Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Nie chciało mi się nawet za nim biec. A niech se idzie, gdzie go tylko te zdradzieckie łapy poniosą. Tnąca Zawieja był sam sobie winien. Jakby jeszcze ktoś oprócz mnie usłyszał, jakie mój ojciec ma poglądy na temat obecnych rządów w Klanie Cienia, to mogłoby się to dla niego źle skończyć. Poza tym uraził on i moje uczucia, obrażając Polną Gwiazdę i narzekając na niego w mojej obecności. Syknęłam więc tylko za odchodzącym kocurem i sama udałam się w sobie tylko znanym kierunku. Musiałam nieco ochłonąć po tej ostrej wymianie zdań z tym, którego krew płynęła w moich żyłach.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXPrzedzierał się przez żółknące krzewy, strzepując z nich ostatnie trzymające się na gałęziach liście. Brudny na łapach i końcówce ogona od błota, przeklinał pogodę i to, jak ta odwdzięczała im się po księżycach gorąca i suszy. Tak, jak wcześniej podekscytowany był na myśl o porze nagich drzew, tak teraz nie był pewien, czy w ogóle chce, aby ta pora nadeszła. Ilość śniegu będzie zapewne przytłaczająca, utrudni polowanie na tyle, że znów będą mieli problemy z wykarmieniem wszystkich klanowiczów. Czarne scenariusze rysowały mu się w głowie. I tylko o takich był w stanie teraz myśleć. XXXXŚmierć Ostrego Kwiatu sprawiła, że ujrzenie go w obozie było wyjątkowo trudne. To miejsce budziło w nim same negatywne wspomnienia, a on potrzebował teraz oczyścić swoje myśli, swój umysł, zająć się czymś wymagającym, polowaniem, patrolem, treningiem, czymkolwiek, co tylko pomoże mu się jakkolwiek zrelaksować, choć Niedźwiedź nie pamiętał już, kiedy naprawdę odpoczął. Nawet sen był dla niego czymś, do czego się w pewien sposób zmuszał. Ale teraz o tym nie myślał. Teraz szedł, rozglądał się po okolicy, patrolując teren powoli, bez pośpiechu, będąc wyczulonym na każdy ruch, dźwięk i zapach.
Bóbr :)
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Po rozmowie z Niedźwiedzim Rykiem na pogrzebie... faktycznie miał wrażenie, że robił za mało, że powinien starać się bardziej i nie mógł sobie wybić z tego z niebieskawego łba, więc łaził, łaził i jeszcze raz łaził. Kto miał za wróblą kostkę rozsądku w głowie ten wiedział, że coś jest nie tak, jednak większość zapewne wzruszała ramionami niezbyt zainteresowana tym, że ktoś pracuje za dużo, tym bardziej, że ten ktoś powinien znać się na zdrowiu jak mało kto.
Więc latał, z lecznicy do kociarni, wpadał od czasu do czasu nawet do terminatorów, legowiska siostry czy starszyzny, aby po tym rzucić okiem na stos zwierzyny czy aby na pewno nie ma tam nic zgniłego... a następnie na zioła i właśnie przyszedł czas na wędrówki po terenach i wyrywanie tych najprzydatniejszych chwastów. Takim właśnie sposobem grzebał teraz pyskiem w malinach, niezbyt świadomy, że właśnie zza krzaków za jego plecami wyłonił się nie kto inny... jak Niedźwiedzi Ryk.
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXW pewnym momencie poczuł znajomy zapach, który spowodował przyspieszenie serca. Nie miał zielonego pojęcia, że Bobrzy Bór był w okolicy, to było... niespodziewane. Obniżył się lekko na łapach, ruszając za zapachem, a kiedy spostrzegł przed sobą buszującego w krzewach malin medyka, przystanął, cofając uszy, a sierść tuż przy skórze zapiekła go niczym żywy ogień. I poczuł znowu to wszystko, co czuł na pogrzebie matki i dużo więcej. Miał dosyć jego zachowania, dosyć tego, jak potraktował ich własną rodzicielkę, jak narobił wstydu całej rodzinie, dosyć jego roszczeniowości i arogancji. XXXXUgiął łapy, przyjmując pozycję łowiecką, ze wzrokiem utkwionym w szaro-białym ciele i zaczął podkradać się coraz bliżej, pilnując każdego swojego kroku tak uważnie, jak jeszcze chyba nigdy w życiu. W końcu rzucił się w jego kierunku i nie wydając z siebie żadnego dźwięku - z wysuniętymi pazurami zamierzał uderzyć w jego bok i go powalić na ziemię, nie szczędząc przy tym swoich sił.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Niedźwiedzia > krytyczny! > (29-17)*1,5 > 18hp
Napięcie między braćmi ostatnimi czasy było dość mocno wyczuwalne, więc tylko kwestią czasu było, zanim pęknie i stanie się tragedia... cóż. Oto nastał ten dzień. Medyk nieświadomy zagrożenia wypełniał swoje obowiązki, starając się bardziej niż zwykle, aż tu nagle, bez najmniejszego ostrzeżenia coś z potężnym impetem rzuciło się na jego bok, wbijając w niego ostre pazury. Dopiero po krótkiej chwili mógł rozpoznać zapach i rude plamy swojego brata. Bok piekł niemiłosiernie, a co gorsza, przez ten atak oboje wgramolili się głębiej w chaszcze malin, które nie oszczędziły obu i zostawiły na ich ciałach kilka irytujących zadrapań. Niepotrzebna walka nigdy nie jest dobrym pomysłem, a szczególnie w takim miejscu.
Bobrzy Bór - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 11 | HP: 65-18-5-1=41 (65) | W: 45 • rana 2 stopnia: głębokie ślady pazurów na boku, krwawi, -3hp w następnej turze, -2hp do końca walki • rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na nosie • rana 0 stopnia: zadrapanie na łapie
Niedźwiedzi Ryk - lvl: 4 | S: 10 (14) | Zr: 7(10) | Sz: 6(9) | Zm: 4(6) | HP: 75-5-4=66 (75) | W: 55-4=51 (55) • rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na grzbiecie • rana 0 stopnia: zadrapanie na uchu
statystyki obniżone o 1/4 przez niewyleczoną ranę 1 stopnia
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Zbierał, pracował, może zbyt mocno pochłonięty swoim zadaniem bo nawet nie zauważył kiedy znalazł się w niebezpieczeństwie? Usłyszał szelest a nim zdążył się obrócić i zobaczyć co się dzieje poczuł ostry, piekący ból na jednym z boków.
Nie patrząc co to ani kto obrócił się obdrapany przez krzaki malin i zamachnął łapą z wyciągniętymi pazurami z nadzieją trafić prosto w jego ślepia... Albo przynajmniej ich okolice.
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXNiedźwiedzi Ryk nie spodziewał się, że jego złość spowoduje takie obrażenia na ciele Bobra, ale zasłużył na to. Zasłużył, jak nikt inny. Maliny pokłuły ich obu, ale to była ostatnia rzecz, na którą rudo-biały w tym momencie zwracał uwagę. Czym było tylko kilka zadrapań. Adrenalina wrzała w żyłach, sierść zjeżona była na całej długości łącznie z długim ogonem. XXXX Rzucił się na niego ponownie, zamierzając uderzyć go w bok i pchnąć, aby niebieski wpadł gęściej w kolce malin. Natrzeć na niego na tyle mocno, żeby ugrzązł w nich i najlepiej już nigdy nie wyszedł. Zdawał sobie sprawę z tego, że Bóbr próbował zaatakować w swojej obronie, ale nie wierzył w to, że był w stanie mu cokolwiek zrobić.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Bobra > nieudany > przerzut > krytyczny! > (32-23)*1,5 > 14hp Atak Niedźwiedzia > krytyczny! > (23-14)*1,5 > 14hp
Obu kocurom udało się osiągnąć mniej więcej to, co chcieli. Bóbr zamachnął się łapą i trafił prosto w łuk brwiowy swego brata, a gdyby tylko rudy był odrobinkę bliżej, mógłby już się pożegnać z okiem. Niedźwiedź natomiast wykonał swój plan perfekcyjnie, wepchał brata prosto w gęstą plątaninę malinowych kolców, od których nawet nie mogło go ochronić gęste futro. Kolce zaczęły się wbijać, gdzie tylko mogły, co bolało bardziej niż przed chwilą otrzymana rana po pazurach... Niedźwiedż w nagrodę też dostał kilka irytujących zadrapań, jednak to nic w porównaniu z bałaganem, w którym znalazł się teraz medyk.
Bobrzy Bór - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 11 | HP: 41-14-3-3-3-2-2-1-1=12 (65) | W: 45-2=43 (45) • rana 2 stopnia: głębokie ślady pazurów na boku, krwawi, -2hp do końca walki (brak infekcji) • rana 1 stopnia: potężny siniak na klatce piersiowej • rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na nosie • rana 0 stopnia: zadrapanie na łapie • rana 0 stopnia: zadrapanie na grzbiecie • rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na uchu • rana 0 stopnia: zadrapanie na prawym barku • rana 0 stopnia: zadrapanie na poduszkach prawej przedniej łapy • rana 0 stopnia: zadrapanie na lewej stronie mordki • rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na łuku brwiowym
spadek hp do 1/4: od następnej tury statystyki obniżone o połowę
przerzuty w walce: 0/1
Niedźwiedzi Ryk - lvl: 4 | S: 10 (14) | Zr: 7(10) | Sz: 6(9) | Zm: 4(6) | HP: 66-14-1-1=50 (75) | W: 51-4=47 (55) • rana 1 stopnia: rozcięty łuk brwiowy, krwawi, -1hp do końca walki (brak infekcji) • rana 0 stopnia: płytkie rozcięcie na grzbiecie • rana 0 stopnia: zadrapanie na uchu • rana 0 stopnia: zadrapanie na środkowym palcu prawej przedniej łapy • rana 0 stopnia: zadrapanie na nadgarstku lewej przedniej łapy
krew spływająca do oka: w następnej turze celność obniżona o 1
statystyki obniżone o 1/4 przez niewyleczoną ranę 1 stopnia
przerzuty w walce: 4/4
⋆⁺₊⋆☾⋆⁺₊⋆ I holdso manysmallregrets andwhat-ifsdown insidemy head someconfidenceit couldn't hurtme mydemeanoris oftenmisread
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Zaatakował, trafił i dopiero wtedy zauważył na czyj pysk patrzył. Przez Bobrze ciało przeszedł silny dreszcz a futro stanęło dęba jeszcze bardziej. Rozszerzone w przerażeniu i szoku ślepia patrzyły na rudobiałe futro Niedźwiwedziego Ryku, który to właśnie zafundował medykowi porządnego siniaka na klatce piersiowej i masę zadrapań bo Bóbr wpadł jeszcze głębiej w maliny.
Złotooki na dodatek czuł, że... jest coraz to słabszy, zupełnie jakby jego ciało chciało krzyczeć, że już ma dość. Cofnął uszy do tyłu, stanął na łapach na ile to było tylko możliwe, po czym zerwał się do szaleńczego biegu w próbie ucieczki prosto do obozu... Miał jedynie nadzieje, że łaciaty prześladowca nie zechce go gonić, a nawet jeśli to że będzie po prostu od niego szybszy.
//zt?
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXWidząc szamotającego się w kłujących krzewach malin brata, poczuł ścisk w żołądku, który spowodował, że staną jak wryty, a kiedy zaczął uciekać, Niedźwiedź nawet nie próbował go gonić. Był zszokowany samym sobą, tym, co zrobił i tym, jak bardzo emocje przejęły nad nim górę. Znowu. Wszystko zaczynało opadać, łącznie z adrenaliną, która odsłonęła ból i ciążące na nim wyrzuty sumienia, a z bezsilności padł na ziemię i schował pysk między łapami, przeklinając samego siebie za to, że mało nie zabił rodzonego brata. XXXXI kiedy tak leżał, miał czas na zdanie sobie sprawy z wielu rzeczy. Z tego, jak bardzo nie panuje nad własnym ciałem i uczuviami, jakie nimi targają. Z pewnością powrót do obozu będzie równał się z rozmową z Śpiewającą Gwiazdą, nie wierzył w to, że Bóbr będzie trzymał w tajemnicy coś takiego, nawet, jeśli bardzo chciał w to wierzyć. Pociągnął nosem, przesuwając pyskiem po ziemi wymieszanej z krwią. XXXX Nie wiedział, ile czasu tu spędził, z pewnością musiało trochę minąć, pogoda zmieniła się na chłodniejszą, słońce przeszło sporą drogę po niebie. Podniósł się obolały, z potarganą sierścią, z której nie chciało mu się wyciągać gałązek malin. Zacisnął zęby, potrząsając łbem. Jęknął cicho z bólu, ruszając w stronę obozu powoli, ze zwieszoną głową, ze skórą palącą od uczucia wstydu, z poczuciem lęku, że jego czyny doprowadzą do najpoważniejszych konsekwencji.
zt
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
***
Jeszcze ani razu nie była w tym miejscu o świcie.
Niby wcześniej nie było jej po drodze, niby nigdy nie przechodziła obok... A prawdą jest, że omijała Mgielne Bajoro specjalnie. Nie raz słyszała o mgle, która pojawia się tutaj wczesnym rankiem. Opowiadano jej również o bagnach, z którego znane jest to miejsce. Jednak błoto to tam żaden problem. Ba! Chętnie by w takim bajorku popląsała, szczególnie w letni, skwarny dzień. Powodem, dla którego rano omijała Mgielne Bajoro, była właśnie ta poranna mgła. Z jakiegoś powodu ją ona... Przerażała. Zapewne to bujna wyobraźnia stworzyła w jej głowie straszne scenariusze, jak na przykład ten, w którym zostaje mocno złapana i wciągnięta do zielonej wody przez włochate, wielkie monstrum. Strasznie, co?
Ale któregoś dnia musiała się przełamać. W końcu nie jest już kocięciem, które boi się takich... Bujd! Czas najwyższy, by w końcu dorosnąć! Z tą myślą obudziła się, praktycznie jeszcze przed świtem. Opuściła obóz od razu, a w trakcie drogi udało jej się złapać śniadanie, to znaczy maleńką myszkę, którą zjadła w zaledwie kilku kęsach. Najedzona i (jak się jej wydawało) pewna siebie, dotarła do upragnionego celu. Najpierw zmierzyła okolicę wzrokiem. Mgła, dużo mgły. I cisza, i spokój. Postąpiła kilka kroków przed siebie, w stronę tej dziwnej, mętnej wody. Kurde, rzeczywiście była zielona. I... Kurde (znów!!!), tak właściwie to miejsce to miało swój własny, niepowtarzalny klimat. Wojowniczka wciąż jednak nie czuła się na tyle pewnie, by móc przysiąść na brzegu. Ostrożnie się rozglądała, starając się dostrzec coś w mroku. W końcu słońce nie zdążyło się jeszcze obudzić... Chyba za bardzo się spieszyła i doszła tu zbyt szybko. Ale ciemność... Nie jest żadnym problemem... Prawda...?
przeciętnego wzrostu, niezbyt umięśniony, rudo - biały kocur o długim, kręconym futrze i bursztynowych oczach
Marzyciel. Tak najłatwiej opisać jest młodego kocura. Kocurek chodzi głównie z głową w chmurach, odpływa do swojego świata. W takich momentach zazwyczaj nie kontaktuje ze światem rzeczywistym. Szybko gubi wątek w rozmowie, a wtedy zazwyczaj zaczyna opowiadać o pięknie tego świata, roślinach, ptakach. Często można zauważyć go, leżącego na trawie, pod drzewem bądź też nie pod drzewem i patrząc w niebo, niezależnie od widoczności. Może również nie leżeć na trawie, a po prostu na drzewie, rozmarzonym wzrokiem spoglądając na to, co dzieje się na ziemi.
A o czym to marzy? Właściwie to o wszystkim i o niczym jednocześnie. Nachodzą go różne, filozoficzne - bądź też nie - myśli. Na przykład, dlaczego to trawa jest zielona? Dlaczego ptaki potrafią latać? Może mógłby latać razem z nimi, gdyby tylko przyczepił sobie piórka do futra?
Niezwykle roztrzepany. Był z kimś umówiony o wschodzie słońca? Jeśli pojawi się do górowanie słońca to cud! Miał iść na polowanie z rana? Prawdopodobnie wieczorem dostanie olśnienia, że jest głodny i trzeba iść coś zjeść.
Mimo wszystko jest naprawdę miły dla absolutnie każdego! Ktoś na niego nasyczał? Zapyta jak mija mu dzień i czy może mu jakoś poprawić humor! Poza tym zawsze stara się... pomagać. Może nieudolnie, może bardziej udolnie - ale się stara!
Zdecydowałem się na zobaczenie terenów klanu o samym świcie. Szczerze, to odkąd tutaj wróciłem, nie zastanawiałem się nad tym, jak terytoria Klanu Cienia mogą wyglądać tak wcześnie. Usiadłem spokojnie przy Mglistym Bajorze, biorąc głębszy wdech.
Bajoro wyglądało naprawdę... pięknie. Otaczająca je mgła dodawała mu tajemniczości i cudowności. Było po prostu cudowne.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Kozia Skarpa wracała właśnie z polowania. Lubiła polować we wczesnych porach dnia, zwłaszcza porą zielonych liści, kiedy to za dnia nie dało się skupić na niczym innym niż na tym, jak dosadnie doskwierało słońce. Kiedy nie było go już na niebie, wtedy pogoda była w sam raz.
Zaczynało świtać, wojowniczka stanęła po drugiej stronie bajora, trzymając gołębia w pysku. Kątem oka zauważyła czyjąś obecność po drugiej stronie. Zatrzymała się, obserwując ów kota przez chwilę, próbując rozpoznać go we mgle.
- Siema, Kudłaty! - Zawołała, ruszając wzdłuż brzegu jeziora, rzucając gdzieś gołębia w stertę wyższej trawy blisko nich. - Tak wcześnie poza obozem, co? Nie wydawałeś się typem kota który by o tej porze był już na nogach. - Chociaż kto go tam wiedział, pozory mogą mylić. Ale wydawał jej się kimś kto wolał sobie pospać póki mógł, zawłaszcza po jego ostatnim opisywaniu snów. Przeciągnęła się, gdy dotarła w końcu do rudo-białego kocura.
przeciętnego wzrostu, niezbyt umięśniony, rudo - biały kocur o długim, kręconym futrze i bursztynowych oczach
Marzyciel. Tak najłatwiej opisać jest młodego kocura. Kocurek chodzi głównie z głową w chmurach, odpływa do swojego świata. W takich momentach zazwyczaj nie kontaktuje ze światem rzeczywistym. Szybko gubi wątek w rozmowie, a wtedy zazwyczaj zaczyna opowiadać o pięknie tego świata, roślinach, ptakach. Często można zauważyć go, leżącego na trawie, pod drzewem bądź też nie pod drzewem i patrząc w niebo, niezależnie od widoczności. Może również nie leżeć na trawie, a po prostu na drzewie, rozmarzonym wzrokiem spoglądając na to, co dzieje się na ziemi.
A o czym to marzy? Właściwie to o wszystkim i o niczym jednocześnie. Nachodzą go różne, filozoficzne - bądź też nie - myśli. Na przykład, dlaczego to trawa jest zielona? Dlaczego ptaki potrafią latać? Może mógłby latać razem z nimi, gdyby tylko przyczepił sobie piórka do futra?
Niezwykle roztrzepany. Był z kimś umówiony o wschodzie słońca? Jeśli pojawi się do górowanie słońca to cud! Miał iść na polowanie z rana? Prawdopodobnie wieczorem dostanie olśnienia, że jest głodny i trzeba iść coś zjeść.
Mimo wszystko jest naprawdę miły dla absolutnie każdego! Ktoś na niego nasyczał? Zapyta jak mija mu dzień i czy może mu jakoś poprawić humor! Poza tym zawsze stara się... pomagać. Może nieudolnie, może bardziej udolnie - ale się stara!
Zamglone bajoro było... cudowne. Piękne. Nie mogłem uwierzyć, iż natura jest w stanie sprawić, aby coś tak zwykłego jak bagno stało się czymś najwspanialszym na świecie. Byłem naprawdę pod wrażeniem tej wspaniałości. Wziąłem wdech z zachwytu, gdy zauważyłem ruch gdzieś po drugiej stronie jeziora.
Wtedy też ujrzałem nikogo innego, jak Kozią Skarpę.
Jej futro nadal wyglądało jak zadymiony obłoczek. Nadal zabierała dech w piersiach. Wyglądała pięknie, a na tle mglistego bajora? Nieziemsko. Jak chmurka, która unosiła się na innych obłoczkach i wybijała się spod nich. Uśmiechnąłem się szeroko w stronę wojowniczki, dreptając przednimi łapami w miejscu.
- Cześć - miauknąłem, szczerząc się w jej kierunku - Chciałem zobaczyć mgłę nad bajorem. Byłem tu czasem w ciągu dnia, ale teraz wydaje się takie... tajemnicze. Słyszałem, że jest piękne o świcie, ale powiedzenie "piękne" jest małym niedomówieniem. Na przykład Ty, powiedzenie, że jesteś "piękna" to też za mało. Ty jesteś po prostu... olśniewająca. - powiedziałem, kuląc się nieco w sobie. - Lubisz chodzić po lesie o świcie?
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Słowa Kudłatej Łapy przyjęła z parokrotnym kiwnięciem łba. Przez chwilę wojowniczkę trochę zbił z tropu sposób wypowiedzi kolegi, wręcz poetycki w uszach Koziej Skarpy. Chociaż może to po prostu ten... Zachwyt bijący w głosie buro-rudego terminatora ją zmylił.
- A, no, no, no ładnie tu. Jak jest chłodnie ranem to zawsze się robi tu taka przyjemna mgiełka, miłe widoki... - Skomentowała po dłuższej chwili, wprawdzie powtarzając to co powiedział Kudłaty. Trochę zatkana kolejnymi słowami terminatora. - A, ee- dzięki... - Dodała, szczerze nie będąc pewna jak się do ostatniego zdania odnieść. No były- Miłe. Ale trochę niespodziewane. Chociaż już nie pierwszy raz coś tego pokroju padło z pyska Kocurka.
- Lubię - Przytaknęła, siadając obok, rozluźniając się nieco. - Zawsze się przyjemniej mi poluje jak jest trochę ciemno, do tego jest poza obozem tak fajnie i chłodno... Przez tą pogodę można oszaleć. A to ja mam krótkie futro, a co dopiero koty jak ty. Jak ty wytrzymujesz z tą kupą sierści na sobie gdy są takie upały? - Parsknęła z rozbawieniem, czochrając nieco kręcone futerko na barku terminatora. Co jak co, ale chyba by tym bardziej nie wytrzymała, gdyby musiała się dodatkowo użerać z długim futrem w porze zielonych liści.