Dosyć przeciętna krótkowłosa, niebieska, tygrysio pręgowana kotka, ze złotymi oczyma. Jej delikatnie zaokrąglony pyszczek zdobi malinowy nosek, za którym ukazują się długie wibrysy. Jej włosie jest matowe i niezadbane, a ciało pokazuje wyraźne ślady wychudzenia. Jedno ucho jest nieco naderwane, a skóra w niektórych miejscach jest przecięta przez nieduże rany, które nie powinny zostawić blizny [kp pls!!]
Poranna Łapa przeszła już wiele zmian w swoim charakterze przez życie, jednak ten wyjątkowo trudny do przetrwania okres nie dodał wiele cech do jej wyjątkowo żałosnej osobowości. Kotka aktualnie jest lękliwa o wszystko, z pozbyciem się ciągłych zamartwień o gwiezdnych, przyszły lęki dotyczące aktualnego przeżycia. Codziennie musiała grzebać po śmieciach dwunogów by przetrwać na odpadkach, chociaż na dziczy była aż cztery księżyce, to nie mogła nauczyć się polować z ciągłym strachem że podczas dłuższego wyjścia do lasu napadnie ją jakiś dziki zwierz.
Z każdym dniem mierzy się z myślą by odpuścić i pewnego poranka nie uciec przed nadjeżdząjącym autem. Wśród ulicznych kotów była traktowana jako najsłabsza jednostka, dodatkowo... i tak nie zostało jej dla kogo żyć. Kilka razy odwiedziła granice między Klanem Wichru a Ziemiami Niczyimi, jednak nigdy nie natknęła się na jakiegoś kota, a tym bardziej bliskich jej Klanowiczów. Aktualnie jest jeszcze wrażliwsza niż wcześniej, a świat zewnętrzny zamiast zrobić z niej jakiegokolwiek brutala, pomógł jej się "rozpaść". Łatwiej płacze i coraz rzadziej ma chwile, gdzie po prostu nie czuje nic. Brakuje jej ciepłego boku swojej siostry i wsparcia kogokolwiek, jednak nadzieje na powrót dawno sobie odpuściła. Chociaż nadal robi co jakiś czas wycieczki do rodzinnych ziem, to boi się, że Klanowicze za nic nie przyjmą ją z powrotem.
Górska Rosa [nkt] Zamieć [nkt]
Ponownie zamilkła, mając coraz większe problemy z poskładaniem myśli. Chciała już zakończyć ten temat, jednak przeczuwała że Sokoli Cień nie da jej spokoju tak szybko. Trudno było jej wytłumaczyć te wszystkie uczucia, jakie odczuwała; wytłumaczyć jak na siłę wymyślała opinie, jakie miał wobec niej cały Klan. — Ni-nigdy nie przej-jmow-wałeś się op-opiniam-mi i-innych? Nie prób-bow-wałeś się dl-dla nich zm-mienić...? — Wymamrotała i wbiła w kocura wzrok swoich złotych oczu. Czemu nikt się nie przejmował sądami innych, tak jak ona? Może to jest jej największa wada i to TYM powinna się przejmować? Pomachała łebkiem w zakłopotaniu. Nie chciała, szczerze nie chciała już bardziej się w to zagłębiać. Chciała wreszcie wynurzyć się z tej rzeki osądów i móc nie brać krzywych spojrzenień do serca, ale... to trudniejsze niż się wydaje!
— D-zięk-kuję, że się ty-tym zajmuj-jesz... T-tylko.. kied-dyś będę musiała sa-sama sobie z ty-tym r-radz-dzić. — Odetchnęła ciężko, patrząc przed siebie. Gdzienigdzie zaśpiewał ptak, tu i ówdzie poruszył się krzak, a ona była tutaj, rozmawiając ze swoim mistrzem o tak niewygodnych sprawach — Ja... sp-próbuj-ję, So-sokoli Cieniu... Po...Pog-godzić si-się z tym losem. — Zwiesiła głowę po łokcie, przyglądając się swoim pazurkom.
To, że jej odpowiedź była poprawna nieco poprawiło jej wystarczająco słaby humor. Jednak teraz postawny kocur zadał jej nieco trudniejsze pytanie, które wymagało nieco konkretniejszej wiedzy. Dopiero co wyszła poraz pierwszy z obozu, dlatego nie rozumiała jeszcze mechaniki patroli i granic. Rozmyśliła się, jak ona by to zaplanowała, a wyobraźnię miała nawet niezłą, więc nie zajęło jej to dużo czasu — G-granicę... Ni-nie jestem pe-pewn-na, ale pewn-nie są wyzna-naczane jak-koś... zapach-chowo? I on-ne wykaz-zują gdzie si-się kończ-czy lub za-zaczyna terytorium. A z-z patro-rolami to... nie mam po-pojęcia niest-tety. — Mruknęła, wstrzymując przeprosiny. Chciała, by trening nauczył ją nie tylko sprawności fizycznych, ale też mentalnych.
thenI see the colorsfading <br>gentleness o flight escaping <br>shadows of m yfear invading<br> have I seenthis all before? <br><br>I knowthat there'ssomething residing <br>A TERRORDEEP INSIDE M E<br>maybeI'll findmyself smiling ..............<br>............................on thatdistant shore<br> M A Y B EI'M NOT A L O N E <br>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Czasami. Kiedy byłem młody w ogóle nie zaprzątałem sobie tym łba, z czasem zmądrzałem na tyle, żeby chociaż zastanowić się nad uwagami innych, ale nie brałem ich nigdy jakoś szczególnie do siebie. Jeśli uznawałem, że ktoś ma rację i coś mogę zmienić, starałem się to robić. Ale pod ogonem mam uwagi o tym, że burczę, jestem mrukliwy i sztywny jak gałąź. Inni są inni i nie zamierzam ich z tego powodu rugać, chyba że mają w głowie pszczoły i nie przyczyniają się niczym do dobrego życia w Klanie - odpowiedział najlepiej jak umiał na jej pytanie, chociaż nie wiedział, jak sformułować to, co myślał i czuł, bo wbrew pozorom nie było to wcale takie proste. Skinął nieznacznie łbem na jej kolejne słowa i chociaż czuł, że powinien próbować dalej, doszedł do wniosku, że może znajdzie lepsze metody radzenia sobie z jej lękami. Z Wodospad musiał równie długo pracować, pokazywać jej wiele rzeczy, otwierać jej oczy na to, co ją otaczało, wciąż jeszcze walczył o to, by było jej jak najlepiej.
- Dokładnie. Zapach wyznacza granice, domyślasz się chyba zatem, jak się je oznacza? - odpowiedział. - Patrole wyznaczam ja, oczywiście, czasem chodzi się na, hm, spacery, które również za takie można uznać. Patrol ma za zadanie sprawdzić granice, upewnić się, że na naszych ziemiach nie ma intruzów, dobrze oznaczyć nasze terytorium i pilnować względnego bezpieczeństwa. Kiedy uznam, że jesteś gotowa, również sama na taki patrol wyruszysz w towarzystwie innych wojowników - wyjaśnił jej najprościej, jak tylko mógł, a następnie poruszył nieznacznie końcówką ogona. - Dobrze, co dalej? - spytał idąc przed siebie, oprowadzając ją po najbliższej okolicy.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Dosyć przeciętna krótkowłosa, niebieska, tygrysio pręgowana kotka, ze złotymi oczyma. Jej delikatnie zaokrąglony pyszczek zdobi malinowy nosek, za którym ukazują się długie wibrysy. Jej włosie jest matowe i niezadbane, a ciało pokazuje wyraźne ślady wychudzenia. Jedno ucho jest nieco naderwane, a skóra w niektórych miejscach jest przecięta przez nieduże rany, które nie powinny zostawić blizny [kp pls!!]
Poranna Łapa przeszła już wiele zmian w swoim charakterze przez życie, jednak ten wyjątkowo trudny do przetrwania okres nie dodał wiele cech do jej wyjątkowo żałosnej osobowości. Kotka aktualnie jest lękliwa o wszystko, z pozbyciem się ciągłych zamartwień o gwiezdnych, przyszły lęki dotyczące aktualnego przeżycia. Codziennie musiała grzebać po śmieciach dwunogów by przetrwać na odpadkach, chociaż na dziczy była aż cztery księżyce, to nie mogła nauczyć się polować z ciągłym strachem że podczas dłuższego wyjścia do lasu napadnie ją jakiś dziki zwierz.
Z każdym dniem mierzy się z myślą by odpuścić i pewnego poranka nie uciec przed nadjeżdząjącym autem. Wśród ulicznych kotów była traktowana jako najsłabsza jednostka, dodatkowo... i tak nie zostało jej dla kogo żyć. Kilka razy odwiedziła granice między Klanem Wichru a Ziemiami Niczyimi, jednak nigdy nie natknęła się na jakiegoś kota, a tym bardziej bliskich jej Klanowiczów. Aktualnie jest jeszcze wrażliwsza niż wcześniej, a świat zewnętrzny zamiast zrobić z niej jakiegokolwiek brutala, pomógł jej się "rozpaść". Łatwiej płacze i coraz rzadziej ma chwile, gdzie po prostu nie czuje nic. Brakuje jej ciepłego boku swojej siostry i wsparcia kogokolwiek, jednak nadzieje na powrót dawno sobie odpuściła. Chociaż nadal robi co jakiś czas wycieczki do rodzinnych ziem, to boi się, że Klanowicze za nic nie przyjmą ją z powrotem.
Górska Rosa [nkt] Zamieć [nkt]
Spojrzała się za siebie, udeptując trawę przed sobą, przeszli już niezły kawałek drogi. Chociaż powierzchnia terenów Klanu Wichru nie była szczególnie zalesiona, to obóz zdawał się zniknąć im z oczu już dosyć dawno temu. Otrzepała się nieco i kontynuowała wsłuchiwanie się w słowa mistrza — T-to chyb-ba... najzdrowsze po-podejści-cie. — Westchnęła, wiedząc że cały ten stres naprawdę nic dobrego nie robi z jej zmysłami i rozumem. Czasami bywało jej niedobrze z powodu dłuższych chwil w napięciu, nie mogła przełknąć nawet gryza najmniejszej myszy. Kotka nie mogła znaleźć argumentu, który mógłby jakkolwiek poprzeć jej pozycję, więc jedynie mruknęła ciężko. — Mo-może po pros-stu bar-rdziej sp-prób-buję się nie przejm-mować tym... wszystkim. — Mruknęła, jednak w jej słowach nie było wiele stanowczości. Rozpoznać można w nim było jedynie słabą wiarę w siebie i niepewność. Bo tak właśnie czuła się teraz Brzask. Niepewnie i nieswojo, jednak uczucia te zdawały się mijać podczas rozmów, w których nie musiała o nich myśleć. Pocieszała ją myśl, że przynajmniej poprawnie odpowiadała na pytania..!
— Tak, t-tak, chyba t-tak... — Pomachała szybko główką — Ojej. Czyli k-każdy Wojow-wnik ch-chodz-dzi na pat-trole, jak roz-zumiem? N-nie wydaj-ją się być ni-niczym trudnym... A co jeś-śli spotk-kamy inn-nego kota? Z Kl-lanu Cien-nia, na przykład? Trzeb-ba go at-takow-wać, czy wystarczy od-dprow-wadzić? — Zapytała, nieco płaszcząc uszy po głowie. Nie przepadała za przymusowym atakiem innego kota... Podniosła ogonek radośniej, na nakaz kontynuowania ze strony Sokolego Cienia. Spodobało jej się to całe wymienianie kodeksu! — Trz-rzeeeba dz-dziękow-wać Gwiezd-dnemu Klan-nowi za zwierz-rzynę, zab-bija się ją ty-tylko po to b-by się żyw-wić, nie ba-bawić. Co t-tam jeszcze by-było...
thenI see the colorsfading <br>gentleness o flight escaping <br>shadows of m yfear invading<br> have I seenthis all before? <br><br>I knowthat there'ssomething residing <br>A TERRORDEEP INSIDE M E<br>maybeI'll findmyself smiling ..............<br>............................on thatdistant shore<br> M A Y B EI'M NOT A L O N E <br>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Cierpliwość. Teraz to ona była najważniejsza, nie tylko ze strony Porannej, ale również Sokoła, który musiał się hamować, by nie kazać jej natychmiast przestać myśleć w ten sposób i zacząć zachowywać się jak należy. Nie podobało mu się to, że kolejny kot w Klanie czuje się gorszy, boi się, jest napięty, ale wiedział również, że nie zna żadnych zaklęć, które po wypowiedzeniu z miejsca wszystko by zmieniały i spowodowałyby, że jego uczennica zacznie płynnie mówić i nabierze pewności siebie. Mógł jedynie nad nią czuwać, wspierać ją, prowadzić i pokazać, że pomimo pewnych ułomności, na które sama zwracała uwagę, jest jednak dzielnym kotem, odpowiedzialnym przyszłym wojownikiem, który będzie mógł dać sobie radę całkiem sam. Postanowił już jednak nie dyskutować z nią na ten temat, gdyż obawiał się, że rozmowa trwałaby w nieskończoność, a kocica nadal pewnie miałaby wątpliwości co do własnej osoby, o czym nie chciał już chwilowo myśleć.
- Tak. Każdy wojownik chodzi na patrole, częściej bądź rzadziej, wszystko na spokojnie ustalam, by nie było z tym problemów - zakomunikował, a następnie poruszył nieznacznie uchem. - Gdybyś spotkała kota z innego Klanu na naszych ziemiach? Tak mam rozumieć twoje pytanie? - rzucił chcąc się upewnić, czy nie będą rozmawiali o dwóch zupełnie różnych kwestiach, bo wcale nie zamierzał wprowadzać jej w błąd, nie chciał również ganić jej za to, że nie ma pojęcia o pewnych, jak mu się zdawało, elementarnych kwestiach, tym bardziej, że sama twierdziła, że zna Kodeks.
- Owszem. Czy można polować na zwierzynę na ziemiach innych Klanów?
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Dosyć przeciętna krótkowłosa, niebieska, tygrysio pręgowana kotka, ze złotymi oczyma. Jej delikatnie zaokrąglony pyszczek zdobi malinowy nosek, za którym ukazują się długie wibrysy. Jej włosie jest matowe i niezadbane, a ciało pokazuje wyraźne ślady wychudzenia. Jedno ucho jest nieco naderwane, a skóra w niektórych miejscach jest przecięta przez nieduże rany, które nie powinny zostawić blizny [kp pls!!]
Poranna Łapa przeszła już wiele zmian w swoim charakterze przez życie, jednak ten wyjątkowo trudny do przetrwania okres nie dodał wiele cech do jej wyjątkowo żałosnej osobowości. Kotka aktualnie jest lękliwa o wszystko, z pozbyciem się ciągłych zamartwień o gwiezdnych, przyszły lęki dotyczące aktualnego przeżycia. Codziennie musiała grzebać po śmieciach dwunogów by przetrwać na odpadkach, chociaż na dziczy była aż cztery księżyce, to nie mogła nauczyć się polować z ciągłym strachem że podczas dłuższego wyjścia do lasu napadnie ją jakiś dziki zwierz.
Z każdym dniem mierzy się z myślą by odpuścić i pewnego poranka nie uciec przed nadjeżdząjącym autem. Wśród ulicznych kotów była traktowana jako najsłabsza jednostka, dodatkowo... i tak nie zostało jej dla kogo żyć. Kilka razy odwiedziła granice między Klanem Wichru a Ziemiami Niczyimi, jednak nigdy nie natknęła się na jakiegoś kota, a tym bardziej bliskich jej Klanowiczów. Aktualnie jest jeszcze wrażliwsza niż wcześniej, a świat zewnętrzny zamiast zrobić z niej jakiegokolwiek brutala, pomógł jej się "rozpaść". Łatwiej płacze i coraz rzadziej ma chwile, gdzie po prostu nie czuje nic. Brakuje jej ciepłego boku swojej siostry i wsparcia kogokolwiek, jednak nadzieje na powrót dawno sobie odpuściła. Chociaż nadal robi co jakiś czas wycieczki do rodzinnych ziem, to boi się, że Klanowicze za nic nie przyjmą ją z powrotem.
Górska Rosa [nkt] Zamieć [nkt]
Nawet jeśli czarny kocur zakazałby Porannej Łapie myśleć w taki negatywny sposób o sobie, to nie za wiele by to dało. Niestety, ale kotka robiła to wbrew swojej woli i sama chętnie by to zakończyła, jakby nie to, że złe myśli na temat samej siebie nasuwają się jej wręcz automatycznie. Jednak kto wie, może dłuższe wsparcie i czuwanie nad jej osobą może przynieść większe efekty, niż ta pojedyncza rozmowa, jaką chwilę temu przeprowadzili. Jednak czy to wystarczy, by zrobić z niej prawdziwego Wojownika, który bez niepotrzebnego rozmyślania będzie umiał zawalczyć z kotem, bądź zabić zwierzynę? Czas pokaże.
Westchnęła ciężko, z pewną ulgą, gdy Sokoli Cień postanowił odpuścić i po prostu zakończyć temat.
Pokiwała głową na znak, że zapamięta to co powiedział zastępca. Ah, musiał być bardzo odpowiedzialny, jeśli pełni tak ważną rolę i planuje codziennie tyle patroli.
— T-tak... Wy-wypad-dło mi z głow-wy, przep-prasz-szam — Miauknęła, nie chcąc popsuć jeszcze bardziej mniemania zastępcy o jej osobie. I tak wystarczająco pokazała, jaką łamagą jest i jak porządnie narzeka na swoje zachowanie.
— N-nie, bo p-po to ma-mamy wyznacz-czone teren-ny, by móc na-na nich pol-lować, zamias-st wkr-r-racz-czać na ter-rytoria in-nnych. T-to ich zwierz-rzyna.
thenI see the colorsfading <br>gentleness o flight escaping <br>shadows of m yfear invading<br> have I seenthis all before? <br><br>I knowthat there'ssomething residing <br>A TERRORDEEP INSIDE M E<br>maybeI'll findmyself smiling ..............<br>............................on thatdistant shore<br> M A Y B EI'M NOT A L O N E <br>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Dalej. Sokół wiedział, że w tej chwili nie ma najmniejszego sensu próbować jej dalej ciągnąć za uszy, musieli skupić się na tym, co dalej, na nauce, na jakimś działaniu. Podejrzewał również, że wtedy Poranna poczuje się lepiej, być może łatwiej mu zaufa i dostrzeże to, że naprawdę działa na jej korzyść. Musiał jednak dać jej czas, dostatecznie dużo czasu, by oswoiła się ze wszystkim, co nowe, ze wszystkim, co obce. Chciał, by spojrzała na siebie w nowym, świetle, ale do tego musiał dać jej jakieś podwaliny, za takie zaś pewnie mógłby uznać umiejętność polowania, być może pływania albo czegoś, czego nie umiał robić każdy z kotów żyjących w Klanie Wichru. Uznał, że będzie musiał zastanowić się, czy nie wynaleźć dla niej czegoś szczególnego, bo w końcu każdy terminator był dla niego ważny, niezależnie od tego, czy był uczniem doskonałym czy jedynie miernym, każdy był istotny i każdemu należało się godne życie w Klanie Wichru.
- Tak. A co z ziemiami niczyimi? Albo co wtedy, gdyby na naszych terenach zabrakło pożywienia? - zapytał ciekaw, co teraz odpowie i jak podejdzie do sprawy.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Dosyć przeciętna krótkowłosa, niebieska, tygrysio pręgowana kotka, ze złotymi oczyma. Jej delikatnie zaokrąglony pyszczek zdobi malinowy nosek, za którym ukazują się długie wibrysy. Jej włosie jest matowe i niezadbane, a ciało pokazuje wyraźne ślady wychudzenia. Jedno ucho jest nieco naderwane, a skóra w niektórych miejscach jest przecięta przez nieduże rany, które nie powinny zostawić blizny [kp pls!!]
Poranna Łapa przeszła już wiele zmian w swoim charakterze przez życie, jednak ten wyjątkowo trudny do przetrwania okres nie dodał wiele cech do jej wyjątkowo żałosnej osobowości. Kotka aktualnie jest lękliwa o wszystko, z pozbyciem się ciągłych zamartwień o gwiezdnych, przyszły lęki dotyczące aktualnego przeżycia. Codziennie musiała grzebać po śmieciach dwunogów by przetrwać na odpadkach, chociaż na dziczy była aż cztery księżyce, to nie mogła nauczyć się polować z ciągłym strachem że podczas dłuższego wyjścia do lasu napadnie ją jakiś dziki zwierz.
Z każdym dniem mierzy się z myślą by odpuścić i pewnego poranka nie uciec przed nadjeżdząjącym autem. Wśród ulicznych kotów była traktowana jako najsłabsza jednostka, dodatkowo... i tak nie zostało jej dla kogo żyć. Kilka razy odwiedziła granice między Klanem Wichru a Ziemiami Niczyimi, jednak nigdy nie natknęła się na jakiegoś kota, a tym bardziej bliskich jej Klanowiczów. Aktualnie jest jeszcze wrażliwsza niż wcześniej, a świat zewnętrzny zamiast zrobić z niej jakiegokolwiek brutala, pomógł jej się "rozpaść". Łatwiej płacze i coraz rzadziej ma chwile, gdzie po prostu nie czuje nic. Brakuje jej ciepłego boku swojej siostry i wsparcia kogokolwiek, jednak nadzieje na powrót dawno sobie odpuściła. Chociaż nadal robi co jakiś czas wycieczki do rodzinnych ziem, to boi się, że Klanowicze za nic nie przyjmą ją z powrotem.
Górska Rosa [nkt] Zamieć [nkt]
Kotka zamyśliła się na kilka chwil, gdy kombinowała nad odpowiedzią. Nie było to coś oczywistego, w końcu jako młoda koteczka dopiero zaczynała rozumieć jak działają stosunki międzyklanowe, oraz jakie wynikają z tego negatywy i korzyści. Ziemie niczyje to był termin dla Brzask dalej nie znany w pełni, wiedziała tylko że to są tereny, na których żaden Klan nie przebywa. Ale co tak poza tym się tam znajduje? Może jakieś inne koty... takie, o których tylko mogła usłyszeć od Wojowników. Samotnicy? Pieszczochy?
- Ziemie ni-niczyje... Te-tereny kt-tór-re nie nal-leżą do ża-żadnego Klanu? T-tam są kot-ty kt-tóre... ż-żyją na włas-sną łap-pę. - Po części zgadywała, bo nie chciała dać wtopy, ale realnie nie wiedziała za dużo na ten temat - Gd-dyb-by n-na naszych te-teren-nach zabrakło po-pożyw-wienia, t-to.. myśl-lę że w tak-kim przyp-padk-ku mogl-libyś-śmy po-prosi-sić inne Klanu o-o pomoc. - Zerknęła na mistrza, oczekując kolejnych uwag, albo kolejnych pytań, ewentualnie prośby o kontynuowanie wymieniania podpunktów kodeksu
thenI see the colorsfading <br>gentleness o flight escaping <br>shadows of m yfear invading<br> have I seenthis all before? <br><br>I knowthat there'ssomething residing <br>A TERRORDEEP INSIDE M E<br>maybeI'll findmyself smiling ..............<br>............................on thatdistant shore<br> M A Y B EI'M NOT A L O N E <br>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Owszem. Żyją tam samotnicy i wygnańcy, można spotkać również pieszczochy, jeśli będzie miało się nieco, hm, szczęścia, jeśli można tak to nazwać. Generalnie te ziemie wolne są od wpływów Klanów i tak powinno pozostać - odpowiedział poruszając nieznacznie końcówką ogona i przymykając ślepia. Doskonale wiedział, że zgarnięcie kolejnych terenów na ich użytek było kuszące, to w końcu zawsze było więcej zwierzyny, więcej kryjówek, więcej możliwości i pewnie, gdyby skupiali się tylko na tym, spróbowaliby sięgać dalej. Jednak już teraz, gdy pojawili się na tych ziemiach, musieli przegnać samotników, którzy żyli tutaj od dawna, musieli pilnować, by ci nie wkraczali na ich obszerne tereny, musieli dbać o wiele spraw, do których obecnych ziem na pewno mieli pod dostatkiem.
- Moglibyśmy. Chociaż nie jestem przekonany, czy inne Klany byłyby aż tak skłonne nam pomóc. Moglibyśmy wyjść również poza granice i poszukać tam pożywienia. Byłaby to jednak ostateczność - wyjaśnił jej spokojnie swój punkt widzenia, po czym złapał głębszy oddech. - Czy coś jeszcze? - zapytał. Skoro mówiła, że znała cały Kodeks, miała możliwość wykazać się i ewentualnie o coś jeszcze zapytać, to był jej czas.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