Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Zapach krwi ciągle prześladował Deszczową Łapę, który zupełnie nie mógł sobie poradzić z pozbyciem się go. Na domiar złego miał coraz silniejsze przeczucie, że nie tylko Jastrzębi Szpon go teraz obserwuje. Zrobił się nerwowy, wyostrzając zmysły jak tylko umiał. Wtedy usłyszał głośne lądowanie za sobą i aż podskoczył, natychmiast się odwracając. Z ulgą zauważył, że to jego mistrzyni, dopóki nie dostrzegł jej miny.
Ruszył od razu za nią, trzymając w zębach mysz. Słuchał. Zakopanie? Jak w ciemności znalazłby to miejsce, nawet gdyby zaznaczył je? Nie mógł zamarudzić, bo miał zajęty pysk. Gorzej, że stał tam jak rybi móżdżek i czekał na lisa, by go zaatakował. Być może nie od razu zjadł, ale... Deszczowa Łapa wolał nie zastanawiać się co by było bez mistrzyni w pobliżu. Posłusznie wrócił z nią do obozu, zanieść zdobycz starszyźnie.
* * *
Wstawanie rano nie leżało w naturze Deszczowej Łapy. Jego natura jednak nie miała nic wspólnego z rytmem treningów, dlatego terminator już przed południem gnał przez obóz, po polowaniu, by nie spóźnić się. Ostatnimi czasy kocur spotykał się ze swoją mistrzynią w Burzowych Skałkach, co pozwalało mu na odrobinę dłuższe przesypianie i spełnianie swoich obowiązków z poślizgiem. Właśnie trzymał świeżo zabitą, choć nie należącą do największych kaczkę. Wsunął łeb do środka legowiska, a widząc maluchy tłoczące się przy kotce uśmiechnął się na ich widok. Zaraz jednak wszedł do środka i położył przed kotką zdobycz.
- Dzień dobry - miauknął do kotki, po czym usiadł koło niej. Położył długi ogon bliżej kociąt, poddając się pokusie zabawiania ich niebieską wędką.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Treningi odbywały się teraz w obozie, lecz w żaden sposób nie paraliżowało to skrupulatnie ułożonego planu. Mogli teraz w pełni oddać się kodeksowi, choć nie ma co ukrywać, że teoria należała do najmniej przyjemnych rzeczy w treningu. Dziś także czekała na Deszczową Łapę w Burzowych Skałkach. Było to bardzo komfortowe - nie musiała się ruszać i nadwyrężać, kiedy terminator sam do niej przychodził. Nie musiała się też martwić o to, że zostanie zmuszona do przeniesienia kociąt do kociarni, co było czarnym scenariuszem. - Witaj, Deszczowa Łapo - mruknęła do niebieskiego i uśmiechnęła się lekko w ramach podziękowania za kaczkę. Pióra będą wspaniałe do wymoszczenia legowiska. Wprawdzie nie lubiła, kiedy jakiekolwiek koty przychodziły w odwiedziny do jej młodych, ale... jakoś tak syn Zroszonego Listka nie przeszkadzał jej w żaden sposób. Interesujące zjawisko. - Dziś omówimy sobie kodeks. Nie będę kazała uczyć Ci się go na pamięć, bo mija się to z celem. Musisz te zasady po prostu zrozumieć i potrafić umiejscowić w odpowiednich sytuacjach, jakie staną na Twojej drodze - rozumiesz? To dobrze - Są jakieś punkty, które znasz i które są dla Ciebie niejasne? - zapytała.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Kłębiące się maluchy przyciągały uwagę Deszczowej Łapy. Wciąż nie mógł się napatrzeć, że dwie z wszystkich Jastrzębiowych kulek odziedziczyły swoje barwy po Ciemniejącym Niebie. Wyglądały naprawdę uroczo. Terminator jednak pamiętał, że był tutaj po to, by się uczyć, a nie zabawiać maluchy. Na to na pewno też kiedyś przyjdzie czas. Albo i kotu uda się któreś z nich czegoś nauczyć - kto wie. Do tego czasu jednak sam będzie musiał nabyć potrzebnych umiejętności oraz wiedzy. Przeniósł spojrzenie na kotkę, starając się sobie przypomnieć cokolwiek z kodeksu, ale nie potrafił. Doszedł do wniosku, że musiał go nigdy nie słyszeć.
- Prawdę mówiąc, nie jestem pewny, czy kiedykolwiek poznałem go w całości - przyznał, nie chcąc kluczyć i udawać czegokolwiek. Teoria nie była jego mocną stroną - jeszcze. Także poznanie treści i zastosowań w praktyce będzie mu bardzo potrzebne. Miał nadzieję, że nie będzie tego zbyt dużo, gdyż zapamiętywanie nie stanowiło zbyt przyjemnej części. Na szczęście jego mistrzyni była podobnego zdania. Zastanowił się chwilę, starając sobie przypomnieć cokolwiek związanego z tym tematem. - W sumie, gdy omawialiśmy rangi w klanie, powiedziałaś, że część kodeksu już znam z samych zadań danego kota.
No proszę, jaki pamiętliwy kocur. Albo miał taką świetną pamięć, albo po prostu spijał każde Jastrzębie słówko z jej ust. Względnie oba założenia były prawdziwe. Patrzył na kotkę, która zdobyła odrobinę tłuszczu w niektórych miejscach, wyglądając teraz przyjaźniej. Deszczowa Łapa, dzięki treningowi, miał wspaniały pretekst, by wciąż przychodzić tu i podziwiać kotkę. Stąd też tak uważne obserwacje.
Poruszał ogonem, kątem ślepia sprawdzając, czy któryś z maluchów nie stara się go upolować.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
- Kodeks jest zbiorem idiotycznych banałów, które musiało stworzyć kocię z mlekiem pod nosem - krótko spojrzała na pełzające obok maluchy. Nie oszukujmy się - zbiór zasad stanowił zlepek oczywistości, które każdy kot wyznaje (a przynajmniej powinien) bez uprzedniej znajomości sztywnej formułki. - Z pewnością poznałeś go w całości, albo przynajmniej słyszałeś co nieco o każdym punkcie, nie zdając sobie nawet z tego sprawy - uśmiechnęła się lekko i korzystając z okazji, że jej dzieci albo układają się do snu, albo są zbyt zaaferowane obecnością Deszcza, przekręciła się na grzbiet i oparła tylne łapy o jedną ze ścian mini-groty. - Wojownik odrzuca życie pieszczocha - kręciła głową na boki, mówiąc to tonem iście prześmiewczym i sarkastycznym - Broń klanu kosztem życia. Nie jedz nim nie zapolujesz, zastępca zostaje przywódcą po jego śmierci, kocięta są mianowane na terminatorów w wieku przynajmniej sześciu księżyców... Twoja lojalność zawsze musi tkwić przy klanie - nawet jeśli zrobisz sobie kocięta z jakąś wywłoką, to pamiętaj, żeby były kochającymi Twój klan nacjonalistami. Ot, prosta droga do szczęścia! - Słowo przywódcy jest prawem i tak dalej... - stwierdziła, że szybciej będzie omówić punkty do których Deszcz raczej nie musiał się jeszcze stosować w życiu, a takie były... dwa. Ewentualnie trzy. - Szkoda tracić czas na uczenie się takich pierdół. Na pewno je znasz i nie potrzebuję nawet na to dowodów. Powiedz mi teraz... co byś zrobił, gdybyś na swej drodze spotkał samotne, bezbronne kocię?
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Kodeks brzmiał jak coś, czego gdyby od momentu stania się terminatorem Deszczowa Łapa nie przestrzegał, to albo szybko by się dowiedział zarówno od Jastrzębia, jak i Świetlika, że jest największym rybim móżdżkiem w klanie, albo planowałby odejście z klanu i szukał jak najbardziej dramatycznego sposobu, by to wszyskim pokazać.
Jedno, nad czym się zastanowił, postanowił do razu wyartykułować.
- Dlaczego właściwie "odrzucenie życia pieszczocha" jest na tyle ważne, by wrzucać do kodeksu? Jest w tym coś kuszącego na tyle, by koty odchodziły?
Deszczowa Łapa nigdy nie spotkał pieszczocha. Wiedział, że Tygrys został poprowadzony na Osiedle Dwunogów przez Świetlikową Gwiazdę, by tam się nim zajęli. Nie do końca wiedział na czym to polega, ale miał silnez przeczucie, że pieszczochami były tak dziwne koty, jak właśnie pręgus, który wpędził siostrę Deszcza w kłopoty.
Po usłyszeniu wyjaśnienia, skupił się na pytaniu od kotki. Prawie natychmiast przeniósł wzrok na maluchy, które kłębiły się przy mamie. Niebieski kocur uśmiechnął się mimowolnie zamawiając maluchy ogonem.
- Spytałbym je jak się nazywa, skąd się tu wzięło, a następnie albo odprowadził na granicę, jeśli tam byliby jego rodzice lub przedstawiciele klanu - Chociaż kto by targał kociaka aż na granicę?Nie graniczyli z Klanem Cienia to im takie akcje nie groziły - Albo zabrałbym do nas, do obozu, Chruśniaku i powiadomił Świetlikową Gwiazdę o znalezisku.
Bo w sumie co może zrobić takie kocię? Nie zapamięta drogi do obozu, nie zaatakuje, co najwyżej podje trochę jedzenia, jeśli w ogóle będzie miało apetyt. Nie sądził, by prowadzenie malucha do medyka było konieczne. W ten sposób albo zyskają nowego wojownika, albo jakiś klan zaciągnie u nich dług wdzięczności za opiekę nad uciekinierem.
Poczuł jak któryś z kociaków dorwał się do jego ogona. Spojrzał ponownie w tamtą stronę, by odkryć, że był bezwzględnie memlany.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
- Bezpieczeństwo - stwierdziła lakonicznie, mierząc kocura spojrzeniem - Dwunodzy zapewniają swoim podopiecznym stały dostęp do jedzenia, ciepło i schronienie przed pogodą. To bezpieczne życie, nie masz zmartwień. Jesz i śpisz, wychodząc czasami na spacer, gdy znudzi już Ci się siedzenie na zadzie - wzruszyła barkami, nie widząc w tym niczego szczególnego. Fajnie byłoby mieć możliwość do zapomnienia o wszystkich problemach i stresie, związanych z leśnym życiem, ale raczej nie wytrzymałaby długo bez obowiązku polowania, patrolowania, bez posiadania kogoś, kogo mogłaby chronić. Najpewniej zamieniłaby się w bestię ze wścieklizną, która gania za psami i dźga je w tyłki patykiem, byleby móc poczuć się jak alfa. - Tak - skinęła głową, skupiając się przez chwilę kociętach, znajdujących się przy brzuchu, jak i tych, które postanowiły pożreć deszczowy ogon - Każda świeża krew, nawet ta znaleźna, jest potrzebna klanowi. Im więcej wojowników, tym lepiej - tak naprawdę czysta krew wcale nie definiuje predyspozycji żadnego kota. Przekonał ją o tym właśnie Tygrys, który mógł być wspaniałym wojownikiem, a został upośledzonym odpadem. Zresztą Księżycowy Pył i Mały Liść też nie popisywali się swoim zaangażowaniem. Do dziś czuła się obrzydzona tym, że czekoladowy wymoczek wprowadził pieszczocha na ich terytorium, a gdy postanowiła go zaatakować, Maluch jeszcze wybronił samotnika. Komediodramat. Takie rzeczy tylko w Klanie Rzeki. - A słyszałeś coś o Milczącym Czuwaniu?
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Zapewnianie bezpieczeństwa... Właściwie po co Dwunogi to robiły? Właściwie postępowali nielogicznie przez większość czasu. Brzmiało to jak bardzo nudne życie. Idealne dla Tygrysa, który dokładnie tego chciał - braku obowiązków, jedzenia pod nos, braku walk. Wegetacja. Deszczowa Łapa poruszał ogonem na prawo i lewo. Czy on umiałby tak żyć? Brzmiało to straszliwie nudno oraz samotnie. Syn Zroszonego Listka miał tutaj swoje rodzeństwo oraz klanowiczów. Tam na pewno nie mógłby wszystkich zatrzymać.
Spojrzał na maluchy Jastrzębiego Szponu. Życie pieszczocha nie było dla niego. Uśmiechnął się, widząc jak jedna z niebieskich kulek wczepiła się w jego ogon. Dobrze, że jeszcze nie miały aż tak ostrych kiełków, bo wyczuwał, jak kocurek wypróbowuje swoich sił.
Przyjął informację o świeżej krwi w klanie. Niby był to zawsze dodatkowy pyszczek do wykarmienia, ale Jastrząb miała rację - to zawsze też dodatkowy wojownik w przyszłości.
Milczące Czuwanie było czymś całkowicie obcym dla Deszczowej Łapy. Miał wrażenie, że gdzieś już się z tym spotkał, jednak nie chciał zgadywać. Na pewno nie była to taktyka podchodzenia pod inny obóz. Przecież nikt nie zawarłby takiego punktu w kodeksie. Nie miał pomysłu co to mogło być. Pokręcił przecząco łbem na znak, że się poddaje.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Poprawiła się w miejscu, czując, że całe to siedzenie w Burzowych Skałkach zaczyna być męczące, ale... ale jeszcze trochę. Jeszcze chwila i będą mogli wyjść poza obóz i nareszcie przećwiczyć walkę, rozluźnić się nieco, połowić rybki. Tylko chwila. - Świeżo mianowani wojownicy muszą odbyć Milczące Czuwanie. Polega to na tym, że przez całą noc nie śpisz i siedzisz pośrodku obozu, pilnując go, podczas gdy wszyscy pozostali mogą udać się na spoczynek - szkoda, że nie wieczny, dodała sobie w myśli - Nie sądzę, aby była to szczególnie przełomowa tradycja. Najpewniej ma to nas przygotowywać do trudu tej rangi - Ciemniejące Niebo wspominał jej, że to czas, podczas którego możemy zastanowić się nad sobą i wszystkim co nas spotkało. No... serio? Kot sterczy przez całą noc na mrozie, jak ma nie myśleć o sobie i o tym, co właśnie go spotyka? - Rozpoczynam dalsze wyliczanie kodeksu - powiedziała głosem monotonnym i znużonym, wywracając oczami - Honorowy wojownik nie musi zabijać, granice muszą być sprawdzane każdego dnia, po śmierci zastępcy kolejny musi zostać ogłoszony przed następnym wschodem księżyca - uniosła jedną z brwi w drwiący sposób - zastępcą może być tylko ten kot, który wytrenował przynajmniej jednego terminatora, nie poluj i nie wstępuj na tereny innego klanu - spojrzała na kocura z ciepłą iskrą w oku - Pytania? - bowiem na tym kodeks się kończył. Wprawdzie będą go sobie jeszcze powtarzać, aczkolwiek nie wymagała od syna Zroszonego Listka sztywnego wyrecytowania formułek. Miał je rozumieć na swój sposób, a jeśli o nich zapomni, to po prostu wiedzieć, by postępować w pewien utarty od dawna sposób.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Brak snu? Deszczowa Łapa nie zdążył powstrzymać jęknięcia, które wyrwało mu się, gdy tylko usłyszał wyjaśnienie, czym było to całe Milczące Czuwanie. I następnego dnia, jakby ktoś zaatakował ich obóz, to on nieprzytomny dałby się nieźle poturbować tylko dlatego, że pilnował całą noc obozu? Dobrze, że tyle raz zostaje się wojownikiem. Stwierdził, że przeżyje. Następnego dnia po prostu będzie unikał co poniektóre koty, do których nie będzie miał cierpliwości i dotrwa do pory snu.
Wrócił do rzeczywistości, w której Kodeks zakazał mu wchodzenia na cudze tereny. Aż prychnął:
- Kto by chciał wchodzić na tereny Wichru? - wystarczy, że tamtejsze koty miały wywiane cokolwiek wcześniej miały między uszami. Część o zastępcy go zainteresował. Komuś bardzo spieszyło się, by zastępca był wybrany.
- Jedno. - Niebieski ogon poruszał się w zaciekawieniu. - Było kiedykolwiek tak, że zastępca i przywódca zginęli tego samego dnia? I jak wtedy z tego wybrnęli?
Różne rzeczy mogły się wydarzyć. Czy kodeks przewidywał takie wyjątki? Czy wtedy wszystkie koty wybierały? Walczyły o to stanowisko? Dziwna ochota naszła Deszcza by być świadkiem takiego armagedonu. Niekoniecznie w Rzece, tutaj wszystko musiało być idealnie. Ale za granicami? Czemu nie. Brzmiało jak ciekawy przypadek.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
- Ja - odpowiedziała mu błyskotliwie, uśmiechając się w wyzywający sposób - Z chęcią zwiedziłabym wszystkie te zakazane miejsca, ale cóż... życie jeszcze jest mi miłe - uniosła lekko jedną z brwi. Teraz tym bardziej nie mogła sobie pozwalać na ryzykowanie życia. Ktoś jej potrzebował i bynajmniej nie był to Deszczowa Łapa. Poradziłby sobie po jej śmierci, a kocięta... cóż. Zabawne, gdyż znając życie najpewniej też, ale wolała nie myśleć o tym, że byłyby w stanie z dnia na dzień zapomnieć o jej istnieniu. - Nie ma takiej możliwości - stwierdziła - A jeśli jest to tak maleńka, że nie ma prawa w ogóle zaistnieć. Przywódca ma, rzekomo, dziewięć żywotów. Zastępcę może w tym wypadku zabić rana, a nawet wiek, przywódca tymczasem go przeżyje - przymrużyła ślepia, wlepiając uwagę w ścianę za niebieskim kocurem - Czekaj. Obserwuj. Czerwony Mak i Świetlikowa Gwiazda są rodzeństwem. Zaręczam, że nie umrą w tym samym czasie. Świetlik przeżyje swoją siostrę i to o długie księżyce - nie była tego pewna, ale z chęcią będzie świadkiem takiego zamieszania. Być może wtedy otrzyma odpowiedzi na wszystkie jej wątpliwości, związane z Gwiezdnym Klanem i tym cyrkiem. - Jeśli jednakże by się tak stało, wtedy Medyk udaje się do Szepczącej Sadzawki i tam otrzymuje jakieś objawienie od martwych kotów, które wskazują następnego przywódcę. Czy coś. Albo mówią, że ma wybrać klan... w Gromie przecież tak zrobiono.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Jastrzębi Szpon wystrzeliła z odpowiedzią szybciej, niż się tego spodziewał. Zaśmiał się i pokręcił łbem.
- Jeśli postanowisz się wybrać to daj znać - miauknął, zabierając kociakom ogon, co spotkało się z miauczącym protestem, po którym nastąpiły próby odzyskania zabawki. - Zajmę się tymi... Szponami. - Trudno było je inaczej nazwać, szczególnie, gdy część maluchów teraz uwolniło pazury i podskakiwało za ogonem, którym Deszcz je zachęcał do polowania. Sam nie miał zamiaru wchodzić na niczyje tereny. Chyba, że będą chcieli wziąć je jako własne. Wtedy była to całkiem inna rozmowa.
Trening wciąż go zadziwiał. Dziewięć żyć okazywało się bardziej przydatnym rozwiązaniem, niż mógł to sobie wyobrazić. Miał nadzieję, że ich istnienie jest prawdą, choćby z tak prozaicznego powodu, że Świetlikowa Gwiazda był naprawdę dobrym Gwiazdą. Nie był zbyt widoczny, a jednak wszystko działało jak należy. A może po prostu Klan Rzeki był bardzo uporządkowany. Deszczowa Łapa nie chciał, by cokolwiek się zmieniało. Może poza jego statusem, choć i tu nie był pewny, czy tak szybko chce zostać wojownikiem. Miał jeszcze sporo do nauczenia się. Poza tym bardzo lubił treningi, które dawały mu możliwość spędzania czasu z Jastrzębiem.
Zapomniał się w tym zamyśleniu, opuścił ogon i zaczął poruszać nim, by prawie natychmiast poczuć, jak któryś z kociaków wbija mu się małymi kiełkami w kończynę. Spojrzał w tamtą stronę żałośnie, jak kotka do wytrzymywała? Podniósł ogon, a wraz z nim kociaka, który teraz stał ze zdobyczą w pysku. Deszcz puścił maluchowi oko, po czym zapewnił mu małe turbulencje.
Medyk i Szepcząca Sadzawka, i wyznaczenie przywódcy. No nieźle. Czyli Medycy tak naprawdę w każdej chwili mogli sobie wybrać kota, z którym najlepiej się dogadywali albo i samych siebie? Ten kodeks zdecydowanie układał któryś z uzdrowicieli, nie ma co.
- Byłaś kiedyś w Szepczącej Sadzawce? - Ciekawe, czy naprawdę szepcze. Jastrząb na pewno nie słyszała nikogo z Gwiezdnego Klanu, bo by mu o tym powiedziała. Ale może chociaż widziała to wspaniałe miejsce spotkań.
Klan Gromu wydawał mu się masą rybich móżdżków, którzy mogli sobie wybierać największego żabiego bobka spośród siebie, by im przewodził. Co się stało z ich zastępcą? Kto wie. Deszczowa Łapa nie miał zamiaru dalej dociekać o ich historii.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Uśmiechnęła się lekko, chyląc uszy do tyłu. Zadziwiające było to, że Deszczowa Łapa oferował jej pomoc częściej, niżeli najbliższa rodzina, nawet jeśli chodziło tylko i wyłącznie o abstrakcyjne pomysły, które nigdy nie miały prawa wejść w życie. - Och, jestem pewna, że nawet gdybyś nie chciał tego robić, zmusiłyby Cię - swoją upierdliwością i ostrymi kiełkami. Były jeszcze małe, ale już zachowywały się jak żądny krwi żywiciela rój. Rój piekielnych szarańczy. Mruknęła przeciągle w zastanowieniu, przyglądając się temu, jak niebieski kocur zabawia te wyłupiastookie chochliki. Sama nie miała na to siły. Chęci. Pomysłów. Była zbyt powściągliwa na dostarczanie kociętom rozrywki, dlatego też ośmieliłaby się stwierdzić, że syn Zroszonego Listka spadł jej prosto ze Srebrnej Skórki. Najwidoczniej miał lepsze podejście do dzieci, niż ona sama. - Chyba zaczęły się do Ciebie przywiązywać - westchnęła ciężko, przymrużając lekko ślepia. Nic dziwnego - przecież Deszcz przebywał tu każdego dnia przez zatrważającą ilość godzin. Był nieodłącznym punktem dnia i rutyny Burzowych Skałek. Mhh. Przeciągnęła się, pozwalając mięśniom na chwilę odprężenia. Nie reagowała na ewentualne protesty kociąt, musiały się przyzwyczaić, że matkę po pewnym czasie boli zad od przesiadywania w jednej i tej samej pozycji. - Nie - fuknęła obojętnie - I najpewniej nigdy nie będę. Mało kotów tam podróżuje. Czasami przyszli przywódcy zabierają jednego, albo dwóch wojowników w ramach eskorty, a poza tym raczej mało kto się tam zapuszcza - wzruszyła barkami, nieszczególnie interesując się kwestią tej sadzawki. Może kiedyś ojciec jej opowie, kiedy wreszcie przyjmie imię Gwiazdy.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Uwaga Jastrzębia wywołała na jego pysku uśmiech.
- Nie miałbym nic przeciwko - odparł, po czym spojrzał ponownie na ulubioną część jego ciała wśród kociąt. - No, może tylko ogon by mi wyłysiał do Twojego powrotu, a to nie brzmi jakoś szczególnie atrakcyjnie - zażartował, po czym łapą sięgnął w stronę kociaka, który wyjątkowo nie chciał odpuścić połowy jego kończyny. Tym, który bawił się końcówką ogona już się nawet nie przejmował, tak długo, jak tylko próbował swoją małą łapką pacnąć w cel. Podobało mu się, że kociaki się do niego przyzwyczaiły. Skoro nawet sama Jastrząb to zauważyła, to Deszcz uzyskał właśnie potwierdzenie swojego spostrzeżenia. Miał nadzieję, że maluchom nigdy nie zabranie pewności, że mogą czerpać siłę od rodziców. Nawet, jeśli on nie przekazał im swoich genów, to poczuwał się do ich wychowania. Chcąc nie chcąc on również się do nich przywiązywał. I całej tej koncepcji rodziny.
W tym czasie Jastrzębi Szpon zdążyła się przeciągnąć, poprawić ułożenie, a następnie opowiedzieć o możliwościach dotarcia do sadzawki. Może kiedyś uda mu się wkręcić na taką wyprawę i sprawdzi, czy nie jest to tylko jakaś bajka dla kociaków. Wątpił, by istniała jakaś zmowa pomiędzy przywódcami, którzy po prostu chodziliby poza granice klanu, by gdzieś tam daleko odespać awans albo poświętować zostanie przywódcą.
Zastanowił się, czy jeszcze coś go nurtowało. Pieszczochy nie, granice nie, przywódca trochę, w kwestii żyć, ale tego nie wyjaśni póki co, kociaki tym bardziej nie sprawiały mu problemów...
- Nie mam więcej pytań - miauknął całkiem zadowolony. Bezboleśnie, jak do tej pory przeszli przez teorię, dzięki kotce. Był jej za to wdzięczny.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
/Gniot na bardzo szybko. //Zacznij dzień w czaso w której kocięta już biegają same po obozie.
Z pewnością nie tylko ogon. Gdyby Deszcz naprawdę sam samiusieńki musiałby biegać za kociętami, wyłysiałby cały - bez jednego skrawka odratowanego. Nie zagłębiała się bardziej w tę kwestię, ponieważ sama już odnosiła wrażenie, że sierść wysuwa jej się ze skóry z całymi cebulkami. Mogła pocieszać się faktem, że już wkrótce opuści obóz, mogąc pozostawić te chochliki pod pilnym okiem kogoś innego. - Dobrze - skinęła głową i w ten sposób oficjalnie zakończyli część teoretyczną. No, przynajmniej tę, dotyczącą kodeksu, ponieważ przed nimi jeszcze nieco gadania o walce i łowieniu ryb. Pójdzie szybko. Później skupią się na powtarzaniu całości - W takim razie jesteś wolny. Jutro możesz wpaść o dowolnej porze. I tak się stąd nie ruszam - uśmiechnęła się lekko, opierając podbródek na przednich łapach, by po chwili przymknąć ślepia.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Na słowa Jastrzębiego Szponu kocur podniósł się, by następnie się przeciągnąć. Jak kotka wytrzymywała przebywanie tutaj z maluchami przez cały dzień – Deszczowa Łapa nie miał pojęcia. Co więcej, sam nie chciałby nigdy powtarzać siedzenia na przykład w kociarni przez tyle księżyców. Podniósł się i skinął pyskiem, posyłając także kotce delikatny uśmiech na pożegnanie, nim ta przymknęła ślepia. Liznął też czule ostatniego z najwytrwalszych kociąt przyklejonych do niego, po czym zostawił rodzinę, by odpoczęła. On w tym czasie zapoluje, jeśli tylko złapie Wschoda i Sowę gdzieś przy wyjściu z obozu.
* * *
Odkąd Jastrzębie Szpony rozbiegły się po obozie maltretując napotkane koty Burzowe Skałki zdawały się najbezpieczniejszym schronieniem przed maluchami – zaraz po granicach obozu. Deszczowa Łapa niemalże cały swój wolny czas poświęcał teraz kociakom ucząc je koordynacji ruchów i miłości do klanu. Nie było to zbyt trudne, gdyż uczniowie byli bardziej niż bystrzy.
Tym razem nadeszła jednak pora, by sam przyszywany tata podszlifował swoje umiejętności. Z tego też względu, jak to miał w zwyczaju, pojawił się w południe na progu legowiska Ciemniejącego Niebo, w poszukaniu najpiękniejszej z jego córek – przynajmniej w mniemaniu Deszcza. Przez chwilę obawiał się, że znajdzie tam samego wojownika, który jakoś niechętnie na niego spoglądał. Terminator nie wiedział, czemu ojciec Jastrzębiego Szpona uważał go za złego kandydata na partnera dla jego córki i miał zamiar to odkryć, ale może dopiero w momencie, gdy będzie potrafił się jakoś skuteczniej bronić od tego, co zaprezentował w sparingu z Wschodzącą Łapą. Dostrzegłszy Jastrzębi Szpon wymruczał słowa powitania „Dzień dobry”, po czym wszedł głębiej do legowiska i usiadł, przyzwyczajony już to takiej kolei rzeczy.