Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Czekałem cierpliwie, czy moja rozmówczyni nie postanowi jeszcze o czymś dowiedzieć się konkretnie ode mnie, ale chyba zniechęciły ją moje okrągłe i mało konkretne odpowiedzi. Albo to, albo wycisnęła już ze mnie wszystko, czego mogłaby chcieć. Czy miałem pytania? Jakieś pewnie tak, ale nie dość, że nie przychodziły mi teraz do głowy, to raczej nie były to kwestie, o których moja rozmówczyni miałaby jakiekolwiek pojęcie. Uśmiechnąłem się przepraszająco, kręcąc głową.
- Nie, raczej nie. - Nie interesowały mnie wewnątrzklanowe ploteczki z Gromu, a zakładałem - być może niesłusznie - że moja rozmówczyni niezbyt chętnie sama mi opowie o wszystkim, co uzna za istotne. Do tej pory było to bardziej przesłuchanie niż dialog, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio; w przeciwnym wypadku już by mnie tu nie było. Skoro jednak już sobie powiedzieliśmy wszystko, co mogło zostać powiedziane, to chyba nie zostało nic innego do zrobienia, niż się pożegnać.
- Cóż. Przyjemnie się rozmawiało, ale na mnie już chyba czas. Powodzenia z tymi rybami, a w razie czego - wiesz, gdzie o mnie pytać. - Skinąłem głową, po czym wstałem i zawróciłem z granicy, kierując się gdzieś wgłąb terenów. Może, tak dla śmiechu, faktycznie pójdę na ryby?
Księżyce: 68 Mistrz: Muchomorowy Bór, Gwiezdny Nurt Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Partner: zmył się [*] Trwałe urazy: Wszyscy bliscy jej umierają.
Pomimo wzrostu sięgającego tylko trochę niżej od przeciętnego terminatora, proporcje ciała Gałązki sprawiają, że dalej da się ją pomylić z młodszym kociakiem. Tę część wzrostu, której brakuje jej do średniej, otrzymała bowiem w szerokości ciała, w wyniku czego od budowy kluski dzieli ją niewiele. Wciąż długa i wciąż rozczochrana, miękka sierść tylko pogłębia ten efekt, a także wyczerpane westchnienia Cichej Nocy, która już prawie poddała się w swoich zmaganiach z futrem córki.
Ta bura, klasycznie pręgowana sierść jest pokryta białymi znaczeniami na krótkim pyszczku, gdzie są usadowione bursztynowe oczy kotki, a wyżej - jej przyklapnięte uszy. Plamy bieli znajdują się także na szyi - skąd sięgają blisko karku, ale też do piersi, a następnie brzucha. Dalej biel występuje na całych przednich łapach, jak i na połowie tylnych kończyn.
Jeśli ktoś kiedyś stwierdził, że koty powinno się widzieć, nie słyszeć, to prawdopodobnie Gałązka bardzo dobrze spełnia te wymagania. Jej dawne wycofanie i małomówność nie wynikały wcale z kocięcej nieśmiałości, a braku potrzeby wysuwania się do przodu, i z wiekiem nie zmieniły się szczególnie. Zwiększyła się jedynie ciekawość świata. Kotka odkryła przez to, że komunikacja i kontakty ze społeczeństwem klanowym są kluczowe do zdobywania wiedzy i nie upiera się, by temu zaprzeczać, ale stara się minimalizować ilość używanych słów, gdy ma taką możliwość. Bardzo chętnie przebywa tam, gdzie może obserwować - czy to owady, czy to koty robiące coś równie interesującego, co budzącego jej pełen politowania śmiech. Chyba, że robi się zbyt hałaśliwie lub intensywnie dla jej innych zmysłów. Wtedy chęć wycofania się konkuruje z zaciekawieniem w wyrównanej walce.
Choć jej podejście do zasad jest dość elastyczne - w większości przypadków nie ma powodów, by próbować z nimi walczyć, ale podążanie za tymi regułami, których nie rozumie w pełni, wynika raczej z wygody i niechęci do konsekwencji - to nie można zaprzeczyć, że ma serce na właściwym miejscu. Jej troska o bliskich, choć subtelna, jest widoczna i stała. Lubi mieć świadomość, czy z każdym z ważnych dla niej kotów jest wszystko w porządku, a jeśli coś dzieje się nie w porządku, będzie czynić kroki ku zmianie tego stanu. Wobec kogoś bardziej obcego może być odpowiednio bardziej obojętna, ale i w przypadku takich kotów może zechcieć upewnić się, czy na pewno nie warto poinformować ich, że powinni coś ze sobą zrobić. Choć pewnie zaangażuje się nieco mniej.
Terminator mylił się pod względem powodu milczenia Krzewiastej Łapy. Odpowiedzi całkowicie ją satysfakcjonowały - była przecież ostatnia do niezadowolenia z powodu niewystarczająco rozgadania ze strony rozmówcy. A konkrety, we własnej opinii, dostała.
Przyjęła brak pytań... cóż, tak samo, jak wcześniej - ze spokojem. Szkoda, że chyba nie do końca zrewanżowała się za informacje o połowie ryb, ale najwyraźniej kot nie miał nic przeciwko charytatywnemu rozdawaniu wiedzy. Dobrze dla wszystkich!
- Dziękuję. - odparła krótko na pożegnanie i także skinęła kotu głową, także zawracając, by pójść w kierunku obozu.
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
~#~
W obozie zrobiła już serio wszystko, co była w stanie. Pomagała przy umacnianiu ścian, wynoszeniu starego mchu, opadłych liści, pozbywanie się śniegu i pucowaniu Zrośniętych Drzew pod rozkazem jakiejś małej, świrniętej terminatorki, która może umrzeć jeśli dotknie ją trochę brudu, czy cośtam. Musiała chwilę odpocząć od tego nieustannego zgiełki, dlatego przespacerowała się po terenach Klanu, aż dotarła do Samotnej Brzozy. Tam zapach Rzeki się urywał i przechodził w zapach Klanu Gromu, tyle wiedziała. Zatrzymała się i z zaciekawieniem zerknęła na terytorium innego Klanu, zainteresowana, jak inaczej żyją tam koty. Ponoć nie potrafią pływać, zatem sądziła, że mniejszą część ich terenów zajmowała woda. Nie tak jak w przypadku jej Klanu, gdzie w poprzek przepływała Rzeka.
//Zmierzch
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Zmierzch nie narzekała nadmiar obowiązków... Lubiła mieć coś do roboty, bo w końcu ileż można leżeć na tej samej gałęzi i gapić się w te same koty? Ale ostatnio jej myśli coraz częściej wędrowały do Rzeki... Dokładniej mówiąc, zastanawiała się jak tam jej siostra i brat sobie radzą. Nie wiedziała, czy powinna zawołać ich na granice, ale też nie spieszyło jej się. Może los się do niej uśmiechnie? A może też znów napotka kotkę z Wichru? Z taką nadzieją wybrała się na samotny patrol i hm... Zdecydowanie jej się przyfarciło. Nie dostała tego, co chciała, ale dostrzegła dość piękne futro, o wzorkach może nie tak unikatowych, jakie ma sama Księżna, ale zdecydowanie ładnych.
- Cóż cię tu sprowadza w tak nieprzyjemną pogodę? Samotny patrol? - zagadała wreszcie, gdy podeszła bliżej.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
Spodziewała się wielu rzeczy, ale zdecydowanie tego czego się NIE spodziewała to ujrzeć na granicy kotkę o wyglądzie tak niecodziennym, że aż w zaskoczeniu uniosła wysoko brwi. Nie widziała jeszcze nigdy takiego kota, a podczas swoich samotnych wędrówek oraz życia w Klanie Rzeki widziała jednak sporo, w tym koty z kręconym futrem, klapniętymi lub wywiniętymi uszami, bez ogonów... kiedyś nawet kota łysego, noszącego na swoim ciele coś miękkiego, zrobionego i podarowanego mu przez jego dwunogów, by nie było mu zimno. Ale czegoś takiego jak Gromiaczka która stała niedaleko niej to jeszcze nigdy. xxx - Och... powiedzmy. Dopiero nie tak dawno powróciłam do Klanu Rzeki po życiu jako samotnik, dlatego poświęcam trochę swojego czasu na lepsze zapoznania się z naszym terytorium i jego granicami - odpowiedziała na pytanie Rześkiego Zmierzchu, nie pozwalając by wygląd kotki wybił ją z pantałyku i wpłynął na jej skuteczność w rozmowie - Nazywam się Bratkowa Łapa. I w sumie to pierwszy raz mam okazję porozmawiać z kimś z Klanu innego niż Klan Rzeki.
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Zaskoczenie na mordce rzeczniczki mogło oznaczać wiele rzeczy, ale Księżna wiedziała o co chodzi, o jej futro oczywiście. Albo długie łapy? Chociaż pf, zawsze jak inni wspominali o jej wyglądzie to wychwalali jej umaszczenie, nie to jak bardzo jest zadbane, czy to jak długie łapy ma, czy nawet jakiego pięknego koloru są jej oczy. Ale nie narzekała, lubiła wszystkie komplementy.
- Oh proszę, też byłam przez jakiś czas samotnikiem. Ale na szczęście było to księżyce temu. Sprawka dwunożnych? - dopytała zaciekawiona. Były sobie obce, więc nie zdziwiłaby się gdyby szylkretka nie chciała o tym gadać, ale spróbować nie zaszkodzi.
- Rześki Zmierzch. W takim razie cieszę się, że jestem tą pierwszą - dodała z uśmiechem na mordce. Pierwszy raz rozmawia z kimś spoza klanu... Rety, czyli albo musiała bardzo nie chcieć wyjść z obozu, albo jej pobyt poza klanem trwał niesamowicie długo. Bo Bratek wyglądała jakby była tylko trochę młodsza od samej Zmierzch...
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 56 Mistrz: Nocny Szkwał Płeć: kotka Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: - Trwałe urazy: -
duża, czarna dymna ruda szylkretka z bielą na mniej niż połowie ciała, długim futrem i pomarańczowymi oczami
Trochę się zmieniła od swoich kocięcych czasów ale i część jej cech pozostała. Na pewno w dalszym ciągu jest zuchwała, ambitna i temperamentna, ale nabrała również odrobinę ogłady w swoim zachowaniu wynikającej z nabrania pewności siebie podczas samotnego życia. Poza Klanem musiała sama o siebie dbać i nie mogła liczyć na kogokolwiek poza sobą samą, co wpłynęło na jej postrzeganie rzeczywistości i stosunek do samej siebie jak i innych. Nabrała nieufności do intencji innych kotów, ale z drugiej strony jeszcze bardziej czuje potrzebę realizowania swoich ambicji i stawiania na swoim. Ma problemy z chodzeniem na kompromisy oraz empatycznym spojrzeniem na drugiego kota. Tak jak jest wymagająca wobec siebie tak i jest wymagająca wobec innych, krytycznie ich oceniając. Ceni sobie siłę i pozycję, nawet ona jest w stanie wykrzesać w sobie szacunek do kogoś, jeśli uzna go za wartościowego. Ewidentnie nie jest już narwanym kociakiem, chociaż dalej łatwo się irytuje i nosi w sercu dużo złości na otaczający ją świat i to, jak wygląda jej życie, gdyż zdecydowanie nie jest takie, jakie by chciała. Mówi co myśli, nie owija w bawełnę i nie zależy jej na tym by inni ją lubili. Bratek totalnie nie potrafi kłamać lub udawać, zawsze jest całkowicie szczera i łatwo ją rozgryźć gdyż nigdy nie ukrywa swoich emocji albo myśli - wystarczy ją obserwować a od razu można określić co czuje albo co w jej głowie siedzi. Nie boi się nikogo ani niczego, ma świadomość swojej wielkości i siły i mało co robi na niej jakiekolwiek widoczne wrażenie. Nie jest najlepsza w wyłapywaniu aluzji, dlatego trzeba być z nią bezpośrednim, gdyż jej prostolinijność może łatwo doprowadzić do nieporozumień.
Nie jest jednak mściwa i nie nosi w sercu długo urazy. Lubi rozmawiać z innymi i do bliskich podchodzi w sposób serdeczny i opiekuńczy, chociaż w dalszym ciągu jest boleśnie szczera i łatwo się irytuje. Miewa problemy z wpasowaniem się i ma trudność z nawiązywaniem bliskich, głębokich relacji, co ją czasem trochę kole, ale niełatwo jest jej znaleźć kłodę we własnym oku i nie rozumie, że problem często leży po jej stronie a nie innych.
Łyskająca Łapa, Okoniowa Łapa [KRz], Czerń [KC]
xxx - Częściowo - odpowiedziała Bratek - szukałam mojej matki, gdy zaginęła, i podeszłam trochę za blisko Grzmiącej Ścieżki. Złapali mnie dwunodzy, ale udało mi się im uciec, tylko zanim mi się to udało to przetransportowali mnie dosyć daleko stąd swoim potworem i też powrót do domu trochę mi zajął. To tak w skrócie - podała najkrótszą możliwą wersję tego, dlaczego tak długo nie było jej w Klanie. Rześki Zmierzch nie była Rzeczniaczką, członkiem jej rodziny ani przyjaciółką, więc taka wersja powinna jej na obecnym stanie znajomości wystarczyć. xxx - Rześki Zmierzch to bardzo ładne imię. Myślę, że idealnie pasuje do twojego futra - skomplementowała ją całkowicie szczerze - A jak było u ciebie? Też przygoda z dwunogami, czy może prywatny wybór?
They talk about[ME], I forget to l i s t e n At least I get therecognition
Heavyweight, I pull up on you with the [REPETITION] You in the pit, it's << n o t>>no exhibition [OH! ]they big mad, I'm the big boss Talka big game,take a big loss
[Growin' up, I wastheproblemthatthey didn'tS O L V E ]
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Szukanie rodziny, dwunożni… Czy był sens szukania bliskich w tak ogromnym świecie? Zmierzch nigdy nie wpadła na to, by wyruszyć w poszukiwania za ojcem. Czy kimkolwiek ze swojego rodzeństwa. A nawet, by sprawdzić, czy ktokolwiek przetrwał pożar. Świat był zbyt wielki, a Księżna nie wierzyła w cudy. Tak czy siak, to dość długa wersja nawet na fakt, że się prawie nie znały.
- Oh dziękuję. Twoje futro też jest niczego sobie, ładniejsze od świeżo zakwitłych bratków śmiałabym powiedzieć - odbiła piłeczkę z uśmiechem na mordce, ale również całkowicie szczerze. Zaraz jednak znikł z jej pyska, bo co jak co, znikająca rodzina nie była tematem, przy którym wypada się uśmiechać. - Przykro słyszeć o zaginionej matce… Wiem, jak to jest, gdy rodzic znika bez słowa. Mój ojciec idiota tak zrobił. A moja historia… Jest trochę bardziej skomplikowana. Nie wiem, czy znasz nazwę Nowy Świt, ale to w nim się urodziłam. Ale nasz dom został zjedzony przez pożar i nie miałam gdzie się podziać, więc dołączyłam do klanu - wyrzuciła, jak gdyby nigdy nic. Kiedyś trochę bardziej ją drażnił temat jej dawnego domu, ale z każdym księżycem coraz bardziej godziła się z faktem, że już nie istniał. Nie wiedziała też, czy kolorowa znała się bliżej z Poetą, czy Krokus, dlatego nie wspomniała nic o tej dwójce.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Popielata Łapa miał polować. Ale wszystkie okoliczne piszczki mu tego nie ułatwiały, więc gdy trzeci wróbel z rzędu wysmyknął mu się spod łap, terminator stracił motywację. Nie był do końca pewny czy to aby przypadkiem nie był ten sam wróbelek za każdym razem. Nabijał się z niego i tyle. Cętkowany zacisnął zęby na tę myśl. Nawet... nawet nie mógł się o to złościć chyba, bo skrzydlaty miał pełne prawo się nabijać z takiej pokraki z dziurawymi łapami.
Ale jakoś tak irytacja zbierała się w Popiołku. Potrzebował przerwy. A gdy rozejrzał się dookoła, ze zdziwieniem dostrzegł jeden z punktów granicznych. Och, chyba powinien był wyczuć coś wcześniej, ale wiatr zawiewał w stronę Czterech Dębów i jakoś tak... jakoś tak. Syn Śnieżnego Płatka odważnie podszedł nieco bliżej. Z tyłu głowy wciąż żywa była obawa, że znowu trafi na dziwną kotkę, ale jakie były szanse, co? Nie była jedynym kotem w Gromie, a teraz... teraz w sumie nie widział żadnego kota w pobliżu. Było bezpiecznie, a i tak nie zamierzał przekraczać granicy.
Z drugiej strony odrobinę żałował, że raczej jej już nie spotka. Teraz na pewno by się pokazał z lepszej strony. Zapisałby się lepiej w jej pamięci, totalnie.
//Róża, hihi
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Ponowne spotkanie łamagi z Klanu Rzeki nie leżało w interesie Róży. Właściwie to nietakt z jej strony, miała wrażenie, wyłonił ze srebrzystego sąsiada prawdziwie żałosną naturę, której nie zwykła była tolerować. Tak jak niegdyś spotkanego Szczura było jej rzeczywiście szkoda, tak nie mogła przestać czuć pewnego rodzaju urazy wobec kaprawej rybki, który tak bardzo zepsuł jej pierwsze spotkanie z prawdziwym Rzeczniakiem. Zresztą, Szczura było jej żal zwyczajnie z powodu jego sytuacji. Jej rówieśnik nie był ani zziębnięty ani umierający, mogłaby przysiąc że nawet z pełnym brzuchem i wypoczętą głową, choć przy tym mogłaby odrobinę polemizować.
Dojrzenie go niedaleko granicy z Czterema Dębami właściwie wymusiło na niej zawrócenie kroków w stronę Rzeki, co by skonfrontować kocurka ze swoimi myślami. A które, oczywiście, uważała za istotne.
- Wiesz, mam teorię - zaczęła bezceremonialnie, ocierając się bokiem o brzozę. - O tobie, mam na myśli. Nie wiem, co ukrywasz i jak, ale jestem pewna, że gdyby cię wrzucić na odpowiednio długo do wody, to byłbyś w stanie wysławiać się minimalnie inteligentniej. Jak na pół-rybę, oczywiście. Zakładam, że brakuje ci trochę wody - uśmiechnęła się cynicznie. - Może się przejdziemy nad rzeczkę?
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Gwiezdni to jednak była tylko bajka dla małych kociąt. Gwiezdni nie istnieli, bo gdyby istnieli to ten głos nie zakłóciłby Popielatej Łapie dzisiejszego dnia. Nie ma mowy, że będzie w stanie cokolwiek upolować po tym spotkaniu. Jakoś tak zupełnie wyleciało mu z głowy to całe przekonanie, że teraz by zrobił lepsze wrażenie, gdyby tylko miał tę nikłą szansę na ponowne spotkanie. Nie chciał już robić żadnego wrażenia.
Położył uszy po sobie słuchając teorii Gromowej kotki i zmarszczył brwi by nie czuć się jak spłoszona sarna. I przede wszystkim – by nie wyglądać jak taka. Zmiana mimiki nie była trudna, problem w tym, że finalny efekt nie był tak gniewny jak cętkowany by sobie życzył, a raczej zdezorientowany. Próbował usilnie wyłuskać sens ze słów czarnej by zareagować jakoś... sensowniej.
– Dzięki, już dzisiaj pływałem. – odmówił tej... propozycji? Brzmiała raczej jak groźba. To zdecydowanie była groźba. Nie spuszczał kotki z oczu. W krótkotrwałym przypływie odwagi dodał. – Nic nie ukrywam, a nawet jeśli to... nic ci do tego.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Górna warga drgała jej mimowolnie, wymuszając tik odsłaniający jeden z kłów, co według Róży wyglądało onieśmielająco. Szczególnie, że kocur zdawał się nie czuć zbyt komfortowo w jej obecności. W rzeczywistości jej mordka przybierała bardziej obrzydzoną formę, co wcale nie było tak dalekie od prawdy. Capił rybą, wyglądał jak ryba i prawdopodobnie był rybą. A Róża za rybami nie przepadała.
- Widzisz, nie mam dzisiaj żadnego zajęcia - mruknęła, zbliżając się powoli w stronę wypierdka. - A do tego lubię dowiadywać się rzeczy. Więc bądź tak miły i rusz siedzenie. Nie potrwa to długo, słowo gromiaka.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Księżyce: 53 Mistrz: Rześka Pszczoła Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Śnieżny Płatek [npc] Ojciec: ??? [npc] Trwałe urazy: -1 Zr, -1 Sz na stałe Urazy mechaniczne: -1Zr, -1Sz na stałe (powód: złamanie kości promieniowej)
czarny srebrny cętkowany; z białymi znaczeniami na tylnych łapach, brzuchu i brodzie; zielone oczy;
"Miał całkiem ładne, srebrzyste futerko i głupie oczka. Dla niej wyglądał zupełnie jak rybka, którą ktoś wyrzucił na brzeg." ~Pustynna Róża
trochę people pleaser, trochę idealna owieczka Śnieżnego Płatka, która bardzo chciałaby być wilkiem, ale nie ma ku temu predyspozycji
Roziskrzona Gwiazda, Traszkowy Grzbiet [KW], Wędrujące Światła [S]; Ruletka [P]
Popiołek chyba nawet chciałby być rybą. Wszystko było przecież lepsze od życia w jego własnej skórze, więc nawet jako drobny cierniczek byłoby mu lepiej. Przynajmniej z zewnątrz pasowałby bardziej do tego jak się czuł każdego dnia. Może nie byłoby mu nawet tak głupio wtedy? Byłby przecież tylko małą rybką, bycie płochliwym byłoby uzasadnione. Byłoby wręcz cenną cechą, jeśli zależało mu na przeżyciu.
Ale w momencie, gdy płoszyła go kotka niższa od niego, ciężko było to nazwać instynktem przetrwania. Znaczy się, każdy spinający się mięsień w jego ciele, każdy jeżący się włosek, były odmiennego zdania. Były pewne, że w przypadku starcia, Popiołek skończyłby jako krwawa plama. A on im wierzył i nie czuł potrzeby przekonywać się jak by było w rzeczywistości.
– Ja za to jestem bardzo zajęty. – zapewnił, prostując się odrobinę. Tak po prawdzie, w pierwszym odruchu chciał się odchylić od zbliżającej kotki, ale przyklejone do podłoża łapy ułatwiły zostanie w miejscu. Nie był w stanie się ruszyć, a w niektórych kręgach zostałoby to odebrane jako odwaga, a nie totalny paraliż. Nie sięgnął jednak jeszcze ani ogona, który drgnął nerwowo, ani gardła terminatora. – Więc. Przykro mi bardzo. Ale się nie dowiesz rzeczy dzisiaj. Nie ze mną.
In the { fullmoon's } light — I listen. to the stream— andin between the silence. . . . . . . . . . . .ˏˋ°•*⁀➷hear you callingme But I don't know whereI am. . . . . . . . . . . .and I don'ttrustwho I've been ╭────── · ☾ · ──────╮ And if I comehome . . . how will I everleave? ╰────── · ☾ · ──────╯
Księżyce: 38 Mistrz: Spadające Niebo Płeć: kocur Matka: Tupocząca Gwiazda, Brzozowa Drzazga Partner: Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą
szeroki, niski, o długim, kręconym futrze barwy czekoladowej pręgowanej klasycznie. Biel na łapach, brzuchu, ogonie oraz pysku. Oczy bladoniebieskie.
nieśmiała, przyjaźnie nastawiona do świata istotka, która stara się iść przez życie pewnie i z uśmiechem na twarzy
Ślimacza Skorupka [S], Tygrys [GK] i reszta
***
Granica z Klanem Rzeki. Tutaj jeszcze nikogo nie poznał. Ale nie, żeby bywał w tym miejscu jakoś przesadnie często. Głównie na patrolach, czyli z czystej powinności, bo jeżeli chodzi o spacery, raczej trzymał się terenów Klanu Gromu. Rzadko wychodził samotnie dalej, musiał mieć do tego naprawdę dobry humor. A dzisiaj chodziło mu się wyjątkowo przyjemnie, więc pomyślał, że zahaczy o te okolice. Dzień trwał w najlepsze, a słońce górowało wysoko na niebie, więc miał jeszcze dużo czasu, by wrócić przed zmrokiem.
Pomyślał sobie, że może dobrze będzie coś upolować w międzyczasie. Chociaż jedną, małą piszczkę, by połączyć przyjemne z pożytecznym, skoro już tutaj jest. Napotkał na swojej drodze niewielkiego zająca i początkowo wszystko szło dobrze, ale w pewnym momencie jego obecność zdradził podmuch wiatru. Niczego niespodziewające się zwierzę momentalnie zerwało się do ucieczki, ale Kornik nie zamierzał się poddawać. Ruszył biegiem w ślad za zającem i gonił go aż do samej granicy, stopniowo zmniejszając odległość dzielącą go od zwierzęcia. Zapach Klanu Rzeki stawał się coraz bardziej intensywny, jednak wojownik, skupiony na swoim celu nie do końca zdawał sobie z tego sprawę... No i kaplica! Przekroczył niewidoczną barierę, zatrzymując się niedaleko za nią. Z martwym zającem pod łapami, rzecz jasna! Po tym, jak go zagryzł, oblizał krew na brodzie, uniósł głowę, a następnie rozejrzał się, z nutką zdezorientowania i obaw. Bo chyba nie powinien tutaj stać, szczególnie ze świeżą zwierzyną. To może źle wyglądać w oczach kogoś, kto akurat postanowi tędy przejść. Cholercia. Chwycił szybciutko zająca, a następnie zaczął się wycofywać, obserwując otoczenie. Nikt nie widział, prawda?
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Trudno było spędzać Kałużowej Dolinie czas w Obozie, dlatego całkiem dużo chodził po terenach Rzeki. Przynajmniej przy okazji mógł się upewnić, czy nie dzieje się tu nic niebezpiecznego dla innych kotów. Przynajmniej w ten sposób mógł się przydać innym.
A teraz najwyraźniej rzeczywiście coś się działo, bo przed jego oczami znalazł się kot, którego nie powinno tu być.
Wspomnienia z samotnikami na terenach Rzeki nie należały do najprzyjemniejszych, o czym przypominała spora blizna na szyi wojownika. Ostrzeżenia przed kolejnymi niebezpiecznymi kotami, które próbowały się tu dostać, wygłoszone na Zgromadzeniu również nie zachęcały do zaprzyjaźniania się z kimś, kto przekraczał granice. Jednak od tego konkretnego kota czuć było od razu zapach Gromu, co sprawiało, że był to trochę inny przypadek. Czy się pomylił? Specjalnie jednak łamał zasady? Wyglądał na zbyt dużego, by jeszcze nie wiedzieć tak podstawowych informacji o działaniu klanów. Nie ważne, przynajmniej atakowanie go od razu schodziło na drugi plan. Co nie oznaczało jednak, że Kałuża miała ochotę na akurat takie spotkanie w tym momencie. - To nie wygląda na twoje tereny. - Odezwał się dość poważnym głosem w stronę brązowego kocura. Zatrzymał się w pewnej odległości od niego, przyglądając uważnie, na wypadek, gdyby miało się to okazać tą gorszą opcją i jednak miał on jakieś złe zamiary.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to