Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Tym razem rudzielcowi się udało i jego pazury przeorały pysk pyskatego gówniarza. Nie był to atak tak mocny, jak Wiewiór by chciał, ale zawsze coś.
- Zrobię ci jeszcze większą krzywdę, jeżeli nie przeprosisz - rzucił, niemalże sycząc.
Zauważył, że pieszczoszek chce go zaatakować, jednak nie widział w nim żadnego zagrożenia. Postanowił po prostu rzucić się na niego, celując w klatkę piersiową. Smarkacz zajęty był nacieraniem na niego, więc rudzielec wybił się do przodu. Chciał, po raz kolejny, przewrócić intruza i przyszpilić go do ziemi. Może tym razem się uda.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
O, a cóż my tutaj mamy? Biedna, zagubiona jaskółka, która nie wiedziała, gdzie ląduje. I na co się może skazać tym, że chciałaby zbudować przytulne gniazdko. Krogulec na chwilę przystanęła, jednak poczuła presję. Ptaszyna może w każdej chwili odlecieć, a ona nie chciała, żeby kolejne stworzenie jej uciekło. Ugięła łapy, pilnując tego, aby ogon znalazł się równo z linią kręgosłupa i głowy, która była równoległa do ziemi, po czym ostrożnie ruszyła w jej stronę. Starała się skrócić jak najszybciej dystans pomiędzy nią a ofiarą, jednocześnie zachowując wszystkie zasady. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, starając się poruszać w taki sposób, aby móc zlewać sie z otoczeniem, w czym pomagał jej kolor sierści. Gdy ptaszek na nią skierował swój wzrok zatrzymywała się, cierpliwie czekając, aż sie odwróci. Uważała też pod łapy - jedna niefortunna gałązka lub szurnięcie i całym podejściem można się podetrzeć. Kiedy skróciła dystans wystarczająco, odbiła się mocno zadnimi łapami, wyciągając w locie pazury i próbując pochwycić w nie jaskółkę, starając się jak najszybciej ukrócić jej cierpienia. Nie lubiła bawić się z ofiarami. Chyba, że były nimi szczury.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
atak Wiewióra: udany! -> (19+17)-(15+6)= 15 atak Pararosa: słaby! -> (10+4)-(14+9)= -9
Wiewiórczy Ogon najwyraźniej miał dość zachowania syjamskiego, pyskatego kocurka. Pararos próbował zadać mu cios, jednak brak doświadczenia w walce poskutkowały pudłem. Rudy, zaprawiony w bojach wojownik za to przeorał pazurami po szyi młodzieńca, zostawiając na niej krwawiące ślady. Nie udało mu się jednak przewrócić swojego przeciwnika, a jedynie zaburzyć jego równowagę. Pararos odkaszlnął, odwracając się na pięcie i próbując resztami sił uciec od długowłosego. Czy wojownik klanu Cienia rzuci się za nim w pogoń?
Pararos: S: 4 | Zr: 6 | Sz: 5 | HP: 25-15-1=9/35 | W: 36-2=34/40
-> rana 1. stopnia: płytkie ślady pazurów na policzku -> krwawienie (po 1 HP do końca walki)
-> rana 2. stopnia: ślady pazurów na szyi -> krwawienie w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki) -> od następnej tury statystyki obniżone z racji spadku hp Wiewiórczy Ogon: lvl: 4 | S: 17 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 37-3=34/50 | prz: 0/3
Krogulczy Szpon podeszła do ptaszka wręcz idealnie, nie skazując się tym razem na porażkę. Dobrze wymierzyła również skok, dzięki czemu jaskółka szybko skończyła martwa w jej pazurach. Nie cierpiała, śmierć nadeszła szybko i bezboleśnie, czyli tak, jak powinna.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiórowi udało się przeorać pazurami szyję pieszczoszka, a ten w ramach zemsty... nie zrobił mu nic. Kompletnie. Po prostu zaczął uciekać. W normalnych okolicznościach, rudzielec zapewne po prostu puściłby go, pozwolił mu uciec. Był jednak niewychowanym gówniarzem, który nie miał za grosz pokory i nie przeprosił za swoje zachowanie. I tak nie miał szans na przeżycie, nie ze swoim nastawieniem i z ranami, których doznał. Kocur zatem pognał za uciekinierem w pogoń, chcąc na niego skoczyć, celując w jego grzbiet. Chciał ukrócić mu cierpienia jak najszybciej, bo najprawdopodobniej wykrwawiłby się gdzieś po drodze. Nikt nie będzie zadzierał z klanem Cienia, a już na pewno nie w taki sposób.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Jaskółeczka załatwiona i to w jakim stylu! Mruknęła zadowolona, kiedy z ptaszyny uleciało życie, po czym wzięła ją w pysk i rozejrzała się za charakterystycznym nagrobkiem dla niej. Kiedy już ujrzała dość charakterystyczny kamień, podeszła w jego stronę, po czym wykopała niewielki dołek i wrzuciła tam truchełko ptaka, zakopując je skrzętnie, aby żaden inny głodny drapieznik sie do niej nie przyczepił. Zatuszowała też ślady krwi, aby nikomu nie przyszło na myśl, żeby ją śledzić, po czym ruszyła dalej pod wiatr, rozglądając się uważnie po brzegu. Nie była świadoma, że Wiewiór właśnie daje komuś w papę i prawdopodobnie na terenach klanu Cienia powstanie kolejny grób. No cóż... To nie jej sprawa, jak rudzielec rozwiązuje problemy błąkających się samotników czy pieszczochów na klanowych terenach. Skupiła się na tym, aby wyostrzyć zmysły i rozglądać się uważnie w poszukiwaniu kolejnej zwierzyny, jaką by mogła wrzucić na stos. Ciekawa była, co teraz uda jej się spotkać. Może piszczka, tak dla odmiany? Skoro już był ptak i płaz to jeszcze małego ssaka nie mieli do kompletu. Co prawda wymknął jej się z łap, ale... Ale zawsze może upolować innego, o!
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
ucieczka Pararosa: 8 pogoń Wiewióra: 12 -> ucieczka nie powiodła się
atak Wiewióra: krytyczny! -> (17+17)-(18+3)*1,5= 20
Rudy się nie bawił. Z niesamowitą szybkością dogonił rannego pieszczoszka, wskakując mu zwinnie na grzbiet i przejeżdżając po nim swoimi pazurami. Pararos padł na ziemię, a Wiewiórczy Ogon mógł obserwować powoli, jak wykrwawia się, wydając z siebie ostatnie tchnienia. Po chwili jego klatka piersiowa zaprzestała jakichkolwiek ruchów. Umarł, bo nie potrafił okazać szacunku drugiemu. Zapłacił za swoje zachowanie, ale czy słusznie?
+25exp Pararos: S: 2 (4) | Zr: 3 (6) | Sz: 2 (5) | HP: 9-3-20=-14/35 | W: 34/40
-> rana 1. stopnia: płytkie ślady pazurów na policzku -> krwawienie (po 1 HP do końca walki)
-> rana 2. stopnia: ślady pazurów na szyi -> krwawienie w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
-> rana 2. stopnia: ded -> statystyki obniżone z racji spadku hp -> ŚMIERĆ Wiewiórczy Ogon: lvl: 4 | S: 17 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 34-4=30/50 | prz: 0/3
Czekoladowo-ruda kotka natomiast nie wiedziała o tej rzezi, jaka rozegrała się kawałek dalej. Szła przed siebie, poszukując zwierzyny. Minęło kilka chwil, aż w pobliskich trawach wojowniczka mogła dojrzeć wystające, duże uszy. Królik buszował najpewniej w trawach, szukając pożywienia.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Atak wyszedł lepiej, niż kocur się tego spodziewał, więc nie miał już od kogo usłyszeć przeprosin, bo gówniarz najzwyczajniej w świecie padł. Wiewiór czuł się dziwnie. Pierwszy raz pozbawił kogoś życia, sam, bez pomocy kogokolwiek. Nie miał jednak wyrzutów sumienia. Był to przecież kot wyjęty spod kodeksu, kompletnie nieznający pokory, czy szacunku. Zasłużył na to. Rudzielec wywlókł szybko jego ciało za granicę, żeby nie przyciągać drapieżników, czy czegoś tam i wrócił tam, gdzie zaczął polowanie z Krogulec. Wolał jednak być w pobliżu na wypadek, gdyby potrzebowała pomocy.
Wrócił do polowania. Upewnił się, że idzie pod wiatr. Zgiął łapy. Brzuch, głowę i ogon miał niemalże przy ziemi. Spłycił oddech. Poruszał się powoli i bezszelestnie. Uważał na każdy krok, żeby na coś nie nadepnąć. Następnie skupił się na otoczeniu, na dźwiękach, na zapachach, na tym, co widzi. Musiał w końcu wrócić z czymś do obozu. Z czymś nie tylko dla kociąt, ale również i dla reszty klanu.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
O, a cóż to się wyłoniło z krzaków! Widocznie nieostrożny szarak zdecydował się ruszyć na poszukiwanie jedzenia w trawy, które za bardzo go nie zakrywają. A to szkoda! Ale tylko dla niego i jego rodziny. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, zbliżając się powolutku do zająca, szczególnie uważając na to, po czym stąpa. Jeden nieostrożny ruch i jego ogromne uszy zdołają wychwycić szelest. I ucieknie szybciej, niż będzie w stanie się szylkretka zorientować. Kontrolowała również ogon, w końcu ten zwierzak ma oczy i prawdopodobnie by dostrzegł jej wystającą część ciała. Spłyciła oddech, aby nie czuł nawet podmuchu powietrza na swoim karku, kiedy będzie go chciała za niego złapać i jak najszybciej zamordować. Oczywiście standardowo skontrolowała wiatr i to, czy na pewno idzie pod niego. Ale skoro pojawił jej się zając przez nosem to oznaczało, że odór drapieżnika go nie odstraszył. Albo był na tyle głupi, żeby go zignorować, w co wątpiła. Gdy znalazła się już wystarczająco blisko skocznego ssaka, odbiła się mocno tylnymi łapami od podłoża, wyciagając w locie pazury i starając się nimi chwycić tułów stworzenia, aby go przytrzymać przed nieuniknionym końcem. Jeśli poczuła, że chwyta szaraka, starała się wgryźć się w jego szyję i jak najszybciej go zamordować.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Wiewiórczy Ogon, po rozprawieniu się z pieszczoszkiem, ruszył w poszukiwaniu zwierzyny. Nie minęło wiele czasu, a do nosa wojownika dotarł pewien charakterystyczny zapach. Idąc dalej, rudy wojownik mógł dojrzeć ptaka. Dość sporego, brązowego ptaka w ciemniejsze plamki. Samica bażanta uważnie trzymała łeb przy ziemi, poszukując pożywienia. Nie zdawała sobie sprawy z obecności jakiegokolwiek zagrożenia.
Czekoladowo-ruda wojowniczka podeszła do zająca idealnie. Zachowywała wszystkie zasady, a królik nie zdążył nawet pisnąć, a już skończył w szczękach Krogulec. Kotka zacisnęła zęby na jego szyi, a następnie zwyczajnie zakończyła jego żywot tak, aby nie cierpiał zbędnie.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Coraz lepiej jej szło. Kiedy zając skonał w jej szczękach, na jej pysku pojawił się uśmiech najszerszy, jaki tylko mogła zrobić przy trzymaniu szaraka w nim, po czym ruszyła do kolejnego charakterystycznego kamienia, pod którym zakopała truchło. Cieszyła się, że wraca powoli do formy i będzie mogła już za jakiś czas powrócić do swoich normalnych obowiązków. Ciekawa była jednak tego, czy będzie musiała aż do osiągnięcia przez kociaków wieku sześciu księżyców obejść się bez terminatora i czy dostanie kogoś ze swoich dzieci pod opiekę. No... Tym martwić się będzie później! Na razie czas kontynuować polowanie. Spojrzała jeszcze raz na miejsce, w którym zakopała zająca, po czym ruszyła na dalsze łowy, kierując się pod wiatr. Szła na ugiętych łapach, zręcznie przesuwając się pomiędzy przeszkodami oraz szeleszczącymi śmieciami, zgrabnie je wymijając, jednocześnie rozglądając się za zwierzyną i skupiając się również na węchu. Wiatr mógł w każdej chwili przynieść świeży zapach zwierzyny, nie zamierzała marnować okazji!
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Po „pochowaniu” pieszczoszka rudzielec ruszył na dalsze polowanie. Szybko wyczuł woń bażanta. Ptak był dość sporawy wiec rudzielec nie mógł przepuścić okazji do złapania czegoś takiego. Zanim zbliżył się do ofiary, poprawił pozycje łowiecką. Najpierw upewnił się, że idzie pod wiatr i spłycił oddech. Następnie upewnił się, że łapy ma cały czas zgięte, a ogon, brzuch i głowę nisko, prawie przy ziemi, jednak nie dotykając jej. Gdy wszystko było już tak jak należy, ruszył w kierunku bazanta, bezszelestnie stawiając każdy krok. Upewniał się, że ofiara go nie widzi i nie słyszy, a kiedy był w odpowiedniej odległości rzucił się na niego, planując pozbawić ptaka życia jednym kłapnięciem zębów.
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Nie wiadomo co tak naprawdę zadecydowało o przebiegu tejże akcji. Wiewiórczy Ogon podkradał się wręcz idealnie do samicy bażanta, jednak ptak zdał sobie sprawę z obecności drapieżnika i zerwała się do lotu. Pomimo tego, że te zwierzęta częściej biegały niż latały, samica bardzo szybko zniknęła rudemu z oczu. Nie było już szans na złapanie jej. Pech?
Krogulczy Szpon natomiast nie znalazła nic. Szła naprzód, uważnie rozglądając się i węsząc w poszukiwaniu zwierzyny. Nagle jednak z jednej z gałęzi pobliskiego drzewa oderwała się... szyszka, która spadła prosto na głowę szylkretowej i odbijając się od niej, wylądowała na ziemi.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Szła w pełnym skupieniu, uważnie obserwując otoczenie w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu zwierzyny, nie spodziewając się, że atak może nastąpić z góry. Dobrze, że to nie był jastrząb ani inny tego typu drapieżnik tylko... Szyszka. Najzwyczajniejsza szyszka, która uderzyła w jej głowę, odbijając się od niej i lądując przed nią. Zatrzymała się aż, chwilę patrząc z lekko zmarszczonym w niedowierzaniu pyskiem. Po chwili uniosła głowę, omijając to, co spadło z drzewa i ruszając dalej. Nadal szła pod wiatr, wyczulona na wszelkie wonie z nim niesionym, a także rozglądała się na boki. Poruszała się bezszelestnie, na lekko ugiętych łapach i z ogonem na równi z linią kręgosłupa oraz głowy. Ciekawa była, co tym razem jej się trafi. Może więcej zwierzyny? Nigdy nie pogardzi dodatkowymi piszczkami czy ptaszkami albo innymi stworzeniami! Czuła się bardzo dobrze na polowaniu, od dawna czekała na moment, w którym będzie mogła wyjść z obozu i się trochę przewietrzyć! Nie zamierzała więc zbyt szybko do niego wracać.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Niestety, ptaszor nagle zauważył rudzielca i uciekł, bez nawet możliwości złapania go. W porządku, zdarza się. Wiewior nie zamierzał jednak wracać do obozu, chociaż był już trochę zmęczony. Chciał złapać cos jeszcze, dopiero wtedy będzie mógł w spokoju wrócić.
Upewnił się, że idzie pod wiatr i spłycił oddech. Zgiął łapy. Głowę, brzuch i ogon trzymał w jednej linii, prawie przy ziemi, chociaż nie dotykając jej. Następnie ruszył powoli do przodu, bezszelestnie się poruszając. Wyostrzył zmysły. Pozostalo zatem nic innego, jak tylko liczyc na hojność Gwiezdnych.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
Po nieudanej próbie złapania bażanta, rudy wojownik szedł wciąż przed siebie, uważnie rozglądając się po okolicy. Nie widział jednak nic. Do jego uszu nie dobiegał żaden podejrzany szelest, do nosa nie docierały żadne interesujące zapachy. Wyglądało na to, że musiał jeszcze trochę poszukać.
Wcale nie lepiej było u Krogulec. Matka-wojowniczka również przeczesywała las w poszukiwaniu potencjalnych ofiar, nadających się do późniejszego skonsumowania, jednak nie mogła znaleźć nic. Kompletna pustka.