Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Płeć: Kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xx– Hm – kiwnęła głową na słowa o międzyklanowym związku Miękkiego Obłoka. Nigdy nie wtrącała się w życie innych kotów, ale ploteczek ciężko uniknąć w klanie, gdzie jest tyle kotów i tyle rozgadanych pyszczków. Gdy Żyto stwierdził, że nie ma żadnych pytań, Leszczynowa Gałązka kontynuowała wykład. xx– Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. – te trzy punkty Kodeksu odnosiły się do zwierzyny, więc wymieniła je razem. – Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem.
Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. – wypowiedziała dwa kolejne punkty, po czym zerknęła na Żyto przez ramię pytającym wzrokiem. Wszystko zrozumiałe?
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
wysoki kocur, o krótkim, burym ticked futrze i piwnych oczach | Dorósł - to pierwsze, co można powiedzieć o Życie po tym, jak wyszedł z lecznicy. Wystrzelił w górę, upodabniając się do swojego ojca, wciąż jednak pozostając za nim w tyle (nie oszukujmy się - trudno dorównać najwyższym Wichrzakom). Puch przeistoczył się w śliskie, przylegające futro z ciemniejszą pręgą na grzbiecie, łagodnie przechodzącą w rdzę w okolicach brzucha. Mocniejszy kolor pojawia się również na pysku, tworząc pręgi na policzkach i czole (gdzie przybrały one kształt litery "M"), a także końcówce ogona, gdzie płynnie zmienia się z czarnego na miedziany. Drugą rzeczą, jaka bije w oczy po porównaniu kocięcego Żyta z tym dorosłym jest fakt, że zmizerniał. Przez długą chorobę znacząco wychudł robiąc z pulchnej kulki zapowiadającej siłacza tyczkę, która ma mięśni jak na lekarstwo. Zmienił się też kolor jego oczu, z kocięcego błękitu przeistaczając się w piwne, bijące podejrzliwą ciekawością świata.
Niemal pół roku po wyjściu z lecznicy Żyto zmienił się nie do poznania. Wraz z przemijaniem pory nagich drzew odeszła cała jego gburowatość i zamknięcie, ukazując światu całkiem nowego, lepszego kota. A może zwyczajnie zaczął odczuwać więcej radości, wciąż funkcjonując zgodnie z zasadą "ze skrajności w skrajność"? Przeżył swoją nienaturalną wręcz obojętność, zmieniając się w kompletną przeciwność. Nie zmieniła się również jego wybuchowość. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie wściekłością, nie hamując się przed ostrzejszymi słowami i mocniejszą reakcją. Nie uderza to jedynie w jego personalnych wrogów, ale też wrogów rodziny, przyjaciół i przyjaciół przyjaciół - wróg mojego przyjaciela jest i jego wrogiem. Nie zapomina łatwo o przewinieniach, skrupulatnie pamiętając o każdej urazie, by w odpowiednim momencie wyciągnąć ją na światło dzienne i tym samym otworzyć dawno zasklepione rany.
Kodeks, jak kodeks - Żyto nie miał z nim problemu. Był pewny, że gdy gwiezdne kotki zeszły na ziemię i obdarowały praprzywódców wszystkimi darami, miały na uwadze, że nie każdy klanowicz będzie zbyt mądry i zasad życia w klanie nie można malować zbyt skomplikowanie. Poruszył końcówką ogona i uniósł brwi w zaskoczeniu. Milczące czuwanie przez całą noc, też mi coś. Do takich rzeczy trzeba się przygotowywać dłużej, niż do samego treningu! x─ Dlaczego tak jest? Jakieś błogosławienie od przodków? ─ zapytał, równając się z Leszczynową Gałązką. Nie chciał przecież, żeby skręciła sobie szyję przez to oglądanie się na niego. Nie znał wszystkich reguł tak dobrze, więc zakładał że bura może coś na ten temat wiedzieć. W końcu sama była już wojowniczką i musiała czuwać (phi!). Czy następnego dnia czuła, że jej ścieżki były trochę bardziej oświetlone przez Gwiezdny Klan?
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Płeć: Kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxSpojrzała na Żyto, gdy ten zrównał z nią krok, jednak nic nie powiedziała. Właściwie nie miała nic przeciwko temu, dopóki miedziany nie postanowi jej wyprzedzić, aczkolwiek nie spodziewałaby się tego po nim. W zasadzie nawet spodobało jej się, że Żyto szedł teraz obok niej, jakoś tak... było jej raźniej. Zwykle trzymała wszystkich na dystans, co było spowodowane jej przeszłością, ale dla swojego piwnookiego podopiecznego mogła zrobić wyjątek. Chociaż i tak nie było widać żadnych zmian na jej kamiennym pysku. xx– Takie czuwanie jest czasem, który można, a nawet należy spędzić na rozmyślaniach, głównie o nowej randze i wszystkich zmianach, które za nią idą. Bycie wojownikiem to nie tylko awans, to również wielka odpowiedzialność za siebie i za klan. – tłumaczyła, patrząc częściowo przed siebie i częściowo na idącego obok kocura. Nawet nie przeszkadzał jej zbytnio fakt, iż Żyto był od niej wyższy. – Samotne czuwanie to również czas sprawdzenia nowych wojowników, w razie, gdyby obóz został zaatakowany. Aczkolwiek to się nie zdarza, a przynajmniej ja nie pamiętam takiego wydarzenia. – a trochę księżyców mam już na karku. Dała jeszcze chwilę miedzianemu na przyswojenie tych informacji czy ewentualne zadanie kolejnego pytania, po czym przeszła do dalszej części Kodeksu. xx– Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera. Ten punkt akurat ma swoje wyjątki, jeden chociażby wydarzył się nie tak dawno temu. Malinowa Gwiazda nie była nigdy zastępczynią, natomiast gdy Gradowy Podmuch, ówczesny zastępca Kruczej Gwiazdy, został odrzucony przez klan, nowym liderem została okrzyknięta właśnie Malinowy Nos. – miauknęła, wracając myślami do tamtej pamiętnej ceremonii, gdy z nieba strzelały pioruny, a skłócony klan w końcu zgodził się w jednej kwestii - kwestii przywódcy. – Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. – spojrzała pytająco na Żyto, czekając na ewentualne pytania.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
wysoki kocur, o krótkim, burym ticked futrze i piwnych oczach | Dorósł - to pierwsze, co można powiedzieć o Życie po tym, jak wyszedł z lecznicy. Wystrzelił w górę, upodabniając się do swojego ojca, wciąż jednak pozostając za nim w tyle (nie oszukujmy się - trudno dorównać najwyższym Wichrzakom). Puch przeistoczył się w śliskie, przylegające futro z ciemniejszą pręgą na grzbiecie, łagodnie przechodzącą w rdzę w okolicach brzucha. Mocniejszy kolor pojawia się również na pysku, tworząc pręgi na policzkach i czole (gdzie przybrały one kształt litery "M"), a także końcówce ogona, gdzie płynnie zmienia się z czarnego na miedziany. Drugą rzeczą, jaka bije w oczy po porównaniu kocięcego Żyta z tym dorosłym jest fakt, że zmizerniał. Przez długą chorobę znacząco wychudł robiąc z pulchnej kulki zapowiadającej siłacza tyczkę, która ma mięśni jak na lekarstwo. Zmienił się też kolor jego oczu, z kocięcego błękitu przeistaczając się w piwne, bijące podejrzliwą ciekawością świata.
Niemal pół roku po wyjściu z lecznicy Żyto zmienił się nie do poznania. Wraz z przemijaniem pory nagich drzew odeszła cała jego gburowatość i zamknięcie, ukazując światu całkiem nowego, lepszego kota. A może zwyczajnie zaczął odczuwać więcej radości, wciąż funkcjonując zgodnie z zasadą "ze skrajności w skrajność"? Przeżył swoją nienaturalną wręcz obojętność, zmieniając się w kompletną przeciwność. Nie zmieniła się również jego wybuchowość. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie wściekłością, nie hamując się przed ostrzejszymi słowami i mocniejszą reakcją. Nie uderza to jedynie w jego personalnych wrogów, ale też wrogów rodziny, przyjaciół i przyjaciół przyjaciół - wróg mojego przyjaciela jest i jego wrogiem. Nie zapomina łatwo o przewinieniach, skrupulatnie pamiętając o każdej urazie, by w odpowiednim momencie wyciągnąć ją na światło dzienne i tym samym otworzyć dawno zasklepione rany.
x─ To ma sens. ─ Pokiwał głową w zastanowieniu. Dzięki czemuś takiemu można było zamknąć pewien rozdział w życiu i otworzyć nowy, dojrzalszy. W końcu ranga wojownika nie była tylko ładnym imieniem i zabawą. Zupełnie inaczej, niż myślał za kociaka. Trochę przerażała go odpowiedzialność, którą niedługo będzie musiał dźwigać na swoich barkach. Teoretycznie nic się nie zmieniało - wciąż będzie pomagał w obozie, patrolował i polował, ale będzie to bardziej... cóż, bardziej. Szczęśliwie, nie zapowiadało się, żeby musiał oddawać swoje życie w imię wyższych idei, bo samotnicy zdawali się przed nim umykać na polowaniach, a reszta klanów zajmowała się własnymi problemami, a nie poszerzaniem granic.
Uśmiechnął się do siebie, gdy Leszczynowa Gałązka opowiadała historię ostatniej burzy w Wichrze. Słyszał ją, ale wciąż wprawiała go w zdziwienie walka o przywódcę. Miał szczęście, że urodził się w spokojnych czasach, w których nie trzeba było uciekać z własnego domu i bojkotować niedojrzałej Gwiazdy. x─ Jak nie odejdzie po dobroci, to trzeba pomóc, co nie? ─ zapytał dla zasady, żeby potem nie miał problemów, gdyby wyprowadzany okazał się sprytny i zamierzał donieść Malinowej Gwieździe. Doczłapie się do obozu z połamanymi łapkami, gdy Żyto nie będzie patrzył i proszę! Tak skończy się jego kariera w klanie.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Płeć: Kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xx– Dokładnie tak. Nie warto narażać się na obrażenia i marnować medykamentów, chyba, że to konieczne – odparła, po czym zatrzymała się przy granicy. – Przed nami są Cztery Dęby. To tutaj odbywają się zgromadzenia. A przynajmniej w teorii. – bo to nie tak, że od przeprowadzki nie było ani jednego zgromadzenia. W zasadzie przed przeprowadzką odbyło się kilka, ale tylko przywódców, więc cóż. Po chwili dała sygnał ogonem i ponownie ruszyła, tym razem idąc wzdłuż rzecznej granicy. – xx– Klanem Gromu, który znajduje się po przeciwnej stronie Czterech Dębów, rządzi Trzmiela Gwiazda, masywny, biało-szary kocur, zastępcą jest Puszczykowy Ogon, długowłosy, brązowy kocur z ciemną pręgą na grzbiecie, zaś medykiem Ognisty Żar, czarno-rudo-biała kotka. – miauknęła, po czym zrobiła chwilę przerwy, zanim znów zabrała glos. – Teraz idziemy wzdłuż granicy z Klanem Rzeki, w której przywódcą jest Czerwona Gwiazda, chuda, szara kocica z wieloma bliznami, zastępcą Ognistopręga, ruda kocica z półdługą sierścią, natomiast medykiem Łososiowa Łuska, buro-biała, niska kocica ze złamaną łapą. – patrzyła przez moment w stronę rzecznych ziem, jednak nikogo tam nie dostrzegła. Szła żwawym krokiem, z resztą jak zawsze, nawet, jeśli nie musieli się spieszyć. Oznaczyli kilka razy granice, a w międzyczasie minęli Kotlinkę, o czym bura wojowniczka poinformowała. xx– Zostały jeszcze cztery punkty Kodeksu Wojownika. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Słowo przywódcy jest prawem. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka. – i ponownie spojrzała w oczy Żyta, oczekując pytań.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
wysoki kocur, o krótkim, burym ticked futrze i piwnych oczach | Dorósł - to pierwsze, co można powiedzieć o Życie po tym, jak wyszedł z lecznicy. Wystrzelił w górę, upodabniając się do swojego ojca, wciąż jednak pozostając za nim w tyle (nie oszukujmy się - trudno dorównać najwyższym Wichrzakom). Puch przeistoczył się w śliskie, przylegające futro z ciemniejszą pręgą na grzbiecie, łagodnie przechodzącą w rdzę w okolicach brzucha. Mocniejszy kolor pojawia się również na pysku, tworząc pręgi na policzkach i czole (gdzie przybrały one kształt litery "M"), a także końcówce ogona, gdzie płynnie zmienia się z czarnego na miedziany. Drugą rzeczą, jaka bije w oczy po porównaniu kocięcego Żyta z tym dorosłym jest fakt, że zmizerniał. Przez długą chorobę znacząco wychudł robiąc z pulchnej kulki zapowiadającej siłacza tyczkę, która ma mięśni jak na lekarstwo. Zmienił się też kolor jego oczu, z kocięcego błękitu przeistaczając się w piwne, bijące podejrzliwą ciekawością świata.
Niemal pół roku po wyjściu z lecznicy Żyto zmienił się nie do poznania. Wraz z przemijaniem pory nagich drzew odeszła cała jego gburowatość i zamknięcie, ukazując światu całkiem nowego, lepszego kota. A może zwyczajnie zaczął odczuwać więcej radości, wciąż funkcjonując zgodnie z zasadą "ze skrajności w skrajność"? Przeżył swoją nienaturalną wręcz obojętność, zmieniając się w kompletną przeciwność. Nie zmieniła się również jego wybuchowość. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie wściekłością, nie hamując się przed ostrzejszymi słowami i mocniejszą reakcją. Nie uderza to jedynie w jego personalnych wrogów, ale też wrogów rodziny, przyjaciół i przyjaciół przyjaciół - wróg mojego przyjaciela jest i jego wrogiem. Nie zapomina łatwo o przewinieniach, skrupulatnie pamiętając o każdej urazie, by w odpowiednim momencie wyciągnąć ją na światło dzienne i tym samym otworzyć dawno zasklepione rany.
Słyszał o zgromadzeniach. Miały odbywać się, gdy przywódcy uznają to za słuszne, wedle nowej zasady. Podobno kiedyś było zupełnie inaczej, a niebo przez większość pełni było zasnute chmurami.
Zastrzygł uchem z zaskoczeniem, gdy Leszczynowa Gałązka zaczęła opisywać ważne koty klanów. Nie spodziewał się tego, chociaż uznał to za dość miłą pomoc. Teraz przynajmniej nie podejdzie bez jako-takiego szacunku do, na przykład, Puszczykowego Ogonu, kiedy go spotka. Swoją drogą, musiał on wyglądać podobnie do Żyta! On też miał ciemną pręgę biegnącą przez grzbiet i też był brązowy. No, bury, ale to było prawie to samo. Uśmiechnął się w stronę rzecznych ziem, przypominając sobie Śnieżną Łapę i machnął ogonem, gdy mentorka kazała iść dalej.
Tym razem nie miał pytań. Wszystko było krystalicznie jasne i proste, a w głowie Żyta nie majaczyło żadne pytanie. Jedyne, czego wymagał kodeks to jego zapamiętania, a na to miał z pewnością dużo czasu. Kiwnął głową mentorce, gdy spojrzała w jego stronę i obejrzał się dookoła. Był już tutaj. Był wszędzie na terenach klanu Wichru, spuszczając nieposkromioną ciekawość ze smyczy i podróżując, gdy tylko uznał, że da radę samodzielnie się obronić, a przynajmniej nabrać na tyle wytrzymałości, żeby szybko uciekać.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch
Płeć: Kotka
Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC]
Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxNawet jeśli Żyto już był wszędzie na wichrowych terenach, to i tak na treningu, przynajmniej symbolicznie, trzeba było przejść wszystkie granice, co Leszczyna zamierzała zrobić. Właściwie niewiele im już zostało. Tym razem miedziany nie miał żadnych pytań co do punktów Kodeksu Wojownika, a Bazia ufała mu, że wszystko zrozumiał. xx– Docieramy do miejsca zwanego Podmokły Brzeg. To tutaj Grzmiąca Rzeka wyznacza granicę z klanem Rzeki, po czym płynie dalej w stronę Grzmiącej Ścieżki. – przypadek? Nie sondze. Buraska spojrzała na rzekę, zwalniając nieznacznie kroku, po czym skręciła w prawo. – Tutaj jest granica z Terenami Niczyimi, a ten pas drzew to Szare Topole, ale to już wiesz. – miauknęła, po czym patrzyła przez moment na Żyto w milczeniu. – Widziałeś już Grzmiącą Ścieżkę z bliska?
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-