Logo Artemidy
Zakątek Toni
#31
Toń sprawiał wrażenie większego, cięższego i bardziej niebezpiecznego niż był tak naprawdę. Jego puchate futro nie skrywało splotów mięśni, dzięki którym byłby w stanie pokonać rysia, nosił w sobie za to całkiem wiele szybkości, którą był w stanie włożyć w swe łapy i zmusić je do wytężonego biegu. Kocur wolał unikać niebezpieczeństwa, nie był w końcu pewien, co stałoby się, gdyby zmierzył się chociażby z jenotem, czy dotarłby do Krzywuchy na czas? Czy byłby ktokolwiek, kto zainteresowałby się jego osobą? Był w końcu samotnikiem i chociaż mógł powiedzieć, że w Klanach miał przyjaciół, to w końcu nadal były koty, które żyły daleko stąd, nie widziały go codziennie i zgodnie z Kodeksem miały w pierwszej kolejności dbać o własne rodziny, a nie o jakiś wyrzutków, takich jak Toń.
- Jestem Tonące Słońce - powiedział na jej pierwsze słowa, na które skinął również nieznacznie łbem przyjmując do wiadomości fakt, że młoda jedynie wypoczywa. Nie wyglądała, jakby chciała się z nim bić o ten rewir, nie wyglądała w ogóle na jednostkę skłonną do tego, by rozwiązywać swoje problemy za pomocą siły, a przynajmniej tak mu się wydawało. - Idziesz z daleka? Tam w dole jest Dzika Plaża, możesz się napić wody, jeśli ci tego trzeba - dodał wskazując jej kierunek, w którym mogła znaleźć rzeczkę. Przyglądał się młodej, jakby chciał wyczytać z jej postawy z jak daleka idzie, jak się czuje i czy nie potrzebuje przypadkiem jakiejś opieki, którą mógłby chwilowo jej zapewnić. Nie zamierzał się na nią rzucać i prosić, żeby z nim została na stałe, ale był skłonny zaoferować jej gościnę na ten czas, w którym powinna odzyskać siły, nie miał niestety aktualnie nic do jedzenia, ale jeśli nieznajoma nieco się napije i prześpi na pewno będzie w stanie sama zdobyć pożywienie, nie wyglądała w końcu na skrajnie wycieńczoną.
- Tak, to właśnie mój dom, możesz tutaj wypocząć - wyjaśnił jeszcze spokojnie.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Tonące Słońce. Jakie ładne, lekkie i przyjemne imię. Przekręciła łebek na bok, łypiąc ciekawsko niebieskimi ślepiami. Z reguły kocie miana brzmiały topornie, dziwnie, nielogicznie, ewentualnie nijako i płytko. To, wyjątkowo, przypadło jej do gustu.
- Tonące Słońce... - wypowiedziała imię na głos, smakując z każdej strony jego brzmienie w barwie cichego, kobiecego głosu - Ja nie mam imienia - oznajmiła chłodno, tak jakby od dawna była pogodzona z tym faktem - Zwykłam jednakże określać się Owcą tego lasu - dlatego też nie miała kotom za złe, kiedy określały ją w ten sposób. Jedne wymyślały własne przydomki, inne nazywały ją po prostu kotką, samotniczką, albo jasnofutrą. Owca wcale nie była najgorsza w całym tym słowotwórczym bagnie.
- Z okolic Siedliska Koni - nie wiedziała, czy bury kocur o śmiesznych uszach i brakującej kitce wiedział, gdzie mieszkają te kopytne zwierzęta, lecz inaczej nie potrafiła mu wyjaśnić. To znaczy... potrafiła, aczkolwiek nie była pewna, czy by chciała - Nie - uśmiechnęła się lekko, prawie nieuchwytnie - Zaspokoiłam pragnienie po drodze, aczkolwiek miło z Twojej strony - uprzejmie oznajmiła, rezygnując tym samym z odwiedzenia tak zwanej dzikiej plaży. Wolała jednak nie dokładać sobie zbędnych długości.
- Jak długo tu mieszkasz? Wyglądasz na doświadczonego kota... i szczęśliwego - czy bycie samotnikiem było podstawą do uzyskania szczęścia? W Klanie Cienia nie czuła się szczęśliwa, a teraz między jej uszami szalało poczucie wolności i beztroski. Będąc samotnikiem... nie czuła się szczęśliwa. Wciąż czegoś jej brakowało i miała wrażenie, że długa droga przed nią, nim odnajdzie sens swojej egzystencji, jakiś konkretny cel. Plusem był fakt, iż zawistne wilki nie dyszały nad jej karkiem.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Musiał przyznać, że parę całkiem przyjemnych rzeczy pozostało mu po czasach, kiedy był częścią Klanu Rzeki. Przyjaźnie, wyuczone zachowania, wielka odwaga i spokój ducha, jaki zaczynał teraz w pełni osiągać, a także imię, którym zachwycały się inne koty. Dla siebie samego był właściwie zawsze Tonią, ale od kiedy uważniej obserwował, jak słońce znika, jak ucieka z tego świata, tym częściej dochodził do wniosku, że to jego tonięcie jest prawdziwe i całkowicie malownicze, takie, jakiego właściwie nie da się opisać i w żaden sposób streścić, chociażby próbował używać do tego setek słów. Skinął lekko łbem, gdy nieznajoma powtórzyła jego imię, jakby je smakowała, a następnie przekrzywił nieznacznie łeb nie do końca rozumiejąc chyba, co zamierza mu przekazać.
- Owca? To też ładne imię i myślę, że jednak możemy uznać, że do ciebie należy, w końcu jakoś muszę się do ciebie zwracać - odpowiedział na to uśmiechając się nieznacznie, a następnie skinął nieznacznie łbem. Jeśli nie miała ochoty pić, to nie zamierzał jej do tego zmuszać, w końcu sama również umiała ocenić własne zdolności, siły i wytrzymałość, on mógł się mylić albo nie brać pod uwagę pewnych cech osobniczych, jakie mogła przejawiać Owca. Nie chciał jej mimo wszystko przeganiać z tego miejsca, w końcu nie był jakoś irracjonalnie zazdrosny o swoje włości, nie odnosił również wrażenia, że młoda mogłaby mu w jakikolwiek sposób zagrażać.
- Wiem, gdzie jest Siedlisko Koni, nawet kiedyś próbowałem się zaprzyjaźnić z jednym z nich, nie był wcale jakoś szczególnie przerażający - powiedział kiwając lekko głową i dodał, że pewnie droga zajęła jej sporo czasu, w końcu nie dało się przebyć tego odcinka w ledwie mgnienie oka. Jej łapy z całą pewnością potrzebowały chociaż chwili wytchnienia, żeby przypadkiem nie zaczęły jej krwawić poduszeczki, czy coś podobnego.
- Parę księżyców, tak sądzę, nawet nie wiem ile dokładnie. Ale znalazłem sobie dobre, bezpieczne miejsce, mam spore legowisko, blisko wodę i Krzywuchę, która w razie czego pewnie mi pomoże, jeśli odpowiednio się odwdzięczę. Mogę robić tutaj, co właściwie chcę, ale czasami nie mam do kogo otworzyć pyska. Ale tak, myślę, że jestem szczęśliwy - zakomunikował być może nieco obszerniej niż Owca tego oczekiwała, ale nie umiał inaczej czy też zwięźlej wyrazić tego, co dokładnie czuje i co dokładnie się w nim kryje. Jak mógł opisywać swoje emocje? Szło mu to dość dobrze przy Lśniącej, którą poznał już kilka księżyców temu, ale niestety, więcej kocicy już nie spotkał.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Skinęła lekko głową na znak zrozumienia. Tak, Owca było dobrym imieniem, które przynajmniej akceptowała. Nosiła je z dumą, ze świadomością, że taką historię napisał dla niej los i nie do niej należy zadanie jego zmiany. Podporządkowywała się, żyjąc tak, jakby płynęła z nurtem, nigdy w przeciwną stronę. Zainteresował ją natomiast temat koni, lecz nie poczuwała się do tego, by chwycić go w pazury i przytrzymać przy twardej ziemi, nim uleci w eter i obydwoje o nim zapomną.
- Czym... tudzież kim jest Krzywucha? - wyłapała dziwną nazwę, która dotychczas nie przewijała się nawet między klanowymi kotami. Warto było zaznajomić się z informacjami samotników, być może ta wiedza w przyszłości uratuje jej skórę, pozwoli wykaraskać się z problemów. Wątpliwe, bowiem Owca Tego Lasu unikała kłopotów i najczęściej obchodziła je szerokim łukiem, nie pozwalając się przez nie dotknąć.
- Mam prośbę, Tonące Słońce - powiedziała w końcu, trzepiąc lekko prawym uchem. Widziała w kocurze doświadczenie, a także niespotykaną uprzejmość i życzliwość. Być może potencjalny obserwator nazwałby to wykorzystywaniem sytuacji, cóż - niezaprzeczalnie to właśnie robiła. Była to jednakże sprawa życia i śmierci i choć tego drugiego się nie bała, wolała odroczyć tę przykrą kwestię na później, chcąc odwiedzić przedtem osiedle - Zechcesz jej wysłuchać? - zapytała grzecznościowo, nie przechodząc od razu do sedna, a wciąż lawirując gdzieś na krawędzi, by pozwolić buremu kocurowi zastanowić się nad tym czy rzeczywiście chciałby jej w czymś pomagać.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Toń uśmiechnął się lekko poruszając wąsami, gdy jego rozmówczyni skinęła nieznacznie łbem, a następnie nastawił uszu, gdy ta znowu się odezwała. Och? No tak, na pewno nie wszyscy znali Krzywuchę, w końcu on sam nie był do końca pewien, czy kocica istnieje doki nie poszedł zobaczyć jej na własne oczy i z nią nie rozmawiał. Dlatego też nie zdziwił się aż tak bardzo, gdy Owca postanowiła upewnić się w tej kwestii, by pewnie w przyszłości nie popełnić jakiejś niewybaczalnej gafy, jaka mogłaby ją na nieszczęście kosztować życie, a przynajmniej zdrowie. Jedno jednak najczęściej wiązało się z drugim, o czym Toń zdążył się już nie raz przekonać.
- Krzywucha to kocica, jest, powiedzmy, medyczką, zna się doskonale na ziołach i za odpowiednią opłatą na pewno pomoże ci w razie problemów zdrowotnych. Miesza o tam - odpowiedział prosto wskazując za siebie, w stronę przeciwnego brzegu, gdzie mieściła się nora Krzywuchy i okoliczne tereny, po których pozwalała chodzić, ale też nie zawsze. Zastanawiał się przez chwilę, czy nie powinien może odwiedzić kocicy z jakimś kolejnym podarunkiem, bo w końcu warto było utrzymywać z nią dobre relacje, bez zbędnego narzucania się i ingerowania w życie kocicy.
- Tak? Słucham? - odpowiedział skupiając się ponownie na kocicy. Oczywiście, że mógł ją wysłuchać, w końcu to nikogo nic nie kosztowało. Gdyby okazało się, że prośba Owcy jest czymś, czego wykonać nie może, po prostu jej odmówi. Nie uważał jednak, żeby z góry miał decydować, że nie ma sensu nawet słuchać słów młodej samotniczki. Warto było przekonać się, co też chodzi jej po głowie, bo być może jej prośba będzie czymś, co nie tylko będzie mógł wykonać, ale również czymś, co sprawi mu nawet przyjemność. Kto wie?
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Kocica, która jest samotniczą medyczką. Interesujące życie. Była ratunkiem dla tych, którzy nie posiadali domu, którzy zostali odtrąceni i skazani na powolną śmierć z powodu ran i chorób. Istna matrona i błogosławieństwo. Ostatnia deska, której mogli się chwycić tonący. Opłata nie stanowiła zaskoczenia - w desperacji niektóre koty oddałyby zapewne swoje własne dzieci, byleby utrzymać swój pysk przy korycie. Tak, ja Wężowa Gwiazda, który pluł na własnego syna, Lamparta, ewidentnie dając mu do zrozumienia, że więzy krwi są między nimi jakąś pomyłką i nic nie znaczą. Trędowaty ropuch. Oby sczezł ze starości w bólach i męczarniach. usychając wraz z jesiennymi liśćmi.
Poruszyła ogonem na boki, gdy bury kot ze śmiesznymi uszami postanowił jej wysłuchać. Postanowiła wyjawić swoją prośbę prosto z mostu, ponieważ podchodzenie po łukach i owijanie w gęste kłęby bawełny mijało się z celem.
- Pokażesz mi jak polować? - to była podstawowa umiejętność, którą powinna posiąść dawno temu i którą powinna opanować teraz do perfekcji, by nie zdechnąć z głodu. Niestety nie miała takiej sposobności. Odkąd opuściła klan, musiała pożywiać się odnalezionymi w lesie resztkami, padliną, czasami udało jej się zaskoczyć starą, tudzież ranną mysz, lecz przypadki te można było policzyć na palcach jednej łapy.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
O tak! Toń również uważał, że życie samotniczego medyka musi być dość ciekawe, a jednocześnie na pewno bardzo, cóż, samotne? Krzywucha nie miała raczej przyjaciół, opierała swoje życie na zapłacie za usługi, jakie oferowała i nie przejmowała się za bardzo tymi kotami, które do niej przychodziły. Toń zastanawiał się, czy kiedykolwiek była inna, czy miała może swoją rodzinę, którą utraciła, czy może po prostu była zgorzkniała od urodzenia, co również się zdarzało i co widział na własne oczy. Sam jednak nie chciałby być aż tak wyniosłym władcą, jak starszawa już kocica, którą na swój sposób co prawda lubił, ale wiedział, że nie mógłby z nią nazbyt długo przebywać. Pomijając oczywiście fakt, że sama Krzywucha sobie tego raczej nie życzyła i z całą pewnością w spotkaniach z nim, czy innymi kotami, nie widziała niczego nazbyt przyjemnego. On na jej miejscu pewne gawędziłby z każdym, kto przyszedłby do niego po pomoc, chociaż pewnie również oczekiwałby jakiejś zapłaty, pomocy, informacji lub czegokolwiek, co pozwoliłby mu bezpiecznie przeżyć dalej. Nie uważał tego za grzech czy jakiekolwiek zło, ale coś całkowicie poprawnego, w końcu samotnicze życie wyglądało jednak z goła inaczej niż takie klanowe.
- Polować? Dobrze, nie widzę problemu, ale musimy nieco odejść od moich ziem, nie chciałbym uszczuplać zasobów, jakie mam pod nosem, co chyba dobrze rozumiesz... Jak żyłaś do tej pory? Ktoś się tobą opiekował, ale nie zdążył przekazać swej wiedzy? Wiesz cokolwiek o polowaniu? - odezwał się po chwili, chociaż w pierwszym momencie nie był zbytnio w stanie ukryć zdziwienia, jakie wywołało w nim jej wyznanie. Poruszył zabawnie swymi komicznymi uszami, ale prędko uznał, że widać Owca żyła w taki sposób i w takim miejscu, że do tej pory nie potrzebowała tej nauki, chociaż jak żywiła się teraz, nie miał pojęcia. Czyżby i ona była kiedyś częścią Klanu? Może plemienia? A może żyła w Siedlisku Koni i stamtąd odeszła? Wiele możliwości, ale Toń miał wrażenie, że i tak nie dowie się nazbyt wiele, jednak pytanie i tak wymknęło się z jego pyska, był bowiem zbyt podekscytowany i zaszokowany, by to ukryć. Nie miał jednak nic przeciwko temu, by pokazać Owcy, jak się poluje, była to bowiem podstawowa umiejętność potrzebna każdemu kotu.
- Zgaduję, że nie wiesz również za bardzo, jak bronić się przed drapieżnikami? - dodał po chwili mrużąc nieznacznie ślepia, ale nie było w nim widać żadnego gniewu albo chytrości powodującej, że chciałby się rzucić na swego gościa, czy czegoś podobnego.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Krzywucha miała swoje lata. Zapewne zdążyła się w życiu narozmawiać i fakt, że kolejne wesołe kocurki i koteczki przychodzą do niej po trochę ziółek mógł sprawiać, że gorzkniała. Owca zapewne sama po tak długim czasie oglądania różnej maści ran, wysłuchiwania tysiąca głupkowatych historii i prób nawiązywania przyjaźni kopnęłaby świat w tyłek i stwierdziła, że przestaje pracować za darmo, a każda próba psychicznego zbliżenia się oznacza wyłączenie usług dla danego delikwenta.
- Żyłam z Klanem Cienia - odpowiedziała, drepcząc posłusznie za kocurem w upatrzone w jego głowie miejsce - Nie nauczyłam się tam niczego. Wężowa Gwiazda dał mi na mistrza swoją córkę, która miała w nosie cały klan, a mnie jeszcze bardziej - nie wiedziała, jak walczyć, nie znała kodeksu, nie potrafiła polować. Dwie pierwsze kwestie nie były jej potrzebne do życia, ale trzecia jak najbardziej. Nie wyobrażała sobie swoich przyszłych dni, jeśli nie będzie potrafiła złapać byle myszy.
- Uciekam przed nimi - stwierdziła krótko - Obchodzę łukiem, zmieniam kierunek, przeczekuję na drzewie. Nigdy nie walczę - bo i po co? W najlepszym wypadku skończy mocno poraniona i będzie musiała szukać kogoś, kto jej pomoże, a przecież nie zrobi tego za darmo. W najgorszym wypadku padnie martwa i skończy jako czyjś posiłek. Zagrożenia unikała, ot co.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Tutaj była również kwestia różnic charakteru. Toń pewnie nigdy nie stałby się taki jak Krzywucha, ale w gruncie rzeczy był bardzo otwarty na inne koty, słuchał ich opowieści, nadstawiał uszu, chciał wiedzieć, jakie są, jak się czują, jak spoglądają na świat, jak podchodzą do życia. Nie był jednym z tych, którzy gorzknieją od jednego złego słowa, wręcz przeciwnie. Zdawało się, że ma nieskończone pokłady cierpliwości, radości, tego wszystkiego, co pozwalało, że promieniał pomimo najróżniejszych przeciwności losu, najwyraźniej nigdy nie chciał się zatrzymać w miejscu, a takie kwestie jak jedno złe spojrzenie, czy setna historia o zranieniu w czasie polowania nie wywoływały w nim reakcji obronnej. Nie zamykał się w sobie i to również różniło go zapewne od Krzywuchy, ale ponieważ wiedział, że ta nie lubi, jak jej się narzucać, nie chodził do niej na okrągło.
- Z Klanem Cienia? Nie tak dawno temu znalazłem przy granicy kocicę, która oskarżała Cień o zabranie jej kociąt... Nie wiem, czy teraz powinienem podejrzewać, że w tym Klanie dzieje się źle? Odeszłaś zatem z własnej woli? - odpowiedział nastawiając swoje śmieszne uszy i spojrzał na nią nieco uważniej, jakby chciał sprawdzić, czy w młodej kryje się coś szczególnego. Była zła, zbuntowana, a może miała dość takiego, a nie innego traktowania? Nie spodziewał się, że w tak krótkim czasie pozna kolejnego kota, który najwyraźniej z jakiegoś względu nie chciał żyć w Klanie Cienia. Toń nie bardzo wiedział, jak na to patrzeć, tak samo jak nie wiedział, jak patrzeć na siebie, bo w końcu życie w Klanie kochał, ale życie na wolności również nie było takie złe.
- Słusznie, też tak robię, staram się często biegać, by mieć pewność, że zdołam uciec, jeśli coś zacznie mnie gonić - powiedział jeszcze kiwając lekko łbem. - Wracając do twojej prośby, to zapytam jeszcze tylko, czy kiedykolwiek próbowałaś na coś sama polować? Bo jeśli nie, to zacznę od tego, że opiszę ci dokładnie wszystkie zasady - stwierdził spoglądając na Owcę. Nie obawiał się jej, nie miał jej za wyrzutka, w końcu sam takim był, nie zamierzał jej również przeganiać, bo i po co?
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Kocicę, której zabrano kocięta. Króliczy Pląs. A więc jej ciotunia dalej żyje? A przynajmniej żyła w czasie, gdy Tonące Słońce miał okazję ją spotkać. Interesująca sprawa, lecz nie tak bardzo, jak podupadanie Klanu Cienia w swojej upośledzonej manierze.
- Powinieneś. Lepiej zachowywać przy nich ostrożność, niż później obudzić się na Gwiezdnej Skórce - zmarszczyła lekko nosek - Z własnej i nieprzymuszonej. Życie samotnika jest mniej niebezpieczne - brzmiało to absurdalnie, lecz taka była w jej mniemaniu prawda. Czyraki Wężownika były nieprzewidywalne i nie sposób zachować się przy nich tak, aby być w stu procentach bezpiecznym.
- Klan Cienia ma mało wojowników, zapewne żyją w desperacji. Zabrali mojej ciotce kocięta, a jej samej rozerwali kark i wywlekli z obozu siłą. Słudzy Wężownika są jak wilki. Wygryzają siebie nawzajem, Gwiezdnemu Klanowi ducha winne koty dookoła, a na koniec za lojalność zostaną wygnane, często bezpodstawnie - wzruszyła barkami, tak jakby było to normalną i niezadziwiającą codziennością - Lepiej odejść z własnej woli, niż ryzykować nagłą utratą życia w obozie, bo jakiś zdegradowany do rangi kociaka wojownik postanowi się mścić i pokazywać swoje pretensje w typowy dla Klanu Cienia sposób - czyli siłowy i brutalny - ujadające na łańcuchu psy. Nie miała oczywiście niczego złego na myśli. Mówiła, jak jest, a przynajmniej jak było kiedyś. Lepiej dmuchać na zimne, ot co.
Jej uszy lekko uniosły się na odpowiedź samotnika. Huh? Czyli nie tylko ona uciekała co siły w łapach. To dobrze. Początkowo sądziła, że wszystkie koty walczą z przeciwnikiem i nie uciekają z pola bitwy, bo honor, bla bla, lecz najwidoczniej taka taktyka była bezpieczna i odpowiednia.
- Cóż... Nie licząc żab w obozie, nie polowałam na nic - bo wszystko płoszyła jeszcze nim w ogóle zdążyła się przyczaić. Profesjonalna łowczyni, panie i panowie, nic tylko bić pokłony.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Toń słuchał uważnie tego, co Owca ma do powiedzenia i czuł, że jego brwi marszczą się mimowolnie. Jeśli było dokładnie tak, jak opisywała to młoda, to w Klanie Cienia działo się nawet gorzej niż swego czasu w Rzece. Nie wiedział, jak ma na to zareagować, ale na wieść o tym, co dokładnie spotkało poznaną przez niego kocicę, jego uszy powędrowały w tył czaszki. Więc została wygnana z rodziny, w której pozostawiono jej kocięta, bez opieki matki, bez jej wsparcia. Nie wiedział, co się z nimi stało, nie wiedział również, jeszcze, jak ostatecznie potoczyły się losy kocicy, ale mimo wszystko uważał, że to co się wydarzyło, było okrutne.
- Mogę zapytać, czy wiesz, dlaczego ją wyrzucono? Była zrozpaczona, kiedy zabierałem ją spod... granic Klanu Cienia - rzucił więc wyraźnie zmartwiony, aczkolwiek w jego tonie pojawiła się również nieco twarda nuta. Czy wszystkie Klany tak się zachowywały? Czy wszędzie było dokładnie tak samo i koty sądziły, ze muszą padać na mordki przed przywódcami, by cokolwiek w życiu osiągnąć? Jeśli tak, to Toń nie miał już właściwie po co myśleć o kotach tam żyjących. Wierzył, że jeszcze gdzieś jest ostoja normalności, ale obawiał się, że może się naprawdę bardzo poważnie w tej kwestii mylić.
- Czy znasz może Soplową Łapę? - zapytał jeszcze przypominając sobie o swej znajomej. Nie widział jej od dawna, od czasu ich spotkania na Czterech Dębach, które miało miejsce tak wiele księżyców temu, że nawet nie był w stanie określić, kiedy dokładnie. Teraz, w kontekście tego, co mówiła kocica, zaczął obawiać się o jej życie. Być może jej również od dawna nie było już w Klanie Cienia i powinien spróbować ją znaleźć, nim spotka ją jakaś krzywda.
- No dobrze, w takim razie zaczniemy od samego początku - stwierdził jedynie bez żadnego wyśmiewania czy czegoś podobnego, nadal idąc przed siebie, bo musieli jednak oddalić się od jego legowiska na znaczniejszą odległość, by nie musiał potem biegać nie wiadomo jak daleko chociaż po jedną mysz. -Podchodząc zwierzynę, trzeba być bardzo cicho. Oddychać płytko, patrzeć pod łapy, by nie wchodzić w kamienie, liście i patyki, we wszystko, co może wydać jakikolwiek dźwięk i zdradzić ofierze, że jesteś w pobliżu. Trzeba również iść tak, by wiatr wiał nam w pysk, generalnie to my musimy czuć zapach zwierzyny, a nie ona nasz. I teraz ostatnia sprawa, ale tutaj musisz sama to wyczuć. Ja nie mam ogona, więc zachowuję równowagę inaczej, ty pewnie będziesz musiała robić to w odmienny sposób. Chodzi o to, by było ci wygodnie się poruszać, ale tak, żebyś nie szurała brzuchem i w ogóle ciałem, po ziemi, i żeby głowa za bardzo ci nie wystawała. A, no i warto też przenosić ciężar ciała na tyle łapy - zakomunikował więc starając się oddać jak najlepiej to, co trzeba robić w czasie polowania, żeby przypadkiem nie natknąć się na coś złego albo nie stracić okazji do złapania myszy, czy czegoś podobnego. Przezorny zawsze ubezpieczony!
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Uśmiechnęła się litościwie, tak jakby wspomnienie było naprawdę kuriozalne i nie zasługiwało na nic innego. Odwróciła powoli łeb w stronę Tonącego Słońca, mierząc go przez chwilę spojrzeniem, którego nie dało się opisać. Tliło się w nim wiele, coś pomiędzy zażenowaniem, drwiną, niezrozumieniem i rozbawieniem.
- Została wyrzucona, bo wyszła na spacer - śmieszne, prawda? Nawet narrator parsknął w tym momencie, uzmysławiając sobie absurd tego, co się wydarzyło w Klanie Cienia. Owca natomiast westchnęła bezdźwięcznie, nie dodając nic więcej, bo nie uważała, aby było to konieczne. Toń był bystrym kocurem i sam będzie wiedział lepiej, jakie wnioski z tego wysnuć - wszak nikomu nie narzucała swojego światopoglądu. Po prostu go przedstawiała.
- Nie spotkałam kota o takim imieniu. Jeszcze nie - i zapewne nie spotka. Świat był, wbrew pozorom, duży, a ona wybierała się na osiedle, gdzie chciała spędzić znaczną część swojego życia. W tym jednakże momencie zaczęła się również nauka teoretyczna, której słuchała z zaciętą miną, pomału wykonując wszystko to, co Toń jej przekazywał. Ugięła łapy i sunęła powoli przez trawę, przenosząc ciężar ciała na tylne łapy i starając się utrzymać tułów, łeb oraz ogon w jednej linii. Zachwiała się kilka razy, ponieważ... faktycznie nie było to najłatwiejszą rzeczą na świecie. Zajęło jej chwilę, nim wyczuła własny balans i schemat, jaki pasuje jej najbardziej, a wtedy też zobaczyła białe futro, sunące się między drzewami. Nie, nie był to żaden piszczek, tylko kot, który wyglądał znajomo. Z tej odległości jednakże nie mogła tego w pełni ocenić, ale poczuła, że łapy ją parzą i gotują się do szybkiego wyskoczenia do przodu. Spojrzała na kocura przepraszająco.
- Wybacz, Tonące Słońce, muszę... porozmawiać - majtnęła ogonem w tamtym kierunku, choć nie wątpiła w to, że również zauważył obcego. Dalej mruknęła, że jeszcze tu wróci i przyniesie mu nawet coś na ząb w ramach podziękowania, po czym zaczęła truptać w stronę białego duszka.
- I... pamiętaj, żeby uważać na nich. Potrafią manipulować - nie powiedziała bezpośrednio, że ma na myśli cienistych. Teraz zbyt jej się spieszyło. Ruszyła biegiem w stronę linii drzew, malującej się przed nią.

//Zt, bo zaczynam powoli blokować.
[Obrazek: WT81BFp.png]
Somewhere deep in the dark
A h o w l i n g beast hears us talk
I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Toń był bardzo ciekawy tego, co może od Owcy usłyszeć. Domyślał się, że być może wie coś więcej na temat kocicy wyrzuconej z Klanu, a on mimo wszystko bardzo chciał zrozumieć wszystko, co się z nią wiązało, co się w niej kryło. Nie umiał do końca pojąć, co takiego musiała zrobić matka, by wydarli jej kocięta i wygnali z Klanu, poranioną i przerażoną. Czy była zatem zdrajczynią? Czy za taką uznawali kocicę, która być może nie miała partnera w Klanie, a poza nim? Albo... Drgnął nieznacznie.
- Wyszła na spacer? - powtórzył za nią z niedowierzaniem. Domyślał się, że kryło się w tym coś więcej, jakiś zakaz, który być może złamała, ale na Gwiezdny Klan, czy to powinno skutkować niemalże jej rozszarpaniem, a potem wygnaniem, gdy w Klanie pozostawały jej kocięta? Nie był w stanie tego pojąć, wydawało mu się to co najmniej okrutne, ale domyślał się, że kryje się tutaj również jakieś drugie dno. Zaczął się zastanawiać, czy kiedy w końcu ją spotka, zdoła się dowiedzieć czegoś więcej, czy nie. Zastanawiał się, czy znajdzie kogoś, kto mu to wyjaśni. Chociażby właśnie Sopelek! Ale już chwilę później Owca wyznała, że nie zna nikogo takiego, a skoro tak, to najwyraźniej terminatorki nie było już w Klanie. Odeszła? Zginęła? A może została wojownikiem pod innym imieniem? W to jednak w pewnym sensie wątpił, w końcu wtedy jej imię powinno cokolwiek powiedzieć młodej. Ta zaś najwyraźniej w ogóle jej nie kojarzyła, więc Toń uznał, że nie ma nawet sensu jakoś głębiej dopytywać. Nie wiedział nawet, jakby dokładnie miał opisać Sopelek, by oddać ją w całości i przywołać jakieś ewentualne wspomnienia w Owcy. Rozmyślał nad tym, kiedy młoda starała się wyczuć odpowiednią postawę, kiedy chciała znaleźć równowagę i zdaje się, że szło jej to całkiem dobrze. Chciał już powiedzieć, żeby spróbowała coś chwycić, kiedy w tym momencie zaczęła go przepraszać, a on rozejrzał się i dostrzegł, że chyba nie są tutaj sami.
- Znajdziesz mnie tutaj, gdybyś chciała jeszcze porozmawiać - rzucił na to w formie pożegnania, a następnie obiecał, że faktycznie będzie uważał na zagrożenie ze strony kotów, o którym mówiła kocica. Poruszył jeszcze nieznacznie nosem, gdy patrzył, jak ta odchodzi, a później odwrócił się po prostu i skierował w stronę swego legowiska.

//zt :)
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Perłowa muszla kręciła się ostrożnie w okolicy, szukając jedzenia. Nie miała za bardzo możliwości wybrzydzać, chcąc wykarmić siebie i kocięta. Więc prała praktycznie wszystko co jej się pod pysk nasunęło. Ale zabawną ironią, ten stres związany z sytuacją, trzymał ją w całości. Chciała wrócić do klanu, jednak nic do tej pory się nie stało. Świetlik raczej nie próbował się z nią kontaktować. Ale do póki była zajęta, biorąc na siebie odpowiedzialność...nie myślała o tym zbyt wiele. Ironicznie w tej sytuacji każdy najdrobniejszy sukces przynosił jej sporo satysfakcji. Radości z tego że wszyscy przeżyją kolejne kilka dni. Tygodni? Miesięcy? W sumie nie wiedziała. Miała nadzieję że sytuacja była tylko tymczasowa, ale skoro nie miała innych możliwości, po prostu musiała się zaaklimatyzować do troszkę innego stylu życia. Wszystko do tej pory szło całkiem dobrze. Nawet jak nie miała zbytniej pomocy przy porodzie, poradziła sobie jakoś sama. A Pora Nagich Drzew w końcu kiedyś minie. Całe szczęście nie zamieszkane przez dwunogów tereny, dostarczały wystarczająco pożywienia. Nawet teraz, jeżeli tylko miało się trochę doświadczenia.
Tak więc szukając śladów zwierzyny, zawędrowała na dość znane jej miejsce. Z powodu że do tej pory nie widziała kocura, nie spodziewała się niczego znaleźć, więc nadal była skupiona na szukaniu tropów i wypatrywaniu nieostrożnych wróbli, które trzymały się zbyt blisko ziemi. Jednak węsząc przy ziemi wyczuła świeży, jednak dobrze jej znany zapach. Jej oczy się rozszerzyły i uniosła głowę, rozglądając się czujnie. - Toń? - Wypowiedziała imię kocura ostrożnie, jednak będąc szczęśliwą, że musiał być tu niedawno.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Jeśli Perła nie mogła go zastać, to z całą pewnością z uwagi na to, że gdzieś wędrował. Przez jakiś czas musiał również leżeć w swoim legowisku, po walce ze szczurami, ale właśnie jego rekonwalescencja dobiegała końca, a on zamierzał wkrótce wybrać się do Lśniącej, by z nią porozmawiać, by zobaczyła, czy z jego łapą wszystko na pewno w porządku i zapytać, czy znajdzie dla niego trochę czasu, by nauczyć go tego i owego, w końcu wiedza o ziołach mogła mu się bardzo przydać. Zastanawiał się również, czy zdołałby pomówić z Lawendą, w końcu obiecał jej wycieczkę i pokazanie okolicy, w której obecnie mieszkał, planował zatem powoli wyprawę na drugą stronę Grzmiącej Ścieżki - znowu. Zastanawiał się także, czy poszukać kocicy z Klanu Cienia, o której rozmawiał jakiś czas temu z Owcą, a której, być może, uratował życie przez swój upór, który mógł zadziwić albo zniesmaczyć medyczkę Klanu Wichru. Nie wiedział do końca, co myślała o jego zachowaniu tamtego dnia, ale sama powiedziała, że decyzja dotycząca dalszych losów tej wygnanej kocicy leży w jego łapach. To on miał potem borykać się z wszelkimi problemami i potencjalnymi cierpieniami, jeśli takie by nadeszły. Jak na razie jednak nie miał nawet okazji zobaczyć się z kocicą, chociaż poznał już częściowo jej historię, ciekaw był, czy ona sama zechciałaby mu cokolwiek opowiedzieć, czy jednak nie, czy zamierzała na zawsze te sprawy zachować dla siebie i tylko dla siebie.
Na razie jednak przebywał w swym legowisku odpoczywając po wcześniejszym polowaniu i przypatrując się ziołom, które złożył w mniejszej komorze. Było ich na razie tak mało! Ale były. I były jego pierwszą, nieopisaną wręcz dumą, bo otwierały przed nim całkiem nowe możliwości. Już nie był całkowicie bezradny, całkowicie bezbronny, mógł, co ciekawe, w końcu coś zrobić, jakoś zadziałać. Mógł szukać tego, co już znał, mógł szukać czegoś nowego, mógł jakoś iść na przód. I zamierzał się nauczyć się tego, co medyk wiedzieć powinien... Jego rozważania przerwał jednak znajomy głos. Nastawił śmieszne uszy, a potem podniósł się i opuścił swoje legowisko, by po chwili wychynąć na światło dnia i spojrzeć na Perłę, do której uśmiechnął się lekko.
- Dzień dobry - przywitał ją zupełnie niczego nie podejrzewając.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości