Logo Artemidy
Mgielne Bajoro
Nie chciało mi się nawet za nim biec. A niech se idzie, gdzie go tylko te zdradzieckie łapy poniosą. Tnąca Zawieja był sam sobie winien. Jakby jeszcze ktoś oprócz mnie usłyszał, jakie mój ojciec ma poglądy na temat obecnych rządów w Klanie Cienia, to mogłoby się to dla niego źle skończyć. Poza tym uraził on i moje uczucia, obrażając Polną Gwiazdę i narzekając na niego w mojej obecności. Syknęłam więc tylko za odchodzącym kocurem i sama udałam się w sobie tylko znanym kierunku. Musiałam nieco ochłonąć po tej ostrej wymianie zdań z tym, którego krew płynęła w moich żyłach.

//zt, dziękuję za sesyjkę :3


LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXPrzedzierał się przez żółknące krzewy, strzepując z nich ostatnie trzymające się na gałęziach liście. Brudny na łapach i końcówce ogona od błota, przeklinał pogodę i to, jak ta odwdzięczała im się po księżycach gorąca i suszy. Tak, jak wcześniej podekscytowany był na myśl o porze nagich drzew, tak teraz nie był pewien, czy w ogóle chce, aby ta pora nadeszła. Ilość śniegu będzie zapewne przytłaczająca, utrudni polowanie na tyle, że znów będą mieli problemy z wykarmieniem wszystkich klanowiczów. Czarne scenariusze rysowały mu się w głowie. I tylko o takich był w stanie teraz myśleć.
XXXXŚmierć Ostrego Kwiatu sprawiła, że ujrzenie go w obozie było wyjątkowo trudne. To miejsce budziło w nim same negatywne wspomnienia, a on potrzebował teraz oczyścić swoje myśli, swój umysł, zająć się czymś wymagającym, polowaniem, patrolem, treningiem, czymkolwiek, co tylko pomoże mu się jakkolwiek zrelaksować, choć Niedźwiedź nie pamiętał już, kiedy naprawdę odpoczął. Nawet sen był dla niego czymś, do czego się w pewien sposób zmuszał. Ale teraz o tym nie myślał. Teraz szedł, rozglądał się po okolicy, patrolując teren powoli, bez pośpiechu, będąc wyczulonym na każdy ruch, dźwięk i zapach.

Bóbr :)

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po rozmowie z Niedźwiedzim Rykiem na pogrzebie... faktycznie miał wrażenie, że robił za mało, że powinien starać się bardziej i nie mógł sobie wybić z tego z niebieskawego łba, więc łaził, łaził i jeszcze raz łaził. Kto miał za wróblą kostkę rozsądku w głowie ten wiedział, że coś jest nie tak, jednak większość zapewne wzruszała ramionami niezbyt zainteresowana tym, że ktoś pracuje za dużo, tym bardziej, że ten ktoś powinien znać się na zdrowiu jak mało kto.
Więc latał, z lecznicy do kociarni, wpadał od czasu do czasu nawet do terminatorów, legowiska siostry czy starszyzny, aby po tym rzucić okiem na stos zwierzyny czy aby na pewno nie ma tam nic zgniłego... a następnie na zioła i właśnie przyszedł czas na wędrówki po terenach i wyrywanie tych najprzydatniejszych chwastów. Takim właśnie sposobem grzebał teraz pyskiem w malinach, niezbyt świadomy, że właśnie zza krzaków za jego plecami wyłonił się nie kto inny... jak Niedźwiedzi Ryk.
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXW pewnym momencie poczuł znajomy zapach, który spowodował przyspieszenie serca. Nie miał zielonego pojęcia, że Bobrzy Bór był w okolicy, to było... niespodziewane. Obniżył się lekko na łapach, ruszając za zapachem, a kiedy spostrzegł przed sobą buszującego w krzewach malin medyka, przystanął, cofając uszy, a sierść tuż przy skórze zapiekła go niczym żywy ogień. I poczuł znowu to wszystko, co czuł na pogrzebie matki i dużo więcej. Miał dosyć jego zachowania, dosyć tego, jak potraktował ich własną rodzicielkę, jak narobił wstydu całej rodzinie, dosyć jego roszczeniowości i arogancji.
XXXXUgiął łapy, przyjmując pozycję łowiecką, ze wzrokiem utkwionym w szaro-białym ciele i zaczął podkradać się coraz bliżej, pilnując każdego swojego kroku tak uważnie, jak jeszcze chyba nigdy w życiu. W końcu rzucił się w jego kierunku i nie wydając z siebie żadnego dźwięku - z wysuniętymi pazurami zamierzał uderzyć w jego bok i go powalić na ziemię, nie szczędząc przy tym swoich sił.

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Niedźwiedzia > krytyczny! > (29-17)*1,5 > 18hp

Napięcie między braćmi ostatnimi czasy było dość mocno wyczuwalne, więc tylko kwestią czasu było, zanim pęknie i stanie się tragedia... cóż. Oto nastał ten dzień. Medyk nieświadomy zagrożenia wypełniał swoje obowiązki, starając się bardziej niż zwykle, aż tu nagle, bez najmniejszego ostrzeżenia coś z potężnym impetem rzuciło się na jego bok, wbijając w niego ostre pazury. Dopiero po krótkiej chwili mógł rozpoznać zapach i rude plamy swojego brata. Bok piekł niemiłosiernie, a co gorsza, przez ten atak oboje wgramolili się głębiej w chaszcze malin, które nie oszczędziły obu i zostawiły na ich ciałach kilka irytujących zadrapań. Niepotrzebna walka nigdy nie jest dobrym pomysłem, a szczególnie w takim miejscu.

Bobrzy Bór - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 11 | HP: 65-18-5-1=41 (65) | W: 45
• rana 2 stopnia: głębokie ślady pazurów na boku, krwawi, -3hp w następnej turze, -2hp do końca walki
• rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na nosie
• rana 0 stopnia: zadrapanie na łapie

Niedźwiedzi Ryk - lvl: 4 | S: 10 (14) | Zr: 7(10) | Sz: 6(9) | Zm: 4(6) | HP: 75-5-4=66 (75) | W: 55-4=51 (55)
• rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na grzbiecie
• rana 0 stopnia: zadrapanie na uchu
statystyki obniżone o 1/4 przez niewyleczoną ranę 1 stopnia
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zbierał, pracował, może zbyt mocno pochłonięty swoim zadaniem bo nawet nie zauważył kiedy znalazł się w niebezpieczeństwie? Usłyszał szelest a nim zdążył się obrócić i zobaczyć co się dzieje poczuł ostry, piekący ból na jednym z boków.
Nie patrząc co to ani kto obrócił się obdrapany przez krzaki malin i zamachnął łapą z wyciągniętymi pazurami z nadzieją trafić prosto w jego ślepia... Albo przynajmniej ich okolice.
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXNiedźwiedzi Ryk nie spodziewał się, że jego złość spowoduje takie obrażenia na ciele Bobra, ale zasłużył na to. Zasłużył, jak nikt inny. Maliny pokłuły ich obu, ale to była ostatnia rzecz, na którą rudo-biały w tym momencie zwracał uwagę. Czym było tylko kilka zadrapań. Adrenalina wrzała w żyłach, sierść zjeżona była na całej długości łącznie z długim ogonem.
XXXX Rzucił się na niego ponownie, zamierzając uderzyć go w bok i pchnąć, aby niebieski wpadł gęściej w kolce malin. Natrzeć na niego na tyle mocno, żeby ugrzązł w nich i najlepiej już nigdy nie wyszedł. Zdawał sobie sprawę z tego, że Bóbr próbował zaatakować w swojej obronie, ale nie wierzył w to, że był w stanie mu cokolwiek zrobić.

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Bobra > nieudany > przerzut > krytyczny! > (32-23)*1,5 > 14hp
Atak Niedźwiedzia > krytyczny! > (23-14)*1,5 > 14hp

Obu kocurom udało się osiągnąć mniej więcej to, co chcieli. Bóbr zamachnął się łapą i trafił prosto w łuk brwiowy swego brata, a gdyby tylko rudy był odrobinkę bliżej, mógłby już się pożegnać z okiem. Niedźwiedź natomiast wykonał swój plan perfekcyjnie, wepchał brata prosto w gęstą plątaninę malinowych kolców, od których nawet nie mogło go ochronić gęste futro. Kolce zaczęły się wbijać, gdzie tylko mogły, co bolało bardziej niż przed chwilą otrzymana rana po pazurach... Niedźwiedż w nagrodę też dostał kilka irytujących zadrapań, jednak to nic w porównaniu z bałaganem, w którym znalazł się teraz medyk.

Bobrzy Bór - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 11 | HP: 41-14-3-3-3-2-2-1-1=12 (65) | W: 45-2=43 (45)
• rana 2 stopnia: głębokie ślady pazurów na boku, krwawi, -2hp do końca walki (brak infekcji)
• rana 1 stopnia: potężny siniak na klatce piersiowej
• rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na nosie
• rana 0 stopnia: zadrapanie na łapie
• rana 0 stopnia: zadrapanie na grzbiecie
• rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na uchu
• rana 0 stopnia: zadrapanie na prawym barku
• rana 0 stopnia: zadrapanie na poduszkach prawej przedniej łapy
• rana 0 stopnia: zadrapanie na lewej stronie mordki
• rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na łuku brwiowym
spadek hp do 1/4: od następnej tury statystyki obniżone o połowę
przerzuty w walce: 0/1

Niedźwiedzi Ryk - lvl: 4 | S: 10 (14) | Zr: 7(10) | Sz: 6(9) | Zm: 4(6) | HP: 66-14-1-1=50 (75) | W: 51-4=47 (55)
• rana 1 stopnia: rozcięty łuk brwiowy, krwawi, -1hp do końca walki (brak infekcji)
• rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na grzbiecie
• rana 0 stopnia: zadrapanie na uchu
• rana 0 stopnia: zadrapanie na środkowym palcu prawej przedniej łapy
• rana 0 stopnia: zadrapanie na nadgarstku lewej przedniej łapy
krew spływająca do oka: w następnej turze celność obniżona o 1
statystyki obniżone o 1/4 przez niewyleczoną ranę 1 stopnia
przerzuty w walce: 4/4
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaatakował, trafił i dopiero wtedy zauważył na czyj pysk patrzył. Przez Bobrze ciało przeszedł silny dreszcz a futro stanęło dęba jeszcze bardziej. Rozszerzone w przerażeniu i szoku ślepia patrzyły na rudobiałe futro Niedźwiwedziego Ryku, który to właśnie zafundował medykowi porządnego siniaka na klatce piersiowej i masę zadrapań bo Bóbr wpadł jeszcze głębiej w maliny.
Złotooki na dodatek czuł, że... jest coraz to słabszy, zupełnie jakby jego ciało chciało krzyczeć, że już ma dość. Cofnął uszy do tyłu, stanął na łapach na ile to było tylko możliwe, po czym zerwał się do szaleńczego biegu w próbie ucieczki prosto do obozu... Miał jedynie nadzieje, że łaciaty prześladowca nie zechce go gonić, a nawet jeśli to że będzie po prostu od niego szybszy.

//zt?
Tell me ONCE again
• I could have been anyone, anyone else •
Before YOU made the CHOICE for me
[Obrazek: iW1vEek.png]
• My feet KNEW the path •
We walked in the dark, in the dark
I NEVER gave a single THOUGHT
To • where • it • might • lead


LVL 4 75 / 300
MedLVL 8 894 / 1300
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXWidząc szamotającego się w kłujących krzewach malin brata, poczuł ścisk w żołądku, który spowodował, że staną jak wryty, a kiedy zaczął uciekać, Niedźwiedź nawet nie próbował go gonić. Był zszokowany samym sobą, tym, co zrobił i tym, jak bardzo emocje przejęły nad nim górę. Znowu. Wszystko zaczynało opadać, łącznie z adrenaliną, która odsłonęła ból i ciążące na nim wyrzuty sumienia, a z bezsilności padł na ziemię i schował pysk między łapami, przeklinając samego siebie za to, że mało nie zabił rodzonego brata.
XXXXI kiedy tak leżał, miał czas na zdanie sobie sprawy z wielu rzeczy. Z tego, jak bardzo nie panuje nad własnym ciałem i uczuviami, jakie nimi targają. Z pewnością powrót do obozu będzie równał się z rozmową z Śpiewającą Gwiazdą, nie wierzył w to, że Bóbr będzie trzymał w tajemnicy coś takiego, nawet, jeśli bardzo chciał w to wierzyć. Pociągnął nosem, przesuwając pyskiem po ziemi wymieszanej z krwią.
XXXX Nie wiedział, ile czasu tu spędził, z pewnością musiało trochę minąć, pogoda zmieniła się na chłodniejszą, słońce przeszło sporą drogę po niebie. Podniósł się obolały, z potarganą sierścią, z której nie chciało mu się wyciągać gałązek malin. Zacisnął zęby, potrząsając łbem. Jęknął cicho z bólu, ruszając w stronę obozu powoli, ze zwieszoną głową, ze skórą palącą od uczucia wstydu, z poczuciem lęku, że jego czyny doprowadzą do najpoważniejszych konsekwencji.

zt

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Jeszcze ani razu nie była w tym miejscu o świcie.
Niby wcześniej nie było jej po drodze, niby nigdy nie przechodziła obok... A prawdą jest, że omijała Mgielne Bajoro specjalnie. Nie raz słyszała o mgle, która pojawia się tutaj wczesnym rankiem. Opowiadano jej również o bagnach, z którego znane jest to miejsce. Jednak błoto to tam żaden problem. Ba! Chętnie by w takim bajorku popląsała, szczególnie w letni, skwarny dzień. Powodem, dla którego rano omijała Mgielne Bajoro, była właśnie ta poranna mgła. Z jakiegoś powodu ją ona... Przerażała. Zapewne to bujna wyobraźnia stworzyła w jej głowie straszne scenariusze, jak na przykład ten, w którym zostaje mocno złapana i wciągnięta do zielonej wody przez włochate, wielkie monstrum. Strasznie, co?
Ale któregoś dnia musiała się przełamać. W końcu nie jest już kocięciem, które boi się takich... Bujd! Czas najwyższy, by w końcu dorosnąć! Z tą myślą obudziła się, praktycznie jeszcze przed świtem. Opuściła obóz od razu, a w trakcie drogi udało jej się złapać śniadanie, to znaczy maleńką myszkę, którą zjadła w zaledwie kilku kęsach. Najedzona i (jak się jej wydawało) pewna siebie, dotarła do upragnionego celu. Najpierw zmierzyła okolicę wzrokiem. Mgła, dużo mgły. I cisza, i spokój. Postąpiła kilka kroków przed siebie, w stronę tej dziwnej, mętnej wody. Kurde, rzeczywiście była zielona. I... Kurde (znów!!!), tak właściwie to miejsce to miało swój własny, niepowtarzalny klimat. Wojowniczka wciąż jednak nie czuła się na tyle pewnie, by móc przysiąść na brzegu. Ostrożnie się rozglądała, starając się dostrzec coś w mroku. W końcu słońce nie zdążyło się jeszcze obudzić... Chyba za bardzo się spieszyła i doszła tu zbyt szybko. Ale ciemność... Nie jest żadnym problemem... Prawda...?

/Wąż
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Zdecydowałem się na zobaczenie terenów klanu o samym świcie. Szczerze, to odkąd tutaj wróciłem, nie zastanawiałem się nad tym, jak terytoria Klanu Cienia mogą wyglądać tak wcześnie. Usiadłem spokojnie przy Mglistym Bajorze, biorąc głębszy wdech.
Bajoro wyglądało naprawdę... pięknie. Otaczająca je mgła dodawała mu tajemniczości i cudowności. Było po prostu cudowne.

[Kózka]
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kozia Skarpa wracała właśnie z polowania. Lubiła polować we wczesnych porach dnia, zwłaszcza porą zielonych liści, kiedy to za dnia nie dało się skupić na niczym innym niż na tym, jak dosadnie doskwierało słońce. Kiedy nie było go już na niebie, wtedy pogoda była w sam raz.
Zaczynało świtać, wojowniczka stanęła po drugiej stronie bajora, trzymając gołębia w pysku. Kątem oka zauważyła czyjąś obecność po drugiej stronie. Zatrzymała się, obserwując ów kota przez chwilę, próbując rozpoznać go we mgle.
- Siema, Kudłaty! - Zawołała, ruszając wzdłuż brzegu jeziora, rzucając gdzieś gołębia w stertę wyższej trawy blisko nich. - Tak wcześnie poza obozem, co? Nie wydawałeś się typem kota który by o tej porze był już na nogach. - Chociaż kto go tam wiedział, pozory mogą mylić. Ale wydawał jej się kimś kto wolał sobie pospać póki mógł, zawłaszcza po jego ostatnim opisywaniu snów. Przeciągnęła się, gdy dotarła w końcu do rudo-białego kocura.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamglone bajoro było... cudowne. Piękne. Nie mogłem uwierzyć, iż natura jest w stanie sprawić, aby coś tak zwykłego jak bagno stało się czymś najwspanialszym na świecie. Byłem naprawdę pod wrażeniem tej wspaniałości. Wziąłem wdech z zachwytu, gdy zauważyłem ruch gdzieś po drugiej stronie jeziora.
Wtedy też ujrzałem nikogo innego, jak Kozią Skarpę.
Jej futro nadal wyglądało jak zadymiony obłoczek. Nadal zabierała dech w piersiach. Wyglądała pięknie, a na tle mglistego bajora? Nieziemsko. Jak chmurka, która unosiła się na innych obłoczkach i wybijała się spod nich. Uśmiechnąłem się szeroko w stronę wojowniczki, dreptając przednimi łapami w miejscu.
- Cześć - miauknąłem, szczerząc się w jej kierunku - Chciałem zobaczyć mgłę nad bajorem. Byłem tu czasem w ciągu dnia, ale teraz wydaje się takie... tajemnicze. Słyszałem, że jest piękne o świcie, ale powiedzenie "piękne" jest małym niedomówieniem. Na przykład Ty, powiedzenie, że jesteś "piękna" to też za mało. Ty jesteś po prostu... olśniewająca. - powiedziałem, kuląc się nieco w sobie. - Lubisz chodzić po lesie o świcie?
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słowa Kudłatej Łapy przyjęła z parokrotnym kiwnięciem łba. Przez chwilę wojowniczkę trochę zbił z tropu sposób wypowiedzi kolegi, wręcz poetycki w uszach Koziej Skarpy. Chociaż może to po prostu ten... Zachwyt bijący w głosie buro-rudego terminatora ją zmylił.
- A, no, no, no ładnie tu. Jak jest chłodnie ranem to zawsze się robi tu taka przyjemna mgiełka, miłe widoki... - Skomentowała po dłuższej chwili, wprawdzie powtarzając to co powiedział Kudłaty. Trochę zatkana kolejnymi słowami terminatora. - A, ee- dzięki... - Dodała, szczerze nie będąc pewna jak się do ostatniego zdania odnieść. No były- Miłe. Ale trochę niespodziewane. Chociaż już nie pierwszy raz coś tego pokroju padło z pyska Kocurka.
- Lubię - Przytaknęła, siadając obok, rozluźniając się nieco. - Zawsze się przyjemniej mi poluje jak jest trochę ciemno, do tego jest poza obozem tak fajnie i chłodno... Przez tą pogodę można oszaleć. A to ja mam krótkie futro, a co dopiero koty jak ty. Jak ty wytrzymujesz z tą kupą sierści na sobie gdy są takie upały? - Parsknęła z rozbawieniem, czochrając nieco kręcone futerko na barku terminatora. Co jak co, ale chyba by tym bardziej nie wytrzymała, gdyby musiała się dodatkowo użerać z długim futrem w porze zielonych liści.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości