Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
O... nie pomyślałby o tym. Miało to w sumie sens? Każdy kot miał wyjątkowe imię. To jest, takie że każdy wiedział kim się od razu jest... prawie. Opiekunów, starszych, pomocników medyków i samych medyków się nie poznawało. Nie wiedziałby, że Niezapomniana Łapa, czy jak jej tam, jest terminatorem medyka. Chyba jest. Nie wiedział jak ta jej edukacja idzie. Chyba w ogóle, patrząc na jej wiek... - Nie, tu to nie tak działa... Wszyscy terminatorzy to Łapy. Pazur by miał, jakby był już wojownikiem. I... chyba w sumie niewiele te imiona znaczą. Niektóre koty nazywają się zupełnie bezsensu. Jest uh... Kozia Płetwa chociażby. Nie znaczy to zbyt wiele - uśmiechnął się lekko. Głupie imię. Ładne, ale głupie przy okazji. - Tak samo nie rozróżni się medyka, zastępcy ani starszyzny. Na dobrą sprawę, tylko Przywódcę i Terminatorów.
Wyjaśnił i on. To nie są Klanowe sekrety. - Ale twój system jest fajniejszy. Miałby więcej znaczenia! A tak to... no, imię jak imię, co nie?
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
-Może to i lepiej -odparł krótko- Zgubnym jest znakować inne koty -dodał jeszcze, zanim z pyska wydobyło mu się dość okrutne stwierdzenie, które było zwyczajnie zakorzenione w jego dotychczasowych doświadczeniach oraz poglądach na otaczający go świat- Jeśli lider znaczy tak swoich podopiecznych to powinno się go od razu skrócić o głowę, bo nie zasługuje na to, żeby mienić się przywódcą czy liderem.
Zarathos spojrzał na młodego, którego miał przed sobą długo i w ciszy. On jeszcze naprawdę niewiele wiedział o świecie i jak okrutny ten potrafi być, jeśli uważał, że pomysł rudo-rudej chimery był fajny. Nie dość, że był on uwłaczający to jeszcze bardzo łatwo mógł zostać nadużyty przez nieuczciwego osobnika, który chciałby zwyczajnie połechtać sobie ego albo kogoś zmieszać z błotem.
-Nie, nie jest. Lepiej żeby imiona nie miały znaczenia, niż żeby pokazywały innym, że dana jednostka jest słabsza i mogą się z niej śmiać czy wytykać ją łapami albo gnębić -powiedział stanowczo, opuszczając przy okazji uszy na samą myśl- Jeśli spotkasz się kiedykolwiek z czymś takim, znajdź mnie.
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
Mewa lekko otworzył mordkę, gotów dopytywać, ale Zarathos sam mu wyjaśnił jaki był w tym problem. W pewien sposób rozumiał? Z drugiej strony, jajowaty frajer mógłby mieć takie imię. Takie głupie, żeby go obrażać. Mewa by go obrażał. Ciągle! Z drugiej strony, kto wie jakie on dostanie imię przy okazji mianowania. Raczej nie spodziewał się niczego... wow. Nie spodziewał się zostać nagle niczym więcej, niż Mewą. Może sam wyszedłby na okropnego frajera. Skwitował więc to krótkim "aha, okej". - Jasne, spoko - pomachał głową. - Ale wydaje mi się, że w żadnym z Kalnów tak nie ma... Wiesz, każdy działa podobnie. Ale jak coś to... yy... gdzie właściwie cię szukać?
Uniósł jedną z brwi do góry. Mewa nie kojarzył w ogóle, gdzie samotnicy są, poza osiedlem. A tam chyba lepiej samemu nie iść...?