Logo Artemidy
Płaski Głaz
#91
– Bączek… nie jest szczególnie światła, że tak powiem – odparł, posyłając znaczące spojrzenie Raczej Sadzawce. Nie chciał wprost obrażać swojej terminatorki, ale liczył na to, że siostra zrozumie, o co mu chodzi. – Pamiętam, że na samym początku treningu spytałem ją, co wie na temat życia w klanie i tak dalej, to mi powiedziała, że „coś tam wie” i spytała, czy liczę na to, że oszczędzi mnie gadania i mnie wyręczy – dodał z westchnięciem, przechodząc do konkretów. Och, a tych trochę było. Co najciekawsze, Bąkowa Łapa nie wiedziała na początku treningu wcale tak wiele, chociaż zachowywała się, jakby pozjadała wszystkie rozumy. – Często zachowywała się, jakby była obrażona, nie odpowiadała mi na wszystkie pytania, sama zadawała dziwne pytania, na przykład czy „tak się w ogóle da?” w kontekście przyjaźni z kotami spoza klanu… ogólnie często odnosiłem wrażenie, jakby miała wąskie horyzonty i słabą wyobraźnię. A przecież zaczynała trening później, niż inne koty, co prawda z powodu choroby, ale wiesz, pomyślałby kto, że w tym czasie dojrzała – zrelacjonował całą resztę treningu z Bączek. Dzisiaj… cieszył się, że ma to już za sobą, a jego terminatorka, choć niezbyt mądra, to nie odwalała jakichś głupot. Chociaż tyle, że okazała się być spokojna. Szkoda, że jednocześnie w ogóle nie dbała o to, by osiągnąć coś więcej, nie dbała też o własną rodzinę, co było łatwo zauważyć.
– A co byś jeszcze chciała wiedzieć? – spytał w odpowiedzi na pytanie rudo-białej wojowniczki. – Z Chybotem to naprawdę wstyd, że tak się zachował, a teraz na dodatek chyba zniknął z klanu. I nie, nie zauważyłem, ale… brzmi bardzo dziwne? Hm. Kto tak robi? – zainteresował się, zastanawiając się, czy to może mieć coś wspólnego z jakąś dziecinną zabawą, jednak to byłoby prawdziwe raczej w przypadku bardzo młodych kotów… a przynajmniej tak to sobie wyobrażał.
– Cóż… w dalszym ciągu ze Słonecznik. – Nawet jeżeli ta bywała nieobecna i nie poświęcali sobie już tyle czasu, co kiedyś. – Ostatnio złapałem też nić porozumienia z Barwną Ścieżką. Ale i tak najlepiej dogaduję się z rodzicami i z wami. A ty?
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
- Ale mimo tego, no wiesz, nadawała się na wojownika? - spytała, bo bardzo ją ta kwestia zaintrygowała, tym bardziej że sama w końcu była mistrzynią i musiała wiedzieć, jak odpowiednio reagować, jak działać, na co zwracać uwagę, a na co nie. Kijanka miał jednak nieco większe doświadczenie, a to, co jej opowiadał, było dla niej bardzo istotne, mimo wszystko miała w bracie oparcie i uważała, że posiadana przez niego wiedza na pewno przyda się również jej, w końcu rozumiała już, że to nie jest żadna ujma na honorze, takie prowadzenie dyskusji i doskonalenie się, czy coś podobnego. - Gwiazdka jest równie trudna, tak? Czy w inny sposób? - dopytała jeszcze, bo to ją mimo wszystko intrygowało, jak bardzo różni mogli być terminatorzy i czego można było się po nich spodziewać, poza oczywistą oczywistością, że dokładnie wszystkiego.
- Wszystko! Wydaje mi się, że nic nie wiem, nie chcę popełniać jakiś niemądrych błędów... Chybot odszedł, zanim w ogóle zdążyłam z nim porozmawiać, ale zachował się chyba jeszcze gorzej niż kiedyś Żaba, no albo bardzo podobnie. A jeśli chodzi o to mówienie to... Koziołek właśnie. I Szybujący. Ale u Koziołka to jest takie dziwne, jakby bawił się w dwa koty naraz? Nie wiem, zaczynam się niepokoić i nie mam pewności, czy nie powinnam pomówić z Lśniącą - przyznała, nieco ciszej jakby, bo sprawa ta ją męczyła i mocno niepokoiła, nie wiedziała zupełnie, czego spodziewać się po terminatorze, a miała dziwne przeczucie, że w przypadku Koziołka jest to o wiele dziwniejsze, niż przy Szybującym, choć nie umiała powiedzieć: dlaczego właściwie.
- A... jak w ogóle ze Słonecznik? - spytała nieco niepewnie, a później wzruszyła lekko barkami. - Igła zniknął - powiedziała gorzko -a poza nim nie mam chyba przyjaciół? Rozmawiałam z Barwną i było to całkiem miłe, mamy nawet trochę planów, ale tak poza tym nie znam chyba zbyt wielu kotów, a to jest takie... dziwne. Jest nas dużo, ale jakoś nie umiem z nikim złapać bliższej relacji.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
– Mhm… a przynajmniej nic rażąco nie świadczyło o tym, że się nie nadaje. Wiesz, nie miała żadnego wybryku, przychodziła na treningi, była obowiązkowa. Nie będzie świetnym wojownikiem, ale wojownikiem ogólnie – czemu nie – odparł, wzruszając lekko barkami. – Nie, mniej. I w inny sposób. Gwiazdka jest inteligentna, w porównaniu do Bączek to wręcz za bardzo. Ale na razie to była jedyna taka sytuacja, ta o której mówiłem przed chwilą, więc zobaczymy, co będzie dalej – odpowiedział odnośnie srebrzystej terminatorki. Na szczęście córka Wietrznego Dnia miała szersze horyzonty i była bardziej dojrzała, jednak można było odczuć, że nie najlepiej radzi sobie z sytuacjami, gdy coś idzie nie po jej myśli. Ale… cóż. Prawda była taka, że życie jest pełne takich chwil i prędzej czy później trzeba nauczyć się to akceptować, zamiast próbować płynąć pod prąd.
– Przynajmniej nie zrobił awantury, jak Żaba – zaśmiał się cicho, jednak spoważniał na kolejne słowa Raczej Sadzawki. Bawienie się w dwa koty naraz… i dwa takie przypadki wśród młodych kotów, z czego jeden z nich był wnukiem Sokolego Cienia. Zmarszczył lekko nos i przez chwilę milczał. – Wiesz co… to nie są kociaki, Raczek. Spróbuj porozmawiać na ten temat właśnie z Lśniącą Sadzawką i Sokolim Cieniem albo mamą. Jeżeli oboje tego nie zaprzestaną, ktoś będzie musiał z nimi pomówić, bo to… brzmi dziwnie. Może być nieszkodliwe, oby takie było, ale może być też niepokojące i świadczące o jakimś głębszym… problemie – stwierdził wreszcie, posyłając rudo-białej siostrze poważne spojrzenie. Może nawet nie powinno go to bardzo dziwić, że syn Zaśnieżonej Ścieżki przejawia coś takiego… kocica nie wydawała mu się najlepszą matką, tym bardziej dla tylu kociąt naraz.
– Przyjaźnimy się. Te uczucia… minęły. Przynajmniej mi – odparł, cofając lekko uszy. Nie ze wstydu, nie, raczej z tego powodu, że przez cały ten czas nie miał okazji ani dłuższej chwili, by porozmawiać na ten temat z siostrą. Miał też jakieś dziwne wrażenie, że Racza Sadzawka, która tak bardzo chciała, by to wyszło, będzie… rozczarowana tą wiadomością. Być może bardziej niż on, biorąc pod uwagę, że on chciał być pewien swoich uczuć, nim się z kimś zwiąże, żeby nie złamać nikomu serca tak, jak Gołębi Upadek zrobił to z Pijawką. – Też się trochę tak czuję – przyznał. Koty znikały z klanu, umierały, albo po prostu nie było z nimi na tyle dużo wspólnych tematów, by można było to przekształcić w dłuższą relację… inna sprawa, że może jego styl bycia do wielu kotów zwyczajnie nie trafiał, albo po prostu za mało się starał. Jednak dobrze mu było w obecnym stanie rzeczy, tak szczerze. – A… chciałabyś? Mieć więcej przyjaciół poza rodziną?
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
- A czy... No wiesz, jako jej mistrz, mogłeś zasugerować na ten przykład, że nie powinna dostawać własnych terminatorów? Jestem ciekawa, jak daleko może się to posunąć, a nie chciałabym przypadkiem mamie sugerować czegoś, co wykraczałoby, no wiesz... Że byłoby nadmiernym ingerowaniem w jej decyzje, co nie? Och, rany, ja bym sobie chyba z Gwiazdką w takim razie nie poradziła, co nie? Za bardzo jestem kocięca! - stwierdziła na to, na początku dość poważnie, bo jednak kwestia ta ją ciekawiła i uważała ją za coś naprawdę poważnego, czemu powinna się uważnie przyjrzeć i czego powinna być w pełni świadoma, dalej zaś po prostu przeszła dość prosto do zachowania własnego, nie robiąc z siebie nie wiadomo jak wielkiej i mądrej wojowniczki, gdyż doskonale wiedziała, że najnormalniej w świecie nią nie była, a przy Kijance to była raczej strasznym dzieciakiem. Ale hej! Wcale jej nie przeszkadzało.
- No, chociaż trochę się tego spodziewałam, co nie? Znaczy po tym, jak się zawinął, zanim cokolwiek zrobiłam - powiedziała i zaśmiał się kręcąc łbem, bo teraz już inaczej do tego podchodziła i wiedziała, że nie może zapadać się w sobie, bo to nic nie zmieni, a tylko bycie odpowiedzialnym wojownikiem, który wie co robi i skupienie się na tym, by uczyć tych, którzy tego chcieli, może przynieść jakieś pozytywne rezultaty. Nastawiła jednak uważnie uszy, kiedy jej brat się odezwał i pokiwała lekko głową. - Tak zrobię... Nie wiem, czy to normalne i martwię się, u Szybującego to... Takie jakby przekomarzanki, ale Koziołek jest w tym taki poważny! Kiedy go słucham... on naprawdę zdaje się brzmieć, jak dwa koty i nie wiem, co mam myśleć - powiedziała, kiwając lekko głową i jednocześnie spoglądając na brata bardzo poważnie, jak na siebie, aczkolwiek gdyby uważnie się jej przyznał, to dostrzegłby tam zapewne również obawę, bo nie wiedziała, jak z tą sytuacją sobie radzić i czy aby na pewno będzie w stanie jakoś mądrze postąpić, tego pewna nie była.
- Och... Rozumiem. Szkoda. To znaczy, Słonecznik jest naprawdę fajna i myślałam... Ale rozumiem - powiedziała na to tylko, bo trochę już taktu miała i trochę się nauczyła, że nie ze wszystkim należy tak wyskakiwać, aczkolwiek naprawdę żałowała, że tak się to skończyło, a kiedy brat zadał jej pytanie, lekko wzruszyła barkami, bo nie do końca wiedziała, jak do tej sprawy podejść. - Trochę tak? Trochę nie? No wiesz... Igła zniknął - powiedziała i lekko się skrzywiła.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
– Sądzę, że mógłbym – przyznał, kiwając lekko łbem. – Gdybym tak uznał. Ale ostateczna decyzja i tak należy do Sokolego Cienia i mamy. Poza tym… wydaje mi się, że musieliby sami też porozmawiać z takim wojownikiem. W końcu, patrząc na przykład mój i Bączkowego Lotu, owszem, trenowałem ją długimi księżycami, ale nie wiem, jak sprawdza się teraz i nie wiem też, jak sprawdziłaby się jako mistrzyni, bo nawet jeżeli na swoim treningu nie była orłem, to kto wie, może okazałoby się, że po drugiej stronie idzie jej lepiej. Nie chciałem jej spisywać na straty, to byłoby niesprawiedliwe, więc dopuściłem ją do mianowania i… zobaczymy, co czas przyniesie, jeżeli o nią chodzi – odparł, starając się jak najlepiej wyrazić własne podejście. Nie chciał wykluczać Bączkowego Lotu, bo w głębi był świadomy, że to kwestia zwykłej… antypatii. Nie trafiali do siebie, fakt, ale jeżeli Bączek zapamiętała wszystko z treningu, jeżeli nie miała zamiaru wpajać jakichś głupot swoim terminatorom i jeśli terminatorzy w ogóle daliby radę z jej specyficznym stylem bycia… nie powinien w to ingerować. – I nie wiem. Może wręcz przeciwnie, może by wolała bardziej… wyluzowane towarzystwo – odparł. W zasadzie to nie było wykluczone, skoro Gwiazdka sądziła, że on miał zbyt sztywne podejście do prowadzenia treningu i nie dawał jej swobody. Z drugiej strony… komuś innemu mogłaby wejść na głowę, a też nie o to chodziło.
Zmarszczył lekko nos, słuchając o Szybującym i Koźlim. Szkoda, że nie można było zajrzeć do czyjegoś umysłu; wtedy na pewno wiedzieliby, czy ta dwójka również myśli w taki sposób. Ciekaw był, jak którykolwiek z nich by zareagował w obliczu bezpośredniego pytania o ten dziwny sposób mówienia i zachowywania się, a także – czy kiedyś w klanie były takie przypadki.
– Może spróbuj zakumplować się z… właśnie Słonecznik, chociażby – podsunął siostrze.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
- Wiesz co? Życie wojownika jednak jest pełne różnych wyzwań. Czasami myślę, że to strasznie trudne i wolałabym być nadal terminatorem, bo wtedy było, no nie wiem, łatwiej? Chociaż, z drugiej strony... Może po prostu mam czasem wrażenie, że nie nadaję się na wojownika. Dwóch terminatorów poszło, dokąd chciało, jeden się na mnie obraził, o Koziołka się martwię - powiedziała i westchnęła nieco ciężko, po czym spojrzała na brata, przepraszająco, bo mimo wszystko chcieli dobrze się bawić, a nie omawiać takie tematy, ale z drugiej strony, kiedy mieli to zrobić, jak nie teraz, co nie? Poza tym uważała, że brat jest mądry i doświadczony, miała w nim niejako swoją ostoję i ufała jego zdaniu, tak więc musiała nieco z siebie zrzucić, opowiedzieć o tym, co leżało jej na wątrobie, a nie chciała biegać z tym do mamy, ta w końcu miała wiele własnych zajęć i problemów, jakich nie powinni ruszać w żaden sposób.
- Coś ty, pewnie by się obraziła, jak Chybot, mówię ci - powiedziała na to, starając się mimo wszystko zachowywać optymistycznie i nie robić problemów tam, gdzie ich nie było. Na jego kolejne słowa pokiwała lekko głową. - Trochę rozmawiałyśmy, ale, no wiesz... To nie jest jakoś takie łatwe, sama nie wiem? Jest miła, tak samo Barwna, ale... Ale nie umiem chyba z nikim nawiązać takiej więzi, jak z wami - stwierdziła w końcu i wzruszyła barkami, bo nie wiedziała, jak inaczej miałaby to ująć i wyjaśnić, co siedzi w jej głowie.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
– Nie jest usłane różami, to na pewno. Ale gdyby wszystko było proste i rutynowe, gdyby nie było żadnych wyzwań… to chyba szybko by się nam znudziło – odparł, poruszając lekko uchem. Przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo… chociaż aspekt bycia mistrzem nastręczał faktycznie więcej kłopotów i zmartwień, niż jakakolwiek inna kategoria wojownikowania. – Nie możesz doszukiwać się w postępowaniu swoich terminatorów swojej winy. Nie wiem, co miał do ciebie Chybotliwa Łapa, ale nie sądzę, żebyś zrobiła coś, żeby go do siebie aż tak zniechęcić, więc to nie było z jego strony zbyt mądre. Poza tym… nie wiesz, czy „poszli, dokąd chcieli”, a tym bardziej nie wiesz, czy miało to cokolwiek wspólnego z tobą. Może po prostu nie znaleźliśmy śladów, a zostali porwani czy przepędzeni przez drapieżniki, tak jak u mnie Krucha Łapa. A może odeszli, bo nie czuli, by ich miejsce było w klanie. Dasz sobie radę, Raczek. Ewentualnie możesz po prostu zrezygnować z trenowania terminatorów, jeśli cię to przytłacza. Nie każdy musi to robić i nie jest to powód do wstydu – stwierdził ostatecznie. W końcu Racza Sadzawka mogła spokojnie dać sobie spokój i skupić się na innych aspektach bycia wojownikiem; w Wichrze akurat mistrzów nie brakowało, nawet jeśli niektóre koty trenowały więcej niż trzy koty naraz to szło to wszystko pogodzić i nikt nie byłby poszkodowany, gdyby jeden kot nie chciał brać terminatorów pod swoje skrzydła. On sam osobiście nie miał żadnych wątpliwości co do tego, czy nadawał się na wojownika lub mistrza, jednak starał się jak najbardziej pomóc swojej siostrze, usiłując spojrzeć na to z jej perspektywy.
– No wiesz, w sumie to nic dziwnego. W końcu razem piliśmy mleko i pełzaliśmy po jednym mchu – odparł lekkim tonem, nawet nieco rozbawionym. – Może po prostu potrzebujesz więcej czasu i więcej, niż „trochę rozmawiania” – dodał już poważniej. – Ewentualnie musisz dalej szukać.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
- Wiesz, ja chyba po prostu nie do końca to czuję? To znaczy, może za bardzo się przejmuje albo jeszcze inaczej, lepiej idzie mi z uczeniem kociąt, tak sądzę. Lepiej się z nimi dogaduję, bo no, sama nie jestem zbyt poważna i chyba mam trochę problem z tym, żeby jakoś mocno się na tym wszystkim skupiać - powiedziała w końcu, po dłuższej chwili, szczerze, aczkolwiek musiała przyznać, że pod pewnymi względami było jej smutno, kiedy brat mówił jej to wszystko. No tylko, że miał jednak rację, co nie? Była o tym w pełni przekonana, bo jednak był od niej mądrzejszy i poważniejszy, a ona faktycznie była nieco lekkoduchem i chyba nie nadawała się na takiego mistrza, jakiego potrzebował ten Klan. Każdy był inny, co nie? Może lepiej, gdyby polowała i uczyła maluchy tego, co sama wiedziała? To zawsze była jakaś myśl, ale musiała to sobie jeszcze przetrawić i poważnie się zastanowić, dostrzegała jednak, że nie wszystko jest takie, jakie według niej powinno być. - Myślisz... Że rodzice będą smutni, jeśli ostatecznie uznam, że się do tego nie nadaję? - spytała jeszcze, bo jednak mocno zależało jej na tym, co powie mama i tata, chciała bowiem, żeby zawsze byli zadowoleni i uśmiechali się tak długo, jak to było możliwe. Zaraz poruszyła lekko uchem, kiedy brat odezwał się znowu, a potem pokiwała głową i spojrzała w stronę Czterech Dębów, które było już coraz lepiej widać.
- Wiesz, myślę, że będziesz kiedyś takim wielkim wojownikiem, jak najwięksi wojownicy w Klanie! Albo jeszcze lepszym - stwierdziła z wielką pewnością siebie.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
– Nie, Raczek. Myślę, że będą raczej z ciebie dumni, że nie pakowałaś się w coś, w czym nie byłaś szczęśliwa, i potrafiłaś przyznać przed sobą, że się w tym nie sprawdzasz – odpowiedział kocur po lekkim namyśle. Ich rodzice nigdy ich do niczego nie przymuszali, nigdy ich nie szantażowali emocjonalnie, nigdy nie wybierali im z góry jakiejkolwiek życiowej ścieżki. Na pewno woleliby, żeby Racza Sadzawka była szczęśliwa, zamiast się do czegoś zmuszała. A nawet jeśli poczuliby nutkę smutku… – Poza tym… rodzice są dla mnie ważni tak, jak dla ciebie, ale myślę, że to przede wszystkim ty powinnaś być zadowolona z tego, co robisz w życiu. Ale jeszcze zobaczysz. Może jak dostaniesz innego terminatora, kogoś może bardziej podobnego do siebie, to będzie ci łatwiej? Poza tym uczenie kociąt to też ważna rola – dodał, starając się skierować myślenie swojej siostry w przyszłość. Nie musiała podejmować jakiejkolwiek decyzji ani teraz, ani w przeciągu paru księżyców, mogła na spokojnie zobaczyć, jak to będzie na dalszym etapie treningu Koźlej Łapy albo z kolejnymi terminatorami.
– Jeszcze długa droga przede mną – odezwał się, jednak posłał Raczek wdzięczne spojrzenie, jak i również uśmiech. – Ale cieszę się, że we mnie wierzysz. Aaaale… wiesz, jak możemy sprawić, że moja droga do bycia wielkim wojownikiem będzie krótsza, i na dodatek dzielona z tobą? ŚCIGAMY SIĘ! – krzyknął, jednocześnie wyrywając do przodu, w pełnym biegu drąc w stronę Czterech Dębów.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Im była starsza i im bardziej zmieniał się Kijanka, tym trudniej było jej z nim rozmawiać, bo robił się coraz to poważniejszy, ale z drugiej strony - tego również potrzebowała, bo dzięki niemu umiała patrzeć na przyszłość w odmiennych barwach, od których nie chciała uciekać, a musiała, przynajmniej w swojej opinii, przekonać się, jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby coś tam. Dlatego lubiła słuchać brata, lubiła analizować to, co powiedział, chociaż to mogło wydawać się dziwne, biorąc pod uwagę, jak bardzo sama była niepoważna, co nie? Ale to też nie do końca tak, bo mimo wszystko umiała skupić się na jednej rzeczy, na jednej kwestii i umiała się jej uparcie trzymać, a jedną z nich było to, jakim wojownikiem chce być.
- Muszę pomyśleć, ale masz rację, przekonam się, co dalej. Jeśli uznam, że lepiej będę działać na rzecz Klanu polując i zajmując się kociętami, to tak zrobię - powiedziała, dość jak na siebie poważnie, ale uśmiechnęła się do brata na znak, że jest mu wdzięczna, bo naprawdę dużo jej pomógł i mogła zrobić w końcu coś, co było ważne, mogła coś wybrać. Wcześniej tata wskazywał jej różne drogi, ale jak widać, brat również miał do tego całkiem niezły dryg! Już chciała mu powiedzieć jeszcze kilka ciepłych słów - bo naprawdę w niego wierzyła i była pewna, że sobie poradzi - ten zarządził wyścigi, na co zareagowała ciepłym śmiechem, a później ruszyła za nim. Albo przed nim? Jej brat był od niej większy i pewnie cięższy, a ona nadal była wysmukłą brzozą z długimi łapami, więc wyciągała je teraz jak szalona, by lecieć przed siebie niczym wiatr! Wzium! Chciała być na miejscu pierwsza, ale jednocześnie śmiała się radośnie, bo Kijanka po prostu towarzyszył jej, jak za dawnych dni.
- Nie złapiesz mnie!
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Naprawdę liczył na to, że udało mu się jakkolwiek pomóc swojej siostrze i jakoś ją nakierować, jednak prawda była taka, że Raczek musiała dać sobie czas i po prostu się przekonać, zobaczyć, co będzie dalej, a potem podjąć decyzję – taką, żeby sama czuła się w tym wszystkim jak najlepiej, bo nie chodziło przecież o samopoczucie jej rodziców, rodzeństwa czy kogokolwiek innego. Tak czy siak wierzył, że uda się jej dojść do jakichś wniosków i ostatecznie spędzić resztę życia w szczęściu – a jeżeli to oznaczało odpuszczenie sobie bycia mistrzynią, cóż, bywa.
Naturalnie, że Porywisty Wiatr nie był mistrzem szybkości, zwłaszcza w porównaniu do swojej siostry, a nawet swojej matki, która przed księżycami wygrała z nim wyścig. Nie chodziło jednak o bycie najlepszym, nie w tym wypadku, bo o ile chciał być najlepszym wojownikiem, to był świadom, że nie we wszystkim da radę być mistrzem, i jedną z takich rzeczy była szybkość, którą po prostu trenował dla własnej satysfakcji, a w tej sytuacji również – dla bycia z siostrą, dla zwykłej zabawy, dla czerpania z życia garściami. Racza Sadzawka szybko go prześcignęła, na co jedynie przyspieszył, jednak bieg pod pagórek, na którym rosły Cztery Dęby był już większym wyzwaniem i koniec końców dotarł tam nieco później, niż siostra, by, oddychając ciężko, zatrzymać się pod drzewem.
– No, dajesz. Czyń honory!
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pomagał, pomagał, nie była w stanie nazwać tego inaczej, bo dawał jej nowe punkty zaczepienia i mogła myśleć szerzej, niż do tej pory, a to niesamowicie się liczyło i nie czuła się z tego powodu taka przytłoczona. Wiedziała również, ze pod wieloma względami jej brat ma rację, w końcu nie mogła zamykać się na to, co ją otaczało, nie mogła tak po prostu patrzeć jedynie na rodziców i mieć nadziei, że oni będą zadowoleni. Sama również musiała umieć się uśmiechać i takie tam, więc zdecydowanie powinna wziąć pod uwagę to, co powiedział, na to jednak na pewno przyjdzie czas. Zobaczy, co się stanie, kiedy na treningu Koziołka pojawi się Lśniąca, musiała jeszcze spotkać się też z wujkiem Zającem, była o tym przekonana, ale wszystko po kolei, teraz w końcu miała naprawdę ważny wyścig do wygrania, nic zatem dziwnego, że się jej aż pod łapami paliło, kiedy leciała na złamanie karku, żeby dobiec do Czterech Dębów.
- Pierwsza! - rzuciła radośnie, śmiejąc się w głos, a jej oczy dość mocno błyszczały. Nie chodziło o to, że koniecznie musiała z nim wygrać, wyprzedzić go, czy coś podobnego, ale po prostu cieszyła się z tego powodu, ot, taka kocięca wręcz radość. - Myślisz, że ktoś nas będzie znowu ściągał? - spytała jeszcze rozbawiona, a potem wbiła szpony w korę i zaczęła piąć się w górę, szukając dogodnych dla siebie miejsc zaczepienia. Hop, hop i wyżej, a co!
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pytanie Raczek lekko zmarszczył nos, zastanawiając się, o co jej chodziło, aż nie przypomniał sobie, że faktycznie, byli już w takiej sytuacji, jako kocięta, które nie wiedziały, co robią – wtedy ściągał ich z drzewa w obozie nie kto inny, a pan uciekinier Borsucze Futro, chociaż małemu Kijance wcale się to nie podobało, bo on to by chciał zejść na własnych warunkach, a nie. Na szczęście teraz oboje potrafili się wspinać i wiedzieli, jak schodzić z drzew, więc nie będą potrzebowali takiego ratunku, phi.
– Tu chyba w razie czego będziemy skazani na siebie – parsknął śmiechem. Odczekał chwilę, aż Raczek nie znajdzie się nieco wyżej, po czym objął łapami drzewo, wbił pazury w korę i sam zaczął się podciągać do góry, zmierzając za siostrą na szczyt Czterech Dębach – po tylu księżycach od czasu, gdy się na to umówili.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To było tak dawno temu, co nie? A jednocześnie, przecież dopiero co, jakby się tak nad tym poważniej zastanowić. Można było spokojnie dojść do wniosku, że czas mimo wszystko był czymś niesamowicie płynnym i chociaż przecież byli już dorośli, to pewne sprawy wydawały się być jeszcze całkiem świeże, a przynajmniej dla niej, co nie? Bo Kijanka chyba musiał się zastanowić nad tym, o czym dokładnie do niego mówiła, ale z drugiej strony, nie ma się co dziwić, w końcu od tamtego dnia minęło tak wiele księżyców i wydarzyło się już tak wiele rzeczy, że nie było nawet sensu udawać, że to wydarzenie miało dla nich jakieś szczególnie wielkie znaczenie.
- Hej, skąd wiesz? A może pojawi się jakaś oszałamiająco piękna kocica? - rzuciła do niego zaczepnie z góry, kiedy pięła się wyżej i wyżej, aż w końcu znalazła dogodne dla siebie miejsce i usadowiła się na gałęzi, żeby rozejrzeć się dookoła i aż otworzyła szerzej pysk, bo mimo wszystko aż tak dobrze nie pamiętała tego wszystkiego. A teraz proszę, mogła sobie patrzeć na wszystkie cztery klany, tak po prostu i było to niesamowicie fascynujące przeżycie.
- Myślisz, że da się stąd szpiegować innych? - spytała brata, konspiracyjnym szeptem, kiedy do niej dotarł.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– A co, chciałabyś, żeby taka cię uratowała? – parsknął z rozbawieniem. Cóż, lepsza jakaś „oszałamiająco piękna” kocica, nawet z innego klanu, niż Borsucze Futro, tak naprawdę, phi. W końcu oboje znaleźli się na jednej gałęzi; Porywisty Wiatr podążył za swoją siostrą i przycupnął obok niej, mocno wbijając pazury w korę, żeby zapewnić sobie stabilność i bezpieczeństwo. Nie zwlekał, tylko rozejrzał się po okolicy. Właściwie to widok był tak zapierający dech w piersiach, jak sądził, że będzie; nawet tereny ich klanu wyglądały z tej perspektywy całkowicie inaczej. W ten sposób można było nie tylko zobaczyć, jak wygląda wnętrze terenów innych klanów, ale i w ogóle poczuć, jak ogromne terytorium zajmowały wszystkie cztery klany.
– Hm? – zapytał, w lekkim oszołomieniu widokiem jakby nie do końca odnotowując, o co pytała jego siostra. – W sumie… może? Jeżeli wiatr będzie sprzyjał i będziesz tu siedzieć sztywno jak kłoda, to mogłoby się udać – stwierdził, zerkając w dół. Szkoda, że nie mieli jak się przekonać – w okolicy akurat nikogo nie było, a i z góry można było zauważyć, że nikt się do Czterech Dębów nie zbliża.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości