Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ostra przez pewną chwilę się zachwiała na kamyku bo niestety nie był na tyle szeroki by utrzymać cztery łapy terminatorki. Popatrzyła się na przyjaciela który się nieco uśmiechnął kpiąco. Ostra chciała tylko dosięgać innym do pyska bo tak to musiała patrzyć na wszystkich z góry. W tedy byłoby lepiej rozmawiać z Okruchem no i...nie była by po prostu niska!
Nagle usłyszała głos przyjaciela. Ale ,że co? Nie lubił być wysoki? No chyba ktoś go uderzył za mocno w głowę! Albo ta woda mu coś zrobiła.
Popatrzyła się na niego z ukosa. Widać było ,ze udaje! Okruch musi trochę poćwiczyć aktorstwo! Ostra bardzo umiała udawać niektóre emocje i zachowania więc uśmiechnęła się pod nosem i powoli zeszła z kamienia pod wodą by podejść bliżej kocura. Popatrzyła się na niego z błyskiem oku. - Biedaku...Ale zawsze możesz się obniżyć.-pomachała ogonem w wodzie. Jeżeli mają się droczyć to czemu nie! Rany ile już znała tego kocura a on zawsze inaczej się zachowa. Dlaczego Ostra ma wiele zabawy z nim!
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Kiedy ta się do niego zbliżyła, Okruch uniósł swoją głowę i popatrzył na nią z udawaną nadzieją. Spodziewał się, że Ostra będzie na niego zdenerwowana, bo nie doceniał swojego wzrostu, a tu proszę, od razu się połapała, o co mu chodziło. Mimo to, kontynuował tę farsę, licząc, że i tak wyniknie z tego cokolwiek interesującego. Zgodnie ze słowami szylkretowej kotki, zgarbił się tak, aby jego pysk znajdował się na tym samym poziomie co jej. Czuł się z tym dziwnie, nie wyglądało to normalnie. Wysilił się jednak na kwaśny, udawany uśmiech, nie chcąc kończyć tej zabawy.
– A jeśli nabawię się bólów grzbietu, albo jakichś innych schorzeń? – spytał się z przejęciem, niby zaniepokojony swoim przyszłym stanem. Czuł, że gdyby chodził w ten sposób przez pewien czas, faktycznie doświadczyłby tych nieprzyjemności. Niemniej jednak jeszcze się nie wyprostował, ciągle wpatrując się w lico o trzech kolorach, jakby szczerze oczekując na radę od terminatorki. Skoro w jej oczach nie był wiarygodny, to teraz była idealna okazja do tego, żeby poprawić swoje umiejętności aktorskie. Kto wie, czy kiedyś się mu one przydadzą?
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ostrej Łapy nie oszukasz. Jest zbyt dobrym aktorem żeby nie wiedzieć kto udaje a kto nie. Znała też dobrze Okrucha i wiedziała ,że nigdy by czegoś takiego nie powiedział o swoim wzroście. Dlatego przymrużyła nieco oczy gdy usłyszała kolejne słowa ze strony przyjaciela. No dobra czas zagrać trochę ostrą kotkę...Jeżeli Ostra wiedziała jak ją zagrać...
Pomachała uchem i powstrzymała się od śmiechu by udawać inny charakter niż do tej pory.
Prychnęła na słowa kocura i przewróciła aktorsko oczami. -Nie bądź mięczak. Nic ci nie będzie...Rany...-Odwróciła się do niego tyłem i udawała niewzruszoną. Co jakiś czas zerkając na niego katem oka. No dawaj Okruch pokarz co potrafisz i jakie charaktery potrafisz udawać. Pobijesz taką dobrą aktorkę?
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Coraz bardziej podobało mu się, w jakim kierunku to zmierzało. Wcielenie się w inny charakter wydawało się być bardzo kuszące, więc Drzewna Łapa nie mógł się oprzeć tej interesującej, a za razem z pozoru niewinnej zabawie. Uśmiechnął się tajemniczo, w głowie tworząc wiele scenariuszy, osobowości, jakimi mógłby się w tej chwili posłużyć. Wybrał tę, która wzbudzała w nim na ogół politowanie, a mianowicie kota niepewnego i bojaźliwego. Był po prostu ciekaw, jak to jest być takim strachliwym popychadłem, a lepsza sytuacja do doświadczenia tego mogła się mu nie przytrafić.
– Ale Os-Ostra... – zająknął się, jednak efekt nie był taki, jakiego oczekiwał. Musiał się nieco bardziej postarać. – A-a jeśli zostanie mi tak n-na... Na za-ZAWSZE?! – tym razem był tym bardziej usatysfakcjonowany. Modulowanie swoim głosem, mimiką oraz innymi gestami było o wiele trudniejsze, aniżeli się mu zdawało. Jednak ta panika niezwykle się mu spodobała. Poczuł się jak zupełnie ktoś inny. Dla lepszego efektu podniósł się gwałtownie, tym samym wzburzając lekko wodę wokół niego. – Nie dam rady! – wyrzucił z siebie dramatycznie, po czym wybiegł na suchy brzeg. Wiatr, który niemal od razu objął go swoimi zimnymi łapami, ocucił go. Opadł z niedbałością na ziemię, pozwalając paru cichym parsknięciom rozbawienia opuścić jego mordkę. Było to poniekąd dziecinne, jednak w tę zabawę Okruch mógłby się bawić znacznie częściej.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
No Ostra możne mu przyznać ,ze szło mu coraz lepie kiedyś dojdzie do tego samego poziomu co ona sama. Chyba. Jeszce przed Okruchem długa droga aktorstwa. Ostra słysząc udawanego tchórza cicho parsknęła ale nadal była odwrócona do niego tyłem. Nic nie mówiła bo jej charakter którego udawała jej nie pozwalał. W pewnej chwili usłyszała jak jej przyjaciel wychodzi z wody. postanowiła nie być dłużna. Tym razem miała inny pomysł i inny charakter do odegrania. No co? Już kończymy tą zabawę tak szybko? Szła z gracją i z wdziękiem. Jak prawdziwa dama. Zanim kocur położył się na mokrym piasku terminatorka przejechała mu ogonem po szyji i powoli się oddalała. Po chwili usiadła gdzieś niedaleko przyjaciela i owinęła ogon wokół swoich łap. Siedziała i patrzyła na kocura nieco wyzywająco jak jej charakter postaci podpowiadał. Grała taką damę która uważa się za bardzooo piękną. -Z garrrbem też będziesz wyglądał prrrzystojnie.-przedłużyła literę ,,r" i próbowała nie powstrzymać śmiechu. Naprawdę takie koty w ogóle istnieją? Jeżeli spotka osobiście takiego kota to będzie się głośno śmiać z tej osoby.
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Wodził za Ostrą Łapą zaciekawionym spojrzeniem, jednak kiedy ta odważyła się na zagranie bardziej wyzywającej i pasującej do jej imienia roli, wybałuszył swoje oczy, mrugając nimi kilkukrotnie z nieukrywanym zdezorientowaniem. Co prawda szylkretowa kotka miała jakieś swoje wdzięki, jednak taki charakter zdecydowanie do niej nie pasował, tym bardziej, że nadal była młoda i, cóż, niewinna. W dodatku jeszcze kilka księżyców temu na wąsach miała mleko matki, więc takie zachowanie absolutnie nie współgrało z nią. Drzewna Łapa w skutek takich niecodziennych zalotów poniekąd się speszył, dlatego niemal od razu odwrócił od swojej przyjaciółki wzrok, patrząc się wszędzie, byleby nie w jej stronę. Zgubił się. Nie wiedział, co począć, czy udawać, czy skończyć tę zabawę. Choć była to jedynie fikcja wymyślona przez terminatorkę Pluskającego Potoku, Okruch i tak się zestresował. Minęło wiele przyspieszonych uderzeń serca, nim odezwał się z powrotem.
– Jesteśmy mokrzy, j-jeszcze się przeziębimy, więc wracajmy do obozu – tym razem zająknięcie się nie było w ogóle planowane. Czym prędzej podniósł się z piasku, otrzepał z siebie nadmiar wody, a zaraz po tym zaczął się przedzierać przez gąszcz porastający brzeg tego jeziora, nawet nie patrząc na to, czy Ostra za nim podąża.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ostra była bardzo dobrym aktorem ale nie wiedziała, że aż tak dobrym! Często obserwowała różne zachowania kotów czasem nawet ich nie rozumiejąc jak teraz. Okruch był ładnym kocurem ale Ostra nigdy by w takim tonie by nie powiedziała do kocura. To nie była by wtedy ona! Jak na razie nie szukała sobie emm... Partnera? Chociaż kiedyś tam by chętnie takiego posiadała. Niestety nie za bardzo wiedziała jak to wszystko się dzieje. Była młoda co się dziwić. A w głowie Ostrej nadal były zabawy.
Przekrzywiła lekko głowę w bok. Okruch się zająkał?! Jeszcze nigdy nie widziała go tak skołowanego. Wykrzywiła nieco pyszczek. Już koniec spaceru? Co za szkoda... A myślała, że jeszcze sobie popadają... No nic. Uśmiechnęła się lekko do kocura ale pewnie i tak tego nie zauważył. Od razu poszła za nim ale szła wolniej od niego by być z tyłu specjalnie. Czyli Drzewko boi się bliższych uczuć... Ostra musi mu w tym pomóc. Pomóc w socjalizowaniu się.
/z.t
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Wypuścił przez swój nos powietrze, nieco się garbiąc, a za razem przyspieszając. Cieszył się, że Pora Nagich Drzew ustąpiła miejsca tej kolejnej, podczas której jest cieplej, a roślinność budzi się ze snu. W tej chwili jednak, niemal się roztapiając, jego zdanie na ten temat trochę się zmieniło. Było gorąco, za gorąco. Grzanie się w obozie było dla Drzewnej Łapy niczym Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd. Wybrał się więc tam, dokąd niedawno udał się z Ostrą Łapą. Woda była w takich dniach darem od Gwiezdnych. Co prawda kocur o płowo-białym futrze w ogóle nie znał się na pływaniu, lecz i bez tej umiejętności korzystanie z Księżycowego Jeziora było dla niego przyjemne.
Przebrnąwszy przez trzciny i inne nadwodne trawy, przeszedł powoli po piaszczystym brzegu. Podłoże było nagrzane, jednak z każdym jego kolejnym krokiem stawało się coraz to zimniejsze za sprawą tego, że znajdował się bliżej i bliżej wody. W końcu, dotarłszy do takiego miejsca, w którym delikatne fale i piana dotykały jego palców, westchnął. Tym razem temperatura była wręcz perfekcyjna. Stopniowo zanurzał swoje łapy, a zatrzymał się dopiero wtedy, kiedy woda dosięgała mu do połowy jego kończyn. Po chwili przesunął jedną z nich po głowie, aby i ją schłodzić.
Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
Apatyczna, mało ruchliwa, pozbawiona energii i poczucia humoru. Niezależna samotniczka, w towarzystwie małomówna i nieufna. Paranoiczka, przewrażliwiona na własnym punkcie, wyczulona na jakiekolwiek przytyki w swoją stronę, jednocześnie mająca ostre opinie na temat innych.
Upał był obrzydliwy.
Nie żyłam długo na tym świecie. Nie minął nawet cały obieg pór, miałam jeszcze przed sobą całą Porę Zielonych Liści i początek Pory Opadających Liści, by tak powiedzieć, jednak byłam już pewna, że nie znoszę gorąca. Przeszywający chłód także nie był przyjemny, ale przed nim umiałam się bronić. Mogłam się ukryć w mchu Ciemnej Wnęki, ciasno zawinąć, by ukryć kończyny, a nawet przytulić się do Barszcz. Ale upał? Jak mogłam się przed nim ochronić? Skrycie się w cieniu nic nie dawało. W norach zazwyczaj powietrze było duszące, nie dawało się tam oddychać, nawet jeżeli nie było tam kotów. Inne koty zdawały się wręcz emitować jeszcze więcej paskudnego ciepła, a lód był domeną Pory Nagich Drzew i teraz go, co oczywiste, nie było. Z kolei woda mnie odrzucała i byłam jej niechętna, ale… tego dnia zaczęłam odnosić wrażenie, że jeżeli nie wejdę do wody, to przegrzeje mi się nie tylko całe ciało, ale i głowa, i nie będę w stanie nie tylko biegać i zwierzyną, ale w ogóle się podnieść. Potrzebowałam także się napić.
Było mi gorąco, miałam sucho w pysku, bolała mnie głowa i byłam w podłym nastroju. Nie chciało mi się nawet ruszać tyłka z obozu, ale mimo to udałam się w kierunku Księżycowego Jeziora, żeby nie umrzeć w obozie z pragnienia. Zamierzałam wejść do wody od strony Zarośniętego Brzegu, ale…
Nie byłam tam pierwsza. Przedzierając się przez trawy nieco nieprzytomnie, w pewnej chwili zdałam sobie sprawę, że ktoś tu przechodził zaledwie parę chwil wcześniej, zapewne w tym samym celu. W innych okolicznościach być może nawet bym zawróciła, znalazła miejsce, gdzie nikogo nie będzie, ale… nie byłam chyba w stanie. Krzywiąc się, przebrnęłam więc przez resztkę roślinności, i weszłam prosto do wody, zanurzając się od razu aż po szyję, a nie zważając uwagi na towarzystwo.
– Ty – burknęłam nieprzyjemnie po chwili, obrzucając kocura spojrzeniem, jakby był cuchnącym, niepożądanym elementem otoczenia. W zasadzie tak było, ale nie miałam siły, żeby znaleźć inne miejsce, gdzie jego nie będzie na widoku.
i don'twannabeany partofyourscene idon'tbelievewhatyoubelieve i'dratherbefacelessinthe dark thanbesoF A K E................
.................likethewayyouare
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Podniósł swój wzrok znad mieniącej się wody, rozglądając się. Nieco się nachmurzył. Moczenie się w Księżycowym Jeziorze z jakimś kotem w ogóle mu się nie podobało. Tym bardziej, że wielu z Cienistych topiły się mózgi, a w skutek tego majaczyli. Okazało się jednak, że nie był to jakiś kot, a Bluszczowa Łapa. Od niedawna w ogóle nie bywała w Podziemiu, wywnioskował więc, że od czasu jakiejś ceremonii wyprowadziła się do Zacienionych Skałek z innym imieniem. Uśmiechnął się blado. W przeciwieństwie do niej, jemu zdawała się nie zawadzać jej obecność. Od momentu, w którym się spotkali nad Czarnym Ogonem, minęło... Kto wie? Było to dawno, bardzo dawno. Nie zaszkodziłoby, gdyby odnowili tę znajomość – o ile dało się to tym nazwać.
– Ja – odpowiedział, w pełni odwracając się ku Bluszczowej. Można by rzec, że się zdziwił. Nie spodziewał się tego, że ta gburliwa kocica zdecyduje się na zaczęcie tej konwersacji. Czy było to winą nagrzania się jej głowy? Oczekiwał od niej raczej tego, że popatrzy się na niego z ukosa, a następnie zajmie się sobą, ignorując go w zupełności. Nie znaczyło to jednak, że Drzewnej Łapie nie podobało się to. Przynajmniej na razie nie będzie musiał się gimnastykować i zastanawiać nad tym, w jaki sposób do niej zagadać.
Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
Apatyczna, mało ruchliwa, pozbawiona energii i poczucia humoru. Niezależna samotniczka, w towarzystwie małomówna i nieufna. Paranoiczka, przewrażliwiona na własnym punkcie, wyczulona na jakiekolwiek przytyki w swoją stronę, jednocześnie mająca ostre opinie na temat innych.
Zdążyłam zapomnieć przez ten czas, który minął od mojej rozmowy z nim, ale teraz to wszystko wróciło, gdy obrzucałam go nieprzyjemnym spojrzeniem, odwracając w jego stronę łeb. Był dziwny, nie rozumiałam go, nie potrafiłam przewiedzieć jego zachowania. Nie darzyłam go natychmiastową pogardą, ale nie dawał mi też powodów do jakiejkolwiek sympatii i szacunku, nie tylko z uwagi na tę rozmową ileś księżyców temu, ale też na fakt, że zdążyłam zostać wojowniczką przed nim, chociaż byłam młodsza. Ach, ta słaba krew kotów spoza klanu… albo królików. Wciąż nie byłam pewna.
Przez ten upał miałam nawet wrażenie, że myślę wolniej. Być może miałam na końcu języka jakieś ostre słowa, ale zdążyły mi ulecieć z głowy, nim ją wypowiedziałam, co mnie jeszcze bardziej zirytowało. Miałam ochotę go stąd wygonić, ale koniec końców jedynie niemo potrząsnęłam lekko łbem na boki, po czym poruszyłam lekko całym ciałem, próbując wprawić wodę w ruch, by jeszcze bardziej się ochłodzić.
i don'twannabeany partofyourscene idon'tbelievewhatyoubelieve i'dratherbefacelessinthe dark thanbesoF A K E................
.................likethewayyouare
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
On natomiast był po prostu ciekaw. Wydawało mu się, że Bluszcz jest kotem innym, znacznie różniącym się od szarej masy, z której w większości składał się Klan Cienia. Podobnie do niej nie darzył jej sympatią i szacunkiem, a jedynie zainteresowaniem. Jeśli jednak chodziło o jego trening i to, że szylkretowa kotka stanęła po raz drugi przed obliczem Wężowej Gwiazdy wcześniej od niego, winowajcą w tym wypadku była Ciemna Toń. To przez nią opóźnia się mianowanie Drzewnej Łapy. Najwidoczniej nie radziła sobie z kilkoma terminatorami, a na dodatek niedawno chyba urodziły jej się kocięta. Co prawda mógłby pojawić się z tym problemem u przywódcy lub Wiewiórczego Ogona, jednak nie kłopotał się tym, wiedząc, że ma braki jedynie w Kodeksie Wojownika i rangach.
Przypatrywał się Bluszczowej z zainteresowaniem. Zanurzyła się głębiej od niego, czuła się więc o wiele pewniej. Kocur, parzony na grzbiecie przez gorąc nieustannie bijący od słońca, wypuścił ze świstem powietrze przez nos, po czym postawił parę kroków przed siebie. W tym momencie woda sięgała mu nieco ponad brzuch.
– Pływałaś kiedyś? – odezwał się w końcu, przesuwając neutralnym spojrzeniem po delikatnie falującej tafli Księżycowego Jeziora.
Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
Apatyczna, mało ruchliwa, pozbawiona energii i poczucia humoru. Niezależna samotniczka, w towarzystwie małomówna i nieufna. Paranoiczka, przewrażliwiona na własnym punkcie, wyczulona na jakiekolwiek przytyki w swoją stronę, jednocześnie mająca ostre opinie na temat innych.
Woda była nagrzana, więc nie dawała mi takiego chłodu, jakiego bym się spodziewała i na jaki bym liczyła. Irytowało mnie to, ale nie miałam już pomysłów na to, co mogę zrobić, żeby pozbyć się tego gorąca. W obozie było tylko gorzej… mogłam, jak inne zwierzęta, odnaleźć norę w ziemi, albo ją sobie wykopać, ale nie miałam na to siły, a nawet chowanie się w legowiskach w obozie nie dawało mi wystarczająco dużo chłodu – gorące powietrze płynące z zewnątrz skutecznie utrudniało tę sytuację. Parsknęłam pod nosem, niezadowolona, że wciąż jest mi ciepło. Przynajmniej, nawet jeżeli padało na mnie słońce, to co najwyżej nagrzewało mi dodatkowo jedynie głowę, której w życiu bym nie zanurzyła pod wodą. Już wystarczająco nie znosiłam pływania.
– Tak. Na treningu – mruknęłam sucho, a mój ogon, znajdujący się pod powierzchnią wody, zakołysał się lekko na boki. Musiałam pływać na treningu. Olchowy Szept oczekiwał, że opanuję tę umiejętność wystarczająco dobrze według jego standardów, a i sądziłam, że mi się to kiedyś przyda, gdybym musiała kogoś gonić lub przed czymś uciekać. Wciąż jednak nie znosiłam tego robić, nawet jeżeli zdążyłam się przyzwyczaić, i od czasu ceremonii już tego nie powtarzałam. W zasadzie od ukończenia treningu w ogóle nie wchodziłam do wody, a dzisiaj się czułam do tego zmuszona. – Ty nie umiesz – stwierdziłam, zwracając spojrzenie w stronę kocura.
i don'twannabeany partofyourscene idon'tbelievewhatyoubelieve i'dratherbefacelessinthe dark thanbesoF A K E................
.................likethewayyouare
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Mógł się tego domyślić po tym, jak pewnie się zanurzyła po samą szyję, aczkolwiek mimo wszystko zdecydował się ją o to zapytać. Nie spodziewał się jednak jej kolejnych słów. Czy wywnioskowała to w podobny sposób do niego?
– Mhm – skinął jej swoją głową, potwierdzając to, co stwierdziła. – Skąd wiedziałaś? – dorzucił, ot, z ciekawości. Nie czuł się źle z tym, że nigdy nie pływał. Nie było to od niego wymagane, a poza tym... Po co? Oprócz wyróżnienia się czymś nie było to w ogóle potrzebne. Od zawsze on i inne koty z Klanu Cienia radziły sobie bez tej umiejętności, więc i Drzewna Łapa przy tym pozostawał. Gdyby jednak zdarzyło się, że miałby okazję do nauczenia się tego, raczej by nią nie pogardził. Był ciekaw, jakie to uczucie, jednak nic poza tym. Spróbowałby ten jeden raz i pewnie by tego nie powtórzył.
Ponowił swój niedawny ruch, po raz kolejny mocząc głowę. Choć nie było to przyjemne, pozwolił wodzie, aby ta spływała po jego pysku. Nie była to jednak jakaś niesamowita jej ilość, w końcu jedynie zwilżył miejsce między uszami tym, co zostało na jego łapie. Przynosiło to natomiast przez pewien czas ulgę, więc było wartę chwili dyskomfortu.
Wielki jeden z największych kocurów w Klanie Cienia. Jego futro jest długie, czarne srebrne i na dodatek klasycznie pręgowane. Patrzy na świat żółtymi ślepiami. //KP.
Arogancki i impetycki z ostrym jęzorem. //KP
Voodoo [S], Dzik [KC]
Srebrzysty kocur nie odmawiał sobie spacerów, o ile odbywały się przy konkretnej pogodzie lub porze. Mimo środka dnia dzisiejszy dzień zdecydowanie wyróżniał się spośród innych w Porze Zielonych Liści. Było chłodniej i zamiast słońca było szaro. Nie miał pojęcia czy szykowało się na deszcz, czy może po prostu chmury zdecydowały się zrobić mu przysługę. Wychodząc z obozu, skierował się przed siebie, by dotrzeć do Zarośniętego Brzegu Księżycowego Jeziora. Przecież nie miał zamiaru cały czas siedzieć w obozie. Plan był taki, że posiedzi sobie tu trochę, a potem uda się na polowanie, o ile nikogo nie spotka.
//Sowa
»Dearrabbit, myl e g saregettingweakchasingyou« Thesnowfieldswouldn'ts e e msobigifyouknew Thatt h i sbloodonmyteeth, itisfarbeyonddry AndI'vecapturedyouonce, butIwasn'tq u i t eright SoI'mtellingyout h a tyou'llbesafewithme