Logo Artemidy
Ukryty Pagórek
Czyli trafiłam! wykrzyczane przez nieznajomą, jedynie podnosi płomykowy poziom zaciekawienia tajemniczą postacią. Czyżby przypadkiem spotkał dawną członkinię klanu Wichru, która z jakichś przyczyn się oddaliła, a teraz odnalazła drogę do domu? Czy może czarno-biała przychodzi tutaj z jakimś interesem? Zaraz po tej myśli docierają do niego dalsze słowa dobiegające zza granicy, skądinąd frapujące. Odwiedziny, naprawdę? Czy to nie trochę lekkomyślne? Zresztą - dziadka? Czyli kogo?
O cokolwiek dokładnie chodzi, zainteresowanie się jej losem to tylko przejaw podstawowej kultury osobistej oraz uprzejmości, doprawdy. Jak i dbanie o dobro klanu, rzecz jasna, bo nikt nie chce podejrzanego indywiduum o nieokreślonych intencjach kręcącego się przy granicach. A że to akurat Płomienna Łapa ma okazję zapewnić samotniczce towarzystwo i rozmowę, to nieistotny szczegół. Przecież nie oddali się teraz w poszukiwaniu najbliższego patrolu. Niepotrzebna strata czasu, który kotka może wykorzystać na ucieczkę. I po co? Jest młody, jest terminatorem i brak mu doświadczenia, ale nie jest idiotą. Poradzi sobie.
Marszczy pysk w zastanowieniu słysząc jej propozycję. Przechodzenie na tereny niczyje, wiążące się z jednoczesnym zbliżeniem do starszej od niego samotniczki, brzmi jak plan samobójczy. Z drugiej strony, rozmowa w ten sposób nawet nie tyle, że jest niepraktyczna - jest bardzo ryzykowna. Ile takich krzyków pozostanie bez echa, nim zjawią się wojownicy? W gruncie rzeczy buras nie zastanawia się długo. Kilkoma zgrabnymi susami złazi z pagórka, z którego widać go jak na dłoni, a po kilku uderzeniach serca staje ze trzy lisie długości od nieznajomej. Już podczas truchtu ogon kocura unosi się delikatnie i układa na kształt więdniejącego kwiatka, a ciemniejsza końcówka podryguje. Znalazłszy się bliżej, Płomienny staje prosto. Przednie łapy trzyma na równej linii jedna obok drugiej, natomiast tylne pozostają w pewnej odległości od siebie. Kolorowe oczka terminatora bystrym spojrzeniem lustrują z bliska sylwetkę starszej kotki. I to sporo starszej, teraz to widzi.
- Odwiedziny, hę? - rzuca dość ostro, ale szeroki uśmiech kota sugeruje dobre intencje. Jest ciekawy, to wszystko. Nie do końca ufny, jednak daleko mu do paranoi. Jeśli już, paranoję kieruje w stronę Wichrowych, wysoko tytułowanych kotów. - Nie zbliżaj się za bardzo, to nie będę zmuszony wzywać pomocy. No, to o jakim dziadku mowa? Kim on jest?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czas płynął nieubłaganie. Nie dało się go cofnąć, nie dało się go w żaden sposób zatrzymać, nie dało się go zmienić, choć czasami Toń naprawdę tego chciał i o tym marzył, chociaż liczył na to, że to się uda, że jakoś po prostu pozostanie w miejscu, bez dalszego zastanawiania się nad tym, co dalej. Tak jednak być nie mogło, nie dało się powstrzymać życia w jego pędzie, w jego zmianach i problemach, jakie ich spotykały. Nie mógł również nic poradzić na to, że Lawenda była teraz przywódczynią, miała swoje obowiązki, a on szanował to ze wszystkich sił, choć czasem jego serce tęskniło do tych wycieczek i spotkań nad Topiołkami, które ich połączyły. Nie mogli już chwytać w łapy chmur, nie mogli robić wielu rzeczy, jakie dawniej przychodziły im z taką łatwością, a on dodatkowo coraz bardziej się starzał, aczkolwiek zachowywał pełnię świadomości, był wciąż silny i potrafił o siebie zadbać, zaś zdobyta przez czas wiedza, nie ulatniała się z jego głowy. Nie był zatem niedołężnym starcem, ale zdawał sobie sprawę z tego, że życie pędzi przed siebie, zmieniając swoje barwy coraz mocniej i mocniej, a on faktycznie nie był w stanie go zatrzymać. Wiedział również, że jest coraz bliższy tego, by spotkać Łososia, by zobaczyć się z Jeżyną i zapewne mnóstwem innych kotów, które kiedyś kochał, a które odeszły już dawno z tego świata. Na razie jednak bardziej niż do nich, tęsknił do Lawendy.
Czekał na nią w jednym z miejsc, w których zwykli się spotykać, a przy jego łapach leżała świeżo wyłowiona ryba. Jego puszyste futro skrywało nieco szczuplejszą niż do tej pory sylwetkę, ale nie przejmował się tym. Wiedział, że głód nie był już aż tak wielki, a więcej czasu spędzając na grzaniu się w słońcu, tracił mniej sił, co prowadziło do prostej konkluzji, iż nie musiał aż tyle polować. Niemniej jednak dla Lawendy zawsze miał jakiś podarek. Kwiatów jeszcze nie wiedział, liście dawno temu już przegniły, wybrał więc coś innego, co mogło napełnić żołądek zdecydowanie zajętej przywódczyni, licząc na to, że kocica doceni ten gest, a kto wie, być może nawet spodobają jej się mieniące się w słabych promieniach słońca łuski. Uśmiechnął się do siebie na tę myśl, poruszając lekko swymi śmiesznymi uszami i nasłuchując odgłosów, mając nadzieję, że kocica zdoła do niego dotrzeć tego dnia.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawenda spieszyła się na spotkanie z Tonącym Słońcem. Trochę minęło od czasu, odkąd się ostatnio widzieli. Obowiązki ją pochłaniały i ogólnie ostatnimi czasy dużo rzeczy działo się w Klanie. Córka Mknącego Ptaka ma wrażenie, że jeśli choć na chwilkę zostawi Wichrzaków samych to coś przeskrobią. Już miała jedną ucieczkę kociaków poza Obóz, potem dwójka kociaków wtargnęła do jej legowisk błagając ją, aby pozwoliła im pójść przed Kolczasty Łuk, aż w końcu kociaka, któremu ból sprawia przyjemność. Do tego wszystkiego jeszcze Barwna Ścieżka zaginęła i o jej zniknięciu wiedział jakiś tajemniczy Samotnik Szkiełko, który nie wiadomo skąd posiadał te wiedzę. Oprócz Zastępczyni również przepadła jej siostra Zaćmiony Księżyc oraz Żółtooki. Jedynymi w miarę pozytywnymi wydarzeniami było Zgromadzenie wszystkich Klanów, na którym poznała osobiście koty o najwyższych rangach oraz pokonanie bez ofiar borsuka. Szkoda tylko, że ten drapieżnik pozostawił na jej pięknym ciele dwie poważne rany na policzku i szyi. Jeszcze się nie wygoiły i Lawenda ma nadzieje, że nie pozostaną jej blizny.
Jak tylko Lawendowa Gwiazda zobaczyła znajome futerko to natychmiast przyspieszyła kroku. Nie mogła doczekać się tego spotkania! Musi opowiedzieć partnerowi o ostatniej ceremonii na której mianowała aż pięciu terminatorów, w tym jednego jej oraz Biały Puch na Zastępcę! Do tego musi koniecznie poinformować go o nowym Klanie Pożogi, który osiedlił się na Ziemiach Niczyich. Lawenda osobiście rozmawiała z ich Przywódcą, który zaprosił ją na spotkanie.
- Tonące Słońce! Witaj, kochanie!- przywitała się cała uradowana i wtuliła swój zdrowy policzek w puszyste futerko partnera mrucząc przy tym głośno. Kątem oka dostrzegła, że Toń ma dla niej niespodziankę w postaci ryby. Uroczę, że chciało mu się ją złowić specjalnie dla niej.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń uśmiechnął się ciepło, kiedy tylko dostrzegł Lawendę, ale nie wybiegł jej naprzeciw, by nie naruszać przypadkiem granicy. Domyślał się oczywiście, że nie spotkałaby go za to żadna kara, ale mimo wszystko wolał nie pchać łap tam, gdzie nie powinien, wolał trzymać się pewnych granic, by jednocześnie okazać szacunek, jakim darzył Klany, czy raczej ich zasady. Wolał również nie narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo, czy podważać autorytetu Lawendy, w końcu nie na tym mu zależało. Chciał, żeby mogła spokojnie prowadzić Wicher, żeby koty pod jej rządami niczego się nie obawiały, by dzielnie stały u jej boku, zarażając się przy okazji jej optymizmem, radością i ciepłem, jakie nosiła w sercu. W jego mniemaniu kocica była również dzielna i silna, więc był przekonany, że spoglądający na nią członkowie Klanu Wichru widzieli w niej naprawdę dobrą Gwiazdę, za którą chcieli podążać. Dlatego też właśnie sam stał w cieniu, nie zamierzając nigdzie jej porywać, choć czasem jego młodzieńcze serce pragnęło tego ponad miarę, ponad wszystko, co znał do tej pory, ponad wszystko, czego zaznał w czasie tych niemalże stu księżyców życia.
- Lawendo - zamruczał w odpowiedzi i zaraz, kiedy tylko było to możliwe, po czułym powitaniu i tym, jak polizał ją pomiędzy uszami, przyjrzał się jej uważnie. - Co się stało? - zapytał od razu, dochodząc do wniosku, że nie ma sensu unikać tematu, a domyślał się, że kocica i tak miała mu, jak zazwyczaj, sporo do opowiedzenia. Chciał jednak upewnić się najpierw, że wszystko było z nią w porządku.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeszcze przed chwilą Lawenda miała wszystko poukładane w głowie. Wiedziała od czego zacząć, a nawet wymyśliła liczne scenariusze ich wspólnej rozmowy. Teraz ma pustkę w głowie. Po parunastu uderzeniach serca niebieska kotka postanowiła opowiedzieć skąd ma ranę, aby później przejść do tego jak bardzo zawiodła się na Polnej Gwieździe.
- Borsuk był na naszych terenach. Zabił moją siostrzenicę i wysłałam specjalny patrol, aby się zajął drapieżnikiem. Było tak ciężko, że prosili o wsparcie i ruszyłam na pomoc. Długo walczyliśmy i ostatecznie zakopaliśmy borsuka w norze. Oprócz ran nikomu nic się nie stało- zrelacjonowała atak na borsuka i odruchowo dotknęła swojej rany na policzku. Znowu zaczęła rozmyślać o tym czy do końca życia pozostanie jej blizna. Lawenda wzięła głęboki oddech i postanowiła nie zamartwiać się na zapas. Ma cieszyć się obecnością Tonącego Słońca, a nie przejmować się swoim wyglądem. Zresztą, Toń i tak ją kocha i będzie kochać z blizną oraz bez.
- Wyobraź sobie, że ten borsuk przybył z terenów Klanu Cienia i Przywódca nas nie ostrzegł. Powiedział o tym jak już było po wszystkim na Zgromadzeniu- wyżaliła się partnerowi. Bolało ją bardzo, że Polna Gwiazda nie powiadomił ich o tym wcześniej. Przez to jej siostrzenica, Jagodowa Gałązka straciła życie.
- W dodatku Klan Rzeki wiedział o pożarze i nawet nie zapytał jak się trzymamy, nie wspominając o zaproponowaniu pomocy! Była susza, głód, pożar, straciliśmy tyle kotów...- kontynuowała swoje żale. Następnie uśmiechnęła się i postanowiła już nie zamęczać Tonącego Słońca swoimi urazami. Mają miło spędzić czas.
- Ale ten... Poznałam innych Przywódców i ogólnie fajnie było na Zgromadzeniu. Każdy opowiadał, co się w jego Klanie dzieje, oczywiście pozytywnie. Wszyscy patrzyli na siebie z dystansem. Niesamowite doświadczenie- oznajmiła wesoło. Mimo, że Zgromadzenie nie było dla niej jakoś wyjątkowo przyjemne ze względu na stres przed wystąpieniem i ogólnie presję, aby dobrze wypaść to jednak z perspektywy czasu całe wydarzenie wydaje się być zabawne. Lawenda znów otworzyła pyszczek, aby zabrać głos, jednak stwierdziła, że powinna dać szansę partnerowi, aby powiedział, co u niego słychać. Musi się pilnować, bo w przeciwnym razie zagada Tońka na śmierć.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń martwił się nieco tym, co mogło się wydarzyć, ale nie mówił nic, ostatecznie nie wiedział, co się stało, jak to wszystko wyglądało i po prostu słuchał, wiedząc doskonale, że później będzie mógł spróbować coś Lawendzie poradzić albo z nią podyskutować o tym, co mogła zrobić w przyszłości, by zminimalizować problemy, jakie ją jeszcze mogły czekać. Oczywiście, nie istniało coś takiego, jak uniwersalne rozwiązania, nigdy nie dało się przewidzieć, co miało się wydarzyć w przyszłości, ale mimo wszystko nad pewnymi kwestiami mogli pochylić się wspólnie i wyciągnąć wnioski. Samotnik zmarszczył lekko brwi, słuchając tego, co kocica miała mu do powiedzenia, jednocześnie lekko kiwając głową, ale nie wtrącając się, dochodząc do wniosku, że woli poznać całą historię, by wiedzieć, co może jej poradzić.
- Sądzę, Lawendo, że może się to wiązać z brakiem wypracowania dobrych relacji pomiędzy Klanami albo brakiem zaufania, to również możliwe. Równie możliwe jest to, że każdy z przywódców uważa, że powinien zająć się tylko własnym Klanem. Co z tym zrobisz, jest już twoją wolą, ale nie powinnaś oczekiwać od kogoś pomocy tylko dlatego, że sama masz dobre serce i zrobiłabyś coś dobrego dla innych. Musisz o tym pamiętać - powiedział łagodnie, ale dość poważnie, jak na siebie, patrząc uważnie na swoją partnerkę, zastanawiając się jednocześnie, jak ta czuła się w roli przywódczyni i czy to było faktycznie coś, czego pragnęła i oczekiwała od życia, czy wręcz przeciwnie. Wiedział, że jej życie nie było łatwe, że przejmowała się wieloma sprawami, a jako Gwiazda musiała pamiętać, że dobro Klanu znajduje się ponad wszystkim.
- Jak ich odbierasz? Być może Zgromadzenie było czymś dobrym, co pozwoli wam w takim wypadku na znalezienie porozumienia? - spytał, ciekaw jej opinii, jednocześnie uważając, że powinni pomówić również o ważnych kwestiach, o istotnych tematach, a nie tylko skupiać się na powierzchownej radości, w końcu nie na tym polegał ich związek, był gotów wspomagać ją we wszystkim, co jej dotykało.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niebieska kotka zgadzała się z tym, że pomiędzy Klanami nie ma wypracowanych dobrych relacji. Owszem, pojedyncze koty przyjaźnią się między sobą, ale to tyle. To w głównej mierze Przywódcy powinni mieć dobre kontakty, aby się wspierać. Co do oczekiwania pomocy, to Lawenda nie do końca podzielała zdanie Tonącego Słońca. Uważała, że nie powinno się być takim egoistą i w ogóle nie pomóc. W ich przypadku nie chodziło o jakąś błahostkę tylko o pożar na terenach, który mógł mieć poważniejsze konsekwencję, a nie tylko parę ofiar. Mogło dojść do spalenia Obozu i śmierci z połowy Klanowiczów!
- Niby racja, ale i tak przykro, że inni patrzyli na nasze nieszczęście - oznajmiła smutnym głosem i wzięła głęboki oddech. Ona na pewno nie zostawi innego Klanu w potrzebie, będzie gotowa pomóc. Może dzięki temu zarazi innych swą dobrodusznością? Na tę myśl Lawenda zamruczała głośno i polizała Toń po policzku.
- Polna Gwiazda był bardzo miły podobnie jak Żubrza Gwiazda. Czerwona Gwiazda tylko była taka zdystansowana. Odebrałam ją tak, jakby czuła się lepsza od innych. Wyglądało to na to, że może robić co chce i wszystko jej wolno. Nie wydaje mi się, aby to Zgromadzenie przyczyniło się do jakiś porozumień. Powiedzmy, że na razie było to badanie gruntu. Jedynie Lśniąca Sadzawka z Truskawkowym Gąszczem zawarły umowę odnośnie ziół - przedstawiła swoje odczucia i jak ocenia zgromadzenie. Całe to wydarzenie było bardzo oficjalne i czuć było napięcie, gdyż każdy chciał wypaść jak najlepiej i przedstawić swój Klan w dobrym świetle.
- A słyszałeś o Klanie Pożogi?- zapytała podekscytowana. Musiała już poruszyć ten temat, bo nie mogła się doczekać, aby opowiedzieć o nim Tonącemu Słońcu. Jeśli nie słyszał na pewno będzie zaskoczony co tu się teraz porobiło!
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń słuchał wciąż uważnie tego, co kocica miała do powiedzenia i przy okazji westchnął cicho, dochodząc do wniosku, że mimo wszystko Lawendą należy nieco mocniej potrząsnąć, że należy pokazać jej, iż świat nie jest niestety przygotowany na jej dobre serce. Pamiętał, jak pewne rzeczy kończyły się, gdy ktoś dawał siebie na łapie, wiedział, do czego to prowadziło, więc potrząsnął w końcu łbem, a pomiędzy jego brwiami pojawiła się lekko zmarszczka, która objęła również jego nos, pokazując, że nie do końca zgadzał się z tym, o czym mówiła partnerka.
- Lawendo, wiem, że to nie jest dla ciebie łatwe, ale nie możesz tak myśleć. Skoro nic nie zrobili, to nie zamierzali tego najwyraźniej robić i nie sądzę, by to, że ktoś jest miły, miało coś zmienić. Musisz stać się... jak jeż. Musisz mieć kolce, którymi będziesz mogła się bronić, nawet jeśli twoje serce pozostanie delikatne, inaczej pozostali przywódcy mogą dojść do wniosku, że mogą wykorzystywać Klan Wichru - powiedział poważnie, patrząc uważnie na kocicę, zastanawiając się, dlaczego życie było takie, a nie inne, dlaczego to właśnie ona musiała nosić na barkach ciężar całego Klanu, będąc jednocześnie naprawdę dobrym kotem, który był skłonny przychylić wszystkim nieba. Odetchnął głęboko, a potem spojrzał wprost w jej oczy. - Pamiętaj, że cokolwiek by się nie działo, twój Klan jest najważniejszy, twoi wojownicy i terminatorzy nie powinni poświęcać się za innych, jeśli nic to nie przynosi. Możesz wyciągnąć pierwsza łapę, ale pamiętaj, że pewnego dnia możesz się przekonać, iż wsadziłaś ją w gniazdo pszczół. Mam nadzieję, że twój Klan jest już w lepszym stanie, że jest silny, bo to jest teraz naprawdę ważne - dodał jeszcze i chociaż chciał być spokojniejszy, czulszy, chociaż nie chciał być aż tak poważnym, wiedział, że nie może postąpić inaczej, wiedział, że musi pokazać swojej partnerce własne spojrzenie na sprawę i przekazać jej tę swoistą mądrość, jakiej nabrał w życiu, licząc na to, że rozważy to, co miał do powiedzenia.
- [b]Klan Pożogi?{/b] - spytał, znowu marszcząc nos i zaraz pokręcił łbem na znak, że nie ma pojęcia, o czym mowa.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z pierwszymi słowami Tonącego Słońca Lawendowa Gwiazda się w pełni zgadzała. Oczywiście, że nic nie zrobili i nawet nie zamierzali. Ciekawiło ich tylko, co się u nich działo i jakie miało to konsekwencję, czy przypadkiem nie osłabiło ich znacznie, aby móc zaatakować. Z dalszą wypowiedzą również Lawenda się zgadzała. Ona już jest jak jeż, kiedy trzeba potrafi pokazać kolce, przynajmniej tak jej się wydaje.
- O nie, do tego nie dopuszczę! Nikt nie będzie wykorzystywał Klanu Wichru!- oznajmiła stanowczo. Pomaganie pomaganiem, ale wykorzystywać to już się nie da! Wszystkie działania jakie podejmie jej Klan będą w granicach zdrowego rozsądku.
- No, tak...- odparła wzdychając ciężko. Tonące Słońce ma rację. Jej Klan jest najważniejszy i tylko na nim powinna się skupić, na jego potrzebach oraz zmartwieniach. Nie powinny obchodzić ją problemy innych Klanów. Tylko ona tak nie potrafi. Nie umie patrzeć na cierpienie innego kota z boku... Po zaledwie paru uderzeniach serca Lawenda wyraźnie się ożywiła, a oczy zabłyszczały jej radośnie.
- Jest! Już nie pamiętam, kiedy ostatnio był tak silny! Ostatnio mianowałam pięciu terminatorów na wojowników! Jeszcze nie dawno miałam problem z rozdawaniem uczniów, bo każdy mistrz miał minimum dwóch, a teraz to braknie kociąt do szkolenia!- opowiadała z entuzjazmem o swoich Klanowiczach. Cieszyła się bardzo, że w Wichrze wreszcie nadeszły dobre czasy. Co prawda dochodzi do tajemniczych zaginięć, ale oprócz tego wszystko zmierza w dobrym kierunku.
- Są to koty, które zjednoczyły się pod przywództwem Rojst. Zajęły obecne tereny Kamiennych Pazurów i nazwali to miejsce Milczącą Ostoją. Chcą żyć podobnie jak my, na wzór czterech Klanów. Rojst spotykał się z Przywódcami osobiście i opowiadał o swoim Klanie!- opowiadała podekscytowana. Czekała na to, aby podzielić się takimi wieściami z Tonącym Słońcem.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń uśmiechnął się lekko do Lawendy, kiedy ta zapewniła, że nie pozwoli, by ktokolwiek wykorzystywał Klan Wichru i skinął łbem na znak, że przyjmuje jej słowa, przy okazji ciesząc się z nich. Niemniej jednak przestrzegł raz jeszcze kocicę, przypominając jej, że naprawdę inni czasami wspaniale ukrywają swoje prawdziwe intencje, więc powinna być niesamowicie ostrożna. Nie chciał, żeby spotkało ją coś złego, ale nie chciał również, by przez to wydarzyło się coś, przez co jej Klan się od niej odwróci. Nie tylko z powodu Lawendy, ale również z uwagi na to, że cały Wicher stałby się wtedy niesamowicie słaby i podatny na wszelkie wpływy i ataki, czego zupełnie im nie życzył. Zaraz jednak uśmiechnął się, kiedy partnerka zaczęła opowiadać mu o nowo mianowanych kotach, co zawsze było czymś, co cieszyło jego serce.
- To doskonale, Lawendo, cieszę się, że radzicie sobie tak dobrze. A co z twoim zastępcą? - zapytał jeszcze, przekrzywiając nieznacznie łeb, bo mimo wszystko to była równie niesamowicie istotna kwestia, w końcu Gwiazda nie była zbyt silna, jeśli nie była należycie wspierana, nie tylko przez wojowników, nie tylko przez terminatorów, potrzebowała również kogoś, kto zawsze będzie stał u jej boku, kto ją wspomoże i kto właściwie ją poprowadzi; potrzebowała mieć kolce, jeśli była łagodna i potrzebowała łagodności, jeśli jej język potrafił ranić każdego. Toń zaś wierzył w to, że jego partnerka miała wsparcie w członkach swego Klanu i liczył na to, że dzięki temu wszystko w Wichrze będzie układało się jak najlepiej. Na jej kolejne słowa zmarszczył lekko nos.
- Uważaj, Lawendo - zaczął łagodnie. - To brzmi ciekawie i kiedyś sam również marzyłem, by doprowadzić do czegoś podobnego, ale nie byłbym mimo wszystko nad wyraz optymistyczny. Jeśli faktycznie chcą żyć tak, jak wy, być może dojdziecie do porozumienia, ale jestem pewien, że pojawi się wiele niechęci i nieufności. Na twoim miejscu nie byłbym nazbyt entuzjastyczny. Rozmawiałaś już o tym ze swoimi wojownikami? - zapytał, spoglądając mimowolnie w stronę, w której znajdował się nowy Klan, zastanawiając się, czego ci mogą chcieć i czy faktycznie ich zjednoczenie się ma sens, czy doprowadzi do czegoś dobrego, czy czegoś wręcz przeciwnego, co oczywiście też było możliwe. Nikomu nie życzył źle, ale życie nauczyło go, by jednak był uważny.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córka Czyżykowego Głosu przytakiwała Tonącemu Słońcu, gdy ten ponownie ją przestrzegał. Obiecała mu, że będzie uważna oraz ostrożna i nie da się prowadzić za nos. Bardzo wierzyła, że tak jak mówi tak będzie. Prawda jest niestety taka, że posiada tak dobre serduszko, że łatwo owinąć ją wokół palca. Przeważnie ma jak najlepsze zdanie o kimś i usprawiedliwia złe zachowania. Oczywiście są tego pewne granice. Ostatnio Lawenda przekonała się na własnej skórze, że kot, któremu ufała, myślała, że zna go dobrze, gdyż dokańczała mu trening potrafił ją tak zawieść. Nie mogła uwierzyć, że Gronostajowy Syk ambitny i mądry kocur znęca się nad znajdkami Szyszkowego Ogona. Nawet nie zdążyła z nim porozmawiać na ten temat, gdyż ten zaginął.
- Biały Puch nią została. Nie miałam wtedy za dużego wyboru. Była najlepszą kandydatką, nie żałuje swojej decyzji- powiedziała wyraźnie ożywiona tym tematem. Prawda jest taka, że Pijaweczka jest kochaną koteczką i obie stanowią słabe połączenie, gdyż obie mają za mięciutkie serduszka. Może im być ciężko z problematycznymi jednostki, ale na szczęście obecnie takich nie ma. Wszystkie kłopotliwe osobniki albo zniknęły bez śladu albo zginęły. Po słowach Tonącego Słońca cały zapał Lawendy opadł. Myślała, że on też będzie tym faktem podekscytowany, jednak podszedł to tego z dozą ostrożności, co jest słuszne. Niebieskiej kotce trudno przyznać, że wojownicy są przeciwko Klanowi Pożogi, a raczej ich wspólnego sojuszu.
- Tak, część nie jest zachwycona, a części jest to obojętne lub po prostu przyjęli to do wiadomości. Myślisz, że naprawdę mogą być niebezpieczni?- odparła i wbiła swój wzrok w ziemię. Dla niej Rojst wydawał się być miły kotem z dobrymi intencjami. Podziwiała go za to, że zjednoczył koty i się nimi zaopiekował i niestety, tylko ona tak myśli. Wszyscy widzą w Klanie Pożogi to, co najgorsze.
- A co u ciebie słychać? Może... może zastanawiałeś się nad pewną sprawą?- oznajmiła i zamruczała głośno wtulając się w futerko Tonącego Słońca.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń zawsze martwił się o Lawendę właśnie z powodu jej dobrego serca. Była wspaniałą kocicą, ale obawiał się, że w jej otoczeniu mogły być koty, które byłyby w stanie zrobić jej krzywdę z powodu tego, że ona podchodziłaby do nich z sercem na łapie. To go przerażało, to powodowało, że zawsze dokładnie o wszystko ją wypytywał, nie tylko ciekaw zmian w świecie, nie tylko ciekaw tego, co się dzieje w Klanie Wichru, ale przede wszystkim chcąc mieć pewność, że z nią wszystko jest w porządku. Bywały dni, kiedy żałował, iż nie należą po prostu do tego samego Klanu, ale nie mógł się nad tym rozwodzić. Było, jak było, nie miał szans tego odmienić, starał się zatem zrobić wszystko najlepiej na poziomie, który był dla niego w ogóle osiągalny.
- Opowiesz mi o niej coś więcej? Jestem bardzo ciekaw, jaka ona jest - poprosił jeszcze, gdy mówiła o zastępczyni, uśmiechając się przy okazji ciepło, bo temat ten wydawał mu się zdecydowanie przystępny i całkiem miły, a poza tym naprawdę był ciekaw, jak sprawy się miały. Jaka była ta kocica? Czy równie dobra i delikatna, jak przywódczyni? To była dość fascynujące zagadnienia i dla niego mimo wszystko ważniejsze, w pewnym sensie, niż rzeczony Klan Pożogi.
- Tak, Lawendo, obawiam się, że mogą. Znam koty, które pochodzą z osiedla dwunogów, słyszałem dostatecznie wiele, by mimo wszystko mieć się na baczności. Wiesz dobrze, że wiele kotów potrafi pięknie mówić, ale tak naprawdę jedynie ostrzy pazury, by je w ciebie wbić - powiedział, kręcąc łbem i westchnął cicho. - Gdzie są ich ziemie? Chętnie się tam wybiorę i przekonam się na własne oczy, o czym mowa - powiedział jeszcze.
