Logo Artemidy
Ukryty Pagórek
Kotka nie oferuje mu szerszych wyjaśnień, niemniej udostępnia wystarczająco dużo kontekstu, by w głowie wojownika zaczęło świtać. Celowe zjawienie się na wichrowych ziemiach, chęć odbycia rozmowy z Lawendową Gwiazdą, to typowe postępowanie powracających wichrzaków; czyż nie odbył podobnej konwersacji znalazłszy przy granicy Szałwię? Dłuższe wpatrywanie się w niewidzące ślepia wreszcie pozwala mu dodać jeden do jednego i oczy Jaśniejącego Płomienia rozwierają się szerzej w zdumieniu. Takim, jakby co najmniej spotkał członka Gwiezdnego Klanu - w który, notabene, nie wierzy - a nie zaginioną księżyce temu terminatorkę.
Zwykł zachowywać równowagę w najróżniejszych sytuacjach, jednak teraz zalewająca go fala wspomnień oraz dawno zapomnianych przemyśleń i uczuć młodszej wersji siebie skutecznie go z niej wytrąca, stawiając burego w dziwnie odsłoniętej pozycji... Nawet jeśli z wierzchu stoi jak słup soli i obserwuje stojącą przed nim postać bez nadprogramowego drgnienia.
- Mgiełka - wyrzuca z siebie po kilku uderzeniach serca zawieszenia, a słysząc własny głos wyzbyty zwyczajowej twardości, odchrząka krótko. Odzyskuje rezon, opiera łapy mocniej na gruncie i wyprostowuje się. - Na ostry i ciernie, dokąd cię wywiało? Gdzie się podziewałaś cały ten czas?
Podryguje końcówką burego ogona. Mglista Łapa stojąca przed nim na jawie, cała i zdrowa, kto by pomyślał. Odważnie sobie pogrywa, bezceremonialnie stawiając kroki w głąb terenów, by stanąć naprzeciw niego. Niewiele zmieniło się od ostatniego razu, kiedy ją widział, hm? Płomień powstrzymuje się przed rozbawionym, jak i nasączonym ulgą prychnięciem, ograniczając się do delikatnego pokręcenia głową - bardziej do samego siebie niż niewidomej towarzyszki.
Nigdy nie przypuszczał, że szylkretka wróci do domu. Nigdy nie myślał, że jej powrót zrobi mu większą różnicę, a jednak słysząc jej opryskliwy ton, czuje się nadspodziewanie lekko.
Ale i tak trafia go szlag na myśl o przeszłości, w której terminatorka mimo zakazu oddaliła się z obozu i przepadła jak kamień w wodę.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy Jaśniejący Płomień nazywa ją Mgiełką, jej kocięcym imieniem, powstrzymuje się od kąśliwej uwagi i nie zadaje sobie trudu z poprawianiem go. Cokolwiek nie uważa o zdrabnianiu imion jest to zdecydowanie lepsze i bardziej godne dla kota imię niż to, którego używała w ostatnim czasie.
Gdy wojownik zadaje jej pytanie, waha się przez chwilę, a jej wahanie wbrew jej woli można zauważyć po wyrazie jej pyska. Co ma bowiem powiedzieć? Nie zdążyła jeszcze zastanowić się, jaką historię przekaże klanowiczom, a na pewno bezsprzecznie odrzuca opowiedzenie prawdy. Prędzej zapadnie się pod ziemię ze wstydu, niż opowie taką historię. Nieprzemyślane jednak kłamstwo, cóż, istnieje ogromne wręcz ryzyko, że kiedyś się potknie i wszystko wyjdzie na jaw. Przybiera nieco przesadnie wyluzowaną postawę i wzrusza niby to obojętnie barkami, po czym odpowiada swobodnie:
- A, byłam w różnych miejscach, zwiedziłam różne miejsca, poznałam różne koty. Ogólnie jestem zmęczona - obawiając się, że Jaśniejący Płomień będzie drążyć ten temat, nie daje mu czasu na zadanie kolejnych niewygodnych pytań, i rzuca pierwsze, co przychodzi jej do głowy - [b]Ominęło mnie coś... ważnego, istotnego, kiedy mnie nie było?
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie podoba mu się to wahanie, bo spodziewa się, co po nim nadejdzie: kręcenie. Za krętactwem z kolei zawsze stoi jakiś powód, zwykle prowadzący do dalszych komplikacji. Tak jakby już sama konieczność odwracania kota ogonem nie była alarmująca. Jaśniejący Płomień wie jednak, że cokolwiek przyczyniło się do zaginięcia Mglistej Łapy, to koteczka była wtedy ledwie odrośniętym od ziemi kłębkiem futra, wobec czego doprawdy trudno oczekiwać mrożącego krew odkrycia pokroju: zjednała siły z wrogim klanem i knuła na niekorzyść Wichru. To zwyczajnie nie trzymałoby się kupy. W grę wchodzi tak naprawdę niewiele wariantów. Mgiełka mogła zostać zdybana przy (poza?) granicy przez samotników, podobnie jak księżyce temu Błękitna Łapa; mogła się zgubić, ale znaleźć kogoś, kto pomógł jej przetrwać do dorosłości; mogła paść ofiarą drapieżnika i w ten czy inny sposób wyjść z tego obronną łapą, i wreszcie: mogła trafić do dwunożnych, jak Biały Puch w swojej młodości. I wiele innych klanowych kotów zapewne też. W gruncie rzeczy żadne niewybaczalne przewinienie, o ile faktycznie w oczach Lawendowej Gwiazdy takowe istnieją.
Wojownik wzdycha krótko.
- Mhm. Przygotuj sobie lepszą wersję wydarzeń. Lawendowa Gwiazda pewnie nie będzie wnikać, ale są w klanie bardziej ciekawskie koty - rzuca, na moment kierując spojrzenie w dolny róg pola widzenia. Omiata ogonem powietrze wokół, po czym koncentruje się z powrotem na rozmówczyni. - Pewnie niedługo napatoczy się na nas jakiś patrol. Chociaż nie wiem, czy sprowadzi przywódczyni, bo widzisz... W klanie po staremu - i to w niekorzystnym znaczeniu. Ceremonie to święto wylewania kwasu, klanowa trójka robi, na co ma ochotę, bez oglądania się na innych. Klasyka - tak bardzo, że nawet Klan Pożogi przestał nam psuć krew. Tylko wiesz, nasza Gwiazda doczekała się kociąt. Aha, mam nadzieję, że po drodze nie spotkałaś żadnego podejrzanego indywiduum. Kręci się tu taki ostatnio, czarnofutry wygnaniec z Rzeki.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jeśli, tak jak mówisz, Lawendowej Gwieździe to  wystarczy, to reszta kotów może mnie pytać o co tylko zechce - prycha strzepując ogonem. Mimo wszystko jest zadowolona, że Jaśniejący Płomień nie drąży tego tematu.
- W takim razie chodźmy już w stronę obozu - spokojnym krokiem rusza przed siebie, licząc na to, że Jaśniejący Płomień do niej dołączy.
Gdy wojownik przekazuje jej wieści, nadstawia uszu zaciekawiona. Zwłaszcza interesuje ją - i oburza - wzmianka o Lawendowej Gwieździe. Nie kojarzy, by w kodeksie była wzmianka o zakazie posiadania kociąt przez liderów (chociaż z drugiej strony nie zna kodeksu zbyt dogłębnie), jednak wystarcza na to spojrzeć z punktu zwykłego klanowego kota. Przywódczyni  powinna być gotowa w każdej chwili przewodzić klanowi czy uczestniczyć w walce, jeśli będzie taka potrzeba. Jednym słowem - powinna być w stanie tu i teraz podjąć jakiekolwiek działanie, które jest zwykle w jej powiności. Posiadanie kociąt natomiast jest rzeczą całkowicie to wykluczającą. Jest tego pewna po obserwacji swojej matki, która większość czasu spędzała w obozie, nie podejmując się zbyt wielu wysiłków, a ostatecznie już na stałe rezygnując z rangi wojowniczki.
- Moim zdaniem to głupie. Jak ma zajmować się klanem jednocześnie posiadając kocięta? - mówi przyciszonym głosem po czym już głośniej dodaje: - Który kot został ojcem?
- Nie, nie spotkałam niczego i nikogo wyjątkowo podejrzanego. Czarnofutrego kota ty bardziej nie widziałam. - w ostatnich dwóch wyrazach można wyczuć od niej delikatną nutkę sarkazmu.


//wybaxz czas oczekiwania
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Chwila, moment - wydaje z siebie cichy, nieco niechętny pomruk, i bardziej stanowczym gestem zasłania Mglistej Łapie drogę ogonem; bariera taka, że żadna, Jaśniejący Płomień wierzy jednak w siłę przekazu. Jego dawna terminatorka może i ma w sobie obfitą dawkę impulsywności i uporu, ale nie jest głupia. W innym razie nie przeżyłaby w dziczy oraz nie odnalazłaby drogi powrotnej. - Prędzej jeże zaczną latać niż Lawendowa Gwiazda odmówi ci miejsca w klanie, niemniej to byłoby lekkomyślne z mojej strony wprowadzić cię do obozu. Nie było cię ładne parę księżyców, zauważ. Matki nie docenią obcego panoszącego się nieopodal kociarni. Poczekajmy na patrol.
Matki weszłyby w tryb obronny, Białemu Puchowi byłoby niewygodnie z nonszalancką decyzyjnością dawnego terminatora, z kolei Lawendowa Gwiazda... cóż, w normalnych warunkach nie spodziewałby się problemów z jej strony - chyba że zwrócenie uwagi można zaliczać jako problem - aczkolwiek w chwili obecnej istnieje szansa na większą nerwowość z jej strony. Pełni rolę matki, a każdy wie, jak matki zachowują się w obliczu zagrożenia dla ich kociąt, nieważne jak rzeczywistego. Nie ma głupich, nie będzie robił wokół siebie dymu o taką głupotę.
- Jeszcze wiele cię zadziwi - odpowiada pseudofilozoficznym tonem na uwagę kotki dotyczącą decyzji życiowych przywódczyni. W tym klanie nie ma co narzekać na nudę, to na pewno. Uszy kocura drgają delikatnie na pytanie o ojca kociąt. Wzrusza barkami; głupi odruch. - No, raczej nikt od nas.
Nie muszą czekać wieczności, nasłuchując nieobecnych o tej porze świerszczy, bo niedługo potem na horyzoncie pojawia się trójka kotów patrolująca granicę. Po krótkim wyjaśnieniu ze strony Jaśniejącego Płomienia, Trawiasta Polana szybkim krokiem oddala się w stronę obozu, by sprowadzić którąś z decyzyjnych kotek, pozostała dwójka natomiast po chwili rozmowy żegna się, by kontynuować patrol.

/założyłam, że Mglista się nie burzyła i nie pchała się na siłę do obozu, żeby nie blokować Ci postaci, ale jeżeli masz jakieś uwagi to ofc mogę edytować post xD
a ja idę pisać żeby ktoś wbił
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawenda pilnowała swoich kociąt próbując je ogarnąć, kiedy podeszła do niej Trawiasta Polana z pewną wiadomością. Jak się okazało Mglista Łapa przybyła na Granice i najprawdopodobniej chce wrócić do Klanu. Niebieska kotka spojrzała na Ciepłą Mżawkę, po czym przełknęła głośno ślinę. Podziękowała Trawiastej Polanie za informacje i podeszła do obecnej współlokatorki prosząc ją, aby zajęła się jej maluchami. Jak zawsze Ciepła Mżawka nie miała nic przeciwko, więc Lawenda mogła ze spokojem zostawić pod jej opieką swoje pociechy. Zanim Lawenda wyszła z Obozu odwróciła się jeszcze i spojrzała na kotkę, po czym pobiegła do Ukrytego Pagórka, gdzie czekają na nią Jaśniejący Płomień wraz z Mgiełką. Gdy ich zobaczyła z daleka to zaczął ją boleć żołądek. Nie ma teraz siły na taką rozmowę, ale cóż, jako Przywódczyni nie ma za dużego wyboru, musi się wywiązywać ze swoich obowiązków, zwłaszcza teraz, aby Klan nie mówił, że je zaniedbuje ze względu na kocięta.
- Witajcie! Mglista Łapo, co Cię tu sprowadza- zapytała z uśmiechem na pyszczku.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czując ogon i słysząc zatrzymujący ją głos Płomienia, przystanęła, wahając się jednak. Mogła z łatwością się od niego otrząsnąć i ruszyć dalej, słowa wojownika jednak miały sens, nie mogła się z tym nie zgodzić. Cofnęła się o krok i mruknęła cicho pod nosem zgodę.
W rzeczy samej, nie musieli długo czekać, bo niebawem pojawił się w pobliżu patrol, składający się, jak oszacowała, z trzech kotów, z czego nie potrafiła określić imion żadnego z nich. Nie odezwała się, gdy Jaśniejący Płomień polecił jednej z kotek udanie się do obozu po przywódczynię, a także stała nieruchomo podczas niezbyt długiej pogawędki między kotami, jedynie zbywająco odpowiadając na zadane jej pytania.
Niebawem poczuła zapach i usłyszała kroki znanej jej kotki, Lawendowej Gwiazdy we własnej osobie. Nim Mglista Łapa jeszcze usłyszała pytanie skierowane do niej samej, zdążyła ułożyć szybką odpowiedź i przybrać na pysku nietypowy dla niej uprzejmy uśmiech. Cóż, czasami trzeba przynajmniej grać pozory, nie?
- Chciałabym wrócić do Klanu Wichru, jeśli mi pozwolisz, Lawendowa Gwiazdo. - skłoniła przy tym odrobinę głowę, co można było potraktować jako wyraz szacunku, należącego się dla kota o tak wysokiej pozycji. Liczyła na to, że w ten sposób zaskarbi sobie zaufanie przywódczyni i nie będzie jej wypytywała o zbyt wiele szczegółów.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córka Czyżyka zmierzyła wzrokiem Mglistą Łapę. Miło było widzieć jak odnosi się do niej z szacunkiem i ogólnie zachowuje się kulturalnie. To była pewna odmiana. Lawenda nie wspomina Mgiełki dobrze i nie ma do niej zaufania. Nie chce mieć przez nią dodatkowych kłopotów i dlatego decyzja nie jest łatwa do podjęcia.
- Rozumiem, a powiedz mi co się stało, że zniknęłaś z Klanu?- zapytała patrząc badawczo na szylkretową kotkę. Już raz uciekła z Obozu i to jako kociak, razem z Fiołkowym Nosem oraz Nietoperzym Niebiem musiały ją gonić. Jaką może mieć pewność, że córka Ciepłej Mżawki znów nie zniknie? Najpierw musi poznać szczegóły jej nieobecności w Klanie, żeby się nie okazało, że Mgiełka sobie wyszła na spacerek lub celowo odeszła, aby zwiedzać świat. Klan nie może sobie pozwolić na szkolenie terminatora, który będzie znikał i wracał jak bumerang.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No to się przeliczyła, bo Lawendowa Gwiazda od razu przeszła do pytania, co właściwie się wydarzyło, że przepadła jak kamień w wodę. Wyczuła jednak pewne zadowolenie przywódczyni Klanu Wichru, wynikającego pewno z okazanego jej przez młodszą kotkę szacunku. Może więc nie wszystko było stracone?
Powtórzyła szybko w głowie historię wymyśloną pospiesznie podczas oczekiwania na jej przybycie, po czym przysiadła ostrożnie na przymarzniętej trawie owijając ogon wokół swoich łap.
- Chciałam wyjść pozbierać wyściółkę do legowiska, a ponieważ Jaśniejący Płomień był akurat wtedy zajęty, i nie chciałam mu przeszkadzać - odwróciła pysk w stronę wspomnianego w rozmowie kocura, licząc z całej siły na jego poparcie w razie potrzeby - wyszłam sama i miałam szybko wrócić, ale poszłam za daleko i trochę się zgubiłam.
Serce biło jej szybciej, niż zazwyczaj, i dopiero po paru jego uderzeniach dotarł do niej, co, do diaska, powiedziała. Jeśli Płomyk zaprzeczy jej wersji wydarzeń, to będzie pozamiatane. Nie było bowiem wątpliwości, komu zaufałaby Lawendowa Gwiazda. Jeśli miałaby wybierać między terminatorką, która z nieznanych nikomu przyczyn zniknęła i nagle wróciła, a wojownikiem, który przez cały ten okres był w klanie (chyba, że zdarzyło się coś, o czym nie wiedziała), oczywiste było, komu uwierzy.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czemu córkę Czyżyka to nie dziwi. Mgiełka nie jest pierwszym terminatorem, który wyszedł sobie i nie zauważył, kiedy przekroczył granice. Łapy opadają. Patrole codziennie oznaczają ich terytorium, oznaczenia są świeże, co oznacza, że są dobrze wyczuwalne, a jeszcze są takie przypadki, które tego nie ogarniają. Co dziwne Mgiełka tym bardziej powinna się orientować gdzie jest Granica, gdyż z racji swojej ślepoty inne zmysły, w tym węchu winny być u niej wyczulone. Lawendowa Gwiazda westchnęła głośno.
- Czy mistrz pozwolił Ci samodzielnie opuszczać Obóz?- zapytała poważnie. Chciała wiedzieć czy Mgiełka będąc nie wyszkolona i niewidoma mogła sobie bez nadzoru wychodzić poza Obóz. Według niej powinna mieć nałożony nakaz, ale to nie ona jest Mistrzem a Jaśniejący Płomień. Jeśli on ufał swojej podopiecznej to ok. Ogólnie wychodzi na to, że powinna dać szansę Mgiełce. Głupio zostawić niewidomą kotkę na pastwę losu, choć ona jak widać świetnie sobie radzi.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dosyć. Granie całkowitego szacunku w stosunku od Lawendowej Gwiazdy nie przynosiło oczekiwanych efektów, a Mglistą Łapę niezmiernie irytowała konieczność tłumaczenia się z czegokolwiek - mimo, że w pytaniu przywódczyni Wichrzaków nie było nic nadzwyczajnego. Jej irytację podsycało stanie w niemal całkowitym bezruchu na mrozie, kiedy miała wrażenie, jakby poduszki łap zaczynały powoli przymarzać do podłoża, na którym stała.
- No raczej nie, ale przecież mówiłam ci już wyraźnie, że Jaśniejący Płomień był zajęty.
Nie było sensu kłamać, iż mogła.
W końcu machnęła gwałtownie ogonem, a z jej pyska wydobyło się parsknięcie, dość głośne, by i Jaśniejący Płomień, i Lawendowa Gwiazda słyszeli to wyraźnie.
- Jeśli nie chcesz, bym wróciła do Klanu, to po co my tu jeszcze stoimy? Nie masz odwagi mnie od razu przegonić, tylko odgrywasz sceny?
Wszakże nie miała zbyt wielu opcji poza powróceniem do Wichru. Mogła rozważyć dołączenie do jednego z trzech pozostałych Klanów, toczenie żywota samotnika, albo, choć ta opcja jej nie pociągała wcale, wrócić do domostwa, w którym zamieszkiwała.
Prawda była jednak taka, że wypowiedziane przez nią do Lawendowej Gwiazdy słowa były jedynie wyrazem jej typowego i nie raz bezsensownego uporu i porywczości. Chciała wrócić do Klanu Wichru.
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak jak się spodziewała Mglista Łapa opuściła Obóz bez pozwolenia swojego mistrza, co zakończyło się dla niej tragicznie. Wyściólka do legowiska nie była tak ważna, aby łamać zakaz, mogła poczekać. Lawenda westchnęła głośno zastanawiając się czy przyjąć Mgielkę do Klanu. Wierzyła, że dostała nauczkę i teraz się zmieni. Na pewno będzie ostrożniejsza. Z drugiej strony trochę rozumiała koteczkę, wszyscy na nią dmuchają i chuchają, bo jest niewidoma, co musi być irytujące. Zanim córka Czyżyka wydała werdykt, Mglista Łapa podniosła oburzona głos. To przeważyło o decyzji przyjęcia do Klanu.
- Masz rację, szkoda czasu. Przykro mi, ale nie chce mieć dodatkowych problemów. Powodzenia, Mglista Łapo- oznajmiła z ciężkim sercem, po czym odwróciła się napięcie ze łzami w oczach kierując swe kroki w stronę Obozu.

/zt?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mglista Łapa cała zesztywniała, słysząc odpowiedź Lawendowej Gwiazdy; mimo, że zdawała sobie doskonale sprawę, że jej słowa były wyzywające, nie spodziewała się takiej pozbawionej wahania odpowiedzi. Nie zamierzała jednak ani przepraszać, ani prosić o litość. Nie, nie. To by nie było możliwe przy jej charakterze.
Stała jeszcze przez chwilę w bezruchu, z głową odwróconą w kierunku odchodzącej Lawendowej Gwiazdy. Na jej słowa odpowiedziała krótkie i oschłe "dziękuję"
Zawahała się jeszcze, nim postanowiła zawrócić z powrotem w stronę granicy. Mimo wszystko czuła żal, chciała zobaczyć się z Jad. I w sumie to chętnie zobaczyła by też nawet swoją matkę. I obóz. Ale nie. Nie było po co się nad tym roztrząsać. Skoro jej tu nie chcą, to czemu ona ma tego chcieć? Pójdzie gdzieś , będzie żyć jako samotnik albo może zechce spróbować dołączyć do innego klanu. W każdym razie nie tego.
Wtedy też ostatecznie podjęła decyzję, i - jeśli nikt jej w tym nie przeszkodził - obróciła się ogonem maszerując w stronę granicy, żegnając się na odchodne z Plomykiem.

/zt
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spod przymrużonych powiek obserwuje dwie postacie. Szczęśliwie odnalezioną zaginioną oraz przywódczyni Klanu Wichru. W milczeniu przysłuchuje się ich rozmowie. Bez względu na przebieg rekrutacji, nie zamierza interweniować. Mglista jest dorosła, miała trochę czasu na to, aby przemyśleć zarówno to, co powie, jak i to, jak się zachowa. Jej przyszłość leży w jej łapach, jemu nic do tego. Zresztą, Jaśniejący Płomień nie podejrzewa, że jakakolwiek ingerencja będzie potrzebna. I najwidoczniej się myli. Słowo po słowie, szylkretka najpierw stawia łapy na grząskim gruncie, a następnie całkiem świadomie pakuje się w bagno i brnie dalej.
Nie podoba mu się kłamstwo, którym Mglista Łapa karmi Lawendową Gwiazdę, jednak powstrzymuje nerwowe drganie ogona. Zachowuje kamienną postawę i nie wydobywa z siebie słowa tak długo, jak pytania kierowane są wyłącznie do niej. A zielonooka nie pyta go o nic, koncentrując się w pełni na samotniczce. Samotniczce, której prędko puszczają nerwy. Chyba nie docenia przesłuchania, które serwuje jej Gwiazda. Płomyk to rozumie. Poniekąd. Bycie traktowanym z podejrzliwością oraz wypytywanym o - najpewniej - błędy młodości to nic przyjemnego. Ale w tej sytuacji to druga strona powinna się ugiąć, z szacunkiem odpowiedzieć na każdą wątpliwość, rozwiać je wszystkie. W jej gestii leży, by kolejna gęba do wykarmienia zabrzmiała w uszach niebieskiej jak dobry pomysł, jak korzyść. I powinna mieć z tyłu głowy świadomość, że na zaufanie trzeba sobie zasłużyć, tym bardziej po tym, jak się je nadszarpnęło. Mgiełka nie pozwala zaufać sobie na nowo. Rozmowa kończy się ostro i gwałtownie, po czym Lawendowa Gwiazda odwraca się i odchodzi.
Wojownik wzdycha krótko. Mierzy dawną terminatorkę przenikliwym spojrzeniem. Poirytowane dlaczego? ciśnie mu się na pysk, lecz nie mówi nic. Jest w szoku, jak można być tak głupim. Czy ona w ogóle chciała powrotu? Jeśli tak, to rozegrała to w najgorszy możliwy sposób. Wcześniej sądził, że musiała w przeszłości wykazać się inteligencją i sprytem, skoro przetrwała tak długo, mimo że nim zniknęła z klanu, nie posiadła podstawowych umiejętności. Teraz jest zdania, że musiało jej się w życiu poszczęścić i tyle. Może wybrała się na głupią wycieczkę, porwali ją dwunożni, trzymali ją w dostatku przez jakiś czas, a później, kto wie. Pewnie wypuścili na wolność. A że stało się to w niedalekiej okolicy klanów, to koteczka wróciła bez problemu.
Jednak to nie głupota jest głównym źródłem jego złości. Jest nim rozczarowanie, trzymany głęboko w podświadomości żal i chyba po części także smutek. Naprawdę ucieszył się na jej widok. Życzył sobie powrotu Mglistej Łapy, tego pyskatego dzieciaka, któremu prowadził nauki u schyłku swojego treningu, i który miał być jego pierwszym terminatorem. Dobrze było zobaczyć ją dzisiaj żywą, całą, z niezdartym charakterem. Tyle że, co bury stwierdza kwaśno, tego charakteru zostało odrobinę za dużo.
Mogli porozmawiać dłużej. Mogli to omówić. Mógł pomóc.
- Trzymaj się. Powodzenia - rzuca w jej stronę. Ostatnie uderzenia serca poświęca na przeciągłe popatrzenie za odchodzącą, po czym ze świstem powietrza przecinanego gwałtownie długą kitą odwraca się i dołącza do oddalającej się przywódczyni. Zagonił ją pod samą granicę na darmo, to teraz wypadałoby chociaż asekurować ją podczas powrotu.

z.t.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sekwoja nie widziała nawet jak blisko było granicy z Wichrem. Nie zauważyłaby pewnie nawet że wlazła se na ich terytorium. Tak bardzo byłby jej nie przykro. Nie jej wina że nikt jej na granice z Wichrem nie prowadzał. Trzeba było lepiej się oznaczać, a nie marudzić że ktoś wchodzi na ich tereny. Tak po prostu się plątała, nie robiąc nikomu krzywdy. Nie robiła kłopotów, chociaż szczerze miała ochotę napsuć komuś krwi. Była wkurzona. Ostatnio nic nie szło po jej myśli jedynie leciało jak głupie na łeb na szyje. Siostry jej ginęły, siostrzenice też. Nowy Świt nie miał się najlepiej. Znowu było ich mało. Chociaż nie było tak źle jak jeszcze zaczynali żyć bez przywódcy tchórza Rojsta. Pff po co im był taki przywódca. Dobrze że teraz ona rządziła. Znaczy Ona, Tsunami i Kos, ale co z tego jeżeli tylko ona umiała złapać tych wszystkich frajerów za pysk i ich poprowadzić. Do tego ostatnio nie czuła się najlepiej. Trochę się smarkała, a do tego złapała jakąś paskudną chrypę. Wolała jednak nie iść do Znachorów. Może samo jej przejdzie, nie ma co im dupy zawracać.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości