy jej brwiami, sygnał zamyślenia. Odpowiedź była pozornie nieskomplikowana, ale Słońce nigdy o niczym takim nie słyszała. Na myśl jej przyszedł wujek, Kurza Stopa. Miał takie same futerko jak Jarzębina, ale brudne i bardzo poplątane.
– Czy wujek Zajęczy Ogon lubi brudne koty – rzuciła.
Nie potrafiła sobie wyobrazić dotykać kogoś tak brudnego jak wujek Kurza Stopa, ale Słońce nie lubiła dotykać nikogo, ani by ktoś jej dotykał.
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
x
give me a moment to get my cards in line
'cause I'm still trying to
figure out
in what kind of order should I set 'em out
if there was a way to explain everything without a word
I'd have a
full house right now without a doubt
[Obrazek: TgZZ2WY.png] x
x
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości