Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzozowa Łapa otworzyła szeroko ślepia widząc badylarkę. Małe, rdzawe zwierzątko najwyraźniej nie zdawało sobie w ogóle sprawy z obecności terminatorki. Cętkowana kotka szybko poprawiła swoją postawę, przenosząc ciężar na tylne łapy, układając ogon z linią grzbietu i pilnując, żeby czasem nic nie zachaczyło się o duże łapy uczennicy. Skupiła się z całych sił, a po pewnej chwili skoczyła z wyciągniętymi białymi pazurkami na bezbronną badylarkę.
Mistrz: top ten anime betrayals
Płeć: kotka
Matka: Chabrowy Pąk
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?
I do dwóch razy sztuka, jak się okazuje, bo tym razem się udało! Co prawda terminatorka nie wykonała wszystkiego perfekcyjnie i zwierzątko po zapachu zdążyło zorientować się, że coś na nią czyha, ale wtedy już było za późno - pazury terminatorki przyszpiliły ją do podłoża i szybko zakończyły życie biednego zwierzątka. Gratulujemy udanego polowania! Tylko... co teraz? Została z martwą ryjówką między łapami, a mistrzyni ani widu ani słychu.
we don'tneednoe d u c a t i o n! we don'tn e e dno thoughtcontrol !!!HEY!:'//TEACHERS! ⌊LEAVETHEKIDSALONE⌋
>:Pall in all it's justanotherbrickin the wall :'// >:P all in all you're just anotherbrickin the wall
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Terminatorka wzięła do pyska małe, drobne zwierzątko, po czym potrząsnęła łbem w poszukiwaniu mentorki. Wyglądało na to, że prawdopodobnie nie ma jej w pobliżu. I co teraz? Huh, może by zakopać po prostu zwierzynę i polować dalej lub poczekać tutaj... ale przecież nie dostała wyraźnego sygnału, żeby miała poczekać, kiedy złowi pierwszą ofiarę. Brzozowa Łapa kilkoma szybkimi ruchami zakopała badylarkę ciemną, brązową ziemią, a po chwili znów zaczęła się skradać wśród zielonych gęstwin roślinności.
Mistrz: top ten anime betrayals
Płeć: kotka
Matka: Chabrowy Pąk
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?
A tymczasem w trawie coś zatrzepotało. Jakieś dwa solidne skoki od terminatorki... wylądował gołąb. Całkiem puszysty jak na Porę Opadających Liści, na dodatek... widocznie komuś się powodzi mimo spadającej gwałtownie temperatury. Od terminatorki zależy, czy uda jej się złapać ptaszka, który przystanął chyba tylko na moment przed dalszym lotem. Jeszcze jej nie widział, ale będzie musiała namyślać się szybko!
we don'tneednoe d u c a t i o n! we don'tn e e dno thoughtcontrol !!!HEY!:'//TEACHERS! ⌊LEAVETHEKIDSALONE⌋
>:Pall in all it's justanotherbrickin the wall :'// >:P all in all you're just anotherbrickin the wall
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzozowa Łapa otworzyła szeroko zielone ślepia. To jej kolejna szansa! Nie może jej zmarnować, nie ma również dużo czasu do namysłu, bo lada chwila szary gołąb może ją zobaczyć. Szybko poprawiła postawę przenosząc ciężar na tylne łapy, kładąc ogon z linią grzbietu i oczywiście zniżając się nieco, jednak tak, aby o nic nie zahaczyć. Wszystko to zrobiła w wyjątkowo szybkim tempie, po czym wyskoczyła w powietrze celując pazurami w kark ptaka.
Mistrz: top ten anime betrayals
Płeć: kotka
Matka: Chabrowy Pąk
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?
Ptak zaskrzeczał, zaskoczony tym nagłym atakiem i załopotał rozpaczliwie skrzydłami, udało mu się nawet wzbić nieco nad ziemię, ale... na próżno. Łapy terminatorki uderzyły w szare skrzydła, które natychmiast przestały łopotać, a zęby Brzozowej Łapy dokończyły robotę.
Tylko... co teraz. Bo po mistrzyni dalej ani widu, ani słychu, tej szalonej furiatce. Czy to... część testu? Czy postanowiła urządzić zabawę w chowanego, jak niegdyś swojemu mistrzowi? To co terminatorka teraz zrobi zależy od niej, mogła dalej polować... albo mogła poszukać śladu Bławatkowego Nieba, bo niewątpliwie zostawiła jej jakieś... wskazówki.
we don'tneednoe d u c a t i o n! we don'tn e e dno thoughtcontrol !!!HEY!:'//TEACHERS! ⌊LEAVETHEKIDSALONE⌋
>:Pall in all it's justanotherbrickin the wall :'// >:P all in all you're just anotherbrickin the wall
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Terminatorka szybkim ruchem wzięła ptaka w okrągły pyszczek i pospiesznym krokiem podreptała w kierunku wcześniej zostawiłem zdobyczy, by znów pozostawić tam tym razem gołębia. W stosunkowo krótkim czasie zdołała go zakopać tuż obok badylarki. Ale co teraz? Batek kompletnie nie widać ani nie słychać. Może to część treningu? Może Brzozowa Łapa ma ją znaleźć, a mistrzyni specjalnie się ukryła? Niewiele się zastanawiając cętkowana otwierając pysk zaczerpnęła powietrza, żeby wyczuć zapach nauczycielki.
Mistrz: top ten anime betrayals
Płeć: kotka
Matka: Chabrowy Pąk
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?
Zapach mistrzyni był silny, ale jednocześnie ulotny, co świadczyło dobitnie o tym, że w pobliżu jej już nie było. Ale była, jeszcze niedawno! Podążając za tropem wśród traw terminatorka natrafiła na spory krzak, a przed nim... garść pierza. I zapach zwierzyny! Zapach prowadził ją zarówno w lewo jak i w prawo, zupełnie jakby Batek specjalnie krążyła dookoła zanim czmychnęła w obranym przez siebie kierunku. Mogła się zasugerować tropem z rozsypanych ekstrawagancko piórek, które prowadziły w lewo... albo pójść na przekór śladom, w prawo. Pytanie tylko, czy to był trop... czy umyślna zmyłka?
we don'tneednoe d u c a t i o n! we don'tn e e dno thoughtcontrol !!!HEY!:'//TEACHERS! ⌊LEAVETHEKIDSALONE⌋
>:Pall in all it's justanotherbrickin the wall :'// >:P all in all you're just anotherbrickin the wall
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzozowa Łapa wyczuła mocny zapach Batek, jednak był on jednocześnie ulotny, co świadczyło, że już jej tu nie ma, choć napewno znajdowała się tu chwilkę temu. Cętkowana szybko podreptała za zapachem. Po pewnym czasie natrafiła na sporej wielkości krzak, a przed nim dostrzegła garść pierza. Znowu nabrała powietrza do jasnoróżowych nozdzrzy. Czuła wyraźnie zapach zwierzyny. Zapach był wyraźny, ale można było wyczuć bo i z lewej strony jak, i ze strony prawej. W lewą stronę prowadził trop porozrzucanych piór, a w prawą zupełnie nic. Może warto zasugerować się prawą stroną? A może Batek chciała, żeby Brzózka tak myślała i tak naprawdę warto iść w stronę lewą? Nie pomyślała już nic więcej tylko czmychnęła ku ścieżce z piór. Przecież Batek sama ją ułożyła, więc pewnie będą tam jakieś wskazówki.
Mistrz: top ten anime betrayals
Płeć: kotka
Matka: Chabrowy Pąk
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?
Trop z piór urywał się nagle... co było w sumie do przewidzenia. Pewnie skończyły jej się pióra, albo zwyczajnie znudziło jej się to bycie Jasiem i Małgosią. Brzozowa Łapa została na obranej przez siebie ścieżce sama, bez tropu, bez wskazówek... i to pewnie byłoby na tyle tej przygody, trzeba by było się cofnąć. Gdyby nie fakt, że z pobliskiego drzewa, gdzieś w górze, coś zachrobotało... a pod łapy terminatorki spadła jedna ptasia kostka.
- Lekcja numer dwa! - zawołało coś z góry, a gdyby Brzozowa Łapa spojrzała w górę... na gałęzi siedziała przycupnięta mistrzyni, zadowolona z siebie, wyszczerzona od ucha do ucha.... i umorusana jak to przysłowiowe nieboskie stworzenie. Wyglądała jakby umyślnie zanurkowała w błocie, w pełni korzystając z wywołaną Porą Opadających Liści pluchą. - Są sposoby na to, żeby UKRYĆ swój zapach! Wiedziałaś o tym? To teraz wiesz, ha.
we don'tneednoe d u c a t i o n! we don'tn e e dno thoughtcontrol !!!HEY!:'//TEACHERS! ⌊LEAVETHEKIDSALONE⌋
>:Pall in all it's justanotherbrickin the wall :'// >:P all in all you're just anotherbrickin the wall
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzozowa podążała za tropem piór, kiedy to on się urwał. Wciągnęła do nozdrzy powietrze i zawarte w nich zapachy, ale nie zdołała wyniuchać zapachu mentorki. Już miała się wracać, gdy tuż przed jej jasnym nosem wylądowała ptasia kostka. Cętkowana uniosła okrągłą głowę w górę. A tam co? Bławatkowe Niebo! "No kto by się spodziewał..." - mruknęła w myślach. Mistrzyni była prawie że całkiem ubrudzona błotem, najwyraźniej celowo.
- No tak. - wymamrotała. - Więc teraz co? - zapytała po chwili.
Polowania miała już dosyć na dziś, natomiast innym tematem chętnie się zajmie.
Mistrz: top ten anime betrayals
Płeć: kotka
Matka: Chabrowy Pąk
Ojciec: Szemrzący Potok
Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?
Jej przebiegły kamuflaż nie wzbudził nawet W POŁOWIE tyle zainteresowania ile się spodziewała, ale… cóż, trudno. Batek była w stanie entuzjazmować się za dwoje. Otrzepała krótkie, szorstkie futro, chociaż niewiele to pomogło jej umorusanej aktualnie aparycji i wyszczerzyła pogodnie zęby do terminatorki. – No tak. To teraz ten, może Kodeks? Na pewno coś o nim słyszałaś. Te wielkie zasady których trzeba przestrzegać. – trzepnęła ogonem. – Nie będziemy cytować, bo to dobre dla żabich móżdżków, tylko sobie omówimy żebyś wiedziała co i jak. To co, coś świta, coś ćwierka tam pod kopułą? – zabujała się na palcach w przód i w tył, obmiatając terminatorkę wzrokiem. Chociaż jeden punkt? Punkcik? Mała kropeczka?
we don'tneednoe d u c a t i o n! we don'tn e e dno thoughtcontrol !!!HEY!:'//TEACHERS! ⌊LEAVETHEKIDSALONE⌋
>:Pall in all it's justanotherbrickin the wall :'// >:P all in all you're just anotherbrickin the wall
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Uniosła brwi spoglądając pustym wzrokiem oliwkowych ślepi na łaciatą kotkę.
- Ta. - burknęła szybko. - Coś tam pamiętam, trudno nie słyszeć o Kodeksie Wojownika.
Mm, czyli teraz coś, czego Brzozowa Łapa bardzo nie lubi. Sparing zawsze jest w jakiś sposób ciekawy, ale teoria i zasady... ugh ... Ciekawe kiedy omówią walkę. Na razie cętkowana przerabiała ją tylko na "korepetycjach" u Czereśniowej Łapy, a raczej teraz już Jastrzębiego Szponu, ale chciałaby czym szybciej omówić to i na treningu. Jeśli chce zostać jeszcze kiedyś wojownikiem musi się spieszyć... a może Brzózka zbyt wiele od siebie wymaga? Zna wiele kotów w jej wieku, które już od jakiegoś czasu są wojownikami, jest to dla niej przytłaczające.
- Pamiętam o co mniej więcej chodzi. - wymamrotała. - Chroń Klan nawet ceną własnego życia, nigdy nie opuszczaj kociaka w niebezpieczeństwie, nie poluj na terenach innego Klanu i to chyba te najważniejsze, nie?
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
***
Dzień po pamiętnej Ceremonii był dla Ognistopręgiej dniem zajęć z nowymi terminatorami. Zgodnie z ustaleniami, czekała o świcie na Brzozową Łapę. Wydarzenia z dnia poprzedniego jeszcze nie do końca do niej docierały. Działo się tak wiele. Śmierć Ciemniejącego Nieba i Deszczowej Łapy, mianowanie jej córek, wreszcie uzyskanie nowej rangi... bardzo dużo jak na jeden dzień. Ale po tym dniu przychodził kolejny i trzeba było wracać do swoich obowiązków. Rudopręgowana usiadła sobie wygodnie, czekając na córkę Kolczastej Mordki. Terminatorka miała już parę treningów, więc pewnie zacznie od sprawdzenia jej stanu wiedzy.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Tak jak dzień wcześniej umówiła się z Ognistopręgą czekała na rudą wojowniczkę na Kocich Brzbietach, aby ponownie wrócić do regularnych treningów, których tak bardzo jej brakowało. Prawdopodobnie nowa mistrzyni zacznie od sprawdzania wiedzy srebrnej uczennicy. Poprzedniego dnia na ceremonii rzeczywiście wydarzyło się kilka mało przyjemnych rzeczy. Śmierć Ciemniejącego Nieba i Deszczowej Łapy, ale wyjątkowo ją samą nawet nieznacznie nie poruszyło. Można powiedzieć, że nie obchodziło ją to w ogóle, choćby chciała się tym przejąć. Śmierć jak śmierć. Na każdego kiedyś przyjdzie pora, nawet na nią i... Pustułczą Łapę. Ta myśl lekko ją zabolała, ale w tamtej chwili dostrzegła zbliżającą się Ognistopręgą i już dłużej o tym nie myślała. Tak, zjawiła się tutaj dużo wcześniej niż wojowniczka, że względu na sam fakt, że ostatnio nie sypią zbyt dobrze, więc już bardzo wcześnie wyszła z obozu kierując się do Kocich Grzbietów.
- Dzień dobry. - mruknęła na jej widok swoim typowym, ponurym tonem.
Wstała i otrzepała krótkie futro z resztek ziemi od siedzenia. Trzepnęła nerwowo lewym uchem jak zwykle była czynić w obecności obcych jej kotów. W końcu nigdy wcześniej nie miała do czynienia z pręgowaną i ta sytuacja była dla niej nieco niewygodna, chociaż bardzo chciała ponownie rozpocząć trening.