Logo Artemidy
Trening Słonecznikowej Łapy
No i ruszyła... A tu nagle coś jej przemknęło przed nosem!! Albo raczej nie do końca przed nosem, bo jednak długość lisa przed nią, ale szybko i jednak dość blisko! Zamrugała kilka razy, z początku niepewna, czy coś jej się przypadkiem nie przywidziało, ale, och, zapach wyraźnie wskazywał na to, że to było zwierzę. Królik! Wytężyła wzrok i kiedy się skupiła, faktycznie zobaczyła, że ten przebiega sobie zygzakiem między trawą. Och, no nie, nie mogła pozwolić mu się wymknąć! Może gdyby pobiegła wystarczająco szybko... Była już gotowa rzucić się za uszakiem w pogoń, już prawie że startowała, ale wtedy dostrzegła, że zwierzak zwalnia i w końcu zatrzymuje się przed krzakiem jakąś długość drzewa od niej. Ha, jednak trochę jej się poszczęściło! No dobra, to co tam było o tych królikach? Długie uszy, dobry słuch... cichy oddech. Tak, właśnie to. Powtórzyła sobie szybko w myślach zasady, a potem ruszyła na ugiętych łapach do przodu, prosto w stronę królika. Chociaż właściwie to wcale nie tak prosto, bo manewrując tak, żeby wiatr wiał jej w pyszczek. Słuch nie był w końcu jedynym zmysłem, jaki posiadało zwierzę, prawda? Oddech miała wyciszony, przynajmniej na tyle, na ile mogła, szczególnie starała się też, żeby nie szurać brzuchem o ziemię, a także nie wpaść na coś, co mogłoby ją zdradzić – kto wie, jakie pułapki w postaci suchych listków, gałązek i innych niespodzianek czekały gdzieś w trawie? Ogon i głowę zrównała z linią grzbietu, starała się iść płynnie i lekko, żeby też nie zaalarmować piszczka zbyt głośnymi krokami. Jeśli udałoby się jej dojść na tyle blisko, żeby na spokojnie wyskoczyć i móc go pochwycić, zrobiłaby to bez wahania – z wyciągniętymi pazurami rzuciłaby się na jego grzbiet, chcąc przytrzymać go do ziemi i przy okazji może trochę osłabić jakimiś ranami, a potem wgryzłaby się szybko w jego kark. Zdawała sobie sprawę z tego, że królik był już trochę większy od tego ptaka i pozbawienie go życia może być trudniejsze, ale miał on też pewnie większe możliwości samoobrony. Póki nie było to potrzebne, nie chciała ryzykować solidnym kopniakiem w jakiś brzuch czy klatkę piersiową, bo przewierciła go na grzbiet i dała mu dobrą okazję, o nie!
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Porywistej Łapie udało się bez większych problemów namierzyć węża oraz podejść do niego na odległość pozwalającą na celny skok - wtedy też mógł pochwycić go i uśmiercić, jednak zaskroniec tuż przed śmiercią, jakby w nadziei że jeszcze uda mu się cokolwiek osiągnąć i się wyrwać z uścisku szczęk, opryskał terminatora cuchnącą wydzieliną... Cóż, wąż chwilę później wyzionął ducha, jednak okropny zapach na opryskanej przez zaskrońca łapie pozostał. Słonecznikowa Łapa miała nieco trudniejsze zadanie gdyż schwytanie królika było nie lada wyzwaniem, jednak i jej się powiodło. Podeszła do skubiącego listki królika na tyle blisko, by móc na niego skoczyć i po krótkiej szamotaninie, która skończyła się mocnym kopnięciem Słonecznikowej Łapy w bark przez umierającego królika także i ona miała drugą już samodzielnie złowioną zwierzynę.
Jeżeli chcieli z całą pewnością mogli kontynuować polowanie, jednak Fiołkowy Świt, który właśnie złapał kreta po dłuższym wiszeniu ponad kopcem nie miał nic przeciwko temu, by już wrócili do obozu.

KONIEC, wreszcie |DD
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Upolował węża, owszem, ale… zaciskając szczęki na długim, pokrytym łuskami ciele węża poczuł okropny zapach, na który kocur najeżył swoje długie futro. Gdy zaskroniec był już martwy, Porywista Łapa na chwilę wypuścił go z pyska, by kaszlnąć… i stwierdził, że nie pokaże się tak ojcu i Słonecznik – więc, zanim do nich powrócił, wyczyścił choć trochę cuchnące futro, krzywiąc się i prychając cicho. Obrzydlistwo. Musiał się też obmyć z krwi, więc temu też poświęcił chwilę i wreszcie wziął z powrotem cuchnącego węża w szczęki, po czym skierował kroki ku miejscu, w którym zakopał dziwną, szarą wiewiórkę, i wrócił z nią do Fiołkowego Świtu, a potem – do obozu.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Królika na szczęście udało się złapać i zabić już bez większego problemu. Co prawda musiała się z nim trochę poszamotać, a on tak czy inaczej całkiem mocno kopnął ją w bark, ale nie przejęła się tym jakoś szczególnie. Wstępnie obmyła się z krwi, żeby też nie wyglądać jakoś tragicznie. Rozejrzała się wokół i zauważyła, że Porywista Łapa szedł w stronę miejsca, gdzie wcześniej zakopali zwierzynę, a więc również udała się w tamtą stronę. W końcu zabrała swoje dzisiejsze zdobycze i razem z Kijanką i Fiołkiem udała się do obozu.

[size=59]zt
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości