Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Niski, masywny, o czarnym, krótkim futrze i orientalnej budowie. Oczy po wybarwieniu pomarańczowe.
Łatwo poszło. Stracił przy tym kawałek ucha i mnóstwo krwi, ale łatwo poszło. Kurczak padł (choć Byczek nie ogarnął jeszcze, że dopiero zemdlał, a nie odszedł z tego łez padołu), a Owieczka postanowiło go dobić.
Byczek postanowił zrobić więc coś, po co przyszedł do rodzeństwa pierwotnie. Zamachnął się łapą, żeby strzelić Owieczkę po pysku za okłamanie go w kwestii polowania. I za walczenie z jakimś ptakiem bez niego.
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
Dobicie leżącego już ptaka było formalnością. Owieczka wgryzło się w szyję jastrzębia, uśmiercając go na miejscu. Walka zakończyła się, a młodzi terminatorzy z pewnością będą mieli czym się chwalić w obozie. Tylko najpierw muszą załatać swoje rany.
Owcza Łapa - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 12 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 32-2=30/60 | W: 39-2=37/50 | EXP: 25/150
>> rana 0. stopnia - powierzchowne zadrapanie od szponów na karku
>> rana 0. stopnia - lekkie obicie od dzioba na szyi
>> rana 0. stopnia - mały siniak na czubku głowy
>> rana 1. stopnia - potrójne płytkie zadrapanie na lewym policzku; krwawi! -1HP do końca walki
>> rana 1. stopnia- zadrapanie od dzioba na szyi; krwawi! -1HP do końca walki od następnej tury
Spadek HP o 1/2, od następnej tury wartości statystyk spadają o 1/4
Bycza Łapa - lvl: 2 | S: 14 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 23/75 | W: 23/40 | EXP: 125/150
Spadek W do 2/3 - odjęty 1 punkt celności
Od następnej tury obniżenie statystyk o 1/4 ze względu na spadek HP do 1/2
>> rana 1. stopnia - lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3; krwawi! -2HP do końca walki
>> rana 2. stopnia - oderwany kawałek lewego ucha; krwawi! -5HP w pierwszej kolejce, od następnej - 3HP aż do końca walki
>> rana 1. stopnia- lekkie zadrapanie na głowie od uderzenia dziobem, krwawi! -1HP do końca walki od następnej tury
-2zr i -2sz odjęte za walkę 2:1
Spadek HP o 1/4
Spadek HP o 1/2 - obniżenie statystyk o 1/4
>> rana 0. stopnia - lekki siniak po złapaniu zębami na prawej łapie
>> rana 0. stopnia - wyrwane jedno pióro ze skrzydła
>> rana 0. stopnia - wyrwane malutkie piórko ze skrzydła
>> rana 0. stopnia - płytkie zadrapanie na łapie
>> rana 0. stopnia - wyrwane jedno pióro ze skrzydła
>> rana 0. stopnia - wyrwane jedno piórko z szyi
>> rana 1. stopnia - głębokie choć niezbyt rozległe ugryzieniena prawej nodze; krwawi! -1HP od następnej tury
>> rana 0. stopnia - płytkie zadrapanie na łapie
>> rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na skrzydle, krwawi! -1HP do końca walki od następnej tury
>> rana 1. stopnia - plytkie rozcięcie na boku, krwawi! -1HP do końca walki od następnej tury
>> rana 3. stopnia - głębokie i rozległe ugryzienie na gardle; krwawi! W pierwszej kolejce - 5HP, w kolejnych -3HP aż do końca walki
Spadek HP do 0 - ŚMIERĆ
+80 exp dla Owczej Łapy +95 exp dla Byczej Łapy
BRAK INFEKCJI
sothisgirl'soutbackbehindthebar she'sXa..good..girl,..she..called..a..car you got three motherfuckers in a big white van twodumbfriendsandonemeanman
Księżyce: 27 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: nb amab? Matka: Kozia Gwiazda Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: ukośne ślady po pazurach przechodzące od górnej części oka do dolnej jego części
Księżyce: 27 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: nb amab? Matka: Kozia Gwiazda Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: ukośne ślady po pazurach przechodzące od górnej części oka do dolnej jego części
Ni druga Kozia Skarpa, ni owca (nawet skrzyżowana z nietoperzem - wciąż nie to). Osadzony bardziej na przydługich słomkowych szczudłach niż na stabilnych filarach łap, zdecydowanie wysoki i wątły, to pierwsze - po mamusi. Wąziutkie ramiona i klatka piersiowa oraz widoczne kręgi jakoby tworzą kolejne schodki (nie do piekieł, rzecz jasna) i pięterka Owczej konstrukcji. Cały skąpany w czerni, na tyle zachłannej, by nie zostawić choćby skrawka charakterystycznej białej owczej skóry. Szatę ma krótką i ściśle przylegającą do wysmukłego, strzelistego ciała, acz kudłatą, jakoby poskręcaną, tworzącą na sierści dziwny system fal i bliżej nieokreślonych znaków. Pysk w swej istocie - prawdziwie orientalny. Klinowata głowa o charakterystycznym łuku, jakoby odstające, zakreślone grubą kreską kości jarzmowe, nadający charakteru wysoki nos o gładkim, prostym profilu, postawione na sztorc trójkątne uszy. A do tego para migdałowatych, skośnych ślepiów o barwie orzechowej - z małym, błękitnym elementem na tęczówce lewego oka (heterochronia sektorowa). Całości zaś dopełnia wystający z pyszczka młodziaka kieł - po prawej stronie pyska. Krok raczej skoczny i dziarski, żaden tam owczy pęd. Głos akceptowalnie i względnie skrzekliwy, żadne tam beczenie. Owieczka jaki jest, każdy widzi.
Raczej nie zbłąkana owca, jeśli zaś czarna dla rodziny, to tylko w umiarkowanym stopniu, rozsądnej dawce i względnie dobrze wyważonej ilości. Bez krztyny wątpliwości - jest to wyjątkowo zaaferowane otoczeniem, absorbujące świat i ów światem zaintrygowane dziecię. Po mieczu, a i po kądzieli odziedziczył raczej przystępna (choć nie do przesady), wesołą, a nawet entuzjastyczną naturę. Bywa zuchwały i uparty, acz w akceptowalnej mierze. Ma swoje dziwactwa - zafiksowanie na rozciągłości włosa na grzbiecie, kolorze nieba, kształcie korzeni w lecznicy. Do rodziców przywiązany, acz niepozbawiony indywidualistycznego podejścia i zacięcia odkrywcy - jak wychodzić z kociarni, to samemu, a najlepiej także jako pierwszy. W gruncie rzeczy - owce bywają istotami stadnymi, co ma miejsce także w tym przypadku. Bywa, w najgorszym wypadku, rozbeczany. Jak miękkie owcze runo - idealny do ukształtowania i przystrzyżenia przez warunki i okoliczności panujące zarówno w Cieniu, jak i w Lesie.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Każda okazja jest dobra, żeby gdzieś wyjść i coś porobić, ale się nie narobić. Łasicy zdarzało się tak bardzo czymś zająć - na przykład polowaniem czy ćwiczeniem wspinaczki, że traciła upływ czasu. Zazwyczaj jednak starała się robić mało, a sprytnie. Zamiast męczącego obchodu granic wybrała więc spacerek w cieniu drzew i szukanie mchu. Poprosiła przywódczynię o przydzielenie jej do tej roboty, a ta się zgodziła. Świetnie! Tacy zapaleńcy jak Aroniowy Krzew niech sobie radośnie hasają w tym upale obchodząc całe tereny. Powodzenia. - Łasicza Łapa jestem. Możesz mi mówić Łasica. W sumie wszyscy tak na mnie mówią - przedstawiła się, gdy spotkała drugą uczestniczkę Wyprawy Po Mech. Córka Wilgotnej Łąki nie miała pamięci do imion. Nie zwróciła uwagi na to, jak Kozia Gwiazda nazwała kotkę z wywiniętymi uszami na ostatniej ceremonii, więc liczyła na to, że ta zaraz to zdradzi.
Wyszły razem z obozu. Cel - Zarośnięty Brzeg. Jakieś drzewa tam są, więc powinien być i mech, prawda? Najbardziej liczyło się to, że ten teren znajduje się w miarę blisko, a do tego posiada ważny element - wodę! O tak! Powietrze powinno być nieco chłodniejsze nad jeziorem, a w razie zgrzania się można wejść między trzciny żeby zamoczyć łapy. Całe tereny Klanu Cienia zostały upstrzone mniejszymi lub większymi kałużami które pozostały po ostatnich opadach - one jednak mogły zawierać błoto, a Łasica nie chciała wracać do obozu wyglądając jak potwór z bagien. Jezioro pozostawało lepszym wyborem.
Zerknęła w górę. Przynajmniej póki co nie zapowiadało się na deszcz. Ponad gałęziami można było dostrzec czyste, prawie bezchmurne niebo.
Życie w cieniu drzew to mądry wybór o tej porze roku. Nie miała pojęcia, w jaki sposób taki na przykład Wicher znosi lejący się z nieba żar na otwartej przestrzeni. Do tego jeszcze chce im się biegać za zającami? - Zdążyłaś poznać Liliową Łapę? - zagaiła po drodze. Pewnie tak, skoro większość terminatorów mieszka razem w Podziemiu. Biało-brązowa kotka skrzywiła się lekko na myśl o tym, że zawiodła się na byłej pieszczoszce. - Byłaś już w ogóle poza obozem? - spytała jeszcze.
/Zaranna Łapa
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
Cóż, miała od swojego mistrza powiedziane wprost, że wychodzenie jak ok tak długo jak robi to z rozwagą i uważa... no, więc teraz była właśnie w trakcie wyprawy po mech! - O, ja Zaranna Łapa! W skrócie - Aria. - Kiwnęła głowa kotce. Cieszyła się bardzo, że może przydać się choćby w tak prozaicznej sprawie jak zbieranie mchu. Koniec końców przyczyniała się tym samym do komfortu jednego z kotów Klanu Cienia, a że życie tutaj polubiła i samą zainteresowaną też, to zgodziła się bez zająknięcia.
- Tak, dużo razem siedziałyśmy, bo obie byłyśmy w kociarni, no i jest mamą Kukułczej Łapy, więc... tak, fajna jest. - Opowiadała sporo o życiu poza klanem, to i Aria mogła dzięki temu poznać wiele ciekawych słów. A że sama tez pochodziła spoza klanu, to miały o czym rozmawiać. Choć nie ma co ukrywać, wolała spędzać czas z rówieśniczką, a nie jej mamą.
- Jasne, że tak. - Kiwnęła głową. - Patrole i w ogó--- o ej czekaj, to nie jest mech? - Spojrzała na drzewo obok nich. Miejsce docelowe brzmiało jak idealny wybór na zbieranie mchu, ale wychodziło na to, że po drodze też dało się go znaleźć. - Ja cię, musimy go zebrać jak będziemy wracać. - Mruknęła z uśmiechem, po czym ruszyły dalej.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
- Czym jest Aria? - spytała. Kojarzyła, że łaciaty wojownik, Szepczące Topielisko, wrócił do klanu i przyniósł ze sobą kociaki o obco brzmiących imionach, jednak nie zagłębiała się w etymologię. Być może jakiś księżyc temu poznała znaczenie tych imion i z czasem o tym zapomniała. - Ja rozczarowałam się. Na początku myślałam, że jest, wiesz, taka wyluzowana, niedająca sobie wejść na głowę, znająca swoją wartość, a do tego różne ciekawe historie z osiedla. I niby wszystko to dalej jest prawdą o niej, a jednak okazało się, że każe nam na siebie harować. To już jest nie w porządku. Sama ma łapy i mordkę zdolną do zbierania mchu, więc co ją powstrzymuje? - podzieliła się swoimi przemyśleniami. Nie będzie zabraniać młodszej kotce kumplowania się z Liliową Łapą - chciała sobie ponarzekać. Wymiana legowisk należy do obowiązków terminatorów, a omawiana kotka do terminatorów należała. Więc czemu migała się od tego? Czy mech zebrany przez inne koty miał być wyjątkowy? O co chodziło? Nie żeby praca była ciężka - czekoladowa kotka lubiła czasem wygłosić swoje niezadowolenie z zastanego stanu rzeczy. Ot, nastoletni bunt - który u niej trwał od kociaka.
No, ale przynajmniej była pieszczoszka poprosiła resztę klanu o pomoc w wymoszczeniu gniazdka, a nie wymagała. To zawsze jakiś pozytyw.
Łasica też lubiła wypoczynek, a jednak oprócz tego działała na rzecz klanu - na przykład nauczyła się walki od wojowniczki (tu zapomniała jej imienia). Chodziła regularnie na treningi, choć czasem trochę się spóźniała. Nie chciała jedynie leżeć i ładnie wyglądać.
Kolejne słowa terminatorki wyrwały ją z zamyślenia. Zerknęła na mech porastający drzewa, które mijały. Jest go sporo. Nic, tylko brać, częstować się - starczy dla wszystkich. - Ja też byłam poza obozem wiele razy, najczęściej sama! Więc nie bój żaby... Nie boisz się chyba żab, co? Słyszałam, że te przy Zarośniętym Brzegu są szczególnie wielkie i gryzą koty! Cap i po tobie! - zaczęła się przekomarzać. Nie każdy gustował w jej przejaskrawionym poczuciu humoru - często zawierającym wydumane zdolności piszczek lub stawiającym ją w roli gwiazdy. Chciała sprawdzić, czy Zaranna Łapa podłapie temat i zacznie mówić, że nie, ona to łapie płazy jednym palcem podczas snu. Albo że właśnie niedawno została okrzyknięta przywódczynią żab.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
- To taki rodzaj śpiewu podczas śpiewanej historii. Tak to nazywają dwunodzy. - Wyjaśniła niecodzienne dla klanowych kotów słowo, które dla niej stało się po prostu symbolem wyjaśniania im co to, a nie symbolem tego, co oznacza.
- W sumie... - Jak tak teraz Łasicza Łapa o tym mówiła, to trybiki w głowie Arii zaczęły się kręcić. - Masz trochę racji... ale wiesz co? - Spojrzała i podeszła bliżej, żeby móc powiedzieć nieco ciszej następne słowa. - Możemy włożyć mrówki do jednego z mchów, to trochę ją połaskoczą. - Domyśliła się, że taki pomysł ogólnie nie byłby odebrany zbyt dobrze, ALE! Łasica nie była przekonana co do Liliowej Łapy, więc chyba nie doniesie na Arię? Poza tym faktycznie przydałaby się mała lekcja kotce, bo Aria też doszła do Cienia jak ona, ale nie rozstawiała innych i nie prosiła o noszenie mchu, kiedy sama mogła to zrobić.
- Hehe no co ty, ja to bym taką żabę chciała złapać najchętniej! - Zaśmiała się lekko. Spojrzała przed siebie, szukając terenów docelowych przed nimi. Jeszcze nie widziała. - A lubisz patrolować? Kurde, tereny są jednak spore. Ja się jeszcze szybko męczę. Chociaż lubię spacerować. - Spytała jeszcze w tym temacie, by rozwinąć temat tych obowiązków poza obozem.
Szli jeszcze jakąś chwilę, aż dotarli do Zarośniętego Brzegu, który nie był daleko. od razu do jej oczu doleciał mech na drzewie, do którego popędziła, aby go zebrać. W czasie zrywania zauważyła tez mech wokół, na innych drzewach i kamieniach. - Zobacz ile go tu jest! Ja cię.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
- Czy to znaczy, że umiesz śpiewać? - zainteresowała się - Jeśli tak, mogłabyś kołysanką utulić do snu Liliową Łapę. Może wtedy w końcu by się wyspała - poruszyła wąsami. - Eeej, z tymi mrówkami to dobry pomysł! Musimy tylko uważać, żeby nie przeszły na nas. Tylko jak to...? - przygryzła policzek i zamyśliła się. Szła przez chwilę w milczeniu - O, wiem! Weźmiemy mrówki tuż przed obozem i od razu damy jej taki zamrówczony mech! - zaplanowała. - Tak między nami, jako dodatki do legowisk sprawdzają się też ślimaki i inne robaki. Dla szczególnie ważniackich wojowników. To jest, jeśli nie boisz się pobrudzić sobie łap - dodała z zadziornym uśmiechem, skoro Zaranna Łapa zdawała się lubić psikusy.
Łasica zazwyczaj krzywiła się, gdy ziemia pokrywała jej palce. Nie chciała mieszkać w Podziemiu i znalazła sobie dziuplę do spania. Kiedy jednak to ona wybierała, żeby przez chwilę się pobrudzić - to co innego. Czuła się wtedy, jakby miała pewną kontrolę nad glebą. - Tak trzymać! Nie daj się żabom. Co do patroli... Może dotarły do ciebie słuchy, że na pierwszy "patrol" wyszłam będąc jeszcze kociakiem? Czy już o tym nie mówią? - była ciekawa. Ktoś mógłby powiedzieć, że robi złe pierwsze wrażenie chwaląc się tym, jak naraziła się na niebezpieczeństwo. Ona za to traktowała nieudaną wycieczkę na zgromadzenie jako ciekawą aktywność - i dobrą historię do wspominek, kiedy już znajdzie się w starszyźnie.
Gdy się rozmawia, droga wydaje się krótsza. Toteż Łasica zdziwiła się nieco, gdy jej oczom ukazał się Zarośnięty Brzeg. - Może właśnie zabieramy najlepsze legowiska żabom i w nocy przyjdą do naszego obozu po zemstę! - omiotła spojrzeniem szczególnie duże głazy ułożone przy brzegu jeziora - Ciekawe, czy ktoś je tu przyniósł, czy zawsze tu były? Znaczy, te kamienie - myślała na głos. Porastał je mech, zamieniając zwykłą twardą powierzchnię w komfortowo wyglądające siedzisko. Terminatorka zerwała z nich zębami kilka kawałków zielonej wyściółki. Hm...
Nie mogła się powstrzymać, żeby zaraz wskoczyć na najbardziej płaski głaz. Ugniotła podłoże łapami. - To jest dobra miejscówka na upały. Trzeba tylko uważać na to małe dziadostwo - spróbowała odgonić krążącego wokół niej komara ruchem ogona.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
- Czy umiem śpiewać... wiesz, nie mnie oceniać, aaaleee lubię. - Nie chciała sobie sama prawić komplementów, że o tak, tak, ma cudowny głos, ale jednak czasem można usłyszeć jak sobie nuci. - Ale weź, teraz to nie będę śpiewać, bo jeszcze się spodoba jakiemuś puchaczowi i będzie problem. - Rzuciła żartobliwie, również odpowiadając chichotem na tekst o Liliowej Łapie.
- Tak! Dokładnie, gdzieś blisko obozu i wsadzi się ją między resztę mchu, to chwilę im zajmie, żeby się po nim rozejść. Do nas nie zdążą dojść. - Skinęła głową, bo nie chciała tego planu aż tak rozwijać, dopóki nie była pewna, że Łasica podziela inicjatywę.
- Ja? Pobrudzić? Pffff, te łapy są stworzone do kopania dziur i biegania w błocie. - Machnęła łapką, że to żaden problem. - A próbowałaś kiedyś ślimaka? Słyszałam, że są gorzkie i takie fuuuj ciągnące się. - Wydęła język na zewnątrz z samego wyobrażenia sobie. Fuj fuj fuj!
Przekręciła lekko główkę na pytanie Łasicy i chwilę siedziała cicho, by przeszukać informacje zawartej w jej głowie. - Mmmm, nieee... nie wiem nic? - Mruknęła z trochę pytającym tonem. Brzmiało naprawdę ciekawie, teraz to już miała się dowiedzieć. - A co masz na myśli? Mi mówili, że nie mogę wychodzić. - Czyli jednak nie byli równo traktowani! Ha! Odkryła to!
- Żaby kotobójcy? Tego jeszcze nie słyszałam. - Zaśmiała się na to wyobrażenie. Łasica miało bardzo kreatywną głowę, nie dało się ukryć. Prawdę mówiąc Zarannej Łapie bardzo dobrze rozmawiało się z nią od kiedy wyszły. Z Kukułczą Łapą też jej się dobrze rozmawiało, ale przy niej trochę uważała, co mówi... a tutaj czuła taką wolność. Całkiem coś innego.
- Chyba nikt nie nosi kamieni nie? No, poza niedźwiedziami oczywiście. - Odparła, patrząc jak tamta odpycha od siebie na siłę komara. Uśmiechnęła się zadziornie, czekając na reakcję.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
- Zwiedziłabyś kawałek świata, gdyby taki puchacz cię porwał! - przekomarzała się. Aria należała do masywnych kotów i szansa na schwytanie jej przez drapieżnego ptaka była niewielka. Sowy unosiły w powietrze kociaki, z tego co Łasica słyszała. Pogdybać jednak można. - Ja za to lubię się wspinać! Mogę zaraz wejść drzewo i zebrać mech z gałęzi - pochwaliła się - Do tego chętnie śpię i jem, jak chyba każdy... Za to Marcelinka uczyniła to całą swoją osobowością! Może powinna, nie wiem, zacząć łowić ryby - kotka przyjrzała się wodzie połyskującej pomiędzy trzcinami zarastającymi brzeg. - Do tego lubię wrzucać innych terminatorów do jeziora! - wyszczerzyła zęby. Ton miała taki jak poprzednio - lekki, żartobliwy - i ciekawiło ją, czy Zaranna Łapa da się nabrać na taką groźbę. Właściwie w tym upale perspektywa zamoczenia futra brzmiała zdecydowanie mniej niekorzystnie niż zwykle. Trzeba będzie wymyślić coś innego, żeby nastraszyć młodszą terminatorkę. - Tak zrobimy. Wystarczy pewnie położyć kępkę mchu, a one same na nią wejdą - zastanowiła się. Dawno nie łapała mrówek. Gdy była jeszcze kocięciem, robiła rozmaite, z perspektywy czasu dziwne rzeczy - takie jak branie owadów na patyk i przenoszenie ich w inne miejsce. - No co ty? Ślimaki nie są do jedzenia! Ja zwykle nie trzymam się zasad, ale tej akurat tak, bo nie chcę wylądować w lecznicy. Wystarczy, że mój brat Brzoza długo tam siedział - wzdrygnęła się. Trzeba przyznać, że intrygował ją smak, jaki może mieć ślimak. Nie zamierzała jednak tego sprawdzać! - Odbywało się wtedy zgromadzenie. Miałam sześć księżyców, a Kozia Gwiazda opóźniała moją terminatorką ceremonię - Łasica wciąż miała jej to za złe, nawet jeśli teraz patrzyła na przywódczynię nieco przychylniej ze względu na obietnicę zobaczenia kolejnego zgromadzenia. - Bardzo chciałam pójść. To jedyna taka szansa w życiu! Nie pozwolono mi, więc wymknęłam się razem z bratem. Wszędzie leżał wtedy śnieg i zapadał zmrok. Spotkaliśmy dwie łasice i jedną wronę! Nie udało nam się dogonić delegacji idącej do Czterech Dębów... za to mieliśmy z tego ciekawą wycieczkę. Nikomu nic się nie stało. Ale jaka była z tego draka! - opowiedziała pokrótce. Zaśmiała się pod nosem. Jedyne, czego żałowała to zmartwienie rodziców swoją ucieczką. Zamyśliła się na chwilę. Wilgotna Łąka i Lelkowy Krzyk zdecydowanie za dużo się o nią martwili. Chyba nie będą jej mieli za złe, że znów wyszła z obozu bez towarzystwa wojownika? Mimo całej swojej zadziorności czekoladowa kotka wolała nie wywoływać u nich niepokoju. Kolejne pytanie przywróciło ją do rzeczywistości. - Ja nawet nie wiem jak wygląda niedźwiedź. Nie napotkałam ich śladów. Są pewnie tylko legendą służącą do straszenia kociaków - odparła. Wzruszyła barkami. Tak to jest, że starsi wymyślą wszystko, byle tylko dzieci się ich słuchały. Ona akurat dobrze trafiła, bo jej rodzice byli sympatyczni i przymykali oko na jej psikusy. Gdyby zaś jej ojcem miał być Gorzki Dąs? O matko!
Mech sam się nie zbierze, więc zeskoczyła z kamienia, przeciągnęła się i powróciła do odrywania zielonych kępek od powierzchni głazów.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
- Raczej wolę łapy mieć na ziemi. - Odpowiedziała na żarcik, którego się nie przestraszyła! Zrozumiała żart, nie była malusieńkim kociakiem, co to to nie! - O, pokaż jak się wspinać. Mój mistrz zaczął od innych rzeczy. - Mruknęła i skupiła wzrok na Łasicy. - Jak już będę wiedziała tez jak, to mnie nie wrzucisz do wody. - Wystawiła jej język.
- Brzoza... Kwitnąca Łapa? Ostatnio coś go nie widziałam... znów tam trafił? - Spytała trochę zdziwiona i trochę zaniepokojona, bo chciała poznać go lepiej.
W międzyczasie przystąpiła do zrywania mchu i odkładania go na bok, a opowieść przekazywana jej w trakcie przyspieszała jakoś magicznie, podświadomie cały proces. - Serio wyszłaś jak byłaś kociakiem? I mimo to zostałaś terminatorem? Uhhhhhh to ja też mogłam? Nudy w tym obozie. W końcu wyszłam i jestem termem, ale jak to się przedłużało! Wiesz, na osiedlu to chodziłam gdzie chciałam! - Z tatą, pod czujnym jego okiem, nigdy sama, najlepiej ze wszystkimi w paczce, ale chociaż chodzili! - Ej a jak teraz możemy wychodzić, to chyba możemy zobaczyć co jest poza terenami klanu, nie? Znaczy... Ciemny Kolec mi kazał wychodzić z kimś jak idę tak daleko, ale... czy on mówił, że z wojownikiem? Hm... to chyba mało ważne, skoro nie pamiętam. - Oczka jej rozbłysły w niewinnym uśmieszku.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
- To bardzo proste. Dwie główne zasady to: opieraj ciężar na tylnych łapach i zawsze trzymaj się pnia trzema albo czterema łapami. Gdy oderwiesz dwie łapy naraz, spadniesz. Najpierw robi się skok. Zobacz, w ten sposób - Łasica przestrzegająca zasad! Niesamowite, co? Podeszła do najbliższego pnia i przywołała Arię ruchem ogona.
Wskoczyła na drzewo, po czym zaczęła się wspinać wspomnianą metodą. Gdy dotarła do najniższej, grubej gałęzi, ułożyła się na niej. - Najtrudniejsze jest schodzenie. Pamiętaj, żeby nigdy nie schodzić głową w dół. Pazury nie mogłyby się wtedy zahaczyć o pień. Poprawna metoda to ta sama pozycja co przy wchodzeniu. Poruszasz się wtedy na czuja, bo nie bardzo widzisz co masz pod tylnymi łapami, ale hej, da się to dopracować - ona sama, gdy jeszcze poznawała takniki chodzenia po drzewach, najwięcej upadków zaliczyła podczas końcowego etapu. Przeżyła? Przeżyła! Więc Arii też nic się nie stanie. - Tak, to on. Nie widziałam go od czterech wschodów słońca. Pewnie zbiera kwiaty na terenach - skwitowała. Łasica nie mieszkała w Podziemiu, więc nie uznała braku widzenia brata za coś alarmującego. Nie przyszło jej w tamtym momencie do głowy, że Zaranna Łapa ma legowisko blisko innych terminatorów i powinna choćby minąć się z Brzozą... - Kozia Gwiazda to równa babka! Dała nam tylko reprymendę, mi i Żółtku, zabroniła wychodzić samotnie, tralala, a teraz już mogę wychodzić! Sama! - pochwaliła się. - No widzisz, ja też nie pamiętam takiego zakazu. Co nie jest zabronione, jest dozwolone - spojrzała na swoją rozmówczynię. Chętnie by się wybrała na te słynne ziemie niczyje. - To co, jesteśmy umówione na małe zwiedzanie? - taką konkluzję wyciągnęła.
Po chwili przeniosła wzrok na zielone "futro" spowijające gałąź. W końcu przyszły tu po to, żeby zebrać materiał na legowisko. - My tu gadu-gadu, a mech sam się nie zbierze. Łap! - oderwała od drewna spory kawałek mchu i zupełnym przypadkiem wycelowała tak, żeby trafił na czubek głowy Arii.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
Skupiła się na doglądaniu w jaki sposób się "wspinaczkuje". Technika wyglądała na łatwą, Łasiczej Łapie też bardzo dobrze to poszło! Aria to miała szczęście, równie dużo co na treningu albo i więcej, dowiadywała się od innych kotów w klanie. Naprawdę były tutaj pomocne koty! Dobrze trafiła. Ciekawe, czy w innym klanie też była taka chęć dzielenia się wiedzą? - Dobra to patrz teraz! - Powiedziała i podeszła do drzewa obok. Przyjrzała się mu na szybkości, czy nie jest spróchniałe, a potem hops - wskoczyła pewną wysokość od ziemi, a potem zaczęła wbijać pazurki i wchodzić wyżej. To było mega proste, chociaż musiała skupić się na tym, żeby faktycznie podnieść swój ciężar ciała nogami. Doszła do gałęzi, a potem również się na niej położyła, choć jej było ciężej zachować balans z powodu krótkiego ogonka. - Dobra jak będę schodzić to będę uważać, a zobacz - stąd widać tereny poza naszymi! Tam, za Mgielnym Bajorem. - Wskazała łapą w stronę terenów niczyich, za Czarnym Ogonem.
- Kozia Gwiazda wydaje się okej, rozmawiałam z nią. Nie jest sztywna. - Pokiwała główką przytakująco.
Spojrzała na Łasicę z figlarnym uśmiechem. - jasna sprawa, że jesteśmy. - Zadziorny uśmieszek sporo mówił.
W końcu przyszedł czas na zejście, ale zanim udało jej się wstać, to dostała mchem po pysku. - Pfprfrff--- - Trochę chyba wpadło jej do oka i do kącika pyska. - Fuuuuj, chcesz zobaczyć jak wygląda dno Mgielnego Bajora czy cooo??? - Odpowiedziała z wyrzutem, ale takim udawanym, bo ogólnie ją to rozbawiło. Szkoda tylko, że teraz ten mech już nie nadawał się do użycia. Sama dojrzała kątem oka mech na dole, który mogłaby zebrać, a na jej drzewie żadnego nie było. Eh. Nie odwdzięczy się teraz za psikusa.
Zaczęła w każdym razie schodzić z drzewa tak jak kazała Łasica - ustawienie się było niewygodne i gorzej znosiło się ciało, niż je podnosiło, więc ruchy nie były tak płynne. Gdzieś w połowie wysokości się zmęczyła, spojrzała w dół i uznała, że przecież spadnie na cztery łapy. Puściła się i poleciała, a na dole czekała twarda ziemia. Łapki trochę bolały... ale niedługo przestaną. - Auć, auć. - Pochuchała na obolałe opuszki i rozejrzała się za tym mchem, który przed chwilą widziała z góry.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
No proszę, Łasica musiała być świetną nauczycielką, skoro pod jej pieczą już dwa koty nauczyły się wspinać. Spodziewany efekt. W końcu była mądra, zaradna, a do tego ładna! Nic, tylko zazdrości. No, dobra, ale miała zbierać mech, a nie zachwycać się soba. To można odłożyć na później.
Mocno załapała korę pazurami, po czym wyciągnęła szyję, żeby lepiej przyjrzeć się terenom. - Spojrzałam tylko jednego kota spoza naszego klanu - Słowiczą Łapę. Ścigaliśmy się przy Czterech Dębach - przypomniała sobie. Poza tym nie miała szczęścia na granicznych patrolach.
Wszystko ustalone, Kozia Gwiazda pochwalona, więc skinęła głową i powróciła do odrywania przyszłej wyściółki legowisk od gałęzi drzewa. - Kto wie, może znalazłabym tam jakieś cudaczne stwory? Takie jak ten obok mnie! - zaśmiała się pod nosem. Naprawdę, Cieniści wojownicy wiele by na tym skorzystali, gdyby bawili się w podobny sposób co Łasica zamiast przybierać poważne miny i zajmować się wielce ważnymi sprawami. Relaks jest ważny! Bez tego kot się nadwyręży i co potem? Ona na szczęście nie musiała się o to martwić, bo od kociaka cechowała ją niespożyta energia. A kiedy nawet ta energia się skończyła, córka Wilgotnej Łąki wiedziała, kiedy zaczynały ją boleć mięśnie i powinna uciąć sobie drzemkę.
Zrzuciła resztę mchu na ziemię - tym razem z dala od Zarannej Łapy. - Żyjesz? - sama też zaczęła już schodzić. Nie zmartwiła się za bardzo - każdemu zdarzało się coś nadwyrężyć czy nabyć siniaki podczas pierwszej wspinaczki. - Przenieś umieranie na później, bo najpierw musisz dotrzymać swojej obietnicy - przekręciła głowę, żeby spojrzeć na nową koleżankę. Nie ma takiego migania się od wycieczki!
Jeszcze chwila, a sama zeskoczyła i zaczęła się rozglądać za kolejnym mchem. - No, jeszcze może ze dwa kawałki i wystarczy - zadecydowała. Zdarzało jej się w coś tak wciągnąć, że traciła poczucie czasu, więc miała to teraz na uwadze. Więcej mchu nie zmieści się jej w mordce. Musiałaby chyba nieść go na grzbiecie, co by wyglądało cokolwiek dziwnie.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
Łasica bardzo lubiła się przedrzeźniać jak widać. Na tekst Zaranna Łapa po prostu się zaśmiała i w odpowiedniej chwili odpowie kontratakiem! Nie musiało to być jednak dziś.
- Żyję, żyję. Oczywiście, że żyje. - Podniosła dumnie głowę i pokazała siłę, jaka w niej była. Byle bolące łapki z niej tego nie wyjmą! - Aha, to po co pytasz, pfff. - Teatralnie wydęła łebek w krzywym wyrazie, jakby miała za złe i była zdziwiona, że Łasica najpierw pyta, a potem wali takie teksty. Niezły przeciwnik, chociaż... może faktycznie mogłaby się zainteresować jej stanem. Tak na serio. To by było miłe.
Skinęła głowa. - Ja pójdę tam. - Mruknęła i poszła kawałek od Łasicy, aby chwilę poukładać sobie w głowie czy wychodzi na głupka przy niej, czy jest ok, a przy kotce nie dałaby rady. Po drodze dojrzała kępkę mchu, ale nie uznała jej za odpowiednią. Dopiero dalej, z długość drzewa od Łasicy, ujrzała piękny, zielony mech i to ten zaczęła zbierać z uśmiechem.