Rojst się urodził dość niepoporconajnym kociakiem, bo długie to takie, długi ogon, długie łapy, za duże jak na jego łeb uszy. Krótkie futerko, w kilku miejscach zwichrowane. Futerko koloru czekoladowego, z delikatnymi rozjaśnieniami na mordce i pod oczami. Czekoladowe futerko posiada na mordce ciemniejsze pręgowanie, na grzbiecie pojedynczą pręgę i wzdłuż boków cętki. Obecnie oczy koloru jasnoniebieskiego za niedługi czas zmienią się w zielony.
W tej rodzinie to raczej on jest odludkiem. Rojst jest bardzo przykładny, bardzo ciężko będzie pracował na siebie i na swoje pochodzenie - owszem. Ale tylko jak go poproszą. Jest to trochę leniuch, nigdy sam z siebie z inicjatywą nie wyjdzie. Jako kociak spokojny, leniwy. Wesolutki kociak, uśmiechnięty. Od małego wykazuje się wielką miłością i lojalnością wobec rodzinki oraz Klanu Cienia. Podatny na wpływy.
- Mało?? - zapytał się, otwierając szeroko oczy. A, kotka nie była z Klanu, no tak. - A. Medyk jest zazwyczaj jeden na Klan. Maksymalnie dwóch - odparł, przekręcając delikatnie na łeb.
- Medyk to kot, który cię leczy. Zna się na ziołach, leczy choroby i łata rany - wytłumaczył.
And the world is ending
And we keep pretending
That none of this will matter in an hour
None of this will matter in an hour
xxxx- Ohhh, aha. Okej. No, ma to sens, w końcu w Klanie żyje się w gromadzie... to musi być ktoś, kto ich leczy. A bezklanowi mają swojego medyka? Czy coś tego typu? Co, jak ja się zranię? - zapytała. Byłoby to logiczne - Cień miał cienistego medyka, a samotnicy mieliby samotnikowego. Tyle zagmatwanych rzeczy jeszcze było w tym lesie, a ona jeszcze nic nie wiedziała. Trochę ją to przytłaczało, choć wiedziała, że ma Kokosankę. On... on coś wiedział. Na pewno ogarnie. A ona razem z nim, pewnie nawet szybciej... na pewno tak będzie, no! Jak już tylko się zjawią na granicy z gromem. Wszystko będzie dobrze.
Rojst się urodził dość niepoporconajnym kociakiem, bo długie to takie, długi ogon, długie łapy, za duże jak na jego łeb uszy. Krótkie futerko, w kilku miejscach zwichrowane. Futerko koloru czekoladowego, z delikatnymi rozjaśnieniami na mordce i pod oczami. Czekoladowe futerko posiada na mordce ciemniejsze pręgowanie, na grzbiecie pojedynczą pręgę i wzdłuż boków cętki. Obecnie oczy koloru jasnoniebieskiego za niedługi czas zmienią się w zielony.
W tej rodzinie to raczej on jest odludkiem. Rojst jest bardzo przykładny, bardzo ciężko będzie pracował na siebie i na swoje pochodzenie - owszem. Ale tylko jak go poproszą. Jest to trochę leniuch, nigdy sam z siebie z inicjatywą nie wyjdzie. Jako kociak spokojny, leniwy. Wesolutki kociak, uśmiechnięty. Od małego wykazuje się wielką miłością i lojalnością wobec rodzinki oraz Klanu Cienia. Podatny na wpływy.
- Hm... nie - odparł prosto, przekręcając łbem na drugi bok. - Samotnicy sobie sami żyją i sami radzą, no bo są... sami, po prostu - wzruszył barkami. To było dla niego logiczne też, po prostu. Zamyślił się, zastanawiając się co by zrobił na miejscu samotnika. Jeśli samotnik wie, że są Klany...
- Gdybyś się zraniła, to bym prosił o pomoc Klanowych medyków, tak w sumie. W ramach za jakąś przysługę czy coś.
And the world is ending
And we keep pretending
That none of this will matter in an hour
None of this will matter in an hour
xxxx- Aha - ona nie była sama. Miała Kokosankę, który na ten moment zastępował jej cały klan, jej właścicieli... rodzinę. Niemniej wierzyła, że w skali całego Klanu, dwa koty to nadal samotna walka w lesie, domyśliła się więc, czemu ten mówił tak, a nie inaczej. Na następne jego słowa podniosła brwi. - Aha! Za przysługę. Nie jesteś bezinteresowny, co? - zaśmiała się. Nie oczekiwała jednak dostać pomocy za darmo, wiedziała, że tak to nie działało. Jej właściciele robili dla niej wszystko za... za nic, ale ona sama lubiła robić coś za coś, też nie była bezinteresowna. Przez to też absolutnie nie obraziła się słowami kocura.
Rojst się urodził dość niepoporconajnym kociakiem, bo długie to takie, długi ogon, długie łapy, za duże jak na jego łeb uszy. Krótkie futerko, w kilku miejscach zwichrowane. Futerko koloru czekoladowego, z delikatnymi rozjaśnieniami na mordce i pod oczami. Czekoladowe futerko posiada na mordce ciemniejsze pręgowanie, na grzbiecie pojedynczą pręgę i wzdłuż boków cętki. Obecnie oczy koloru jasnoniebieskiego za niedługi czas zmienią się w zielony.
W tej rodzinie to raczej on jest odludkiem. Rojst jest bardzo przykładny, bardzo ciężko będzie pracował na siebie i na swoje pochodzenie - owszem. Ale tylko jak go poproszą. Jest to trochę leniuch, nigdy sam z siebie z inicjatywą nie wyjdzie. Jako kociak spokojny, leniwy. Wesolutki kociak, uśmiechnięty. Od małego wykazuje się wielką miłością i lojalnością wobec rodzinki oraz Klanu Cienia. Podatny na wpływy.
Drgnął delikatnie uszami na słowa Strzygi. Huh...
- Ja? - zapytał się, trochę zbity z tropu. Pokręcił łbem na boki. - Znaczy, ja ci powiedziałem informacje, które są dosyć popularne znane w lesie i w okolicy, ty po prostu jesteś tutaj, no. Nowa. Nic nie oczekuje za to. Medycy mogą czegoś oczekiwać za wyleczenie, no bo w sumie marnują na samotnika zioła, nie - odparł. To miało dla niego sens... niczego nie oczekiwał od kotki.
And the world is ending
And we keep pretending
That none of this will matter in an hour
None of this will matter in an hour
xxxx- Myślałam, że za kontakt do medyków też się płaci - wzruszyła ramionami. Nie byłaby zdziwiona, była przygotowana na surowe warunki w lesie i to... to zaliczało się do kryteriów, jak najbardziej. - Ale leczenie za ziółka to nie jest zły układ, zapamiętam - uśmiechneła się ładnie.
Rojst się urodził dość niepoporconajnym kociakiem, bo długie to takie, długi ogon, długie łapy, za duże jak na jego łeb uszy. Krótkie futerko, w kilku miejscach zwichrowane. Futerko koloru czekoladowego, z delikatnymi rozjaśnieniami na mordce i pod oczami. Czekoladowe futerko posiada na mordce ciemniejsze pręgowanie, na grzbiecie pojedynczą pręgę i wzdłuż boków cętki. Obecnie oczy koloru jasnoniebieskiego za niedługi czas zmienią się w zielony.
W tej rodzinie to raczej on jest odludkiem. Rojst jest bardzo przykładny, bardzo ciężko będzie pracował na siebie i na swoje pochodzenie - owszem. Ale tylko jak go poproszą. Jest to trochę leniuch, nigdy sam z siebie z inicjatywą nie wyjdzie. Jako kociak spokojny, leniwy. Wesolutki kociak, uśmiechnięty. Od małego wykazuje się wielką miłością i lojalnością wobec rodzinki oraz Klanu Cienia. Podatny na wpływy.
- Nie no. To jest po prostu znana wiedza - odparł, kręcąc łbem na boki. - Spoko. A w ogóle, czemu chcesz iść do Gromu? Tylko dlatego, że ten... Kokosanka chce wrócić? - zadał pytanie, uważnie obserwując Strzygę. Przekręcił delikatnie łeb na bok... zastanawiał się. Przyjmą ich do Gromu? Nie, żeby się jakoś mocno przejmował. Raczej go to interesowało.
And the world is ending
And we keep pretending
That none of this will matter in an hour
None of this will matter in an hour