Cofnęła mechanicznie łeb, gdy się zbliżył, spięła mięśnie i obserwowała go bardzo uważnie. Jeden niewłaściwy ruch i...patrząc na różnicę wzrostu, siły i doświadczenia, można było powiedzieć, że przegrywa. Ale mogła się chyba czuć potencjalnie bezpiecznie, mając nadzieję, że Wichrzak rozumie to i owo i wie, że mordowanie terminatorów z innych Klanów nie jest najlepszym politycznie ruchem?
- Jak ich odróżnić w takim razie - cofnęła się, nie zważając na to czy jest cicho czy nie. Chciała wiedzieć i chciała wiedzieć natychmiast. Szczególnie, że Grom roił się od dziwaków. Że też przyszło jej się tu urodzić. - Bo co? Co się niby takiego stanie? Jak nie są jednymi z nas to nie są - nie rozumiała. W ogóle cała ta sytuacja była dziwna. I nieprzyjemna. I on był dziwny. Problem w tym, że mówił z sensem.
- Wyjątkowo się z tobą zgodzę. Skąd jednak JA mogę wiedzieć, że ty coś wiesz? Może robisz mnie w konia, żeby tylko samemu się dowiedzieć, hę? Musisz dać mi jakiś dowód. Cokolwiek, przez co uwierzę, że wiesz.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Położył po sobie uszy, a na długi pysk wkradł się niesmak, gdy bura kotka nie uszanowała ściszonej konwersacji. Nawet nerwowo zerknął na boki czy aby na pewno nikt nie usłyszał nieodpowiedniego komentarza. Ale mimo spokoju dookoła, gwarancji nie miał żadnej. Drzewa wciąż miały uszy.
– Ciszej. – poprosił. Bo przejęty sprawą kot poprosiłby również wprost, a nie jedynie się niepokoił w tle. – Nie są jednymi z nas, ale żyją między nami, słuchają naszych rozmów. A koty, które głośno komentują różnice są prędko uciszane. Tak wiesz, na wieczność. Ktoś nie wraca na noc do obozu, a poranny patrol przynosi wiadomość o nieszczęśliwym starciu z drapieżnikiem. – skupił się póki co na konsekwencjach głośnego sprzeciwu, do metod identyfikacji jeszcze zdążą wrócić.
– Hmm, też prawda. Przykro więc mówić, ale w takim razie mamy impas. Ponieważ nie wiem jaki dowód mogę ci dać oprócz informacji, a tych jak już ustaliliśmy rzucać na wiatr nie należy.
- Jak. Ich. Odróżnić. - powtórzyła, tym razem głośniej. Nie obchodziło jej czy oriental zostanie przez ich, kimkolwiek byli, zabrany i zlikwidowany. Jej własne życie było na szali najwidoczniej, to fakt, ale przecież sobie poradzi. Zresztą, na patrolach zawsze ma towarzystwo, w obozie jest mnóstwo kotów. Była bezpieczna. W miarę. - I masz mi odpowiedzieć wprost, bo póki co nie powiedziałeś nic i bredzisz ciągle!
Tupnęła nogą w ostatecznym zdenerwowaniu. Kocur zaczynał jej działać na nerwy i wcale a wcale jej się to nie podobało.
- W takim razie wymieńmy się informacją pojedynczą. Ty mi powiesz jeden fakt, ja ci powiem jeden fakt.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Szczekaj tak dalej to guzik się dowiesz. – rzucił krótko i pokazał jej język. Zmiana taktyki. Skoro miał do czynienia z upartym osłem to jako faktycznie przerażony potencjalnym podsłuchiwaniem zaraz by musiał wszystko wygadać. Zanim dzieciak się zacznie drzeć. – Zero rozwagi, nic w tej głowie nie masz, co? – spojrzał na nią krytycznie z góry i westchnął ciężko. – Przez krótki moment myślałem, że może wreszcie trafiłem na kota świadomego. Z którym rozmowa coś wniesie. A nie na szczeniaka, który potem będzie bezmyślnie wszystkim paplał, bo mu się wydaje, że jest nietykalny.
Druga próba, proszę państwa. Z dużym ryzykiem, że się terminatorka finalnie obrazi, ale wciąż wolał tę opcję niż ugłaskiwanie jej.
Sapnęła i zaczęła zgrzytać zębami i przesuwać szczękę, przygotowując się mentalnie na odrobinę pokory przed nieznajomym. Było to dla niej bardzo niekomfortowe, ale jednak potrzeba wiedzy była silniejsza niż jakieś uciszenie głosu czy przeproszenie. Nie do końca umiała uwierzyć w jego gadkę o wielkim zagrożeniu ze strony Ich, ale może rzeczywiście nie warto było pchać łapy w ognisko by sprawdzić czy zaboli.
- Przprszm - wymamrotała, odsuwając chwilowo wzrok. - Nie będę tak więcej. Opowiesz mi...proszę - zapytała, starając się utrzymywać choć trochę cichszy ton. Przynajmniej mógł zauważyć, że jej oschły głos stał się łagodniejszy. Ciężko było być ciszej
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Walka młodej z samą sobą była zabawna, co tu dużo mówić. Szkliwo płakało tak mocno, że aż postronnym nieprzyjemnie było słuchać tego zgrzytania, ale wciąż widok bawił. Oriental uśmiechnął się krótko i gdyby nie błysk satysfakcji w błękitnych oczach, można by podejrzewać, że po prostu cieszyła go współpraca.
– Trzymam za słowo. – gdyby sytuacja faktycznie była poważna, potrzebowałby czegoś lepszego niż krótkich przeprosin i zapewnienia o poprawie. Ale teraz? – Najłatwiej rozpoznać ich po zachowaniu. Czasem używają niezrozumiałych słów, to może obudzić twoją czujność. Tylko na tym etapie jest jeszcze szansa, że masz do czynienia ze zwykłym samotnikiem. Musisz przyglądać się uważniej. Zupełny brak kontaktu wzrokowego, lub wręcz przeciwnie, wgapianie się natarczywie, to jest poszlaka. Jak w temacie oczu to mruganie. Nie potrzebują mrugać, więc często mogą o tym zapominać. Albo będą mrugać w zbyt równych odstępach czasowych, jakby odliczali to w głowie. Podobna sprawa z oddychaniem, nie potrzebują go, więc gdy myślą, że nikt ich nie widzi, mogą o nim zapominać. Łapiesz póki co?
Zmarszczyła brwi, robiąc kółeczka po własnej pamięci, by zwizualizować sobie dokładnie każdą rozmowę z każdym kotem do tej pory. Mogła była przysiąc, że niektórzy nie zachowywali się normalnie. Bardziej jak...Oni. Problem w tym, że Nimi mogła być, chociażby, jej siostra czy brat. A może...Hm.
- Łapię. Mogą udawać, że mają jakiś...ubytek? Typu wzrok czy...mowa? - zapytała, mając nadzieję na szybką i prostą informację ze strony orientala. To, że podejrzewała Cykadę nie było niczym nowym. Ale skoro wpadały do jej uszu nowe informacje, może jednak nie oszalała.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Czy pytanie wynikało z faktu posiadania już kogoś konkretnego na myśli, czy po prostu była jednym z tych kotów, które miały zawsze więcej pytań niż odpowiedzi? Och, miał nadzieję na pierwszą opcję.
– Owszem, nie jest to niespotykane zagranie z ich strony. – skinął łbem. – Brak mowy, brak słuchu w jednym uchu. Rzadziej brak wzroku, chociaż też się zdarza, ale wymaga większego nakładu pracy. Niewidzące oczy większość rozpozna na pierwszy rzut oka. – nie kontynuował jeszcze, postanowił poczekać, bo może bura wpadła właśnie na jakiś trop. Nieuprzejmie byłoby ją od niego odciągać.
Zrobiła wielkie oczy, otworzyła pyszczek i czuła, jakby unosiła się w powietrzu na swojej własnej racji. A to niby jej brat został Powietrzną Łapą!
- WIEDZIAŁAM - tupnęła nogą, obkręcając się dookoła. Nie miała pojęcia, jak sobie z tym poradzić, ale WIEDZIAŁA że coś było nie tak. I MIAŁA RACJĘ. - Wiedziałam, że ten gnojek coś ukrywa, rozumiesz? WIE-DZIA-ŁAM. Oh na litość Gwiezdnych, ale kto mi uwierzy?? Da się ich...Ich jakoś pozbyć? Coś zrobić?? - spojrzała na niego niemalże błagalnym wzrokiem. Był w tej chwili jej jedyną nadzieją, co było uwłaczające i żałosne, ale co mogła zrobić? Szczególnie, że były ważniejsze sprawy do załatwienia.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
O gwiazdy najjaśniejsze, udało się. To działało. I zachłyśnięty własnym sukcesem był bliski reakcji dorównujących terminatorce. Jedynie długi staż grania przed innymi kotami uchronił go od uzewnętrzniania tej radości. Z mimiki było mu bliżej do zdziwienia. Zaskoczenia, że kotka już na kogoś takiego wpadła. No kto by pomyślał!
– Ten gnojek?? Jednak spotkałaś Ich?? – spróbował pociągnąć temat, chociaż wiedziony doświadczeniem, miał świadomość, że lepiej było nie ignorować w pełni reszty jej pytań. – Pozbycie się jest możliwe, ale musisz mieć pewność, że jest sam. I to całkowitą pewność. Wiesz, nie że jest sam na polance, tylko że jak umrze to co najwyżej zatęsknią za nim zwykłe koty. Ten klimat. A co do samego pozbywania... Potrafisz pływać? Bo najskuteczniejszą metodą jest utopienie, woda to ich słabość, idą na dno jak kamienie.
Pokiwała energicznie głową. Nadal nie mogła mu zaufać ALE był jednym z niewielu kotów, którym mogła o tym powiedzieć, najwidoczniej. Niebu by mogła spróbować wyjaśnić, ale nie sądziła, by był w stanie to zrozumieć. Zresztą, po co ma go zamartwiać skomplikowanymi rzeczami? Szkoda chłopaka.
- Chyba! Taki grzdyl śmierdzący, udaje że niby mówić nie umie. I wszyscy zdają się w to wierzyć! To nie jest normalne, koty MÓWIĄ - ponownie tupnęła nóżką, by jakoś okazać emocje. - Jak mogę mieć pewność, że jest sam? Przylazł z...Przodkowie najświętsi, przecież to się nawet nie urodziło w klanie... - i nagle wszystko zaczynało mieć sens.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Już otwierał pysk by z przyzwoitości zaprzeczyć, że zdarzały się koty, które nie mówiły. W jakimś niewielkim przebłysku moralności (a może raczej na wypadek, gdyby w przyszłości musiał się bronić, że uprzedzał przecież, że to nie jest jednoznaczny dowód). Ale tu wychodziły na jaw jeszcze ciekawsze fakty, a ewentualne przyszłe konsekwencje straciły na znaczeniu.
– Nie urodziło się w klanie?? Och, to bardzo zastanawiające. Oni zwykle podmieniają jedno czy dwa kocięta w miocie na własne. Stąd się wziął zakaz opuszczania obozu przez najmłodszych, chociaż niewielu już o tym pamięta. Zakładają, że chodzi o drapieżniki, a to nie one są tu największym zagrożeniem. – zszedł lekko z tematu, ale jak mógłby nie, gdy była okazja do ugruntowania bajki? – Ale skoro jest z zewnątrz... Matko, robią się coraz bardziej zuchwali. A w jaki sposób znalazł się w Gromie? Ktoś go znalazł jako kociaka i przyniósł? Zjawił się podrośnięty?
Przysiadła aż, by wszystko sobie poukładać w głowie. Nie chciało jej się wierzyć w to wszystko, choć właśnie w tym rzecz, że wierzyła. I to było niesamowite! I przerażające. I zagrażało klanowi. Nie była pewna, czy jest gotowa zmierzyć się z nim właśnie teraz, w takim stanie. Musiała odczekać, mieć absolutną pewność. Ale co jeśli ta pewność sprawi, że w Gromie umrze niewinny kot?
- Nie wiem, nie wiem....Nie do końca wiem. Wiele księżyców spędziłam w lecznicy, wtedy się zjawił...Zjawili w sumie. Nie pamiętam czy jest czyjś czy znaleziony. Zapytam o wszystko Niebo, on będzie wiedział. Ale co ja mam robić teraz? Skoro są tacy...tacy. Nie uda mi się samej go... - podniosła wzrok, patrząc na kocura. - Zdobędę jego zaufanie - oznajmiła. - Zdobędę jego zaufanie, będę udawać że mu ufam. A potem...Zabiorę go nad wodę. Nad Grzmiącą Rzekę. Pomożesz mi się go pozbyć.
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Niesamowite. W sumie dobrze kombinowała, zupełnie jakby w tej burej główce zachodziły procesy myślowe. Może nie była ogólnie głupia, może była po prostu fanką teorii spiskowych. Och, miał tylko nadzieję, że nikt (szczególnie Niebo) nie wybije jej z głowy tych głupot.
– Jasna sprawa. – zgodził się z adekwatną powagą na pysku, chociaż topienie przypadkowych Gromiaków z reguły nie znajdowało się na jego liście codziennych zadań. Dlatego też zastrzegł. – Ale musisz być najpierw pewna tego ilu Ich jest w Gromie. Nie można ryzykować pozbycia się tylko jednego elementu, trzeba będzie ułożyć plan by zlikwidować ich wszystkich jak najszybciej. Może okazać się też, że będzie Ich zbyt wielu... więc ostrożnie. Nawet jeśli ufasz Niebu to pamiętaj, że drzewa mają uszy, zawsze ktoś może was słuchać. Nie wiesz jeszcze czy śmierdzący grzdyl działa sam. – po czasie dotarło do niego, że bura dużo chorowała, Nurt mogła znaleźć się w jej kręgu zaufanych kotów... – I lepiej ani słowa przy kotach z trójki klanowej, często pozycja w hierarchii ich zaślepia, zapominają się przez nią i łatwiej o tragedię.
Wspaniale. Zgodził się. To część planu odbębniona. Teraz tylko zająć się nieprzyjemną częścią zaprzyjaźniania Cykady. A to, patrząc na charackter i ogólne podejście Ziemi, mogło być bardzo trudne i wyniszczające. Była jednak zmotywowana.
- Oczywiście, ale...No właśnie, mam problem z trójką klanową. Znaczy, nie mam, ale nasza zastępczyni...Tupocząca Salamandra nie widzi. Wiem, że mówiłeś, że to nieczęste ale co jeśli? Na nią też muszę mieć oko - kliknęła językiem z niezadowoleniem. Średnio jej się to widziało, Salamandra nie wydawała się być zła. Może niezbyt dobra na swojej obecnej pozycji, bo kto by dał władzę kotu z ubytkiem?? Ale nie była zła.
- Musimy się spotkać znowu, za jakiś czas, jak zdobędę więcej informacji. Jak się nazywasz?
Co mi, Panie, dasz W tenniepewny czas? Jakiesłowa[ukołyszą] Mojąduszę,mojąprzyszłość xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat? Kilkastarych szmatxxxxxxxxxxxxx Bym na tyłku siadł I czywarto,czynie warto Mocnąwódęlejęw gardło BY UKOIĆ ŻAL (żal)