Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Niespodziewajka.
Jastrzębica mogła zostawić zębate potwory samym sobie, czy raczej biednemu obozowi, by wyruszyć na rozprostowanie kości. Na widok Deszcza wyciągnęła się i podniosła z posadzki, by po chwili wcisnąć swój nos w jego czoło i potajemnie zaciągnąć się jego zapachem. - Dziś na Kocim Grzbiecie - uśmiechnęła się dumnie i wyszła z Burzowych Skałek, kierując się z kocurem w stronę wyjścia z obozu. Szturchnęła już Sówkę o to, by wypożyczyła jej na dzisiaj Wschodzącą Łapę, dlatego też w drodze na obszar treningowy omówią sobie co nieco teorii, a na miejscu od razu zaczną z kopyta z praktyką. - Znasz już jakieś konkrety na temat walki, czy jeszcze nikt Ci nic nie mówił? - ot, przecież nawet jego rudy brat mógł powiedzieć to i owo, ewentualnie Ciemniejące Niebo przy lepszym humorze. Kiedyś. Teraz jej ojciec z trudem tolerował obecność Deszcza, choć wyraźnie jej powiedział, że syn Brudnego Kamienia musi zajmować się kociętami, skoro rzekomo są jego. Cóż. Teraz naprawdę są. Trochę takie adopcyjne, ale przecież wychowane od osesków w takim przekonaniu będą w nie wierzyć.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Powitanie z Jastrzębim Szponem było czymś, na co Deszcz zawsze czekał. Delektował się jej bliskością, która może nie trwała długo, ale stanowiła stały punkt w ich spotkaniach. Z radością przyjął, że kotka już czuje się na siłach do wyjścia poza obóz - i to całkiem spory kawałek. Zwracał uwagę na jej tempo chodu, by nie przebierać łapami zbyt szybko, ani nie dawać forów. Młoda mama wydawała się spragniona odetchnięcia innym powietrzem niż to obozowe i Deszczowa Łapa rozumiał ją doskonale, a zajmował się maluchami tylko chwilę.
Wrócili do swojego stałego trybu uczenia. Zaczął sobie przypominać, co przyswoił do tej pory.
- Na naukach wspominałaś, by używać teren walki przeciwko przeciwnikowi - spojrzał na nią z błyskiem satysfakcji. Pamiętał to! Co prawda cała reszta gdzieś mu umknęła, ale to już inna sprawa. - Powinienem też unikać bezpośredniej konfrontacji z silniejszym ode mnie osobnikiem. Atakować tylko jego słabe punkty. Ślepia, gardło i brzuch... - zaczął wyliczać, ale więcej mu nic nie przyszło do głowy. W sumie to zadziałałoby na kota, ale czy też na takiego borsuka?
W międzyczasie zastanawiał się, czy Sowia Przełęcz pozwoliła Wschodzącej Łapie potrenować z Deszczem walki. Niebieski nie chciałby w tym momencie zmierzyć się z Ciemniejącym Niebie. Z tego starcia wyjście bez uszu i ogona byłoby najoptymistyczniejszą opcją.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Mówiła mu? Nie pamiętała tego. Deszcz najwidoczniej zapamiętywał więcej, niż ona sama, ale hola hola! Przecież Jastrzębica już się starzeje. Kości łupią, pamięć nie ta sama. Jeszcze chwila, a niebieski synalek Zroszonego Listka też będzie robił za pomarszczonego dziadka. - Tak, teren. Kot, który znajduje się na podwyższeniu może mieć przewagę, ale tylko wtedy, kiedy Ty, będąc nisko, nie pomyślisz. Zawsze pozwól, by zaatakował pierwszy, ponieważ wtedy dostrzeżesz, że odsłania swoje delikatne punkty. Możesz też wykorzystać jego siłę i szybkość na jego niekorzyść. Możesz go pchnąć, albo nawet przerzucić nad sobą, co kosztować Cię będzie naprawdę niewiele - nawet jeśli będziesz walczył ze spaślakiem, który tym bardziej nie kontroluje swoich ruchów. Ten manewr najczęściej należał do niebezpiecznych. Najłatwiej było go wykonać, kładąc się na grzbiecie, żeby to tylne łapy podepchnęły wroga do góry, gdy ten pędzi. - Kiedy to Ty atakujesz z wysoka, pamiętaj o ostrożności. Używaj ogona mądrze, by utrzymać balans. Nigdy nie wyskakuj w powietrze i nie próbuj atakować jak pikujący ptak. Ślizgaj się tuż przy ziemi, zasłaniając gardło i brzuch, możesz wyciągnąć przednie łapy i wykorzystać pazury, by zranić pysk wroga. Tobie będzie łatwiej, niż jemu. Jest blokowany przez podwyższenie - a przynajmniej tak sprawa wyglądałaby w rzeczywistości, gdzie o wszystkim naprawdę decyduje doświadczenie i pomysłowość, a nie kostki. - Długowłosy kot ma naturalną barierę przed pazurami, jednakże mokre futro bardzo go spowolni i przybije do ziemi, przez co łatwiej będzie Ci dostać się do jego delikatniejszych części. W błocie przeciwnik może nie tylko się ślizgać, ale także ugrząźć. Rzucenie kamykiem może zdezorientować, dać Ci czas. Sprawdzić, że kot stojący po drugiej stronie będzie musiał uniknąć dwóch pędzących przeszkód, a jest to prawie niemożliwe. Możesz też sypnąć komuś piachem w oczy, żeby go oślepić - zaczęła powoli wyliczać. Nie rozwodziła się już szczególnie nad tym, kiedy używać takich taktyk, a po co, a dlaczego, a czy jest to godne wojownika, czy nie - Uderzając w skroń możesz na chwilę ogłuszyć, ale po co na chwilę? Możesz komuś wydrapać oczy i na stałe go oślepić. Nikt nie będzie płakał po takim Gromiaku. Czasami musisz sam sobie zadać ból, żeby uzyskać przewagę. Jesteś w stanie z łatwością rozszarpać czyjąś łapę, zadając mu duże, otępiające cierpienie, a także sprawić sporo problemów w przyszłości, jednakże możesz skończyć z podrapanym językiem i dziąsłami. - choć nie była taka pewna, czy czując tak miażdżący ból kot byłby w stanie w ogóle poruszyć taką łapą. Spojrzała przed siebie, dostrzegając, że są już nieopodal Kociego Grzbietu.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Deszczowa Łapa truchtał u boku kotki, przyswajając wiedzę na tyle, na ile umysł pozwalał mu to. Każdą poradę starał się umiejscowić w jakiejś sytuacji, by łatwiej zapamiętać. Nie do końca wiedział, jak używać kamyków do rozpraszania, jednak starał się tym nie martwić. Chodziło o ogólną koncepcję, a nie konkrety… A przynajmniej nie zawsze. Jakie on sam miał przewagi? Był silny i szybki. Miał długie łapy i ogon. To powinien wykorzystywać przy walkach. Gorzej z trafianiem w przeciwnika, ale w końcu od czego są sparingi? Pracował nad swoją zręcznością. Może da to jakieś efekty przy najbliższym starciu.
Kocur w międzyczasie starał przygotować się do sparingu. Miał nadzieję, że teraz poprawi swoją celność, jak i czujność, jeśli chodziło o ciosy. A może to po prostu Wschodząca Łapa był w tym tak wybitnie dobry? Nie chciał przed ptasimi siostrami wyjść na gorszego od młodszego (o chwilę!) brata. Naprężał mięśnie na karku przy każdym możliwym kroku, rozgrzewając je. Było to dodatkowe ćwiczenie do jego przebieżki. Pazury także go świerzbiły, by zostały uwolnione, jednak Deszcz wiedział, że nie może tego zrobić. Przy tego typu walkach co najwyżej mógł się w ziemię wczepić, żeby nie stracić równowagi.
Terminator spojrzał na przestrzeń treningową przed sobą. Uspokoił oddech. Będzie dobrze. Nawet, jeśli naprzeciwko niego stanie Ciemniejące Niebo.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Dalej szła w milczeniu, nie dopowiadając nic do swojego uprzedniego elboratu. Na ten moment skończyła, zwłaszcza że wiedziała, iż każdy kot może wpaść na swoje pomysły i opracować swój własny sposób walki. Tłumaczenie każdej możliwej sytuacji od strony ofensywnej i defensywnej zajęłoby jej za dużo czasu.
Gdy dotarła na Koci Grzbiet rozejrzała się dookoła. Umówiła się z Sową, która miała dzisiaj przysłać tu Wschodzącą Łapę. Rudego Terminatora nietrudno było dojrzeć, dlatego też ruszyła od razu w jego stronę. Skinęła mu łbem w ramach powitania i usiadła w wygodnym, uprzednio upatrzonym miejscu. - Robimy tak - zwróciła się do obojga - Jeden z Was wyprowadza dwa ataki, drugi ma znaleźć sposób, by ich uniknąć. Potem zamiana. Następnie styl wolny, podczas którego sami będziecie decydować o tym czy i jak atakować i czym na taki atak odpowiedzieć - chyba nie było to zbyt trudne, prawda? No. Jastrzębica cofnęła się i wskoczyła na gałąź niższego, łysego drzewa, skąd miała lepszy widok na wszystko.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Dystans między nimi a Kocim Grzbietem zmniejszył się na tyle, że Deszcz zrozumiał, iż nie dostanie już więcej podpowiedzi.
- Dziękuję. Dam z siebie wszystko - powiedział. Był już bardzo skupiony - wszystko wydawało mu się dziać wolniej, a on sam jako obserwator mógł zadziałać szybciej, przeanalizować i wcielić swój plan w życie.
Pozytywnie zaskoczył go fakt, że Wschodząca Łapa czekał już na nich w miejscu, gdzie mieli przeprowadzić sparing. Machnął na powitanie ogonem do brata i posłał mu uśmiech. To nie był Ciemniejące Niebo - kamień z serca.
Jastrzębi Szpon zaczęła tłumaczyć zasady. Dwa ataki, dwie obrony. Brzmiało jak coś, do zrobienia. Wschodząca Łapa był od Deszcza bardziej doświadczony w walkach i niebieski kocur o tym wiedział. Z drugiej strony sam wiedział już co nieco o technice, jaką używał brat. Nie zawaha się skutecznie przed tym obronić. Rozejrzał się, starając zorientować co ich otacza, by na sam koniec utkwić wzrok w przeciwniku.
- Zaczynaj, rudasy przodem - miauknął, posyłając bratu zawadiacki uśmiech, po czym przyjął postawę obronną. Przygotowywał mięśnie do zerwania się, a łapy mocno ustawił na ziemi, by się nie poślizgnąć. Żadnych pazurów.
Sówka wysłała go samego na teren treningu, więc Wschód posłusznie poszedł, jednak gdyby nie wiedział, że ma walczyć z Deszczem, pewnie taki grzeczny by nie był.
Podskoczył, gdy zobaczył zbliżające się do niego dwa koty. Wyszczerzył ząbki najpierw do Jastrząbka, a później do braciszka. Sorka gołąbki, dzisiaj mam robić wam za przyzwoitkę, nie będzie tarzania się w krzakach sam na sam, czy co to tam robicie.
Okej, dwa ataki, dwa uniki. Dobra, Wschód oczywiście nie zamierzał odpuścić, chociaż może się zlituje, bo Deszczowa luba patrzy... Może później. Na razie Deszczu, na nic nie licz!
- Spieszy ci się do spróbowania piachu? - pokazał bratu język, jednak zajął miejsce naprzeciwko niego.
Sekret techniki Wschoda polegał na tym... Że tej techniki nie miał. Nie myślał zbyt wiele nad ruchami, po prostu robił to, co mu przyszło pierwsze do głowy. Teraz więc też, zmierzył wzrokiem brata, zatrzymując wzrok na dłużej na jego uszach, grzbiecie i ogonie. I to na tym ostatnim zatrzymał na dłużej wzrok. Wszyscy wiedzą że rudy lubi memłać ogony, niech Deszcz też! Więc ruszył biegiem w stronę niebieskiego, by po chwili wyrzucić przed siebie przednie łapy ze schowanymi pazurami i zaatakować nie ogon, w który się ciągle wgapiał, a pierś kocura! Liczył na to, że impet uderzenia wywróci go na ziemię.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Zaśmiał się krótko na komentarz brata.
- Chciałbyś - trzepnął długim ogonem, jak gdyby chciał powiedzieć „pokaż, na co cię stać. Nie mamy całego dnia”. Walka rozpoczęta.
Deszczowa Łapa uważnie przyglądał się przeciwnikowi, temu, jak drżały mu kolejne mięśnie, przygotowujące kota do skoku. Spojrzenie Wschoda utkwione było w niebieski ogon, co nie wydawało się terminatorowi Jastrzębiego Szponu sensowne. Przecież na pewno nikt nie zacząłby atakować od tamtej strony, mając nadziać się na zęby i pazury najpierw. Adrenalina chciała zmusić Deszcza do pokonania swojej zamyślonej natury, ten jednak się nie dawał. Wyczekiwał ruchu swojego przeciwnika który wyraźnie chciał go oszukać.
I doczekał się. Wschód ruszył wprost na niego, na co ciało niebieskiego terminatora zareagowało szybciej, niż zdążył przemyśleć to, co robi – a przynajmniej tak mogło mu się wydawać. W praktyce jednak zastosował ruch, którego użył już kiedyś przeciwko bratu. Deszczowa Łapa zerwał się w bok, jednocześnie wyrzucając śnieg zmieszany z ziemią, które miał pod łapami, w stronę brata, mając nadzieję, że uniknie ciosu, a jednocześnie, że posłana mieszanka oślepi napastnika. Ślepy przeciwnik to słaby przeciwnik. No chyba, że ma się szczęście Deszcza z Pnia Pazurów i dwa razy się nie trafia w oślepiony cel dzięki kościom XDDD.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Przedstawienie się rozpoczęło. Wschodząca Łapa miał ciekawą taktykę. Nie mógł doskoczyć do ogona brata, ponieważ od celu dzieliło go całe ciało, lecz to była tylko zmyłka. Rzucił się w stronę piersi Deszczowej Łapy, chcąc w nią uderzyć, a pod łapami ostatecznie poczuł... tylko grunt. Był za wolny, albo to przeciwnik za szybki. Grudki wyrzucone przez Deszczową Łapę ominęły oczy rudego, a te, które w nie uderzyły, spotkały się z zamkniętymi powiekami. Ponownie stali naprzeciw siebie w pewnej odległości.
O ty szary wariacie, uciekłeś spod rudo białych łap Wschoda! Uznajmy że to było specjalnie, okej. Cóż, rudy miał mniej szczęścia, niż podczas ostatniego sparingu, bo w braciszka nie trafił. Jednak hej, Gwiezdni, los, czy kto tam wie co go nie opuściło i tym razem ziemia nie dostała mu się do oczu. Pudło, braciszku!
Uśmiechnął się szeroko do zielonookiego, zanim przypuścił kolejny atak. Mistrzem w myśleniu to on nie był, zdecydowanie nie, więc, wspominając trening z Sówką za młodu, przyczaił się, a później ruszył na pełnym gazie, daleko wyciągając łapy. Kto by tam myślał o przepisowej prędkości i jakichś pasach bezpieczeństa, jak można bez trzymanki, a co! Cóż, celował w łapy braciszka i wcale nie zamierzał hamować, ale z pełnym impetem wpaść na te futrzaste patyki!
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Wylądowanie bez kontaktu z bratem sprawiło, że Deszczowa Łapa odetchnął z ulgą. Nie poczuł ciężaru łap, który był przeznaczony na jego pierś - sukces. Znając siłę Wschoda, niebieski syn Zroszonego Listka nie miał najmniejszej ochoty na zostanie odepchniętym, czy co tam dla niego szykował przeciwnik. Nie było jednak czasu na delektowanie się udanym unikiem. Kocur odwrócił się, by zauważyć, że nie oślepił wcale rudasa tak, jak zamierzał. Co gorsza też już zmierzał w jego stronę ponownie atakując. Deszcz miał ochotę po prostu skoczyć do przodu, na grzbiet rówieśnika i przyszpilić go do ziemi. Przypomniał sobie jednak, co jeszcze przed chwilą mówiła mu Jastrzębi Szpon Nie wzbijaj się w powietrze, odsłonisz brzuch, upomniał siebie, walcząc wciąż, by jednak nie wykonać manewru, do jakiego pierwotnie go korciło.
Wschód pędził na niego. Wyglądało na to, że kocur chciał go po prostu staranować, co nie było aż tak złą strategią, gdyby tylko był grubszy i cięższy. Deszcz wyczekał aż jego brat będzie dostateczne blisko, by tym razem także zrobić unik, tylko w drugą stronę. Nie chciał odskoczyć zbyt daleko. Jego planem było zejście z drogi bratu, poprzez pojedynczy skok, by po wylądowaniu od razu odbić się w przeciwym kierunku i z wyciągniętymi łapami popchnąć pędzącego brata, przewracając go. Obawiał się tylko, czy wszystko uda mu się zsynchronizować. Miał nadzieję, że przy swojej szybkości przewyższającej brata, jak ostatnio można było podziwiać, wszystko się uda.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Wschodąca Łapa się nie podawał. Jego brak taktyki i stawianie na agresywną ofensywę też było jakąś taktyką. Terminator ruszył do przodu na pełnych obrotach, prosto na Deszczową Łapę, który chciał uskoczyć w bok.
Niebieski syn Brudnego Kamienia oderwał się od ziemi i nagle czuł, że traci równowagę i upada - podobnie jak rudzielec. Deszcz był tym razem za wolny, a jak na złość Wschód za szybki. Uskoczył w bok, lecz łapy pędzącego brata zdążyły go dotknąć i... Splątać się. Ostatecznie skończyło się tak, że Deszcz został strącony z łap przez brata, który się o nie potknął i pofrunął przed siebie, nie mogąc się zatrzymać po nabraniu takiej prędkości.
Niebieski, szorstkowłosy kot; wysoki; długie łapy; szczupły z delikatnym zarysem mięśni; ogon długi i chudy; ślepia w kolorze zieleni wpadającej w niebieski. [więcej w KP]
[Deszczowa Łapa dojrzewa, a wraz z nim opis jego charakteru się zmienia; tbc]
Srocza Łapa [KG], Śnieżna Bryza [GK]
Deszczowa Łapa musiał przyznać, że rudy się nieźle rozpędził. Nie byle jak, bo zdołał nie tylko dopaść niebieskiego brata nim ten zdążył uskoczyć, ale jeszcze przewrócić go! Terminatorowi Jastrzębiego Szponu wcale nie podobało się to, czego przed chwilą był świadkiem, jednak za bardzo się nad tym nie roztkliwiał. Wschodząca Łapa miał swoje dwa ataki. Czas na wyrównanie rachunków.
Jego strategia była bardzo podobna do tego, co wcześniej zaprezentował. Stawiał na swoją szybkość i siłę, które odpowiedni wykorzystane mogły dać mu znaczną przewagę. Dlatego już uderzając w ziemię wiedział, że nie ma najmniejszego zamiaru dawać Wschodowi odpocząć. To, że się minęli było tylko ze szczęściem dla rudego, bo zarobiłby, przynajmniej w mniemaniu Deszcza – niezłego siniaka w bok, gdyby cały manewr się udał. Niebieski nie miał jednak zamiaru dawać bratu cieszyć się zbyt długo. Zderzenie z ziemią rozpoczęło waleczną sekwencję najstarszego syna Brudnego Kamienia. Kocur przetoczył się natychmiast, wyskakując na równe łapy, po czym puścił się w pogoń za bratem ile sił w długich łapach. Wybił się dość płytko, by w czasie, gdy Wschodząca Łapa był do niego tyłem, wskoczyć mu na grzbiet i złapać od tyłu kłami z szyję. Oczywiście Deszcz nie miał w planach gryźć na tyle mocno, by zadać rudemu jakiekolwiek rany. Może co najwyżej posiniaczyć mu skórę, ale i tak wolałby tego uniknąć. Chciał po prostu pokazać Wschodowi, jak szybko straciłby życie, gdyby kiedykolwiek stanął przeciwko Deszczowej Łapie, choć na to nigdy się nie zanosiło.
HA! Trafiony, zatopiony! Wschodowi udało się powalić braciszka z nóg, co z tego, że sam też o mało nie zarył nosem w piach. Miał zrobić atak, zrobił, i to udany!
Kiedy już udało mu się zatrzymać na ugiętych łapach, usłyszał, że i braciszek już się zebrał. Rudzielec teraz musiał zaprezentować swoje uniki, jednak nie nazbyt wymyślne, bo to Deszcz miał być gwiazdą wieczoru. A wątpił, że zielonooki przyjemniaczek da mu odpocząć. O nie, nie syn Zroszonego Listka, uparty i ambitny!
Pozostał więc w tej pozycji, w której się zatrzymał, a kiedy usłyszał, że braciszek jest tuż za nim, wybił się i zrobił skok w przód, chcąc uniknąć jakiegokolwiek ciosu z jego strony.
Przeżute długą podróżą ciało porzuciło nadmiar tkanki tłuszczowej, pozostałej po ciąży i porodzie. Ostre, kanciaste kontury ciała ciasno otulają dobrze rozwinięte mięśnie, pracujące ostatnimi czasy ciężej, niż zazwyczaj. Jastrzębica stąpa twardo na niezwykle długich, skocznych łapach, utrzymując lepszą równowagę dzięki biczowatemu ogonowi. Ma szeroki kark, jak na kocicę, a także masywny łeb, który optycznie wyszczuplają długie, spiczaste uszy. Szorstkie, nieprzyjemne w dotyku futro jest jednolicie niebieskie, blaknąc jedynie na brzuchu, piersi, pysku i wewnętrznej stronie łap, gdzie przybiera pszenny odcień. Gdzieniegdzie, w szczególności na bokach i grzbiecie, widać ubytki w krótkiej sierści. (KP)
Pewna siebie i swoich racji, Jastrzębica jest uosobieniem upartości i gorliwości. Zawsze twardo stawia na swoim, nie daje sobie w kaszę dmuchać i przed byle kim karku nie ugina, chyba że zmuszona do tego zostanie po wypluciu ostatniego tchnienia. Burkliwa i często nieprzyjemna w obyciu; za najważniejsze i wzorcowe cechy u kotów uważa siłę, nieugiętość i przede wszystkim lojalność wobec klanu. Nie toleruje nieposłuszeństwa i wszelkie objawy słabości gotowa jest wytępić przy użyciu siły, jeśli słowa nie podołają. Jej kanciasty zad stwardniał, dosłownie i w przenośni. Pobyt na osiedlu umocnił w niej przekonanie, że w lesie i jego okolicach nie ma miejsca na użalanie się nad sobą i popełnianie błędów. (KP)
Deszcz nie tracił ani chwili na zastanowienie, chcąc wykorzystać efekt zaskoczenia. Ruszył do przodu, kiedy jego brat jeszcze się zbierał i zdawałoby się, że niczego się nie spodziewał. Pęd i siła znowu zatańczyły razem, kiedy niebieski kocur wyskoczył nisko nad ziemią i... zauważył, że jego brat jednak o wszystkim wiedział. Wschód jednakże wybrał odrobinę zły kierunek, a jego łapy... były po prostu za długie.
Deszczowy kocur poczuł pod łapami miękkie futro i z łatwością wpadł w brata. Impet pchnął biodra rudego i skutek był taki, że leżał teraz na ziemi. Pech chciał, że napastnik nie mógł wykonać całkowicie swojego planu, który zakładał również ugryzienie.