Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Tak - skinął głową, dopiero po chwili orientując się, że kocurek może nie wiedzieć czym jest to zwierzę. Na tych ziemiach nie było rysi, na szczęście. - Rysie to takie olbrzymie koty, wielkie jak psy. Sam ich kieł ma długość myszy. Żyły w okolicach naszych starych ziem, przy Słonej Wodzie i czasami zdarzało się, że grasowały po terenach klanów. Nikt nie przeżył spotkania z rysiem, jak widać nawet przywódca nie mógł - westchnął cicho. Klan Wichru był izolowany i ryś dotarł na jego tereny stosunkowo późno, jednak tak czy inaczej świadomość tego, że w każdej chwili mógł stanąć ci na drodze podczas polowania była przerażająca. - I... tak, u nas było tylko trzech przywódców. Z drugiej strony w Klanie Cienia i Rzeki przywódcy nie zmienili się wcale - uśmiechnął się lekko.
- Jeżeli działa na szkodę klanu... można. Przywódca nie jest kimś ponad wszystkimi innymi kotami i tak samo jak one może działać na szkodę klanu oraz zostać za to ukarany - wyjaśnił. - Nie wiem dokładnie, co się działo, nie sądzę by Klan Gromu chciał się też dzielić swoimi własnymi problemami, ale z tego co wiem Błysk był bardzo... problematycznym kotem. Lśniąca Sadzawka miała uczyć się nie u Łososiowej Łuski, a Malinowych Chaszczy, byłej pomocniczki medyka Klanu Gromu, jednak Błysk zakazał jej nauczania. To był sposób, w jaki pokazał się Klanowi Wichru - powiedział spoglądając kątem oka na syna. - To jednak wciąż było nic w porównaniu do tego, że dopuścił się gwałtu na zastępczymi Klanu Rzeki. Sądzę, że klan wpadł w słuszny gniew i sam pozbawił go rangi, a być może także i żyć, które otrzymał, a także wybrał nowego przywódcę. Nie wiem, co się stało, być może jakiś kot z Klanu Gromu będzie w stanie dokładniej powiedzieć ci co się stało, ale tak jak mówiłem mogą nie chcieć o tym rozmawiać.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Nastroszył nieco futerko, słuchając o tych okropnych rysiach. Oczyma wyobraźni od razu zobaczył wielkiego, długowłosego i z jakiegoś powodu czarnego kota o potężnych łapach i przerośniętych kłach. Skoro nikt nie mógł przeżyć spotkania z takim zwierzęciem, to jak mieliby się przed nim bronić? Jak on mógłby z takim czymś walczyć? Najwyraźniej jednak na tych terenach nie było rysi, a przynajmniej tak wynikało ze słów ojca – no i raczej by usłyszał o istnieniu takiego zwierzęcia, gdyby faktycznie gdzieś tu grasowały. A może w razie czego byliby w stanie zaatakować go całą grupą i udałoby się go pokonać? Zastanawiał się nad tym, ale mimo wszystko wciąż słuchał swojego mistrza, i kiwnął lekko głową. Wow, żywotni ci przywódcy w Rzece i Cieniu. Szczególnie w porównaniu do klanu Gromu.
Zaś te wszystkie rewelacje o wygnaniu przywódcy… Kijanka do tej pory żył w przekonaniu, że to jednak jest ktoś ponad wszystkimi innymi w klanie i że jak już, to raczej on kogoś wygna, niż koty spróbują się go pozbyć. Z drugiej strony dobrze wiedzieć, że przywódca nie jest bezkarny i rządy złego przywódcy, działającego na niekorzyść klanu, nie będą trwały do czasu, aż ten na przykład umrze, tylko faktycznie będzie można coś z tym zrobić. A poza tym to najwyraźniej ten cały Błysk coś nieźle przeskrobał… co zresztą wyszło w kolejnych słowach Fiołkowego Świtu. Ciekawe, czy faktycznie klan wydrapał wszystkie dodatkowe życia z tego kocura, a potem dopiero go wygnali? Będzie musiał się dowiedzieć! Toż to by była bardzo długa walka, skoro przywódca miał tyle żywotów, a i pewnie nie lada siłę!
– Gwa- co? – powtórzył nieco tępym tonem, wskazującym na całkowity brak zrozumienia, brak znajomości tego pojęcia. No, co mu się dziwić. Ominęła go ta cała drama z oskarżaniem Iskrzącej Łapy o gwałt i tak dalej. – To spróbuję się dowiedzieć więcej – oznajmił jeszcze, rozglądając się po okolicy.
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Gwałt. To... hm - zmarszczył brwi, nie wiedząc jak to powiedzieć w miarę sensownie. - Wymuszenie na kimś stosunku, albo zrobienie tego bez jego wiedzy, przez co, jeżeli kocur zrobi to kotce, ta będzie musiała urodzić jego kocięta - wyjaśnił mu więc w miarę krótko i sensownie, jednocześnie zaznaczając do czego ten stosunek prowadzi, w razie gdyby Porywista Łapa nie miał świadomości tego skąd właściwie biorą się kocięta. Na jego zapewnienie o zdobyciu informacji skinął głową i uśmiechnął się lekko. Trzymał za niego metaforyczne kciuki, które miał na swoich kocich dłoniach za daleko by je faktycznie trzymać.
- Skoro już jesteśmy przy temacie przywódców... W Klanie Cienia od wielu księżyców jest nim Wężowa Gwiazda. Jego zastępcą od niedawna jest Wiewiórczy Ogon. Medykiem jest Ciernisty Kwiat, a jej terminatorka nazywa się Ćmia Łapa - wyjaśnił, tym samym kończąc temat władz w każdym z czterech klanów. Hura. - Idziemy teraz wzdłuż granicy z Klanem Cienia właśnie przez Kamienistą Przełęcz, a tam, kawałek dalej, są Samotne Jodły - kiwnął głową w kierunku wspomnianych jodeł.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Zmarszczył nieco nos na słowa ojca, ale po chwili kiwnął głową, chociaż widać było, że bardzo intensywnie się nad tym wszystkim zastanawia. Miał dość mętne pojęcie, na czym polega to całe robienie kociąt, ale jednak był świadomy, że nie biorą się one z kapusty, a z jakiejś konkretnej czynności pomiędzy kocurem i kocicą… i do tej pory żył raczej w przekonaniu, że nie robi się tego ot tak, tylko za jakimś porozumieniem stron, a tu jednak zonk. Czyli Błysk faktycznie sobie nagrabił, no bo jednak zrobienie komuś kociaków bez jego zgody brzmiało poważnie i mogło nawet prowadzić do konfliktu między klanami! Może nawet wojny! Co z pewnością nie byłoby dobre dla klanu, więc się go pozbyli. Ciekawe.
– Wężowa Gwiazda, Wiewiórczy Ogon, Ciernisty Kwiat i Ćmia Łapa – zamruczał sobie pod nosem w ramach powtórki, bo to był już trzeci klan, o którym mówili, i imiona zaczynały mu się nieco mieszać. Był jednak pewien, że niedługo to wszystko opanuje i będzie w stanie powiedzieć te imiona nienagannie, nawet wybudzony w środku nocy. – A gdzie najlepiej na terenach się poluje? Gdzie jest najwięcej zwierzyny? – spytał po chwili, rozglądając się po okolicy i starając się zapamiętać rozkład terenów, które dotąd zobaczył.
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Tak naprawdę na całych naszych terenach można znaleźć zwierzynę i nie ma chyba jednego miejsca, w którym jest jej najwięcej. Osobiście lubię polować w Świszczących Trawach, to tam, za lasem - kiwnął głową w stronę morza trawy, jakie rozciągało się po ich lewej stronie, pomiędzy widzianymi w oddali krzewami po jednej oraz drzewami po drugiej stronie. - Jest tam sporo ptaków, często też kręcą się tam króliki i zające - dodał, by dokładniej nakreślić jaką zwierzynę można było spotkać na tamtych ziemiach. Przeszli jeszcze kawałek nim stanęli na skraju lasu. Fiołkowy Świt obejrzał się na Porywistą Łapę by sprawdzić, czy syn nadąża i czy czasem łapy nie zaczynają mu od tego spaceru wchodzić już do tyłka. Na szczęście jednak wyglądało na to, że chyba jeszcze nie jest tak źle i mogli iść dalej.
- Wracając do Kodeksu- uważaj pod łapy, korzeń... Jeżeli chodzi o kocięta, to związane są z nimi dwie zasady. Pierwsza to "kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem", o czym już wiesz, a druga brzmi "żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu" - powiedział zerkając kątem oka na syna i sprawnie lawirując pomiędzy drzewami, korzeniami i budzącymi się do życia krzewami.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Pokiwał entuzjastycznie głową, zapamiętując słowa ojca. Czyli nie było jednego konkretnego miejsca, które by było bardziej obfite w zwierzynę… ale dobrze było wiedzieć, jakie gatunki zwierząt częściej wybierają pewne miejsca na terenach. Tuptał wytrwale za ojcem, przez większość czasu pozostając nieco z tyłu, ale trzeba było przyznać, że był już zmęczony: ból poduszeczek łap i mięśni zaczynał mu nieco doskwierać. Nic dziwnego: to była jego druga wycieczka poza obóz, więc nie zdążył się w życiu szczególnie dużo nachodzić… ale jeszcze wszystko przed nim! Zatrzymał w bezruchu łapę, którą zaraz by postawił tak, że wyrżnąłby się o korzeń, i postawił ją w innym miejscu, po czym wyszczerzył zęby do ojca w ramach podziękowania. Zaraz jednak spoważniał i słuchał uważnie kolejnych punktów Kodeksu.
– To pierwsze jest dla mnie oczywiste, ale co w takim razie mam zrobić, jak znajdę kocię, a w pobliżu nie będzie jego rodziców? – spytał po krótkim zastanowieniu, przechylając łeb. – Mogę je przynieść w razie czego do obozu? Tak… z marszu, bez zapowiedzi? – dorzucił pytanie pomocnicze, żeby nie było, że mu główka nie pracuje i tylko oczekuje od ojca gotowych rozwiązań, bo wcale tak nie było – miał jakąś wizję, ale wolał się upewnić, że faktycznie dobrze myśli.
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Jeżeli czujesz, że jest to kociak z innego klanu możesz po prostu poczekać z nim na granicy do czasu, aż patrol nie przyjdzie po swoją zgubę. Jeżeli jest to jednak mały samotnik... pierwsze co powinieneś zrobić, to powiadomić przywódcę albo zastępcę, ewentualnie medyka, zwłaszcza jeżeli kociak jest ranny - odpowiedział zerkając kątem oka na syna. - Wszystko tak naprawdę zależy od twojej oceny sytuacji. Jeżeli taki kociak nie przeżyje bez twojej pomocy powinieneś zabrać go ze sobą i pozwolić zdecydować przywódcy co robić dalej, ale jeżeli gdzieś mogą być jego rodzice, albo jest na tyle duży by jednak dać sobie radę bez pomocy klanu... Wiesz, nie każdy odnajdzie się w klanie, bo to nie jest życie jakie pasuje wielu kotom - dodał zaraz, lekko wzruszając barkami. W niektórych kotach chęć do włóczęgi i bycia sterem i okrętem była zbyt silna, by stały się częścią klanu. Westchnął cicho. - Z drugiej strony w Klanie Wichru były i są koty, które jako kocięta zostały przyniesione do klanu i z powodzeniem się w nim odnajdują. Na przykład kocięta Zajęczego Susa i Sokolego Cienia, Splątany Wąs, Szorstka Łapa i Mokra Łapa. Znasz ich? - spytał jeszcze uśmiechając się lekko. Szorstka Łapa był nieuchwytny a Mokra Łapa dużo chorował więc mógł ich nie kojarzyć, ale Splątany Wąs była bardziej... dostępna. Dała się poznać z lepszej strony niż swoi bracia.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Słuchał ojca z pełną uwagą, skupiając się na jego słowach i próbując sobie wyobrazić taką hipotetyczną sytuację, w której znajduje kociaka. W sumie opcji było wiele, a wybór zależał od konkretnej sytuacji, nie było jednej reguły. Gdy ojciec zadał mu pytanie, pokiwał głową.
– Kojarzę. Ze Splątanym Wąsem rozmawiałem parę razy, jak byłem młodszy – odparł, powstrzymując się przed dodaniem, że nie przepadał szczególnie za tą konkretną kotką, bo była taka… sztywna, mało dynamiczna, a na dodatek średnio potrafiła się bawić… no i jak ją raz zaskoczył, krzycząc „BU” za jej plecami to wyglądała, jakby miała zaraz zrobić pod siebie, tak było, nie kłamię. Ogólnie miał trochę wrażenie, jakby mógł ją wciągnąć nosem na śniadanie, a ona była niby wojowniczką. No, ale jej mistrz też wydawał mu się być taki… miękki, jak z nim rozmawiał, a teraz dowiedział się jeszcze, że to był jej opiekun, czy tam ojciec, cokolwiek. Wiedział, że dwójka kocurów nie może być dzieci, ale nigdy nie pytał Splątanej, skąd w takim razie się wzięła, a tu proszę – była spoza klanu. Może dlatego była taka dziwna? – A czy koty spoza klanu są… jakieś inne od nas? – spytał, zainspirowany własnymi myślami.
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Nie. Są takimi samymi kotami i jedyne co nas różni to miejsce urodzenia - odparł spokojnie i uśmiechnął się lekko, zadowolony z tego, że ten temat wypłynął na powierzchnię. - Tak samo jak my mają pazury i kły, mają też swoje rodziny i cele w życiu. Nie każdy potrafi żyć w grupie, nie każdy potrafi żyć samotnie; to, że ktoś urodził się poza klanem nie oznacza, że nie będzie dobrym wojownikiem tak jak nie gwarantuje tego samo urodzenie się w klanie. Większość twojego starszego rodzeństwa opuściła klan, by szukać swojego miejsca w życiu gdzieś poza nim widocznie czując, że nie jest to coś, co chcą robić w życiu; Gwiezdni czuwają nad nimi i dzięki temu wiem, że żyją, choć nie mam pojęcia gdzie są - wyjaśnił, wplątując w to nie tylko koty spoza klanów, ale także i koty, które urodziły się w klanie, a obecnie żyły poza nim. Wiele kotów z pewnością widziałoby takie jednostki jako zdrajców, dla Fiołkowego Świtu jednak byli po prostu poszukiwaczami - życie wojownika jest trudne i wymaga poświęceń. Rozumiał to, że nie każdy pragnął żyć w ten sposób tylko dlatego, że urodził się w klanie.
- Nawet będąc poza klanem tak długo, jak wciąż jesteś dobrym kotem Gwiezdni docenią twój trud i po śmierci pozwolą dołączyć do przodków na Srebrnej Skórce - uśmiechnął się jeszcze i uniósł głowę, by spojrzeć na jasne, lekko chmurne niebo.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Z pewnym rozczarowaniem przyjął wiadomość, że samotnicy to takie same koty. Czyli Splątany Wąs po prostu była dziwna, wcale nie dlatego, że urodziła się poza klanem i coś ją różniło od kotów z Wichru… a to by była taka wygodna teoria. Słuchał jednak na tyle uważnie słów ojca, że po pierwsze wyraz jego pyska się nie zmienił, pokazując to lekkie rozczarowanie, a po drugie nawet nie myślał o tym jakoś dłużej. Koniec końców liczyło się to, że była jednym z wielu członków klanu i w że w razie czego ją obroni, jak już zostanie wojownikiem! Poruszył lekko uszami, słysząc o starszym rodzeństwie. No tak, ponoć takie było, o czym czasami napominał, bo o wiele bardziej związany czuł się ze swoim miotem, nawet jeżeli w klanie wciąż była Krokusowa Łąka. Jakoś mu jednak nie szło dogadywanie się z szylkretową siostrą i nie byli szczególnie blisko. Co zaś do reszty… cóż, nie widział w sumie powodów, dla którego ktokolwiek miałby opuszczać klan. Wciąż jednak w wielu rzeczach myślał jak zwykłe kocię i był przekonany, że inni też nie mieli za bardzo powodów, tylko co najwyżej, o, tchórzyli przed odpowiedzialnością za klan! Nie miał na tyle ostrych poglądów, by uznać ich za zdrajców, ale mimo wszystko… czuł się trochę dziwnie z tym, że jego rodzeństwo zostawiło nie tylko rodziców, ale i cały klan.
– Ja nigdy nie odejdę z klanu – mruknął z determinacją, ale bardziej do siebie, niż do ojca. Nie chciał, by rodzice się martwili, albo by ktoś go uznał za tchórza czy zdrajcę. Poza tym chciał być wojownikiem, chciał tu być, przysłużyć się klanowi, mieć przyjaciół i tak dalej. Zwolnił nieco kroku i nagle poczuł, że dość mocno palą go już mięśnie łap, a miękkie, nienawykłe do długich podróży poduszeczki bardzo bolą… ale nie poskarżył się ojcu, nie chciał przecież wyjść na frajera, który nie jest w stanie przejść granic! – Ale do klanu raczej rzadko się przyjmuje koty spoza niego, prawda? – spytał jeszcze, bo nie przypominał sobie, by ktokolwiek oprócz Splątanej i jej w połowie istniejących braci urodził się poza Wichrem.
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Uśmiechnął się delikatnie na zapewnienie Porywistej Łapy. Będzie go trzymał za słowo w takim razie. Na kolejne z pytań syna zmarszczył lekko czoło.
- Raczej tak, klan jest dość hermetycznym środowiskiem i nieczęsto przyjmowane są koty z zewnątrz - przytaknął mu, bo było to słuszne spostrzeżenie. Kiedyś takich kotów bez klanowej krwi było więcej, a teraz można ich było policzyć na palcach jednej łapy.
- W każdym razie... wracając do Kodeksu, kolejne jego punkty odnoszą się do zastępców i brzmią tak: "kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora", "zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera", a także "po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba" - wyrecytował, powracając znów do tematu Kodeksu, który wciąż wałkowali. - Wiesz już coś na temat rang, dlaczego więc zastępca powinien wyszkolić przynajmniej jednego terminatora? Domyślasz się? - spytał, by w dalszym ciągu zmuszać mózg Porywistej Łapy do pracy.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Kiwnął lekko głową i zamilkł, bo to akurat wydawało mu się… oczywiste. Klany rządziły się swoimi zasadami i obcy kot mógłby nie tylko ich nie zrozumieć, ale i przede wszystkim zaakceptować i według nich żyć, bo zapewne się różniły od tego, jak żyli samotnicy, być może nawet diametralnie. Zrozumiałe więc, że rzadko kiedy dopuszczało się koty z zewnątrz.
Więcej zasad, które Kijance zaczynały się już powoli mylić, ale jednak wytrwale słuchał i analizował. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora… miało w sumie sens, skoro wcześniej tata mówił mu, że zastępca nadzoruje treningi terminatorów. Kolejna zasada była prosta jak budowa cepa i nawet się nad nią dłużej nie zastanawiał, nawet jeżeli wiedział, że w przypadku jego matki to wyglądało… nieco inaczej, bo nigdy nie była zastępczynią Kruczej Gwiazdy. Ostatnia z reguł, które wypowiedział właśnie Fiołkowy Świt, brzmiała mu na nieco… dziwną? Czemu akurat „nim księżyc dojdzie do szczytu nieba”? Nie lepiej by było, gdyby jednak przywódca miał chwilę na namysł, jeżeli na przykład zastępca mu niespodziewanie umrze i wcześniej się nawet nie zastanawiał nad innymi kandydatami? Miał już spytać, ale ojciec zadał mu pytanie.
– Bo zastępca nadzoruje treningi… więc musi mieć sam jakieś pojęcie w związku z ich prowadzeniem – strzelił najpierw, po czym jeszcze przyszło mu do głowy drugi pomysł. – A, i to pewnie też pokazuje, że taki kot jest już bardziej doświadczony, niż na przykład świeży wojownik – dodał więc. – A czemu zastępca musi być wybrany nim księżyc dojdzie do szczytu nieba?
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Zgadza się - przytaknął. Pamiętał, jakie są obowiązki zastępcy i do tego dorzucił jeszcze inną, niezwiązaną już do końca z obowiązkami, a bardziej... praktyczną opcję, która również była sensowna. Skinął głową potakując synowi. Jego pytanie o to dlaczego jest tak mało czasu na wybór zastępcy najchętniej skwitowałby jedynie wzruszeniem ramion, bo według niego ten punkt raczej nie prowadził do niczego dobrego, przynajmniej nie na dłuższą metę.
- Myślę, że to forma zabezpieczenia przed tym, by klan nie został bez przywódcy gdyby poprzedni zmarł nie wybrawszy zastępcy - odpowiedział po krótkiej chwili milczenia. - Do tego dochodzi też to, że przywódca musi mieć jakieś ograniczenie czasowe. Przywódca powinien znać swoich wojowników i wiedzieć, kto się nadaje... albo kto po prostu będzie zadowalający i niczego nie zepsuje. No bo równie dobrze mógłby stwierdzić, że nikt się nie nadaje i zastępcy nie wybierze dopóki nie pojawi się ktoś idealny na to stanowisko, a do tego czasu będzie rządził klanem sam. Jak myślisz, to byłoby w porządku wobec klanu? - powiedział, a swój mały wywód zakończył pytaniem, które mimo wszystko nie pozostawiało wątpliwości co do tego jaka jest odpowiedź.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
– Nie, w sumie nie. W końcu gdyby w takiej sytuacji stałoby się coś także przywódcy, to wtedy klan zostaje całkowicie bez władzy – stwierdził pierwsze, co mu przyszło w tej kwestii do głowy. Gdzieś mu przemknęło przez głowę, że to może być niebezpieczne również z takiego względu, że zastępca ma doradzać i towarzyszyć przywódcy przy podejmowaniu decyzji, a tutaj wszystko byłoby tak naprawdę widzimisię tylko i wyłącznie jednego kota, ale jednak uznał, że raczej chodzi o to, co już powiedział. – Rozumiem. Po prostu wydaje mi się, że to bardzo mało czasu… ale tak z drugiej strony to czy coś zatrzymuje przywódcę przed zmianą zastępcy, jeżeli ten jednak się nie sprawdza? – zadał kolejne pytanie w tej kwestii. Interesowało go to wszystko, dlatego pytał i chciał wiedzieć. Bo a nuż się okaże, że w Kodeksie Wojownika jest jeszcze jakaś zasada, która nakazuje nigdy nie zmieniać zastępcy, czy coś.
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Nic go nie powstrzymuje. Jeżeli uważa, że jego zastępca się nie sprawdza, nie dogaduje się z nim albo znalazł lepszego kandydata na to stanowisko może przywrócić takiemu kotu rangę wojownika i wybrać innego zastępcę - odparł z lekkim uśmiechem. W teorii było to proste. W praktyce jak wielkie zażenowanie musiał czuć taki kot, z jak wielkim ostracyzmem społecznym musiał się borykać do końca życia jako, cóż, zdegradowany zastępca? To była już osobna kwestia, niemniej ważne było to, że raz wybrany zastępca nie musi być nim aż do śmierci. - Oczywiście sam zastępca również może w dowolnej chwili zrezygnować, jeżeli w Klanie jest inny kot który bardziej nadawałby się na to stanowisko - dodał zaraz. Zastępcy nie mieli wiele do powiedzenia w kwestii tego, czy chcą czy nie chcą być zastępcami; zawsze mogli jednak powiedzieć przywódcy o swoich obawach i przedstawić kandydaturę innego kota, który nadawałby się na to stanowisko. Nie było żadnego powodu, by nie uszanować takiej decyzji.
- Zostały nam już tylko trzy punkty, te dotyczące wojowników. Brzmią one tak: "nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii", "honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy; jest to dozwolone w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod Kodeksu Wojownika" oraz "wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka". Masz do nich jakieś pytania? - spytał odwracając głowę w stronę syna.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"