Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
Gdyby tylko wiedziała, jakie powodzenie ma jej była terminatorka to by chyba zdechła z zazdrości. Marszczyła brwi z irytacji, że tyle nic nie może znaleźć, ale nie dawała za wygraną. Choćby miała tu ją starość zastać to coś złapie. Dlatego kontynuowała poszukiwania.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Dalsze poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów – to nic szokującego, że w Porę Nagich Drzew ciężko było o pożywienie. Póki co wojowniczka musiała zadowolić się tym jednym dzięciołem, bo nic innego w okolicy nie było widać. Poza drzewami i śniegiem, który zaczął delikatnie prószyć z nieba, nadając scenerii jeszcze większego uroku.
Była mistrzyni czarnej kocicy również nie miała szczęścia albo obrała niezwykle niekorzystną drogę. Nie wiedziała o powodzeniu swojej byłej terminatorki, choć gdyby wiedziała, że Krzyk również nie miała teraz szczęścia, może poprawiłoby jej to humor. W każdym razie musiała uzbroić się w cierpliwość, bo jedyne co teraz widziała, to białe płatki powoli spadające z nieba.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Huk, który towarzyszył spadającemu z drzewa ptaku musiał chyba spłoszyć całą pobliską zwierzynę. No i może była to też wina obecnie panującej Pory Nagich Drzew. Wszystko było możliwe. Nie zamierzała się jednak tym zniechęcać, ani też na jednej zdobyczy zaprzestać. Brnęła przed siebie w poszukiwaniu kolejnej ofiary.
Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
Nie, ona naprawdę stąd nie wyjdzie dopóki czegoś nie złapie. Nie ma innej opcji nawet. Przeklęta pora. Przysięga, że jak śnieg stopnieje będzie polować każdego możliwego dnia na to dziadostwo i będą jeszcze błagać o powrót pory nagich drzew. Cóż Czubatka mogła innego robić teraz niż brnąć przed siebie.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Na Donośny Krzyk widocznie przeszło szczęście jej byłej mistrzyni, bo to teraz ona nie mogła od dłuższego czasu niczego wypatrzeć. Jedyne, co mogło dawać jej jeszcze nadzieje, to ptaki lecące w kluczu nad jej głową. Niestety, nigdzie się nie zatrzymały; poleciały dalej.
Można powiedzieć, że w końcu były jakieś postępy. Co prawda Czubatkowy Mrok nie znalazła zwierzyny, ale gdyby się uprzeć… to również mogłaby przekąsić. Tylko kto wie z jakim skutkiem, chyba tylko medycy. W każdym razie kotka zauważyła bylinę: miała krótkie, rozgałęzione kłącza i owłosioną łodygę. Jej cechą charakterystyczną były nakrapiane na biało liście.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Oblizała się ze smakiem na widok przelatujących ptaków, i z narastającym uczuciem rozczarowania brnęła przed siebie. Miała nadzieję, że jej następna ofiarą będzie stąpać po ziemii.
Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
W przypadku Donośnego Krzyku należało jedynie chwilę poczekać, bo pustka była przejściowa – po chwili wojowniczka mogła spostrzec kroczącego między jodłami dorodnego bażanta.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Oh! Gwiezdni jakby ją wysłuchali i rzeczywiście przysłali coś co stąpa po ziemi. Znaczy no, dalej może odlecieć, ale nie zamierzała temu na to pozwolić. Upewniwszy się, że wiatr wieje w jej stronę, zaczęła skradać się w stronę ptaka. Od czasu do czasu zatrzymywała się w miejscu, lub za pobliskimi drzewami. Zamierzała podejść jak najbliżej do bażanta, żeby móc na niego wskoczyć i skręcić kark, albo chociaż pazurami uszkodzić skrzydła, żeby nie mógł odlecieć.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ponownie koteczka nie miała problemu z podejściem do ptaka – bażant zdołał jedynie zaskrzeczeć przeraźliwie, bez wątpienia płosząc całą zwierzynę, nim wojowniczka skoczyła na niego i zagryzła.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Położyła uszy po sobie w reakcji na ostatnie słowa swojej ofiary. Musiała przyznać, że miał skubany parę w dziobie. No ale cóż, najważniejsze było, że go złapała. Naje się nim nie jeden kot, co podczas obecnej Pory Nagich Drzew było nielada wyczynem. Bażant i dzięcioł. Na dzisiaj powinno wystarczyć, w końcu dojdą do tego jeszcze łupy Czubatkowego Mroku. Jak bardzo się myliła. Wróciła do obozu w towarzystwie byłej mentorki, dobrodusznie podśmiechując się z niepowodzenia starszej kocicy.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Potrafili razem chodzić w ciszy i uznawać to za wspaniale spędzony czas z rodziną. No i super. Nie wątpiła, że w razie gdyby przypadkiem kogoś zamordowała to Płomyk najpierw pomógłby jej pozbyć się zwłok, a dopiero potem zwyzywał od lekkomyślnych idiotek. I to też się ceniło. Ale Iskra tęskniła za równowagą. Za zaginioną umiejętnością prowadzenia luźnych rozmów z bratem. Szczególnie, że z biegiem księżyców było jedynie... gorzej, tak po prawdzie. To był jeden z tych przypadków, w których ignorowanie problemu miało jedynie tragiczne skutki.
Więc sytuacja dzisiejsza: szli sobie wzdłuż granic z Klanem Cienia, patrol jak każdy inny i wtedy Iskra wyczuła okazję do luźnej rozmowy kosztem sąsiadów. Bo jak sięgnąć pamięcią wstecz, to jedna z niewielu rozmów, która nie przerodziła się zbyt prędko w sprzeczkę, zawsze jakiś punkt zaczepienia.
– Jak myślisz, dalej wysyłają terminatorów samych na patrole? Znaczy zdziwiłabym się, gdyby coś się zmieniło, ale wiesz o co chodzi. Ciekawe jakie atrakcje dzisiaj czekają wzdłuż granic z Cieniem.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Płomyk z kolei oszczędza sobie snucia nadmiernych rozważań na temat kruszejącej relacji z siostrą, podświadomie odpychając od siebie te równie nieproduktywne, co przykre myśli. Tym bardziej, że informację, że coś między nimi nie gra, tylko zgrzyta przy każdym ruchu, zawdzięcza intuicji, z której ciężko wyciągnąć suche fakty. Na zewnątrz wszystko wydaje się poprawne, i chociaż bury z reguły gustuje się w poprawianiu tego, co niedoskonałe, akurat w tym jednym jego wszelkie ingerencje zdają się przynosić odwrotny skutek. Umiejętności interpersonalne nigdy nie były jego mocną stroną.
Koncentruje się na zadaniu do wykonania, to jest: na patrolu, doceniając ciche towarzystwo Iskry. Ciche, dopóki jego lustrzane odbicie nie wydaje z siebie dźwięku.
- Hm? - W pierwszej chwili nie wie, do czego ona pije i dlaczego miałby interesować się niekompetencją sąsiadów, ale nie mijają dwa uderzenia serca, jak coś w jego głowie wskakuje na odpowiednie miejsce. - Tacy jak oni się nie zmieniają. To ten typ, co lubi żyć z dnia na dzień, jak samotnicy, udowadniają to na każdym kroku. Nic mnie na patrolu wzdłuż ich granic nie zdziwi. Hm, to mi przypomina - jakiś czas temu spotkałem twoją znajomą.
Zerka na nią z ukosa.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
– Nie no, chyba aż tak jak samotnicy to nieee, z jakiegoś powodu jednak są Klanem! – rzuciła w obronie sąsiadów, mimo że byli tragicznym przypadkiem. Ale może po prostu taki był ich pechowy los. – No i ich poprzedni zastępca, Wirujące Pióro, wydawał się całkiem porządnym kotem jak z nim rozmawiałam kiedyś! Tak z obieg pór temu czy dawniej w sumie, potem już nie było okazji do dłuższych rozmów, ale dogadalibyście się ze sobą! Szkoda, że umarł, chyba nie był aż tak stary. – zamyśliła się na chwilę by przeliczyć wiek burego kocura, ale w sumie mogła jedynie zgadywać, nie znała go aż tak dobrze. Pamiętała jedynie, że informacja o jego śmierci była zaskoczeniem. Zaraz jednak jej uwaga została odwrócona innym tematem. – Hm? Znajomą? Ale że z Cienia? – spytała z lekkim zdziwieniem, próbując sobie przypomnieć o kogo mogło bratu chodzić. Poza wymienianiem grzeczności z mijanymi patrolami, raczej żadnych kotek z Klanu Cienia nie znała bardziej.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Nie z powodu, a z nazwy - mruczy z przebłyskiem uśmieszku na pysku, zawierającym pół na pół - drobną złośliwość i niewinny humor. Nie mówi stuprocentowo serio, ale Iskra musi być świadoma, że nie byłby sobą, gdyby zdobył się na krztynę pochlebstwa. - Nie był stary a umarł, no, reklamowanie Cienia idzie ci znakomicie, powinni dać ci tę robotę na pełen etat. I skąd pomysł, że byśmy się dogadali, hm?
Rozpoznałby dawnego zastępcę w tłumie (o ile spotkanie go byłoby możliwe) i... W zasadzie tyle. Nie ma szczęścia spotykać członków trójek klanowych podczas patroli, o zatrzymywaniu na pogaduszki nie wspominając. I nie ma czego żałować - tak, to aluzja do ostatniego zgromadzenia, od którego, dzięki niech będą siłom wyższym, został uchroniony. Raporty świadków powiedziały mu wystarczająco.
- Nie, samotniczkę. Chyba bardzo cię lubi, to dość niecodziennie zwracać się do byle znajomych per żabcia. - A tak zwróciła się do niego, myląc go z lustrzanym odbiciem. Infantylne, skromnym zdaniem Płomyka, ale ciekawsze od jego przemyśleń jest to, co może mu powiedzieć siostra.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell