Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Przewrócił jedynie oczami na jego odpowiedź. Mógł się spodziewać, że jego słowa zostaną wzięte zbyt dosłownie. Na wspomnienie o dzieciach końcówka jego ogona drgnęła nerwowo. Wchodzili właśnie na drażliwy temat. - Jakże mi przykro. To chcesz, żebym powiedział? -Znowu wchodzili na temat problemów rudzielca, bo chyba właśnie to było dla niego najważniejsze. Nie. Nie odpuści mu tego tak łatwo.- Było warto rezygnować z twojej cennej wolności dla kociąt, których możliwe, że z takim podejściem nigdy nie poznasz? A co na to ich matka? Cieszy się, że kocur którego prawdopodnie nie planowała już nigdy zobaczyć, wparował do jej Klanu z brudnymi łapami? -
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
- Nie, nie oczekiwałem żadnej reakcji z twojej strony - przyznał szczerze, kręcąc głową. Bonawentura nigdy nie miał oczekiwań tak naprawdę. Żył z dnia na co dzień, patrzył tylko na siebie i na to, co podsuwał mu los. Nie potrzebował współczucia, bo też nie widział ku temu powodów.
- Nie uważam, by mi odebrało to wiele wolności. Choć muszę przyznać, że tęskno mi za brakiem obowiązków, nie przeczę - wymienianie mchu czy polowanie było zwyczajnie żmudne i nieciekawe. Siedzenie pół dnia na rybach ekscytowało go bardziej. - Nie rozmawiałem z nią, nie miałem okazji. Nie wiem też, czy miałoby to jakiś cel.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
- Oczywiście, że nie. -Burknął bardziej do siebie, niżeli do samego Bonawentury. Uniósł łapę i wymownie zaczął przyglądać się swoim pazurom. Skoro rudzielec mógł zachowywać się jak gdyby nigdy nic, to on tym bardziej miał do tego prawo.
Część o obowiązkach zbył krótkim burknięciem. Oczywiście, że ten leniwy kawałek futra nie wiedział, z jakimi obowiązkami wiązało się wstąpienie do Klanu. Jego maska obojętności zniknęła jednak tak szybko jak się tylko pojawiła, a na jego pysku na nowo zagościł gniew. Tym razem był on jednak zmieszany również z niedowierzaniem. - To po kiego tam jesteś? Nie zamierzasz pytać o kocięta ani ich matki, ani nikogo w zbliżonym do nich wieku. Pytałeś o nie chociażby inne koty? Ktokolwiek wie, że masz tam rodzinę? Po co tam jesteś skoro nic tam nie robisz?! -
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Cofnął się kolejny krok, dalej przysiadając na głazie. Cofnął uszy, słysząc ponownie podniesiony ton. Może z jednej strony Chrabąszcz miał rację, że powinien był pytać? Jak nie starsze koty to te młodsze, ktoś na pewno by wiedział. A może początkowe zdziwienie takim pytaniem przerodziłoby się w zwyczajną chęć pomocy, a sam Bonawentura mógłby w końcu zacieśnić więzy ze swoją rodziną. Z drugiej strony Klan Wichru nie był zły i gdyby nie niektóre drobnostki, czułby się tam naprawdę dobrze.
- Co jest złego w tym, że postanowiłem dołączyć do Wichru? - spytał, szczerze skonsternowany. - Dalej możemy widywać się jak dawniej. Mam wrażenie, że mam tyle samo czasu, co miałem dla ciebie wcześniej, przyjacielu. Czemu cię to tak denerwuje? Bo, nie obraź się proszę, zdajesz się być zdenerwowany.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
- To, że mogłeś zamiast tego być ze mną! -Syknął już nie tyle co ze złością, a z żalem, który ścisnął mu gardło.- Powiedziałeś, że robisz to dla kociąt, a nawet nie próbujesz ich poznać! Dlaczego ja więc mam na tym cierpieć? Dlaczego mam się widywać z tobą na granicach, tylko wtedy, gdy nadarzy się okazja? Dlaczego mam się cieszyć z tego ograniczonego czasu jaki dla mnie masz, kiedy mógłbym widywać cię częściej, gdybyś tylko dołączył do Gromu! -Zacisnął zęby, po czym odchylił się szybko, żeby zejść z drzewa i znaleźć się bliżej kocura. Wbił pazury w ziemię, bo wciąż miał ochotę ich użyć. Wbił wyczekujące spojrzenie w kocura, samemu nawet nie wiedząc na co czekał.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Przyglądał się Chrabąszczowi i wysłuchiwał go ze względnym spokojem. Nie był może zbyt ekspresyjny, ale nawet w jego oczach było widać, że coś się w nim gotuje. Wstyd, poczucie niesprawiedliwości, zawód. I to wszystko spowodowane przez jednego kota, na którym mu zależało bardziej, niż kiedykolwiek mógł przypuszczać.
- Jestem z tobą teraz - zaczął ostrożnie. - Jednak nie rozumiem cię, Chrabąszczu. Przykro mi, że tak się czujesz, ale nie zgadzam się. Nie uważam, byś cierpiał w takiej chwili, ponieważ dlaczego byś miał? Możesz mi to spróbować wyjaśnić. Mój drogi, przychodziłem pod dęby regularnie, czekając tylko, by móc cię zobaczyć. Mam wrażenie, że odkąd powiedziałem ci moją decyzję, to ty przestałeś się pojawiać, nie na odwrót - mówił, spokojnie i powoli, choć co chwila czuł jak łamie mu się głos. - W Gromie nie mam kociąt. A my, Chrabąszczu, przecież dobrze sobie radziliśmy spotykając się na granicach. Uważam też, i nie zrozum mnie źle, ale mniej straciłbyś przechodząc do Wichru, niż ja do Gromu.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
- Nie zgadzasz się? A kto dał ci prawo do zarządzania moimi emocjami? -Prychnął z gniewem, machając przy tym ogonem energicznie na boki.- Chcesz żebym ci to wytłumaczył? A może sam ruszysz głową i zastanowisz się co zrobiłeś nie tak? No zastanów się, jak może czuć się kot, którego uczucia są mieszane z błotem przez kogoś kogo uważa za najważniejszą osobą na świecie! -Wrócił pamięcią do tamtego dnia, gdy było im tak dobrze, gdy pragnął na zawsze pozostać przy boku przyjaciela, zapominając o całym świecie. Do tego samego dnia, gdy Rekin oznajmił mu, że zamierza dołączyć do Wichru. Poczuł się wtedy wykorzystany i to w najgorszy możliwy sposób. Nie zamierzał mu tego tłumaczyć. - Ja w przeciwieństwie do ciebie mam rodzinę. -Powiedział chłodno, akcentując ostatnie słowo. Nie zamierzał porzucać swojej rodziny dla kogoś takiego jak Bonawentura, który nawet nie potrafił odnaleźć swojej. Nie ważne jak bardzo wychodził tym na hipokrytę, jak bardzo go to bolało. Jak bardzo chciał po prostu porzucić to wszystko i odejść z przyjacielem gdzieś daleko.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
- W żadnym wypadku nie chciałem zarządzać twoimi emocjami, Chrabąszczu - pokręcił głową. - Również jesteś najważniejszym kotem w moim życiu. Jednakowoż marzyłem o ojcostwie od dawna i kiedy nadarzyła się taka okazja, skorzystałem z niej - powiedział, choć nie był do końca pewien, czy mówił prawdę. Nie zdarzało mu się kłamać, jednak nie potrafił sobie wyjaśnić własnych uczuć. Nigdy nie marzył o byciu ojcem, kocięta same w sobie go nie interesowały. A jednak czuł potrzebę bycia w ich życiu bardziej lub mniej. Może było to bardziej związane z posiadaniem, niż byciem, a może czuł pewnego rodzaju naturalną powinność przekazania genów dalej? Nie rozumiał jednak, czemu aż tak uganiał się za kontaktem z nimi.
- Gdybym mógł mieć dzieci z tobą, Chrabąszczu, to bym tobie złożył taką propozycję. Jesteś mi kotem bardzo bliskim i nic by mnie nie cieszyło tutaj bardziej, niż możliwość bycia ojcem u twojego boku - dodał, tym razem robiąc krok do przodu, ku gromiakowi. - Z przykrością jednak wiem, że nie posiadamy takiej możliwości.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
- Mysie łajno! -Prychnął. Nie przypominał sobie, żeby Bonawentura kiedykolwiek wspominał o chęci posiadania kociąt. Nie wspominał o tym nawet wtedy, gdy poznali młode Kurkumy. Po prostu nie rozumiał skąd nagle u niego taka chęć. I że niby Chrabąszcz był dla niego najważniejszy, jeszcze czego. Najpierw nasłuchał się o morzu, a teraz o kociętach, nigdy nie był jego pierwszym wyborem. Najważniejszy, pfi, chyba tylko wtedy, gdy czegoś potrzebował. - Więc to dlatego? Dlatego, że nie mogę ci dać tego czego chcesz? Myślałem, że tamta wspólna chwila przy granicy coś znaczyła! -Poczuł jakby uderzył go w policzek. Miał zostać zepchnięty na dalszy plan, porzucony jak znudzona zabawka tylko dlatego, że nie mógł mu urodzić kociąt?- Jesteś zawszonym egoistą. -I z tymi słowami obrócił się na pięcie i ruszył w stronę gromowych terenów. Ogon w dalszym ciągu drgał mu nerwowo. Miał deja vu.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Nie odpowiadał. Nie wiedział co myśleć, ani co Chrabąszcz chciałby usłyszeć, by go trochę uspokoić. Przyjął na klatę wyzwisko, oskarżenia i smutno patrzył, jak kocur odchodził zły w stronę swojego obozu. Miał wrażenie, że już kiedyś widział taką scenkę z udziałem gromiaka niejednokrotnie.