Logo Artemidy
Paśnik
#76
Upadek prosto do wody zupełnie go zdezorientował, bo woda w końcu wciąż była dla niego mimo wszystko nowością. Mimo tego że było dość płytko, to przez jakiś czas nie mógł złapać gruntu pod nogami. Napicie się wody przez próbę oddychania pyskiem nie pomogło, pogorszyło tylko sytuację. Barania Łapa zaczął panikować i szamotać się w wodzie.
I wtedy nadeszła pomoc, której zupełnie się nie spodziewał. Nie widział co się dzieje, miał zamknięte oczy, bo inaczej dosięgała ich woda. Kiedy więc poczuł uchwyt na karku, a potem jak wybawca wywleka go z rzeki na drugi brzeg, z początku przeraził się, ale zaraz po tym, gdy dotarło do niego co się dzieje, poczuł jak ogarnia go spokój.
Siła, jaką włożyła Tsunami w ratowanie go sprawiła, że niezgrabne w tym momencie ciało kocura poleciało prosto na nią i przewróciło pod swoim ciężarem. Oddychał ciężko, bo stres niespodziewanych wydarzeń jeszcze nie uleciał. Zmusił się do tego, żeby sturlać się z wybawicielki i wylądował po jej boku.
Podniósł głowę, żeby zobaczyć kto go uratował. Czuł wobec niej ciepłą wdzięczność.
– Dziękuję. – powiedział słabo – Próbowałem pierwszy raz złowić rybę, byłem nieuważny i wpadłem prosto do wody.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Czuła się tak samo, jak wtedy, gdy została wrzucona wraz z Sekwoją i świętej pamięci bratem do rwącej, wylewającej w trakcie odwilży rzeki. Pamiętała wodę zalewającą jej gardło i nos, pamiętała, jak nie mogła oddychać, pamiętała huk nurtu i pisk rodzeństwa, swój własny, to, jak biło jej serce. Teraz Tsunami czuła, że za chwilę wyskoczy jej z piersi, a ledwo zamoczyła łapy na płyciźnie. Starała się o tym nie myśleć, skupić na ratowaniu kocura.

Pociągnęła go za sobą kawałek na trawie, jak najszybciej i jak najdalej od morderczej wody i nie protestowała, nie wyrywała się w żaden sposób gdy zszokowany Wichrzak wylądował na niej i przewrócił ją na ziemię. Sama miała ochotę paść i już nie wstawać. Szylkretka najeżyła się w panice, przyciśnięta policzkiem do wilgotnej od mokrego kocura trawy, oddychając szybko, spazmatycznie drżąc i naprzemiennie chowając i wysuwając pazury z poszewek jasnych łap.

Dopiero po kilku gwałtownych haustach powietrza jakie nabrała w płuca, zdołała się podnieść chociaż na przednich łapach i spanikowanym spojrzeniem zlustrować nieznajomego. Oblizywała w nerwach wargi, wciąż uspokajała oddech. Po dłuższej chwili sierść na jej grzbiecie i ogonie opadła i z powrotem zaczęła przylegać do ciała.

- Jesteś. Cały - spytała sztywnym, chrapliwym głosem, chociaż nie brzmiało to jak pytanie.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Dzięki temu, że zdecydował się na nią spojrzeć i zatrzymał wzrok, skanując ją dokładnie, co nie było w jego zwyczaju, zauważył od razu to, co się z nią działo. Nie miał w zwyczaju nachalnie przyglądać się nowo poznanym kotom. Teraz jednak był zbyt rozedrgany, by to skontrolować. W innym przypadku dostrzegłby to dopiero po jakimś czasie. Bo pewnie dostrzegłby – zazwyczaj nie przegapiał cielesnych oznak tego, co działo się z drugim. Te z kolei znał aż nazbyt dobrze, bo z autopsji.
Poczuł w środku przykre, bolesne ukłucie. Smutno było to widzieć i czuł ten smutek, bo musiał dzielić z nią pewien bardzo określony rodzaj doświadczeń. Przynajmniej w pewnym stopniu, bo sytuacja, w jakiej się oboje znaleźli była kompletnie inna od tej, która wyryła się w pamięci jego ciała. Nie wiedział, co dokładnie było jej doświadczeniem, ale nie próbował się domyślać. Mógł spytać, ale też nie pytać w ogóle. Ta wiedza nie była mu potrzebna, a jej samo wrócenie pamięcią do tych wydarzeń, choćby przypadkowe, mogło sprawić ból. Przynajmniej jemu sprawiało.
– Jestem. – odpowiedział od razu, kontrolując szybko swoje ciało. Jeszcze nie udało mu się w pełni uspokoić, choć było do tego blisko. Oczywiście, że to było dla niej ważne, w końcu wskoczyła po niego do rzeki, dlatego nie chciał niepotrzebnie przedłużać jej niepokoju. Dopiero teraz zauważył, że nie dał jej najważniejszej informacji, a zamiast tego opowiedział całą historię wypadku – Nic mi się nie stało, wszystko jest w porządku. Cały i zdrowy. Jedynie się przeraziłem, ale już... już jest w porządku. – dodał z lekkim uśmiechem, by zapewnić ją o swoim nienaruszonym stanie.
Ale spoważniał po chwili. Nie była to grobowa powaga, jedynie spokój i zrozumienie, jakie wynikało z obserwacji i analizy jej reakcji.
– Też się tak czasem czuję. W ten sposób. Wracają do mnie... różne rzeczy. – powiedział cicho, wbijając w nią spojrzenie złoto-brązowych oczu i szukając jej wzroku.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Nie mogła mieć pojęcia, że nieznajomy w jakikolwiek sposób ją rozumiał. Nikt poza Sekwoją nigdy jej nie rozumiał, była przekonana, że nikt jej nie rozumiał, a teraz gdy w końcu zebrała w sobie siły aby unieść wzrok znad mokrej trawy i przyjrzeć się kocurowi wyłowionemu z rzeki, miała wrażenie, że rozumieli się w pewnym stopniu i to kompletnie bez słów. Zlustrowała kocura od stóp do głów, wciąż nieco szybciej niż normalnie oddychając, ale dużo spokojniejsza, bardziej opanowana niż ledwie kilka sekund temu.

Wyglądał jak Sekwoja. Miał kręcone futro jak Sekwoja i jej martwy brat, prawie jak Tundra i jak jej biologiczna matka, której kędzierzawa sierść była jedynym, co Tsunami w niej zapamiętała. Był tak samo jasny jak Sekwoja i chociaż Sekwoją nie był, daleko mu było do jej siostry, to jego aparycja pozwoliła kotce poczuć się nieco lepiej. Nieco bezpiecznej. Jak ze swoim, nie wrogiem, któremu nie mogła zaufać. Nie znała go, ale wiedziała, że jest z miękkiego Wichru, i że wygląda jak swój.

Szylkretka w końcu w pełni złapała oddech i zupełnie nieświadomie, niekontrolowanie przechyliła się, aby docisnąć się bokiem do boku Wichrzaka. Mógł poczuć, jak wciąż serce bije jej jak oszalałe, ale nie trzęsła się już. Nie rzęziła jakby się dusiła.

- Mhmm - odparła jedynie niemrawo na jego słowa, dodatkowo czując, jak jej ciało wypełnia przyjemne ciepło i zrozumienie, w pewnym sensie walidacja, jak czuła, że z tym nieznajomym kocurem którego wyciągnęła z rzeki mogła się jakoś utożsamić. Nigdy z nikim poza siostrą się tak nie czuła. - Tsunami jestem.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
A więc się nie pomylił. Czuł ulgę, radość z tego, że miał właśnie koło siebie kogoś, kto wiedział, czym są te przeżycia. Kto doświadczał ich podobnie, kto też czasem znikał i lądował na chwilę w zupełnie innym czasie. Ale przede wszystkim wiedział, jak to boli. Jaki to strach powracać tam raz za razem.
Ucisk jej boku był jakby potwierdzeniem tego, że się zrozumieli. Barania Łapa nie poruszył się, przez głowę przemknęła mu tylko myśl, że teraz i Tsunami będzie całkiem mokra – ale najwyraźniej jej to nie przeszkadzało.
– Cześć Tsunami. Jeszcze raz dziękuję za twoją pomoc. Mam na imię Baran. Barania Łapa. Jestem terminatorem Klanu Wichru. – przedstawił się. Nie wiedział, czy nowa towarzyszka była tutaj po raz pierwszy, czy też może spotkała się już wcześniej z jego klanowiczami. Jej imię wskazywało na to, że nie pochodziła z czterech Klanów. Mogła być samotniczką.
Ale nie chciał jej wypytywać. Miło byłoby dostać te informacje, tak jak on podzielił się szczegółami o sobie, ale w gruncie rzeczy w ogóle ich nie potrzebował. Samo imię mu wystarczyło. Nie chciał też, by kotka stała się wobec niego nieufna, a to mogłoby być jedną z konsekwencji prowadzenia przesłuchania.
Dopiero po chwili zorientował się, że szuka rozwiązań, które pozwoliłyby mu zatrzymać ją na jakiś czas przy sobie. Nie chciał, żeby zniknęła jedyna osoba, która naprawdę mogła go zrozumieć. Musiał się skupić, żeby być w stanie wyrwać się z tego kłębowiska natrętnych myśli.
– To, co zrobiłaś było naprawdę odważne. Naraziłaś się na... na wejście tam, gdziekolwiek wędrujesz. A ja wiem, jakie to straszne. Żeby wyciągnąć mnie z wody, obcego ci kota. – powiedział powoli. Podziwiał ją za to – Masz dobre serce, Tsunami.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Teraz gdy stopniowo emocje po tym wszystkim opadały, a otępienie opuszczało powoli ciało Tsunami, robiąc miejsce tym samym nerwom i kwestionowaniu samej siebie, zastanawiała się, czemu właściwie to zrobiła. Czemu praktycznie wskoczyła do rzeki dla kota, którego widzi pierwszy raz w życiu... i nigdy wcześniej szylkretka nie odrzuciła od siebie tych negatywnych myśli. Nigdy wcześniej nie biła się sama ze sobą i nie próbowała pozbyć się tego głosu z głowy który kwestionował każdą jej decyzje. Aż do teraz. Nie myślała o tym, czy to, co zrobiła było głupie. Czuła, że było... prawidłowe. Że było dobre i nie mogła ot tak przejść obok, chociaż może powinna.

- Wyglądasz trochę. Jak baran - odchrząknęła Tsunami, w jej głos wkradła się nuta rozbawienia, mokre wąsy zadrżały lekko a kąciki pyska poruszyły się. Nie uniosły, ale poruszyły, jakby chciała się uśmiechnąć ale jeszcze nie była w stanie. Zupełnie nieświadomie zaczęła wylizywać zmierzwione, mokre, białe futro Baraniej Łapy, tak, jak robiła to z Sekwoją i samą sobą gdy zostały wyciągnięte z rzeki przez Tundrę i Pokrzywę.

Milczała gdy kocur mówił, wyraźnie, intensywnie zastanawiając się nad jego słowami. Przyjemne ciepło rozlało się w jej żyłach, bo zrozumiała, że on naprawdę jest jednym ze swoich. I że naprawdę ją rozumie, a ona rozumiała jego i chociaż znali się ledwie chwilę, Tsunami poczuła się przy Baranie tak dobrze. Bezpiecznie i znajomo. I nie chciała odchodzić, chociaż normalnie pewnie zaraz by to zrobiła.

W żaden sposób nie odpowiedziała na jego słowa, jedynie westchnęła i nieobecnie zaczęła lekko przygryzać sierść i delikatną skórę na szyi Wichrowca.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
Z lekkim uśmiechem przyglądał się temu, co robiła Tsunami. Bo przecież dopiero co go poznała, choć to nawet nie było dobre słowo. Nie wiedziała o nim jeszcze niczego. Otwarcie przyjmował wyraz ciepła z jej strony, jakim było zadbanie o jego futro po tym wypadku. Czuł, że ich spotkanie jest wyjątkowe, że sama Tsunami była wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju i z zachwytem z chwili na chwilę obserwował to, jak wyłania się koło niego. Przyjemnie było z nią być. Przyjemnie było widzieć, że tej pięknej części siebie, którą właśnie widział, nie musiała chronić, ukrywać. Że nie musiała z jakiegoś powodu kłaść zasieków, które strzegłyby w niej tej wrażliwości, tego, co dążyło do bliskości i spotkania. To nie zdarzało się zawsze. Nie każdy potrafił pozwolić sobie na bliskość. Zawsze ze wzruszeniem obserwował te momenty. Sam też bez strachu ukazywał siebie. A jej mógł pokazać nawet tę część siebie, która nie mogła zaistnieć w przestrzeni pomiędzy nim, a innymi kotami. Nie było dla niej miejsca, bo nawet jeśli próbowano na nie pozwalać, to ostatecznie nikt go w sobie nie znajdował.
Rozluźnił się. Nie było nawet potrzeby, by myśleć o sposobach na przedłużenie tej wspólnej chwili, bo ona już trwała, Tsunami zaznaczyła to bardzo wyraźnie ruchami ze swojej strony.
– Tak. – zgodził się, prawie się śmiejąc – Wyglądam jak baran i dlatego jestem Baranem. A przynajmniej oprócz ciebie i mnie myśleli tak moi rodzice, gdy nadawali mi imię.
Chciał zwrócić czułość, którą mu dawała, liżąc ją w odpowiedzi, ale nie wiedział jeszcze czy na razie był na to odpowiedni moment. Czy dobrym pomysłem będzie takie wkroczenie w jej przestrzeń, intencjonalne sięgnięcie w stronę jej ciała, jej fizyczności. Zdecydował się podzielić nim w inny sposób, kontynuując to, co już powiedział.
– Naprawdę mnie to porusza. – dodał cicho, mimo tego, że nie odpowiedziała na jego wcześniejsze słowa.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Był obcy a jednak tak doskonale jej znany.

Nie do końca rozumiała, o czym mówi, a może nie chciała zrozumieć. Może mimo wszystko nie chciała dopuścić do siebie tej myśli, że ma dobre serce. Nie czuła się tak, jakby miała dobre serce, nie czuła się dobrym kotem. Nic tylko fuczała i rzucała się na inne koty z Nowego Świtu, była paskudna wobec własnego stada, trzymała tą tarczę i odpychała od siebie inne koty w pełni intencjonalnie od dawna... i poza tym, że czuła się w tej chwili miło i przyjemnie, nie była pewna, czy faktycznie powinna teraz z Baranem tu siedzieć.

Z drugiej strony wiele rzeczy robiła, których robić nie powinna. Opuścić gardę pierwszy raz od księżyców nie było takie złe. Baran był dobry. Baran był swój. Baran był bezpieczny. Jemu mogła zaufać. On nie zbruka jej do reszty w momencie, gdy opuści gardę.

Mimo uszu puściła dalszą historię jego imienia i starała się odrzucić cierń zazdrości który prawie wbił się w jej serduszko, gdy wspomniał o rodzicach. On przynajmniej ich miał, a swoich Tsunami ledwo poznała a potem straciła. Tundra i Pokrzywa mogły się nazywać jej matkami, mogła je szanować, ale to nie było to samo. Zamruczała głęboko, zaciskając zęby na kępce białego futra, jedną z mokrych łap dociskając do barku Baraniej Łapy.

- Nie jestem, - wyrzęziła niewyraźnie, na moment puszczając się fragmentu skóry kocura. Drgnęła. - nie jestem. Dobrym kotem.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Pozwalał jej na te pieszczoty, były naprawdę przyjemne. Nie spodziewał się, że podgryzanie futra i skóry może się okazać aż takie fajne. Tsunami miała bardzo interesujący sposób wyrażania czułości – bo w tym momencie był już pewien, że to, co od niej otrzymuje to czułość. Zastanawiało go to, skąd pochodziła. Ale nie chciał pytać o to wprost. Nie sądził, że potrafiłaby udzielić mu dobrej odpowiedzi. Być może sama nie była tego do końca pewna. Pomyślał, że gdyby było inaczej, to zdradziłaby mu o tym coś więcej.
Nie zdziwiła go jej odpowiedź, nie pierwszy raz spotykał kogoś żywiącego o sobie podobne przekonanie. Ale tak jak zawsze, budziło ono w Baranie poczucie smutku. Zawsze pochodziło z głęboko zranionego obszaru.
– Dlaczego tak myślisz? – zapytał miękko, z ciekawością. Nie zamierzał jej zaprzeczać, bo i tak nie przyjęłaby jego słów do siebie. Już tego nie zrobiła. I zamiast przemilczeć, podzieliła się czymś tak wrażliwym, odsłoniła przed nim tę stronę.
Zauważył, że drgnęła, poczuła, że sama sięgnęła głębiej. Chciał, żeby odpowiedziała, żeby na powrót poczuła się komfortowo, szczególnie podczas rozmowy o czymś takim. Pomyślał, że teraz może być dobry moment, by zwrócić jej czułość. Sięgnął do futra na boku jej szyi i w ten sam sposób co ona wcześniej, zaczął delikatnie je podgryzać. Mruczał.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Ostatni raz czuła się tak odsłonięta przed... Roche, tak naprawdę. To on zbrukał ją do reszty do tego stopnia, że pokazała mu swoją delikatną, łatwą do zranienia, pełną przeróżnych emocji stronę. Ale w przypadku Roche sytuacja miała się o tyle inaczej, że on ją ośmieszył i poniżył, do tego stopnia, że wciąż, po księżycach, Tsunami bardzo dobrze to pamiętała. A z Baranią Łapą było inaczej. Jemu sama się odsłoniła i czuła się z tym dobrze. On rozumiał. On nie naśmiewał się z niej tak, jak Roche. Nie patrzył na nią z góry jak cały Nowy Świt, z wyjątkiem Sekwoi, oczywiście.

Wtuliła nos w kędzierzawą sierść z boku szyi kocura, przesuwając pyskiem do jego piersi. A potem się cofnęła, pchnięta dziwnym przeczuciem i czymś w rodzaju impulsu, siłą wciskając swoją mordkę pod jedną z jego łap, jakby chciała go przewrócić, albo sugerowała, żeby to on przewrócił ją. Nigdy nie lgnęła do żadnego kota a teraz wręcz drżała. Może od zimnej wody która przesiąkała jej futro. A może...

- ... - Tsunami otworzyła mordkę, jakby naprawdę, szczerze chciała Baranowi na to odpowiedzieć, ale nie umiała. Nie potrafiła znaleźć odpowiednich słów. Zamiast tego odchrząknęła i zamruczała głęboko, gdy poczuła jego zęby na szyi i zamiast się odsunąć, rozpłaszczyła się na trawie, ogonem smagając jego grzbiet, biodro.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Barania Łapa był uważny, raczej nie przegapiał dawanych mu sygnałów. Odczytywanie mowy ciała było dla niego łatwe i choć nie zawsze wiedział dokładnie skąd pochodzi, to było niemożliwe, niewykonalne dla nikogo, to potrafił zareagować odpowiednio, znając kontekst sytuacji, w której uczestniczył.
Popchnęła go. Był rozluźniony, więc jego ciało bez problemu poruszyło się w bok w odpowiedzi. Byli ze sobą w tej chwili na tyle blisko i na tyle wobec siebie nawzajem otwarci, że odpowiedź przyszła mu naturalnie i nie musiał tym razem nawet rozważać, czy to, co chciał zrobić było odpowiednie w obecnej sytuacji. Kiedy przyjęła tak dobrze wyraz czułości z jego strony, poczuł, że może pozwolić sobie bez problemu na więcej i ponownie otrzyma pozytywną odpowiedź z jej strony.
Zobaczył jak rozkłada się na ziemi i sama zezwala sobie na uczucie głębokiego komfortu, takie rozluźnienie jak on, a może nawet większe. Pchnął ją więc całym ciałem w bark, do tego stopnia silnie, by zachwiać nią i wywrócić w bok. Był jednak delikatny, nie chciał sprawić jej bólu, albo nadto zaskoczyć. Siła uderzenia w połączeniu z brakiem napięcia w jej mięśniach sprawiła, że odchyliła się na tyle, by już z łatwością mógł całkiem wywrócić ją na plecy, tak, by zdążyła się w dodatku w międzyczasie przyzwyczaić do tego, co robił i nie wystraszyć przez to, że odsłaniała przed nim brzuch. A przynajmniej miał na to nadzieję.
Spokojnie podciągnął się w górę i położył własną łapę razem z przednią częścią własnego ciała na jej klatce piersiowej. Oparł się na łokciu, który leżał na niej, drugą łapą delikatnie podpierając się o ziemię. Nie chciał jej przygniatać, sam utrzymywał w połowie własny ciężar. Uśmiechnął się do niej wesoło, rozbawiony, patrząc z góry na jej pyszczek. Ten łobuzerski uśmiech mógłby dać jej poczucie bezpieczeństwa. Droczył się delikatnie, niby to w odpowiedzi na brak reakcji z jej strony na jego słowa. Ale nie poganiał, przynajmniej jeszcze nie teraz. To mogłoby tylko wywołać niepotrzebny stres. Chciał, by sama się przed nim otworzyła.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Otworzyła się przed nim bardziej niż przed kimkolwiek jak dotąd - i było to przyjemne. Miła odmiana od wiecznego trzymania gardy i strachu, że każdy ją skrzywdzi, zdradzi i ośmieszy. A mimo to, gdy zaczynała intensywniej myśleć nad własnymi słowami, nad jego pytaniem, nie wiedziała, czy chciała mu odpowiadać. Czy w ogóle sama ma odpowiedź. No, właśnie, Tsunami, dlaczego tak myślisz? Jakie jej cechy sprawiały, że nie była dobrym kotem?

Może po prostu żyła w przekonaniu, że nie jest. A może jak dotąd nie miała przykładu szczerego, dobrego kota, tak nieskazitelnego w swojej dobroci, jak Barania Łapa. Nie wiedziała już, co samej o tym wszystkim myśleć i starała się nie myśleć, wyłączyć swój mózg na kilka chwil i skupić na tym, że Barania Łapa był blisko i to było jeszcze lepsze uczucie, niż fakt, że ją rozumiał i próbował do niej dotrzeć.

Tsunami czuła się odsłonięta i czuła się z tym wspaniale, kompletnie wiotczejąc i pozwalając Baranowi na przewrócenie się na grzbiet. Zatraciła się w jego oczach i nie wiedziała, jak określić to uczucie, poza przyjemnym. Poza czymś, co było dla niej jak narkotyk. Nie protestowała w żaden sposób, nie drżała ze strachu, nie próbowała uciekać, jedynie bicie serca jej przyspieszyło, a zaraz potem oddech. Widziała jego uśmiech i sama nie umiała go odwzajemnić, ale kąciki jej pyska drgnęły wyraźnie. Drgnęły także jej wąsy, ogonem wciąż sunęła po biodrze jasnego kocura.

Wysunęła szyję do przodu, aby ponownie wtulić nos w jego futro i przesunąć po nim językiem kilka razy. Nie szarpała się, nie ruszała nawet łapami, ani przednimi ani tylnymi, przesuwała po ciele Barana jedynie ogonem i językiem, sama dociskając się mocniej do trawy.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Podobało mu się to, z jaką łatwością poddawała się jego ruchom. Że nie było w niej ani trochę lęku lub zawahania. Przychodziło jej to tak naturalnie, jakby znali się od wielu księżycy.
Rozkoszował się tym kontaktem fizycznym, chłonął go całym sobą, pozwalając jej przylgnąć do swojego ciała, dotykać go, robić wszystko, co chciała. Zaczął mruczeć, w pełni zdając sobie z tego sprawę, nie zamierzał się powstrzymywać. Sprawiała mu przyjemność tym, na jak wiele zezwalała i tym jak daleko, jak bez żadnych oporów sięgała. Nie był do tego przyzwyczajony. Zazwyczaj to on inicjował kontakt i miłą odmianą było kiedy ktoś sam tak otwarcie dążył do bliskości jak on.
Cieszył się teraz, że wpadł do tej wody. I że ona tu była, by go wyciągnąć.
Ogon Tsunami przyjemnie łaskotał. Pochylił szyję do przodu, ocierając się policzkiem o jej policzek. W ten sposób prawie, że nie musiała wyciągać głowy w jego stronę, wystarczyło, że leżała wygodnie na plecach i mogła dosięgnąć go bez problemu językiem. Leżał tak, przytulony do niej, wciąż starając się utrzymywać część swojego ciężaru. Rozmruczał jej się do ucha i zaczął delikatnie lizać bok jej głowy i pyszczka. Głównie jednak rozkoszował się bliskością ich ciał.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Ona też nie była do tego przyzwyczajona. Do bliskości emocjonalnej i do bliskości fizycznej - to było jej obce. Obce rzeczy były dla Tsunami często przerażające, szokujące i nie wiedziała, jak reagować na wiele rzeczy, ale to przyszło jej jakby instynktownie. Trochę nerwowo, ale w pełni instynktownie i naturalnie, jakby ona i Baran byli do takiego kontaktu między sobą wręcz stworzeni.

Tsunami odetchnęła drżąco przez nozdrza, ze świstem, oblizała kilka razy wargi aby wrócić do składania całusów na całym pyszczku i szyi Barana, zanim... nie szarpnęła się pod nim. Słabo, lekko, nie tak, jakby chciała od niego uciec a jedynie zmienić aktualną pozycję. Coś jej nakazywało zmienić aktualną pozycję, bo o ile leżenie na grzbiecie w wilgotnej trawie, z miękkim kocurem na sobie było miłe, może tak byłoby wygodniej? Nie rozumiała, w jaki sposób reagowało jej ciało, ale postanowiła go posłuchać.

Powoli, jedną łapą odepchnęła od siebie Baranią Łapę, tylko po to, aby przekręcić się na brzuch, po drodze ocierając długością grzbietu o jego bok, klatkę piersiową, ogon zawijając wokół jednej z jego łap. Szylkretka przycisnęła się płasko do trawy, pyskiem szukając ciała Barana, mrucząc głośniej, niż początkowo planowała.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Te wspólne pieszczoty były niezwykle przyjemne. Barania Łapa prawie zapomniał o całym świecie i rozkoszował się nimi z przymkniętymi oczami. Dopiero pchnięcie łapy Tsunami wyrwało go z tego transu. Z początku myślał, że kotka chce, by przerwał, więc automatycznie podniósł lekko głowę, unosząc też delikatnie ciało, gotowy, by spytać o powód. Jednak ona jedynie wysunęła się spod niego i przekręciła się na grzbiet.
Jedynie.
To, w jaki sposób się o niego otarła uświadomił mu, że chyba posunął się za daleko. W dole brzucha poczuł przyjemne ukłucie. Ta przyjemność była dla niego zupełnie nowym uczuciem, czymś, czego doświadczył pierwszy raz w życiu. Ale jednocześnie instynktownie wiedział, co znaczyła. I bardzo, bardzo nie chciał jej zatrzymywać.
Ale teraz nie było mu wolno. Nie mógł sobie na to pozwolić. Przecież coś takiego powinien czuć jedynie przy Rogatej Łapie. Poczuł, jak w jego myśli wkrada się lepkie poczucie winy. Miał wrażenie, że był zdrajcą, chociaż jeszcze do niczego nie doszło. Ale czy na pewno? Choć zupełnie niechcący, to jednak doprowadził do tej sytuacji. Gdyby trzymał się od szylkretki z daleka, nic takiego nie mogłoby się stać. Pieszczoty, które z nią wymieniał były z jego strony jedynie wyrazem sympatii. Tsunami jednak musiała odebrać je inaczej. Nie wiedział, co teraz powinien zrobić. Jednocześnie chciał poderwać się do biegu, przeciąć rzekę i wrócić do obozu. Ale coś trzymało go w miejscu.
– Tsunami...? – zapytał z wahaniem.
[Obrazek: lNWugAU.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości