Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
I nie pozostał zbyt długo sam przy rzecznej granicy. Już po krótkiej chwili mógł wyczuć bardziej intensywniejszy zapach tego klanu. Niedługo potem, jego oczom ukazała się czarno biała kotka o długim futerku. Terminatorka? Możliwe, nie chciał jeszcze nikogo oceniać już na starcie. Szczególnie, kiedy okazała się być bardzo przyjazna. Miło go zaskoczyła. Tym lepiej, że nie spotkał kogoś, kto zaraz by fuknął i odszedł dalej.
- Cześć. Zgadza się - przywitał się i odpowiedział krótko. No cóż, nigdy nie był jakoś bardzo rozmowny, a tą kotkę widzi pierwszy raz w życiu. - Nazywam się Węglowy Pył, a ty? - przedstawił się zaraz, spoglądając na rzeczniaczkę. Usiadł na najbliższym, suchym kamieniu, znajdującym się jeszcze na terenie klanu Wichru. Dostrzegł, że czarno biała ma nieco brudne futerko od błota. Fuj! Sam bardzo uważał, by tu nie spaść w to bagno. To ostatnie, czego by mu teraz było trzeba. Chyba by nawet nie wrócił do obozu, do póki nie byłby czysty. Taki wstyd..! Uh. Nie będzie o tym w ogóle myślał, trzeba się nieco optymistycznie nastawiać. I oby ta kotka była tak samo przyjazna jak teraz.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Miała nieco brudne, czas przeszły. Parę pociągnięć językiem po łapach, kilka kolejnych po grzbiecie i bokach i znów była piękna oraz czysta, a jej sierść lśniła i błyszczała. Co z tego, że w drodze powrotnej znów przejdzie przez to całe bajoro, to nieważne. Umyje się drugi raz.
- Zwą mnie Świetlikowa Łapa - wymruczała melodyjnie po chwili milczenia, gdyż kończyła dbać o higienie. W końcu podniosła głowę i spojrzała na kocura. Nie wyglądał na rozmownego, a ona nie bardzo miała pomysł na ciągnięcie rozmowy, żeby nie wyszło to sztucznie oraz plastikowo. Postanowiła pomilczeć i zobaczyć, czy kocur postanowi coś powiedzieć, nawiązać kontakt, czy też znudzi się i odejdzie. Córce Głogowego Cienia nie przeszkadzała cisza ani nie traktowała jej jako coś krępującego, lecz czy Węglowy Pył podziela to zdanie, to się okaże.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Świetlikowa Łapa.. Ciekawe imię. Węgielek przypomniał sobie, że chyba tak nazywał się dawny przywódca w Klanie Rzeki, jeszcze przed Czerwoną Gwiazdą. Skinął głową, notując sobie w głowie imię kotki. No, to raczej i tak oczywiste, bo głupio byłoby zapomnieć czyjeś imię zaraz po jego podaniu.
Kotka nie wyglądała, jakby miała zaraz zacząć jakąś rozmowę. No cóż, Węgielek też do rozmownych nie należał, a i tak nienawidził tej niezręcznej ciszy, która w tym momencie właśnie nastała. Nie czuł się wtedy komfortowo, a zwyczajnie dziwnie, i nawet jeśli bał się trochę odezwać, to musiał coś z tym zrobić.
- Umiesz łowić może ryby? - zapytał w końcu, kiedy nic innego nie przychodziło mu do głowy. Klan Rzeki.. Ryby.. To pytanie raczej nie powinno być jakieś dziwne. Zresztą ciekawiło go, czy terminatorka już nauczyła się polować w ten sposób. Nie wątpił, że właśnie tego uczy się tam każdy terminator, chociaż może się myli? Na ten moment mógł jedynie zgadywać, a i tak nie wiedział, czy teraz czarno biała mu odpowie. Przyszło mu też na myśl, że może mógłby się coś więcej dowiedzieć na temat łowienia ryb, ale też terminatorka przecież nie musi mu nic mówić. A on nie będzie na siłę wypytywał.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Obserwowała spokojnie czarnego jak smoła kocura, mrugając leniwie. Była rozluźniona i zrelaksowana w przeciwieństwie do swojego rozmówcy, którego cisza wyraźnie uwierała. Kotka przekrzywiła delikatnie łebek w oczekiwaniu na jego reakcje. I doczekała się! Pytanie średnio jej się podobało, ponieważ odpowiedź brzmiała negatywnie. Nie, jeszcze nie potrafiła. Dopiero się tego nauczy. Chociaż zaraz, chwila moment, skąd Węglowy Pył ma o tym wiedzieć?
- Pewnie, że umiem. To jedna z pierwszych umiejętności, których się uczymy w naszym klanie. Musimy, w końcu uwielbiamy ryby! - wymruczała uśmiechnięta, wciskając mu kłamstwo prosto w gardło i nie czując się z tym źle. - Wy pewnie też tak macie, tyle że z bieganiem? Słyszałam, że polujecie głównie na zające, a te są bardzo szybkie - pociągnęła temat, odbijając piłeczkę w kierunku wichrowych zwyczajów. Wolała, żeby temat skupiał się na klanie czarnofutrego wojownika, chociaż nie zamierzała unikać odpowiedzi na temat klanu rzeki. Niekoniecznie prawdziwych, ponieważ musiała dbać o interesy swojego klanu.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Węgielek w ogóle nie obserwował uważnie rozmówcy. Czasami utrzymywał kontakt wzrokowy, ale jeszcze częściej jego spojrzenie uciekało gdzieś w bok. Nie zauważyłby żadnego kłamstwa czy manipulacji, a choć sam jest ostrożny, to i tak bardzo naiwny i zwykle daje się nabrać. Nie inaczej było w tym momencie, kiedy przyjął do wiadomości słowa kotki i w nie uwierzył. Całe szczęście też i dla niej, ponieważ zdecydował się nie pytać o to, jak to się robi. Pewnie i tak nie chciałaby tego zrobić, a on.. nie chce się o tym przekonywać.
Na jego pyszczku pojawił się lekki uśmiech, słysząc kolejne słowa Świetlikowej Łapy. W zasadzie to tylko stereotyp, bo przecież w każdym klanie może być kot, co szybko biega.
- Ciężko powiedzieć. Ale racja, polując na zające trzeba być naprawdę szybkim. A wy pewnie świetnie pływacie - skoro już tak rozmawiają, to i Węgielek skierował temat tym razem na pływanie. On dalej jakoś nie za bardzo lubił wodę. Niby miał spróbować wejść do Czarnego Ogona albo Leśnej Sadzawki, jednak tak wyszło, że jeszcze tego nie zrobił.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Brak pytań o ryby wprawił ją w lekkie zaskoczenie, którego nie okazała. Spodziewała się kolejnych pytań prowadzących do "pokażesz mi, jak je łowić, proszę?" spotkała ją jednak niespodzianka. Lub Węgielny Pył poznał się na jej kłamstwie. Tego się nie dowie, bo przecież go o to nie zapyta.
- Nie mamy wyjścia. Rzeka przepływająca przez nasze ziemie wymaga od nas tej umiejętności, tak samo jak ryby. Wiesz, trzeba je jakoś złapać. Dlatego musimy pływać tak dobrze jak wydry lub bobry - Świetlikowa Łapa mieszała prawdę z kłamstwami, tworząc mieszankę, na której trudno się poznać. Kotka mrugnęła do kocura, przejechała szybko językiem po odstającym futerku na piersi i dodała jeszcze coś od siebie.
- I wiesz, to też luksus. Łatwiej jest znieść wysokie temperatury chłodząc się w wodzie, niż prażyć się na lądzie - klan wichru musi mieć wyjątkowo ciężko w taką pogodę. Wszak ponoć ich tereny są otwarte i pozbawione naturalnej bariery, jaką dają drzewa oraz wysokie krzewy
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Tym razem Świetlikowej Łapie się po prostu udało. Węgielek nie zapytał, bo raczej spodziewał się, że i tak nie otrzyma odpowiedzi. Jej kłamstwo zostało zwyczajnie niezauważone. Ciężko powiedzieć, czy to dobrze czy źle. Dla Świetlik - z pewnością, jednak dla Węgielka? Bardzo by się zasmucił gdyby się o tym dowiedział, no ale cóż, nie wie.
- A jak jest w Porze Nagich Drzew? Też pływacie? - zapytał. On w ogóle nie wyobrażał sobie pływania w takim zimnie. Już w upał prędzej, ale kiedy jest tak mroźno? Nigdy w życiu! Nikt by go na to nie namówił.
- Tutaj masz racje.. - przyznał, przenoszac spojrzenie na to błoto, które ich otacza. Będzie musiał jakoś jeszcze wrócić i to tak, by przypadkiem w to nie wpaść. Może przy jego czarnym futerku nie byłoby to aż tak wyraźne jak choby na białym, ale jednak. Poza tym, nawet koty z Klanu Wichru sobie jakoś radzą w taką pogodę. Jest przecież Czarny Ogon. To nie jakaś ogromna rzeczka, ale potrrafi dać ochłodę tym, którzy tylko tam wejdą. Węgielek jeszcze tego nie próbował.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
- Jak najbardziej - miauknęła dumnie. Tym razem nie kłamała. Ćmi Zmierzch nawet proponowała jej pływanie w najchłodniejszy okres roku. Szczerze mówiąc łaciata średnio to sobie wyobraża, woda musi być wtedy naprawdę lodowata, lecz tym będzie się przejmować dopiero za parę miesięcy. Martwienie się zimą w środku lata to zbędne zmartwienie i strata czasu, doprawdy. - Jest trudniej, to oczywiste, ale dajemy radę. W końcu wszyscy musimy być twardzi, żeby przetrwać. A jak jest u was? Macie w ogóle jakieś miejsce do pływania, czy nie bardzo? - klan wichru musi mieć dostęp do wody inaczej nie miałby prawa życia, to oczywiste, ale jeszcze nie znaczy, że istotnie maja gdzie uczyć się pływać. Płytkie, małe strumienie i potoki są do niczego, w niektórych nie ma nawet ryb, bo jest tam zwyczajnie zbyt płytko, a zimą woda na pewno zamarznie. Zaś podczas upalnego lata wyschnie. Jak więc radzą sobie koty z wichrowych łąk i polan? To ciekawe zagadnienie. Świetlikowa Łapa nic nie mówiła o swoim klanie, ale Węgielny Pył nie jest nią i może okazać się bardziej rozmowny.
- Wiem - skomentowała jego słowa w ten krótki i arogancki sposób, lecz ton jej głosu pozostał neutralny. Nie chciała zrazić do siebie kruczoczarnego kocura czy wyjść na zbyt zadufaną w sobie, bo to dziecinne. Dzieci są często głupie i zapatrzone w siebie, nie dostrzegają swoich wad oraz nie potrafią przyznać się do błędów i kłamstw. A przecież córka Kosowej Pieśni nie jest już dzieckiem, w żadnym przypadku!
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
- Nieźle.. - powiedział z ledwie słyszalną aprobatą w głosie. Zaraz jednak zdał sobie sprawę z tego, że w Klanie Rzeki coś takiego musi być w pełni normalne i wręcz polecane. Woda to ich żywioł. Nieważne, czy w Porze Nagich Drzew czy Zielonych Liści. Muszą sobie radzić, z tym związany jest ich klan.
- Jest Czarny Ogon, ale nie wiem, czy jest na tyle głęboki, tak samo małe oczko wodne. Nie sprawdzałem - odpowiedział. Może powinien udać się z kimś, by spróbować wejść do wody? Co, jeśli okaże się za głęboka? Przecież nie potrafi pływać, a ktoś mógłby mu w razie czego pomóc. Tylko kto? Nie wiedział nawet, czy odważyłby się kogoś o to zapytać. Jagódka chyba wspominała, że nie ma nic do wody.
Zaskoczył się nieco na odpowiedź Świetlikowej Łapy, jednak tylko spojrzał w łapy i się nie odezwał. On by nigdy tak nie powiedział, zresztą każdy jest inny. Usłyszał przecież ton terminatorki, który nie wskazywał na to, żeby miała się chwalić, czy cokolwiek. Z tego powodu Węgielek nie uznał tego za jakieś bycie aroganckim, tylko za zwykłe stwierdzenie, ot. Po tym odważył się spojrzeć na nią.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
- Ach - bąknęła z konsternacją. - Nie znasz własnych terenów? - to jej się w głowie nie mieści, przecież ten kocur to wojownik. Podejrzewała, że wymienione przez Węglowy Pył miejsca to główne (możliwie nawet że jedyne) źródła wody na terenie klanu wichru. Możliwe również, że kocur kłamie lub ukrywa pewne fakty z obawy przed ujawnieniem zbyt wielu informacji. Świetlikowa Łapa jest w stanie to zrozumieć, jak najbardziej, wszam ona robi teraz to samo.
- Jaka szkoda, wygląda na to, że muszę już wracać do siebie. Do zobaczenia, Węglowy Pyle, i pamiętaj o przebiegu granic! - pożegnała się z wichrowym wojownikiem pogodnym tonem. Nie groziła mu ani nic w tym stylu, jedynie go informowała, bo to raczej jej obowiązek. Świetlikowa Łapa podniosła się i z gracją, lekkim krokiem, skierowała i dołączyła się do powracającego patrolu nie obracając się za siebie. Wychodzi na to, że teraz wypada poznać kogoś z klanu cienia.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
- O-oczywiście, że znam! - powiedział natychmiast i się poprawił. Powiedział przecież, że nie zna głębokości strumyka i oczka wodnego. Czy to oznacza od razu, że nie zna swoich terenów? Nie uważał w ten sposób, dlatego też od razu zareagował na słowa kotki. Musiał przyznać, że zna swoje tereny, bo to po prostu była najczystsza prawda.
- He? Tak.. Do widzenia, Świetlikowa Łapo - odpowiedział lekko zdziwiony. Nie zrozumiał, o cóż to mogło chodzić czarno białej terminatorce z Klanu Rzeki. Zna swoje granice, dlaczego miałby pamiętać o ich przebiegu? Może Świetlikowa Łapa chciała go ostrzec, by nie przekroczył granicy? Jednak, w jakim celu, skoro czarny wojownik doskonale o tym wiedział i nie był głupi.
Z wymalowanym zdziwieniem na pyszczku potrząsnął głową, po czym chwilę jeszcze posiedział na jednej ze suchych skał. W końcu zeskoczył ostrożnie z kamienia w stronę wichrowych terenów, pamiętając o tym, by nie wpaść przypadkiem w to błoto. Kiedy już znalazł się na stabilnym, czystym podłożu, spojrzał jeszcze ostatni raz w stronę Błotnistych Ścieżek, po czym skierował się w stronę obozu.
[zt]
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Ostatnimi czasy, zaczęłam coraz częściej wychodzić poza obóz. Nie chciałam za bardzo tego robić, ale musiałam, bo w końcu już od jakiegoś czasu mam swoje wojownicze imię oraz obowiązki z nim związane. Teraz, patrolowałam tereny niedalekie błotnistym ścieżkom, które nie były najprzyjemniejszym miejscem. Sporo tutaj błota i brudu, tym bardziej, że wschód słońca temu spadała woda z chmurek. Kapu kap! Tak właśnie stukała o listki. Niektórzy lubili deszczyk a niektórzy wręcz przeciwnie. Ja zaś lubiłam stukot kropelek, ale nie przepadałam za zmoczonym futerkiem, oj nie. Dzisiejszego dnia, na niebie świeciło słonko, a promyczki prześlicznie oświetlały różnokolorowe liście. W końcu mamy porę Opadających liści! Mam tylko nadzieję iż będzie mało chorych...
//Ares : )
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień
Kruczoczarny krótko włosy kocur, z plamką na tylnej lewej łapie, ma jedno niebieskie i drugie pomarańczowe oko KP
Ponury KP
Orle Skrzydło [KG] Brzozowa Łapa [KC]
Ostatnio moi właściciele nie za często się ze mną bawili czy głaskali choć dawałem im znać głośno że potrzebuję ich uwagi...jednak to wszystko na nic, więc musiałem wyjść i sam poszukać towarzystwa! O moje futro uderzały duże krople wody, a moje futro mokło od nich, nie lubiłem deszczu! Fuj! Wszystko było mokre jednak....w błocie mogłem się bawić! A właśnie na takie jedno wpadłem, skoczyłem prosto w nie i aż upadłem na brzuch bo było za śliskie, a od deszczu jeszcze bardziej. Trochę jak lód! Tylko że bardziej brudzący, potaplałem się jeszcze aż moje czarne łapki i brzuch zrobiły się brązowe od błota.
Futro kotki jest czekoladowe, podchodzące trochę pod kasztanowe. Jest krótkie i gęste bez żadnych znaczeń. Fiołek jest wysoka i posiada smukłe ciało. Jej łapy są długie i kościste, ma też pokaźnej długości ogon który odziedziczyła po matce tak jak jej brat Trucizna. Uszy kotki są duże i szerokie u nasady, bez pędzelków na końcach.Poniżej uszu znajduje się para pięknych błękitnych oczu. Pyszczek kotka odziedziczyła po swoim ojcu, jest smukły, wydłużony i klinowaty iście orientalny
Fiołek jest kotką, która z pewnością nie grzeszy odwagą. Zdecydowanie bardziej lubi siedzieć i rozmawiać z innymi, w ciepłym kąciku czy tam legowisku. Najlepiej by było gdyby na świecie nie istniał żaden drapieżnik, koty nie byłyby podzielone na klany i zwierzyna rosłaby na krzakach niczym ziółka. Szkoda jej każdego żywego stworzonka i nawet z niechęcią podchodzi do zabijania zwierzyny. Robi to bo musi. Czasem lubi sobie pożartować i powygłupiać się, a bliski kontakt z innymi jej absolutnie nie przeszkadza. Fiołek nie jest naiwna, oj nie i jeżeli ktoś jej się nie spodoba, będzie za wszelką cenę go unikała. Nie jest zdolna do pyszczenia czy nawet mówienia podniesionym głosem, a więc po prostu nie potrafi dogryźć innemu klanowiczowi. Woli uciec z podkulonym ogonem. Wierzy w Gwiezdny klan oraz przestrzega zasad. Nie ma też za bardzo własnego zdania, woli podporządkować się pod innych aniżeli żyć z nimi w niezgodzie. Kolejną charakterystyczną cechą Fiołka jest niezwykła niepewność i ogrom kompleksów. Kiedy Orientalce coś nie wyjdzie, lub inni ją wyśmieją, po prostu ma ochotę zapaść się pod ziemię i płakać, płakać i płakać. Swój klan, przyjaciół natomiast bardzo szanuje oraz oddałaby za nich życie jeśli tylko byłby taka potrzeba.
Jeżynowy Jar [KG], Oszroniona Łapa [KC], Burzowa Łapa, Żywokost [KW]
Chodziłam wzdłuż rzecznej granicy, patrolując i tym samym sprawdzając czy jakiś ciekawski wichrowy nosek nie zamierza przypadkiem wstąpić na nasze ziemie. Patrole były dość straszne, ale trzeba było się w końcu przełamać, nieprawdaż? Wtedy też usłyszałam... plusk? Czyżby jakiś wichrzak próbował rozchlapywać błotko niczym niezdyscyplinowana świnka? Od razu rzecz jasna pobiegłam za odgłosem, natrafiając po chwili w sedno. Mały, czarny kociak właśnie skakał sobie po błocie, jednak czy to był wichrowy kot? Nie byłam pewna co do tego. W końcu śmierdziało od niego pieszczoszkiem.
-Hej malutki, szukasz tutaj czegoś, czy się bawisz? - spytałam po chwili, szybko podchodząc do czarnofutrego nieznajomego. Oprócz przywitania musiałam mu powiedzieć, do czyich granic właśnie się zbliżył, więc istniała to mnie przyjemna część rozmowy.
-Tak tylko ostrzegę, że tutaj jest granica z klanem rzeki. Nie wolno ci przez nią przejść, ale zawsze możemy pogadać - dodałam, posyłając synowi Trawiastej polany lekki uśmiech. Ależ on był słodziaszny!
Whenweare sad and hardonthe soul, then thep i c t u r e emerges withdifficulties.
A good word,awarmsmilecanmove andgive usimpetusto acta g a i n.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Nikt nie spodziewa się Zajęczego Susa. A Zajęczy Sus na pewno się nie spodziewał, że jego terminator, który zniknął z dnia na dzień, nagle się pojawi na granicy… ale nie klanu Wichru z Ziemiami Niczyimi, a praktycznie na samym środku granicy Wichru z Rzeką. Cóż, na mapkę terenów trzeba czasem zerkać.
Buro-biały kocur był na spacerze z Kusowąsym, który poprosił go o wspólne wyjście. Jego wuj nie należał już do młodzieniaszków, a Zając starał się z nim spędzać czas, gdy tylko mógł: rozmawiał z nim w legowisku starszych, przynosił mu jedzenie, a okazjonalnie wychodzili razem na tereny. Tak właśnie było tym razem. Skierowali się Bzyczącą Polankę, stamtąd – na Podmokły Brzeg, a tam… nozdrza syna Twardej Gwiazdy złapały zapach… pieszczocha? Ale jakby… znajomy. Przyspieszył kroku, dbając jednak o to, by Kusowąsy nie został mocno z tyłu, i jego oczom ukazał się… nikt inny, jak Skrzydlata Łapa.
– Dzień dobry – przywitał się grzecznie z Rzeczną wojowniczką, gdy już podszedł bliżej, ale zaraz uwagę skierował na swojego terminatora. – Skrzydlata Łapo! Co ty tu robisz, na granicy z klanem Rzeki? Czemu pachniesz w ten sposób? Zostałeś porwany przez dwunogów, prawda? Chodźmy do obozu, musimy poinformować Malinową Gwiazdę o twoim powrocie – oznajmił z ekscytacją.