Ona też wolała mówić na nieco luźniejsze tematy. Sprawy klanowe, wygnańcy i samotnicy... To jednak chyba nie dla niej. Dlatego też uśmiechnęła się, kiedy Polny Chwast postanowił przerwać ten poważny klimat.
- Aaa, zgadza się. Dużo mamy łąk, a jedyny las to tak naprawdę ten przy waszej granicy. I tak, sama muszę przyznać, że króliki i zające to chyba moje ulubione jedzenie, chociaż gryzonie wcale nie są takie złe! - odparła wesołym tonem spacerując po kamiennym dnie rzeki trzymając się blisko brzegu - A u wasz kolei przeważają lasy, prawda? Ponoć jecie żaby... Czy to naprawdę jest dobre? - spytała następnie, spoglądając na kocura z zaciekawieniem.
<center><table><tr><td><center>
<br>i have a hero w h e never i need ONE
<br>i just LOOK up to you and i s e eone
<br> i'm a man 'cause you taught me to be o n e
<br>in case you don't live FOREVER, let me tell you n o w
<br>i LOVE you more than you’ll ever wrap your head around</center></td><td></td><td></td>
<td><img src="https://i.imgur.com/KBT0d3K.png" height="123px"></td></table></td><td></td><td></td>
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
– Ojej, a nie jest wam gorąco w takie upalne dni? No i na takich łąkach to wiatr pewnie hula jak szalony! Ale z drugiej strony to nic dziwnego, że macie tam aż tyle zająców – odpowiedział z cichym chichotem, chlupiąc sobie łapami w płytkim dnie Czarnego Ogona. Nie dało się w nim utopić, nawet te najgłębsze miejsce nie były aż tak głębokie, jak choćby wody Księżycowego Jeziora, dlatego Polny nie miał żadnych obaw, kiedy szumiący nurt oplatał jego silne łapy. Mógł się wtedy zrelaksować, odpocząć, ochłodzić i po prostu uspokoić. Kiedy usłyszał o żabach, skrzywił się znacząco. – Bleh, nawet mi nie wspominaj o tych paskudztwach – stwierdził, dodatkowo wysuwając z niesmakiem różowy, szorstki język, coby dodatkowo pokazać jak bardzo jest zdegustowany. – Są ohydne, oślizgłe i żylaste, a i smaku prawie nie mają, o wiele bardziej wolę myszy albo króliki, już nawet węże są smaczniejsze, aniżeli te skrzeczące kreatury – stwierdził, wyrażając swoje zdanie i swoją opinię, popartą wielokrotnymi próbami przekonania się do płazów i konsumowania ich, ale zawsze kończyło to się pluciem i odruchami wymiotnymi. Od samego patrzenia na te zwierzęta czuł nieprzyjemne dreszcze biegnące mu po grzbiecie. W pewnym momencie przypomniało mu się coś bardzo ważnego, o czym wcześniej zapomniał, a nie mógł tego tak po prostu olać. – Muszę już się stąd zwijać, mam patrol do ogarnięcia, to była bardzo przyjemna rozmowa, Wydrza Łapo, liczę, że jeszcze kiedyś się spotkamy – mruknął, stając przodem do niej z uśmiechem na kolorowym pysku. Odwrócił się na pięcie i ruszył wzdłuż strumienia, wciąż idąc po nadgarstki w wodzie. Odwrócił się jeszcze w półkroku do szylkretki i kiwnął jej głową w geście pożegnania. – Do zobaczenia! – zawołał, cofając uszy i ruszając pędem pod prąd, w pewnym momencie wyskakując na suchy i płaski kamień, aby następnie zniknąć Wydrzej Łapie z oczu zza jednym z bujnie rosnących nieopodal krzewów.
zt, bo troszkę to się ciągnie, dziękuję za sesję uvu :lgbt:
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Chaotyczna Łapa coraz bardziej swobodnie podchodziła do kwestii samodzielnego wędrowania po terenach Klanu. Póki Przywódcą była Malinowa Gwiazda - na samym początku jej Treningu - naprawdę się pilnowała i wychodziła z Obozu tylko u boku swojego ojca. Za krótkiej dość kadencji Porywistej Gwiazdy, który kompletnie nie był zdolny do traktowania jej z jakimkolwiek osobistym zrozumieniem, również starała się sprawiać pozory przykładnej Terminatorki. Jednak odkąd Przywódczynią została Lawendowa Gwiazda, która bez większej krępacji wręcz zachęcała ją do samodzielnych wypraw, szylkretka zupełnie przestała martwić się tym niewygodnym ograniczeniem wolności, jakie tyczyło się kotów jej rangi, i po prostu spacerowała, gdy miała na to ochotę.
Żwawym krokiem szylkretka przetruchtała z Obozu aż pod Dzięciole Drzewo, do którego przywiodło ją charakterystyczne stukanie. Przysiadła przy jego pniu i, marszcząc czoło, wyjrzała przed siebie, wypatrując jakiegoś ruchu za pobliską granicą... Miała już znajomych w Klanie Rzeki, ale nie spotkała jeszcze dotąd żadnego kota z Klanu Cienia, a biorąc pod uwagę z kim miała do czynienia, żyjąc w Wichrze, naprawdę potrzebowała jakiejś odmiany.
Całkiem smukła, zgrabna i wysoka koteczka, ale z pewnością nie najzgrabniejsza i najwyższa w klanie - po prostu poprawnie przeciętna. Jej krótkie i nieco szorstkie futerko zdrowo błyszczy i niemal w całości wygląda tak, jakby dosłownie przed chwilą córka Deszczowej Chmury wytarzała się w jasnym popiele - włącznie z nosem. Tylko na wąskiej piersi kotki wyrosło kilkanaście białych włosków, które utworzyły tam małą, nieforemną łatkę. Pysk Szarówki zachowuje rozsądne, nieprzykuwające uwagi proporcje. Ciekawe są natomiast jej oczy, ponieważ jedno z nich (lewe) przybrało odcień chłodnej bladej żółci, wydając się przez to wręcz białe, z kolei drugie (prawe) jest intensywnie niebieskie. Jej wywinięte wąsy chętnie tańczą, gdy zagra im lekko chociażby polny wiaterek. Ogon ma natomiast gruby i gęsty, nieco podobny do drucianej szczotki.
Wojowniczka klanu Cienia, jakich wiele, a przynajmniej tak sama o sobie myśli, nie dostrzegając zbytnio posiadanych zalet. Na pewno jest poprawna - rozmowna, ale nie gadatliwa, skrupulatna przy wykonywaniu powierzonych jej obowiązków, ale nie przesadnie ambitna, nie najbardziej asertywna na świecie i nie nazbyt uległa. Po prostu przeciętna. Nie zapada rozmówcom w pamięć na długo, jednak nauczyła się żyć w cieniu kotów o bardziej wyrazistych osobowościach. Nadal uwielbia spędzać czas poza gwarnym obozem, kiedy jej myśli zostają puszczone luźno z wiatrem, by pędzić wraz z nim w nieznane. Dawniej wyobrażała sobie, że za jej smutnym usposobieniem i zgorzkniałymi myślami stoi inny kot - taki, który tragicznie zmarł i po swojej śmierci, pełen cierpienia, postanowił w niej zamieszkać. Czas oraz zdobywane doświadczenia, zwłaszcza te z wypraw do Szepczącej Sadzawki, nieco osłabiły te fantazje, lecz mimo to w głębi duszy nadal wierzy, że odpowiedzią na wszystko jest reinkarnacja. Skoro ma cudownych rodziców, co jeść oraz gdzie spać, to nie ma przecież żadnych racjonalnych powodów do czucia się tak źle w swoim życiu... Takim to sposobem Szara Kora uparcie odsuwa od siebie najprostsze (a zarazem najlepsze) wyjaśnienie, dlaczego ma zawsze zgaszoną barwę głosu, rzadko kiedy czuje coś ponad obojętność, a w jej oczach brakuje zdrowego blasku...
Gorzka i Aroniowa Łapa, Krew
Z Jeżynowych Chaszczy jak na komendę wystąpiła młoda kotka o prawie jednolicie popielatej sierści, jedynie z niewielką białą plamkę pod szyją. Szara Łapa musiała się przejść na dłuższy spacer, koniecznie i niezwłocznie. Oddech rwał się jej jak słaby włos, a oko, zwłaszcza to białożółte, poszarzało i wyblakło, tracąc zupełnie młodzieńczy blask. Czuła, że coś zaczyna jej dolegać, ale tak bardzo nie chciała zawieść Polnego Westchnienia, trening szedł im przecież tak dobrze... Nie mogła przecież teraz zabarykadować się w lecznicy! Łudząc się, że trochę ruchu i świeżego powietrza zażegna ten mały niespodziewany kryzys w samopoczuciu, terminatorka przebierała energicznie łapami dopóki nie spostrzegła przybyszki po... po drugiej stronie. Ojej. Ojej. Ojejku.
Szarówka niby słyszała od mamy i Mistrza, że inne klany są, ale słyszeć a widzieć to jednak były dwa kompletnie różne doświadczenia, niedorównujące sobie za wąsa pod względem intensywności. Widok kotki z Wichru przypominał wizytę w egzotarium - rozszerzał źrenice, nozdrza i budził naprzemiennie ciekawość oraz respekt przed kolorowym upierzeniem tubylca.
- Dzień dobry... Jestem... Szara Łapa z klanu Cienia, a Ty? - zapytała trochę niepewnie, ot, adekwatnie do wieku i zastanej sytuacji.
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Chaotyczna Łapa na co dzień raczej wolała być zostawiona sama sobie, żeby nikt nie zawracał jej głowy i dał jej spać. Ale gdy już miała podzielić z kimś swój cenny czas - lubiła, by ten ktoś poświęcał jej uwagę, pełną i niepodzielną. Lubiła fascynować i zadziwiać. Najchętniej wszystkich by onieśmielała, ale wiedziała, że to nienajlepsza strategia, by wspiąć się na rangę Zastępcy w Klanie Wichru, więc przynajmniej w Obozie dbała by pokazywać się z tej grzeczniejszej, zwyczajniejszej strony. Nudziło ją to śmiertelnie.
Zauważając, że właśnie znalazła się w centrum czyjegoś zainteresowania, dokonała prezentacji w swoim ulubionym stylu - niby nie zważając na czyjąkolwiek obecność, rozciągnęła się z gracją, najpierw wypychając do tyłu i w górę chudy zadek, a potem, dla odmiany, sięgając białą bródką wysoko ku górze, jakby miała polizać rzadko rozrzucone po niebie chmurki. Wreszcie stanęła prosto, bokiem do nieznajomej, pozwalając jej przez krótką chwilę pocieszyć oczy kalejdoskopem barw na wyjątkowym futerku, a następnie ruszyła jej naprzeciw, z wysoko uniesionym ogonem i wielkimi, ciekawskimi oczami.
- Chaotyczna Łapa - przedstawiła się bez zbędnych ceremoniałów - Z Klanu Wichru, jak widać - dodała, tym delikatnym naciskiem zwracając uwagę popielatej, że właściwie nie trzeba takich rzeczy dodawać, bo to się rozumie samo przez się, wynika z miejsca, w którym są i imion, którymi się posługują. Bez widocznego wahania podeszła bliżej i lekko pochyliła głowę, przyglądając się z bliska mordce Szarówki.
- Pewnie dużo kotów zwraca uwagę na Twoje oczy, co?
Całkiem smukła, zgrabna i wysoka koteczka, ale z pewnością nie najzgrabniejsza i najwyższa w klanie - po prostu poprawnie przeciętna. Jej krótkie i nieco szorstkie futerko zdrowo błyszczy i niemal w całości wygląda tak, jakby dosłownie przed chwilą córka Deszczowej Chmury wytarzała się w jasnym popiele - włącznie z nosem. Tylko na wąskiej piersi kotki wyrosło kilkanaście białych włosków, które utworzyły tam małą, nieforemną łatkę. Pysk Szarówki zachowuje rozsądne, nieprzykuwające uwagi proporcje. Ciekawe są natomiast jej oczy, ponieważ jedno z nich (lewe) przybrało odcień chłodnej bladej żółci, wydając się przez to wręcz białe, z kolei drugie (prawe) jest intensywnie niebieskie. Jej wywinięte wąsy chętnie tańczą, gdy zagra im lekko chociażby polny wiaterek. Ogon ma natomiast gruby i gęsty, nieco podobny do drucianej szczotki.
Wojowniczka klanu Cienia, jakich wiele, a przynajmniej tak sama o sobie myśli, nie dostrzegając zbytnio posiadanych zalet. Na pewno jest poprawna - rozmowna, ale nie gadatliwa, skrupulatna przy wykonywaniu powierzonych jej obowiązków, ale nie przesadnie ambitna, nie najbardziej asertywna na świecie i nie nazbyt uległa. Po prostu przeciętna. Nie zapada rozmówcom w pamięć na długo, jednak nauczyła się żyć w cieniu kotów o bardziej wyrazistych osobowościach. Nadal uwielbia spędzać czas poza gwarnym obozem, kiedy jej myśli zostają puszczone luźno z wiatrem, by pędzić wraz z nim w nieznane. Dawniej wyobrażała sobie, że za jej smutnym usposobieniem i zgorzkniałymi myślami stoi inny kot - taki, który tragicznie zmarł i po swojej śmierci, pełen cierpienia, postanowił w niej zamieszkać. Czas oraz zdobywane doświadczenia, zwłaszcza te z wypraw do Szepczącej Sadzawki, nieco osłabiły te fantazje, lecz mimo to w głębi duszy nadal wierzy, że odpowiedzią na wszystko jest reinkarnacja. Skoro ma cudownych rodziców, co jeść oraz gdzie spać, to nie ma przecież żadnych racjonalnych powodów do czucia się tak źle w swoim życiu... Takim to sposobem Szara Kora uparcie odsuwa od siebie najprostsze (a zarazem najlepsze) wyjaśnienie, dlaczego ma zawsze zgaszoną barwę głosu, rzadko kiedy czuje coś ponad obojętność, a w jej oczach brakuje zdrowego blasku...
Gorzka i Aroniowa Łapa, Krew
Szarówka natomiast stała z boku z równo złączonymi łapkami i rejestrowała zafundowany przez Wichrzaczkę pokaz, modląc się przez cały ten czas do szumiących borów, żeby między brwiami nie urosła jej zmarszczka, która zdradziłaby narastające w niej skonfundowanie. Fascynacja ze spotkania kogoś z innego klanu bowiem prędko opadła i zostało tylko to - zdziwienie, że kolorowa koteczka zaczęła się przy niej prężyć, jakby na dowód swojej zwinności, której przecież Szara wcale dotąd nie zakwestionowała.
Popielata szczęka opadła subtelnie, kiedy wielkie pomarańczowe oczy, a za nimi cała Chaotyczna Łapa zaczęły się do niej przysuwać, a co za tym idzie - do cienisto-wichrowej granicy. Czy to był ten historyczny moment, kiedy powinna przegonić każdego, kto wkroczy na terytorium twojego klanu? Gardło cienistej terminatorki wyschło jak ten pozbawiony chociaż jednej kropelki śliny zbiornik. Chciała coś zrobić, cokolwiek, zareagować, ale pod wpływem stresu została tylko z obrazem wielkich ślipek Wichrzaczki przed jej własnymi, tymi dwoma zachodzącymi słońcami...
Z leciutkim opóźnieniem przymknęła rozluzowaną mordkę i cofnęła się w głąb swoich terytoriów, a następnie odchrząknęła bardzo cicho, po czym z determinacją uciekającej przed drapieżnikiem myszki upuściła w powietrze subtelne ostrzeżenie.
- Dobrze, ale nie przekraczaj proszę granicy z naszym klanem, Chaotyczna Łapo. Poza tym... masz bardzo ładne imię.
- Właściwie to... nie - bąknęła zagajona następnie o swoje oczy. Nikt w klanie, no może poza niezastąpioną w temacie podnoszenia samooceny mamą, nie komplementował, ani nie wyróżniał Szarówki, miała więc absolutną świadomość własnej nijakości. - Kiedy byłam młodsza chyba wierzyłam, że to coś znaczy, ale... Sama nie wiem - westchnęła nie do końca swobodnie, bo w końcu nie wiadomo, jak Wichrzaczka zareaguje na próby przyklejenia jej pstrokatych łapek do ziemi i nie zbliżania się tam, gdzie jej nie wolno.
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Chaos nie zamierzała w żadnym razie przekraczać niewidzialnej granicy. Na szczęście, czy niestety - to nie było tak, że markowała ją jakaś linia, nawet zapachowa, na każdym mysim ogonku. Raczej na krzaczku i kamyczku, na drzewku i kępce traw, samotne stemple z przepełnionego feromonami moczu, między którymi można było sobie najwyżej poprowadzić jakąś barierę w wyobraźni. Tak czy inaczej, szylkretowe łapki wcale nie chciały jej naruszać. Nie z szacunku. Ze strachu.
- Nie przekroczę, znam zasady - odpowiedziała ostro, jakby z wyższością czy oburzeniem.
Czuła, że Szara Łapa to kot, którego szybko zdominuje. Właściwie... dominowała ją bez żadnej próby sił, bez żadnego etapu przejściowego, od razu, domyślnie, samą swoją osobą. Dało jej to odrobinę poczucia satysfakcji, ale była już na tyle doświadczona, by jednakowoż uznać to za trochę nudne. Nie było nic ekscytującego w pastwieniu się nad słabym kotem.
W dodatku Terminatorka z Cienia miała w sobie coś, co przypominało Chaotycznej Łapie jej brata, Migoczące Światło. Zdradziła się z tym, odpowiadając na zagadnięcie o te swoje oczy. W swojej nijakości nawet nie próbowała się już oszukiwać, żeby miała w sobie coś niezwykłego, tak pogodzona z nią była. Wichrowa czarodziejka poczuła ukłucie litości, a może po prostu empatii, którą tak wolała przed sobą nazwać.
- Dwaj moi bracia też mają takie pojedyncze niebieskie oczy. Nigdy nie mówili, żeby to coś ich zdaniem znaczyło... - zauważyła, badawczo przyglądając się to żółtej, to błękitnej stronie heterochromicznego spojrzenia - A co by miało, co? - podpytała, głosem na tyle życzliwym, że można go było uznać za po prostu ciekawski.
Całkiem smukła, zgrabna i wysoka koteczka, ale z pewnością nie najzgrabniejsza i najwyższa w klanie - po prostu poprawnie przeciętna. Jej krótkie i nieco szorstkie futerko zdrowo błyszczy i niemal w całości wygląda tak, jakby dosłownie przed chwilą córka Deszczowej Chmury wytarzała się w jasnym popiele - włącznie z nosem. Tylko na wąskiej piersi kotki wyrosło kilkanaście białych włosków, które utworzyły tam małą, nieforemną łatkę. Pysk Szarówki zachowuje rozsądne, nieprzykuwające uwagi proporcje. Ciekawe są natomiast jej oczy, ponieważ jedno z nich (lewe) przybrało odcień chłodnej bladej żółci, wydając się przez to wręcz białe, z kolei drugie (prawe) jest intensywnie niebieskie. Jej wywinięte wąsy chętnie tańczą, gdy zagra im lekko chociażby polny wiaterek. Ogon ma natomiast gruby i gęsty, nieco podobny do drucianej szczotki.
Wojowniczka klanu Cienia, jakich wiele, a przynajmniej tak sama o sobie myśli, nie dostrzegając zbytnio posiadanych zalet. Na pewno jest poprawna - rozmowna, ale nie gadatliwa, skrupulatna przy wykonywaniu powierzonych jej obowiązków, ale nie przesadnie ambitna, nie najbardziej asertywna na świecie i nie nazbyt uległa. Po prostu przeciętna. Nie zapada rozmówcom w pamięć na długo, jednak nauczyła się żyć w cieniu kotów o bardziej wyrazistych osobowościach. Nadal uwielbia spędzać czas poza gwarnym obozem, kiedy jej myśli zostają puszczone luźno z wiatrem, by pędzić wraz z nim w nieznane. Dawniej wyobrażała sobie, że za jej smutnym usposobieniem i zgorzkniałymi myślami stoi inny kot - taki, który tragicznie zmarł i po swojej śmierci, pełen cierpienia, postanowił w niej zamieszkać. Czas oraz zdobywane doświadczenia, zwłaszcza te z wypraw do Szepczącej Sadzawki, nieco osłabiły te fantazje, lecz mimo to w głębi duszy nadal wierzy, że odpowiedzią na wszystko jest reinkarnacja. Skoro ma cudownych rodziców, co jeść oraz gdzie spać, to nie ma przecież żadnych racjonalnych powodów do czucia się tak źle w swoim życiu... Takim to sposobem Szara Kora uparcie odsuwa od siebie najprostsze (a zarazem najlepsze) wyjaśnienie, dlaczego ma zawsze zgaszoną barwę głosu, rzadko kiedy czuje coś ponad obojętność, a w jej oczach brakuje zdrowego blasku...
Gorzka i Aroniowa Łapa, Krew
Akurat wyobraźnia była mocną stroną Szarówki, dlatego z pełnym rozmachem widziała i samą granicę, i skutki jej przekraczania. Pewnie zaraz po jednym kroku za dużo rozległby się ogłuszający grom oburzonych Gwiezdnych, a niebo zalałoby się krwią, nie wspominając już nawet o zastępie rozjuszonych Cienistych z jej Mistrzem na czele. Pół Cienia przybyłoby na miejsce, żeby wypić krew Chaos, natomiast ją samą ukaraliby wtrąceniem do głębokiego wężowego dołu na sto długich dni i nocy... Nie chciała podobnego losu ani dla siebie, ani nowej znajomej, więc kiedy usłyszała zapewnienie Wichrzaczki, wyraźnie rozluźniła pospinane mięśnie, po czym kiwnęła płytko głową. Nawet tak leciutko się uśmiechnęła za kurtyną poskręcanych wąsów do Chaotycznej Łapy, ignorując sam jej niezbyt przyjemny ton. W Cieniu sarkazm i wyższość były na porządku dziennym, jedna chuda kotka z sąsiedniego klanu nie robiła w szarówkowym bilansie ujm różnicy! Podobnie z dominacją... Pomarańczowooka mogła obskakiwać Szarówkę jak najbardziej zajadły wiaterek, ale co z tego, jeśli druga strona była polnym niewzruszonym kamykiem, który po prostu leżał na uboczu, nie wadził nikomu i nie zmieniał za bardzo swojego położenia...
Uniosła wyżej głowę i z tlącymi się w barwnych oczach iskierkami nadziei zlustrowała uważnie terminatorkę. Naprawdę ją ciekawiło, co ubzdurała sobie jako kocię? Z początku niepewnie, lecz mimowolnie z rosnącym zaangażowaniem zaczęła wykładać koteczce swój tok rozumowania.
- Myślałam, że może... Może widzę inaczej na jedno i drugie oko, i nawet jak przymykam to prawe - tu Szara Łapa dokonała stosownej prezentacji - to wydaje mi się, że świat zasnuwa się taką mgłą, jakbym trafiła na Srebrną Skórkę, ale... Nie wiem - podsumowała wzruszając smętnie barkami. Jej wiara w zjawiska nadprzyrodzone została podcięta jak skrzydła w trakcie wyprawy Krogulczej Gwiazdy do Szepczącej Sadzawki, w której uczestniczyła, a gdzie mimo wielu fantazji dotyczących tego, co tam spotka i czego to nie doświadczy, nie ujrzała nawet jednego zaplutego Gwiezdnego, ale... Czy to w ogóle obchodziło Chaotyczną Łapę? Pewnie nie. Pewnie to całe zainteresowanie było tak z grzeczności.
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Wbrew Szarówkowym obawom, trafiła na najlepszą możliwą powierniczkę swoich krępujących myśli, jaką mogła znaleźć we wszystkich czterech Klanach (a przynajmniej w Wichrze)! Zlepek słów "Srebrna" i "Skórka" sprawił, że sierść między Chaosikowymi łopatkami uniosła się nieco, nie w wyrazie agresji, ale pobudzenia. Czyżby trafiła na kogoś podobnie jak ona zafascynowanego wszystkim, co zaczyna się tam, gdzie kończy się życie?
- Może masz po prostu wadę wzroku... - zaczęła z taktycznym sceptycyzmem, żeby nie zdradzać za szybko swojego zaaferowania, choć lekkie drżenie jej głosu przekazywało co najmniej tyle samo informacji co agnostyczna treść jej słów - ...a może faktycznie umiesz jakoś zajrzeć na Srebrną Skórkę... - mówiła cicho, jakby nie chciała, żeby podsłuchał je ktokolwiek po jednej czy po drugiej stronie granicy. Nie żeby sam fakt, że sobie tu swobodnie konwersują, nie mógł ściągnąć na jedną i drugą kary (choć zapewne bez studniowych wakacji w dole z wężami)... Czujnym wzrokiem rozejrzała się we wszystkie strony, łącznie z kierunkiem ponad głową Szarej Łapy, aby upewnić się, że nie ma nikogo w zasięgu słuchu, po czym wbiła ostre spojrzenie znów na nową znajomą. Czyżby nie była tak nudna i nijaka, jaka wydała się w pierwszej chwili?
- To znaczy że byłaś kiedyś naprawdę na Srebrnej Skórce? Czy tylko wydaje Ci się, jak wygląda, przez to oko? - dopytywała pobudzonym półgłosem, coraz słabiej kryjąc zaciekawienie.
Całkiem smukła, zgrabna i wysoka koteczka, ale z pewnością nie najzgrabniejsza i najwyższa w klanie - po prostu poprawnie przeciętna. Jej krótkie i nieco szorstkie futerko zdrowo błyszczy i niemal w całości wygląda tak, jakby dosłownie przed chwilą córka Deszczowej Chmury wytarzała się w jasnym popiele - włącznie z nosem. Tylko na wąskiej piersi kotki wyrosło kilkanaście białych włosków, które utworzyły tam małą, nieforemną łatkę. Pysk Szarówki zachowuje rozsądne, nieprzykuwające uwagi proporcje. Ciekawe są natomiast jej oczy, ponieważ jedno z nich (lewe) przybrało odcień chłodnej bladej żółci, wydając się przez to wręcz białe, z kolei drugie (prawe) jest intensywnie niebieskie. Jej wywinięte wąsy chętnie tańczą, gdy zagra im lekko chociażby polny wiaterek. Ogon ma natomiast gruby i gęsty, nieco podobny do drucianej szczotki.
Wojowniczka klanu Cienia, jakich wiele, a przynajmniej tak sama o sobie myśli, nie dostrzegając zbytnio posiadanych zalet. Na pewno jest poprawna - rozmowna, ale nie gadatliwa, skrupulatna przy wykonywaniu powierzonych jej obowiązków, ale nie przesadnie ambitna, nie najbardziej asertywna na świecie i nie nazbyt uległa. Po prostu przeciętna. Nie zapada rozmówcom w pamięć na długo, jednak nauczyła się żyć w cieniu kotów o bardziej wyrazistych osobowościach. Nadal uwielbia spędzać czas poza gwarnym obozem, kiedy jej myśli zostają puszczone luźno z wiatrem, by pędzić wraz z nim w nieznane. Dawniej wyobrażała sobie, że za jej smutnym usposobieniem i zgorzkniałymi myślami stoi inny kot - taki, który tragicznie zmarł i po swojej śmierci, pełen cierpienia, postanowił w niej zamieszkać. Czas oraz zdobywane doświadczenia, zwłaszcza te z wypraw do Szepczącej Sadzawki, nieco osłabiły te fantazje, lecz mimo to w głębi duszy nadal wierzy, że odpowiedzią na wszystko jest reinkarnacja. Skoro ma cudownych rodziców, co jeść oraz gdzie spać, to nie ma przecież żadnych racjonalnych powodów do czucia się tak źle w swoim życiu... Takim to sposobem Szara Kora uparcie odsuwa od siebie najprostsze (a zarazem najlepsze) wyjaśnienie, dlaczego ma zawsze zgaszoną barwę głosu, rzadko kiedy czuje coś ponad obojętność, a w jej oczach brakuje zdrowego blasku...
Gorzka i Aroniowa Łapa, Krew
Naturalnie, że była tak nudna i nijaka jak wydawało się od początku Chaos; na tle trójkolorowej nawet ze względu na matowe popielate futro opatulające gołe ciało niczym wełniany, ciężki koc. Niemniej miło było dostrzec i usłyszeć, jak w głosie wichrowej terminatorki sceptycyzm ściera się z entuzjazmem, aż wreszcie ten drugi emocjonalny odcień powoli zwycięża, rozjaśniając dotąd beznadziejny obraz nowej znajomości. Wydawać by się mogło, że Szarówka spotkała stroszącą piórka mądralę, która weźmie i ją zwyczajnie wyśmieje, a w najlepszym razie protekcjonalnie zbędzie. Jak bardzo się pomyliła!
Przekręciła uszy do tyłu, jeszcze się wahając, czy w ogóle może, a jeśli tak to ile, ze swoich refleksji oraz pomieszanych odczuć zdradzić tej bądź co bądź dopiero poznanej kotce, ale nawet jeśli miała wątpliwość, jeśli chciała trzymać język za zębami, to gradobicie pytań Chaotycznej Łapy skutecznie ją przycisnęło do wyznawania wszystkiego jak na spowiedzi. Szara Łapa opuściła łepek i zaczęła mówić, choć patrząc dla bezpieczeństwa pod własne łapy.
- Nie byłam tam, to bardziej jak... Intuicja, wiesz? Czuję czasami rozpacz, której nie potrafię do końca wyjaśnić, a raz zdarzyło się, że źle pomyślałam o naszej poprzedniej Przywódczyni, że była słaba i dlatego umarła, ale tak naprawdę to nie była wcale moja myśl, wierzysz mi? Rozumiesz?
Lodowaty dreszcz śmignął przez plecy Cienistej, jakby na potwierdzenie, co odbiło się w lekkim drżeniu głosu. Uniosła poważne ślipka, po jednym od innego kompletu, na mordkę z naprzeciwka i poczekała z ponownym odezwaniem się, aż pilnująca intymności Chaos ponownie na niej się skupi. - Czuję, że ma to związek ze Srebrną Skórką, ale nie potrafię go wyjaśnić.
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Z kotami w Klanie Wichru po prostu nie dało się szczerze rozmawiać. Trzeba było zawsze zachowywać twarz, grać rolę dobrze ułożonej, doskonałej Terminatorki, idealnej kanydatki na Zastępczynię w mniej lub bardziej odległej przyszłości, opanowaną, zainteresowaną rzeczami w akuratnym stopniu, nie za dużo, nie za mało, o odpowiednich opiniach, niezbyt radykalnych... Aby pokazać więcej siebie, trzeba było znaleźć rozmówcę z innego Klanu, z którym samym incydentem nawiązania relacji stawało się wpółwinnym pewnego niewielkiego wykroczenia, a zarazem nawiązywało swoisty pakt milczenia. Dlatego Chaotyczna Łapa nie miała przyjaciół. Czuła chłodny dystans, który dzielił ją od jej współklanowiczów, a koty z innych grup, które poznawała i które zapadały jej w pamięć - widywała zbyt rzadko, by bliżej się z nimi zżyć.
Z uwagą wysłuchała Szarej Łapy, wpatrując się w nią nieruchomym wzrokiem. Było to spojrzenie trochę bezlitosne, jak palące słońce w bezchmurne letnie południe - ale nie wrogie. Słońcu też nie można zarzucić złych intencji. Świeci, bo taka jego natura.
- Znam dwa sposoby, żeby się przekonać - odpowiedziała rzeczowo, jak dyplomowana specjalistka - Jeden - to zjeść jakąś truciznę i naprawdę jedną łapą znaleźć się na Srebrnej Skórce. Ponoć koty, ocierając się o śmierć, często spotykają się z Gwiezdnym Klanem. Ale wiadomo. Ryzykowna sprawa. Mogą woleć, żebyś została - trzepnęła ogonem, do którego stopniowo zbliżał się irokez unoszącej wzdłuż grzbietu sierści - A drugi - to pójść do Szepczącej Sadzawki.
Całkiem smukła, zgrabna i wysoka koteczka, ale z pewnością nie najzgrabniejsza i najwyższa w klanie - po prostu poprawnie przeciętna. Jej krótkie i nieco szorstkie futerko zdrowo błyszczy i niemal w całości wygląda tak, jakby dosłownie przed chwilą córka Deszczowej Chmury wytarzała się w jasnym popiele - włącznie z nosem. Tylko na wąskiej piersi kotki wyrosło kilkanaście białych włosków, które utworzyły tam małą, nieforemną łatkę. Pysk Szarówki zachowuje rozsądne, nieprzykuwające uwagi proporcje. Ciekawe są natomiast jej oczy, ponieważ jedno z nich (lewe) przybrało odcień chłodnej bladej żółci, wydając się przez to wręcz białe, z kolei drugie (prawe) jest intensywnie niebieskie. Jej wywinięte wąsy chętnie tańczą, gdy zagra im lekko chociażby polny wiaterek. Ogon ma natomiast gruby i gęsty, nieco podobny do drucianej szczotki.
Wojowniczka klanu Cienia, jakich wiele, a przynajmniej tak sama o sobie myśli, nie dostrzegając zbytnio posiadanych zalet. Na pewno jest poprawna - rozmowna, ale nie gadatliwa, skrupulatna przy wykonywaniu powierzonych jej obowiązków, ale nie przesadnie ambitna, nie najbardziej asertywna na świecie i nie nazbyt uległa. Po prostu przeciętna. Nie zapada rozmówcom w pamięć na długo, jednak nauczyła się żyć w cieniu kotów o bardziej wyrazistych osobowościach. Nadal uwielbia spędzać czas poza gwarnym obozem, kiedy jej myśli zostają puszczone luźno z wiatrem, by pędzić wraz z nim w nieznane. Dawniej wyobrażała sobie, że za jej smutnym usposobieniem i zgorzkniałymi myślami stoi inny kot - taki, który tragicznie zmarł i po swojej śmierci, pełen cierpienia, postanowił w niej zamieszkać. Czas oraz zdobywane doświadczenia, zwłaszcza te z wypraw do Szepczącej Sadzawki, nieco osłabiły te fantazje, lecz mimo to w głębi duszy nadal wierzy, że odpowiedzią na wszystko jest reinkarnacja. Skoro ma cudownych rodziców, co jeść oraz gdzie spać, to nie ma przecież żadnych racjonalnych powodów do czucia się tak źle w swoim życiu... Takim to sposobem Szara Kora uparcie odsuwa od siebie najprostsze (a zarazem najlepsze) wyjaśnienie, dlaczego ma zawsze zgaszoną barwę głosu, rzadko kiedy czuje coś ponad obojętność, a w jej oczach brakuje zdrowego blasku...
Gorzka i Aroniowa Łapa, Krew
A skoro za sprawą dwóch padających na Szarówkę słońc znów mieli Porę Zielonych Liści, Cienistej autentycznie zrobiło się gorąco, a gdyby nie futerko, po jej policzkach pewnie spłynęłyby również szkarłatne rumieńce. Palił ją wstyd, paliło zażenowanie, paliła niepewność. Każde z tych doznań aktywowało się pod naporem spojrzenia Chaotycznej Łapy, które było tak wytrwałe i nieprzeniknione (i z którego niewygodnego istnienia Szara Łapa zdawała sobie sprawę nawet mimo opuszczonego w dół pyszczka), że nie mogła czuć się ani stuprocentowo potępiona, ani zrozumiana. Trochę żałowała tej przedwczesnej premiery tego, co grało jej w duszy, jednak teraz nie mogła już nic zrobić, tak jak i nie mogłaby zawrócić biegu rzeki. Bo czasem chęci to za mało...
Z zatrzymanym w przeponie powietrzem i pulsem tak głośnym, że docierał do uszu słuchała Wichrzaczki, by już dzięki fasadzie, na którą składał się jej ton i płynność wypowiadanych słów, wziąć ją za niekwestionowaną ekspertkę w dziedzinie spotkań ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Dlatego terminatorka cienistego Zastępcy ostrożnie się wyprostowała, machnęła raz grubym ogonem i poszukała kolorowymi ślipkami mordki Chaos, żeby oddać hołd temu, jak mądra i pomysłowa była. Jeść... Trucizny? Przyziemna Szarówka przenigdy nie wpadłaby na coś podobnego, bo chociaż myślami potrafiła wznieść się bardzo, bardzo wysoko i pikować niczym orzeł we własnych fantazjach, to już nie umiała stanowczo działać w żadnym z tych kierunków. Pod tym względem pozyskiwana właśnie koleżanka ogromnie zaimponowała popielatej, jednak po krótkiej chwili podziw przestał oświetlać Wichrową terminatorkę, bowiem oczy Szarówki zgasły, zafalował w nich słony smutek.
- Och... Ja już byłam przy Szepczącej Sadzawce, wiesz, tak na wyprawie z naszą nową Gwiazdą... Miałam taką nadzieję, że ta sadzawka coś mi szepnie głosem Gwiezdnych albo ich zobaczę, albo poczuję, ale... - Szarówka ściszyła głos i dokończyła z zawodem, jeśli nie bólem. - Nie stało się kompletnie nic. Zwykła, najzwyklejsza sadzawka... Krogulcza Gwiazda napiła się z niej i zasnęła, obudziła jako Przywódczyni, a potem wróciłyśmy do obozu... - dodała w ostatnim momencie, wiedziona dziwnym przymusem, żeby mówić...
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
- Byłaś?! - zachłysnęła się Chaotyczna Łapa. Podekscytowana, postąpiła krok w stronę Szarej Łapy. Jej nieruchome, uporczywe spojrzenie zachwiało się i uwolniło rozmówczynię ze słonecznych promieni, krępujących jak więziennie pręty. Teraz przypominało wzrok pełnego entuzjazmu kocięcia.
- Czyli... znasz dobrze całą drogę? Super - dodała szybko, trochę jakby do siebie - Moja Mistrzyni też tam była, ale nie umiała powiedzieć mi absolutnie nic ciekawego. A. No, moja Mistrzyni to Lawendowa Gwiazda - uściśliła, aby było jasne, dlaczego to takie istotne - Ale Ty nie piłaś, prawda? Ani nie spałaś? Pewnie gdybyś to zrobiła, to spotkałabyś się z Przodkami. To chyba taki warunek, nie? Póki będziesz tylko patrzeć na mysz, ale jej nie zjesz, to dalej będziesz głodna... - rozumowała, działając na najwyższych obrotach.
Początkowy plan zakładał pójście do Sadzawki ze Świstkiem. Później myślała, że wybierze się tam z Goryczką. Teraz jednak w tej niepozornej, nieśmiałej Terminatoreczce z Cienia widziała kogoś naprawdę wyjątkowego, być może nawet niemożliwego do zastąpienia w roli kandydata na wspólną wyprawę. Musiała jeszcze to wszystko dobrze rozegrać... a to mogło być trudne.
Całkiem smukła, zgrabna i wysoka koteczka, ale z pewnością nie najzgrabniejsza i najwyższa w klanie - po prostu poprawnie przeciętna. Jej krótkie i nieco szorstkie futerko zdrowo błyszczy i niemal w całości wygląda tak, jakby dosłownie przed chwilą córka Deszczowej Chmury wytarzała się w jasnym popiele - włącznie z nosem. Tylko na wąskiej piersi kotki wyrosło kilkanaście białych włosków, które utworzyły tam małą, nieforemną łatkę. Pysk Szarówki zachowuje rozsądne, nieprzykuwające uwagi proporcje. Ciekawe są natomiast jej oczy, ponieważ jedno z nich (lewe) przybrało odcień chłodnej bladej żółci, wydając się przez to wręcz białe, z kolei drugie (prawe) jest intensywnie niebieskie. Jej wywinięte wąsy chętnie tańczą, gdy zagra im lekko chociażby polny wiaterek. Ogon ma natomiast gruby i gęsty, nieco podobny do drucianej szczotki.
Wojowniczka klanu Cienia, jakich wiele, a przynajmniej tak sama o sobie myśli, nie dostrzegając zbytnio posiadanych zalet. Na pewno jest poprawna - rozmowna, ale nie gadatliwa, skrupulatna przy wykonywaniu powierzonych jej obowiązków, ale nie przesadnie ambitna, nie najbardziej asertywna na świecie i nie nazbyt uległa. Po prostu przeciętna. Nie zapada rozmówcom w pamięć na długo, jednak nauczyła się żyć w cieniu kotów o bardziej wyrazistych osobowościach. Nadal uwielbia spędzać czas poza gwarnym obozem, kiedy jej myśli zostają puszczone luźno z wiatrem, by pędzić wraz z nim w nieznane. Dawniej wyobrażała sobie, że za jej smutnym usposobieniem i zgorzkniałymi myślami stoi inny kot - taki, który tragicznie zmarł i po swojej śmierci, pełen cierpienia, postanowił w niej zamieszkać. Czas oraz zdobywane doświadczenia, zwłaszcza te z wypraw do Szepczącej Sadzawki, nieco osłabiły te fantazje, lecz mimo to w głębi duszy nadal wierzy, że odpowiedzią na wszystko jest reinkarnacja. Skoro ma cudownych rodziców, co jeść oraz gdzie spać, to nie ma przecież żadnych racjonalnych powodów do czucia się tak źle w swoim życiu... Takim to sposobem Szara Kora uparcie odsuwa od siebie najprostsze (a zarazem najlepsze) wyjaśnienie, dlaczego ma zawsze zgaszoną barwę głosu, rzadko kiedy czuje coś ponad obojętność, a w jej oczach brakuje zdrowego blasku...
Gorzka i Aroniowa Łapa, Krew
- Hej, granica - przypomniała znacznie bardziej żywiołowej od siebie terminatorce z klanu Wichru miałkim, informacyjnym tonem, który miał wywołać czysty rezultat, ale żadnego oburzenia. Na dokładkę znacząco zerknęła na jej przesunięte stopy... Chaotyczna Łapa była naprawdę ciekawą istotką, więc córka Deszczowej Chmury nie zamierzała się do niej odnosić wrogo, ale nie znaczyło to, że w ich stosunkach mogła zapanować jakaś anarchia z nieposzanowaniem Kodeksu Wojownika włącznie. Nie po to Polne Westchnienie tak szczegółowo go wykładał Szarówce punkt po punkcie, wymagając dogłębnego zrozumienia, żeby teraz poległa na całej linii i przepuściła przez niewidzialną bramkę na cieniste terytoria obcych.
- Dobrze to może nie, ale myślę, że bym tam trafiła... Chyba... - umniejszyła się w ślipkach tamtej i zaasekurowała, cofając niepewnie uszy. Każdy dzień oddalał ją od wspomnień trasy prowadzącej do Szepczącej Sadzawki; miejsce mniej charakterystycznych głazów i drzew zajmowały białe plamy...
Kolejna seria pytań zrobiła z Szarówki coś na podobieństwo kolorowej wewnątrz i na zewnątrz sąsiadki. Źrenice Cienistej nabrzmiały, wargi zamarły w locie do góry, aż wreszcie... Potrząsnęła gwałtownie głową, o dziwo e n e r g i c z n i e. No przecież! To ONA popełniła błąd, nie Gwiezdni. Niby JAK mieli się do niej odezwać, skoro nie wykonała połączenia, tych kilku podstawowych, a najwyraźniej niezbędnych kroków? - Masz rację... Nie napiłam się tej wody i nie spałam, zresztą ugh... Nie dałoby rady, jedna z naszych wojowniczek miała mnie na oku, przyniosła mi nawet właśnie mysz do zjedzenia i... Ale masz rację - wbiła dwubarwne, rozmigotane oczy centralnie w oczy Chaos - pewnie trzeba zrobić dokładnie tak jak koty, które zostają Gwiazdami żeby zadziałało. Jej... Jesteś taka mądra! - pochwaliła z e n t u z j a z m e m koteczkę.
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Komentarz na temat granic nie zachwycił Chaos. Podniosła wzrok ku niebu w wyrazie irytacji - nie był to młynek oczami w pełnej krasie, ale taka darmowa próbka, jak się podobało, to zapraszamy po więcej. Jeśli Szara Łapa chciała przejść przez kolejny etap Chaosowej rekrutacji, musiała sobie odpuścić to cackanie się o granice. Rozdział terenów funkcjonował jako niematerialna, wyobrażona linia między jednym obsikanym krzaczkiem a drugim. Nie dzieliły ich cierniste krzewy, a okoliczne ptactwo nie zerwie się z krzykiem, jak biała stopa Wichrzaczki zdepcze tych kilka źdźbeł suchej trawy, które akurat okiem Szarówki przynależą bardziej do jej pobratymców, niż do sąsiadów. Jeśli mają się razem wybrać do Szepczącej Sadzawki, nie będzie miejsca na takie sentymenty.
Na szczęście Chaotyczna Łapa nie miała zbyt dużo czasu na podzielenie się swoją opinią. Nagła e n e r g i a Szarej Łapy doskonale zarezonowała z jej własną. Jak superprzewodnik, szylkretka wchłonęła ją i oddała wzmocnioną. W dodatku dostała komplement i to taki najlepszy, bo o jej intelekcie. Rozpromieniona, z wielkimi oczami i zjeżonymi łopatkami, uniosła dumnie białą bródkę.
- No widzisz! - potwierdziła dziarsko opinię o swojej mądrości i bez zbędnych ceregieli przeszła prosto do konkretów - To kiedy idziemy?! - po czym szybciutko, uprzedzając wszelkie "ale", wyjaśniła - Bo planuję to odkąd zostałam Terminatorką, ale wszystkie osoby które rozważałam jako moich towarzyszy jakoś się wykruszają. Jak tak dalej będzie, to prędzej zostanę Wojowniczką niż spotkam się z Gwiezdnym Klanem. A tak być nie może. Sama też nie pójdę, bo raz że nie znam drogi, a dwa - że to niebezpieczne jednak. Szczególnie jak będziemy spać. Musimy śnić na zmianę. Jedna śpi, druga czuwa - intensywne emocje sprawiły, że mówiła szybko i chyba trochę zbyt szczegółowo, ale, jak to ona, nie panowała jakoś rewelacyjnie nad swoim temperamentem.