Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Wzięła głęboki wdech, kiedy nie mogła nic zauważyć, po cichu i powoli go wypuszczając, zatrzymując się jednocześnie na chwilę. Podniosła wyżej łeb, przeczesując wzrokiem okolicę, bo być może przegapiła jakiegoś lądującego na drzewie ptaka czy innego nadrzewnego stworzenia. Po czym ustawiła głowę w poprzedniej pozycji i ruszyła dalej, jeśli nic takiego nie zauważyła. Cały czas parła pod wiatr, rozglądając się coraz uważniej po terenie i wymagając jeszcze więcej od swojego zmysłu powonienia. Poruszała się po cichu i spokojnie, nie spieszyła się nigdzie, chociaż zaczynała się już nieco niecierpliwić.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Kocur nic nie był w stanie wyczuć. Uznał więc to za znak, że najwyższa pora wracać do obozu. Kiwnął głową do Krogulec na znak, że już idzie, nie wiedząc jednak, czy ta to zauważyła. Wziął więc wszystko to, co upolował i ruszył z powrotem. Przez chwilę wahał się, czy nie powinien zostać, na wypadek, gdyby czekoladowo-rudej stało się coś złego, gdyby zaatakował ją lis, albo coś w ten deseń. Przypomniał sobie jednak, że kotka nie lubi, kiedy jest taki nadopiekuńczy i poradzi sobie sama. W myślach jednak pomodlił się do Gwiezdnego Klanu o jej bezpieczeństwo, tak dla pewności.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
Wiewiórczy Ogon pozostawił swoją partnerkę samą, ale czy była to dobra decyzja? Czy rudy wojownik był święcie przekonany, że jej ukochanej nic się nie stanie? Być może, ale przejdźmy już do Krogulec. Czekoladowo-ruda kotka szła przed siebie, starając się znaleźć jakieś piszczki, ptaszki, cokolwiek, co nadawało by się na stos zdobyczy, ale trafiła na coś innego. Czekoladowo-biały ssak szedł sobie między drzewami, najpewniej robiąc dokładnie to samo, co członkini klanu Cienia - polując. Łasica nie dostrzegła przeciwniczki, więc ta miała szansę się wycofać... albo zaatakować z zaskoczenia.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Halo, halo, co to za partnerstwo jej tutaj wmawiają? Przecież jedynie przy dzieciach udają szczęśliwą rodzinę, aby niczego im nie brakowało! Nagle oczom Krogulec ukazała się łasica, na co zmarszczyła pysk. O nie, żaden dodatkowy drapieżnik nie będzie na ich terenach polować! Powolutku, pocichutku podeszła do brązowego stworzenia uważając, żeby ogon nie zdradził jej pozycji. Oddychała cicho, łapy stawiała również bezszelestnie, niemal płynąc w kierunku przeciwnika dbając o to, żeby nie została przez nią zauważona. Zawsze mógł jednak bystry wzrok łowcy wypatrzeć ją czającą się do ataku, ale nie zamierzała odpuścić szansy, że mogła zaatakować z zaskoczenia. Gdy już była w odpowiedniej odległości - odbiła się mocno tylnymi łapami, wysuwając w locie pazury i starając się przygnieść stworzenie do ziemi, celując przednimi kończynami w jej plecy, a konkretnie - w miejsce pod łopatkami. Było ono dosyć wrażliwe, a jednocześnie było wystarczająco dużo zapasu zarówno z przodu jak i z tyłu, gdyby łasica zdecydowała się na ucieczkę lub odwrót. Kiedy by poczuła, że dotyka swoją ofiarę łapami, wbilaby pazury w jej skórę, aby tak łatwo jej się wyślizgnąć nie mogla.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
Rzut 1d6 na to czy łasica zauważy Krogu:
parzyste -> nie zauważy
nieparzyste -> zauważy wypada 4 -> nie zauważyła
atak Krogulec: krytyczny! (150%) -> (14+12)-(10+9)*1,5= 11
A więc atak. Krogulczy Szpon podjęła dość ryzykowną, aczkolwiek odważną decyzję. Podkradła się więc w stronę celu bezszelestnie, w taki sposób, że drapieżnik nie zdążył wykonać żadnego sensownego ruchu. Rzuciła się w stronę niczego nie spodziewającej się łasicy, przejeżdżając prawą łapą po jej grzbiecie, zostawiając tym samym krwawiące ślady, jednocześnie przyciskając ją do ziemi.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Uśmiech poszerzył się na jej pysku, kiedy poczuła pod łapami ciało biednego zwierzaka. Nie zamierzała wypuszczać łasicy z uścisku, oj nie! I nie zamierzała również bawić się żywym stworzeniem, dlatego też obnażyła zęby, starając się je wbić precyzyjnie w szyję małego drapieżnika. Wiedziała jednak, że takie małe ssaki, jakim była jej ofiara są bardzo zwinne i prawdopodobnie nie zamierza się poddać bez walki... Tym lepiej! Co by to była za rozrywka, jakby nie było w niej chociaż paru zwrotów akcji i chwilowego skoku adrenaliny! Poza tym... Skoro będzie walczyła to przecież nie oznaczało, że bawi się jedzeniem, prawda? A że będzie odczuwać podczas tej dość niesprawiedliwej walki przyjemność nie powinno być niczym złym. Przynajmniej taka była logika wojowniczki. Podczas potencjalnej szamotaniny starała się nie zaryć pyskiem w podłoże, nie chciała również wypuszczać ofiary ze swojego uścisku. Co przyniesie los?
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
1d6 -> próba wyrwania się łasicy:
parzyste: udane
nieparzyste: nieudane wypada: 6 -> łasica wyrwała się Krogulec
Łasica nie miała zamiaru się poddać, dlatego też zaczęła się szaleńczo szamotać między łapami Krogulczego Szponu i wić się niczym wąż. Jej wola walki wciąż była silna, pomimo krwawiącej rany. W końcu udało jej się wydostać, sycząc wściekle i wyginając grzbiet.
atak Krogulec: udany! (100%) -> (14+12)-(16+9)= 1
Krogulec próbowała zaatakować szyję małego drapieżnika, jednak jej atak nie był aż tak dobrze wymierzony, bowiem udało jej się tylko otrzeć pyskiem o jej kark, nie robiąc jej przy tym niczego groźnego. Zwierzątko syczało wściekle, próbując zniechęcić szylkretkę do ataku.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Udało jej się jedynie powierzchownie zadrapać zębami w łasicę, ale przynajmniej nie zaryła pyskiem w glebę. To by było... Dość upokarzające. Na szczęście nie miał kto jej tutaj zobaczyć, także... Każda jej porażka nie będzie widziana przez nikogo! I w dodatku zamiast wykończyć stworzenie to jeszcze jej się uwolniło. Wypowiedziała niecenzuralne słowo pod nosem, po czym ruszyła w jej kierunku z zamiarem ponownego zaatakowania. Tym razem zdecydowała się unieść prawą łapę z wyciągniętymi pazurami, chcąc przeorać szponami lewy bok przeciwniczki, aby jak najbardziej krwawiła. Chciała ją wykończyć w taki sposób, skoro nie da rady w inny. Łasica była zwinna i szybka, dlatego chciała jak najmocniej ją uszkodzić, aby nie była już taka szybka i zwinna!
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
Tym razem szylkretowej kocicy się poszczęściło. Zaatakowała łasicę i przejechała pazurami po jej lewym boku, zostawiając krwawiące, głębokie ślady. Drapieżnik syknął, a następnie wygiął się, próbując dziabnąć Krogulec w pysk, jednak chybiła zupełnie, nawet nie dotykając napastniczki. Dla Cienistej sytuacja wyglądała bardzo dobrze, dla łasicy gorzej, traciła dużo krwi.
Łasica: S: 5 | Zr: 9 | Sz: 5 | HP: 27-20=7/40 | W: 35-4=31/35 -> rana 1. stopnia: zadrapania na grzbiecie -> krwawienie (po 1 hp do końca walki) -> rana 0. stopnia: otarcie na karku -> rana 2. stopnia: głębokie ślady pazurów na lewym boku -> krwawienie (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki) -> w następnej turze statystyki obniżone o 1/2! Krogulczy Szpon: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 9 | HP: 75 | W: 40-4=36/55 | prz: 2/3
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Z przyjemnością widziała, jak jej ostre pazury przecinają z łatwością skórę na boku łasicy, z zadowoleniem przyjęła jej pełen bólu syk do wiadomości i aż poszerzył się uśmiech na jej pysku. Dla takich chwil uwielbiała uśmiercać wszystkie drapieżniki z terenów klanu Cienia! Ale nie zapominajmy o głównej atrakcji, która już się zataczała i prawdopodobnie niewiele życia już w niej zostało. Pozostało jej jedynie zakończyć cierpienia biednego stworzenia krótkim ciosem. Zniżyła maksymalnie przednią część ciała do ziemi, po czym wystrzeliła w górę w kierunku gardła swojej ofiary, próbując chwycić łasicę za gardło zębami i po prostu, najzwyczajniej w świecie, zamordować. A przynajmniej taki miała zamiar. Walki toczy się w taki sposób, że nigdy nie wiadomo, kto będzie górą i czyj atak się uda. Co prawda, łasica nie miała już prawdopodobnie szans na wygranie tej walki, ale może zawsze czymś szylkretkę zaskoczyć.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
atak Krogulec: udany! (100%) -> (11+12)-(15+4)= 4 atak łasicy: słaby! (50%) -> (8+2)-(12+12)= -14
Walka dobiegała już końca, a łasica z każdym uderzeniem serca traciła coraz to więcej krwi. Czekoladowo-ruda wojowniczka chciała szybko ją dobić, jednak udało jej się tylko otrzeć zębami o szyję zwierzęcia, nie robiąc jej tym działaniem jakiejś wielkiej szkody. Drapieżnik próbował jeszcze zadrapać ją w oczy, jednak chybił zupełnie, wyczerpany krwawieniem. Krogulec nie musiała dobijać przeciwnika. Wyczerpana upływem krwi łasica po prostu zmarła. To był już koniec. Cienista wygrała ten pojedynek.
+25exp Łasica: S: 2 (5) | Zr: 4 (9) | Sz: 2 (5) | HP: 7-4-1-3=-8/40 | W: 31-2=29/35 -> rana 1. stopnia: zadrapania na grzbiecie -> krwawienie (po 1 hp do końca walki) -> rana 0. stopnia: otarcie na karku -> rana 2. stopnia: głębokie ślady pazurów na lewym boku -> krwawienie (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki) -> rana 0. stopnia: otarcie na szyi -> statystyki obniżone o 1/2! -> ŚMIERĆ Krogulczy Szpon: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 9 | HP: 75 | W: 36-3=33/55 | prz: 2/3 -> celność obniżona o 2
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Pomimo niezbyt udanego ataku, uśmiechnęła się triumfalnie, kiedy stworzonko padło na glebę wyczerpane i wykrwawione. Może nie było to najlepsze zakończenie pojedynku, ale... Liczyło się zwycięstwo, prawda? Wzięła łasicę w pysk, po czym wykopała jej niezbyt głęboki dołek, po czym wrzuciła ją do niego i zakopała truchło. Pozacierała po sobie również ślady krwi, aby żadnemu większemu drapieżnikowi nie przyszło do głowy, aby tu przyłazić i... Koniec oporządzania pola bitwy. Wyczyściła swój pysk oraz łapy z krwi dodatkowo, aby dalsza zwierzyna jej nie wyczuła zbyt prędko. Podniosła się w końcu, unosząc głowę do góry i oceniając, z której strony wieje wiatr, aby potem iść pod jego prąd. Ugięła lekko łapy, idąc przez najbliższe tereny dosyć sprężystym krokiem, ale jednocześnie cicho i bezszelestnie. Ogon również trzymała nisko, ale nie tak, aby szurał po ziemi oraz rozglądała się dookoła za zwierzyną, uruchamiając wszystkie zmysły i dochodząc do siebie po walce.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
Po uśmierceniu łasicy Krogulec postanowiła kontynuować swoje polowanie. Nie szło jej wcale najgorzej. Po krótkiej chwili szukania, kilka lisich ogonów od niej mogła ujrzeć brązowego, podłużnego ssaka. Pani Wydra spokojnie przemierzała las, kierując się zapewne w kierunku najbliższego zbiornika wodnego. Nie widziała wokowniczki, a nawet jeśli widziała, to niezbyt sobie cokolwiek z tego robiła. Olewała ją. Co Cienista postanowi z tym zrobić?
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Widząc wydrę zastanowiła się głęboko. W końcu... Był to rybożer. Ryb za bardzo klan Cienia nie lubił, a przynajmniej Krogulec nie widziała, żeby szybko znikały ze stosu, nawet jak były świeże. Zbiornik wodny jest niedaleko, także powinna bezproblemowo trafić do miejsca docelowego. To Rzeka prędzej by się martwiła obecnością takiego drapieżnika na swoim terenie, zaś wojowniczka? Ani trochę. Wycofała się powoli, uważając po czym stąpa, po czym zwróciła się w przeciwnym kierunku i odeszła dalej od potencjalnego drapieżnika. Zaczynała powoli odczuwać zmęczenie, dlatego też postanowiła się zebrać. Łowy mogła zaliczyć z całą pewnością do udanych, szczególnie że to były jej pierwsze po porodzie. Ruszyła w drogę powrotną, zbierając wszystkie nadające się do zjedzenia ofiary i koniec końców opuściła okolice Zarośniętego Brzegu, kierując się do obozu.
zt dziękuję
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiórczy Ogon ponownie udał się w okolicy Zarośniętego Brzegu. Starał się polować w różnych miejscach, ale tutaj wykonywało mu się ten obowiązek najlepiej, tak jakoś. Nie wychodził już tak często jak kiedyś, choć nadal starał się przynosić do obozu tyle, żeby wykarmić całą swoją rodzinę i do tego klan, i tym razem nie zamierzał postępować inaczej.
Upewnił się więc, że idzie pod wiatr, po czym zgiął łapy. Ogon, głowę i brzuch trzymał na jednej linii, prawie przy ziemi, jednakże nie dotykając jej. Następnie spłycił oddech i powoli, bezszelestnie ruszył przed siebie. Wyostrzył każdy możliwy zmysł, żeby żadna zwierzyna nie była w stanie mu uciec. Uważał również na kroki, nie mógł na nic nadepnąć, bo hałasem mógłby spłoszyć potencjalną ofiarę, a na to nie mógł sobie pozwolić. Nie, kiedy w grę wchodziło wykarmienie ósemki kociąt i reszty klanu.