Zamilkł po pytaniu Lawendy, doskonale wiedząc, o co go pytała i polizał ją pomiędzy uszami, czując doskonale, jak mocno bije mu serce. Zamknął oczy, bojąc się nieco odpowiadać, bo wiedział, jakie niosło to ze sobą konsekwencje, ale jednocześnie miał wrażenie, że mógł czasem być nieco samolubny, jeśli można było to w ogóle tak nazwać.
- Żyję spokojnie i mam dostatecznie wiele czasu, by myśleć o tak ważnych sprawach - powiedział. - Jeśli tylko uważasz, że twój Klan sobie poradzi, że ty sobie teraz poradzisz...
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawendowa Gwiazda na chwilę zamyśliła się, aby zebrać wszystko, co wie na temat Białego Puchu. W sumie nie miały ze sobą głębszych relacji, ale tak samo było z Barwną Ścieżką. Kotki się nie znały, a mimo to do pewnego momentu ich współpraca była owocna. Szkoda, że Żmija zniknęła. Teraz jak nie ma Przebiśniegowego Zagajniku oraz Różanej Łapy to na pewno doszły by do porozumienia, o ile sojusz z Klanem Pożogi znowu by wszystkiego nie zepsuł.
- Zacznę od tego, że to córka Malinowego Nosa oraz siostra Porywistego Wiatru, także jej rodzina jak widać często zajmuje zaszczytne stanowiska. Sama Biały Puch jest miłą kotką, trochę jest nieśmiała, ogólnie potrafi zachować spokój i ze wszystkimi o wszystkim porozmawiać. Jeśli trzeba umie też sprzeciwić się i wyrazić własne zdanie. Już udało jej się zażegnać konflikt na ceremonii i powymierzała kary. Co prawda widać było, że nie przyszło jej to łatwo, ale do tego jeszcze przywyknie- opowiedziała o swojej Zastępczyni. Według Lawendy spisuje się ona świetnie. Udziela się w życiu Klanowym i kiedy trzeba potrafi odpowiednio zareagować i wymierzyć karę.
Niebieska kotka zrobiła wielkie, przestraszone oczy słuchając tego, co mówi Tonące Słońce. Wierzyć jej się nie chciało, że Klan Pożogi miałby być zły. Zresztą, co ona może tak naprawdę wiedzieć o tych kotach. Z Samotników zna tylko Tońka i dużo słyszała o Krzywusze, nie zdaje sobie z prawy z tego jacy mogą być inny przedstawiciele tej rangi.
- Okolice Leśnych Ostępów i Kamienne Pazury. Naprawdę chcesz ich poznać?- odparła nieśmiało i mocniej wtuliła się w futerko partnera. Chciała dodać, że nie chce, aby szedł tam sam, bo będzie się bardzo martwić, ale to zaprzeczałoby temu, że przecież ufa Pożodze. A co jeśli się jednak myli i oni zrobią krzywdę Tońkowi? Nigdy sobie tego nie wybaczy! Wtedy na pewno zerwie sojusz, a nawet spróbuje się z pomocą innymi Klanami o wygnać intruzów z lasu!
Lawenda oczekiwała w napięciu na odpowiedź Tonącego Słońca. Bardzo pragnie zostać matką, bez względu na to czy okoliczności będą sprzyjać czy nie. Teraz oczywiście nie sprzyjają, bo Klan nie jest zadowolony z podjętych przez nią decyzji, ale prawda jest taka, że zawsze będzie jakieś ,,ale". Pierwsze słowa sprawiły, że niebieska kotka napięła całe ciało i patrzyła swoimi szmaragdowymi oczami w ślepia Tonącego Słońca. Nie mogła się doczekać do jakich wniosków ostatecznie doszedł, skoro długo nad tym rozmyślał.
- Poradzę sobie! Klan też!- odpowiedziała bez chwili namysłu. Na tę chwilę i na kocięta jest przygotowana odkąd pierwszy raz poruszyli ten temat. Bardziej gotowa nie będzie.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń wysłuchał z przyjemnością tego, co kocica miała do powiedzenia na temat swojej zastępczyni, bo mimo wszystko było to coś, co go cieszyło. Wiedział, że dzięki takiej jednostce u boku Lawendy, mógł nieco mniej się o nią martwić, ale zdecydowanie nie zamierzał uznawać, że wszystko jest w porządku. To nie było tak, że zamierzał później przestać pytać, że zamierzał później przestać się starać i słuchać tego, co miała mu do powiedzenia. Teraz jednak pokiwał tylko łbem na znak, że przyjmuje te wszystkie wyjaśnienia i zaraz poruszył swymi zabawnymi uszami, gdy usłyszał kolejne słowa kocicy.
- Tak, Lawendo. Uważaj na nich i na to, co im obiecujesz, wiem, że wierzysz w ich dobre intencje, ale to może być niebezpieczne i chciałbym, żebyś miała to na uwadze. Pamiętaj, że cokolwiek się stanie, to Wicher jest najważniejszy, to te koty muszą być dla ciebie na pierwszym miejscu. Czasami może nam się wydawać, że coś jest dobre, że jest najlepszym możliwym rozwiązaniem, ale potem okaże się, że to tylko nasze odczucia - powiedział na to łagodnie, aczkolwiek dość jak na siebie stanowczo, mając nadzieję, że mimo wszystko Lawenda nie będzie miała mu tego za złe. Wiedział, że miała dobre serce i czasami wydawało mu się, że aż za dobre, co mogło wpędzić ją w kłopoty.
Kolejny poruszony przez nich temat powinien go niejako uspokoić, ale tak naprawdę stanowił dla niego coś niesamowicie ważnego, coś, co powodowało, że często zastanawiał się, czy aby na pewno wybrali dobrą drogę. Chciał jednak, by Lawenda była szczęśliwa, sam również chciał mieć kocięta, choć czuł ból na myśl, że nie zobaczy nigdy, jak te dorastają, a i nie przypuszczał, żeby były skore do tego, żeby z nim rozmawiać. Ostatecznie nie będzie go przy nich, gdy będą małe. Był niewątpliwie rozdarty, a jednocześnie wiedział, że podjął już decyzję i nie zamierzał się z niej tak łatwo wycofywać.
- Jeśli nadal będziesz tego pewna, to następnym razem wybierzmy się znowu nad jezioro, poszukajmy kolejnych kaczych gniazd... - odparł łagodnie, bo nie zamierzał na nią naciskać, ostatecznie bowiem to Lawenda musiała mieć pewność, że tego chce. - Nie chcę, by twój Klan wytykał cię łapami i patrzył na ciebie nieprzychylnie.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córka Mknącego Ptaka ucieszyła się, że Tonące Słońce chce poznać koty z Klanu Pożogi. Chociaż on jeden. Klan Wichru był wrogo nastawiony w stosunku do nowo przybyłych, a nawet ich nie poznał, nie licząc pewnych jednostek, które osobiście rozmawiały z Pożogą i stanęły w jej obronie. Niebieska kotka kiwnęła głową na kolejne słowa Tonącego Słońca. Będzie uważać w jakie układy wchodzi z Rojstem. Na pewno nie będą one na szkodę Wichrzaków i wbrew im. Na własnej skórze się przekonała, że lepiej czasem posłuchać ich głosu niż samemu podejmować decyzję, bo w jej przypadku ,, słowo Przywódcy jest prawem" nie do końca działa.
- Będę pamiętać. Nie mogę zawieść swojego Klanu. Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła- oznajmiła poważnie. W życiu by sobie nie darowała, gdyby doprowadziła do upadku Wicher. Znienawidziłaby siebie, a po śmierci bała by się spojrzeć jakiemukolwiek Gwiezdnemu w oczy, o ile trafiłaby na Srebrną Skórkę, bo bardziej prawdopodobne, że do Ciemnego Lasu.
-Swoją drogą był byś wspaniałym Przywódcą. Uważam, że idealnie się do tego nadajesz- powiedziała i mrugnęła okiem do partnera. Naprawdę słuchając jego rezolutnych rad uważała, że jest idealnym materiałem na Przywódcę. Może gdyby nie został wygnany to by nim został? Ciekawe jak wtedy wyglądałaby ich relacja, o ile w ogóle by istniała. Byłoby łatwiej czy trudniej?
Szmaragdowe oczy Lawendowej Gwiazdy momentalnie stały się wielkie i błyszczące z radości. Wychodzi na to, że Tonące Słońce chce posiadać z nią kocięta! Nareszcie jej pragnienie się spełni! Co prawda przy innej okazji, o ile nie zmienią zdania, ale to bliżej już do spełnienia marzeń niż dalej.
- Och, Toń! Tak się cieszę!- powiedziała i rzuciła się w stronę pyszczka Tonącego Słońca, aby go lizać po policzkach, czółku i przyłożyć swój nos do jego nosa. Po serii całusków Lawenda wtuliła się w szyje partnera i zamruczała głośno.
- Rozumiem- odparła pokornie i uśmiechnęła się niewinnie. Toń miał rację. Teraz to nie jest dla niej najłatwiejszy czas, jeśli chodzi o relację z Klanem. Jej ciąża z Samotnikiem może pogorszyć sytuację. Ale czy naprawdę musi się, aż tak poświęcać? Ona też ma uczucia i pragnienia, a nie tylko zobowiązania. Chyba może pozwolić sobie na macierzyństwo? Skoro Malinowy Nos miała maleństwa to i ona może. Nawet Lśniącej Sadzawce nic nie stanęło na przeszkodzie, aby mieć kociaki, a to dopiero skandal, więc jej tym bardziej wolno.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości