Wąż błądził wzrokiem po jego ciele, a on podążał za tym spojrzeniem, z mięśniami spiętymi w gotowości do reakcji. Ocenienie, w które miejsce przeciwnik zaatakuje, nie było proste, gdy ten ciągle dostarczał mu fałszywych wskazówek. Tym bardziej skupienie pointa rosło, wraz z tlącą się z tyłu głowy myślą, aby darować sobie czekanie i wystartować jako pierwszy.
Cóż, nie zdążył. Ani wcielić pomysłu w życie, ani uniknąć uderzenia w pierś, na jakie zdecydował się Gromiak. Całkiem silnego, trzeba przyznać, bo masywny Łabędź runął jak długi. A spodziewając się, że Wężowa Gwiazda nie odpuści, tylko skorzysta z okazji na unieruchomienie go, skoncentrował energię na własnych tylnych łapach, zamierzając sprzedać mu kopniaka i szybko się podnieść.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Wąż faktycznie, wpierw zgodnie z planem go przewrócił, a moment później - psi los - oberwał z kopa. Nie było to jakieś niesamowicie mocne kopnięcie, ale odczuwalne i... to chyba wystarczało! Mruknął coś niewyraźnego pod nosem, co mogło być w najgorszym wypadku "ała" połączone z syknięciem... ale nie narzekał. Ba, już chwilę później znów starał się doskoczyć do Łabędzia, tym razem celując w jego bok. Żebra, nie ważne jak mocno obite, zawsze bolą!
Gwiezdny Klan nad nim czuwał; gdyby nie udało mu się odepchnąć od siebie Węża i wstać od razu, to mógłby nie zyskać drugiej szansy. Bądź co bądź, miał do czynienia z silnym oponentem, możliwie silniejszym od niego samego.
I może świadomość tego faktu pokierowała nim w następnych uderzeniach serca — kiedy tylko dotarło do niego, że kocur zamierza się na jego bok (i kto wie, czy nie przewróci go ponownie), odepchnął się czterema łapami od ziemi, usiłując uskoczyć na lewo.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
I udało im się... obu. Bo Wąż faktycznie trafił w Łabędzia, ale tylko osunął łapami po ciele Rzeczniaka, nie robiąc mu większej krzywdy. W porządku - mogło być i tak, nie gniewał się. Gratulować Łabędziowi temu, że udało mu się odskoczyć na czas! Uśmiechnął się pod nosem, w geście gratulacji, ale tuż później próbował uderzyć go po łapach. Brudne zagranie, ale jak się uda go wywrócić z równowagi, to może znowu runie?!
Odwzajemnił uśmiech, ale może ciut zbyt prędko pozwolił sobie na radość; nie minęło kilka uderzeń serca, nie zorientował się nawet dokładnie w sytuacji, a znów gruchnął o ziemię, aż ciemność na moment przesłoniła mu wizję. Jęknął cicho pod nosem, acz nie przestawał walczyć — poddać się zwyczajnie nie wypadało! Dlatego zamachnął się na oślep wszystkimi łapami, licząc na to, że teraz również uda mu się odpędzić przeciwnika, zebrać się w sobie i dźwignąć ku górze.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Wyszło mu naprawdę dobrze. Huh! Oby Łabędź nie był zły o to, że idzie mu tak, a nie inaczej. Bo pokłócić się o to, że jeden przywódca miał więcej szczęścia od drugiego byłoby... No, na poziomie kociarni!
Plan Rzeczniaka jak najbardziej się sprawdził w każdym razie. Wężowa gwiazda bowiem próbował uniknąć jego łap.
Łapy Łabędzia nie natrafiły na opór, wniosek prosty — chybił. Niemniej, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nawet jeśli nie trafił przeciwnika, to nadal zyskał czas potrzebny na stanięcie na łapy, a obecnie wiele więcej nie było mu trzeba. Do faktycznego ataku, na którego owocne skutki prawdziwie liczył, przeszedł krótko potem. Wyskoczył na liliowego, w locie wyciągając przed siebie łapę, którą chciał smyrnąć go po nosie.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Och, gdyby zawsze tak dobrze unikał… to może by palca nie stracił! Walka nadal trwała, a Wąż, widząc że Łabędź doskakuje do niego, żeby go uderzyć, spróbował mu przeszkodzić ruchem dość niekonwencjonalnym. Miał bowiem zamiar łapą uderzyć w jego łapę! I albo przybiją piątkę, albo Wąż oberwie po nochalu. Obie opcje do zaakceptowania.
No i faktycznie, przybili sobie piątkę. Finał nie po myśli Łabędzia, ale całkiem sympatyczny, a w każdym razie o niebo lepszy od konkretnego kontrataku, który mógłby jego kosztować ból nosa. Wylądował miękko na glebie, kontrolnie machnął ogonem, a potem ponownie uniósł prawą łapę, jakby planował ponowić próbę — tyle że po lekkim wybiciu się z tylnych łap, tę przednią, robiącą za zmyłkę, skierował z powrotem ku ziemi, natomiast druga, lewą, nagle wyrzucił ku górze, chcąc uderzyć nią Gromiaka w brodę.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Ryzykując obiciem brody, sam wyprowadził kolejny atak na Łabędzia. Tym razem niespecjalnie skomplikowany... Bo chciał złapał za jego nadlatującą łapę! Wiedział, że nie może go ugryźć i zrobić mu celowo krzywdy, bo nie wypada, ale jeśli lekko ją pochwyci... To po prostu będą tak stali, on z jego łapą w pysku, a Łabędź myślący "co teraz".
Złapanie go za łapę nie znalazło się na liście reakcji oczekiwanych, i istotnie: Łabędź zdębiał, gdy jego atak został przerwany i to w tak łagodny sposób, że choć czuł na sobie zęby, to nie zacisnęły mu się boleśnie na palcach.
— Och...! To było niespodziewane — zaśmiał się, kręcąc łbem.
A potem wyciągnął łeb do przodu w zamiarze stuknięcia głową o głowę Węża, aczkolwiek bliżej było temu gestowi do przyjaznego baranka niż ataku z prawdziwego zdarzenia.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
- Spodziewaj się niespodziewanego! - zaśmiał się cicho, zaraz zamykając oczy, gdy Łabędź go zbarankował. I Gromiak nawet się przed tym nie bronił, bo gdy poczuł stuknięcie, jak baran starał się odstuknąć w głowę przyjaciela, żeby go delikatnie popchnąć w tył. - A to ci dopiero! Tak się jeszcze nie biłem. Zdradzasz mi tajne techniki z waszego Klanu?
Wymruczał, unosząc kąciki pysku w delikatnym uśmiechu.
I tak oto z poważnego starcia dwóch przywódców przystąpili do niewinnych przepychanek rodem z kocięcych zabaw, w których uczestnicy wcielić się mieli w dwójkę walczących... jeleni, najwyraźniej. Łabędź nie miał nic przeciwko, zwłaszcza że ostatnie kilkaset uderzeń serca było dość intensywnych, i może nie powiedziałby, że był zmordowany, ale... odrobinę zasapany? To już stało bliżej prawdy.
— Sam mówiłeś, by spodziewać się niespodziewanego, nie przesłyszałem się chyba? — odpowiedział wesoło, wyprostowując się i tym samym zaprzestając inicjowania dalszej potyczki. — Ciekawie się z tobą sparinguje, chętnie powtórzyłbym to w przyszłości, jeśli będziesz miał ochotę. Tymczasem... chyba powinienem wracać do obowiązków. Zanim się wyda, że podczas gdy inni ciężko pracują, ja szukam rozrywki na granicach.
Trochę sobie żartował, o czym świadczył lekki ton, z jakim mówił, choć leżało w jego słowach ziarno prawdy. Faktycznie należało wkrótce dokończyć patrol i wrócić do Klanu (aczkolwiek chyba bardziej dla zaspokojenia swojego sumienia niż z potrzeby Rzeki), ponadto nie chciał przecież zatrzymywać Węża na zbyt długo.
Księżyce: 108 Mistrz: Cyprysowa Łuska Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [NPC] [*] Ojciec: Wężowy Język [NPC] [*] Partner: Promienna Mordka ♥ Trwałe urazy: niewyparzony jęzor; brak najbardziej zewnętrznego palca przedniej, prawej łapy
Olbrzymi, liliowy, cętkowany krótkowłosy oriental o zielonych oczach. Jego szorstkie futro od jakiegoś czasu niemal zawsze jest gdzieniegdzie potargane, szczególnie na jego karku, piersi i brodzie. Można powiedzieć, że sylwetkę ma wręcz idealną - nie jest ani za gruby, ani za chudy. Jego długie łapy są widocznie umięśnione, widać to szczególnie kiedy się napręży. Ma odgryziony najbardziej zewnętrzny palec przedniej, prawej łapy.
Raczej nie gadatliwy - chyba że w tłumie bliskich - kocur, który każdemu pomoże. Strach nie jest mu znany - zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, dlatego do wszystkiego podchodzi z odrobiną ostrożności, a nie pakuje się bezmyślnie w kłopoty. Nie obchodzi go zdanie innych, ani w większości ich uczucia. To, że ktoś jest urażony jego słowami nie jest przecież jego winą! Chociaż dba o każdego, koty które coś dla niego znaczą mają więcej opieki z jego strony. Zdaje się, że przez śmierć rodziców przygasł emocjonalnie i jest zagubiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
- Pytanie, czy bym miał ochotę... a jak, żebym miał! W Gromie, nie ubliżając nikomu, dość trudno o uczciwy sparing. Mamy więcej terminatorów, niż zaprawionych w boju Wojowników. A kotka, co ledwo się od matki oderwał, tak konkretnie uderzyć... bałbym się, że jeszcze przypadkiem by odleciał jak jakiś ptak i wylądował nagle w waszym obozie. Jakby się tak stało, bądź tak miły go odprowadzić na granicę - mruknął, samemu żartując. Mieli się już rozstać... ach, strasznie szybko, aż zbyt szybko. Delikatny grymas wpłynął mu na pysk, by zaraz wziął cichy oddech i odchrząknął. - Idziesz wzdłuż granicy? Mogę cię odprowadzić.
Bo jeśli tak... To wiadomo, miło było po prostu z nim spędzać czas.
Lekki śmiech Łabędzia rozniósł się po okolicy. Otrzymał właśnie próbkę zdolności Węża, nie wątpił, że ta rzucona w żarcie sytuacja mogłaby znaleźć zaskakująco bliskie odzwierciedlenie w rzeczywistości, gdyby liliowy spróbował swoich sił w starciu z młodziakiem. Jego terminatorzy lekko nie mieli!
— Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mógłbym odwdzięczyć się za Śliwkę — wymruczał z uśmiechem, ucieszony wizją kolejnego sparingu w przyszłości. Niestety, Rzeka ostatnimi czasy miała się podobnie — nie mieli zbyt wielu młodych wojowników. A gdyby wykluczyć tych niechętnych rekreacyjnej walce... — Idę. Będzie mi bardzo miło.
I raźnym krokiem kontynuował przerwany patrol, uraczając się rozmową z Wężową Gwiazdą. Spacerowanie w towarzystwie było znacznie przyjemniejsze od samotnego spaceru, od którego zaczął.