Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...Przechyliła nieco głowę, zaskoczona reakcją Borsuka na jej słowa. Przecież wiedziała te wszystkie rzeczy, ale uznała, że nie ma potrzeby tak szczegółowo wszystko wymieniać. To byłoby takie trochę nudne, nie? Znaczy, nie było nudne kiedy Borsuk o tym mówił, ale to dlatego że Błyskotka lubi słuchać innych a sama wolała mówić dużo, ale tylko o rzeczach które ją interesowały. Na przykład swoje odbicie w kałuży, promienie słoneczne na futrze, to jak dni robią się coraz krótsze i jest coraz zimniej! Takie rzeczy ją intrygowały, frapowały. Jak mogłaby podziwiać je w zaciszu swojego umysłu kiedy doznania tak niesamowite najlepiej jest z kimś dzielić, żeby nie gotowały się i bulgotały wewnątrz niej. ...- Wiem przecież, tylko tak powiedziałam żeby było krócej, o - oznajmiła. Borsucze Futro prawdopodobnie nie potrzebował do szczęścia informacji. Jednak jak wyżej, wolała się tym podzielić. ...- No... wiem, że są cztery... i że nazywają się Rzeka, Grom i Cień... - odparła, spuszczając głowę i zastanawiając się nad tematem intensywnie. Chciała przywołać całą swoją wiedzę na ten temat, ale najwyraźniej nie było jej wcale tak dużo. Wcześniej w sumie nie zastanawiała się wcale nad resztą klanów. Nagle jednak sprawa wydała się jej niezwykle ciekawa - czy byli podobni do kotów z Wichru, czy przemawiali tak samo, czy mieli inne charaktery... a może byli tacy sami, tylko w innym miejscu i pod inną nazwą? ...W jej głowie pojawiło się niejasne uczucie, że coś jest nie tak, którego na początku nawet nie zauważyła, ale z biegiem czasu narastało i w pewnym momencie z nagłym olśnieniem przerwało jej rozmyślania. Sprawa mała, ale wymagająca drobnej poprawki. Podniosła wzrok z powrotem na mistrza. ...- To znaczy, ogółem klanów jest cztery a bez Wichru to byłyby trzy - sprostowała.
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
A Borsuk chciał ją po prostu dobrze nauczyć, na tyle na ile mógł. Starał się w każdym razie i nie chciał, żeby Błyskotka miała jakieś braki w wiedzy z jego powodu. Niektórym kotom przecież bardzo na tym wszystkim zależało i wręcz paliły się do zostania wojownikami. On nigdy do nich nie należał, ale nie miał zamiaru ograniczać swoich podopiecznych, którzy na to po prostu nie zasługiwali.
Speszył się trochę, że chciał aż nad wyraz uzupełnić jej wiedzę, skoro Błyskotka doskonale o tym wiedziała. Odwrócił wzrok na bok, żeby wziąć kilka oddechów i cofnął uszy, choć już po chwili znowu ustawił je do przodu, żeby buro-białej czasem nie zrobiło się przykro, że tak zareagował. Milczał przez dłuższą chwilę, jakby czekał, czy Błyskotka przypomni sobie, jak nazywa się jej własny klan i gdy w końcu dopełniła wypowiedź, to uśmiechnął się do niej miło.
- No tak, tak... Są czte-cztery. Takie ja-jak powiedziałaś. W Klanie Rze-Rzeki rządzi Świe-Świetlikowa Gwiazda, jego zastępczynią jest Czerrrwony Ma-Mak, a me-medykiem jest Łososiowa Łuska. Rzeczniacy bardzo do-dobrze pływają, łowią ryby i w ogóle. O, i dzie-dzielimy z nimi granicę. - A Twój ojciec, Błyskotko, podobno się tam urodził i po części płynęła w Tobie rzeczna krew, ale o tym kocur już nie powiedział. Spojrzał krótko na Błyskotkę i poczekał, żeby wszystko sobie zapamiętała. Miała jakieś pytania? Na razie nie poruszał tematu innych klanów.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...Zdziwiła się takim nagłym speszeniem mistrza. Nie wiedziała, co mogło je spowodować. Może powiedziała coś nie tak? Ale wydawało jej się, że przecież była miła. Miała już zapytać, czy coś się stało, kiedy wyraz pyska Borsuka zmienił się i nie wyglądał już na takiego smutnego, czy cokolwiek miał oznaczać ten jego grymas. Kotka uznała więc, że jej mistrzowi już przeszło. ... - A... czy ktoś tutaj umie pływać? Czy tylko oni? - przeszła do interesującej jej części, wymienionym imionom poświęcając niezbyt wiele uwagi. W końcu same imiona niewiele jej mówiły. Znacznie bardziej przydałyby się jej na przykład... opisy wyglądów i charakterów, o! Wtedy napotykając danego kota od razu by wiedziała z kim ma do czynienia. Oczywiście, jeżeli nie zapomniałaby o tym wszystkim zanim nadejdzie ten czas.
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
Dobrze, że Błyskotka ostatecznie darowała sobie pytania, bo na pewno Borsuk jeszcze bardziej by się zestresował i tyle byłoby z treningu na dzisiaj, cóż. Tak przynajmniej nadal mogli prowadzić sobie mniej lub bardziej zobowiązujące pogaduszki o różnych rzeczach i być może nawet córka Zawilcowej Skórki czegoś się od niego nauczyła, albo nauczy w przyszłości. Trudno stwierdzić.
- W sumie to ka-każdy kot u-umie pływać, Błyskotko, ale Rze-rzeczniacy robią to, no, lepiej - powiedział swoje poprzednie słowa trochę inaczej, a potem w sumie pomyślał, że terminatorka pytała go przecież, czy ktoś w Klanie Wichru umie tak dobrze pływać. Tak się akurat złożyło, że znał taką osobę. W sumie to nawet nią był.
- Mnie kiedyś je-jeden Rzeczniak na-nauczył pływać tak, jak oni, czyli... tutaj to ja umi-umiem - odpowiedział swojej terminatorce lekko się uśmiechając. Jeśli chciała, to mógłby ją tego nauczyć. I może nawet łowić ryby? Mało kto w Wichrze jadał takie wodne rarytasy, ale Błyskotce mogłoby przecież zasmakować. Zwłaszcza, że... w jej żyłach płynęła również rzeczna krew.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...Zmarszczyła brwi, słysząc oczywistą nieprawdę. Nie spodziewała się tego po Borsuku! ...- Ale ja nie umiem pływać - zaprotestowała żywo, wykonując przy tym ruch przypominający połączeniem wierzgnięcia z tupnięciem, wyrażający jej święte oburzenie. Nie da sobie kłamać w żywe oczy, nawet jeżeli Borsucze Futro albo nie wiedział, że kłamie, albo skłamał przez przypadek. - Nigdy nikt mnie nie uczył i jakbym spróbowała to bym UTONĘŁA! - i umarła! I byłaby na Srebrnej Skórce, i z wyrzutem patrzyłaby na swojego mentora który jej powiedział że umiała pływać. ...Odwróciła łebek, po czym przez chwilę intensywnie analizowała otrzymane informacje. Nasunął się jej na myśl oczywisty wniosek, że Borsucze Futro mógłby ją też nauczyć, ale nie była pewna czy tego chciała - i nad tym się właśnie zastanawiała. Nie podobał jej się pomysł moczenia futra bez powodu, bo później bardzo długo wysychało a ona wyglądała głupio, ale mogło to się jej kiedyś przydać. ...- To kiedyś mnie może tego nauczysz. Ale nie teraz. Teraz nie chcę - oznajmiła, dwukrotnie podkreślając, że na razie nie ma na to ochoty. Na wypadek gdyby Borsuk nie załapał za pierwszym czy drugim razem.
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
- Och - westchnął krótko. - Spotkało cię co-coś przykrego, jak pró-próbowałaś pływać? - zapytał trochę zaciekawiony, a trochę zdziwiony jej żywym oburzeniem. Może jego terminatorka miała jakieś przykre doświadczenia i dlatego tak mówiła? Generalnie Borsuk wiedział, że pływanie, nawet koślawe, jest naturalnym odruchem i sam się kiedyś o tym przekonał, ale nie zamierzał się kłócić z Błyskotką.
- Próbować trze-trzeba w takich pły-płytkich wo-wodach, jak na przy-przykład Czarny Ogon. Tam nie da się za ba-bardzo utopić. Chyba tylko ko-kocię by mogło, ale nie mó-mówmy o takich tragicznych rzeczach - powiedział ze smutkiem w głosie. Nie lubił pogrzebów i chciałby, żeby w przyszłości było ich jak najmniej. Zawiesił się trochę na tym i dopiero głos buro-białej kotki wyrwał go z zamyślenia. Kiwnął jej głową na znak, że jak najbardziej może ją nauczyć kiedyś pływać.
- To mo-może teraz Klan Cie-Cienia? Tam rzą-rządzi Wężowa Gwiazda, jego za-zastępcą jest Sze-Szepczący Py-pył, a medykiem Cie-Ciernisty Kwiat. Z ni-nimi również dzielimy gra-granicę. Nie za bardzo wiem, czy ma-mają jakieś charakterystyczne ce-cechy. Wydają się bardzo, hm, tajemniczy - miauknął do swojej terminatorki co-nieco o kolejnym z czterech klanów. Czekał na razie z mówieniem o kolejnym z tego względu, że Błyskotka mogłaby mieć przecież jakieś pytania.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...Zrobiła nadąsaną minę i spojrzała na Borsucze Futro. Czy on jej w ogóle słuchał? Przecież wyraźnie powiedziała, że jakby spróbowała pływać, to by utonęła, z czego jasno wynikało, że jeszcze nie pływała. Przecież nie wyglądała na utoniętą! A może wyglądała?! Ale teraz nie miała się nawet w czym przejrzeć! Będzie musiała żyć w niepewności do czasu aż znajdzie jakąś kałużę. ...- A. To tam może bym się nie utopiła - burknęła nieco zawstydzona. Może nie wzięła pod uwagę jednej możliwości. Ale generalnie to miała rację. Tak w 90%. Córka Zawilec również nie przepadała za pogrzebami, ale w obecnej sytuacji odczuwane przez nią emocje uniemożliwiały zadumę na temat śmierci i smucenie się z tym związane. Była nieco zbyt wzburzona. I gdyby nie to, to może uniosła jedną brew do góry słysząc słowo "tajemniczy". Co to za cecha szczególna? Co, chowają się gdy tylko kogoś wyczują a na granicach nigdy nie można zobaczyć żadnego patrolu? ...- A która to granica? - postanowiła zadać jednak nieco inne pytanie, takie w którym miała mniejszą możliwość do... hm, popisu swoim obecnym wzburzeniem. Trochę się wygłupiła. Lepiej będzie się uspokoić i nie robić tego ponownie.
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
Uśmiechnął się do niej, słysząc zawstydzenie w głosie Błyskotki. Przecież nie było w tym nic złego! Borsucze Futro wszystko jej na spokojnie tłumaczył, żeby nie miała już żadnych wątpliwości. A nawet jeśli by takie miała, to to też nie było niewłaściwie. Ba, srebrzysty właściwie bardzo cenił koty wątpiące i dużo myślące, bo to oznaczało, że były w miarę inteligentne. Inne koty oczywiście też doceniał, ale w towarzystwie tych dobrze spędzało mu się czas.
- Ta wzdłuż Je-jeżynowych Chaszczy, Samo-samotnych Jo-jodeł i Kamienistej Przełęczy. Jak chcesz, to mo-możemy się tam prze-przejść - zaproponował swojej terminatorce. Prędzej, czy później i tak będą musieli przejść się wzdłuż granic, żeby Błyskotka poznała zapachy innych klanów i wiedziała gdzie kończą sie ich tereny.
- Mamy jeszcze Kla-Klan Gromu, gdzie przywódca jest Błyskająca Gwiazda*, zastępczynią Skrzący P-p-płomień, a medyka nie mają. To takie silne i pewne siebie koty. Trochę ne-nerwowe - opowiedział buro-białej. Miał ochotę wzdrygnąć się na wspomnienie srebrzystej zastępczyni, ale jakoś się powstrzymał. To chyba klany mieli już za sobą, tak? Może Błyskotka będzie miała jakieś pytania?
*Pierwszy dzień zaczął się w lipcu, więc dlatego tak powiedział xDD.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...Przygryzła wargę. Borsucze Futro raczej by się z niej nie śmiał, ale mimo wszystko niezbyt podobał się jej jego uśmiech w tej sytuacji. Odwróciła wzrok i strzepnęła raz ogonem. Słowa mIstrza zyskały jednak jej uwagę. ...- Eee... - nie kojarzyła miejsc wymIenionych przez mentora. Nie brzmiały one zachęcająco. Jeżynowe Chaszcze? Samotne Jodły? Kamienista Przełęcz? Brzmiało to jednak jedno syrop wielkie pustkowie. - Może kiedy indziej? - delikatnie odrzuciła wspaniałomyślną propozycję. Chociaż teoretycznie Borsuk, jako jej mistrz, i tak mógłby zdecydować że tam pójdą. Zdarza się, że autorytety wydają rozkazy przebrane za prośby. ...- To co robią jak ktoś jest chory? - zapytała w reakcji na krótki opis Klanu Gromu.
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
Błyskotka na pewno z czasem dowie się o jakich miejscach mówił jej mistrz, bo kocur po prostu przejdzie się z nią wzdłuż granic i pokaże jej co-nieco terenów. Właściwie to może nawet dzisiaj się tym zajmą? Pomyśli. Może nie będzie chciała, albo on sam zapomni i tyle. To byłoby całkiem prawdopodobne.
- Dobrze, to może następnym ra-razem od tego zaczniemy - miauknął do swojej terminatorki, zdobywając się na nieśmiały uśmiech. Skoro dzisiaj nie chciała, to nie zamierzał jej zmuszać. Borsucze Futro był raczej bezstresowym mistrzem i nawet nie umiał wymierzać porządnych kar, ani być niemiły, więc Błyskotka mogłaby go właściwie ustawić tak, jak miałaby na to ochotę.
- Mają taką ze-zdegradowaną pomocniczkę me-medyka, więc mo-może u niej? Albo u matek, czy w innym klanie. Ewentualnie... Klan Gromu jest na tyle silny, że nie cho-chorują. - Ostatnie zdanie powiedział nieco żartobliwie i z przymrużeniem oka, choć faktycznie gromiacy wydawali się niewzruszeni w jego oczach. Ba, to pewnie oni toczyli chorobę, a nie choroba ich! Jeśli Błyskotka nie miała więcej pytań, to skończyli naukę na dzisiaj.
/ Możesz zacząć nowym dzień i zaznacz, że spotykali się regularnie i powtarzali materiał.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...Kolejny dzień, kolejny raz nieuchronnie nadchodzi czas treningu. Przez ostatnie dni nie próżnowali, ale Błyskotka była podekscytowana perspektywą nauczenia się czegoś nowego, zamiast mielenia już posiadanych informacji. Nie mogła się doczekać, co pokaże jej Borsuk tym razem. I może uda się jej wyciągnąć z niego trochę informacji na jego temat? Ostatnia rozmowa z babcią pokazała jej, że o mistrzu wie nie za dużo! A lubiła go i spędzała z nim dużo czasu, i powinna wiedzieć! Dlatego na wyznaczone miejsce przybiegła galopem, pełna energii i pytań. ...Z konsternacją zauważyła, że przybyła na miejsce pierwsza, dlatego usiadła i zabrała się za pielęgnowanie swojej długiej szaty. Mama zawsze wyglądała nieskazitelnie, i o ile tak daleko jej córka nie zamierzała się posuwać, to również uważała swój schludny wygląd za bardzo ważną rzecz. A poza tym czyściutkie futro było takie miłe w dotyku!
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
Borsuk nie wiedział, że Błyskotka zrobiła obszerny wywiad z Krzykliwą Mewą na jego własny temat i lepiej, żeby dowiedział się, jak najpóźniej w miejscu, w którym będzie mógł zniknąć, bądź zapaść się przysłowiowo pod ziemię. Chociaż może i dosłownie? Trudne do wykonania, ale jednak. Na miejsce spotkania przyszedł nieco później, niż swoja terminatorka, ale nie widział w tym nic złego. Powitał ją z lekkim uśmiechem na pysku, choć w oczach miał smutek. Śnieg zalegał tu i ówdzie, a zimne wiatry dymały pomiędzy krzewami, pagórkami i pniami drzew. W takich chwilach trochę brakowało mu jaskiń, w których kiedyś żyli. Srebrzysty kocur również dbał o swoją nienaganną prezencję i zawsze starał się mieć wylizane i wyczesane futro.
- Dzień do-dobry, Błyskotko - przywitał się z buro-białą kotką i stanął u jej boku. Przed przyjściem pomyślał sobie, że chciałby nauczyć ją dzisiaj czegoś nowego, ale jeszcze nie wymyślił czego konkretnie. O, może spacer wzdłuż granic?
- Dzi-dzisiaj urządzimy sobie mały spacer. Chciałbym abyś poznała gra-granice i zapachy innych klanów. Gotowa?
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...- Hej! - przywitała się energicznie, przerywając pielęgnację sierści i przechodząc z siadu do pozycji stojącej. Wiatr od razu zaczął szarpać jej futro i rujnować jej skrupulatne ułożenie; pokrywa włosowa Borsuczego Futra również co chwilę podrygiwała na wietrze. Nadawało to chwili jakąś dziwną energię, przynajmniej w oczach Błyskotki. Przez chwilę zatraciła się w zachwycie nad tym wrażeniem. Nie miała jednak w zwyczaju skupiać się na jednej rzeczy zbyt długo - szybko jej spojrzenie odzyskało klarowność i wróciła do żywych. - A co tam u ciebie? - zagadnęła natychmiastowo. To był najlepszy moment na rozpoczęcie pogawędki, bo później, kto wie, może nie miałaby żadnej dobrej okazji? ...- W porządku - odparła spoglądając na srebrnego kocura, nieco mniej żywo niż zwykle. Niezbyt fascynujący temat, ale musiała się go kiedyś nauczyć. A lepiej wcześniej niż później, nie? Dlatego jakiś czas temu wybrała się na spacer po terenach i spotkała tam kotkę z Klanu Cienia. I zapomniała się tym komukolwiek pochwalić! Szokujące. - Zapach Klanu Cienia już znam - oznajmiła dumnie.
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
Wojownik tracił wschód za wschodem radość z życia i takie widoki, takie chwile chwytające za serce były dla niego jak na wagę złota, dlatego również sie zachwycił, jakby łaknął podobnych doznań, choć zdecydowanie mniej, niż mógłby, gdyby czuł się lepiej. Westchnął cicho w duchu gdy zadała mu pytanie. Nie chciał jej odpowiadać. Co miał powiedzieć? Że tragicznie i wszyscy bliscy mu umierają? Nie powinien obciążać terminatorki swoimi zmartwieniami.
- A... a nic - miauknął cicho i szybko zmienił temat. Uśmiechnął się do Błyskotki, kiedy się zgodziła, a potem i gdy powiedziała, że zapach Klanu Cienia już zna.
- To do-dobrze - rzekł krótko nieobecnym głosem. Gdzie powinni się udać najpierw? Nie wiedział. Może... może zaczną od terenów niczyich? Wyciągną swoje długie łapy do przodu i powoli zaczął stawiać niepewne kroki w kierunku Czarnego Ogona. Trochę zeszło im dotarcie do koryta, ale w końcu się udało.
- Cza-czarny Ogon jest naszą granicą z ziemiami, które nie na-należą do nikogo. Co wiesz o sa-samotnikach, dwu-dwunogach i pie-pie-pieszczochach? - Męczyło go tak długie mówienie. Przychodziło mu z ogromnym trudem, ale się starał, choć zdecydowanie wolałby milczeć.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Z całej czwórki kociąt, to ona niestety najbardziej wdała się w tatusia. Jej długie, puszyste, bure futerko przecinają, ciemne klasyczne pręgi. Żeby nie było jednak tak nudno, po jej ciele porozrzucane są całe 4 białe plamki: na pysku dwie różnych rozmiarów gwiazdki, większa na czole, mniejsza na nosie, na końcu każdej łapki małą, białą skarpetkę a od brody do brzucha biel ciągnie się na podobieństwo jakiegoś szykownego kołnierzyka. Nie należy do kotów ogromnych, ale masa futra dodaje jej dość sporo objętości, więc w miocie to ona wydaje się największą. Może niesłusznie - ale kto wie? Żeby się przekonać trzeba by było najpierw ją ogolić. Od tatusia odróżniają ją oczy - bladozielone, patrzące na świat z żywym zainteresowaniem i zachwytem - oraz uszy. W przeciwieństwie do nietoperzowych anten Chmielogbura, jej są stosunkowo małe i razem z drobnym pyszczkiem nadają jej twarzy w miarę sympatyczny wyraz. Ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że kotka jest doprawdy urocza.
Przez tą całą chorobę została w tyle. Nie miała zbyt wiele okazji na poznawanie nowych kotów i nawet przebywanie z mamą a jej rodzeństwo zdążyło już nawet zostać terminatorami! To zrozumiałe, że kotka nieco im zazdrości. I może jest nieco zraniona tym, że rodzina nie odwiedzała jej tak często, jakby chciało. Ale to wciąż ta sama Błyskotka co wcześniej - urocza, niewinna, odrobinę zachłanna, raczej pacyfistyczna. Jak na razie ciężko coś więcej o niej powiedzieć.
...Jej buzia wykrzywiła się nieco w dół, gdyż odpowiedź Borsuka niezbyt ją usatysfakcjonowała. Nie chciał mówić o sobie czy nie chciał mówić o sobie jej? Może była zbyt wścibska? Albo zbyt roztrzepana? Pewnie jej mistrz wolałby szkolić kogoś cichego i inteligentnego. Nie dziwota, że jej nie ufał. ...Zaczęła człapać za Borsukiem, krokiem mniej sprężystym niż zazwyczaj a prędkością dopasowaną do prędkości mistrza, która swoją drogą nie była zbyt... prędka. A więc oboje czołgali się powoli w stronę Czarnego Ogona, ale w końcu udało im się dotrzeć na miejsce. Tam kotka wyciągnęła nieco szyję, by lepiej przyjrzeć się ciemnej powierzchni rzeki. Była imponująca. Naprawdę zrobiła na niej wrażenie. Przez chwilę wpatrywała się jedynie w nieustanny ruch wody. Powierzchnia nie zmieniała się mocno, ale za to poruszała się ciągle i wyglądała przez to zawsze inaczej. Oderwała wzrok od Czarnego Ogona, gdy jej mentor postanowił się odezwać. ...- Samotnicy to koty spoza klanów a pieszczoszki... one mieszkają u tych, no... Dwułapnych - odparła po chwili namysłu, chociaż wciąż nie była pewna tej ostatniej nazwy. Na pewno było to coś z dwójką i chyba częściami ciała? Nie był to temat, którym się jakoś bardzo interesowała. Spojrzała na Borsuka, oczekując że rozwieje jej wątpliwości.