Logo Artemidy
Trening Porannej Łapy
#1
Wrócił. Odprowadził Jasnego do obozu, a następnie ruszył na miejsce, jakie wyznaczył na spotkanie Porannej Łapie jednocześnie zastanawiając się, czy ta stawiła się już na miejscu, czy jeszcze nie. Nie wiedział zupełnie, co go czeka z tym z kolei uczniem, ale nie zamierzał narzekać, trenowanie sprawiało mu po prostu przyjemność i starał się podchodzić do każdego z uczniów w sposób indywidualny, jednocześnie licząc na to, że ci faktycznie coś wyniosą ze swych treningów, będą nieco bardziej świadomi tego, co ich otacza i co ich dotyczy. A przede wszystkim, że wyrosną na dobrych wojowników, którymi będzie mógł się szczycić Klan. Oczywiście, gdyby któryś z nich postanowił jednak wybrać inną drogę, Sokół zapewne by nie protestował, bo mimo wszystko uważał, że każdy zna siebie najlepiej i wie, czy będzie dobrym łowcą, czy może jednak lepszym zbieraczem ziół albo opiekunem kociąt. Dla wojownika każda rola w Klanie była ważna, ponieważ trzymała ich razem, jednoczyła i pozwalał żyć w cieple, spokoju i bezpieczeństwie, nawet jeśli pojawiały się problemy albo okazywało się, że młode pokolenie jest dość krnąbrne i męczące. Pewnie kiedyś również tak właśnie mówiono o nim i o Gawronie.
Usiadł. Przymknął nieznacznie ślepia zastanawiając się, od czego dokładnie powinien zacząć następny trening, ostatecznie jednak uznał, że dopiero kiedy nieco porozmawia z Poranną Łapą będzie w stanie to ocenić. Może, skoro teraz miał za sobą praktykę, przyda się nieco teorii i wprowadzenia do tego, co ich czeka? A może Poranna ma już jakieś pytania? Był skłonny odpowiedzieć na nie wszystkie, choćby były nawet niezbyt mądre.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#2
Po dzisiejszej dawce emocji, Brzask była zwyczajnie zmęczona. Stres, strach, brak wiedzy na temat rzeczy które mogą ją spotkać na treningu wyssały z niej, niczym najgorsze pijawki, wszystkie siły, zostawiając jedynie bardzo zmęczoną pręguskę. Ceremonia się zakończyła wcześnie, słońce nie zdążyło dojść do szczytu. Poranna Łapa odprowadziła wzrokiem Jasną Łapę i Sokolego Cienia, czując jak jej własne łapy dygoczą z wycieńczenia. Przez ten czas postanowiła się na chwilę... położyć. Przymknąć oczy, momentalnie odpocząć i... bęc. Zasnęła.
Obudziła się po tym jak słońce przekroczyło już zenit, i kontynuowało swoją wędrówkę w stronę zachodu. Niebieska otworzyła oczy, widząc jak masywne ciało mentora przechodzi obok legowiska uczniów, oznaczało to, że już zdążył wrócić z treningu jej brata. Zaspała! Ile czekał? Bardzo długo? Może przespała cały dzień?
Skoczyła na równe łapy, czując jak ze zestresowania łzy napływają do jej złotych oczu. Otarła je nieco łapką i próbując pozbierać się w kupę, by nie pokazywać się taka przed samym zastępcą, podeszła do niego prawie bezszelestnie. — J-ja... — Miauknęła bezdźwięcznie, po czym odkaszlała. — Ja t-t-tak ba-bardzo przep-prasz-szam. Ni-nie chci-ciałam si-się sp-późn-nić i prz-przeprasz-szam, p-przepr-raszam. — Mruknęła pod nosem, wbijając wzrok zaszklonych oczu w ziemie. Wiedziała, że nie zasługiwała na mentora w postaci zastępcy. Oczekiwała nagłego krzyku, albo ostrej kary, pamiętając jak przebiegały jej nauki z Leszczynową Gałązką. W końcu należało jej się za taką niesubordynację.
then I see the colors fading <br>gentleness o f light escaping <br>shadows of m y fear invading<br> have I seen this all before? <br><br>I know that there's something residing <br>A TERROR DEEP INSIDE M E<br>maybe I'll find myself smiling ..............<br>............................on that distant shore<br> M A Y B E I'M NOT A L O N E
<br>[Obrazek: dcenwll-63b328f1-5c92-4001-86c7-bb315af7...YRjJ-7T6qE]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#3
Czekał. Nigdzie mu się nie spieszyło, nie przyszedł nikt, kto wymagałby jego natychmiastowej obecności gdzieś indziej w obozie. Czas spotkania z Poranną określił zresztą w sposób jedynie przybliżony i nie miał nic przeciwko temu, by posiedzieć w miejscu z przymkniętymi jedynie ślepiami. Odpoczynek należał się również jemu, tym bardziej, że miał teraz na głowie kilku terminatorów i każdemu chciał poświęcić jak najwięcej czasu, by mogli pochwalić się dobrymi wynikami w nauce. Mieli zostać wojownikami, którzy myślą, a nie postępują pochopnie i roszczeniowo. Cieszył się jednak każdym z nich i każdym kolejnym ich sukcesem, który pchał ich na przód zbliżając do ślubowania. Sokół po prostu kochał trenować kolejne pokolenia Klanu Wichru.
- Spokojnie - rzucił cicho, gdy terminatorka się do niego zbliżyła i wyglądała, jakby chciała się rozpłakać. - Przecież jesteś na czas. Weź głęboki oddech i opowiedz mi, co już wiesz o życiu w Klanie, a tymczasem wyjdziemy z obozu - dodał otwierając nieco leniwie oczy i kierując się faktycznie do wyjścia. Nie zamierzał stresować młodej, bo i po co? Nie zrobiła w końcu niczego złego.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#4
Popatrzyła z dołu na dużego zastępce swoimi szklanymi oczami, nieco pociągając nosem. Spodziewała się czegoś gorszego. Znowu niepotrzebnie się stresowała, bała, jedynie psując sobie zdrowie. Czy trening będzie rzeczą, która pomoże jej to zmienić? Czy pomoże jej w czymś, czego tak próbowała od kiedy była mała? Dopiero się przekona.
- D-d-dob-brze... - Szepnęła, próbując się pozbierać po tej całej sytuacji i przytłoczona nadmiarem myśli ruszyła za swoim mentorem. Na czas? Nie spóźniła się? Już kompletnie tego nie rozumiała, jednak nie odezwała się, nie chciała złościć mentora, ponieważ nie znała jego reakcji na dane zdarzenia. Zawsze w ustach innych brzmiał tak porządnie, mądrze, może nawet groźnie, a musiał uczyć taką trzesącą się, drobną myszkę. Brzask mu współczuła, zdając sobie sprawę ze swojego zachowania.
Wzięła głęboki oddech, powoli wypuszczając chłodne powietrze pory opadających liści, tak jak nakazał jej mistrz.
- W-więc... ży-życi-cie w Kl-klan-nie jest-t... har-rmonijn-ne. K-każdy ma sw-woje... zad-danie. Koc-ciaki się ro-rodzą, będ-dąc karmi-mion-nym prz-rzed Wojow-wnik-kami i-i... ucz-czniami, ch-chyba... W w-wieku 6 ks-sięż-życy zost-tają term-minatoram-mi, a w wiek-ku 12 s-są Wojow-wnikami. Jak-k uk-kończ-czą tren-ning... oczyw-wiście. I-i... Wo-wojownic-cy muszą słuch-chać si-się kodeksu, z-znam go na p-pam-mięć... - Mruknęła cicho kotka, przypominając sobie mrożące krew w żyłach nauki. - Me-medycy mog-gą mieć term-minat-tora lub po-pomoc-cnika, lecz-czą ranne koty. - Już nie drżała, jej oczy nie miały już takiego smutnego blasku jak na początku, uspokoiła się. Jednak miała wątpliwości, czy dobrze odpowiedziała na pytanie - J-jeśli o to ch-chodził-ło. Przep-prasz-szam, moj-ja wiedz-dza jest-t ok-krojona, w-wiem...
then I see the colors fading <br>gentleness o f light escaping <br>shadows of m y fear invading<br> have I seen this all before? <br><br>I know that there's something residing <br>A TERROR DEEP INSIDE M E<br>maybe I'll find myself smiling ..............<br>............................on that distant shore<br> M A Y B E I'M NOT A L O N E
<br>[Obrazek: dcenwll-63b328f1-5c92-4001-86c7-bb315af7...YRjJ-7T6qE]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#5
Przerażona. Sokół nie miał pojęcia dlaczego młoda aż tak bardzo się boi, co takiego powoduje, że jest bliska płaczu i chyba ma wrażenie, że zostanie ukarana za coś, czego na pewno nie zrobiła. Nie był tylko w stanie wywnioskować, skąd właściwie brało się w niej takie przekonanie, w końcu Klan zdawał się być miejscem przyjaznym, a i on sam nie zachowywał się jak wściekłe bydle, które sapałoby ze złości, bo terminatorowi coś nie wyszło. Bardziej, to prawda, irytowało go zawsze zachowanie podobne do tego, jakie prezentowała kocica, gdzie ktoś stara się być dla niej miły, a ona i tak doszukuje się tutaj drugiego dna. Miał jednak nadzieję, że to jakieś chwilowe oszołomienie albo strach podobny do tego, jaki nosiła w sercu Wodospad. Po ostatnich doświadczeniach z terminatorami, a nawet kociętami, Sokół wolał być jednak ostrożny w swych ostatecznych osądach.
- Znasz? - zapytał dość mocno zdziwiony. - Nikt czegoś podobnego nie wymaga od kociąt, ja też nie wymagam tego od terminatorów, bo życie nie polega na klepanie formuł, ale ich rozumieniu. Skoro jednak mówisz, że znasz Kodeks, to proszę przedstaw mi go, będziemy mogli podyskutować o jego słowach. W pozostałych kwestiach masz właściwie rację, z tym wyjątkiem, że pomocnikiem medyka może być kot, który trening medyczny ma już za sobą. Wiesz coś o starszyźnie? - powiedział kierując się przez Kolczaste Krzewy ku Bzyczącej Polance.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#6
Po dłuższym czasie kotka sama nie wiedziała, czemu tak zareagowała. Czemu przeraziła się tak błahym na przestrzeni tego krótkiego czasu faktem? Chyba się już nie dowie. Poczuła się winna, że jej mistrz mógł się tym przejąć, ponieważ nie wiedziała co naprawdę czuł przez jej napad paniki, może... też się przestraszył? Chociaż nie wyglądał na ten "typ" kota.
Zdecydowanie za dużo myślała.
— T-tak. Mo-można powiedz-dzieć, że zapadł m-mi w pam-mięć... Z-znaczy, nie sło-słowo w słowo, ale raczej po-podobnie do oryg-ginału. — Mruknęła szybko, na wypadek jakby Wojownik uznał że ma regułkę wystukaną jeden do jednego. — No w-więc... m-można zaw-wier-rać przyj-jaźnie z kotami sp-poza Klanu, al-ale trzeb-ba się li-liczyć z tym, że m-może przyjść cza-czas, kied-dy b-będzi-dziemy musiel-li z ni-nim walcz-czyć. T-trzeba być loj-jalnym do sw-swojego klan-nu. To je-jest pierwszy pu-punkt. — Miauknęła, spoglądając swoimi złotymi oczkami na kocura, czekając na odpowiedź. Nie wiedziała, czy zaczną od razu omawiać ten podpunkt, czy jednak ma wymieniać dalej
then I see the colors fading <br>gentleness o f light escaping <br>shadows of m y fear invading<br> have I seen this all before? <br><br>I know that there's something residing <br>A TERROR DEEP INSIDE M E<br>maybe I'll find myself smiling ..............<br>............................on that distant shore<br> M A Y B E I'M NOT A L O N E
<br>[Obrazek: dcenwll-63b328f1-5c92-4001-86c7-bb315af7...YRjJ-7T6qE]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#7
Opanowanie. Spokój i wewnętrzna równowaga, tego wyraźnie brakowało młodej i Sokół poczuł, że tak jak długo i wytrwale pracuje z siostrzenicą, tak pewnie podobnie może być z kocica, która właśnie obok niego stała. Nie uważał tego, za coś złego, ale wychodził z założenia, że powinien jak najszybciej wyplenić z niej część niezbyt odpowiednich zachowań, z których nigdy nie wynika nic złego. Mil nadzieję, że do młodej dotrze dość prędko, że tutaj nikt nie chce zrobić jej krzywdy, a obawianie się własnego cienia na pewno nie pomoże jej w życiu. Przede wszystkim Sokół nie chciał, by spotkała ją jakąś krzywda, a okazując lęk czy poddając się już w pierwszej rundzie takiego, czy innego pojedynku, na pewno nie wygra swoich bitew, jakiekolwiek by nie były.
- Tak. A co to dla ciebie znaczy? Czym może być taka przyjaźń i co oznacza lojalność względem Klanu? - odpowiedział, gdy przedzierali się ścieżką wśród krzewów i zerknął na swą terminatorkę zastanawiając się jednocześnie, czy ta kiedyś opanuje swój głos, czy podobnie jak Wodospad będzie się jąkać. Nie uważał tego za jakąś wadę, ale mimo wszystko starał się z tym walczyć, by siostrzenicą dać nieco większe poczucie wartości, zachęcał ja, by mówiła. Tutaj jednak sprawa zdawała się wyglądać inaczej. - Czy ty się mnie boisz?
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#8
Węwnętrzna równowaga, to jedna z ostatnich cech jaką można przypisać Brzask. Stres objawiał się coraz częściej w jej zachowaniu, a z każdym wschodem słońca wydawało się być coraz gorzej. To ją bardzo zamartwiało, ponieważ sama nie rozumiała czemu zmieniała się w aż taką paranoiczkę, w końcu próbowała robić to co każdy terminator w jej wieku, więc czemu dalej nie lubiła walki, lub dążenia do bycia najlepszym Wojownikiem? Czy to już oznacza poddanie się?
Chciałaby jednak być kimś innym. By być tak ładna jak Igła, lub tak interesująca jak Irys. Jednak zostawała gdzieś na uboczu, siedząc schowana niczym mała mysz pod krzakiem. Dalej gdzieś w głębi miała nadzieję, że Sokoli Cień jej pomoże. Jest zastępcą nie bez powodu, może jednak jemu się uda... a może nawet pozbędzie się jąkania? Mruknęła cicho, na potwierdzające "tak" ze strony Wojownika. Umiała coś, była przygotowana i nie zawiodła swojego mistrza przynajmniej w tej sprawie. Nie było to coś wielkiego, w końcu większość terminatorów umiała wszystko na zawołanie, ale... dla niej to było jakieś małe... osiągnięcie.
- T-to... to ozn-nacza, ż-że możem-my ze so-sobą rozm-mawiać na-na gr-ranic-cach, zg-zgrom-madzeniach, mo-możem-my so-sobie... uf-fać..? Al-le za-zarazem, gd-dy będz-dziemy pr-prowadzi-dzić bit-twe z Kl-klanem prz-rzyjaciel-la, to musi-simy wiedz-dzieć, że będz-dziemy musi-sieli wal-lczyć też z ni-nim. - Mruknęła, wzdychając. To brzmiało trochę... brutalnie, jak teraz pomyśleć. Czemu Klan jest ważniejszy od przyjaźni, zaufania? - Lo-lojalno-ność wzgl-ględem Klanu, ozn-nacza, że mu-musimy go sta-wiać na pi-pierwszym miejscu. - Dodała, pę chwili jeszcze dopowiadając nieco ciszej - Czy... k-każd-dy musi się z t-tym zga-gadzać?
Zjeżyła nieznacznie futekro, napinając drobne ciałko, gdy usłyszała ostatnie pytanie jej Mistrza. Nie chciała na to odpowiadać, nie wiedziała co odpowiedzieć. Sama nie wiedziała co to za uczucie. Czy to strach, czy smutek, a może stres? Czy może to nie strach przed kocurem, a przed tym, że zawiedzie kolejnego kota? Wiedziała, że Irys nie jest zadowolona z tego, że nie umie walczyć; że Igła mógł nie przepadać za jej jąkaniem; że doprowadzała Leszczynową Gałązkę swoim zachowaniem do obłędu, przez to że niebieska zmarzła na deszczu i nie znała niektórych odpowiedzi.
- N-nie. - Miauknęła, wysilając się, by jej ton głosu był stanowczy. Nie chciała kłamać kota, z którym musi nawiązać jakąś minimalną więź, ale również nie chciała prowadzić z nim rozmowy na ten temat. Jeszcze popełni jakąś gafę, kto wie. - Je-jeśli ch-chodzi o jąk-kanie, to ja-ja mam t-tak od za-zawsze. Ta-tata też tak m-ma... mo-może to po ni-nim. Pr-próbuj-ję si-się tego poz-zbyć.
then I see the colors fading <br>gentleness o f light escaping <br>shadows of m y fear invading<br> have I seen this all before? <br><br>I know that there's something residing <br>A TERROR DEEP INSIDE M E<br>maybe I'll find myself smiling ..............<br>............................on that distant shore<br> M A Y B E I'M NOT A L O N E
<br>[Obrazek: dcenwll-63b328f1-5c92-4001-86c7-bb315af7...YRjJ-7T6qE]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#9
Powoli. Jeśli kocica chciała, żeby jej mistrz naprawdę jej pomógł, musiała się przed nim otworzyć. Doskonale wiedział, że nie jest raczej typem kota, którego łatwo się akceptuje i uznaje się, że można powierzyć mu swoje sprawy, ale zamierzał tak długo pracować nad Poranną Łapą, aż ta dostrzeże, że nie jest kolejnym workiem treningowym, ale żywą istotą, która również może mieć swoje problemy i zmartwienia, którymi on będzie mógł się zająć. Nie zakładał oczywiście z miejsca, że za chwilę nauczy się traktować go jak kogoś w rodzaju przyjaciela, ale jednak liczył na to, że młoda dostrzeże, że kocur wcale nie chce dla niej źle, a jego burkliwość jest po prostu cechą całkowicie naturalną. Tak jak dla niej niepewność, czy jąkanie się, które wcale go nie denerwowało, bardziej wzdychał bezgłośnie nad tymi łzami i jakimś zaplątaniem emocjonalnym, z którym Poranna zdaje się sobie nie radziła.
- Tak. Rodzisz się w Klanie, Klan cię wychowuje, daje ci pożywienie, bezpieczeństwo, oparcie, kształtuje cię, chroni i dba o ciebie. Pomyśl, co byś czuła, gdyby okazało się, że wrogi Klan napadł na nasze ziemie i zranił twoich rodziców, zabił twoje rodzeństwo... Zrobił rzeczy straszniejsze, niż możesz sobie wyobrażać? Gdzie wtedy byłaby twoja lojalność? Przy tym jednym przyjacielu, który był częścią tego mordu? Choćby nawet stał z boku, nie możesz wystąpić przeciwko rodzinie, kiedy konflikt się zaostrza. To nie jest takie proste. Osobiście nie mam żadnych przyjaciół poza Klanem i uważam to za sytuację całkowicie bezpieczną, natomiast mój brat ma kocięta w Klanie Cienia i sądzę, że jest to dla niego ciężka i kłopotliwa sytuacja z wielu powodów. Nigdy nie wiadomo, jak będą wyglądać relacje między Klanami za kilka księżyców. Czy będą dobre, czy złe - wyrzucił z siebie cicho, dość burkliwie rzecz jasna, ale starał się jej zobrazować jak najlepiej problem. Poza tym pozostawała jeszcze jedna kwestia, którą musieli koniecznie teraz omówić. - O czym rozmawiałabyś z kotem z innego Klanu? - zapytał zatem pozwalając, by jego terminatorka rozwinęła własną myśl. Nie chciał jej nic aż tak mocno narzucać, w końcu wyglądało na to, że jest istotą rozumną, a co za tym idzie, umie sama formułować jakieś przemyślenia.
Nie. Dobrze, zatem skoro się nie bała, będą musieli ustalić skąd wzięły się te łzy i przerażenie, poczucie, że zrobiła coś źle, bo przyszła na trening po swoim mistrzu. Pokręcił jednak zdecydowanie łbem, gdy ta zaczęła tłumaczyć się z jąkania i spojrzał na nią uważnie, nie tak martwo, jak patrzył zazwyczaj. Jego ślepia rozwarły się szerzej i odkryły pełnię złocistej barwy i życia, jakie się tam kryło.
- Nie. Nigdy nie tłumacz się z tego, że się jąkasz. Czy Drżący się z tego tłumaczy? Czy kot bez łapy się z tego tłumaczy? Czy Malina tłumaczy się z braku części ogona? To twoja cecha. Pytam, ponieważ jestem tutaj, żeby ci pomóc i cię uczyć.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#10
Niebieska koteczka nie zakładała, że Sokoli Cień traktuję ją jakkolwiek personalnie, coś ponad kolejnym uczniem do wyćwiczenia. Nawet nie miała mu tego za złe, jakby tak było naprawdę! Był Wojownikiem, ha zastępcą! miał wiele problemów, a ona była jedynie terminatorem, który ledwo co wyszedł z rangi kociaka. Nie wiedziała czy może mu zaufać, a nawet to nie wiedziała czy on chce, by kotka mu zaufała. To pierwszy trening, potrzeba czasu. Poranna Łapa wzięła głęboki oddech, nieco wczepiając się pazurkami w ziemie, by się uspokoić. I tak już zdążyła wywrzeć złe wrażenie na swoim mentorze, nie potrzebuje jeszcze pogorszenia tej relacji. Zerknęła na czarnego, ładnego kocura gdy zaczął odpowiadać na jej pytanie. Pod tym cieżarem poczuła się nieco winna, że w ogóle podważyła wagę kodeksu, jednak postanowiła się do tego nie przyznawać. - M-masz rac-cję. - Śmierć to straszna zmora, nie wie, jak poradziłaby sobie po stracie blikich. Prawdopodbnie nie poradziłaby sobie, już nie wspominając o zabójstwie jej rodziny przez innego kota. Nie umiałaby się zemścić na złoczyńcy, czując winę za brak umiejętności pomszczenia swoich bliskich. Westchnęła ciężko, wodząc wzrokiem po drzewach, chwilowo zostając w milczeniu. Jedyna rzecz która świadczyła o tym, że zawzięcie się skupia na tym co mówi jej mistrz, to drgające uszy, kierujące się w jego stronę. - A-a... czy kl-klan Wich-chru.. - Chwilowo przerwała, nie wiedząc czy na pewno chce zadać to pytanie - C-czy my kied-dyś nap-padliś-śmy na in-nny Klan? - Mruknęła, z pewną ciekawością w oczach, które jednak dalej gdzieś krzątały się po gęstwinie lasu. Czy jej przodkowie zabili kiedyś kota, nie broniąc tym własnego klanu?
Nad następną odpowiedzią musiała się porządnie zastanowić. Jej chód wydawał się już spokojniejszy, Poranna Łapa po bliższym spotkaniu mogła nie być taka zła, jak się może na początku wydawać. - N-na pewno nie o re-relacjach i inf-formac-cjach dotycząc-cych Klanu. Ra-raczej o ja-jakiś pry-rywat-tnych sprawach, sam-mopoczucie, kont-takty z rodz-dzinom, alb-bo o zw-wierząt-tkach lub ot-toczeniu. Lu-lubie rozm-mawiać o zw-wierzątkach. - Ostatnie zdanie wypowiedziała ciszej, jako zwykłe dopowiedzenie. Te niewielkie z reguły istoty, jak ptaki, gryzonie czy inne gady wydawały się być ciekawsze, niż zwykła zwierzyna łowna. Różnorodne umaszczenia i zachowania, każdy jest inny, wyjątkowy. Czasami smuciło ją, że tak mało kotów jest wrażlwych na przyrodę wokół nich.
Popatrzyła w stronę Sokolego Cienia, czując jak jego wzrok osiadł na jej ciele. Gdy odwróciła złote ślepka w jego stronę, zauważyła, że jego równie złociste oczy wyglądały na bardziej przejęte, niż dotąd. Nie był już taki bezuczuciowy, jaki wydawał się na początku. To pozwoliło córcę Burzowego Pomruku spojrzeć na swojego mistrza z innej strony.
- J-ja... - Pociągnęła nosem, chcąc ułożyć jakąś sensowna wypowiedź. - n-nie chce ta-takiej cechy... Czem-mu Gwiezd-dny Kl-lan mi j-ją przekazał? Cz-czy to kar-ra? - Stęknęła cicho, wreszcie mówiąc komuś swoje przemyślenia, które ciążyły w jej głowie od nadto długiego czasu. Trochę jej ulżyło, gdy o to zapytała, chciała znać odpowiedź. - Ja t-tak nap-prawdę tr-trochę się b-boję... że zawiod-dę moi-ich blisk-kich. Szcz-czeg-gólnie Ir-rys, l-lub Wil-lczą Łap-pę, a-albo ż-że kied-dyś... - Ponownie jej oczy się zaszkliły. Trudno mówić o swoich uczuciach, szczególnie, gdy przed chwilą targały nią na wszystkie strony. - b-będę pośm-miewisk-kiem. I ta-tak już niek-które koty mają m-mnie dość... - Jak Leszczynowa Gałązka lub Gołębia Łapa, którzy nie widzą w niej żadnego pożytku dla Klanu lub bliskich.
then I see the colors fading <br>gentleness o f light escaping <br>shadows of m y fear invading<br> have I seen this all before? <br><br>I know that there's something residing <br>A TERROR DEEP INSIDE M E<br>maybe I'll find myself smiling ..............<br>............................on that distant shore<br> M A Y B E I'M NOT A L O N E
<br>[Obrazek: dcenwll-63b328f1-5c92-4001-86c7-bb315af7...YRjJ-7T6qE]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#11
Nie? Była jeszcze młoda i mogła nie mieć pojęcia, że w większości przypadków pomiędzy mistrzem a terminatorem rodziła się nierozerwalna więź. Każda była na dokładkę inna, trudno powiedzieć, czy pojawiały się kiedykolwiek dwie takie same, oparte o te same zasady, przekonania, spojrzenia. Sokół, pomimo tego, że był burkliwy, małomówny i zdecydowanie nie przypominał w niczym swojego partnera, Fiołka, Borsuka, czy Maliny, również umiał nawiązywać relacje ze swymi uczniami, których później obserwował z rosnącą nadzieją, niepokojem albo radością. Nie okazywał jednak tych wszystkich uczuć, o ile coś mocniej nim nie poruszyło, bo nie widział takiej potrzeby, z czasem większość jego terminatorów zaczynało i tak dostrzegać, że pod tą skórą nieczułości kryje się kot przejmujący się sprawami swoich uczniów i skupiony na tym, by w pełni wykorzystać potencjał, jaki kryje się w jego podopiecznych. Robił to dla Klanu, ale przecież Klanem były wszystkie zamieszkujące go koty, czyż nie?
- Może. Nic jednak o tym nie wiem, nic takiego nie wydarzyło się za mojego życia i o niczym podobnym nie opowiadał mi mój ojciec. Słyszałem jednak od niego, że kiedyś podobno przyjęliśmy w swe szeregi zdrajców, nie wiem jednak, jak traktować tę opowieść - powiedział na to prosto. Nie zamierzał jej oszukiwać, zmyślać, ani wciskać jej żadnych bajek. Gdyby wiedział o jakiekolwiek wojnie wywołanej przez Klan Wichru, opowiedziałby jej o tym bez zająknięcia. Nie miał z tym żadnych problemów, uważał, że prawda powinna raczej docierać do młodych, nawet jeśli była dość brutalna. W tym jednak wypadku ich historia była, jak przynajmniej przypuszczał, czysta, jasna i klarowna.
- Słusznie. Trzeba bardzo uważać, o czym się rozmawia. Przekazanie wiadomości o tym, że Klan ma się dobrze, rodzą się nowe kocięta i mamy pod dostatkiem zwierzyny zawsze sugeruje, że nie ma sensu nas napadać. Jeśli w Klanie działoby się źle, przynajmniej pod tym względem, uważam, że to przywódcy powinni informować o tym pozostałe Klany zwracając się o ewentualną pomoc - odpowiedział starając się dać jej do zrozumienia, że jej tok myślenia jest słuszny i pokazując, jak powinna zachowywać się w kontaktach z kotami z innych Klanów. Sam za tym nie przepadał i robił to raczej z konieczności, aczkolwiek czasem był ciekaw, co w trawie piszczy po drugiej stronie granicy. Kto by zresztą nie był? Nie wiedział za bardzo, jak komentować jej słowa na temat zwierząt, pozwolił sobie to zatem przemilczeć, tym bardziej, że już po chwili terminatorka zaczęła mówić o innych rzeczach, jego skromnym zdaniem, o wiele istotniejszych.
- Kara? Dlaczego to miałaby być kara? Nie bardzo rozumiem z jakiego względu miałabyś zawieść swoich bliskich? Jeśli są w Klanie koty, które uważają cię za gorszą ze względu na to, jak się wypowiadasz albo zachowujesz, oznacza to nie mniej nie więcej, że same są gorsze od ciebie. Słabsze, mysie móżdżki, które nie mają pojęcia, co właściwie liczy się w życiu wojownika. Klan opiera się na wzajemnym szacunku, a ten należy się każdemu, kto postępuje słusznie i nie przyczynia się do upadku Klanu, nie zachowuje się niegodnie i nie daje powodów, by mu nie ufać. Kto zatem krzywo patrzy na ciebie... z jakiś powodów? - odezwał się ponownie, a w jego głosie zabrzmiała przez chwilę nieco groźniejsza nuta. Sokół nie życzył sobie podobnych spraw w Klanie Wichru i nie zamierzał ich tolerować, a każdy, kto nie umiał się zachować, na pewno mógł liczyć na rozmowę z wojownikiem.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#12
- T-to... dob-brze. Zn-naczy nie do-dobrze z-z tym zdrajcą, ale ż-że możem-my się poszczyci-cić tak-kim Klanem. - Mruknęła, ukradkiem spoglądając na Sokolego Cienia. Nie wydawał się być wzruszony wypadkiem jakiejś gwiazdy, która przyjęła zdradliwego kota do Klanu Wichru, więc Poranna Łapa też postanowiła nie reagować na to jakoś wyniośle. Do tego... przeszłość i historia Klanu nie znajdowała się na pierwszych miejscach kręgu jej zainteresowań.
- Zapamiętam to. - Westchnęła, chociaż wątpiła by jakiś kot poza Klanowy miałby ochotę z nią rozmawiać. Już niektórzy Klanowicze nie jawili do tego większych chęci, więc czemu jeszcze ktoś obcy miałby ochote przeprowadzić z nią pogawędkę? To by nie miało sensu, przynajmniej dla Porannej Łapy.
- P-poniew-waż... ja ni-nie chc-ce się ją-jąkać. To dl-dla mn-nie pewneg-go rodzaju... ka-katorga. - Zamknęła chwilowo oczy, powstrzymując się od większego wylewu emocji. Nie czuła się wcale lepsza od kotów które by mogły krzywo na nią patrzeć. W końcu to one umieją normalnie mówić, one nie czują się tak bezsilnie, one pewnie umieją, lub nauczą się szybciej walczyć i polować.
Czy powinna mówić kto przez ten czas krzywo na nią patrzył? W końcu to nie do końca ich wina, jakby niebieska pręguska była taka jak przeciętni Klanowicze, to każdy traktowałby ją... równie przeciętnie. - T-to... kilka mn-niejsz-szych sytu-tuacji. Po-poradz-dzę so-sobie z tym. Ale... to bardz-dzo miłe, ż-że chcesz po-pomóc. - Przez ten czas jej wzrok wbity był w jej własne łapki. Ponownie się nieco uspokoiła, a że nie chciała ciągnąc tego tematu, to postanowiła podyktować następny podpunkt kodeksu. - Na-następne punkty kod-deksu, mó-mówią by nie pol-lować i nie wstęp-pować na tereny inn-nych Klan-nów, oraz ż-że star-rszyznę i ko-kocięta trz-trzeba nakar-rminć przed wojow-wnikami i... ter-rminatorami? N-nie jest-tem pewna.

/postanowiłam tego posta skrócić, bo te tasiemce trochę nam przeciagają trening XD
then I see the colors fading <br>gentleness o f light escaping <br>shadows of m y fear invading<br> have I seen this all before? <br><br>I know that there's something residing <br>A TERROR DEEP INSIDE M E<br>maybe I'll find myself smiling ..............<br>............................on that distant shore<br> M A Y B E I'M NOT A L O N E
<br>[Obrazek: dcenwll-63b328f1-5c92-4001-86c7-bb315af7...YRjJ-7T6qE]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#13
Przeszłość. Dla Sokoła, w wielu aspektach, w ogóle się nie liczyła, a jeśli chodzi o historie sprzed czasu, gdy się urodził, ba, sprzed czasu, gdy na świat przyszła Krzykliwa Mewa i Mięta, nie miały one już dla niego większego znaczenia. Nie był nawet pewien, czy niosły w sobie jakieś przesłanie, według którego powinien postępować, wtedy Klan Wichru był inny, obecnie nie przypominał tego, co było dawniej, a skoro tak, to pewne postawy i tak byłby nieadekwatne do sytuacji. Na słowa swej terminatorki jedynie nieznacznie pokiwał łbem, ale gdy zaczęła mówić o swoich problemach poczuł, jakby ktoś dodał mu ostrogi. Gdyby na głos powiedziała, że uważa, iż inni traktują ją źle z jej własnego powodu, bo się jąka, chyba zwyzywałby ją od mysich móżdżków. Nie mogła tak na to patrzeć.
- Katorga? Bo mówienie sprawia ci problem, czy z uwagi na to, jak jesteś traktowana. Poranna Łapo, chcę wiedzieć o kim mówisz, w Klanie nikt nie ma prawa poniżać innego kota, choćby go nie lubił i nie szanował. Żyjemy razem i cokolwiek się dzieje, musimy okazywać sobie wsparcie i pomagać sobie na każdym kroku. Niezależnie od tego, jacy jesteśmy. Czy uważasz, że słusznym byłoby, gdy ktoś szydził z Zawilcowej Skórki, bo ta straciła większą część ogona? - powiedział dość twardo, panując jeszcze nad rozdrażnieniem, ale jasnym było, że zagadnienie to jest dla niego ważne, dla niego samego, ale również dla niego, jako dla zastępcy, który ma dbać o ład w Klanie.
- Tak - powiedział po dłuższej chwili. - Są takie zasady w Kodeksie Wojownika, jak myślisz, dlaczego? - zapytał więc, bo skoro terminatorka chciała nadal omawiać zasady, nie miał powodów, by tego nie robić. Nie zamierzał jednak całkowicie porzucać wcześniejszego tematu, jeśli nie będzie chciała mu powiedzieć, to chociaż spróbuje jej uświadomić, że pewne zachowania ze strony innych są po prostu nie na miejscu.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#14
Odetchnęła ciężko, rozmyślając nad odpowiedzią. Przez długą część swojego życia, zastanawiała się jedynie nad tym, co myślą o niej inni. Pewnie dlatego doprowadziła do tego stanu. Nie chciała być lepsza dla siebie, chciała być lepsza w oczach bliskich i dalszych kotów z Klanu Wichru. Dopiero teraz to do niej dotarło, dlatego na chwilę się zatrzymała, patrząc na swoje łapy. - Ja... - Podniosła wzrok na swojego mistrza, z otwartym pyszczkiem składając następne zdanie - Ni-nie j-jest-tem pewna. Ch-chyba... z ob-bu powod-dów, al-le... Głów-wnie zwrac-całam uwagę na to-to co my-myśl-lą o mn-nie inni. - Wzorowała swoją opinię na temat swojego zachowania, wyglądu i cech, na opinii innych kotów, jakie sobie wmymśliła. potrząsnęła łebkiem i kontynuowała spacer, nadganiając mentora. - Na-na przyk-kład... na nauk-kach, Leszcz-czynow-wa Gałązk-ka wydaw-wała si-się być aż nad-dto surowa, przez moj-je zachowani-nie. Go-gołęb-bia Łap-pa też na mn-nie krzywo patrzy prz-rzez to... wsz-szystko. - Otworzyła szerzej oczy, na następne zdanie zastępcy. - Nikt ni-nie ma pr-prawa szydz-dzić z ni-niej, bo jest nie-nieco inn-na, do t-tego, nie on-na wyb-brał-ła sob-bie tak-ki los. - Miauknęła głośniej, bo rozumiała każdego kota, który odstawał od reszty, nie mając na to wpływu. A za razem nie umiała sobie uświadomić, że jest w podobnej sytuacji, do Malinowej Gwiazdy, lub takiej o, Zawilcowej Skóry. Tylko, że brak połowy ogona u liderki mógł ukazywać jej.. odwagę, czy co innego, a u Porannej Łapy, jąkanie się nie miało żadnego znaczenia.
- Po-poniew-waż, po to mam-my swoj-je teren-ny, by na ni-nich żyć i pol-lować. To by by-było niesprawied-dliwe w stosunku do in-nnych Klanów. A star-rszyzn-na i koci-ciaki są mniej wytrzym-małe od Woj-jowników, dlat-tego musz-szą mieć zapew-wniony posił-łek... I tak t-to Woj-jownic-cy by mog-gli polow-wać tylk-ko dla siebie, nie my-myślel-liby o tych, co je-jeszcze, alb-bo już nie mo-mogą łowić tak? - To było jedynie interpretowanie słów kodeksu przez młodą terminatorkę, więc wiedziała, że może się mylić.
then I see the colors fading <br>gentleness o f light escaping <br>shadows of m y fear invading<br> have I seen this all before? <br><br>I know that there's something residing <br>A TERROR DEEP INSIDE M E<br>maybe I'll find myself smiling ..............<br>............................on that distant shore<br> M A Y B E I'M NOT A L O N E
<br>[Obrazek: dcenwll-63b328f1-5c92-4001-86c7-bb315af7...YRjJ-7T6qE]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#15
Czekał. Zastanawiał się, co jego terminatorka ma do powiedzenia, a jednocześnie czuł coś na kształt irytacji. Nie rozumiał zupełnie, dlaczego patrzyła na siebie jak na coś gorszego, czy opinie innych kotów aż tak mocno na nią wpłynęły? Wszystko właśnie na to wskazywało. Oraz na to, że córka Drżącego i Burzy nigdy nie pomyślała o sobie w superlatywach, nie poszukała czegoś, w czym jest dobra, a jedynie uparcie skupiała się na tym, że się jąka. Inne koty nie mówiły. Czasem nie widziały, czasem nie słyszały zbyt dobrze, były kalekami, ale żyły i wypełniały swoje obowiązki najlepiej, jak potrafiły. Nie miało znaczenia, z jakiego powodu cierpią. Nie były, co najważniejsze, gorsze.
- Inni? A jakie oni mają znaczenie, Poranna Łapo? Rozumiem, że nie byłoby ci miło, gdyby twoi rodzice uważali, że to coś złego, to mogłoby boleć, ale nie sądzę, by którekolwiek z nich tak się zachowywało. Leszczyna jest surowa, być może zbyt surowa, będę musiał z nią o tym pomówić, a twój brat ma widać pszczoły w mózgu i nawet nie dorósł do roli terminatora. Zwrócę na to uwagę Chłodnego, bo szacunek dla członków Klanu jest niesamowicie ważny dla naszego istnienia - odpowiedział jak zawsze burkliwie, a następnie zamilkł na moment, czekając, czy młoda wyciągnie wniosku z własnej wypowiedzi. Zrozumiał jednak, że nie umiała jeszcze dodać dwu do dwóch i otrzymać poprawnego wyniku, musiał więc uczynić to za nią. - Tak samo nikt nie ma prawa szydzić z ciebie. Ani ty, ani twój ojciec nie wybieraliście takiego losu. Jaka jest różnica między wami, a Zawilec, której rodzony brat musiał odgryźć ogon, by ją uratować?
- Tak. Sądzę, że twoja interpretacja jest jak najbardziej słuszna. Kocięta nie umieją polować, starszyzna przeważnie nie ma już na to sił i oddała wszystko, co mogła Klanowi. Polujemy dla nich, z wdzięczności i z nadziei, za to, co dla nas zrobili i po to, by mieli siły. Co do terenów innych Klanów masz rację. Co z granicami i patrolami, Poranna? Jak to wygląda? - zapytał zatem uznając, że takie omawianie Kodeksu Wojownika z młodą właściwie ma sens, więc mogą dalej wypróbowywać ten sposób.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości