Logo Artemidy
Mgielne Bajoro
Wziąłem nieco głębszy wdech, kiedy to kotka potwierdziła moje słowa. Byłem zachwycony tym, iż też uważała mgłę nad bajorkiem za niezwykle miły widok. Naprawdę cieszyłem się, że ma podobne zdanie na ten temat. Kozia Skarpa była nie tylko piękna, ale też doceniała piękno natury a to było czymś nieczęsto spotykanym. Wpatrywałem się w nią z szerokim uśmiechem na pysku, zachwycając się jej osobą.
- To te słońce. Może zaczęło się do nas zbliżać z nieba... Myślisz, że być może kiedyś spadnie z nieba? Oby nie wpadło do wody, bo przestanie świecić... Jeśli słońce by spadło, moglibyśmy razem pójść je zobaczyć. Chociaż czy wtedy nie będzie wszędzie ciemno? Oj, prawdopodobnie będzie, ale im bliżej słońca byśmy byli, tym byłoby jaśniej. Obiecuję, że jeśli spadnie, to zabiorę cię do niego. - powiedziałem zadowolony, wyszczerzając kiełki w uśmiechu. W słońcu futro Koziej Skarpy wyglądało pięknie, a w czasie, gdyby było ono na ziemi? Wtedy musiałoby wyglądać zjawiskowo. Słońce i zadymiona chmurka.
- Jakoś... daję radę - miauknąłem, nieco zaskoczony nagłym dotykiem z jej strony. Zamrugałem parę razy, zaczynając dreptać przednimi łapami w miejscu - Ostatnio zacząłem zakopywać się w mchu, to naprawdę miłe uczucie takiego chłodku. Tobie musi być fajniej! Jak chcesz to mogę ci pokazać, jak wejść pod mech, aby mieć go jak najwięcej na sobie. Jak to jest żyć z krótkim futrem? Chciałbym kiedyś takie mieć ale nie można ani zmienić koloru koloru sierści ani długości też. Próbowałem.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słońce? Bliżej?
Kozia Skarpa z automatu spojrzała się w niebo, nie dała rady jednak jeszcze dojrzeć tej białej świecącej kulki. Za wcześnie, było jeszcze schowane za drzewami i krzewami lasu. Ale czy mogło się zbliżać? Jak wojowniczka sięgała pamięcią, to nie, raczej nie zmieniło ono swojego rozmiaru.
- Gdyby spadło słońce... Może i by było ciemno, ale wciąż mielibyśmy księżyc i gwiazdy, nie? I może by nie zgasło... Może by świeciło pod wodą - Próbowała to sobie wyobrazić. Było to... Dziwne, by nawet myśleć o takiej sytuacji, ale był to interesujący pomysł. - Trzymam cię za słowo w takim razie! To musiałby być super widok, słońce nocą! - Roześmiała się. Nie było opcji żeby taka sytuacja kiedykolwiek miała miejsce, ale... Nawet gdyby, to z pewnością byłoby to niezapomniane przeżycie.
- Jest spoko. Z pewnością jest gorzej porą nagich drzew, ale da się przeżyć. Ale nawet porą nagich drzew jest chyba lepiej niż porą zielonych liści, wiesz? Już wolałabym marznąć w miękkim legowisku niż się gotować nawet w cieniu. A jak jest zimno, to zawsze można się do kogoś przykleić dla ciepła. - Podzieliła się z terminatorem swoimi przeżyciami, uderzając o krótką trawę ogonem. - Chociaż można dla ochłody wejść do wody czy coś... Ale najperw to trzeba znaleźć jakiś odpowiednio płytki kawałek wody żeby móc w nim ustać, a przy tym odpowiednio głęboki by bez problemu zamoczyć całe ciało. Ci z Rzeki to tam fajnie mają, potrafią pływać to na nic narzekać nie muszą.
Odwróciła łeb by spojrzeć się prosto na Kudłatego, zaskoczona jego słowami. - Próbowałeś? - Powtórzyła, zaintrygowana. - Jak?
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wow! Chciałbym zobaczyć słońce pod wodą. Fajnie, jakby wpadło do Księżycowego Jeziora. O! Albo do rzeki. Myślisz, że Klan Rzeki by nam pozwolił zobaczyć? - miauknąłem podekscytowany taką wizją. Słońce pod wodą... Cudowne! Musiałoby wyglądać pięknie. Na ziemi albo pod wodą mielibyśmy słońce, a księżyc i gwiazdy byłyby na niebie. Piękne połączenie. Fascynujące. Właściwie to chciałem to zobaczyć i móc podziwiać piękno przyrody.
Podobał mi się sposób, w jaki śmiała się Kozia Skarpa - miło było patrzeć, jak podoba jej się nasza wizja spadającego i świecącego słońca na ziemi albo w odmętach rzeki czy jeziora. Liczyłem, że słońce spadnie. Chciałem zabrać ją na wspólne oglądanie słońca. Przecież to mogłoby być cudowne wyjście! A jeszcze bardziej cieszyło mnie, że myślała podobnie do mnie! Już wcześniej uważałem Kozią Skarpę za ideał a aktualnie była po prostu... Większym ideałem.
- Chciałbym umieć pływać. Czy koty z Klanu Rzeki mają płetwy jak ryby? Bo bez płetw to ciężko się pływa. Tak samo jak bez skrzydeł ciężko się lata. - zastanowiłem się głośno. Chciałbym mieć skrzydła. I płetwy. Przecież wtedy mógłbym i latać i pływać i pokazałbym Koziej Skarpie niebo i byśmy razem pływali!
- Mhm! Wytarzałem się w trawie, ale zielony kolor zszedł dosyć szybko... Wystarczyło trochę deszczu i już, nie ma! Też próbowałem z jeżynami i kolorowymi kwiatami... No ale wszystko szybko schodziło. Było mi przykro, no ale nic już z tym nie można zrobić. Próbowałem sobie powyrywać trochę futro, tak wygryźć do połowy ale to dużo pracy aby całe futro tak zrobić, no ale odrosło. Więc doszedłem do wniosku, że z futrem nic nie można zrobić i po prostu się z takim rodzimy. Myślisz, że ten... Gwiazdkowy Klan mógłby to pozmieniać?
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wojowniczka machnęła lekko łapą na słowa kocura, wywijając oczyma.
- E tam, raczej by pozwolili. Z pewnością dużo kotów by chciało zobaczyć taki widok, wątpię by wszystkich próbowaliby powstrzymać, nie? A nawet jeśli, na granicach też mamy jakąś rzekę. - Zamilkła na moment. - Mniejszą, o wiele, ale rzekę.
Nawet nie zwróciła uwagi na to, jak zdążyła się rozluźnić. Z początku uważała, że Kudłaty jest trochę dziwny, znaczy do teraz tak myślała, ale - łatwo się z nim rozmawiało. Tematy rozmowy, nawet jeśli dość surrealistyczne, były interesujące i ciekawie się rozwijały.
Uniosła lekko brew, słysząc pytanie terminatora. - Płetwy? Nie, nie. Poznałam już parę, z jednym się nawet biłam, ale nie widziałam żadnych płetw. Chyba że skurczybyki je schowali. - Zaśmiała się lekko pod nosem, kręcąc łbem. Gdzie oni mieliby mieć niby te płetwy? Pod futrem? Między palcami? Może jeszcze na ogonie? Ciężko było to sobie wyobrazić. Tak jak słońce będące pod wodą. - Musieliby mieć chyba też skrzela. To wtedy to w ogóle w połowie ryba w połowie kot!
Gdy Kudłaty zaczął opowiadać wojowniczce o swoich nieudanych próbach... No, właściwie to zmienienia siebie, w końcu futro było jedną z nieodłącznych części tego, kim się było - Kozia Skarpa skrzywiła się nieznacznie. Owszem, wizja terminatora poplamionego trawą czy jeżynami była zabawna, ale jak wspomniał o wygryzaniu sobie futra...
- Lepiej ci z dłuższym. - Stwierdziła bez namysłu, lekko mrużąc oczy. Nie, nie potrafiła w ogóle sobie wyobrazić Kudłatego z krótkim. Właśnie, Kudłatego. No przecież czy jego futro byłoby równie kudłate, gdyby nagle stałoby się krótkie? No przecież wtedy nie miałby tak cudnego imienia. - No nie wiem, nie wiem. Trzeba byłoby się go spytać... Ale chyba mieliby ważniejsze sprawy na głowie, niż koty biegające do nich z prośbami o zmianę futra. - Wzruszyła ramionami, odwracając łeb w stronę bajora, obserwując poranną mgłę. - Ale kto tam ich wie. A poza tym patrz na negatywy, jakbyś je zmienił, nie miałbyś czym się tak opatulić porą nagich drzew, nie? - Eh, jednak każda długość miała swoje plusy i minusy... Kozia Skarpa już nawet nie była pewna, którą z tych dwóch chciałaby mieć. Może jakby było coś po środku? Cóż, ale jak na długie może dało się zaradzić, tak z jej okropnie krótkim, nie było nic co mogła zrobić.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wooo, widziałaś kota z Klanu Rzeki? I biłaś się z nim? Ale może mają skrzela. Musiałbym zapytać. Ja kiedyś spotkałem z Klanu Gromu! Był bardzo fajny i miły. Nazywał się Puszczykowy... Nie pamiętam, ale miał imię z Puszczykiem bo ja nie wiedziałem co to jest ten puszczyk ale wiesz co? To podobno jakaś sowa! No ja myślałem, że sowa to sowa ale jednak nie do końca. - opowiedziałem, uśmiechając się wesoło. Może byłbym kiedyś w stanie zobaczyć jakiegoś puszczyka i puchacza razem. Podobno tak nazywała się siostra... albo brat? Puszczyka. W każdym razie rodzeństwo Puszczyka.
- No, masz rację. To w sumie trochę jak z imieniem. No bo kim byłbym gdybym nie był Kocurkiem. Nie mógłbym nazywać się... no nie wiem, Kocica bo nie jestem kotką tylko no, kocurem. Nie wiem czemu tak diametralnie zmienia się imiona w klanach, w sensie bo ja się już inaczej nazywam, ale już mi lepiej z tym, niż na początku. Rozumiesz, Kocurek a Kudłata Łapa to dwa inne imiona! A jak się wcześniej nazywałaś? Przed Kozią Skarpą.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przytaknęła łbem, dumna ze wspomnienia o sparingu z kolegą z Rzeki. No, przegranego sparingu, co prawda... Ale na jej obronę, był to pierwszy sparing w ogóle w jej życiu, miała prawo nie być wtedy jeszcze doświadczona. Teraz to takim ciosem potrafi cisnąć, że głowa mała!
- Tak, ze Szponiastą Łapą. Bardzo spoko gość, chociaż dawno się z nim nie widziałam. A obiecaliśmy sobie rewanż... Muszę go spróbować znowu złapać na granicach, żeby zobaczył jaki poczyniłam progres. - Wyjaśniła. - Bo tak między nami, to trochę zlał mi wtedy dupę, ale hej był większy i bardziej doświadczony, więc no. Teraz to z pewnością bym dała radę wygrać.
Puściła uwagę co do skrzeli mimo uszu, już nie komentując dalej. Eh, Kudłaty i ta jego bujna wyobraźnia. No, ale przecież nie będzie biednemu psuć marzeń, sam się przekona może z czasem, a jak nie, to przynajmniej będzie mógł w wyobraźni widzieć koty ze skrzelami. Przekrzywiła lekko łeb na wspomnienie o Puszczyku, uśmiechając się szerzej. - Puszczykowy Huk? Też go znam! Znaczy- Spotkałam się raz z nim na granicach, pospacerowaliśmy chwilkę. I tak, coś mi się obiło o uszy. W sumie to dużo jest sów w lesie, wiesz? Kiedyś mi się obiło o uszy, że jakaś poprzednia przywódczyni, znaczy poprzednia - przywódczyni jeszcze przed... Polną Gwiazdą, tak. Albo nawet i wcześniej... No, w każdym razie, też miała właśnie imię od sowy. Płomykówka.
Przytaknęła łbem, wzdychając na słowa rudo-białego kolegi. No tak, nie rozumiał jeszcze w pełni jak działają klanowe imiona... Słyszała o tym, że Kudłaty pochodził z bodajże osiedla, że był pieszczoszkiem kiedyś. W sumie po części tak jak ona... Aż czuła pod sierścią ciary na myśl, że gdyby matka jej nie oddała, to może dzisiaj zajadałaby się jakąś obrzydliwą papką u dwunogów. Gwiezdni... Może jednak dobrze, że Macaroni ich wtedy porzuciła, nawet jak Kozia Skarpa czuła pewną urazę do pieszczoszkowej matki.
- No tak jest... Najczęściej jak imię po prostu nie pasuje aby przekształcić je na terminatorskie, to wtedy po prostu zostaje zmienione. Bo na przykład Kocurkowa Łapa brzmi... No dziwnie, no. Trochę nienaturalnie. Jak potem na wojownika miałoby to być? Kocurkowy, nie wiem, Ogon? Kocurkowa Stopa? - Zaśmiała się pod nosem. - Kudłata Łapa i pasuje i ma więcej możliwości. Nawet zwykłe Kudłate Futro by mogło z tego wyjść.
Odwróciła łeb w stronę Bajora, rozmyślając się przez chwilę. - Moje nigdy nie było zmienione. Nazwali mnie Kózka, później stałam się Kozią Łapą, no i teraz Kozią Skarpą. - Uśmiechnęła się, dumna z drogi jaką przeszła, aby zyskać miano Skarpy.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Teraz ty byś go zlała! - miauknąłem na pocieszenie, uśmiechając się szeroko do wojowniczki. Ona była taka silna ale też zgrabna... Łączyła wszystkie piękne cechy w jedno. Była po prostu... idealna. Naprawdę idealna. Byłem przekonany, że teraz na pewno dałaby radę swojemu staremu przeciwnikowi, a jednocześnie swojemu koledze.
- Tak? Czyli znamy go razem! Może kiedyś pójdziemy się z nim spotkać? Byłoby fajnie - powiedziałem wesoło. Jaki las był mały! Byłem naprawdę w szoku, iż obydwoje poznaliśmy tego samego kota - Jest tyyyle zwierząt w lesie... Nie tylko sów! Widziałaś, ile jest jaszczurek na naszym terytorium? Albo motyli? Cudowne. Kiedyś też ci pokażę, wiem, gdzie ich szukać - zaoferowałem, wstrzymując na chwilę powietrzę. Chciałem pokazać jej dużo rzeczy, które mi się podobały, ponieważ wiedziałem, że Kozia Skarpa to doceni.
- Kocurkowy Ogon brzmi super - miauknąłem. Mogłem się tak nazywać? Przecież to byłoby cudowne! Kocurkowa Łapa też brzmiało dla mnie fajnie, ale może dla klanowych kotów nie? - Ooo, może zostanę Kudłatym Futrem. Zgadzałoby się. A Kózka to ładne imię! I teraz też brzmi super. Pasuje do Ciebie.
I tak spędziliśmy jeszcze trochę czasu razem, aby koniec końców wrócić do obozu.

[zt]
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak jak zapowiedziałam - kolejnego dnia wybrałam się ze Zbutwiałym Pniem na spacer. Podczas swojej krótkiej choroby miałam czas, aby przemyśleć ponownie przedłużenie swojej linii krwi. Wiedziałam, że to było najlepsze wyjście, aby wyczyścić Klan Cienia z brudnokrwistych jednostek. Ktoś musiał wyrównać poziom, a ja byłam jedynym odpowiednim do tego kotem. Było już naprawdę mało kotów, które pochodziły z tak czystych rodzin jak moja. Huragan i Burza byli moim rodzeństwem, ale i tak byli... gorszej krwi. Huragan to może jeszcze. Gdzieś tam miałam szacunek do niego, jeśli chodzi o przejrzenie moim intencji. Nikt inny tego nie zrobił. Burza natomiast nie nadawała się do takiego zadania. Zostałam więc ja.
Bałam się utraty kontroli. Bałam się tego jak niczego innego. Zamierzałam jednak dopełnić zadania, jakiego się podjęłam. To nie byłby pierwszy raz, gdy zrobiłabym coś dla większego celu.
- Nie rozmyśliłam się - miauknęłam po dłuższej chwili ciszy - Chciałabym jednak, abyśmy zdecydowali, kiedy chcielibyśmy, aby kocięta pojawiły się na świecie. Czy chcemy aby stało się to przed Porą Nagich Drzew czy też już po niej. Uważam, że to nasza wspólna decyzja, więc chciałabym poznać twoje zdanie.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podążał w milczeniu za Rwącą Zawieją, aż dotarli w miejsce, w które postanowiła zaprowadzić go tym razem. Było lepsze od poprzedniego pod tym względem, że jego nazwa nie kojarzyła się Zbutwiałemu Pniowi z niczym konkretnym, poza tym, że brzmiała tak Cieniście, jak to tylko było możliwe.
Czy powinien zrobić coś jeszcze? W dawnych czasach, gdy jeszcze wyobrażał sobie, że w przyszłości będzie miał kocięta, sam akt ich powstania nie był tym, nad czym rozmyślał. Raczej znajdywał idealną osobę, z którą miałoby się to wydarzyć, a później jego potomstwo już istniało. To, co mogło teraz nadchodzić, nawet jeśli podstawy były dla niego zrozumiałe, i tak wydawało się jakieś obce. Jakby mogło w tym być coś jeszcze, czego teraz brakowało.
Nie chciał czekać. Czekanie mogło oznaczać, że Psia Gwiazda stwierdzi, że nie wykonał także tego zadania i przydzieli do niego kogoś innego, podobnie jak było z zabiciem Myszy. A przecież musiał pokazać, że jest zdolny do zrobienia tego, o co przywódca go poprosi, bo co mogło się z nim stać, jeśli będzie jedynie go zawodził?
- Myślę, że nie ma potrzeby czekania z tym aż Pora Nagich Drzew się skończy. Jeśli klan Cienia potrzebuje nowych, silnych wojowników, lepiej, by stało się to szybciej. – Zadecydował, nie musząc się długo nad tym zastanawiać. Jego życie prowadziło go w miejsca tak dziwne, że nawet nie czułby się bardzo zdziwiony, gdyby za te księżyce, które musiały minąć nim zmienią się pory, stało się coś, przez co wykonania zadania nie byłoby możliwe – nawet jeśli dalej byłaby to jego misja, a medyczka tego chciała.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie chciał czekać.
Cudownie. Kolejna kostka Psiej Gwiazdy, która robi wszystko, aby tylko zyskać uznanie swojego przywódcy. Dla mnie było to... gorzej. Oznaczało to jedynie, iż będę musiała oddać nad sobą kontrolę szybciej. Pozwolić komuś przejąć prowadzenie i podążać za kimś. Nie byłam do tego stworzona. Miałam osiągnąć wielkie rzeczy, a sprowadzałam się do roli przyszłej matki. Przeszkadzało mi to. Niezwykle mi to przeszkadzało, wadziło mi. Byłam stworzona do wielkich osiągnięć, byłam stworzona do rządzenia. Jednocześnie... Kocięta mogły być pomocne. Nie dość, że praktycznie czystokrwiste to również mogły działać jako moje uszy i oczy w tej grze. Byłam duża, mogłam urodzić ósemkę kociąt. Mogłam mieć ósemkę oddanych mi kotów. Mogłabym słyszeć i widzieć więcej.
- Podczas mojej krótkiej choroby rozmyślałam nad imionami. - oznajmiłam, idąc bok w bok ze Zbutwiałym Pniem. - W mojej rodzinie było wielu przywódców i zastępców oraz zasłużonych wojowników. Chciałabym, aby... nasze kocięta nosiły część z tych imiona. A ty? Myślałeś już nad tym, jak ty chciałbyś je nazwać? - pamiętałam część naszej umowy. Pamiętałam, że też chciałby nazwać część - a ja się na to zgodziłam. - Myślałam też nad tym, aby przynajmniej jedno z nich zostało medykiem. Moje terminatorki są już praktycznie gotowe do mianowania. Mogłabym wziąć kolejnego kota albo przekazać go pod ich nauczanie.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet jeśli w jego własnej przeszłości pojawiały się potężne, zasłużone koty, to Rwąca Zawieja nie miała się dowiedzieć nigdy kim byli. Musiał też uważać, by nie stało się to oczywiste – nawet jeśli z chęcią nazwałby dziecko po Szponie czy Nocy, teraz, gdy Psia Gwiazda wiedział o ich istnieniu, byłoby to zbyt oczywiste. Jednak stwierdzenie, że były to jedynie przypadkowe słowa, które mu się podobały, brzmiało w jego ocenie tylko bardziej głupio. Zastanowił się przez krótki moment jak miał wyrazić to, co chciał powiedzieć.
- Również zastanawiałem się nad imionami, które pojawiły się w mojej rodzinie. Niestety, większość z tych, które pamiętam należała do kotów, które nie będą znane w klanie Cienia. Jednak byli silni. Mądrzy. Mam nadzieję, że to wystarczy. – Do czego? By zapewnić im dobrą przyszłość? By sprawić, że jeśli te wszystkie koty spojrzą teraz z Gwiezdnego klanu, na wszystko, co robił, jakoś zrozumieją ścieżkę, którą się udał?
- Nie mam nic przeciwko temu, jeśli uznasz, że któreś z nich będzie się nadawało do tej roli. – Sam nie znał się na byciu medykiem ani trochę, raczej unikał ich przez większość życia. Nie miał nic przeciwko temu, by któreś z jego dzieci miało się tym zająć w przyszłości, jednak jednocześnie nie czuł, żeby sam miał cokolwiek do powiedzenia w tym temacie. Być może w jakimś zupełnie innym świecie mógłby wspomnieć o tym, że jego wuj piastował tę rangę przez wiele księżyców w klanie Rzeki. Jednak nie teraz, nie tutaj – te wspomnienia jeśli miały zaistnieć jakkolwiek, to tylko w imionach, które będzie mógł nadać swoim kociętom.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęłam delikatnie głową na słowa kocura. Już gdy przyjmowałam warunek Zbutwiałego Pnia, wiedziałam, że imię można zmienić. Wystarczyło iść do Psiej Gwiazdy i poprosić o zmianę, jeśli tylko zaszłaby taka potrzeba. Być może jednak imiona, które zaproponuje kocur nie będą aż tak tragiczne, jak się spodziewałam. Koniec końców najważniejsza była krew, jaką będą w sobie nosić. Nic innego się nie liczyło.
Nie mieliśmy już nic innego do omówienia. Nie wiedziałam, czym mogłabym jeszcze przedłużyć ten zbliżający się moment. Nie chciałam, aby nadszedł on tak szybko. Pierwszy raz odczuwałam realny strach, który próbował mną owładnąć. Nie mogłam na to pozwolić. Emocje były dla słabych, a ja do takich nie należałam. Musiałam po prostu zrobić swoje i powołać do życia najlepszych wojowników, jakich tylko mógłby mieć ten klan.
Wiedziałam, że mogę nie zajść w ciążę od razu. Niektóre pary starały się o kocięta dość długo. Liczyłam jednak na szczęście - chciałam, abyśmy zrobili to TYLKO raz i aby powtórka nie była potrzebna.
Znaleźliśmy się w dość odludnej części terenów. Było to dobre, wybrane przeze mnie miejsce. Nic i nikt nie powinno nam przeszkadzać. W pewnym momencie stanęłam w miejscu - i jak zazwyczaj wiedziałam co robić, tak teraz nie chciałam zaczynać. Postanowiłam poczekać i... ugh... oddać nad sobą kontrolę. Tylko na chwilę. Potem wszystko wróci do normalności.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On sam nie miał żadnych pytań. Wciąż nie czuł, by cokolwiek tu miało być jego własną decyzją, przyszedł w to miejsce zamierzając przyjąć wszystko, co mogło go czekać. Towarzyszył medycyzce w milczeniu, oczekując jakiegoś sygnału, który powiedziałby mu co dalej.
- Zrobić to teraz? - Upewnił się, gdy Rwąca Zawieja się zatrzymała. Rozejrzał się po miejscu, w którym się znaleźli. Wydawało się być odpowiednie, jednak potrzebował konkretnego znaki, że rzeczywiście nadszedł już ten moment, nie chciałby zrobić niczego, czego medyczka w tej chwili od niego nie oczekiwała. Jednak gdy potwierdzenie nadeszło, nie powinien przeciągać całego spotkania dłużej niż było to potrzebne.
To nie tak, że Zbutwiały Pień przejmował jakąkolwiek kontrolę - przecież dołączając do Cienia miał na celu także to, by ją stracić, oddać się całkowicie pod władzę kogoś innego i wszystko, co robił teraz było przedłużeniem tamtego wyboru. Spełniał wolę Psiej Gwiazdy, nie swoją własną, to przywódca doprowadził do tego, co miało się zaraz wydarzyć, wojownik robił to dla niego. I pewnie również dlatego jego myśli pozostawały cały czas blisko swojego władcy.

(...)

Nie trwało to zbyt długo. Zbutwiały Pień nie czerpał żadnej przyjemności z tego, co miał zrobić - liczyło się jedynie spełnienie swojego zadania. Było to wręcz zaskakująco zwyczajne. Nigdy nie czuł, żeby tego typu czynności interesowały go szczególnie, ale teraz mógł mieć już pewność, że w związku z tym, co stało się z nim i Rwącą Zawieją nie poczuł właściwie nic. Czy to naprawdę było wszystko? Czy to wystarczyło, żeby doprowadzić do powstania ich kociąt, przyszłych wojowników klanu Cienia? W opisach innych kotów opisywane zazwyczaj było to jak wydarzenie niesamowite, nieporównalne z niczym innym. W rzeczywistości, jeśli zaczynał coś odczuwać, to było to zadowolenie związane z faktem, że przynajmniej tę misję udało mu się poprawnie wypełnić. Prawdopodobnie. Trzeba było jeszcze trochę zaczekać, by dowiedzieć się, czy doprowadziło to do tego, co miało przynieść.
Odsunął się o kilka kroków od kotki.
- Wszytsko w porządku? - Spytał, uznając, że należało coś powiedzieć, ale przy tym nie mając pewności co konkretnie. Czy teraz po prostu wracali do Obozu i czekali na efekty, czy może jednak przypomniała sobie, że chce mu powiedzieć coś jeszcze?

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pytanie kocura jedyne skinęłam głową. Chciałam to już mieć za sobą, zrobić to, na co sama się skazałam. Nie chciałam aby trwało to niepotrzebnie długo. Sam fakt tego, iż ta chwila zbliżała się tak nieubłaganie mnie przerażała. Pierwszy raz coś tam normalnego wprowadzało we mnie terror strachu. Nigdy nie sądziłam, iż kiedykolwiek zdecyduję się na ową czynność. Nie czułam takiej potrzeby. Łaknęłam władzy, nie miłości czy też pożądania... A jednak Psa Gwiazda w jakimś stopniu owładnął moim sercem.
Pozwoliłam na to, aby kontrolę przejęły emocje. Pozwoliłam sobie na przyziemne uczucia, pozwoliłam sobie na słabość. Zdecydowanie wolałabym znajdować się w takiej sytuacji z Psem - chociaż dobrze wiedziałam, że byłam wtedy zmanipulowana, oślepiona zauroczeniem. To była jego wina, że znalazłam się w danej pozycji. To była jego wina. Gdyby nie narobił samotniczej krwi w klanie, gdyby jej nie rozmnożył, to nie musiałabym sama starać się odbudować siłę Klanu Cienia. Miłośnik przybłęd. Obrzydliwe.

(...)

Nie rozumiałam jak kocice czerpały przyjemność z obcowania ze swoimi partnerami. Według mnie to była najmniej przyjemna czynność, jaką kiedykolwiek można było wykonać. Obrzydliwość. Tak intymnie blisko z drugim kotem, oddawanie komuś kontroli nad swoim ciałem. Czułam odrazę. Odrazę do siebie, odrazę do Zbutwiałego Pnia, odrazę do Psiej Gwiazdy i wszystkich innych, przez których znalazłam się w tej sytuacji. Czułam odrazę DO tej sytuacji. Zbyt blisko, zbyt cieleśnie. Starałam się panować nad swoim ciałem, ćwiczyłam to tyle księżyców... a i tak przeszedł przeze mnie lekki dreszcz.
Potrzebowałam się wyczyścić. Zmyć z siebie akt tego, co zrobiłam. Już nigdy nie pozwolę na to, aby jakikolwiek kocur znajdował się tak blisko mnie. Miałam nadzieję, że ten jeden raz wystarczy. Gdybym musiała to powtarzać to chyba tym razem połknęłabym jagody śmierci. Owinęłam się ciasno ogonem, nie spoglądając nawet na kocura. Nie chciałam i nie zamierzałam na niego patrzeć. Jeszcze moment i zwymiotuję mój ostatni posiłek.
- Mam nadzieję, że już nie będziemy musieli tego powtarzać. - odburknęłam, jedynie zerkając szybko na kocura. - Za jakiś czas dam Ci znać, czy nasze starania przyniosły skutek.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Teraz to on skinął głową na potwierdzenie słów, które Rwąca Zawieja do niego kierowała. Nie potrzebował dowiadywać się w tym momencie niczego więcej, sam też nie miał nic do powiedzenia. Wystarczyło jedynie poczekać pewien czas i wszystko stanie się jasne.
Czy przez ten czas oczekiwania będzie w ogóle myślał o tym, co nadejdzie, jeśli ich kocięta rzeczywiście zaczną istnieć? Nie był pewny. Rola, w której się znalazł wciąż wydawała się przez większość czasu dziwna, nierealna. Być może miało tak pozostać aż do momentu, w którym ujrzy je na własne oczy. Lub jeszcze dłużej. Jakby nie był tak naprawdę ich ojcem, były to dzieci tylko Rwącej Zawiei i nikogo innego. Nie umiał jeszcze tego stwierdzić, być może w tym, co wydarzyło się przed chwilą, był jednak jakiś element, który wpłynął na wojownika wystarczająco, by teraz nie umiał w pełni myśleć.
Stał kilka uderzeń serca, zastanawiając się, czy powinien powiedzieć cokolwiek, ale żadne słowa nie przychodziły mu na myśl. Mógł wrócić sam do Obozu, teraz, gdy ich zadanie zostało już wypełnione, nie musieli trzymać się razem.

// zt

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości