Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Nie była pewna o co pytał i czemu brzmiał na zaskoczonego. Najwyraźniej, psiakrew, oboje sobie zupełnie co innego pomyśleli, zupełnie inaczej odczuwali to, co się tutaj teraz działo... Tsunami nie miała nigdy kontaktu z innym kotem tak blisko. Nie w ten sposób. Nikt nigdy, nawet własna, rodzona matka, nie okazywał jej tak czułości. A widziała, jak Fairy wylizywał, gryzł i siedział Wronie na grzbiecie i zastanawiała się... po co.
Chyba teraz rozumiała, po co, i działała pod wpływem instynktu. Impulsu. Gdyby Baran się do niej nie przykleił, nie odpowiedział na te kilka muśnięć z jej strony, to pewnie dawno poszłaby w swoim kierunku, a teraz rozpłaszczyła się na brzuchu, grzbietem do góry, na mokrej trawie, pod białym kocurem, w nerwach i... dziwnej ekscytacji?, obijając ogonem o ziemię, smagając nim podbrzusze, biodro Barana.
Nie naparł na nią, nie odsunął się jednak też w pełni. Szylkretka nie wiedziała do końca, czemu coś kazało jej się rozpłaszczyć pod Baranią Łapą, ale teraz była zaintrygowana. Jakie to uczucie? Co właściwie Fairy wtedy robił z Wroną? Wichrzak mógł jej to pokazać? Jak miała go o to wprost poprosić, jeśli nie w ten sposób? Chyba zrozumiał, ale był niepewny. Chyba. Teraz sama Tsunami była trochę niepewna. Tylko trochę, bo, cholera, nie zamierzała się teraz wycofać.
Podniosła odrobinę zad, mrucząc nieco głośniej, usilnie próbując dotknąć bokiem pyska, grzbietem, jakąkolwiek częścią siebie ciała Barana. Nie odpowiedziała mu w żaden sposób, poza urwanym oddechem i jeszcze intensywniejszym, zapraszającym mruczeniem. Drgnęła; chyba już nie tylko w nerwach, których pozostały w jej organizmie ledwie szczątki.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Nie odpowiedziała mu. Nie odpowiedziała. Ale tak naprawdę co miała odpowiedzieć? O nic nie zapytał. Wypowiedział tylko jej imię, jakby oczekiwał wyjaśnień na temat tego, co się działo. Sam powinien ich sobie dostarczyć. Dobrze widział co miało miejsce. Dobrze wiedział, co właśnie zrobił, do czego doprowadził. I bardzo, bardzo wyraźnie czuł, czego od niego oczekiwała.
Mówiły mu to drgania jej mięśni, głodne poszukiwanie dotyku, ciepło jej ciała. To ciepło parzyło go w podbrzusze. Dokładnie tam, gdzie poczuł, że wciska swój grzbiet. Nigdy, nigdy nie czuł, żeby ktoś pragnął go w ten sposób.
Poczuł jak miękną mu łapy, więc usztywnił je. Jak przyspiesza mu serce i oddech, stając się głośny i ciężki. Teraz wiedział, co miała na myśli Błękitna Łapa, kiedy opisywała mu pobudzające działanie kocimiętki. Wtedy nie mógł tego zrozumieć, ale teraz wszystko było jasne. Zatopił się w tym gorącu, pozwalając, by pochłonęło jego myśli. Wolnym ruchem przesunął ciało, nie tracąc kontaktu z futrem Tsunami, tak, by znalazło się całkowicie nad nią. Przycisnął ją do ziemi, napierając na jej zad, spinając mięśnie tak, by poczuła na sobie każdy centymetr jego ciała. Tylko tak potrafił odpowiedzieć na jej pragnienie.
W głowie majaczyło mu wspomnienie nabrzmiałego brzucha Szałwii. Zbliżył łapy do boków Tsunami, żeby wyraźnie ją poczuć. To wizja tego, że będzie mógł sprawić to samo tak bardzo rozpalała jego wnętrze i pchała do działania, które zaledwie przed chwilą wydawało się być czymś niemożliwym. Chciał to zobaczyć. Chciał zobaczyć, jak w efekcie tego zbliżenia powiększa się jej brzuch. Fascynowało go to, że i ona chciała tego samego. Że chciała jego, w taki sposób i w takim celu.
– Chcesz... być ze mną w ciąży...? – wymruczał jej do ucha głębokim, urywanym głosem, posyłając ciepłe tchnienie swojego oddechu na jej policzek, który z czułością polizał.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Nie rozumiała czemu Fairy napierał całym swoim ciałem na Wronę i czemu wydawali z siebie takie dziwne dźwięki, ale była zaintrygowana i szczerze... chciała spróbować. Coś w niej to obudziło. Instynkt kazał jej rozłożyć się na mokrej trawie pod Baranią Łapą, aby poczuć to, co wtedy zapewne czuła Wrona z uzdrowicielem Nowego Świtu. Nie miała porównania. Nie miała pojęcia, jakie faktycznie to będzie uczucie, ale żar płynący od Baraniej Łapy był dla niej czymś... dziwnie miłym i wręcz uzależniającym. Pysk miała schowany w trawę, ale z odległości próbowała zaciągnąć się wonią kocura, poruszała ogonem, tylnymi kończynami, pazury przednich wysuwając z poszewek łap i chowając z powrotem.
Prężyła się pod nim chwilę ale czując, jak Baran w końcu zmienia pozycje, staje nad nią i napiera na jej grzbiet, jej zad swoim ciałem, ponownie się rozpłaszczyła. Kosmatym ciałem szylkretki szargnął dreszcz. Nie denerwowała się już, ciepło Barana było w pewnym sensie kojące. Doznanie dziwne. Nowe, zupełnie nieznane, niespodziewane, ale... zaskakująco przyjemne. Westchnęła cicho, drżąco, na moment sztywniejąc ale równie szybko się rozluźniając.
I zesztywniała znowu, słysząc głos Baraniej Łapy. Chciała? Bardzo chciała- co.
- Co - spytała cicho. Tępo, zbita z tropu, zaskoczona, zdezorientowana jego pytaniem. O co pytał? Jego drżący głos chyba rozmazał się gdzieś w umyśle Tsunami, pytanie Barana jednym uchem wpadło, drugim wypadło. Nie chciała, żeby się odsuwał, tego była pewna. - Tak - więc odpowiedziała, niekoniecznie wiedząc, na co faktycznie się zgadza. Otępiona, naćpana jego bliskością. Nie myślała nad tym pytaniem. Pomyśli potem.
Wyprężyła grzbiet znowu, jakby chciała go zachęcić do... czegokolwiek, do czego zmierzał. Nie wiedziała, ale wiedziała, że chciała się dowiedzieć.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Choć bardzo pragnął tego potwierdzenia, nie spodziewał się go usłyszeć. Tsunami była młoda, on też... ale w tej chwili nie zastanawiał się nad tym, czy była to właściwa decyzja. Chciał, żeby nosiła jego kocięta. Chciał zobaczyć jej nabrzmiały brzuch, dotknąć go, poczuć całym ciałem, kiedy będzie obejmował jej boki. Chciał widzieć, jak rodzi jego dzieci. Kiedy dotarła do niego jej odpowiedź, poczuł mrowienie blisko krocza, które natychmiast zawładnęło jego ciałem, rozlewając się po skórze w formie dreszczy. Były mocne, musiała je poczuć, tak samo, jak on czuł drżenie jej ciała.
Poczuł w spiętych, drżących mięśniach siłę, o jaką się nie podejrzewał. Dopiero po chwili zauważył, że dyszy, że jego ciało ociera się o ciało Tsunami i że sprawia mu to cielesną przyjemność.
– Pokaż mi brzuch. – zażądał, podnosząc się lekko i pomagając jej łapą przewrócić się na plecy. Przeniósł tam swój pysk. Przez chwilę rozkoszował się bijącym z niej ciepłem, wdychając jej zapach. Wodził nosem wśród długiego futra, szukając dotyku wrażliwej skóry. Językiem czule pieścił jej brzuch.
– Będziesz nosiła moje kocięta. – wymruczał, podnosząc na chwilę pysk, żeby spojrzeć jej w oczy – Podoba ci się to?
Jemu się podobało.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Nie do końca rozumiała, co Baran do niej mówił. Była jakby odcięta od świata rzeczywistego, a głos kocura był jedynie przyjemnym szumem gdzieś z tyłu jej umysłu. Zdecydowanie lepiej odczuwała wibracje jego ciała, drżenie, żar jakim ją poczęstował już teraz, chociaż wciąż do niczego nie doszło. Czuła, że powinno do czego dojść, że mogli się zbliżyć jeszcze bardziej. Zamruczała gardłowo, poruszała ogonem powoli, niczym wahadłem zegara.
Nieco zaskoczona, ale bez protestów Tsunami pozwoliła przekręcić się z powrotem na grzbiet. Nie rozumiała co mówił. Nie słyszała go; odchyliła łeb w tył, wtulając pysk w miękką trawę pod sobą, zerkając na Baranią Łapę spod przymrużonych powiek, wyraźnie... pod wpływem jego bliskości. Naćpana jego ciepłem, otumamiona i nic nie rozumiała z tego, co do niej mówił.
Wgapiła się w widoczny tylko dla niej punkt gdzieś za kocurem, potem napotkała jego czułe spojrzenie. Wąsy jej drgnęły; cała drgnęła. Czuła łaskotanie w brzuchu którego nie potrafiła wyjaśnić ale które chciała czuć więcej. Nie zarejestrowawszy w pełni jego słów zamruczała w odpowiedzi coś co brzmiało jak mhm, głęboko, gardłowo, wyciągając jedną z łap aby położyć ją na zmierzwionym, białym barku Barana, potem boku jego szyi.
Było miło, ale niecierpliwiła się, a Barania Łapa miał szczęście, że była na tyle przyćpana jego urokiem, że nie zrozumiała jego słów.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
To mhm w zupełności mu wystarczyło. Podekscytowanie, jakie go ogarniało, jedynie się zwiększyło. Gdzieś w tyle głowy majaczyła mu myśl, że to, co robi, nie jest w porządku. Że zapłodnienie obcej kotki, nawet nie członkini Klanu Wichru mogło nie być dobrym wyborem, a gdyby tego było mało, to przecież miał już partnerkę. To ona powinna urodzić jego kocięta, nie Tsunami. Ale podniecenie skutecznie blokowało te wątpliwości.
Zamruczał z zadowoleniem, przesuwając się znowu w kierunku góry jej ciała i spojrzał jej w oczy, tak jakby potrzebował jeszcze jednego potwierdzenia. Znalazł w nich to samo pragnienie, które rozpalało jego wnętrzności. Zepchnął z siebie jej łapę i znów przewrócił ją na brzuch, tym razem mniej delikatnie, ponownie przyciskając ją ciałem do ziemi.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Nie miała pojęcia, że dla Baraniej Łapy takie zbliżenie równało się tylko i wyłącznie ze spłodzeniem kociąt. Teraz była tak odcięta od świata rzeczywistego, że nie wyłapała tego z jego słów - sama nie miała pojęcia, jak taki proces przebiega. Nie wiedziała, jak kotki zachodzą w ciążę. Nikt jej tego nie wyjaśnił, a instynkt, chociaż w niej siedział, nie był wystarczająco intensywny, głośny, aby zrozumiała, co faktycznie się działo.
Wiedziała za to, że gdy tylko Baran ponownie przekręcił ją na brzuch, napierając na jej ciało, gdy poczuła jego oddech na karku, było przyjemnie. Bardzo przyjemnie. Tsuami drgnęła, biorąc kilka wdechów, poruszając ogonem, przednimi łapami, wbijając pazury w ziemię pod sobą i prężąc pod ciałem kocura, chcąc być z nim jak najbliżej.
Kotka w głupiej, naiwnej chwili uniesienia opuściła gardę i absolutnie nie żałowała. Czuła, że tonie w sierści Baraniej Łapy, w jego cieple, bliskości, jego ruchach.
[...]
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Dyszał, liżąc ją powoli, czule, za uchem. Nie chciał jeszcze z niej schodzić. Czuł, jak po jego ciele wciąż rozchodzą się dreszcze przyjemności. Było wspaniale. Lawendowa Gwiazda nie mówiła mu o tym, jak przyjemne jest robienie kociąt. Pomyślał, że być może nie chciała go zachęcać do tak szybkiego ojcostwa. Ale to było już za nim, miał w końcu czwórkę dzieci, co prawda nie swoich, lecz pełnił dla nich rolę ojca i wyglądało na to, że dobrze się w niej sprawdzał. Nie bał się więc. Sadził, że i teraz sobie poradzi.
Myśl o tym, że będzie miał kocięta przynosiła ekscytację. Kocięta z Tsunami, kotką którą ledwo znał, kotką spoza Klanu Wichru. To dotarło do niego dopiero teraz. Poczuł w brzuchu niemiłe ukłucie lęku. Co on zrobił? Co teraz będzie? Jak oni je wychowają? Czy będzie musiał opuścić Klan Wichru, żeby to zrobić? Jego myśli płynęły coraz szybciej.
No i Tsunami. Kim teraz dla niego była?
Wreszcie zsunął się z jej grzbietu i położył się obok, przyciskając do niej bok. Nie wiedział co powiedzieć, nie przetrawił jeszcze wszystkiego co się stało, zbyt wiele sprzecznych, burzliwych emocji się w nim teraz kotłowało. Miał nadzieję, że to ona powie coś pierwsza.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Przypomniała sobie, jak Fairy siedział Wronie na grzbiecie i dociskał jej pysk do błota. Nie widziała całego aktu ukryta w krzakach, ale widziała wystarczająco, aby zainteresowało ją, jakie to uczucie. Baran był bardziej niepewny, był delikatniejszy, ale wciąż... uczucie dla Tsunami było bardzo szokujące.
Pozytywnie, oczywiście. Chciała tego, niekoniecznie świadoma słów kocura. Chciała poczuć go blisko i nie zawiódł jej w żaden sposób. Zaskoczył tym, jakie faktycznie było to uczucie, ale też usatysfakcjonował w każdym aspekcie.
Ona również nie chciała aby z niej schodził i nie szarpała się. Chociaż zdrowy rozsądek zaczął przebijać się przez chmurę emocji i hormonów, z tyłu głowy słyszała głos tego rozsądku, że hej, powinna wracać do Turzyc... to nie chciała, aby Baran się odsuwał. Jeszcze chwilę. Jego ciało i język były czymś wspaniałym i nie chciała aby skończyło się to za szybko.
Ale w końcu zszedł. Tsunami westchnęła, trochę zawiedziona, ale miała okazję się rozprostować, co od razu zrobiła. Kilka kości w ciele kotki strzeliło gdy się przeciągała, poruszała łapami, ogonem. Odwróciła się pyskiem do Baraniej Łapy, mierzwiąc mu futro językiem kilka razy, zadowolona. Wróciła do mruczenia. Nie myślała o konsekwencjach, nie teraz.
Zajęło jej to chwilę, ale podniosła się na nieco drżących łapach, stając nad kocurem i zostawiając kilka całusów na jego czole, między uszami. - Dziękuję - wychrypiała, przełykając ślinę; i odkaszlnęła. Zrobiła kilka drżących kroków do tyłu. - ... ja. Muszę iść. Ale spotkajmy się. Za. Jakiś czas. Gdzieś przy waszej granicy, ale. Nie tu - to, co mówiła, pewnie teraz dla Barana nie miała sensu, ale Nowy Świt się przenosił, a ona, siłą rzeczy razem z nim.
Polizała Baranią Łapę po pysku jeszcze kilka razy, zanim drżącym, ale stosunkowo żwawym krokiem zaczęła wracać w stronę Gniazd Turzycy. Obejrzała się jednak za kocurem przynajmniej kilka razy; i nawet na moment uśmiechnęła, sama do siebie.
zt!!!!!! to przedawnione czaso aaa. kocham kocham kocham
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Docenił pieszczoty, mrucząc i oddając kilka buziaków. Ten miły gest ukoił nieco jego nerwy i pozwolił na zaczerpnięcie głębszego oddechu. Uśmiechnął się, mrużąc wesoło oczy.
Oczekiwał innych słów. Nie pożegnania. Nie tego, że po wszystkim tak szybko sobie pójdzie, zostawiając go samego. Poczuł nieprzyjemne ukłucie w piersi i zmarszczył brwi. Zrobiło mu się najzwyczajniej na świecie przykro. Potrzebował rozmowy, potrzebował wyrzucić z siebie to wszystko, co skręcało mu wnętrzności, potrzebował dowiedzieć się co znaczyło to, co właśnie zrobili. Potrzebował ustalić, czy może raczej dowiedzieć się co dalej. Było mu źle, po przecież nie mógł porozmawiać o tym z nikim innym. Nie mógł powiedzieć nikomu o tym, co właśnie zaszło.
Nadzieję zostawiła mu zapowiadając kolejne spotkanie. Liczył na to, że właśnie wtedy uda im się omówić to wszystko. Była zbyt rozkojarzona, zbyt spieszyła się, by chciał ją teraz zatrzymywać.
– Dobrze. Będę cię szukać. Pa, Tsunami. – pożegnał się ze smutnym uśmiechem, czując, że nic innego mu teraz nie zostało. Obserwował jak odchodzi, a kiedy zniknęła, sam ruszył z powrotem w kierunku obozu Klanu Wichru.
Księżyce: 120 Mistrz: życie Płeć: trans kocur Trwałe urazy: drobna blizna nad lewym okiem
Spory jak na swój wiek, o ciele smukłym i pokrytym aksamitną, gładko przylegającą sierścią. Jego łapy są długie i - na razie - stosunkowo cienkie, ale pod skórą widać jak tłuszcz coraz bardziej ustępuje ładnie zarysowanym mięśniom. Ma długi, biczowaty ogon, nieustannie wijący się za nim jakby rozsadzała go wieczna irytacja, mimo że to stwierdzenie dalekie od prawdy. Jego głowa jest nieco kosmata, przyozdobiona sporawymi uszami i okrągłymi, intensywnie żółtymi ślepiami. Po obu stronach niemal czarnego nosa znajdują się brązowe wąsy. Kolor jego futerka jest kasztanowy, lecz na łapach, ogonie i mordce przechodzi w ciemną czekoladę. Ciemniejszy pas przebiega od łebka do końca pleców, schodząc na boki w płynnym gradiencie. Tylko przód szyi, spód jego ciała oraz sierść w uszach są jaśniejsze. Podejrzanie przypomina kota burmskiego.
Pełen jest niewyobrażalnie wielkich pokładów energii, która nieraz zdaje się wręcz wylewać z jego wciąż dość kosmatego ciała. Interesuje go absolutnie wszystko, a jego uwaga zdaje się skakać od tematu do tematu szybciej niż jest w stanie wyrzucać słowa ze swojej mordki. Do perspektywy przygód podchodzi z olbrzymim entuzjazmem, przez co zdarza mu się pakować w kłopoty. Nie przejmuje się większością potknięć, choć potrafi wyciągać z nich wnioski - oczywiście z drobną pomocą. Zniechęca się szybko tylko jeśli coś go niedostatecznie zainteresuje. Jest bardzo towarzyski, choć nieco dziwaczny na swój dziwny sposób.
księżyc [nś]
Siano, jak się okazało, było niezwykle wygodne; nawet jeśli pojedyncze kawałki uschniętej roślinności dźgały go w miękką skórę. Wystarczyło jednak odpowiednio ugnieść swoje tymczasowe legowisko, by naprawić sytuację, co też zrobił. Czuł tu obce zapachy i miał nadzieję spotkać ich właścicieli, by zobaczyć na własne oczy czym byli. Nie widział nigdy na własne oczy zwierząt leśnych... no, może co najwyżej dzika w oddali, bo te czasem zbliżały się do miasta. I lisa! Raz ze swoimi towarzyszami gonił takiego przez krótki odcinek, nim ten zniknął w krzewach. Nie wiedział do końca czemu, bo wyglądał dość psio, a oni z reguły ścigali tylko koty, choć musiał przyznać, że woń rudego stworzenia była trochę inna od psiej.
Teraz jednak korzystał z chwili spokoju, delektując się nią. Leżał na boku, z oczami półprzymkniętymi, choć w rzeczywistości czuwał; jedynie długi, ciemnobrązowy ogon wystawał poza paśnik, czego zdawał się nie zauważać.
Księżyce: 127 Mistrz: sam sobie panem, żeglarzem, okrętem Płeć: kocur Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot
Przeciętnej budowy, rudy kocur o tygrysio pręgowanym umaszczeniu, zdobionym białymi znaczeniami (od nasady nosa, w dół klatki piersiowej oraz różnej długości skarpetki na wszystkich czterech łapach), bursztynowe oczy
Dawno nie włóczył się po okolicy samotnie – stale zaaferowany obecnością Oriona, dodatkowo przezorny po usłyszeniu historii, która, choć nigdy by się do tego nie przyznał, odtwarzała się echem wyobraźni pod jego powiekami, ilekroć zapadał w płytki, niespokojny sen. Tym razem miał jednak konkretny cel, a uciskający głodem żołądek tym silniej przypominał mu, że powinien go zrealizować; w miarę możliwości natychmiastowo.
Szedł pomiędzy wysokimi trawami, aż dotarł do paśnika, z daleka przyglądając się drewnianej konstrukcji, spomiędzy żeber której sterczały pojedyncze, zazielenione wiechcie wysuszonej trawy – ktoś musiał zatem być tu całkiem niedawno, a teraz miejsce było ciche i spokojne, jeśli nie liczyć świstu przedzierającego się pomiędzy drzewami wiatru i wesołej melodii ukrytego wśród gałęzi ptactwa. Ugiął lekko łapy, ściszając krok, po czym ruszył spowolnionym tempem pomiędzy roślinnością.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jako pierwszą Kąkol zobaczył niedużą jaszczureczkę wygrzewającą się w trawie niedaleko paśnika, ponieważ tam świeciło największe w tym momencie słońce, a jak wiadomo jaszczurki uwielbiają wręcz wygrzewać się na słońcu. Zielony gad jeszcze nie zauważył pojawiającego się w okolicy niebezpieczeństwa, więc nie był on niespokojny co ułatwiało polowanie.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 127 Mistrz: sam sobie panem, żeglarzem, okrętem Płeć: kocur Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot
Przeciętnej budowy, rudy kocur o tygrysio pręgowanym umaszczeniu, zdobionym białymi znaczeniami (od nasady nosa, w dół klatki piersiowej oraz różnej długości skarpetki na wszystkich czterech łapach), bursztynowe oczy
Skradał się pośród wysokich, przyschniętych wiechci traw, kiedy w polu widzenia błysnęła mu zieleń jasnych łusek, migocących blado na smukłym ciele drobnej jaszczurki, wygrzewającej się w ciepłej śreżodze światła. Zmrużył bursztynowe ślepia, skradając się pomiędzy wysoką roślinnością, zrównując przy tym głowę i ogon z linią grzbietu – wiatr poruszał akurat ciepłym, wiosennym powietrzem na jego korzyść, a Kąkol, nagle nabrawszy wiary we własne zdolności łowieckie, przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, chcąc znaleźć się jak najbliżej gada, zanim oderwie się od podłoża, skacząc w jego stronę.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jaszczurka w trakcie skradania się Kąkola zmieniła kilka razy delikatnie miejsce wygrzewania się, jednak jak widać nie sprawiło to kocurowi większego kłopotu, gdyż ten szybko i sprawnie skoczył w stronę zwierzyny, która po chwili leżała już martwa w jego łapach. Pierwsza ofiara tego dnia zaliczona.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-