Znowu wylazł z obozu, w którym i tak nie czuł się jakoś wielce jak w domu, no... i jakoś wielce mile widziany. Był uznawany za dziwadło i w sumie coraz bardziej zgadzał się z tym nazewnictwem. Nie miał co się mu sprzeciwiać, bo to nie miało sensu. I tak nic tego nie zmieni. Tak więc wylazł z obozu i zaczął łazić bez jakiegoś większego celu po cienistych terenach, jednak zatrzymał się jak wryty przy zapachu znajomej granicy. Kojarzył go jak przez mgłę, ale kojarzył... nie z treningu, o nie. Kojarzył go z walki z wichrową terminatorką księżyce temu. To sprawiło, że stanął przy niej w jedno uderzenie serca, jakby ktoś go zamroził wpół kroku. Jego zielone oczy uważnie obserwowały drugą stronę granicy, jego grzbiet mimo wszystko najeżył się. Sowia Łapa był gotowy zaatakować jeśli szara terminatorka znowu postanowi na niego wyskoczyć, przekraczając przy tym granicę.
//Wielka Łapa
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 110 Mistrz: Przepiórczy Śpiew -> Jodłowa Gałązka Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: brak
Bardzo niski, gruby kocur. Jego krótkie futro w większości jest koloru niebieskiego i pokrywają je tygrysie pręgi. Ma również białe znaczenia, które pokrywają spód jego ciała, część przednich łap (obie dłonie, prawe zgięcie łokcia i przód lewego przedramienia). Białą ma także szyję i pierś. Białe znaczenia znalazły się również na pysku kocura, mianowicie prawa przestrzeń pod nosem i odrobina lewej powierzchni, z której wyrastają wibrysy. Poduszki jego łap są w dwóch kolorach: czarnym i białym, przy czym większość w tym drugim kolorze.
Ma jasnożółte oczy i małe, ciemne uszy, pozbawione pędzli na końcach.
Wydaje się, że całe życie będzie musiał udowadniać, że jego mały rozmiar to nie wszystko. Całe jego jestestwo zdaje się opierać o fakt, że Wielki próbuje dowieść światu i sobie, że nie jest słaby, miękki czy tchórzliwy. Rozpiera go ogromna ambicja i pragnienie osiągnięcia jak najwięcej. Chce być wielki, nie tylko nazywać się Wielki. Jest zdecydowanie zbyt uparty i póki co nie umie przegrywać. Porażki budzą w nim gniew, wstyd i wielkie rozczarowanie. Bywa nieco zbyt narwany, miewa za dużo energii, której nie nauczył się jeszcze spożytkowywać w zdrowy sposób. Jego wielka ambicja, prężny umysł i dobre zamiary mogą jednak zaprowadzić go w dobre miejsce. Mogą sprawić, że pewnego dnia naprawdę stanie się wspaniałym kotem. Póki co jest nieco zbyt zazdrosny o sukcesy innych, choć jak dotąd nie sprawił, by jakiekolwiek jego relacje się przez to zepsuły. Jest nadzwyczaj uprzejmy i sympatyczny w stosunku do innych, krytyczny i toksyczny jest tylko dla siebie (i to również głównie w zaciszu swojego własnego umysłu). Nie brakuje mu odwagi i gotowości do poświęceń.
Tundra, Pęd (NŚ)
Wielka Łapa również wyszedł tego dnia z obozu, chociaż w jego przypadku jako że był kotem wiele młodszym i można powiedzieć być może grzeczniejszym znak zapytania octowej łapy w jego przypadku było to dopiero drugie wyjście z obozu bez opiekuna, bo jest mistrza który by na to wyjście pozwolił i roztaczałby nad nim swoją opiekę. Skierował swoje kroki w stronę, jak mu się wydawało granicy z ziemiami niczyimi. Orientacja w terenie i pamięć przestrzenna nie były jednak atutami małego Terminatora. Zupełnie pomylił kierunki i zamiast tego, gdzie chciał swoje kroki mimo woli kierował w stronę granicy Wichru z klanem cienia. Nie wiem nie wiedział sam, nie był w stanie sam odpowiedzieć na pytanie, dlaczego właściwy wybrał się tego dnia na spacer. Jego trening nie ruszył z miejsca od ponad dwóch księżyców, niebieski kocurek był więc nieco znudzony, można powiedzieć, że zwyczajnie szukał przygód. Czegokolwiek co zajmie na jakiś czas jego myśli i oderwie od nieustającej i niszczącej nudy.
Nie widział, że ten dzień da mu szansę na poznanie kogoś zdecydowanie NIE nudnego.
Obok drzewa nazywanego Dzięciolim (o czym jednak kocurek nie miał pojęcia) zobaczył chudego, burego kocura o dziwacznym spojrzeniu. Zastrzygł uszami, przez chwilę zastanawiając się czy w ogóle chce nawiązywać z nim rozmowę. Miał dosłownie kilka uderzeń serca, w których pochodzący ewidentnie z klanu cienia starszy kot mógł go jeszcze nie dostrzec ani nie usłyszeć. Wystarczył jednak jeden krok do przodu a szelest wyschniętego liścia który leżał przed wielką łapą przecinek z pewnością zwróci uwagę dziwacznego kota. Sprawę nieco komplikował fakt, że wichrowe kocurek nie miał pewności, czy owe drzewo pod którym dostrzegł obcego należało do wichru, czy do cienia. Oba zapachy były w tym miejscu dość mocno zaznaczone i trudno było zlokalizować jedną cienką linię która oddzielała owe dwa terytoria.
Do odważnych świat należy.
Czy coś.
- Dzień dobry - zagaiłostrożnie, robiąc spokojny krok w jego stronę. Wciąż nie wiedział, czy owe drzewo należy do jego klanu, czy do klanu obcego.
Spojrzał na lekko żółcące się na drzewie liście. - Nie mogę się doczekać aż pora opadających liści będzie w pełni. Widziałeś ją już?
Sowia Łapa w jedno uderzenie serca odwrócił łeb w stronę nagłego szelestu, który pojawił się w okolicy. Na granicę z Wichrem był bardziej wyczulony niż na inne po tej bójce, o której cały czas nie mógł zapomnieć. Może i bury terminator nie miał wielce dobrej pamięci, ale traumatyczne wydarzenia zdecydowanie potrafił zapamiętać, a to dla niego było traumatycznym wydarzeniem. Bójka źle mu się kojarzyła… chociaż jedną sam wywołał we własnym śnie. Ale to inna sprawa! Sowa szybko pokręcił głową jakby chciał odgonić natrętną muchę a potem znowu spojrzał się na nieznajomego. Nie usłyszał praktycznie połowy jego wypowiedzi przez swoje myśli, więc musiał zgadywać.
-Pora Opadających Liści?- Sowia Łapa zaciął się na kilka dobrych uderzeń serca- Wszystko zaczyna umierać… -wycharczał po swojemu- drzewa… krzaki… życie… -powiedział tajemniczo.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 110 Mistrz: Przepiórczy Śpiew -> Jodłowa Gałązka Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: brak
Bardzo niski, gruby kocur. Jego krótkie futro w większości jest koloru niebieskiego i pokrywają je tygrysie pręgi. Ma również białe znaczenia, które pokrywają spód jego ciała, część przednich łap (obie dłonie, prawe zgięcie łokcia i przód lewego przedramienia). Białą ma także szyję i pierś. Białe znaczenia znalazły się również na pysku kocura, mianowicie prawa przestrzeń pod nosem i odrobina lewej powierzchni, z której wyrastają wibrysy. Poduszki jego łap są w dwóch kolorach: czarnym i białym, przy czym większość w tym drugim kolorze.
Ma jasnożółte oczy i małe, ciemne uszy, pozbawione pędzli na końcach.
Wydaje się, że całe życie będzie musiał udowadniać, że jego mały rozmiar to nie wszystko. Całe jego jestestwo zdaje się opierać o fakt, że Wielki próbuje dowieść światu i sobie, że nie jest słaby, miękki czy tchórzliwy. Rozpiera go ogromna ambicja i pragnienie osiągnięcia jak najwięcej. Chce być wielki, nie tylko nazywać się Wielki. Jest zdecydowanie zbyt uparty i póki co nie umie przegrywać. Porażki budzą w nim gniew, wstyd i wielkie rozczarowanie. Bywa nieco zbyt narwany, miewa za dużo energii, której nie nauczył się jeszcze spożytkowywać w zdrowy sposób. Jego wielka ambicja, prężny umysł i dobre zamiary mogą jednak zaprowadzić go w dobre miejsce. Mogą sprawić, że pewnego dnia naprawdę stanie się wspaniałym kotem. Póki co jest nieco zbyt zazdrosny o sukcesy innych, choć jak dotąd nie sprawił, by jakiekolwiek jego relacje się przez to zepsuły. Jest nadzwyczaj uprzejmy i sympatyczny w stosunku do innych, krytyczny i toksyczny jest tylko dla siebie (i to również głównie w zaciszu swojego własnego umysłu). Nie brakuje mu odwagi i gotowości do poświęceń.
Tundra, Pęd (NŚ)
Jego nowy znajomy z klanu Cienia z jakiegoś powodu wydał mu się… osobliwy. W tamtej chwili Wielka Łapa nie był w stanie jeszcze stwierdzić, dlaczego ani w jaki sposób. Zdecydowanie zamierzał to zbadać.
- Nie umierać. Z tego co wiem. - zaczął ostrożnie, nie cierpiąc bycia tym, który się wymądrza i sprawia wrażenie, że ma się za lepszego od innych. Chciał podtrzymać rozmowę z nieznajomym, nie wywyższać się nad nim. Liczył, że bury to zrozumie. Mimo że się nie znali. - Ale zrzucają liście żeby łatwiej było przetrwać porę nagich drzew. Żeby móc wypuścić pączki w porze młodych liści. - dodał, prezentując swój punkt widzenia. Zwykle nie należał do optymistów, sam siebie kwalifikował (a być może chciał kwalifikować?) jako realistę. Nie wiedział jak odbierze go w tej chwili nieznajomy, nie chciał z pewnością by miał go za takiego, który wszystko widzi w różowych barwach. Nie był taki. Zwykle był skromny i niepewny siebie. Łatwo było dać złudne pierwsze wrażenie, a Wielka Łapa uświadomił to sobie właśnie teraz.
- A, Wielka Łapa jestem - przedstawił się ze skinieniem głowy i spojrzał wyczekująco na podobną odpowiedź ze strony nieznajomego, który miał szansę niedługo przestać owym nieznajomym być. Uznał za zbędne podawanie jakichkolwiek dodatkowych informacji, tak jak klan z którego powodzi (z powodów oczywistych) czy imiona rodziców.
Był szczerze ciekaw imienia kocura.
Sowiej Łapie nie za bardzo chciało się wierzyć w te pozytywne słowa jakie mówił ten cały Wielka Łapa. Może drzewa i żyją, ale za to liście umierają. Zwierzyna chowa się i pewnie większa część z niej ledwo -albo wcale- przetrzymuje zimną część obiegu pór. Wszystko robi się szare bure i ponure. Bury terminator zmarszczył brwi i przyglądał się wichrowemu kocurowi w milczeniu przez długą chwilę. Ten był jakiś taki inny od tej Brzozy, którą kiedyś spotkał. Spokojniejszy. Mniej irytujący. Jednak jego spojrzenie na świat tak bardzo różniło się od tego Sowy, że kocur nie mógł zrozumieć skąd się ono bierze.
-Umierają… liście… na przykład -powiedział krótko.
-Sowia Łapa -cienisty terminator również nie rozwijał się za bardzo w swojej wypowiedzi.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 110 Mistrz: Przepiórczy Śpiew -> Jodłowa Gałązka Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: brak
Bardzo niski, gruby kocur. Jego krótkie futro w większości jest koloru niebieskiego i pokrywają je tygrysie pręgi. Ma również białe znaczenia, które pokrywają spód jego ciała, część przednich łap (obie dłonie, prawe zgięcie łokcia i przód lewego przedramienia). Białą ma także szyję i pierś. Białe znaczenia znalazły się również na pysku kocura, mianowicie prawa przestrzeń pod nosem i odrobina lewej powierzchni, z której wyrastają wibrysy. Poduszki jego łap są w dwóch kolorach: czarnym i białym, przy czym większość w tym drugim kolorze.
Ma jasnożółte oczy i małe, ciemne uszy, pozbawione pędzli na końcach.
Wydaje się, że całe życie będzie musiał udowadniać, że jego mały rozmiar to nie wszystko. Całe jego jestestwo zdaje się opierać o fakt, że Wielki próbuje dowieść światu i sobie, że nie jest słaby, miękki czy tchórzliwy. Rozpiera go ogromna ambicja i pragnienie osiągnięcia jak najwięcej. Chce być wielki, nie tylko nazywać się Wielki. Jest zdecydowanie zbyt uparty i póki co nie umie przegrywać. Porażki budzą w nim gniew, wstyd i wielkie rozczarowanie. Bywa nieco zbyt narwany, miewa za dużo energii, której nie nauczył się jeszcze spożytkowywać w zdrowy sposób. Jego wielka ambicja, prężny umysł i dobre zamiary mogą jednak zaprowadzić go w dobre miejsce. Mogą sprawić, że pewnego dnia naprawdę stanie się wspaniałym kotem. Póki co jest nieco zbyt zazdrosny o sukcesy innych, choć jak dotąd nie sprawił, by jakiekolwiek jego relacje się przez to zepsuły. Jest nadzwyczaj uprzejmy i sympatyczny w stosunku do innych, krytyczny i toksyczny jest tylko dla siebie (i to również głównie w zaciszu swojego własnego umysłu). Nie brakuje mu odwagi i gotowości do poświęceń.
Tundra, Pęd (NŚ)
Gdzieś w głębi siebie Wielka Łapą liczył, że po usłyszeniu jego argumentacji, Sowia Łapa będzie skłonny przyznać mu rację. Że pokiwa głową i może nawet się uśmiechnie. Nic takiego się jednak nie wydarzyło, a Sowia Łapa brnął w swój pesymistyczny tok myślenia. Czy tego chciał, czy nie, taki nastrój zaczął powoli udzielać się wichrowemu kocurkowi. Syn Wietrznego Dnia pogrzebał krótko łapą w ziemi.
- No one tak, masz rację. - przyznał cicho Wielka Łapa, czując lekki dyskomfort związany z tą dziwaczną rozmową. Nie wiedział, co miał dalej powiedzieć, nigdy nie potrafił prowadzić konwersacji o niczym, a pręgowany obcy nie pozwolił mu zupełnie o nic się zaczepić. Uśmiechnął się głupio i przestąpił z łapy na łapę. Przeszła mu przez głowę myśl, że to trochę dziwne, że jego rozmówca wciąż nosi imię Łapy. Wyglądał na sporo starszego od niego samego, ale również to nie wydało się niebieskiemu dobrym punktem zaczepienia, sam nie chciałby, żeby wypominano mu, że osiągnął już wiek, pozwalający mu zostać wojownikiem.
- Jak… nazywa się przywódca klanu Cienia? A twój mistrz? - zdecydował się ostatecznie zapytać, decydując że może nie zostaną z burym kocurem przyjaciółmi ale może uda mu się dzięki temu spotkaniu wzbogacić posiadaną przez siebie wiedzę. Zastrzygł uszami, patrząc w cichym zakłopotaniu na kocura.
Słuchał słów drugiego kocura, jednak słyszał go jak przez mgłę. Widział jednak że wichrowy kocur raczej nie pałał entuzjazmem do jego poglądów na świat. W sumie ciężko było kiedy Sowia Łapa sam nie za bardzo pałał do nich entuzjazmem… w ogóle do życia w jego przypadku. Czasami jeszcze zastanawiał się czy w krainie żyjących trzyma go strach, chęć zemsty czy jeszcze coś innego.
-Polna Gwiazda -na to pytanie odparł, ale na pytanie o mistrza już położył uszy po sobie- A co ci do tego jak ma mój mistrz? -warknął. To nie była informacją którą musiał się dzielić. Niech się nie interesuje sprawami, w które nie powinien wtykać swojego durnego nosa.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 110 Mistrz: Przepiórczy Śpiew -> Jodłowa Gałązka Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: brak
Bardzo niski, gruby kocur. Jego krótkie futro w większości jest koloru niebieskiego i pokrywają je tygrysie pręgi. Ma również białe znaczenia, które pokrywają spód jego ciała, część przednich łap (obie dłonie, prawe zgięcie łokcia i przód lewego przedramienia). Białą ma także szyję i pierś. Białe znaczenia znalazły się również na pysku kocura, mianowicie prawa przestrzeń pod nosem i odrobina lewej powierzchni, z której wyrastają wibrysy. Poduszki jego łap są w dwóch kolorach: czarnym i białym, przy czym większość w tym drugim kolorze.
Ma jasnożółte oczy i małe, ciemne uszy, pozbawione pędzli na końcach.
Wydaje się, że całe życie będzie musiał udowadniać, że jego mały rozmiar to nie wszystko. Całe jego jestestwo zdaje się opierać o fakt, że Wielki próbuje dowieść światu i sobie, że nie jest słaby, miękki czy tchórzliwy. Rozpiera go ogromna ambicja i pragnienie osiągnięcia jak najwięcej. Chce być wielki, nie tylko nazywać się Wielki. Jest zdecydowanie zbyt uparty i póki co nie umie przegrywać. Porażki budzą w nim gniew, wstyd i wielkie rozczarowanie. Bywa nieco zbyt narwany, miewa za dużo energii, której nie nauczył się jeszcze spożytkowywać w zdrowy sposób. Jego wielka ambicja, prężny umysł i dobre zamiary mogą jednak zaprowadzić go w dobre miejsce. Mogą sprawić, że pewnego dnia naprawdę stanie się wspaniałym kotem. Póki co jest nieco zbyt zazdrosny o sukcesy innych, choć jak dotąd nie sprawił, by jakiekolwiek jego relacje się przez to zepsuły. Jest nadzwyczaj uprzejmy i sympatyczny w stosunku do innych, krytyczny i toksyczny jest tylko dla siebie (i to również głównie w zaciszu swojego własnego umysłu). Nie brakuje mu odwagi i gotowości do poświęceń.
Tundra, Pęd (NŚ)
Terminator położył na chwilę uszy po sobie, czując jak z jakiegoś powodu po jego ciele rozlewa się poczucie wstydu. Jednocześnie poczuł, że ów owa emocja, która go opanowała jest zupełnie bezpodstawna i niepotrzebna. Niczego jednak nie powiedział, dusząc w sobie dziwaczne odczuwane w tej chwili emocje.
- Nie chodzi dokładnie o twojego mistrza, jestem ciekaw imion z klanu Cienia - powiedział kocurek cicho, czując że pod niebieskim futrem robi się czerwony ze wstydu. - Czy generalnie różnią się klimatem o tych w Wichrze - dodał, patrząc na swoje łapy.
Sowia Łapa obserwował wichrowego kocura z przymrużonymi oczami i złowrogim spojrzeniem ciemnozielonych oczu, które nie posiadały w sobie żadnego błysku. Jakby ktoś je zasłonił całkowicie cieniem i nie przepuszczał nawet kropeczki światła. Zastrzygł uszami kiedy usłyszał słowa kocura i musiał się długo zastanawiać, żeby jego wypowiedź dobiła się do jego umysłu. Bury szkielet zamrugał kilka razy jakby mózg mu wywalił reset windowsa a potem przekręcił głowę.
-Nie mam… jak ocenić, bo nie znam… imion Wichru -wycharczał w końcu, kompletnie tak naprawdę mijając się z celem, bo to chyba nie on miał oceniać tylko ten drugi kocur. No, ale tak właśnie wyglądały rozmowy z Sowią Łapą. Każdy powinien się do tego przyzwyczaić- Znam… tylko… Brzoza… -dodał jeszcze, przypominając sobie tę terminatorkę co go zaatakowała bez żadnego powodu.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 110 Mistrz: Przepiórczy Śpiew -> Jodłowa Gałązka Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: brak
Bardzo niski, gruby kocur. Jego krótkie futro w większości jest koloru niebieskiego i pokrywają je tygrysie pręgi. Ma również białe znaczenia, które pokrywają spód jego ciała, część przednich łap (obie dłonie, prawe zgięcie łokcia i przód lewego przedramienia). Białą ma także szyję i pierś. Białe znaczenia znalazły się również na pysku kocura, mianowicie prawa przestrzeń pod nosem i odrobina lewej powierzchni, z której wyrastają wibrysy. Poduszki jego łap są w dwóch kolorach: czarnym i białym, przy czym większość w tym drugim kolorze.
Ma jasnożółte oczy i małe, ciemne uszy, pozbawione pędzli na końcach.
Wydaje się, że całe życie będzie musiał udowadniać, że jego mały rozmiar to nie wszystko. Całe jego jestestwo zdaje się opierać o fakt, że Wielki próbuje dowieść światu i sobie, że nie jest słaby, miękki czy tchórzliwy. Rozpiera go ogromna ambicja i pragnienie osiągnięcia jak najwięcej. Chce być wielki, nie tylko nazywać się Wielki. Jest zdecydowanie zbyt uparty i póki co nie umie przegrywać. Porażki budzą w nim gniew, wstyd i wielkie rozczarowanie. Bywa nieco zbyt narwany, miewa za dużo energii, której nie nauczył się jeszcze spożytkowywać w zdrowy sposób. Jego wielka ambicja, prężny umysł i dobre zamiary mogą jednak zaprowadzić go w dobre miejsce. Mogą sprawić, że pewnego dnia naprawdę stanie się wspaniałym kotem. Póki co jest nieco zbyt zazdrosny o sukcesy innych, choć jak dotąd nie sprawił, by jakiekolwiek jego relacje się przez to zepsuły. Jest nadzwyczaj uprzejmy i sympatyczny w stosunku do innych, krytyczny i toksyczny jest tylko dla siebie (i to również głównie w zaciszu swojego własnego umysłu). Nie brakuje mu odwagi i gotowości do poświęceń.
Tundra, Pęd (NŚ)
Z każdą wypowiedzią Sowiej Łapy, brwi syna Wietrznego Dnia coraz bardziej się marszczyły. Zupełnie nie rozumiał tego kocura. Nie słyszał tego, co mówił czy go nie rozumiał? W obu przypadkach to nic dobrego ale Wielka Łapa powstrzymał się od wydawania opinii i tylko zastrzygł uszami. Powtarzał sobie w głowie, że powinien traktować innych tak, jak sam chciałby być traktowany. Tylko dzięki temu udało mu się znaleźć jeszcze odrobinę cierpliwości. Zakurzone, w połowie puste pudło cierpliwości.
- No wiem. Dlatego Cię pytałem. Bo chciałem porównać. - wyjaśnił spokojnie, ale nie udało mu się zupełnie ukryć całego poirytowania, które odczuwał. Niczym wystający z szafy palec trupa, nutka irytacji Wielkiej Lampy wystawała z jego głosu. Bardzo chciałby się mylić, w kwestii że z tym kocurem było coś nie tak.
- I co, przypadła Ci do gustu? Brzozowa Łapa? - zapytał młodszy kocur z lekkim uniesieniem brwi, które drobną chwilę wcześniej udało mi się wygładzić. W zasadzie to był szczerze ciekaw, czy niebieskiej koteczce udało się dotrzeć do burego bardziej niż jemu samemu. Nie byłby zaskoczony, gdyby tak było. W końcu był beznadziejny w większości rzeczy, za które się zabierał.
Czy nie słyszał? Z tymi wszystkimi głosami szeptającymi i jęczącymi mu w głowie to było bardzo prawdopodobne. Ciężko jest się przez nie przebić. Czy nie rozumiał? Ciężko było zrozumieć bełkot, którego w połowie się nie słyszało albo ledwo go wychwytywało, tak więc to chyba mówi samo przez się, nie? Bury terminator zamrugał kilka razy kiedy usłyszał kolejne słowa typiarza z Wichru. Bardzo był on uparty, tak się Sowie wydawało. Cały czas ciągnął temat imion. Ten sam temat a w sumie to mógłby już z niego przeskoczyć. Cienisty terminator skupił się, próbując przypomnieć sobie jakieś imiona.
-Dzicza Łapa… -czy jak on tam miał, średnio pamiętał tę część rodzeństwa… jeśli w ogóle nim byli- Omszała Łapa… -ciągnął dalej, wolno i niepewnie- Wirujące Pióro… -powiedział, nie zdradzając w ogóle że to jego mistrz- Jałowcowa Jagoda… -wypowiedział imię matki- Tonący Kamyk… -przypomniał sobie jeszcze tego typiarza co wyglądał niczym upiór.
-Ha. Ha. -warknął złowrogo jakby samo wspomnienie tego imienia go denerwowało- Bardzo zabawne. Wy wichrzacy lepiej trzymajcie się swoich granic… -wysyczał przez zaciśnięte zęby.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 110 Mistrz: Przepiórczy Śpiew -> Jodłowa Gałązka Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: brak
Bardzo niski, gruby kocur. Jego krótkie futro w większości jest koloru niebieskiego i pokrywają je tygrysie pręgi. Ma również białe znaczenia, które pokrywają spód jego ciała, część przednich łap (obie dłonie, prawe zgięcie łokcia i przód lewego przedramienia). Białą ma także szyję i pierś. Białe znaczenia znalazły się również na pysku kocura, mianowicie prawa przestrzeń pod nosem i odrobina lewej powierzchni, z której wyrastają wibrysy. Poduszki jego łap są w dwóch kolorach: czarnym i białym, przy czym większość w tym drugim kolorze.
Ma jasnożółte oczy i małe, ciemne uszy, pozbawione pędzli na końcach.
Wydaje się, że całe życie będzie musiał udowadniać, że jego mały rozmiar to nie wszystko. Całe jego jestestwo zdaje się opierać o fakt, że Wielki próbuje dowieść światu i sobie, że nie jest słaby, miękki czy tchórzliwy. Rozpiera go ogromna ambicja i pragnienie osiągnięcia jak najwięcej. Chce być wielki, nie tylko nazywać się Wielki. Jest zdecydowanie zbyt uparty i póki co nie umie przegrywać. Porażki budzą w nim gniew, wstyd i wielkie rozczarowanie. Bywa nieco zbyt narwany, miewa za dużo energii, której nie nauczył się jeszcze spożytkowywać w zdrowy sposób. Jego wielka ambicja, prężny umysł i dobre zamiary mogą jednak zaprowadzić go w dobre miejsce. Mogą sprawić, że pewnego dnia naprawdę stanie się wspaniałym kotem. Póki co jest nieco zbyt zazdrosny o sukcesy innych, choć jak dotąd nie sprawił, by jakiekolwiek jego relacje się przez to zepsuły. Jest nadzwyczaj uprzejmy i sympatyczny w stosunku do innych, krytyczny i toksyczny jest tylko dla siebie (i to również głównie w zaciszu swojego własnego umysłu). Nie brakuje mu odwagi i gotowości do poświęceń.
Tundra, Pęd (NŚ)
- Chyba w takim razie są dość podobne. - zauważył, krótko porównując usłyszane przed chwilą imiona. Nie było żadnej mody czy tendencji. Nie podzielił się z kocurem żadnymi imionami klanu Wichru, jako że bury kocur o nie nie pytał. Zmarszczył brwi, zastanawiając się, jak mógłby dalej pociągnąć tę rozmowę, by jakoś ciągnęła się dalej, kiedy…
Cofnął się o krok, słysząc syk cienistego kocura. Futro na karku terminatora zjeżyło się gwałtownie, zupełnie bez udziału świadomości niebieskiego kocurka. Mięśnie Wielkiej Łapy napięły się. Sowia Łapa nagle wydał mu się wrogi i dziwacznie… dziki? Nieprzewidywalny. W pierwszej chwili mały kocurek nie wiedział, co zrobić, jak się zachować. Nie przeszedł wiele treningu, ale z drugiej strony, który mistrz byłby w stanie przygotować terminatora na taką sytuację? “Słuchaj, jeżeli spokojny do pewnego momentu kot z innego klanu spotkany na granicy nagle zacznie na ciebie syczeć, zrób to i to…”
Jeszcze przemknęła mu przez głowę myśl, że cienisty kocur zupełnie zignorował zadane przez niego pytanie. Co ma być zabawne, kto żartował? Czy on prowadził rozmowę z kimś jeszcze, kogo Wielka Łapa nie widział?
- To ty stoisz na samej wichrowej granicy, cienisty - powiedział ostrzegawczo, czując że adrenalina płynąca mu w żyłach zaczyna dodawać mu odwagi i pewności siebie. Bury zamierzał go zaatakować? Jeżeli tak, to czy wątły Wielka Łapa miał jakiekolwiek szanse na odegnanie go z Wichrowej granicy?
Sowia Łapa zaczął machać biczowatym ogonem ze złością. Jaki beznadziejny… bezczelny typ, jeszcze jego będzie oskarżał o przekraczanie granicy? On nawet wąsikiem jej nie przekroczył. Nawet trzymał się raczej z dala… prawda? Buras spojrzał na swoje łapy, w głowie nagle mu się zakręciło i czarne cienie przemknęły mu między łapami. Z zaskoczenia aż zachłysnął się i zrobił kilka kroków w tył.
-Znowu wy… -buras powiedział i potrząsnął mocno głową. Wichrowa granica zdecydowanie przynosiła mu pecha, w każdej możliwej formie.
-Nie stoję, nigdy nie przekroczyłem, nigdy nie przekroczę… jesteście jacyś przeklęci -powiedział. W końcu dawno temu przeklął tę całą Brzozę. Nie wiedział co z tego wyszło, ale miał nadzieję że przytrafiło jej się coś nieprzyjemnego. W zemście za atak jakiego się dopuściła- przeklęci!
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 110 Mistrz: Przepiórczy Śpiew -> Jodłowa Gałązka Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: brak
Bardzo niski, gruby kocur. Jego krótkie futro w większości jest koloru niebieskiego i pokrywają je tygrysie pręgi. Ma również białe znaczenia, które pokrywają spód jego ciała, część przednich łap (obie dłonie, prawe zgięcie łokcia i przód lewego przedramienia). Białą ma także szyję i pierś. Białe znaczenia znalazły się również na pysku kocura, mianowicie prawa przestrzeń pod nosem i odrobina lewej powierzchni, z której wyrastają wibrysy. Poduszki jego łap są w dwóch kolorach: czarnym i białym, przy czym większość w tym drugim kolorze.
Ma jasnożółte oczy i małe, ciemne uszy, pozbawione pędzli na końcach.
Wydaje się, że całe życie będzie musiał udowadniać, że jego mały rozmiar to nie wszystko. Całe jego jestestwo zdaje się opierać o fakt, że Wielki próbuje dowieść światu i sobie, że nie jest słaby, miękki czy tchórzliwy. Rozpiera go ogromna ambicja i pragnienie osiągnięcia jak najwięcej. Chce być wielki, nie tylko nazywać się Wielki. Jest zdecydowanie zbyt uparty i póki co nie umie przegrywać. Porażki budzą w nim gniew, wstyd i wielkie rozczarowanie. Bywa nieco zbyt narwany, miewa za dużo energii, której nie nauczył się jeszcze spożytkowywać w zdrowy sposób. Jego wielka ambicja, prężny umysł i dobre zamiary mogą jednak zaprowadzić go w dobre miejsce. Mogą sprawić, że pewnego dnia naprawdę stanie się wspaniałym kotem. Póki co jest nieco zbyt zazdrosny o sukcesy innych, choć jak dotąd nie sprawił, by jakiekolwiek jego relacje się przez to zepsuły. Jest nadzwyczaj uprzejmy i sympatyczny w stosunku do innych, krytyczny i toksyczny jest tylko dla siebie (i to również głównie w zaciszu swojego własnego umysłu). Nie brakuje mu odwagi i gotowości do poświęceń.
Tundra, Pęd (NŚ)
- Nie mam pojęcia, dlaczego jesteś zły, nie zrobiłem niczego, żeby cię zdenerwować. - powiedział, stojąc wciąż twardo, z głową uniesioną do góry. Serce waliło mu jak młotem, zupełnie nie rozumiał, dlaczego ta sytuacja tak szybko się zmieniła. Co zrobił nie tak, w którym momencie spowodował gniew Sowiej Łapy? W tej chwili dotarło do niego, w jak być może niebezpiecznej sytuacji się znalazł. Obcy kocur był niezrównoważony, dziwaczny i mógł mu zagrozić, a on powinien strzec Wichrowej granicy. Był sam, był małym, słabym terminatorem. Na pewno nikt mu nie uwierzy, że to nie on rozpoczął ten konflikt. Cienki, pokryty prążkami ogon poruszył się kilkakrotnie, będąc bezpośrednio konsekwencją przyjętego przez Sowią Łapę ofensywnego tonu głosu.
- Lepiej już stąd idź, Sowia Łapo - powiedział powoli Wielka Łapa, czując jak futro na jego karku i barkach podnosi się, zupełnie wbrew jego woli, bedąc niejako pokłosiem adrenaliny tłoczonej teraz w dużej ilości do jego żył.
Bury kocur zaczął kręcić głową tak szybko i mocno, że prawie się przewrócił na swoich patykowatych nogach. Musiał się pozbyć tych wszystkich cieni, które zaczęły mu migać przed oczami im bardziej zły się stawał. Sowia Łapa kiwnął się z boku na bok kilka razy a potem stanął mocno na rozstawionych nogach, żeby nie glebnąć się na ziemię. Syn Jałowcowej Jagody wziął kilka głębokich wdechów a czerń zaczynała odchodzić mu sprzed oczu. Dopiero po tym spojrzał na po raz kolejny na Wielką Łapę, który stał po wichrowej stronie granicy.
-Jestem na terenie Klanu Cienia -wycharczał- Mogę tutaj stać. Nie zabronisz mi -dodał a potem zmarszczył brwi i jeszcze dorzucił- Lepiej nie przekraczaj... granicy jak Brzoza. Ona. Już... ukarana -warknął. Typ nie mógł mu nic zrobić. Sowia Łapa był na terytorium Klanu Cienia. Mógłby tu stać nawet i do końca życia gdyby tylko chciał.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)