Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Niepewność. Sokół wiedział doskonale, że kocica na pewno nie posłucha tego głosu, podejrzewał wręcz, że pierwsza rzuci się na brata, ale nie miał teraz zbyt wielkiego wyjścia. Musieli działać sprawnie, a już i tak zmarnowali całkiem sporo czasu, trzeba było zatem ruszyć jak najszybciej z miejsca. Skinął jeszcze łbem medyczce na znak, że to wszystko, a później rzucił ciche:
- Powodzenia - by zaraz ruszyć w swoją stronę. Musiał skierować się najpierw do Siedliska Koni, tam poszukać śladów, a jeśli znajdzie jakiegoś kota, wypytać go, czy przypadkiem nie spotkał tego przebrzydłego uciekiniera. Takie wędrówki ludów co prawda nie bardzo mu odpowiadały, ale mimo wszystko był wojownikiem, zastępcą Klanu, musiał o niego dbać, a chociaż teoretycznie Iskra im już nie zagrażał, zawsze mógł knuć coś, co ostatecznie podpali im ogony. Tego sobie nie życzył. Tak samo jak zła, które kocur wciąż roznosił. Tak czy inaczej - w stronę Siedliska Koni, a później dalej.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Ruszyli ponownie, decydując się rozdzielić, co mogło być całkiem dobrym pomysłem, biorąc pod uwagę to, jak duży teren mieli do sprawdzenia, a jak mało było wskazówek. Najwyraźniej wcale nie zamierzało się to zmienić – ani Sokoli Cień, ani Lśniąca Sadzawka nie mogli znaleźć żadnych śladów Iskry. Być może kocur bardzo dobrze zacierał za sobą ślady, a może mieli zwyczajnego pecha, jednak, jak już pewnie zdążyli się przekonać, czekające na nich zadanie było naprawdę trudne, a z każdą chwilą zdawało się jeszcze bardziej skomplikowane. Gdzie iść, kiedy nie było żadnej konkretnej ścieżki, którą można by się kierować, opcji było tak wiele, za to czas nie był ich sprzymierzeńcem?
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Iść. Po prostu iść, nic innego nie pozostawało. Sokół nie czuł już żadnej woni Iskry i właściwie się nie dziwił, w końcu wyruszyli z pewnym opóźnieniem, a i sam syn Zawilec nie był tak głupi, jak można było podejrzewać. Właściwie powinni zorientować się już dawno temu, po całej tej zabawie z Klanem Cienia, która była chwilową, na całe szczęście raczej przemilczaną, awanturą na granicy. A teraz ostatecznie wyszło szydło z worka i nie mogli nic na to poradzić, na nieszczęście Wichru i wszystkich okolicznych kotów. Tak czy inaczej Sokół postanowił wybrać się w okolice Siedliska Koni, by tam przekonać się, czy nie spotka jakiś kotów skłonnych z nim porozmawiać albo czy nie złapie nowego tropu, w końcu okolica była dość żyzna i ciekawa, na pewno dostarczała pożywienia, ale mimo wszystko kocur nie spodziewał się, by Iskra zatrzymał się aż tak blisko. Z drugiej strony - byłoby to niesamowicie łatwe i przebiegłe z jego strony, a taki właśnie był terminator. Pozostawało mu zatem śledzenie innych kotów, choćby i pieszczoszków, które mogłyby kręcić się przy wybiegu dla koni.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Nie zdziwiło mnie ani trochę to, że nie mogłam nic znaleźć. W końcu dopiero co obrałam ten kierunek. Oczywiście, mogło to oznaczać ze Iskra nigdy tędy nie szedł, ale równie dobrze mógł po prostu częściowo zatrzeć ślady. W związku z tym, nadal szlam w obranym przez siebie kierunku, wyostrzając każdy możliwy zmysł i próbowałam znaleźć jakikolwiek trop tej czarno-białej przybłędy.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Podczas gdy Lśniąca Sadzawka wciąż szła, szła i nie mogła nic znaleźć, Sokolemu Cieniowi wreszcie dopisało nieco szczęścia. Zajęło to długo, bo dopiero kiedy doszedł w okolice Siedliska Koni, udało mu się wyczuć pewien zapach nad Czarnym Ogonem. Lekki, prawie zupełnie już niewyczuwalny, w dodatku dość sporo zmieniony, ale wciąż miał w sobie jakąś rozpoznawalną nutę woni, która zapewne była kocurowi dobrze znajoma. Czyżby natrafił na zatarte i zamaskowane resztki zapachu Iskry? Trudno było powiedzieć, czy to aby na pewno było to, czego szukał, jednakże lepszy był taki trop niż nic – zapach, choć odmienny od tego, który Sokół znał, gdyby dokładnie go zbadać, wciąż mógł być śladem, że zbieg tamtędy przechodził. W dodatku znakomicie pozbywając się swoich własnych śladów.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Szedł. Niezbyt się spieszył, bo mimo wszystko chciał przekonać się, czy nie znajdzie tutaj żadnego śladu, żadnej woni sugerujacej, że Iskra mógł tędy ostatecznie przechodzić. W końcu jego nos został przez coś podrażniony, coś, co wydawało mu się znajome. Sokół przystanął więc, rozchylił pysk i zaczął wietrzyć uważnie szukając miejsca, w którym znajdowała się dokładnie woń, inna niż ta, jaką kojarzył, ale nadal smakowała nieco jak ta, jaką rozsiewał wokół siebie Iskra. Czy to oznaczało, że przechodził właśnie tędy? Być może cienista kotka miała rację mówiąc, że uciekinier nie mógł skryć się gdzieś blisko, a skoro jego zapach znajdował się przy Siedlisku Koni, to syn Zawilec mógł powędrować za nie, by tam już pozostać. Gdzieś pośród tych smętnych siedlisk ludzi, do których żaden prawdziwy kot się nie zapuszczał. Istniała oczywiście możliwość, że jedynie kręcił się w tym miejscu, to prawda, w końcu Lśniąca także mogła trafić na jakiś jego trop, Sokół jednak miał wrażenie, że Iskra zaszył się gdzieś, gdzie trudno będzie go złapać. Poruszył jeszcze nosem, chcąc dokładnie zapoznać się z tą nieco zmienioną nutą zapachową, chciał wiedzieć jak najlepiej, jaka ona właściwie była i czego należałoby szukać w późniejszym okresie.
Zawrócił. Oznaczył miejsce, w którym trafił na potencjalne ślady Iskry, a potem skierował się na miejsce spotkania z Lśniącą, gdzie zamierzał jej wszystko przekazać i wyjaśnić. Nie podejmował decyzji, kiedy wyruszą, musieli się upewnić, że faktycznie są gotowi, a medyczka pewnie powinna przekazać matkom, że przez jakiś czas one będą musiały sprawować piecze nad lecznicą. Kiedy jednak to zostałoby ustalone, a Malina powiadomiona o znalezionym tropie, wyruszyliby na pewno ponownie do miejsca, gdzie Sokół znalazł ostatni ślad Iskry i pokazał go Lśniącej, by mogli wybrać się w daleką, być może, drogę.
Nie czuł jednak nic, nie było tutaj już dawnego śladu, nie było żadnych wskazań, które mogłyby pokazać mu, gdzie ma iść. Faktycznie pokręcił się jeszcze nieco po okolicy, być może kogoś popytał, ale skoro nie był w stanie znaleźć ani jednego tropu... Pozostawało mu pozwolić, by Iskra panoszył się z dala od tego świata. Kara jeszcze go dopadnie.
//zt
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Nie udało mi się znaleźć tropu. Żadnego. Nie podobało mi się to, zwłaszcza że zbliżała się pora, o której umowilam się z Sokolim Cieniem. Udałam się więc tam, gdzie mieliśmy się spotkać i śmiało mogłam powiedzieć, że humor mi się poprawił, gdy doszły mnie słuchy o zapachu brata. Nie zamierzałam się więc spierać i przekazując swoje wiadomości, wróciłam do obozu, licząc na to że niebawem pozbędziemy się tego szkodnika.
***
Mieliśmy wstępny trop, wiedzieliśmy gdzie powinniśmy się udać, co było dobrym znakiem. Jednak ostatnimi czasy, ze względu na poszukiwania, nie było mnie często w obozie. Doszłam do wniosku, że lepiej będzie, jeśli zrezygnuję. Nie podobało mi się to, nie chciałam odpuszczać, ale nie mogłam zaniedbywać swoich obowiązków, nawet jeśli chciałam zobaczyć jak Iskra zdycha. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam na wyprawie po medykamenty, co było złym znakiem, dlatego z bólem serca zdecydowałam się zrezygnować. Poza tym, chciałam czegoś spróbować, coś zrobić, a do tego wszelkie towarzystwo było mi zbędne. Dlatego więc zaczepiłam Sokoli Cień gdzieś w obozie i poinformowałam go o tym, że następnym razem wyruszy sam, gdyż ja muszę się zająć swoimi sprawami. Splątany Wąs niedługo wyda na świat potomstwo, muszę uzupełnić zapasy składziku i wiele innych. Byłam zła, że ominie mnie takie przedstawienie, ale cóż... były rzeczy ważne i ważniejsze. Nie mogłam pozwolić, by nienawiść do brata jakkolwiek wpłynęła na bezpieczeństwo klanu.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
I ponownie mieli wyruszyć na wielkie poszukiwania. Albo raczej miał. Tylko i wyłącznie Sokoli Cień, już bez pomocy Lśniącej Sadzawki. Znaleziony przez niego trop był jednak stary i niepewny, a więc choćby nie wiadomo jak uważnie kocur nie szukał dalszych śladów, nie był w stanie nic znaleźć. Czasu mijało za to coraz więcej, a i okoliczne koty nie wydawały się pomocne... i nie wyglądało na to, żeby polowanie na Iskrę miało zakończyć się sukcesem. Nie było to łatwe zadanie, a po tak długim czasie trudno było stwierdzić, czy w ogóle jeszcze były jakieś szanse na znalezienie kocura. W końcu zbiegł dawno temu. Mógł już być bardzo daleko stąd albo wtopić się w tłum. Może to właśnie był czas, żeby się poddać? Poszukać innych dróg na schwytanie zbiega, ostrzec całą resztę klanów? Decyzja należała do Sokolego Cienia, jak się zdaje. A ten, zapewne słusznie, postanowił pozostawić kwestię Iskry w łapach Gwiezdnych. Czy kara na pewno go spotka? To się dopiero okaże, ale póki co nie było sensu zostawiać klanu bez zastępcy, żeby błądzić po omacku.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>