Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Co prawda nie chodziłem zbyt długo, ale widziałem, że Gwiezdni coś nie chcieli mi sprzyjać. Aż dziwne! No jak to tak, komu jak komu, ale mi? Ja to powinienem zbierać zwierzę za zwierzem, w końcu każdy wiedział, że talentu mi nie brakowało. No, może nie każdy, ale ja to wiedziałem, a to chyba najważniejsze. Nawet już zrozumiałem, że trzeba być ostrożniejszym, jeśli nie chce się wpaść w łapy Dwunożnych. Takim ja doświadczonym kocurem jestem, a co! No, ale zwierzyny póki co nie mogłem wypatrzeć. Trochę to przykre, ale najwidoczniej nawet takiej gwieździe, jaką jestem ja, nie zawsze wszystko musi wychodzić. Może to i nawet lepiej, bo gdyby wszystko zawsze mi wychodziło, to chyba cały klan wpadłby w kompleksy.
A więc szedłem dalej na ugiętych łapach, nie szurałem brzuchem po ziemi i starałem się stąpać jak najciszej, nie deptać każdej napotkanej gałązki. Cały czas pilnowałem, by poruszać się pod wiatr i rozglądałem się uważnie w poszukiwaniu potencjalnej ofiary. Coś musiało tu być, innej opcji nie widziałem!
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Umówił się z Ostrą na polowanie. Nic nowego i zjawiskowego, nieraz wybywali na takie wypady, a więc i ten dzień nie był szczególnie wyjątkowy, poza tym, że niebo było lekko zachmurzone, a słońce nie dawało aż tak w kość, więc na pewno ten dzień będzie bardziej znośny i komfortowy dla pary. Postanowili wybrać się w okolice Czarnego Ogona jako, że był tam jeden z lepszych terenów i będą mogli rozdzielić się tak, aby wzajemnie nie płoszyć sobie zwierzyny, ale jednocześnie tak, by w przypadku jakiejś niespodziewanej sytuacji być jednak wystarczająco blisko siebie. – Mam nadzieję, że nie będę musiał cię ratować z łap jakiegoś lisa – parsknął z przekąsem i trącił ją łokciem w żebra, spoglądając w jej ślepia kątem oka, dodając do tego cwany uśmiech, który wpłynął na jego kolorowy pysk. W razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa był w stanie rzucić wszystko i przybiec swojej partnerce z pomocą. Miał jednak nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby i całe polowanie przebiegnie spokojnie, kończąc się sporą ilością zwierzyny. Potrzebowali jej teraz bardzo, zwłaszcza, że rosło im nowe pokolenie wojowników, tudzież po prostu jego rodzeństwo, heh. Rozdzielili się w pewnym momencie, Polny rzucił do miłowanej krótkie "powodzenia", a potem ugiął masywne łapy, ruszając pod wiatr, uważnie nasłuchując i węsząc, starając się wykryć jakiś szelest czy dźwięk, lub dostrzec poruszenie w trawach.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Polowanko czas! Ostra bardzo lubiła polować a zwłaszcza wtedy kiedy przychodziła do obozu z fajnymi łupami.
Dzisiaj miała okazję pójść na polowanie z Polnym co ją to ucieszyło. Każda nawet mała chwila z burym kocurem dawała Ostrej trochę radości.
Słysząc słowa partnera, Ostra uśmiechnęła się lisio. - Zobaczymy kto kogo będzie ratować jak przyjdzie co do czego. Upoluj coś porządnego! - zaśmiała się a następnie musneła kocura po boku ogonem, przekazując wiadomość żeby on uważał. Nie chciałaby żeby coś mu się stało. Wiedziała, że jest silny ale... Zawsze może się znaleźć silniejszy. Nie chciała stracić kolejnego ważnego dla niej kota. Może już trochę księżycy minęło od tragicznych zdarzeń ale nie zostały przez Ostrą zapomniane. Nadal je miała z tyłu głowy mimo iż ostatnio jest wesoła i radosna. Nie dobijało ją to a jedynie uświadamiało, że trzeba zawsze być czujnym.
Wreszcie przyszedł czas rozdzielenia się. Rzuciła Polnemu również krótkie "powodzenia" i ruszyła w swoją stronę by się oddalić trochę od kocura. Ugieła łapy i szła pod wiatr starając się złapać jakiś trop który doprowadził by ją do zdobyczy. Bardzo by chciała wrócić z czymś co nakarmi chociaż jednego kota. Nasłuchiwała uważnie jak również wąchała chcąc wyczuć jakiś znajomy zapach świeżego ptaka bądź myszy lub cokolwiek innego.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Idąc przez mechowisko można było szybko pożałować wybranych terenów na polowanie. Mokro, nawet pomimo pory nagich drzew, do tego zimno, a jak wiadomo gdy jest się mokrym to i czuje się zimniej. A jednak dla Polnego Chwasta wybór terenów okazał się zaskakująco dobry. Najpierw dotarł do niego zapach, a później dźwięk drobnych kroczków na podmokłym podłożu - Polny znalazł szczura. Serce mogło mu zabić przez chwilę mocniej, bo grupy szczurów bywały niebezpieczne, ale w tym wypadku był to tylko jeden jedyny szczur, wytrwale próbujący wykopać coś spod gnijącej na mchu gałęzi.
Dla Ostrego Kwiatu wybór miejsca okazał się mniej trafny. Szła, i szła, i szła i dalej ani widu ani słuchu nawet najdrobniejszej zwierzyny. Nic. Tylko mokro i zimno i średnio przyjemnie. Może powinna zmienić nieco kierunek? A może pójść kawałek dalej? A może to zwyczajnie nie był jej dzień? Nie pozostało nic, prócz szukania dalej.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Zapach to za dużo powiedziane. To, co poczuł Polny to smród. Kiedy dostrzegł szczura, zamarł w miejscu i od razu wzmożył swoją czujność. Na szczęście szkodnik ten był sam, a w okolicy najwyraźniej nie miał swojej zapchlonej rodzinki, dlatego zastępca Klanu Cienia mógł zająć się jego likwidacją. Od razu. Ugiął łapy, przenosząc ciężar swojego ciała na tylne łapy, a brzuch trzymając przy ziemi, choć nie za blisko niej - zaczął podchodzić bliżej szarego gryzonia, trzymając się pod wiatr, a ogonem i łbem na równi z linią grzbietu. Nie mógł pozwolić sobie na jakikolwiek błąd, dlatego starał się patrzeć pod łapy i poruszać możliwie jak najciszej tylko potrafił, wykonując krótkie, ciche wdechy, coby nie zaalarmować szczura o swojej obecności, z resztą, i tak zajęty był czymś innym. Kiedy podszedł na odpowiednią odległość, wybił się z tylnych łap, chcąc nabrać prędkości, a następnie dopaść do szkodnika i jednym, mocnym szarpnięciem szczęk pozbawić go życia.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Uhh... Ostra coś czuła, że nie będzie łatwo coś znaleźć. W końcu zbliżała się pora Nagich Drzew i zwierzyna ukrywała się w najgłębszych norach. Ah... Bardzo by chciała znaleźć chociaż marną mysz. Bardzo nie lubiła wracać z pustymi łapami do obozu i często więc spędzała dużo czasu na polowaniu zwłaszcza teraz. No ale nic, trzeba szukać dalej a nie rozczulać się na tym, że jeszcze nic nie znalazła. Miała nadzieję, że Polny miał więcej szczęścia niż ona.
Tak więc Ostra postanowiła szukać dalej w tym samym kierunku w którym poszła, zwracając uwagę by iść pod wiatr i starając się być cicho by nie spłoszyć jakiejś zwierzyny, która mogła być w pobliżu. Omijała przeszkody, które mogły spowodować jakiś hałas i uważnie nasłuchiwała, rozglądała się i wąchała chcąc znaleźć jakiś trop.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Szczury były nieprzyjemnym widokiem dla kotów, szczególnie w grupach. Ale ten jeden był taki sam, samiuteńki, samotny - prosił się o likwidację. I to co sobie Polny zamierzył to osiągnął. W kilku krokach był bliżej, w jednym susie doskoczył do zwierzyny, jednym szarpnięciem ją ukatrupił. Jeden szczur na świecie mniej, jedno mniej zmartwienie dla zastępcy Klanu Cienia.
Chwilę to Ostremu Kwiatowi zajęło, ale w końcu dotarł do niej zapach - oraz krakanie - potencjalnej zwierzyny. Do tej pory wydawało się, że wszystkie wrony gdzieś latały, lub były daleko i skrzeczały, ale ta jedna postanowiła wylądować. Przysiadła na przewróconym pniu młodego drzewka i skrzeczała w niebogłosy, z zupełnie nieznanego powodu. Idealny cel w idealnym miejscu. Nic tylko ją upolować.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Starał się uśmiercić szczura najszybciej, jak tylko potrafił, aby ten nie zaalarmował swoich ewentualnych towarzyszy, chociaż, gdyby ten tu szkodnik miał jakiś pobratymców, Polny pewnie już by ich spotkał. Zakopał gryzonia, przysypując ziemią i zostawiając taki łysy kopiec ziemi. Nie wiedział jeszcze, czy zaniesie to na stos, pewnie nie, bo obawiał się, że te paskudy mogły przenosić jakieś choroby, ale teraz się nie będzie nad tym zastanawiał. Ugiął łapy i ruszył pod wiatr, nasłuchując i węsząc dookoła w poszukiwaniu zwierzyny, która tym razem jednak nada się do skonsumowania, a nie do wywalenie i zapomnienia o niej. Miał nadzieję na coś większego i tłustego, co wypełni brzuchy niejednego kota. Jakiś spory zając, albo ptak powinien wystarczyć, aby wypełnić to pragnienie.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ha! Jej nos i słuch były najwyraźniej w dobrej formie bo szybciutko wyczuł skrzeczenie jak i zapach wrony. Te ptaszyska strasznie się wydzierały i niekiedy potrafiły Ostrą wkurzyć tym ale nie tym razem! Ostra właśnie zamierzała uciszyć ten okropny śpiew czarno-białego ptaka. Przystąpiła więc szybko do pozycji łowieckiej. Ugięła wszystkie swoje łapy, zrównała grzbiet wraz z ogonem i głowa, obniżyła lekko uszy a brzuch trzymała nisko ziemi ale tak żeby nie szurał o podłoże. Następnie sprawdziła wiatr, który wiał na jej pysk a potem zaczęła uważnie iść w kierunku zdobyczy. Unikała wszelakich przeszkód i starała się być bardzo cicho by wrona ją nie zauważyła. Gdy była blisko, na chwilę zamarła by nie zwrócić na siebie uwagi. Siedziała sobie na pieńku, odwrócona tyłem do kotki a Ostra, schowała się pośród traw, czekając na odpowiedni moment. Była to sytuacja idealna by upolować ptaszysko i gdy wyczuła odpowiednią chwilę, wybiła się z tylnych łap. Z wysuniętymi pazurami, starała się chwycić wronę za skrzydło by potem przygnieść ptaka do ziemi.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Tym razem Polny Chwast nie miał szczęścia. Szedł i szedł, szukał i szukał ale nic nie znajdywał. Towarzyszył mu jedynie szum wiatru wśród traw i świadomość, że gdzieś blisko jest Ostry Kwiat. Nie pozostawało nic, jak próbować dalej. A jeśli nic dzisiaj nie znajdzie? Zawsze istniała możliwość wrócenia do zabitego szczura, nawet jeśli myśl o zjedzeniu go wydawała się ohydna.
Ostry Kwiat podeszła do wrony tak, jak na wojownika przystawało, stosując się do zasad, których została nauczona - i zdecydowanie się to opłaciło. Ptaszysko nie zauważyło zbliżającej się kotki, czekając właściwie jak na tacy aż zostanie złapane. Raz, dwa i już - Kwiat złapała za skrzydło, przygniotła stworzenie do ziemi, i choć to zaczęło się wyrywać i skrzeczeć w niebogłosy kocica miała doskonałą pozycję by zakończyć żywot czarnego ptaszora.
+15exp
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Nic nie znajdzie? Niemożliwe! Nie zamierzał się poddawać, jeden zabity szczur to za mało, a i tak zapewne nie przyniesie go do obozu, a jeśli już, to sam go zeżre, nie chcąc narażać swoich klanowiczów na ewentualny... uszczerbek na zdrowiu w postaci zatrucia czy innego świństwa. Szedł dalej, rozglądając się i węsząc. Wciąż miał wielkie nadzieje, które nie marniały ani trochę.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Bez problemu udało się złapać Ostrej wrone za skrzydło i wojowniczka nie czekała długo by następnie udusić ptaka swoimi zębami a gdy wreszcie stracił życie, kotka uśmiechnęła się dumnie do samej siebie. Chwyciła wronę do pyska i zaczęła się rozglądać za miejscem gdzie mogłaby swoją zdobycz schować. Uznała że dobra miejscówka będzie pod jednym krzakiem, który bł dość charakterystyczny gdyż był dość wielgaśny. Tak więc wykopała dół by następnie wrzucić tam swoją zdobycz a potem porządnie zakryć ziemią by jakiś inny drapieżnik się nie dobrał do jej łupu. Gdy się upewniła, że dobrze wykonała robotę, postanowiła dalej szukać. W końcu taki ptaszek to nic. Tak więc Ostra poszła szukać dalej. Sprawdziła wiatr i szła pod prąd. Oczywiście jak wcześniej, uważała na każdą przeszkodę i starała się być jak najciszej jak tylko potrafiła. Wytężyła wszystkie swoje zmysły; nasłuchując, węsząc i rozglądając się cały czas.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Chociaż dwoje kotów nie widziało się w tym momencie oboje dzielili ten sam los. Idąc przez mechowisko w środku pory nagich drzew udało im się złapać jedną zdobycz, i na ten moment nie znajdowali nic więcej. Polny przeszukiwał okolicę ale nie znajdował nawet najdrobniejszego śladu. Ostry Kwiat na chwilę złapała ślad, ale niestety taki, który pojawiał się znikąd i prowadził również donikąd. Wyraźnie jeśli chcieli upolować dzisiaj coś jeszcze musieli spędzić więcej czasu starając się coś znaleźć.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Nie zamierzał się w żadnym stopniu poddawać, musiał upolować chociaż jednego piszczka, który nada się do spożycia i nie wróci do obozu, dopóki dopóty tego nie zrobi. Wciąż pozostawał na lekko ugiętych łapach, poruszając się pod wiatr i nasłuchiwał. Może powinien był troszkę bardziej oddalić od Mechowiska? Istniała szansa, że w tej okolicy było po prostu mało zwierzyny, albo to on i Ostra mieli ogromnego pecha.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ugh i ponownie Ostra nie znalazła żadnego porządnego tropu, który mógłby doprowadzić ją do jakiejś zwierzyny. Czyżby jej szczęście już się tak szybko skończyło? Co prawda znalazła jakiś trop ale zaprowadził ją donikąd. Więc szylkretka długo nie myśląc, zaczęła szukać czegoś innego. Rozglądała się i nasłuchiwała uważnie. Pilnowała się by uważać i iść pod wiatr. Stawała co jakiś czas by chwilę się skupić, węsząc czy przypadkiem nie ma w pobliżu czegokolwiek. Omijała różne przeszkody, które mogły spowodować hałas i cały czas trzymała wszystko pod swoją kontrolą, oddychając spokojnie i poruszając się płynnie.
Może zaraz coś się znajdzie... Może...