Logo Artemidy
Pole Ostrężyn
#1
Pomiędzy ulami a Małym Grądem między korzeniami jednego z drzew znajduje się opuszczona nora, prawdopodobnie lisa. Miejsce to upodobała sobie córka Ciemniejącego Nieba, której pare dni zajęło dokopywanie drugiej norki. Jednak, główna nora przy wejściu jest prawie pusta, jedyne co to znajdują się tu małe kamienie oraz dodatkowy mech. Druga nora, bardziej w głąb jest jej legowiskiem oraz stosem zwierzyny. Mchowe posłanie znajduje się przy ścianie, a zaraz obok znajduje się wgłębienie na pożywienie niedoświadczonej łowczyni.
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Mieszka tu od paru dni. Jedzenia na razie jej starcza, powoli nawet powiększa swoje doświadczenie na temat polowania. Dziś złapała sikorkę, z czego była dumna. Odłożyła ją w głąb dziurki, po czym odeszła i polowała dalej. Wróciła jeszcze z myszą. Zjadła oba stworzonka, po czym wyszła się przeciągnąć. Stanęła przed norką i obserwowała terytorium wokół.

//Nawałka
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Chyba nikogo nie powinno zdziwić iż Nawałnica znów miała jakiś czas odpoczynku, a potem łaziła zwiedzać tereny, czyli dokładniej czy nic się nie zmieniło. Zawsze miała taki okres i jak widać teraz przyszła pora na ten drugi. Nie chciało jej się cały czas siedzieć w pobliżu swoich skałek, dlatego wybrała się na jakąś niedaleką wyprawę. Akurat ją łapy zabrały gdzieś na granicę z Gromem, bądź właśnie siedliskiem koni. W sumie jeden pies, te dwa tereny były tak blisko siebie iż Nawałka nie widziała w tym różnicy żadnej. Oba beznadziejne i tak samo śmierdziały. Ale tak czy siak nie miała zamiaru zbliżać się do tych terenów, bardziej preferowała drzewa. Dlatego na takie jedno wskoczyła i położyła się spokojnie. Oczywiście była pod wiatr, a także starała się być maksymalnie cicho jak mogło. Mogła cieszyć się ciszą i spokojem, jednak niestety nie na długo. Jej ucho drgnęło i dopiero po kilku uderzeniach serca zorientowała się iż nie jest sama na terenie. Niedługo po przybyciu niebieskiej jednak wyszła z jakiejś niedalekiej nory kotka, która chyba na kilometr pachniała tą rzeką i ha tfu, rybami. Nigdy nie próbowała tych morskich stworzeń, ale sam ich smród odpychał niebieską kocicę od tego. Zdecydowanie wolała jakieś ptaki albo chociażby zwierzęta lądowe. Od razu na jej pysku pojawił się grymas, a korzystając z okazji iż kotka nie mogła zauważyć samotniczki z takiej odległości, gdyś była na drzewie i pod wiatr, to postanowiła jakoś jej dogryźć, tak z zaskoczenia.
- Te, rybia głowo. - Parsknęła w jej stronę, prawie spluwając przy okazji. - Nie pomyliłaś przypadkiem terenu, bo wydaje mi się że jezioro w inną stronę. - Dodała po chwili, trochę drwiącym tonem. Tak dokładnie, naśmiewała się z niej. Uważała każdego Rzecznego kotka za takiego rybojada, a że czuła jeszcze ten zapach od tamtej kotki, no to nie mogła odpuścić takiej wspaniałej okazji na dokuczenie. Ogółem mierzyła swoim wzrokiem Ostrężynę, śledząc uważnie jej każdy ruch. Zaś na jej pysku malował się grymas, dokładnie taki jak wcześniej.
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
No, tereny Gromu i Cienia znajdowały się dość blisko Dwunożnych patyków, za którymi znajdowały się dziwne stworzenia, które wyglądały bardzo no, dziwnie. Konie się nazwały. No bo temu to w końcu Siedlisko Koni, czyż nie?
Bura spokojnie poszukiwała czegoś, na czym mogłaby zatrzymać wzrok, chociaż na dłuższą chwilę. Jedną z tych rzeczy były Pszczele Ule, gdzie dało się zobaczyć małe punkty latające wokół. Potem przeniosła wzrok na kwiatek rosnący sobie w pobliżu. Był to jeden z powodów, przez który przestraszyła się jeszcze bardziej słów, które zaraz usłyszy.
Rybia głowo. Była prawie pewna, że Rzeczny zapach odlepił się od jej futra. Chociaż ciągle czuła się młodą terminatorką Klanu Rzeki, to zdziwiła się, że głos użył takiego sformułowania.
- M-mm ja? - dodała dla pewności. Może ktoś jej szukał i właśnie w tym momencie się zbliżał? I ta poczuła ten zapach szybciej i przywitała się z nadchodzącym kotem? Cóż, chyba jednak nie, nie widziała nikogo w pobliżu, gdy rzuciła głową, badając teren i używając nosa. Ale nie czuła innego zapachu niż swojego, kwiatków i jakieś zwierzyny w pobliżu.
- Om nie. Nie należę teraz do Klanu Rzeki. Odeszłam, bo nic w sumie tam nie robiłam i... byłam takim balastem. - rzuciła, jakby myśląc, że tylko ona to usłyszy, a poprzedni głos był tylko w jej podświadomości. Ten jednak był bardziej przebadany przez burą, bo usłyszała go z poziomu wyższego niż jej sam, że był głosem kotki, dużo starszej od niej. Spojrzała w tamtą stronę. Widziała przebijające się między liśćmi niebieskie futro. - Z... kim mam do czynienia? - zapytała, chcąc poznać imię, czy cokolwiek innego na temat rozmówczyni.
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
By zapach klanu "odlepił się" od futra był wymagany czas, na pewno nie następowało to kilka dni po odejściu, bo tak każda wyprawa na osiedle kota z klanu kończyła by się zostaniem samotnikiem, a tak nie było, Nawałnica znała to z własnego doświadczenia. Nim zaczęła pachnieć jak prawdziwy samotnik trochę czasu minęło, dlatego wtedy raczej nikomu nie pokazywała się, tylko spędzała czas, wtedy, w swojej norze. Dobrze, że te czasy już dawno minęły.
- Nie, nora obok. - Parsknęła z ironią w głosie. - Chyba oczywiście, że ty. Widzisz tu kogoś innego? - Dodała nie dając tamtej dość do głosu. Zaś sama Nawałnica postanowiła po chwili skoczyć zwinnie na dół, tak by mieć lepszy widok na burą kotkę. Wyprostowała się; czyli miała głowę i ogon dość wysoko, zaś na pysku widniała czysta pogarda i niezadowolenie. Niebieska czuła się teraz...dobrze. Udało jej się zauważyć iż tamta jakoś jest miękka i widocznie zdezorientowana. To co lubiła, jeszcze tylko wywołać u niej jakoś strach i będzie idealnie. Oblizała pysk, przewróciła oczami i czym prędzej wtrąciła się jej w zdanie, czy raczej już po jej wypowiedzi, ale tak czy siak szybko.
- Interesujące. A teraz zamknij się łaskawie, bo nie mam ochoty wysłuchiwać historii twojego życia. - Miauknęła szybko i z pogardą, lekko szczerząc swoje kły tak by dać znak kotce iż to było ostrzeżenie. Mogła teraz w sumie popisać się, gdyż bura była kotką klanową, a te Nawałnica uważała za słabe i naiwne. - I po pierwsze. Jak już to ja tutaj zadaje pytania, a ty tylko na nie odpowiadasz. Po drugie, Nawałnica, a Ciebie będę nazywać Larwa skoro nie masz imienia. I nie ma dyskusji. - Dodała dla wyjaśnienia wszystkiego co trzeba, patrząc się uważnie na kotkę groźnym wzrokiem. - A więc Larwo, czy ty w ogóle masz jakiekolwiek pojęcie jak tu przetrwać? Bo wyglądasz na miękką, tak jak każdy klanowy kotek. - Nie dając dojść do głosu byłej Terminatorce wtrąciła jeszcze jedno zdanie, postępując przy okazji jeszcze jeden krok do przodu. Bo czemu nie.
blooming ever-sweet, the evil flower reaps
drowning in c o l o r s til it’s all you can see
pitiful as ever, they were growing by her side
just to pave the road ahead for her
THEIR DESTINY TO DIE
LVL 5 0 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Wreszcie, wreszcie, wreszcie! Te młode, chude łapki zaczęły jakoś sprawnie działać i po wielu marudnych piskach przy byciu zatrzymywaną w swych próbach eksploracji, Mama dała się przekonać, że może już czas na to żeby dać swej pierworodnej córeczce zobaczyć ten szerszy świat, z którego czasem przychodzili, i w którym znikali Lwi Zew i Rydzowa Łapa - czyli te dwa koty które odwiedzały mamę.
Bogatka śmiało człapała naprzód, choć czasami plątały jej się łapki, i mimo że Jaskółka z całą pewnością nie miała problemów z nadążaniem za ciągle trochę niezdarną córeczką, wyglądało to jakby kocię nie przejmowało się w najmniejszym stopniu tym, czy matka za nim podąża. Dla koteczki liczyły się teraz kępki zielonych źdźbeł, szkrzypienie pasikoników, leżące gdzieniegdzie szare obiekty, które zwały się kamieniami, a także dziwne mięciutkie zielone placki, prawie tak delikatne jak futerko mamy, tylko że zimne! To wszystko było niezmiernie fascynujące kiedy widziało się to po raz pierwszy, szybko jednak traciło na wyjątkowości gdy koteczka spotykała kolejne i kolejne takie rzeczy.
Nagle przed oczkami małej pojawiła się kolejna rzecz nowa - w sumie na początku nawet nie uznała tego za rzecz, po prostu zwrócił jej uwagę ruch - na ziemi wędrowały sobie bowiem wąskim szlaczkiem mrówki.
Bogatka przystanęła nad nimi i pochyliła się, dopiero wtedy identyfikując małe kropeczki którymi były dla niej obecnie te owady, nie znała bowiem ich nazwy. Otworzyła pyszczek wydając z siebie podekscytowane pisknięcie, po czym, kierowana może instynktem, może jakimkolwiek innym motywem, postawiła łapkę na ścieżynce mrówek. Nie poczuła jednak żadnej mrówki pod łapką, były zbyt drobne i zaraz rozbiegły się na wszystkie strony. To jednak tylko rozpaliło zapał koteczki do zabawy z nimi, i dalej próbowała postawić łapkę na uciekających punkcikach.
Mogłaby tak w nieskończoność gdy nagle... jedna jej łapka zabolała! Jak to? Mała pisnęła w niezgodzie na ten negatywny bodziec i tym razem ze złości mocniej udeżyła łapką w punkciki. Czy to one jej to zrobiły? Jak śmiały?!

/ Jaskółka
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Po porodzie, zwłaszcza kiedy kociaki już dorosły, wydawać by się mogło, że wszystko będzie już w porządku - maluchy są na tyle rozumne, by zostać i poczekać, aż Jaskółka wróci z pożywieniem, ale były także w dalszym ciągu na tyle małe, iż nie było gwarancji, że się posłuchają. Dlatego też kocica polowała jedynie wtedy, gdy przychodzili w odwiedziny Rydzowa Łapa, albo Lwi Zew. Wówczas mogła zostawić dzieciaki pod ich opieką, choć najczęściej wraz ze swoim przybyciem, kocury przynosiły też jakieś zdobycze.
Mimo wszystko, kocica jednak nie ograniczała swoich maluchów i tak długo, jak tylko nie oddalały się one za daleko, to mogły swobodnie sobie spacerować. Czasem nawet się do nich przyłączała i chodzili sobie razem. Tym razem było podobnie. Widząc Bogatkę, Jaskółka podeszła do niej spokojnym krokiem, uśmiechając się nieśmiało. Usłyszawszy jednak pisk kocięcia, natychmiast przyspieszyła, by jak najprędzej znaleźć się przy córeczce.
- Co się stało, skarbie? - zapytała zmartwiona. Przy swoich dzieciach nie bała się aż tak bardzo, były nieco bardziej śmiała, stąd też brak charakterystycznego dla niej jąkania się. W końcu jej maleństwa były najlepsze w całym lesie i na pewno nie zrobiłyby jej krzywdy, czy źle sobie o niej pomyślały.
b i r d s .flying .high . you know how I feel
sun . in . the . s k y . you know how I feel
breeze driftin' on by . you know how I feel

it's a new dawn
it's a new d a y
it's a n e w life
- ̗̀ FOR ME ̖́-
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
I znów, po kolejnym uderzeniu łapką w rozbiegane mrówki poczuła ukłucie. W odwecie wojowniczo trzepnęła łapką tak że trochę luźnej ziemi, pewnie razem z kilkoma owadami, wyleciało w powietrze na niewielką wysokość. Niestety taki mocny zamach wytrącił małą, jeszcze niepewnie stojącą na łapkach koteczkę z równowagi i przewróciła się na bok. O nie, to wszystko wina tych łażących punkcików! Zapiszczała jeszcze raz, ze skargą w głosie, podnosząc się z ziemi, gdy zaraz do jej boku przybiegła mama. No teraz to na pewno się tym małym kłującym cosiom nie upiecze!
-Ma-a e ma-e kl-op-i ujo! - Wymiauczała jak tylko potrafiła, oskarżającym głosikiem, odpowiedź, chociaż nie była ona zbyt zrozumiała. Widać słowa były jak na jej wiek za trudną sztuką. Pomóc mogła jednak Jaskółce gestykulacja koteczki, która zaczęła pacać łapką miejsce gdzie mrówki biegały, próbując naprawić swój szlaczek, który wcześniej przerwała atakując je.
-Zób ii coo! - Zapiszczała, patrząc w górę na Jaskółkę proszącym, uroczym, kocięcym wzrokiem, chcąc przekonać mamę, że to co mrówki jej zrobiły wymaga zemsty! Mama na pewno będzie potrafiła je rozgnieść, albo wyrzucić, albo coś, bo w końcu była taka duża i robiła te wszystkie inne rzeczy jak chodzenie, skakanie, bieganie i mówienie! A nawet też przynosiła takie rzeczy jakie przynosiły wcześniej dwa kocury i je zjadała!
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Większość czasu spędzałam na odpoczynku z rodzicielką, rodzeństwem, czasem również z tymi dwoma dużymi kocurami, którzy przynosili jedzenie i pytali jak czuje się mama. Nie do końca to rozumiałam, ale wiedziałam, że nie są zagrożeniem i czułam się pewnie w ich towarzystwie, wiedząc, że nic nam się nie stanie. Tego dnia nie było inaczej. Jak zwykle leżałam sobie przytulona do brzucha Jaskółki, dopóki ta nie wstała i nie poszła gdzieś za moją siostrą, która powędrowała przed siebie. Też chcąc trochę pochodzić wstałam i chwiejnym krokiem popędziłam za mamusią, która stawiając szybsze kroki przyszła do siostrzyczki przede mną. Stanęłam za nimi rozkraczając wszystkie łapki i spoglądałam na nie ciekawsko. Szczególnie podobała mi się mama, była taka piękna, a jej głos chciało się słuchać całymi dniami. Ciekawiło mnie bardzo, co one robią; dowiedziałam się jednak, gdy podeszłam krok bliżej, ocierając się przy okazji o wysoką łapę rodzicielki. Spojrzałam najpierw na Bogatkę, która coś krzyczała, a później w górę, tuż na pysk dawczyni życia pytającym wzrokiem. O co siostrze mogło chodzić? Jeśli tylko wyjaśni o co chodzi, a ja przy tym to zrozumiem, to na pewno jej pomogę! Tylko... Tylko, że nie było tu nic strasznego.
Wtuliłam się w łapę stojącej mamy mocniej i zaczęłam mruczeć cicho, podnosząc ogon do góry. Nie dość, że piękna i z melodyjnym głosem, to jeszcze taka mięciutka! To bez wątpienia najlepsza mama!

/za zgodą jaskó uvu
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Widząc, jak Bogatka przewraca się na bok, Jaskółka natychmiast pomogła jej wstać i dokładnie wylizała miejsce, na które młoda upadła. Teoretycznie nic jej się nie stało i upadek nie wymagał interwencji rodzicieli, ale ta wolała dla pewności ojojać i wycałować, żeby trochę mniej bolało. Kocica na początku nie rozumiała o co chodzi córeczce, dopóki ta nie zaczęła gestykulować. Ah, chodzi o mrówki! Nim jednak zdążyła cokolwiek zrobić, poczuła jak coś ociera się o jej łapę. Była to, rzecz jasna, Wróbelek, której srebrzysta posłała uśmiech, po czym dotknęła swoim nosem jej noska. Następnie spojrzała na te okropne mrówki, które zrobiły krzywdę jej maleństwu i nachyliła się w taki sposób, by te ją na pewno usłyszały.
- Nie życzę sobie, by ktokolwiek robił kuku moim maluszkom, dlatego proszę, by więcej tego nie robić - mruknęła poważnym tonem, po czym przystawiła ucho do ziemi, jakby nasłuchując odpowiedzi. Pokiwała parę razy głową, trochę potakiwała, by następnie wstać i spojrzeć na małą Bogatkę.
- One się tylko broniły, bo na nie napadłaś, Bogatko - wyjaśniła, schylając się w taki sposób, by być na mniej-więcej równej wysokości z kociakiem. - Daj łapeczkę to mamusia utula, ale następnym razem proszę, żebyś tak nie robiła, dobrze? I ciebie też się to tyczy, Wróbelku - dodała, zwracając się w stronę burej koteczki. Ona co prawda była jedynie świadkiem całej tej sytuacji, ale Jaskółka wolała się upewnić, że jej również nie przyjdzie do głowy, by robić ała mrówkom, bo skończy się tak samo.
Kto by pomyślał, że obecność kociąt tak wpłynie na srebrzystą kocicę, że da jej taki... zastrzyk pewności siebie. Ciekawe, czy tak samo będzie w przypadku kontaktu z innymi kotami. Nie chciałaby przecież, żeby dzieci musiały się za nią wstydzić.
b i r d s .flying .high . you know how I feel
sun . in . the . s k y . you know how I feel
breeze driftin' on by . you know how I feel

it's a new dawn
it's a new d a y
it's a n e w life
- ̗̀ FOR ME ̖́-
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Bogatka gdy tylko mama podeszła bliżej mrówek, przytuliła się do jej łapki i zaczęła się o nią ocierać, po przeciwnej stronie niż... no właśnie, mała ujrzała swoją siostrzyczkę, Wróbelek! Jak fajnie, będzie mogła się z nią pobawić, jak już mamusia rozprawi się z tymi kującymi kropkami! Posłała siostrzyczce najweselszy z uśmiechów, zapominając szybko o niedawnym bólu, a następnie spojrzała się na pyszczek mamy zastanawiając się, co zaraz zrobi za karę tym kropkom że ją ukuły... a mama pochyliła się i zaczęła do nich mówić! Prosiła je żeby więcej tego nie robiły? Bogatka nie zdawała sobie sprawy że takie kropki mogą rozumieć co się do nich mówi. Zamrugała ze zdziwieniem, stojąc przy maminej łapie. To one były żywe i mówiły jak koty? Ale chyba bardzo cicho skoro mama musiała tak przykładać ucho żeby ich słuchać?
A chwilę później mama przekazała dwóm siostrzyczkom co powiedziały mrówki. Małej Bogatce zrobiło się głupio. No, zaatakowała je, ale przecież najpierw nie chciała im zrobić krzywdy, chciała dotknąć, zobaczyć co to? Pobawić się może? A te ukuły i dopiero wtedy chciała je uderzyć
-Ja iee cialam ba-iić. - Powiedziała mamie, jak tylko potrafiła, chcąc się usprawiedliwić. Czemu te kropki jej nie powiedziały że nie chcą zamiast kłuć? A może to tylko mama potrafiła je słyszeć i koteczka będzie potrafić dopiero jak będzie taka duża jak mama. Uniosła ukłutą łapkę, by pozwolić mamie ją wylizać. Jeszcze trochę piekła. Spuściła uszka na boki, unosząc wzrok do przodu... by zaraz w jej oczętach znów zabłysło światełko ciekawości. Nie zwróciła wcześniej uwagi na to ogromne wysokie coś niedaleko naprzód od nich, czy to cały czas tu było? Było wyższe niż te kocury które czasem przychodziły, i to nie trochę, ale tak wysokie, że móżdżek kociątka nie był nawet w stanie tego opisać. Takie brązowe z wielką zieloną plamą na samym szczycie tego czegoś. Chciała to coś dotknąć, no, już, dosyć całusów, przygoda czeka!
Malutka zabrała więc łapkę by położyć ją znowu na ziemi i spróbować poczłapać do drzewa. Nie rosły takie w pobliżu ich schronienia wśród żółtych stosików suchych roślin, a tej zieleni drzew gdzieś w oddali dotąd nie kwalifikowała jako czegoś wysokiego, bo wydawało się małe. Teraz jednak widziała to z bliska i musiała zbadać. Odwróciła tylko na chwilkę łebek do mamy i siostrzyczki, i zawołała do nich
-Pac iee to uzee! co too? oź-cie! - Było to pół pytanie, pół zachęta żeby szli za nią, choć nie potrafiła dobrze wypowiedzieć niczego poza standardowym "co to" którego to wyrazu większość kociąt uczyła się zaraz po "mama" - bo było takie praktyczne w poznawaniu innych słów!
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Tuliłam się do mamusi. Ona jest taka mięciutka i przyjemna!
Pogoda była dzisiaj bardzo ładna; nie do końca wiedziałam jeszcze co to jest, ale to coś grzało mnie po całym ciele, wywołując miłe wibracje. Było mi nadwyraz ciepło, przyjemnie i dobrze, a do tego towarzystwo dwóch bliskich mi kotek sprawiało, że było jeszcze lepiej, łatwiej. Co prawda czasem dziwne coś wiało po mojej sierści, przez co nie było aż tak cudownie, ale dało się jakoś wytrzymać; zresztą moi bliscy pomagali przetrwać podczas tych uniesień wichury.
Spojrzałam na mamusię, gdy ta zaczęła mówić... do ziemi? No... To bardzo dziwne! Ale może ma ona jakieś specjalne umiejętności, przez co odstrasza potencjalne zagrożenia!
Jednak wszystko stało się jasne, kiedy ta skończyła tę dziwną pogawędkę i zwróciła się pierw do mojej siostry, a potem do mnie. Czy Bogatka naprawdę chciała skrzywdzić glebę? To niegrzeczna! Ja jeszcze jej pokażę, że błota się nie krzywdzi! Ale o tym później. Teraz musiałam zająć się faktem, że siostrunia coś znalazła i zaczęła nas wołać! Czym prędzej więc pobiegłam do niej chwiejnym krokiem, a gdy znalazłam się obok, odwróciłam główkę i spojrzałam na Jaskółkę.
- C...co too? - spytałam ciekawa. To wszystko wydawało się takie interesujące! O wiele lepsze niż ten ciemny, acz ciepły brzuch! Po chwili usiadłam, by lepiej się przyjrzeć tej dziwnej kreaturze.
Łapy miała brązowe, a sierść na głowie zieloną. Co za dziwadło! Ale i tak urocze, więc na pewno się ze mną zaprzyjaźni! Zaśmiałam się pod nosem, by następnie kichnąć i przewrócić się na plecy. No ładnie.
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
- Mróweczki po prostu nie zrozumiały twoich intencji. Są takie malutkie w porównaniu do ciebie, że od razu wzięły cię za zagrożenie. Lepiej im nie przeszkadzać i dać im spokój, dobra? - odparła na wyjaśnienia córki, po czym przyłożyła nosek do bolącej łapci i delikatnie pochuchała. No, rana ojojana, na pewno boli teraz mniej, o czym świadczyć mogło z jaką prędkością mała Bogatka ruszyła w kierunku drzewa, a Wróbelek tuż za nią. Jaskółka także udała się w tamtym kierunku, jednak krokiem o wiele spokojniejszym. Nigdzie jej się nie spieszyło.
- To, aniołeczki, jest drzewo. Tutaj jest ich pień, a tam na górze, te zielone cosie to listki, które znajdują się na gałązkach. Jak podrośniecie, to będziecie mogły się po nich wspinać - wytłumaczyła z uśmiechem na pyszczku, przyglądając się uważnie swoim pociechom.
Kiedy bura koteczka przewróciła się na grzbiet, mamusia od razu wykorzystała sytuację i usiadła obok, by nachylić się nad nią i zacząć dmuchać w jej odkryty brzuszek, co mogło spowodować u małej łaskotki. Następnym razem będzie uważać na tę część ciała, gdy w pobliżu grasują groźne Jaskółki!
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
A więc te kropeczki to mróweczki? tak się na nie mówiło? Był to chyba jeden z tych wyrazów których malutka jednak nie powtórzy poprawnie jeszcze przez jakiś czas, łamacz młodych języków! Przejdźmy jednak do drzewa, jak Mama nazwała to baaardzo wysokie coś. Pień, listki, gałązki, tyle nowych nazw. Podreptawszy do samego pnia drzewa Bogatka od razu pacnęła jeden z wystających korzeni łapką. Jaki twardy! Nawet ziemia była miększa, i w dodatku to drapało jak się po tym przesunęło łapką. Koteczka pochyliła się nad tym pniem, opierając się o niego przednimi łapeczkami i przyłożyła nosek. Pachniało też jakoś inaczej! trochę ziemią, ale trochę... czymś innym. To był właśnie zapach drzewa? Fajny! Zobaczone, powąchane... można jeszcze posmakować! Więc Bogatka wyciągnęła języczek by zetknąć go z korą... i natychmiast schowała, ble, jakie niedobre! Tego na pewno się nie je!
Wtem jej uwagę zwrócił dźwięk kichnięcia siostrzyczki. Obróciła główkę w jej kierunku i zobaczyła że ta leżała na grzbiecie a mama się zaczęła z nią bawić. Postanowiła tam podejść, bo ona też chciała się bawić z mamą... kiedy tylko jednak przeniosła przednie łapki na ziemię i zrobiła kroczek...
To stało się zbyt szybko żeby kocię dało w ogóle radę zorientować się co się stało. Malutka straciła równowagę i gdzieś spadła, gdzie było ciemno i tylko na górze było jasno. Jak się tu znalazła? Kiedy? Nie mrugnęła i już tam była!
Szok sprawił że nawet nie pomyślała żeby pisnąć na pomoc, była po prostu zdziwiona! Spróbowała się podnieść na chwiejne łapki, oddychając szybko, i obrócić, ale za nią ziała jedynie czarna nora. To przypominało czas kiedy nie umiała widzieć, ale tu nie było tak ciepło jak wtedy. Zapach był zupełnie inny, taki wilgotny... co to było? Chcąc to sprawdzić, Bogatka podreptała do przodu w ciemną norę, wąchając co chwila i nadeptując co i raz na jakieś nitki, które były wystającymi z ziemi korzonkami. Jeszcze nigdy nie była w takim miejscu!
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Leżałam tak na pleckach dłuższą chwilę, nim nie podeszła do mnie mamusia i zaczęła... dmuchać w mój brzusio?! Co to ma być?! Zaczęłam momentalnie się śmiać, bo to uczucie było bardzo dziwne; z jednej strony czułam zirytowanie, że nie mogę nic poczynić, ale z drugiej czułam też, że może być to fajna zabawa i nie mogłam opanować swojego rechotu. Zaczęłam wiercić się na boki, próbując też leciutko odepchnąć łapkami buzię mamy, ale było to za trudne. Pozostawało mi czekać, aż rodzicielka zaprzesta swojej czynności, bowiem czułam, że zaraz wybuchnę i nie wytrzymam, zarówno jak mój delikatny, jasny brzuszek. Wtem dostrzegłam, że siostrzyczka gdzieś zniknęła, a mój wyraz na twarzy diametralnie się zmienił. Spróbowałam piszczeć, ale nie potrafiłam, więc drugą rzeczą, za którą się wzięłam to próba odwrócenia się na klatkę piersiową i wskazanie na brak Bogatki. Po paru próbach w końcu mi się to udało, więc wbiłam ostrzejsze spojrzenie w obraz przed sobą, po czym jęknęłam cicho.
- Ma! - pisnęłam, próbując wskazać na dziurę gdzieś nieopodal. Miałam nadzieję, że mamusia się odwróci i pogada z ziemią jak wcześniej, żeby wypuściła piaskową koteczkę. - Ma! - powtórzyłam, próbując się podnieść. Co jeśli Bogatkę coś wciągnęło? Wiedziałam, że nie powinna krzywdzić błota!
Gdy udało mi się wstać podbiegłam i spojrzałam w głąb tunelu, by następnie stwierdzić, że siostra przepadła! Spojrzałam więc na mamę pytającym wzrokiem i przy okazji proszącym, żebym też mogła tam wejść. Chciałam pójść na ratunek!
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości