Wojownik bardzo się starał - zrobił wszystko jak należy, mało tego! Wspiął się na drzewo właściwie niezauważony, jednakże nie miał szczęścia tym razem. Ptaszynie najwidoczniej ów drzewo przestało odpowiadać i nim kocur zdołał je złapać, ono już odleciało, pozostawiając po sobie jedynie kilka piórek, które mu wypadły.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Syn Olchowego szeptu, z biegiem czasu, zaczął coraz bardziej przypominać ojca nie tylko z charakteru, ale i z wyglądu. Jest na pewno jednym z najwyższych kocurków w miocie. Cechuję go mocna sylwetka, o szerokich barkach oraz długim, puchatym ogonie i długie, atletyczne łapy. Futro Szrona jest wyjątkowo puszyste i gęste, czasami nawet potargane w niektórych miejscach, a jego odcień to bury. Przepasają je również smolisto-czarne, tygrysie pręgi, które tworzą charakterystyczne "M" na głowie. Jeżeli już mowa o głowie, to na pysku widnieją piaskowe przejaśnienia, a powyżej pyszczka można ujrzeć parę ślicznych blado-zielonych ślepi w których kryję się tajemniczość. Jeszcze wyżej można dostrzec duże uszy z jaśniejszymi pędzelkami na końcach.
Zapraszam do KP : )
Fiołkowe wzgórze [Krz], Jeżynowy Jar [KG], Burzowa Łapa, Śnieżyczka [KW]
Szron po swojej wojowniczej ceremonii częściej wychodził na samotne polowania i patrole, chociaż przy tych drugich już prędzej brał za sobą towarzystwo. Na polowaniach eksplorował również Cieniste tereny i dokładnie sprawdzał czy nie czuć w pobliżu żadnego intruza, który śmiał przekroczyć granicę. Polować w końcu również można niedaleko granic, prawda? a może akurat trafi się jakiś przybłęda chętny na solidne obicie pysia. Mroźny książę tym razem jednak zrobił wyjątek i postanowił pójść na polowanie ze swoją matką, Ciemną Tonią. Szron pomimo swojego charakteru był dość rodzinny i lubił przebywać w towarzystwie Olchy, Ciemnej oraz rodzeństwa, a wspólne polowanie brzmiało kusząco. Ich spacer nad Mechowisko minął na spokojnej i raczej luźnej rozmowie, a pogoda również dzisiaj dopisywała pomimo Pory Nagich Drzew. Na niebie widać było pojedyncze przebłyski słońca, a trawa nie była aż tak zmrożona jak zazwyczaj, dlatego dzień był bardzo dobry do polowania, a przynajmniej tak wydawało się buremu. Kiedy wreszcie dotarli na miejsce, Szron skinął łbem mrucząc:
- Powodzenia matko - a następnie poszedł przed siebie na lekko ugiętych łapach, ogonem oraz głową zrównanymi z linią grzbietu oraz uszami przyciśniętymi do czaszki. Wiatr wiał mu prosto w pysk, a kroki stawiał ostrożnie, uważając aby niczego nie przydepnąć. Pora na łowy.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Propozycja polowania wraz z jednym ze swoich synów była chyba najlepszą propozycją, jaka mogła otrzymać oczywiście oprócz wspólnego polowania z Olchowym Szeptem, dlatego też z wielką chęcią postanowiła na nią przystać. Pogoda tego dnia dopisywała, nawet jeżeli wciąż na Terenach Klanu Cienia gościła Pora Nagich Drzew, było dosyć ciepło i ładnie, co jeszcze bardziej zachęcało do polowania! Kiedy dwójka dotarła na miejsce, Ciemna Toń skinęła łbem Oszronionemu Szczytowi, uśmiechając się przy tym delikatnie.
- Powodzenia synu. Pamiętaj, gdyby coś się działo, wołaj. - rzekła, kołysząc ogonem na boki. Dalej zaś odwróciła się od Oszronionego Szczytu zmierzając w przeciwnym do niego kierunku. Kiedy uznała, iż odległość, którą stworzyła między nimi odchodząc, jest wystarczająca; odbiła w bok, żeby ustawić się pod wiatr. Następnie ugięła łapy, zawisając na nich tuż nad ziemią. Kolejno przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, a wyostrzony wzrok i nastawione uszy starały się przechwycić jakie poruszenie lub szelest.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Wspólne polowanie z mamą na pewno jest dobrym sposobem na spędzenie czasu. Szczególnie, jak ma się ze sobą dobre relacje. Oszroniony Szczyt, będąc świeżo mianowanym wojownikiem, wyruszył na poszukiwania. Zwierzyna - choć mogłoby się wydawać, że będzie jej pełno - to schowała się do swoich norek, gdyż bury kocur nie dostrzegł żadnego ptaka czy nornicy. Tak więc na razie pustka, jednak nikt nie powiedział, że każdy znajdzie wszystko od razu.
Ciemna Toń miała za to więcej szczęścia od syna. Dostała zwierzynę niemalże pod nos i nie musiała się zbytnio wysilać nad poszukiwaniami. Usłyszała charakterystyczny świergot, który już za chwilę nasilił się. Źródło dźwięku było dosłownie przed nią - stosunkowo niewielki, szary ptak o rudej piersi, gardle i fragmencie głowy wylądował na ziemi niedaleko pobliskiego drzewa. Rudzik - bo to o nim mowa, w ogóle nie zdawał sobie sprawy z obecności wojowniczki. Okazja jak znalazł.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Czy to zasługa Gwiezdnego Klanu, czy może zwyczajnego szczęścia? Ciężko powiedzieć, jednakże już po chwili bursztynowym ślepiom Ciemnej Toni ukazał się nie kto inny jak niewielki rudzik. Uśmiechnęła się w duchu i nie tracąc czasu, przystąpiła do właściwej części polowania. Poprawiła się na łapach, nieco bardziej je uginając, jednak wciąż mając brzuch zawieszony nad ziemią. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy. Następnie zrównała ogon z resztą ciała coby uniknąć przyczepionych liść czy innych świństw, które mogły się go uczepić. Ponadto ustawiła się pod wiatr i kontrolując miejsca, w których kładła ostrożnie łapy, jeśli były miejsca, za którym i mogła się schować, szła po delikatnym łuku, jeśli jednak takowych nie było cóż, co jakiś czas zatrzymywała się w bezruchu, nie chcąc za wszelką cenę zostać zauważonym. Kiedy udało jej się podejść wystarczająco blisko ptaszyska, aby oddać skok, wybiła się z tylnych łap i mając wyciągnięte pazury u przednich łap, wycelowała w skrzydła szarego ptaka, chcąc go nie dość, że przyszpilić do ziemi, to dodatkowo połamać mu skrzydła, coby w razie, gdyby udało mu się wykaraskać spod jej łap, za daleko nie uciekł, a już w szczególności nie wzbił się w powietrze.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Szczęście, czy też Gwiezdny Klan sprzyjały wojowniczce również w czasie podchodzenia do zwierzyny. Bezproblemowo zastosowała pozycję łowiecką, a rezultat mógł być tylko jeden. Ptak skończył przygnieciony do ziemi przez Ciemną Toń i padł niemalże od razu. Pierwsza zdobycz już jest!
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Bez większego problemu udało jej się złapać zdobyć, która już po chwili legła między jej łapami martwa. Oblizała pysk i rozejrzała się za dobrym miejscem na ukrycie ptaka. Wybrała miejsce niedaleko jednej z turzyc, przy okazji układając ponad zakopaną zdobyczą kilka naznoszonych patyków czy kamieni, tak aby było wiadome, gdzie została ukryta. Po tym dziękując Gwiezdnym ponownie przyjęła pozycję łowiecka. Ugięła łapy, a oblizując czarny nos, złapała kierunek wiatru, pod który automatycznie się ustawiła. Nastawiła uszy i bacznie się rozglądając ruszyła przed siebie, co by wypatrzeć swojej kolejnej ofiary.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Ciemnej Toni zdecydowanie dopisywało dzisiaj szczęście. Nie minęło zbyt dużo czasu, a tu już mogła wyczuć kolejną zwierzynę, na którą będzie mogła zapolować. Była to jedna kaczka, która siedziała sobie nieco schowana wśród turzyc, grzebiąc swoim dziobem gdzieś w podmokłej ziemi. Nie zdawała sobie sprawy z obecności cienistej wojowniczki, której trafiła się idealna okazja.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Długo nie musiała szukać od pochowania pierwszej zdobyczy, bowiem już po chwili jej oczom ukazała się schowana za turzycami kaczka. Niemały uśmiech wstąpił na jej czarne lico, a już po chwili językiem przejechała po wargach, oblizując się z wielką chęcią zatopienia kłów w jej szyję. W tym celu poprawiła się na łapach, upewniając się przy okazji, że są ugięte, ciężar ciała spoczywa na tylnej jej partii, a brzuch przy tym nie szura po ziemi. Następnie zrównała ogon i głowę z resztą ciała i ustawiając się odpowiednio pod wiatr, mając na uwadze, że może on zmienić kierunek, mknęła pomiędzy turzycami, delikatnie po łuku, co jakiś czas oczywiście patrząc pod łapy, żeby wszelakie świństwa się pod nie, nie nawinęły. Czasem na wszelki wypadek przystawała w bezruchu, a kiedy udało jej się podejść na odpowiednią odległość, wybiła się z tylnych lap i mając wyciągnięte pazury, zamierzała przygnieść ptaka do ziemi, by zacisnąć na jego szyi swe kły i tym samym ukrócić jego życie.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Cienista wojowniczka ponownie miała dużo szczęścia, choć zapewne o jej sukcesie zadecydowało przede wszystkim doświadczenie w polowaniu. Kaczka nie miała więc żadnych szans i w zasadzie to do samego końca nie zdawała sobie sprawy ze skradającego się drapieżnika w postaci Ciemnej Toni. Kocica bez problemu skoczyła i przygniotła ptaka do ziemi i następnie pozbawiła życia ugryzieniem w kark. To już drugi łup dzisiaj!
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Szczęście widocznie bardzo sprzyjało dzisiaj cienistej wojowniczce, bowiem po kilku uderzeniach serca między jej łapami legła martwa kaczka. Ucieszyła się na tę wieść i już po chwili oblizała pysk z juhy kolejnego ptaka do kolekcji. Może i powinna zostać i jeszcze dalej polować, bowiem sił jeszcze sporo miała no i na pewno udałoby jej się jeszcze coś upolować, jednak zrezygnowała z tego pomysłu. Dlatego też poprawiając uchwyt na szyi kaczki, ruszyła do wcześniej zakopanego wróbla, którego następnie, odnajdując miejsce, w którym go ukryła; wydostała stamtąd i razem z tymi łupami poczekała na Oszroniony Szczyt, aby razem mogli wrócić do obozu.
[zt]dziękuje za rzucanie kostką! Co prawda krótkim, ale i tak uvu
Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Moje relacje z rodziną? Bywało lepiej, bywało gorzej, ale jakoś tam się starałem. Ostatnio zdarzało mi się rozmawiać z Mknącą Zawieruchą i ku mojemu zaskoczeniu potrafił wypowiedzieć więcej niż dwa słowa. I to na raz! To był naprawdę niespodziewany i zadziwiający przełom w życiu moim, jak i zapewne mojego brata, więc nie chciałem tego zmarnować. Może kiedyś złoży dla mnie więcej niż jedno zdanie na raz, to byłoby coś. W każdym razie pewnego dnia zaproponowałem mu wspólne polowanie. Możemy tym przysłużyć się klanowi i spędzić trochę czasu razem. Jak uroczo. Tego dnia pogoda sprzyjała, więc blisko zachodu słońca spotkałem się z pręgowanym kocurem i wyruszyliśmy razem na łowy. Było raźniej, było przyjemniej. Powinienem częściej wychodzić na takie wypady z rodzinką! Co prawda moja relacja z małomównym bratem cały czas była dość dziwaczna, ale chyba wszystko szło ku lepszemu. - Udanych łowów, bracie. - rzuciłem nonszalancko, po czym w pełni się skupiłem. Ugiąłem się nisko na łapach, ustawiłem pod wiatr i cicho stąpałem w poszukiwaniu pierwszej ofiary.
W przeciwieństwie do Chłodnej Łapy sam nie narzekałem na kontakty z rodziną, być może dlatego, że cały czas byłem w klanie. Wykonywałem własne obowiązki, jednak miałem też chwile dla siebie. I właśnie pewnego dnia podczas takiej chwili mój czarny brat zaskoczył mnie propozycją wspólnego polowania. Nie odmówiłem mu, zgodziłem się, zaciekawiony tym, co nim kierowało.
O umówionej porze spotkałem się z Chłodem i ruszyłem poza obóz, by poszukać zdobyczy dla klanu. Najpierw oddaliliśmy się trochę, by potem przystąpić do działania.
- Wzajemnie. - odpowiedziałem po prostu, patrząc na brata. Nie daj się znowu porwać. Odczekałem chwilę, aż oddali się trochę ode mnie, po czym sam ruszyłem w nieco innym kierunku, jednak nadal zmierzając pod wiatr. Przyjąłem pozycję łowiecką i ruszyłem w przód, skradając się i nie hałasując.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Zbyt piękne by było, jakby w pierwszej sekundzie już się coś napatoczyło pod łapy terminatora. Polowanie nie może w końcu być tak proste, a niekiedy trzeba się naprawdę wysilić. Syn Olchowego Szeptu szedł przed siebie, a nic intrygującego nie przyciągnęło jego uwagi. Cóż, trzeba jeszcze poszukać!
Głośne dźwięki dotarły do uszu wojownika, brzmiało jak krótkie krzyki, dość donośne, a temu wszystkiemu towarzyszył szelest skrzydeł. Dość łatwo było dopasować ptaka do tych odgłosów, w końcu gołąb takich nie wydaje, a były naprawdę charakterystyczne. Ptak z zieloną głową stał pośrodku mchu i swoim płaskim dziobem czyścił skrzydła. Pióra wciąż miał mokre, co świadczyło, iż właśnie niedawno zdecydował się na opuszczenie jeziorka. Dlatego kaczor zajęty swoimi skrzydłami nie dostrzegł – jeszcze – niebezpieczeństwa, które lada moment może nadejść.
Kiedy usłyszałem pierwsze, charakterystyczne dźwięki, przystanąłem w miejscu i skuliłem się, a dopiero po tym zacząłem rozglądać się za ich źródłem. I nie musiałem daleko szukać - niedaleko mnie stał kaczor, który najwyraźniej mnie nie dostrzegł. To dobrze. Oczywiście nie zamierzałem przepuścić okazji. Podniosłem się nieco tak, by nadal mieć ugięte łapy, jednak nie chciałem szorować brzuchem po podłożu, ogon i łeb zaś ustawiłem w jednej linii z grzbietem. Upewniłem się, że będę podchodził ptaka pod wiatr, po czym ruszyłem, uważając na to, gdzie stawiam łapy. Nie zamierzałem przecież spłoszyć go głupim błędem niczym terminator na pierwszym polowaniu. Pamiętałem też o tym, by chować się możliwie jak najczęściej przed czujnymi oczami kaczora, a także o przystawaniu w miejscu równie często, jeśli nie miałem możliwości ukrycia się. Zamierzałem podejść do niego jak najbliżej, by potem skoczyć, chwycić go pazurami za pierzaste skrzydła, a zaraz później uśmiercić ugryzieniem w szyję.