niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
-Uh… ja już dawno byłbym wojownikiem, gdyby nie nasza kochaaaana zastępczyni, która miała mnie w nosie -burknął z niezadowoleniem- Okrutne to trochę z twojej strony, wiesz? Bo nie wiadomo tak naprawdę kiedy którekolwiek z nas skończy swój trening -rudo-biały wyjęczał, starając się zagrać na uczuciach swojej naiwniutkiej siostrzyczki- a sama byłaś taka chętna przed chwilą, żeby dać mi prezent… to tak jak proponowanie czegoś, a potem wycofywanie się z tego tylko po to, żeby zagrać drugiemu kotu na nosie -powiedział smutno- Ale skoro tak bardzo ci na tym zależy… -westchnął, a potem minął siostrę z (teatralnie) smutnym wyrazem pyska i (równie teatralnie) powoli zaczął kierować się w stronę obozu.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Jagnięca Łapa nie zmieniła się za bardzo od dzieciństwa. Urosła, jednak nadal jest jednym z najmniejszych kotów w Klanie Wichru. Od kiedy trenuje wydaje się trochę bardziej umięśniona. Stara się dbać o swoje krótkie, białe futro, jednak przychodzi jej to z trudem i zdarza się, że momentami jest bardziej szara. Jest ono najbardziej niesforne na głowie, gdzie tworzy swego rodzaju różki. Pod nimi z kolei znajdują się duże, niebieskie oczy, a jeszcze dalej jest jasnoróżowy nos. Uszy Jagnięcej Łapy najczęściej przylegają do jej głowy.
Nie wyróżnia się wyglądem, nie wyróżnia się charakterem. Jest po prostu... Normalne, przynajmniej na tę chwilę. Nie wyrywa się przed szereg, choć za razem nie lubi być ostatnia. Jest spokojna i z reguły nie sprawia kłopotów swoim rodzicom. To typ, który podąża, a nie przewodzi. Zdarza się, że zrobi coś wbrew swojej woli, ponieważ ktoś ją o to poprosił. Nie lubi się kłócić i z nikim konfrontować, więc zazwyczaj nie stawia na swoim. Poza tym jest łagodne i nie szuka zwady. Stara się być miła i życzliwa, ponieważ tak ją nauczono – a to, co mówią dorośli, jest święte, dlatego kurczowo trzyma się wymyślonych przez nich zasad. Jagnię jest bardzo ufna, bowiem na ten moment nie rozumie, że ktoś może chcieć dla niej źle. Często nie jest w stanie powstrzymać swoich emocji i płacze, dlatego nie radzi sobie w stresie. Mimo to odznacza się ciekawością charakterystyczną dla kotów w jej wieku, chociaż ze względu na swoją lękliwość nie zawsze daje się jej ponieść.
Czereśniowa Łapa [Rzeka]
– Ni-nie! Czekaj...! – zerwała się ze swojego miejsca i postawiła kilka niezgrabnych kroków w stronę odchodzącego Zaćmienia. Katastrofa! Zdaje się, że jeszcze bardziej pogorszyła sytuację. W całym tym rozemocjonowaniu nie patrzyła, gdzie stawia swoje łapy i nim się zorientowała, potknęła się i zaryła pyskiem o ziemię. – Ugh... – stęknęło skołowane, podnosząc głowę. Oczy Jagnięcia były wilgotne – nie było pewne, czy to przez emocje, czy upadek, czy może oba na raz. Otrząsnąwszy się z ziemi i szoku, powoli zamrugało. Chyba... Chyba nie miało wyboru. Kłótnia z bratem to ostatnie, czego chciała. Widząc, że Zaćmienie jeszcze nie odszedł za daleko, powiedziała cichym głosem: – Kiedy... Chcesz iść?
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Zaćmienie zatrzymał się, ale nie kiedy usłyszał, że siostra się wywaliła, a raczej kiedy zadała bardzo ważne pytanie. "Kiedy chcesz iść?" Rudo-biały uśmiechnął się pod nosem, a potem przybrał uszczęśliwiony wyraz pyszczka zanim odwrócił się do siostry.
-Pójdziemy, kiedy zrobi się trochę chłodniej! -zarządził- Wiesz, żeby Grzmiąca Ścieżka aż tak nie paliła w łapy, bo słyszałem, że ma w zwyczaju -zmyślił, bo wcale nie słyszał czegoś takiego, ale musiał najpierw wszystko ładnie zaplanować, żeby ich przypadkiem na granicy nikt nie przyłapał i cały plan pójdzie w łeb- Przyjdę po ciebie i ci powiem! A teraz wracajmy -powiedział i pokazał głową w stronę wichrowego obozu.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Jagnięca Łapa nie zmieniła się za bardzo od dzieciństwa. Urosła, jednak nadal jest jednym z najmniejszych kotów w Klanie Wichru. Od kiedy trenuje wydaje się trochę bardziej umięśniona. Stara się dbać o swoje krótkie, białe futro, jednak przychodzi jej to z trudem i zdarza się, że momentami jest bardziej szara. Jest ono najbardziej niesforne na głowie, gdzie tworzy swego rodzaju różki. Pod nimi z kolei znajdują się duże, niebieskie oczy, a jeszcze dalej jest jasnoróżowy nos. Uszy Jagnięcej Łapy najczęściej przylegają do jej głowy.
Nie wyróżnia się wyglądem, nie wyróżnia się charakterem. Jest po prostu... Normalne, przynajmniej na tę chwilę. Nie wyrywa się przed szereg, choć za razem nie lubi być ostatnia. Jest spokojna i z reguły nie sprawia kłopotów swoim rodzicom. To typ, który podąża, a nie przewodzi. Zdarza się, że zrobi coś wbrew swojej woli, ponieważ ktoś ją o to poprosił. Nie lubi się kłócić i z nikim konfrontować, więc zazwyczaj nie stawia na swoim. Poza tym jest łagodne i nie szuka zwady. Stara się być miła i życzliwa, ponieważ tak ją nauczono – a to, co mówią dorośli, jest święte, dlatego kurczowo trzyma się wymyślonych przez nich zasad. Jagnię jest bardzo ufna, bowiem na ten moment nie rozumie, że ktoś może chcieć dla niej źle. Często nie jest w stanie powstrzymać swoich emocji i płacze, dlatego nie radzi sobie w stresie. Mimo to odznacza się ciekawością charakterystyczną dla kotów w jej wieku, chociaż ze względu na swoją lękliwość nie zawsze daje się jej ponieść.
Czereśniowa Łapa [Rzeka]
Wypuściła ze świstem powietrze przez nos i dźwignęła się na nogi. Zauważyła, że po grymasie Zaćmienia nie było śladu. Zamiast tego na pysku kocura pojawił się radosny uśmiech, z czego Jagnię się ucieszyła... Nawet jeśli sama się trzęsła. Otrząsnąwszy się z brudu (Nie było to trudne, biorąc pod uwagę, że już drżała), bez słowa ruszyła za swoim bratem. Pójdą, jak zrobi się chłodniej... Czy Zaćmienie miał na myśli Porę Spadających Liści? W takim razie miała jeszcze trochę czasu, żeby się psychicznie przygotować na tę wyprawę. Spojrzała po sobie, po czym pomyślała, że fizycznie również nie zaszkodziłoby się przygotować. Na pewno czyhało tam na nich jakieś niebezpieczeństwo, a Jagnię nie chciało być przysłowiowym rzepem na futrze i tylko przeszkadzać. Mama się na tym znała, więc może pójdzie do niej z prośbą o pomoc? Tymczasem jednak skupiło się na tym, by w jednym kawałku dojść do obozu.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Było to dosyć nietypowe miejsce, żeby Bijąca Łapa przywędrowała w nie sama z siebie, całkowicie dobrowolnie i to jeszcze wyglądając inaczej, niż zwykle, ponieważ tym razem bardzo starannie wypielęgnowała swoje futro. Postanowiła spróbować być bardziej...samicza, jak Jagnię czy Świerk w nadziei, że wtedy Promienna Łapa zacznie postrzegać ją inaczej i może pojawi się szansa, żeby polubił ją na tyle, żeby zgodził się mieć z nią kocięta. Na razie nie będzie nic mu o tym wspominać dopóki nie wyczuje, że nadszedł właściwy moment i wtedy od razu zabierze się do wyznania mu swoich uczuć oraz myśli najpiękniej jak tylko zdoła. No i w tym celu powinna też rozwiązać w końcu problem ze swoim niepoprawnym mówieniem oraz tępotą tak, żeby rudy przystojniak nie mógł jej już niczego więcej pod tym kątem zarzucić. Nie podda się tak łatwo i jeszcze zdobędzie jego sympatię oraz te niesamowite charakterne geny, które wspólnie przekażą później ich dzieciom, przyszłym najlepszym wojownikom Klanu Wichru. Podeszła do kwiatów i zaczęła je ostrożnie zrywać, a następnie wplatać w swoje złociste futro, co nie było łatwym zadaniem i część z nich spadała. Kotka jednak była zdeterminowana, aby wyglądać pięknie dla swego wybranka.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Promienna Łapa niczego się nie spodziewał. I to tak konkretnie. Nie dość, że o znalezieniu sobie partnerki nie myślał za często, niemalże w ogóle, to jeszcze zainteresowania swoją osobą ze strony Bijącej Łapy to w życiu by nie przewidział. Zwłaszcza, że nie pałał do niej nawet tymi neutralnymi emocjami, a co dopiero pozytywnymi. Było to głównie spowodowane strachem jaki czuł wobec niej, a do jakiego w życiu się nie przyzna. To by tak potężnie skaleczyło jego dumę, że zdolny byłby odejść z Klanu Wichru i nigdy więcej nie wracać. Dlatego wolał jej unikać.
Jednak co Promyk chciał, to się nigdy nie spełniało. Tak też pomyślał, kiedy przypadkowo na nią wpadł. Podczas najgorszej czynności, jaką można sobie wyobrazić. Gdyby mógł to spróbowałby się wywinąć niezauważony, jednak doskonale wiedział, że ta go zauważyła. Zakładając z góry, że za nim pójdzie zwyczajnie sapnął.
- To Świtająca Łapa przekonała cię do tego zidiociałego pomysłu? - rzucił szorstko. No, tak często jak spotykał Świt, tak często słyszał o kwiatkach i bukiecikach. Już zaczął się do tego przyzwyczajać i nawet kojarzył kotkę wyjątkowo z kwiatkami. Jednak Bitka, która postanowiła to zrobić? Było to nowe i nawet całkiem śmieszne. Jednak żarty w jej stronę były surowo zakazane.
A jeśli nie Świt to z Kaczką, ale o tym tym bardziej nie wolno było mówić. Ten czyn, którego razem dokonali będzie mu się na zawsze kojarzył z hańbą, jednak i tak tamte wygłupy wspominał wyjątkowo miło. Naturalnie, nie ma co się do tego przyznawać. On nie powie nikomu, a Kaczka tym bardziej, więc oboje będą chronić ten sekret.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Spokojnie zajmowała się kwiatami, gdy nagły odgłos kroków i szorstki głos Promyka skłoniły ją do natychmiastowego odwrócenia się w stronę kocura, ależ on był samczy i niezdobyty. Naprawdę powinna się postarać jeżeli chce mieć z nim swoją wymarzoną szansę na piękne, silne i inteligentne kocięta, nie spodziewała się jednak spotkania z nim już teraz. Trzeba szybko wymyślić coś, żeby stworzyć odpowiedni grunt pod mającą się utworzyć między nimi relację, ale tak, żeby go absolutnie nie zrazić do jej osoby. Wspomniał o jakiejś Świtającej, ale rozczochrana olbrzymka niestety jej nie znała, więc nie bardzo miała możliwość, żeby się do tego odnieść. Bynajmniej nie miała jednak zamiaru patrzeć się na niego z głupawą miną, więc uśmiechnęła się drańsko i nieco tajemniczo, oczywiście nie miała zamiaru też zdradzać, że upiększa się tak dla niego. Przyszedł jej do głowy znacznie ciekawszy pomysł. - Sekret być mój. – odpowiedziała krótko i na nowo zajęła się sama sobą pozornie nie zwracając już uwagi na rudego. Jak go to nie obejdzie i sobie pójdzie to trudno, najwyżej jej plan odwlecze się trochę bardziej w czasie i będzie lepiej przygotowana. Po cichu liczyła jednak na to, że rozbudzi w nim to, co jest wręcz naturalne dla każdego kota, ciekawość. A wtedy jej gra potoczy się dalej.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Poniekąd czekał na odpowiedź. Jednak spodziewał się odpowiedzi twierdzącej. Nie sądził aby Bitka była typem kota, który bawi się kwiatkami. Bardziej kojarzyła mu się z ostrymi gałęziami, błotem czy kamieniem. Rzeczy, które w ogóle nie są powiązane z delikatnością czy subtelnością. Dlatego też kiedy ta wyrzuciła swoją odpowiedź jedynie mruknął mimowolnie. Przez chwilę wpatrywał się w nią ze zmrużonymi oczami. W zasadzie chyba nie chciał wiedzieć. Znaczy, na pewno jedna jego część chciała się ewakuować, pójść stąd szybko i daleko, jednak ta druga strona... Nie tyle przejmował się samym sekretem, ale tym co mógłby dzięki niemu zyskać. Gdyby to było coś naprawdę tajnego i ważnego dla Bijącej Łapy mógłby to wykorzystać przeciwko niej. Na przykład ją szantażować lub, wręcz przeciwnie, powiedzieć komuś kogo to dotyczy, by się na niej zemścić. Musiał tylko dojść do tego co ona zamierza.
- Oh, serio? Bawisz się kwiatkami i uważasz to za sekret? - zaczął zgryźliwie. - Wszyscy wiedzą.
Raczej nikt nie wiedział. On sam mógł się jedynie domyślić, że chce się upiększyć. Jednak za mało wiedział, by ocenić czy robi to dla siebie, bo czuje, że czegoś jej brakuje, czy raczej dla kogoś. Sam miał ochotę, że to ta druga opcja, bo dzięki temu jego złowieszczy plan się powiedzie. Oczywiście, prawdy nigdy by się nie domyślił...
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
- Gdyby sekret kwiatki być, to Bijąca na widok nie robić to. – odparła spokojnie i podeszła do niego. - Przyjaciel ty, nikt powiedzieć nie? – rozejrzała się nerwowo w obie strony, po czym nachyliła do jego ucha. - Kociaki chcieć i ojciec potrzebować, ale nie byle jaki tylko taki najlepszy. Żeby dla Wicher świetni wojownicy być potem. Bijąca sądzić, że wiedzieć już kto. On wiedzieć nie i lubić nie Bijąca jeszcze, więc zmienić to próbować i że kwiaty pomóc nieco w to. Okazja przy przyjaciel jak być tu, to doradzić Bijąca może, bo kocur sam to na pewno wiedzieć dobrze koledzy pociągać co jego. – z jednej strony rzeczywiście powierzyła mu swoją tajemnicę, bynajmniej się nie spodziewając, że rudy mając tę wiedzę mógłby jej chcieć zaszkodzić. Z drugiej mimo swojej pokrętnej przemowy przekazała to w taki sposób, że wciąż nie miał pojęcia, że chodzi właśnie o niego. Była nawet przygotowana na ewentualne pytanie o imię kocura, którego sobie upatrzyła i tutaj już celowo skłamie, ale oczywiście będzie to w jak najlepszej intencji, żeby potem Promyś mógł być z nią szczęśliwy. Póki co wszystko jednak było na początku przygotowań i tylko Świerk znała prawdę, więc było właściwie bardzo dobrze.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Wzruszył ramionami na jej uwagę. Nie sądził, aby jej poczynania miały jakiś logiczny związek, więc nie było co zastanawiać się nad tym co robi. W momencie, w którym podeszła do niego lekko się spiął i odchylił głowę. Prawdopodobnie jakaś pamięć mięśniowa przypomniała mu co nieco z ich pierwszego spotkania. Mimo wszystko nie ruszył całym ciałem, żeby nie pokazać, że tak naprawdę wciąż się boi. Zresztą mógł szybko o tym zapomnieć, bo dotarły do niego jej słowa. Musiał się nieco skupić nad sensem zdań, ale kiedy wszystko do niego dotarło ledwo się powstrzymał, żeby nie zacząć się śmiać.
Już współczuł temu nieszczęśnikowi. I zarazem w głowie już obmyślał swój całkiem niegrzeczny plan.
- Kto to taki? Nie mogę do końca ci powiedzieć co masz zrobić, skoro nawet nie wiem kogo chcesz uwieść. Koty mają swoje preferencje. - zamyślił się na chwilę. - Jeśli nie chcesz mi mówić, zrozumiem. Jednak będę musiał strzelać w ciemno. Mówić o bardzo uniwersalnych rzeczach.
Przestał na chwilę gadać. Następnie okrążył kotkę i oddalił się od niej. O, teraz czuł się w stu procentach bezpieczniej. Usiadł przy krzakach.
- Kwiatki to dość ryzykowna rzecz. Niektórzy ich nie lubią. W zasadzie tylko baby lubią kwiaty. Wiesz co lubi prawdziwy kocur z krwi i kości? Zapach lasu. Dlatego najłatwiej byłoby wytarzać się w leśnej ściółce. - zapewnił. - Poza tym chcesz mieć kocięta. Wiesz, musisz to pokazać. Nikt nie chce mieć za partnerkę kocicy, która nie będzie potrafiła się zająć kociętami. Dlatego spędzaj dużo czasu w kociarni, ba, ogrom czasu w kociarni. Później będziesz z tym kojarzona i od razu przyjdzie do głowy myśl: wow, ta Bijąca to chyba się nadaje na matkę. Mówię ci. - był przekonany, że raczej nikt tak nie pomyśli, a sama kotka jedyne co to przestraszy biedne kocięta. - O, i najważniejsze. Nie powinnaś ze mną rozmawiać. No bo wychodzi na to, że gadasz z innymi kocurami, a żaden samiec tego nie chce. Więc prawdopodobnie będzie to nasza ostatnia rozmowa. Z chęcią ci pomogę i po prostu to zaakceptuje.
Jaki on był czasami sprytny, głowa mała. Był nawet nieco dumny. Właśnie wyszedł z sytuacji, niemal bez wyjścia, po tym jak Bijąca Łapa ogłosiła go swoim przyjacielem.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Rzeczywiście gdyby Bijąca Łapa zdała sobie w pełni sprawę zarówno z przemyśleń, nastawienia jak i niezbyt szlachetnych intencji Promiennego to miałby się czego obawiać, bo nie zareagowałaby tak jak większość kotek. Fakt czasem bywała smutna i opuszczała uszy, ale miała też w sobie krew dumnej wojowniczki, która nie pozwoliłaby jej puścić czegoś takiego płazem, a Bitka pałająca żądzą zemsty byłaby dużo groźniejsza, niż podczas ślepej furii. Rudy mógł się śmiać z jej niezbyt ogarniętego rozumu, ale zarazem to właśnie ratowało mu zadek, bo w przeciwnym razie nie miałby już życia w klanie. I tak jego nagle bardziej przyjacielskie zachowanie sprawiło, że złocista zmrużyła podejrzliwie oczy i podeszła na nowo blisko kocura tym razem wyglądając tak jakby to nie wróżyło nic dobrego. - Nadzieje mieć, że prawda przyjaciel mówić. Inaczej Bitka zła bardzo. - rzekła tonem wyraźnie wskazującym na to, że nie żartuje. Jednak ku jego uldze jej mięśnie na nowo rozluźniły się i odsunęła się od niego, po czym uśmiechnęła się lekko. - Dziękować, wiedzieć, że jednak nie zawieść ty. - zamruczała dużo swobodniej, zabierając się po chwili za usuwanie kwiatków wplątanych w jej futro. Nie powiedziała jednak wciąż na razie, którego kocura ma na myśli. Ciekawe czy Promyś nadal chciałby poznać jego imię.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
O dziwo Promyk w ogóle nie myślał o zemście jaka może na niego spaść. Sam był zaślepiony tą swoją. Znaczy, czy on się mścił? Można by pomyśleć, że za incydent ataku furii w jego legowisku, ale przecież Bijąca Łapa przeprosiła. No cóż, bardziej można by to podciągnąć pod wieczną urazę pana marudy. Dlatego też cieszyła go myśl, że kotka może z siebie zrobić kompletne pośmiewisko.
Mimo wszystko strzygnął nerwowo uchem kiedy ta zbliżyła się, a później wypowiedziała niepokojące słowa.
- Jak ci coś przeszkadza to nie pytaj mnie o rady. - odparł twardo.
Tak bardzo nie chciał pokazać, że się jej boi, jednak po tej uwadze już nieśpieszno mu było do dalszego żartowania z niej. Poczuł się nieswojo. I za bardzo nie wiedział co ma począć. W końcu zagadał jakby od niechcenia.
- No, to znaczy, że już nie gadamy, co nie? - bąknął. - Nie chcę ci psuć szans u twojego adoratora, uwierz mi. - zaczął bardzo powoli stawiać kroki w innym kierunku. - Jestem pewien, że ci się uda. Najlepiej to... - zaciął się. Pomyślał o tym nieszczęśniku, którego cała sprawa dotyczy. Wolałby wiedzieć kto to jest, bo nie wiedzieć na kogo zrzuca się taką bombę w postaci terminatorki nie jest przyjemne. Gdyby jeszcze chodziło o kogoś innego, ale doskonale pamiętał jak rozszalała Bijąca Łapa potrafi być. - Możesz się starać, ale pamiętaj, że temu komuś może podobać się ktoś inny czy coś. Nie szal... Nie bądź zbyt uparta
Ah, kiedy po raz pierwszy się jest szlachetnym to faktycznie czuć zmianę wewnątrz! Zwłaszcza, że trochę nasłał rudą na tego kogoś mówiąc jej, że się uda, jednocześnie chroniąc jego dobre prawo do odrzucenia kotki. A w sumie, po jego radach tak się raczej stanie. Hehe.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
- Ale po to przyjaciel być, żeby gadać do on móc i Bijąca wybranek zły być nie, bo to Promyk brat, on gniewać się nie jak rozmawiać my. – rzekła pogodnie i uśmiechnęła się do niego. Była zadowolona ze swojego pomysłu i na nowo podeszła bliżej kocura, żeby wyszeptać mu do ucha imię swojego rzekomego wybranka. - Kłopotliwa Łapa, tylko mówić ty nie on, że podobać się Bijąca, bo to sekret być na razie, on wiedzieć nic nie. – po tych słowach odsunęła się i raz jeszcze rozejrzała wokół jak gdyby upewniając się czy wspomnianego przez nią terminatora nie ma nigdzie w pobliżu. To było iście świetne zagranie, bo teraz przystojny rudzielec nie ucieknie tak łatwo od rozmowy z nią, a wręcz przeciwnie. Ponieważ chodzi o jego brata to tym bardziej powinien być zainteresowany, no chyba że najbliższa rodzina nie ma dla niego znaczenia. Ale nawet jeśli, to Bitka i na to znajdzie jakiś sposób, nie odpuści mu tak łatwo.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Promyk jedynie wzruszył ramionami. On raczej nie ma pojęcia jak postępuje dobry, prawdziwy przyjaciel. Bo ani takiego nie ma, ani za takiego się nie uznaje. Tak więc, nie będzie zgadywał jak takowy naprawdę postępuje, uznając słowa Bijącej za jakąś powszechnie znaną wiedzę.
Ponownie się wzdrygnął, kiedy ta ponownie podeszła. Jednak kiedy wypowiedziała imię, ah!, o mało co się nie usunął na ziemię. Nie z trwogi, lecz ze szczęścia jakie go dotknęło! Przez chwilę jedynie się opamiętał i pomyślał, czy aby na pewno to nie przesada. Jednak kiedy zadał sobie pytanie, co Kłopot zrobiłby w takiej sytuacji, uświadomił sobie, że ten nawet by się nie zastanawiał jak jakiś frajer.
Po pysku Promiennej Łapy przebiegł niespotykany dotąd uśmiech. Taki parszywy, jak jakiegoś zielonego gremlina, któremu uda się zniszczyć święta. Odchrząknął i nachylił się konspiracyjnie.
- To się świetnie składa! Wydaje mi się, że ty też wpadłaś w oko Kłopotliwej Łapie! - mówił cichszym głosem, aby nadać całej sytuacji wiarygodności. - Czasami łapię go na tym, że ci się przygląda z daleka. I zawsze się peszy, kiedy go o to pytam. Ja go znam, ja jestem pewien, że coś jest na rzeczy. Mi bardzo zależy na jego szczęściu, choć nie mówię o tym głośno, dlatego myśl, że mogę was połączyć, jest dla mnie najwspanialsza na świecie. - zrobił dramatyczną pauzę. - Ale mam nadzieję, że go nie skrzywdzisz? Nie wybaczę ci tego, jeśli złamiesz mu serce.
Ah, odrobina dramatyzmu nigdy nie zaszkodzi, a jedynie doda wiarygodności! Jeszcze groźne spojrzenie udowadniające, że mówi całkiem serio. To najlepsze co udało mu się zrobić tego dnia, wplątając Kłopotliwą Łapę w sytuację nie do odplątania.
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
- N-naprawdę? – aż otworzyła szerzej oczy i zamrugała zaskoczona, bo też nie przypuszczała, że rzeczywiście mogłaby się spodobać jakiemukolwiek kocurowi. Myślała jedynie o tym, by spłodzić trochę kociąt dla klanu, a gdy wybrany przez nią samiec wykona już swe zadanie zostawić go w spokoju i skupić się na samodzielnym wychowaniu przyszłych wojowników Wichru. Miała jednak dobre serce i nie chciałaby właściwie nikogo skrzywdzić, już i tak dręczyły ją wyrzuty sumienia z powodu jej niekontrolowanych napadów furii. Obrała sobie za cel Promyka właśnie dlatego, że mu nie zależało, byli przyjaciółmi więc mogli wyświadczać sobie po prostu nawzajem rozmaite przysługi. A młode byłyby w tym wypadku przysługą, potem zaś nie miałby problemu, aby oddalić się do własnego życia. Wymieniła Kłopotliwą Łapę w sumie ot tak, nawet się praktycznie nie znali, a teraz słyszy że faktycznie wpadła mu w oko. Zamilkła i pokiwała głową, zdecydowanie nie chciała go skrzywdzić i chyba…chyba powinna w takim razie pomówić z Kłopotem. Sama nie była jeszcze pewna co z tym zrobić, musiała raz jeszcze przemyśleć całą sprawę, a myślenie nie było dla niej lekkim.