Logo Artemidy
Paśnik
#31
Och, bo tak naprawdę ciekawość świata nie była zła. Ci, którzy nie ograniczali się tylko do własnych terenów i znanych sobie rzeczy, mogli posiadać o wiele rozleglejszą wiedzę, mogli pewne sprawy widzieć nieco inaczej, a może nawet analizować je pod względami, na które nie zwracali uwagi inni mieszkańcy Klanu. Poza tym takie zwiedzanie okolicy było po prostu przyjemne, budziło również dreszcz ekscytacji, gdy wpadało się w końcu na coś nowego i można było obejrzeć to z każdej strony, by przekonać się, do czego właściwie służy i czy aby na pewno nie jest niebezpieczne. Zdaje się, że właśnie tego brakowało kocurowi, kiedy żył w Klanie, mocno wciśnięty w jakieś reguły, których nie przestrzegano, a jednocześnie ich od niego wymagano. Być może gdyby trafił do Wichru jego życie potoczyłoby się inaczej, ale ostatecznie nie było nawet sensu płakać nad rozlanym mlekiem, bo to po prostu nic nie zmieniło i nie prowadziło do niczego dobrego. Nic zatem dziwnego, że samotni w pełni poświęcał się temu, o co właściwie pytał go wojownik i starał się jak najlepiej wyjaśnić mu czym były poszczególne miejsca, o których mówił. Teraz aż zaśmiał się nieco rozbawiony.
- Ach, no tak! Miasto to olbrzymie Siedlisko Dwunożnych, gdzie ich legowiska potrafią być wyższe niż domy. Mieszka tam wiele zwierząt, w tym kotów, ale z tego co mówiła Czosnek, jest tam bardzo trudno żyć. Wiele się walczy i trzeba wiedzieć, gdzie można przebywać, jeśli nie chce się skończyć tego wszystkiego z wybitnymi zębami. Miasto jest, hm, za Siedliskiem Koni, ale dalej, dalej i stąd go nie widać. A jeśli chodzi o Krzywuchę, to na pewno umie walczyć, ale jest właściwie medykiem, więc pewnie wiedziałaby, jakie zioła podać przeciwnikowi, by się go pozbyć - stwierdził prosto, bo też nie miał żadnych podstaw do tego, by tę sprawę ukrywać, czy robić coś podobnego. Kocica żyła tutaj od dawna, zajmowała się leczeniem samotników i, przynajmniej w odczuciu Toni, była raczej jednostką znaną. Trudno powiedzieć, czy coś chroniło ją przed potencjalnymi atakami ze strony Klanów, ale też kocur jakoś mocno się nad tym nie zastanawiał, przyjmując jedynie, że Krzywucha była tutaj chyba od zawsze. I tyle.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Miasto. Kot z klanu nie miał prawa znać takiego określenia. Może dowiedzieć się jego znaczenia właśnie na przykład w rozmowie z samotnikiem, dokładnie tak jak teraz Węgielek. Czy właściwie czuł się jakoś lepiej z tego powodu? Nie. Nie miał nawet zamiaru komukolwiek się chwalić, że zna jakieś dziwne samotnicze określenia, bo po co? Cieszył się tylko i wyłącznie z własnej wiedzy, jaką udało mu się w tym momencie zdobyć. W ogóle ciężko sobie wyobrazić coś takiego jak wielkie siedlisko dwunogów, kiedy się żadnego na oczy nie widziało. Czarny wojownik na myśl o życiu w takim niebezpiecznym miejscu od razu się przeraził. W klanie czuł się naprawdę dobrze i w pewnym sensie współczuł samotnikom, którzy mogli znaleźć się w takim "mieście" bez własnego wyboru.
- Medykiem? Myślałem, że są tylko w klanach. No ale jednak samotnicy też muszą jakoś się.. leczyć - powiedział, niczym naiwne dziecko, które wierzyło tylko w to, co go otacza. Co prawda nic w tym dziwnego, w końcu medyków utożsamia się z Gwiezdnym Klanem, w który samotnicy niekoniecznie muszą wierzyć. Jednak rzeczywistość jest taka, że każdy może nauczyć się wiedzy medycznej o ile tylko ma od kogo.
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
To też nie tak, że miasto było od razu przerażające, tak samo jak ziemie niczyje nie były tak straszne, jak je opisywano, ale Toń chociażby doskonale wiedział, że nie nadawał się po prostu do życia w tym wielkim skupisku Dwunogów, gdzie nie wiedziałby, gdzie dokładnie powinien się podziać. Jeszcze walki o teren, rewiry i wpływy - to wszystko nie było dla niego, tak samo jak życie pieszczocha, od którego przecież zaczęła się cała jego historia. Gdyby nie to, że nie był nazbyt dobry, że może miał jakieś wady, o jakich nie wiedział, nie skończyłby w lesie, porzucony w kartonie. Być może jego utrzymanie kosztowało nazbyt wiele? Tak czy inaczej był tutaj i całkiem cieszył się z tego, co mógł robić, jak postępować, jak po prostu żyć i ta samotność, jaka go dotyczyła, wcale nie była dla niego aż tak przerażająca, jak niektórzy mogli sądzić. Jednakże tak - miasto na pewno nie było dla niego i nie zamierzał się tam wybierać, nie czuł takiej najmniejszej potrzeby i w tym względzie nieco podzielał podejście Węgla.
- Ależ nie - odparł śmiejąc się cicho i kręcąc nieznacznie głową. - Przecież to nie tak, że to Gwiezdny Klan zesłał nam całą wiedzę medyczną, przynajmniej tak sądzę. A jeśli uczynili to oni, widać nie zamierzali pomijać również samotników, którzy nie mieli możliwości poznania Klanów - powiedział na to wzruszając lekko barkami. Pewnie niektóre koty uznałyby w tym momencie, że bluźnił, ale prawda była taka, że Toń nieco odmiennie postrzegał przodków wierząc, że po prostu czyniąc dobrze i zakładając, że życie nie kończy się tutaj, można ich spotkać. Może zatem faktycznie odwiedzali uzdrowicieli, którzy działali poza Klanami?
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Na pewno istniały koty, dla których życie w mieście było swego rodzaju stylem życia. Ciągła ostrożność, walki, zaskakujące przedmioty i budynki dwunożnych. To coś, co niektórych może ciekawić do tego stopnia, że chcieliby żyć w takim mieście. Problem w tym, że nie każdy by sobie poradził w takim miejscu. Węgielek na pewno nie byłby w stanie długo przetrwać. Jest dosyć nieufny, jednak łatwo byłoby go okłamać i oszukać oraz do tego nie jest zbyt silny fizycznie. Inni by wykorzystali jego słabości.
- A może po prostu byli medycy, którzy odeszli z klanu, dzieląc się swoją wiedzą? - podzielił się swoją opinią na ten temat, bo po prostu jakoś nie mógł sobie wyobrazić, by Gwiezdny Klan przekazywał wiedzę także samotnikom. Byłoby to bardzo dobre z ich strony, jednak i tak ciężko o tym w ogóle myśleć w ten sposób. Wiele kwestii Gwiezdnego Klanu jest niejasnych i niedopowiedzianych, co może powodować właśnie wątpliwości i kwestionowanie ich istnienia.
Węgielek zorientował się, że już trochę rozmawia z Tonącym Słońcem. Według jego opinii nie powinien przebywać tak długo poza terytorium swojego klanu, dlatego też podniósł się do góry i spojrzał w stronę kocura siedzącego na paśniku.
- Ja już muszę wracać. Dzięki za opowiedzenie mi o tym wszystkim, do widzenia - pożegnał się z kocurem, jako że nie miał żadnych powodów, by tego nie robić. Tonące Słońce był dla niego miły i nie wygląda na takiego, co sprawia zagrożenie. Jeszcze sprawdzi te miejsca, o których mówił samotnik i oczywiście pozdrowi Lawendowy Kwiat, o czym wciąż pamiętał.
Ruszył w stronę terytoriów klanu Wichru dosyć szybkim tempem, jako że chciał po prostu szybko znaleźć się na miejscu.


[zt]
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Wędrowała po Ziemiach Niczyich bez jakiegokolwiek celu ze zwieszoną głową i grubiutką myszką w pysku. Nie miała zamiaru polować, ale zauważywszy taki okaz, grzechem byłoby jej nie złapać. Ten dzień był wyjątkowo przygnębiający, ba wszystkie dni od momentu kiedy Maczek zniknął były okropne. Cieszyła się, że Malinowa Gwiazda przyjęła ją spowrotem do Klanu i mogła wrócić tam gdzie jej miejsce, do wszystkich za którymi tak bardzo tęskniła oraz do obowiązków, a ich też tak naprawdę jej brakowało. Jednak nie było go, co tylko spowodowało, że cała radość prysnęła jak bańka mydlana. Tak bardzo cieszył się, że ją znalazł po tym jak zniknęła, a teraz on zrobił to samo. Może zmienił zdanie, stwierdził, że jest głupia i nie warto spędzać z nią ani chwili dłużej? Tylko dlaczego zostawił Klan? A może coś mu się stało? Poszedł na polowanie i zasłabł, ostatnio nie wyglądał najlepiej...
Podkręciła głową chcąc odpędzić złe myśli, po czym zacisnęła powieki dając ujście napływającym do oczu łzom. Nie chciała znowu płakać, chciała być silna i pokazać, że umie poradzić sobie ze stratą przyjaciela. Jednak jej serce miało inne plany, za nic nie chciało dopuścić do siebie tej myśli, że on nie wróci. Przystanęła na chwilę i rozejrzała się dookoła, szukając miejsca do odpoczynku. Była już zmęczona wędrówką, a bolące łapy dawały o sobie znać. Jej wzrok przykuł duży drewniany paśnik, wypełniony suchą trawą. Długo się nie namyślając ruszyła w jego stronę, a następnie usiadła przy jednej z drewnianych nóg układając mysz przed łapami. Przełknęła głośno ślinę i owinęła łapy ogonem wzdrygając się lekko gdy zawiał zmiany wiatr. Nie chciała wracać jeszcze do obozu, gdzie mogłaby uchronić się przed zimnem w legowisku wojowników, wolała marznąć i pobyć tu sama ze sobą...
// Nirvana
Heart beats fast colors and promises
How to be brave how can I love when I'm afraid to f a l l
But watching you stand a l o n e
All of my doubt s u d d e n l y goes away somehow
One step closer
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Oczywiście, że były takie koty, sam Toń już o takim jednym wspomniał. Czosnek świetnie się do tego nadawała, miała doskonałe predyspozycje do tego, by walczyć o swoje i udowadniać innym, iż powinni padać przed nią na kolana. Niemniej jednak śmiesznouchy nie chciał iść w jej ślady i do miasta nie zamierzał się zapędzać, bo nie było tam nic, co by go ciekawiło, ani nic, co pozwalałoby mu spokojnie żyć, przy okazji pozostając nadal przy swoich zasadach. Nic zatem dziwnego, że wolał trzymać się tych ziem niczyich, po których wędrował z wielką przyjemnością, mogąc jednocześnie spotykać inne koty i orientować się w życiu Klanów.
- Niekoniecznie musieli odchodzić z Klanów, w końcu niektórzy nawet teraz byliby pewnie skłonni przekazać nieco informacji samotnikom. Może uczyli kiedyś chętnych? - odparł na to Toń, wzruszając przy okazji nieznacznie barkami. Nie było sensu wdawać się w dyskusje na temat tego, co może, a czego nie może Gwiezdny Klan, niemniej jednak kocur uważał, że przodkowie mimo wszystko są w stanie spoglądać łaskawie i na koty, które nie przynależą do żadnej rodziny. W jego mniemaniu należało po prostu postępować słusznie i nie łamać tych ogólnych, ale i najważniejszych zasad Kodeksu, by zasłużyć sobie na ich przychylność. Być może, oczywiście, były to tylko jego marzenia, ale wolał się ich trzymać.
-Ależ proszę! Niech twoje ścieżki zawsze będą rozświetlone - powiedział na to Toń, mimo wszystko nawiązując do pozdrowienia, jakie kierowali do siebie przeważnie członkowie Klanów na pożegnanie. Nie wiedział, czy jeszcze kiedyś spotka Węgla, ale gawędziło mu się z nim całkiem miło, nie widział zatem podstaw do tego, by w przyszłości kocura unikać. Odprowadził go jeszcze spojrzeniem, a później w końcu wstał, przeciągnął się i uznał, że pora wracać do domu, by poszukać jakiejś smacznej kolacji.

//zt; Przepraszam, ale jeszcze moje zakończenie ;__;
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Nie bywał tu często. Przeważnie tylko przechodził lub w ogóle nie zbliżał się do tego miejsca. Dlaczego? Ponieważ zawsze, gdy tylko się tu zjawiał, ZAWSZE napotykał na swojej drodze to coś. Wielkie, brązowe żebra, nieruchome, jakby czekały na odpowiednią chwilę do ataku. Nie wiedział do końca co to jest i czy powinien się tego obawiać, ale bardzo go owy przedmiot ciekawił. Był ciekawy do tego stopnia, że pewnego dnia po prostu przyszedł do niego, aby się zapoznać. Trochę się obawiał jak się to spotkanie skończy, ale trzeba przezwyciężać swoje strachy, nieprawdaż? Chciał być silny...
Gdy tylko stanął na przeciwko tego... Czegoś, od razu wysunął pazury. Poczuł lekki niepokój, ale starał się to zignorować. Przecież jest silny. Powstrzymał chęć ucieczki i cofnął się kilka kroków. Spiął mięśnie, a potem wskoczył na paśnik. Na początku trudno mu się było utrzymać, lecz po chwili jakoś złapał równowagę. Przez chwilę stał bez ruchu, jednak w końcu spojrzał pod siebie. Nie został zaatakowany, ani nie jest ranny, więc... Chyba można uznać to za sukces? W końcu udało mu się bez problemu obezwładnić drapieżnika.
/Trujak
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Czas dla Samotników płynął inaczej, wolniej. Już nie od ceremonii do ceremonii, ale raczej od pór roku do następnych, a wszystko to w przewidywalnym, niedostarczającym zbyt wielu emocjonalnych rozterek cyklu natury...
Właśnie trwała Pora Młodych Liści i zdecydowana większość przyrody ożyła już po zimowym marazmie, ale Złocisty Kłos wręcz przeciwnie. Wszystko w niej dopiero teraz zamarło, jakby się spóźniła na zbiorą leśną hibernację. Aż do niedawna dzielnie dźwigała swoją klanową przeszłość, ani za nią nie tęskniąc, ani szczególnie nie czując, że coś straciła na swoim odejściu. Dopiero wiadomość o zaginięciu Ciernistego Kwiatu zmusiła Madonnę do wyjścia ze strefy komfortu i poddania się cierpieniu. W końcu inaczej było wiedzieć, że ostatnia z sióstr gdzieś tam jest, konkretniej w klanie Cienia, a inaczej, jeśli musiała zaakceptować myśl, że Cierń podzieliła smutny los Kurzyk albo Motyla i zaginęła na dobre. Zapewne zginęła. Umarła. Nie żyła. Dopiero teraz Złotko uświadomiła sobie swoją prawdziwą samotność - dogłębną, przerażającą, dotkliwą. Nie miała już rodziny. Nie miała absolutnie nikogo. Szła przed siebie powoli, pogrążona w letargu, paradoksalnie nadal z dumnie uniesioną do góry głową, jakby nic złego się nie wydarzyło, jakby Lśniąca Sadzawka nigdy nie przekazała jej informacji o zmianie na stanowisku Medyka i jakby później nie musiała jej cucić, gdy kremowa straciła przytomność. Na widok przedziwnej konstrukcji Dwunogów przerwała swój wisielczy marsz i stanęła obok paśnika, by bez najmniejszej woli przetrwania, tylko dzięki przyzwyczajeniu, zastanowić się przez chwilę, czy to coś mogło w jakikolwiek sposób jej się przydać. Będąc Samotnikiem trzeba było skrupulatnie wykorzystywać to, co zostawiali po sobie Dwunodzy...
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Bardzo rzadko wybierał się poza klanowe ziemie z własnej woli. Był zdania, że tereny są dostatecznie wielkie, aby nie musieć ich przekraczać – tak się jednak składa, że każdemu wreszcie coś zbrzydnie, zatem tego dnia postanowił pospacerować gdzieś dalej, być może z zamiarem wynalezienia jakiejś nowej rzeczy. Przekroczywszy Czarny Ogon, oczywiście przez kładkę, bo moczyć się nie miał ochoty, opuścił strzeżone miejsce, od razu przypominając sobie tę okolicę. Pamiętał, że to właśnie tędy maszerowali do Szepczącej Sadzawki, gdy jeszcze nie spodziewał się, że na następny dzień w jego sercu pozostanie niesmak. Do klanu, do kotów. Westchnął, starając się o tym nie myśleć i ruszył dalej, w stronę dziwnej kreatury, która przykuła jego uwagę. Dwunożni nigdy nie przestali go zadziwiać i w pewien sposób fascynowało go, jak bardzo są pod tym względem uzdolnieni. Już na swoich terenach mieli wiele pozostawionych przez nich rzeczy i zawsze, gdy tylko obok nich przechodził, zastanawiał się, po co w ogóle to robią – chociażby ta dziwna gałąź wyrastająca z Kasztanowca, tworzącego naturalną granicę... nie miała dla niego najmniejszego sensu, a jednak w pewnym stopniu go zachwycała. Nim zdążył podejść do Paśnika, zauważył stojącą przed nim kotkę, jak gdyby ta magicznie się tutaj teleportowała... i wywrócił niezadowolenie oczami. Przystanął w bezpiecznej odległości, pod jednym z drzew, by zacząć lustrować kocicę spojrzeniem: niewielka, z idealnie wyczyszczonym, kremowym futrem, na pozór zdrowo zbudowana, to jednak było tylko złudzenie przez kupę gęstej sierści. Nie wyglądała groźnie, chociaż w głównej mierze chodziło mu o to, aby ocenić, jakie miałby z nią szanse. Tego dnia wyjątkowo nie chciał brudzić sobie łap, ale nigdy nie mógł być pewien, jaki okaże się drugi kot. W takim wypadku musiał być ostrożny i nie ryzykować zanadto – na szczęście, samotniczka nie wyglądała na kogoś o olbrzymiej sile i przy dobrych wiatrach zdmuchnąłby ją jednym kiwnięciem pazura.
Ośmielił się więc podejść, ale nie do kotki, lecz do kreatury, na którą postanowił wskoczyć. Z początku koślawa konstrukcja z łatwością z nim wygrywała, więc musiał ciężko się trzymać, aby nie spaść, ale zdołał wreszcie się utrzymać na samej górze, gdzie również przysiadł, trzymając się mocno pazurami; chłodne, nachalne i bezwstydne spojrzenie z kolei wbił w stojącą niżej samotniczkę, tym razem chcąc jej się przyjrzeć od przodu, a przede wszystkim: poinformować ją o swojej obecności.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Rzeczą dyskusyjną było, czy zasłużyła sobie na przewrócenie oczami i oskarżenia o teleportację. Podobnie jak Cienisty ona również przedostała się tutaj na własnych łapach, nie ominął jej magicznie mozół z tym związany, a tak w ogóle miała takie samo, jak nie większe prawo przebywać w Leśnych Ostępach. W dodatku korzystała z przywileju pierwszeństwa i starszeństwa, ot co.
Tymczasem, uświadomiwszy sobie czyjąś obecność Złotko instynktownie się troszkę rozbudziła, spychając głębiej ból, jaki ostatnio jej towarzyszył. Miodowe spojrzenie zalśniło przytomniej, oblepiając kocura, który jak gdyby nigdy nic z monstrualną butą zbliżył się do niej, a następnie umościł na zawieszonym w powietrzu drewnie, by spoglądać na nią z góry. Pręgowany nie zachowywał nawet pozorów dobrego wychowania, nie usłyszała nawet prostego, a tak wskazanego w podobnych okolicznościach „dzień dobry”! Nieusprawiedliwione panoszenie się od razu nasunęło Kłos skojarzenie z Gromiakami i byłaby przystała na takie wyjaśnienie skandalicznie gburowatego postępowania kocura, gdyby nie to, że jeden istotny szczegół nie pasował do całej na pozór logicznej układanki… Zapach... Nie zgadzał się zapach. Kremowa kocica opuściła brwi, które zdążyły się podnieść w niemym oburzeniu i zrobiła niepewny krok w tył, jakby jakaś niewidzialna siła odpychała ją od przybysza. To przecież… Cienisty… Czy mogła sobie wyobrazić okrutniejszy żart ze strony Gwiezdnych? Czy przeszłość musiała ją prześladować wszędzie, gdziekolwiek by nie poszła? Jakie w końcu było prawdopodobieństwo, że w głuchym lesie spotka Cienistego i to teraz, gdy musiała pogrzebać Cierń?
Przez moment paraliżujący strach skuł serce Samotniczki, pompując do żył lodowatą krew, od której cierpło całe ciało. A co, jeśli Wężowa Gwiazda kazał ścigać tych, którzy odeszli w klanu? Niemożliwe, upłynęło tyle czasu… Cieniści zapomnieli o niej. Była im obojętna. Musieli zapomnieć... Uspokoiła własne myśli, łapiąc je niczym spłoszone zające, jedna po drugiej, aż odzyskała zupełne panowanie nad sobą i mogła ostrożnie zbadać pobudki, jakie stały za tym dziwnym osobnikiem.
- Dzień dobry… Nos podpowiada mi, że mam do czynienia z kimś z klanu Cienia… Jestem Złocisty Kłos, miło mi. Czyżbyś się zgubił? – zapytała z chłodną uprzejmością, taksując go wzrokiem, co oczywiście nie obyło się bez zadzierania pyszczka do góry.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Dobre wychowanie? Nie znał takiego określenia. Albo inaczej: znał, ale nie czuł się zobowiązany do wykazywania się kulturalnym zachowaniem. Inaczej to miało się z kotami, z którymi rozmawiał – oczekiwał, że będą się dobrze prezentować, wykazując się szacunkiem, ale sam, osobiście, tego nie praktykował, uważając się za wyjątek. Zmrużył delikatnie oczy, słysząc imię, jakim przedstawiła się stojąca na dole samotniczka, co oczywiście było dla niego trochę podejrzane. Z tego co się orientował, samotnicy nie mieli takich imion jak klanowe koty, ale oczywiście mógł się... nie, nie mógł się mylić. Wniosek był więc oczywisty: odeszła z jakiegoś klanu, bądź została z niego wygnana. Swoją drogą, zastanawiał się, co musiałby zrobić, aby zostać wyrzuconym z klanu. Podejrzewał, że coś bardzo złego, ale co? Jedyne co w tej chwili przychodziło mu na myśl to domniemana Sasanka, która była odpowiedzialna za śmierć medyczki, chociaż to wciąż było dla niego niemałą zagadką; nie mógł sobie wyobrazić terminatorki, która rzuca się na medyczkę.
– Nie – odpowiedział na jej pytanie, tonem wypranym z jakichkolwiek emocji. Tak się składało, że nie znajdowali się daleko terenów Cienia, a więc stwierdzenie, że mógł się zgubić, było absurdalne. Niektóre koty wychodziły poza klanowe ziemie, a chociaż on nie robił tego często, zdarzało mu się. Nie był typem podróżnika, co nie znaczyło, że nie chciał trochę się obeznać z tym, co znajduje się poza zasięgiem jego klanu. – Sama odeszłaś czy cię wyrzucili? – spytał nietaktownie, co było dla niego jakże typowe. Jak już było wcześniej wspomniane: nie był kulturalnym typem i nie zważał na swój język. Najczęściej.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Złocisty Kłos spełniała więc wszystkie wyśrubowane kryteria kocura, jakie ten miał względem nieznajomych. Nie dość, że dbała o nienaganną prezencję, wobec czego jej wyczesane, niezwykle lśniące loki zawsze układały się na ciele miękkimi pasmami, to jeszcze nade wszystko ceniła i znała od a do z cały koci savoir vivre, który był dla niej niemal tak ważny, jak dla klanowych kotów Kodeks Wojownika. Właśnie z tegoż względu nie wytknęła od razu opryskliwemu Cienistemu braku manier, ale jak najbardziej odnotowała, że nie raczył się przywitać, ani zdradzić imienia, na uprzejmości odpowiadał lakonicznie i oschle, a co zaś się tyczy pytania, które jej zadał, zdecydowanie należało do tych zbyt wścibskich oraz zbyt bezpośrednich jak na pierwszy ogień. Może i jej sugestia, jakoby wojownik się zgubił była absurdalna i sama Złotko miała tego świadomość, aczkolwiek na tym właśnie polegał dobry small talk. Bardziej od faktycznej treści słów liczyła się ich elegancka oprawa.
Madonna zdała sobie sprawę, że kocur raczej nie planuje jej w przeciągu najbliższych chwil skręcić karku i najprawdopodobniej zabawi tu jeszcze trochę w jej towarzystwie, dlatego usiadła, pilnując, by przy okazji nie przygnieść sobie rozłożystego, puchatego ogona. Uniosła z godnością podbródek, a następnie bez lęku skrzyżowała z szaro-białym grubianinem spojrzenia. Jak na ironię jego oczy przypominały jej własne, niby w ciepłym kolorze płynnego złota, a jednak patrzące przed siebie z nieuchwytnym dystansem...
- Och, nie sądziłam, że klany nadal praktykują wyrzucanie kotów z klanu. Nie powinny przypadkiem stanowić jednej wielkiej, szczęśliwej rodziny? - odparła wymijająco, nieskłonna dzielić się z niewzbudzającym zaufania tak jak Pożar czy Lśniąca Sadzawka kocurem detalami ze swojego życia. Nie dziwota, skoro była rdzenną Cienistą, a znamienita większość Cienistych to z dziada pradziada nieprzystępne mruki. - Obawiam się, że nie usłyszałam Twojego imienia, mój drogi - miauknęła wciąż zimno i uprzejmie, po czym znacząco zastrzygła w kierunku anonima uszami. Oczywiście, że w ogóle nie zająknął się na temat tego, kim jest, ale Kłos liczyła na to, że drobna sugestia przypomni kocurowi, że kiedy ktoś Ci się przedstawia, to wówczas w dobrym tonie jest opowiedzieć tym samym.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
– Jasne – powiedział niezwykle zażenowanym tonem. Jedna wielka, szczęśliwa rodzina. Większego głupstwa nie słyszał. Mógł się spodziewać, że samotnicy mają nieco zaburzone spojrzenie na ten świat… Z drugiej strony kocica już od początku pokazywała, że wie o klanach nawet więcej niż mógłby przypuszczać. Nie miał wątpliwości co do tego, że ma do czynienia z kimś, kto musiał już kiedyś grzać w nim miejsce. Nie dało się też nie zauważyć, że wkrótce usiadła, widocznie się rozluźniając. Jej podejrzenia nie były jednak słuszne – taka rozmowa ani trochę go nie bawiła i z łatwością mógł stwierdzić, że dłuższe siedzenie tutaj nie ma sensu. Towarzystwo starszej Pani okazało się niekorzystne i zwyczajnie usypiające. To miała być jego siostra? Nawet lepiej, że o tym nie wiedział, bo mógłby się zdrowo zawieść. Jak gdyby Jasna Kropla nie była wystarczającym rozczarowaniem. Miał ochotę się zaśmiać, słysząc jej następne słowa, a szczególnie jedno z nich. Mój drogi brzmiało tak kuriozalnie… ale przynajmniej potrafiła powiedzieć coś zabawnego. – Zgadza się, nie usłyszałaś – stwierdził jakże oczywisty fakt i zaraz wysunął zgrabnie pazury, co z pozoru nie mogło zwiastować niczego dobrego. Wbrew pozorom, nie chodziło tutaj o jakieś nieszczęsne zaatakowanie samotniczki, bo naprawdę nie miał na to dzisiaj ochoty; zamiast tego wyprostował się, i wczepił je w paśnik, by powoli się z niego zsunąć. Kocica mogła myśleć, że „zabawi tu jeszcze trochę w jej towarzystwie”, ale rzeczywistość była zupełnie inna – uznał tę rozmowę za stratę czasu i po prostu ruszył w stronę cienistych ziem. Żałował, że w ogóle do niej podszedł.

zt
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Kontynuował zwiedzanie i szukanie dla siebie ciekawego miejsca. Wiedział od których klanów trzymać się z daleka, a które wydawały się być w miarę przyjazne, a nawet jeśli nie przyjazne, to rozmowne. Półmrok szedł wzdłuż ulicy tak długo, aż zapach klanu wichru dochodzący z boku zaczął zanikać; odgadł, iż granica zakręca i wrócił się, a to doprowadziło go do paśnika w środku lasu. A więc bywali tu ludzie, najpewniej regularnie, zwłaszcza zimą. To dobrze. Półmrok nie bał się tych wysokich istot, jako że czasami bywały użyteczne i posiadały jedzenie, lecz czuł do nich niechęć i wolał nie zbliżać się do nich bez potrzeby. Byli nieprzewidywalni i nigdy nie wiedział, co im wpadnie do głowy.
Srebrzysty kocur zatrzymał się przy konstrukcji i z uniesione głową wciągną powietrze w nozdrza. Wiatr był słaby i nie niósł że sobą zbyt wielu zapachów, w okolicy nie wyczuwał śladów czyjejkolwiek obecności. Wyglądało na to, że to opuszczone przez koty miejsce.

/Wróblik
[Obrazek: fcWbjRI_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=medium]
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 50 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Samotnik nabrał powietrza przez nozdrza, by potem stwierdzić, że nikogo nie ma w pobliżu… ale rzeczywistość była zgoła inna. W istocie, miał on towarzystwo, w postaci bardzo podobnej do niego kocicy, która obserwowała go z gałęzi. Być może nie zdołał wyczuć jej przez wiatr, który wszystkie zapachy niósł w jej stronę, nie miało to teraz znaczenia. Ważne było to, że ona widziała go doskonale, a w połączeniu ze swoją żałobą naprawdę nietypowo zareagowała na jego widok. W pierwszym momencie jedynie obserwowała go z wysokości, lecz przyjrzawszy mu się dokładniej, dostrzegła, że jest bardzo podobny do jej zmarłego brata. Zmrużyła ślepka, żeby wyostrzyć swój wzrok, a kiedy nie miała wątpliwości, że to dzieje się naprawdę, zeszła z drzewa, żeby znaleźć się dosłownie parę kroków przed nim. Wtedy też… zauważyła, że owszem, kocur jest niesamowicie zbliżony, lecz nie jest to jej zmarły brat, który mógłby jakimś cudem zmartwychwstać. To nieznajomy kocur, tak bardzo łudząco do niego podobny, tak bardzo, że przez chwilę naprawdę naiwnie wierzyła, że mógłby to być Modrzew, ale to tylko jej wyobraźnia, z racji żałoby, płatała jej figle. Oblizała nerwowo pyszczek, a następnie zerknęła kocurowi w oczy, bo wiedziała, że teraz nie może się ulotnić. Skoro już się pokazała, mogłaby się przynajmniej przedstawić i może… może dowiedzieć się, skąd samotnik się tutaj wziął. Jak dotąd o takim umaszczeniu spotkała tylko swoją rodzinę, a to wzbudziło jej zainteresowanie.
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości