Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Delikatnie zbudowana kotka, utrzymująca swoje ciałko na drobnych, długich łapkach, od spodu zdobionymi przez szaro-różowe poduszki. Futro utrzymane jest w trzech kolorach, dokładniej szarym, rudym i miejscami białym, który zasłania ciemne pręgi. Delikatne rysy pyszczka zawsze towarzyszą jej uśmiechowi, który ukazuje ciemnobiałe ząbki. Szeroko otwarte oczy powoli przyjmują barwe jasnego błękitu.
Można by opisać Górke, jako radosną kotkę. Odziedziczyła po swojej rodzicielce uszczerbki w cierpliwości, poza tym występują u niej problemy ze skupieniem. Czasami zapląta się o własne łapy przez roztargnienie, ale kto wie, może z wiekiem to się ustabilizuje? Jednak to nie uważa się za niezdare. Ma duży dystans do siebie, umie śmiać się z własnych błędów, a uśmiech na jej pyszczku pozwala szybko zawrzeć nową znajomość. Często nie bierze niektórych ważnych sytuacji na poważnie, zdaje sobie sprawe z tej wady. Lubi momentami uprzykrzyć mamie życie, zadając jej niepotrzebne pytania, ale zdecydowanie bardziej woli łażenie po obozie i plątanie się pod łapami starszych Klanowiczów. Pokłada dobro swoje, na równi ze swoim rodzeństwem i rodziną. Narazie nie wygląda na kogoś kto oddałby życie za swoje stado.
Poranna Łapa [KW] Zamieć [KRz]
jejuu, ale to kusi by się zgłosić
「xi don'tneedyoutorespectme,i respectmex」 idon'tneedyoutoxlxoxvxexme, ixlxoxvxexme buti want you toknow xyxoxuxcouldknowxmxe if you change your mind if youchange your mind
Mistrz: n i e Płeć: kotka Matka: [*] Ojciec: [*] Partner: brak
Wyrosła, to na pewno. Nabrała kobiecych wdzięków, gracji poruszania się. Kocięca, wiecznie splątana, zawierająca brud zebrany z całego obozu Wichru sierść została zastąpiona przez długie, jasnoszare, nazywane przez niektórych płowymi, kosmyki, okrywające całe jej ciało. Jednolita, od pyszczka, po długi ogon, często okrywający jedną z tylnych łap, która niegdyś uległa złamaniu, podczas pamiętnej Ceremonii. Smukła, nie można jej jednak nazwać drobna czy wychudzoną, nie plasuje się również w czołówce najwyższych kotów Klanu Wichru, jednak spokojnie wystaje ponad średnią. Pysk nosi wysoko; składają się na niego uszy, podłużna kufa, zakończona ciemnoróżowym nosem i lśniące kolorem głębokiego bursztynu oczy, których dawny, jasny blask został zgaszony przez chłód serca i cień tragedii, która będzie ciągnąc się za kotką, zapewne do końca jej dni.
Każdy sen musi się kiedyś skończyć, a ten o wesołym dzieciństwo został ukrócony dość szybko. Gdy miała zaledwie cztery księżyce, w Klanie Wichru doszło do strasznej katastrofy, jaką było zawalenie się sklepienia nad Świetlistą Sadzawką, w dodatku w samym środku trwania Ceremonii, w czego efekcie śmierć poniosła między innymi matka kotki, Tymiankowy Listek. I tak oto nastąpił koniec dzieciństwa. W tym momencie mała kotka jest bardzo zagubiona. Związana silną więzią z rodzicielką, czuję się opuszczona i bardzo, bardzo samotna. Nie wie co ze sobą zrobić i co począć w obliczu całego tego nieszczęścia. Czuje jednak wielką, wewnętrzną potrzebę ochrony każdego, poszczególnego członka swojej najbliższej rodziny. Zamknęła się w sobie, a kocięca radość i blask w oczach wygasły. Jest bardziej skupiona i rzadziej się odzywa, stara się kurczowo trzymać tego co jej zostało. Nie śmieje się często, nie przepada również za jakąkolwiek formą żartów. Przestała marzyć i śnić na jawie, nie chce po raz kolejny zostać w brutalny sposób zostać sprowadzoną do parteru i uważa to za zajęcie dla głupców, zwykłą stratę czasu. Zmieniło się też jej nastawienie do ojca, podświadomie obwinia go za to, co się stało z matką. Bywa drażliwa, szybko się złości, nad czym z resztą nie potrafi zapanować. Rzadko sypia w nocy, a kiedy już zdoła, dręczą ją koszmary. Często ma wrażenie, że zaraz wydarzy się coś niedobrego. Nie lubi gdy ktoś dotyka jej tylnej łapy.
__________________________________  ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ I'was.broken.from a.young.agetaking my.sulking.to.the.masses.write.down mypoemsfor thefewthat lookedatme × TOOK TO ME × SHOOK TO ME feelingme
ᴛʜɪʀᴅ ᴛʜɪɴɢs ᴛʜɪʀᴅ send aprayerto theonesup.a b o v exxx xxxxxxall theHATEthat you'veheardhas turnedyour spiritto adoveoh oohxxx xxxxx.xxxxxyour spirit up above, oh ooh __________________________________  ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄
Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Mistrz: n i e Płeć: kotka Matka: [*] Ojciec: [*] Partner: brak
Wyrosła, to na pewno. Nabrała kobiecych wdzięków, gracji poruszania się. Kocięca, wiecznie splątana, zawierająca brud zebrany z całego obozu Wichru sierść została zastąpiona przez długie, jasnoszare, nazywane przez niektórych płowymi, kosmyki, okrywające całe jej ciało. Jednolita, od pyszczka, po długi ogon, często okrywający jedną z tylnych łap, która niegdyś uległa złamaniu, podczas pamiętnej Ceremonii. Smukła, nie można jej jednak nazwać drobna czy wychudzoną, nie plasuje się również w czołówce najwyższych kotów Klanu Wichru, jednak spokojnie wystaje ponad średnią. Pysk nosi wysoko; składają się na niego uszy, podłużna kufa, zakończona ciemnoróżowym nosem i lśniące kolorem głębokiego bursztynu oczy, których dawny, jasny blask został zgaszony przez chłód serca i cień tragedii, która będzie ciągnąc się za kotką, zapewne do końca jej dni.
Każdy sen musi się kiedyś skończyć, a ten o wesołym dzieciństwo został ukrócony dość szybko. Gdy miała zaledwie cztery księżyce, w Klanie Wichru doszło do strasznej katastrofy, jaką było zawalenie się sklepienia nad Świetlistą Sadzawką, w dodatku w samym środku trwania Ceremonii, w czego efekcie śmierć poniosła między innymi matka kotki, Tymiankowy Listek. I tak oto nastąpił koniec dzieciństwa. W tym momencie mała kotka jest bardzo zagubiona. Związana silną więzią z rodzicielką, czuję się opuszczona i bardzo, bardzo samotna. Nie wie co ze sobą zrobić i co począć w obliczu całego tego nieszczęścia. Czuje jednak wielką, wewnętrzną potrzebę ochrony każdego, poszczególnego członka swojej najbliższej rodziny. Zamknęła się w sobie, a kocięca radość i blask w oczach wygasły. Jest bardziej skupiona i rzadziej się odzywa, stara się kurczowo trzymać tego co jej zostało. Nie śmieje się często, nie przepada również za jakąkolwiek formą żartów. Przestała marzyć i śnić na jawie, nie chce po raz kolejny zostać w brutalny sposób zostać sprowadzoną do parteru i uważa to za zajęcie dla głupców, zwykłą stratę czasu. Zmieniło się też jej nastawienie do ojca, podświadomie obwinia go za to, co się stało z matką. Bywa drażliwa, szybko się złości, nad czym z resztą nie potrafi zapanować. Rzadko sypia w nocy, a kiedy już zdoła, dręczą ją koszmary. Często ma wrażenie, że zaraz wydarzy się coś niedobrego. Nie lubi gdy ktoś dotyka jej tylnej łapy.
W sensie, miejsca na listę rezerwową, bo zgłosić się jako chętna chciałam^^'
__________________________________  ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ I'was.broken.from a.young.agetaking my.sulking.to.the.masses.write.down mypoemsfor thefewthat lookedatme × TOOK TO ME × SHOOK TO ME feelingme
ᴛʜɪʀᴅ ᴛʜɪɴɢs ᴛʜɪʀᴅ send aprayerto theonesup.a b o v exxx xxxxxxall theHATEthat you'veheardhas turnedyour spiritto adoveoh oohxxx xxxxx.xxxxxyour spirit up above, oh ooh __________________________________  ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄ ̄
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Dzisiaj dzień eliminacji! Skreślamy część osób z listy, co do których mamy pewność, że na pewno ich nie weźmiemy. Inne osoby mogą się wciąż zgłaszać, jak coś. Kto wie, czy komuś nie umrze jakaś postać i akurat chętnie ją weźmiemy. To tyle ze słów wstępu.
Od tych osób poprosimy koncepty na postać do mnie i do Króliczego Pląsu (do mnie na to konto, albo na Trzmieli Pył). Jeśli nie macie galerii, to z chęcią pomogę.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Dostałyśmy już wszystkie koncepty i propozycje naszych ewentualnych paskud i aż było nam szkoda, że Królicza nie może urodzić ich więcej, niestety. Każda z osób przedstawiła nam naprawdę ciekawy pomysł, dlatego po burzliwej rozmowie w końcu wybrałyśmy te dwie osoby. Stwierdziłyśmy, że nie będziemy was dłużej trzymać w niepewności, bo będziemy same miały jeszcze mniej pewności co do naszego wyboru, dlatego piszę o tym jeszcze dzisiaj. Poza tym, nie chcemy marnować czasu innych osób, które być może są zainteresowane jeszcze innymi miotami.
Lista graczy:
- Malinowe Chaszcze
- Gałązka
Rezerwowy: Żmijowy Ogon
O co chodzi z rezerwą? Malinowym Chaszczom brakuje jeszcze 45 postów do multikonta, więc nie wiadomo, czy da radę się załapać. Wtedy na jej miejsce wchodzi Żmija ze swoją postacią.
Dziękujemy za poświęcony czas i za to ilu chętnych się zgłosiło
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd