Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak szczura 7: udany (100%) = 1 Atak Zimna (na szczura 7): słaby (50%) = 6
Nie no, jednak poszło. Złapanie go lekko zębami za kark w połączeniu z lejącą się krwią doprowadziło do śmierci ostatniego. Na nic nie zdało się już nawet kolejne ukąszenie.
Zimna Krew: S: 8(11) | Zr: 8(11) | Sz: 3(4) | Zm: 7 | HP: 29-1-1=27/70 | W: 17-2=15/50
» wykorzystane przerzuty: 2/2
» celność -1
» od następnej tury celność -3
» obniżone statystyki
» rana 0. stopnia: ślady zębów na pięcie lewej, tylnej łapy
» rana 1. stopnia: głęboka rana po zębach na prawym udzie, krwawi (-1hp/tura); brak infekcji
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na palcu przedniej, prawej łapy
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na nadgarstku przedniej, prawej łapy
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na palcu przedniej, lewej łapy
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na palcu przedniej, lewej łapy
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na przedniej, lewej łapie
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na przedniej, lewej łapie
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na przedniej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na palcu przedniej, lewej łapy
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na palcu przedniej, lewej łapy
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na nadgarstku przedniej, prawej łapy
» rana 0. stopnia: lekkie ugryzienie na nadgarstku przedniej, prawej łapy
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z przedniej, prawej łapy
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z przedniej, prawej łapy
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z przedniej, lewej łapy
» rana 0. stopnia: ugryzienie na palcu przedniej, lewej łapy
Szczur 1: S: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 0/20 | W: 12/15
» rana 2. stopnia: mocne ugryzienie na szyi; krwawi (w pierwszej kolejce -3hp, potem -2hp/tura)
» śmierć Szczur 5: S: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 0/20 | W: 12/15
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na gardle; krwawi (w pierwszej kolejce -3hp, potem -2hp/tura)
» śmierć Szczur 6: S: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 0/20 | W: 11/15
» rana 2. stopnia: rozorany grzbiet; krwawi (w pierwszej kolejce -3hp, potem -2hp/tura)
» śmierć Szczur 7: S: S: 2(4) | Zr: 2(4) | Sz: (2)5 | Zm: 3 | HP: 5-1-6=0/20 | W: 9-1=8/15
» obniżenie statystyk
» rana 1. stopnia: ugryzienie na uchu; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść
» rana 0. stopnia: ślad po zębach na karku
» śmierć
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
I to… byłoby tyle.
Przeżył (choć ledwo) swoje pierwsze starcie z przeciwnikami. Pozbierał złapane wcześniej zdobycze i udał się z powrotem do obozu.
// zt
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Zbliżająca się Księżycjada była miłym urozmaiceniem codziennego życia, zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń. Z początku wojowniczka była sceptyczna, szybko się jednak przekonała do wydarzenia. Głównie za namową Dziczego Dołu. Większość Klanu powinna być również obecna, chociażby obserwując wszystkie próby, więc chyba nie musiała się o nikogo martwić.
Nie była pewna, w których próbach chce uczestniczyć. Chciałaby spróbować wszystkich, jednak było to niemożliwe. Co nie oznaczało, że nie mogła się przygotowywać, póki miała jeszcze czas na wybór. Jedna z prób jednak wyznaczała się umiejętnością, której wojowniczka nie posiadała. Pływaniem. Zastanawiała się od dawna nad nauką pływania, kiedyś rozmawiała nawet o tym ze Srebrzystą Łuną, która rzuciła luźno propozycją nauczenia jej. Kiedy więc miała być lepsza okazja na przypomnienie tego młodszej wojowniczce, niż teraz?
Koza czekała więc w umówionym miejscu, blisko brzegu Księżycowego Jeziora.
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
Jakikolwiek sposób na oderwanie myśli od ostatnich wydarzeń był sposobem dobrym.
Córka Chmurki była kotem biegłym, jeśli chodziło o szukanie pozytywów. Czymś jednoznacznie pozytywnym była przykładowo dopisująca pogoda, taka, która sprzyjała spacerom i innym aktywnościom... z dala od cienistego obozu. Bez wahania przystała więc na propozycję nieco starszej wojowniczki - Koziej Skarpy, kiedy ta poprosiła o małą lekcję pływania.
Nad wodą zjawiła się w towarzystwie dymnej wojowniczki, którą uraczyła promiennym uśmiechem.
- Gotowa?
Sama nie zamierzała zbytnio moczyć futerka. Zbyt długo je dziś układała!
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Przytaknęła z lekkim uśmiechem, witając srebrną wojowniczkę skinięciem łba.
- Jak nigdy. - Odparła, od razu wstając i zbliżając się do krawędzi brzegu. Przyjrzała się chwilę tafli wody, dochodząc do wniosku, że tu jeszcze była wystarczająco płytka, by nie musiała się martwić nawet w razie ewentualnego poślizgnięcia. Powoli weszła do wody, nieco się krzywiąc na chłodną temperaturę, jednak stojąc dzielnie w miejscu. Zaraz i tak się przyzwyczai.
- To... Od czego zacząć? - Spytała, nie ruszając się jeszcze. Przede wszystkim dlatego, że nie wiedziała nawet jak. No i dając sobie chwilę, aby przywyknąć do przyklejonego od wody futra.
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
- Ach, musisz wybaczyć, najdroższa! - oznajmiła - Zdecydowanie zbyt długo układałam dziś futerko... pozwól, że poobserwuję z odległości! Jednak śmiało, tym sposobem mam lepszy ogląd na sytuację - i twoją technikę!
Zasiadła więc na brzegu i obserwowała, jak dymna wojowniczka bierze się do nauki pływania. Całe szczęście, Srebrzysta Łuna była cierpliwą mentorką i nie wątpiła w to, iż Kozia Skarpa była równie pojętna.
- A więc, Kozia Skarpo... - zaczęła - Pływanie można porównać do... chodzenia, tak! Tylko w wodzie. Z pewnością będziesz czuć jej opór, ale to oznaka, iż poruszasz się do przodu. Zatem.. Do przodu! Możesz rozszerzyć nieco palce u łap, koniecznie wysoko unieś głowę - nad taflę, a ogon ułóż tak, by swobodnie dryfował.
Przyjrzała się poczynaniom i postępom córki Bluszczowego Pnącza, by w końcu zapytać:
- I jak wrażenia?
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Zaśmiała się cicho na słowa nauczycielki, pomimo stania w zimnej wodzie.
- Nie ma problemu, szybko się uczę. - Odparła, strzelając lekko uchem. - Po prostu mi mów co i jak. I asekuruj, w razie czego. Ale chyba nie będzie co, nie zamierzam się od razu rzucać na głębokie wody. - Dosłownie i w przenośni.
Wysłuchała w skupieniu instrukcji Srebrzystej Łuny, analizując każdy poszczególny krok w głowie. Zanim jeszcze wystartowała to lekko próbowała jedną łapą ruszyć w wodzie tak, jak poinstruowana, rozszerzając palce. No dobra. Raz kozie śmierć. Od razu nie utonie.
Wzięła głębszy oddech, w razie jakby przypadkiem zanurzyła łeb, po czym nieco odbiła się koniuszkami łap. Ruszyła przed siebie, próbując oddalić się kawałek od zupełnie płytkich wód tak, żeby w razie czego mogła jeszcze się odbić od podłoża, gdyby nieintencjonalnie zanurkowała pod wodę. Musnęła jej woda parę razy w pysk, sięgając raz czy dwa po poliki i nos, kiedy próbowała jeszcze złapać równowagę. Starała się poruszać tak, jak Mgławica mówiła; ogon układając swobodnie na wodzie, głowę ustawiając ponad powierzchnią wody, łapami uderzając mocno pod wodą, jakby chodziła. Było to... Dziwne, z pewnością. Dość męczące, zawsze miała dobrą kondycję, acz w wodzie szczególnie czuła pracę mięśni. Przełknęła słabo ślinę, kurczowo trzymając łeb nad powierzchnią, wyginając go tak, aby odpowiedzieć.
- ...No... Pływam, to na pewno! Chyba - Odparła głośno, oddychając przez pysk. - Trochę ciężko się poruszać... - Pływała dość koślawie, ale miała nadzieję, że nie najgorzej jak na pierwszy raz!
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
- Och, w to akurat nie wątpię! - zaświergotała - Z pewnością jesteś nader pojętną uczennicą, Kozia Skarpo.
A do tego wyjątkowo wprawioną wojowniczką. Gdyby tylko Srebrzysta Łuną obróciła swe priorytety o sto osiemdziesiąt stopni i postanowiła zostać wzorową wojowniczką - to dymna orientalka mogłaby być dla niej wzorem. Całe szczęście Mgławicę interesowały zgoła inne kwestie... teraz jednak pozostawała w pełni skupiona na obserwacji poczynań córki Bluszczowego Pnącza.
- Wyśmienicie! - zawołała - Niemalże jak ryba w wodzie...! A więc - dalej! Przepłyń jeszcze kawałek. Praktyka czyni mistrza, ha!
A ona w swym życiu się już napływała.
- Pamiętaj, by zachować spokój. To także element tej sztuki!
Sama zaś, siadając przy brzegu, owinęła ogon wokół łap i wciąż wpatrywała się w taflę wody.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Przełknęła ślinę, głęboko biorąc powietrze do płuc póki jeszcze opanowanie trzymała łeb nad powierzchnią. Były w niej dwa wilki - jeden chcący utrzymywać powietrze w zapasie, w razie gdyby przypadkiem zanurzyła nos pod wodę; oraz drugi, który nieco popychał jej organizm do krótkich, szybkich oddechów. Chyba ten drugi był bardziej odpowiednim sposobem, w końcu był to dość duży wysiłek fizyczny. Nie znała się, to pierwsze wydawało się bezpieczniejsze, a drugie bardziej efektywne... Jak żyć.
No, im dłużej jednak tak pływała tym szybciej przerzuciła się jednak na tą drugą opcję, oddychając szybko, podczas gdy mięśnie już z automatu powoli zaczynały ją kierować w wodzie. Zgodnie z instrukcjami Srebrzystej Łuny, powoli pokierowała się dalej, odważając się przepłynąć na nieco głębsze wody. Nie utopi się, nie utopi się, nie utopi się. Oby.
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Przełknęła ślinę, głęboko biorąc powietrze do płuc póki jeszcze opanowanie trzymała łeb nad powierzchnią. Były w niej dwa wilki - jeden chcący utrzymywać powietrze w zapasie, w razie gdyby przypadkiem zanurzyła nos pod wodę; oraz drugi, który nieco popychał jej organizm do krótkich, szybkich oddechów. Chyba ten drugi był bardziej odpowiednim sposobem, w końcu był to dość duży wysiłek fizyczny. Nie znała się, to pierwsze wydawało się bezpieczniejsze, a drugie bardziej efektywne... Jak żyć.
No, im dłużej jednak tak pływała tym szybciej przerzuciła się jednak na tą drugą opcję, oddychając szybko, podczas gdy mięśnie już z automatu powoli zaczynały ją kierować w wodzie. Zgodnie z instrukcjami Srebrzystej Łuny, powoli pokierowała się dalej, odważając się przepłynąć na nieco głębsze wody. Nie utopi się, nie utopi się, nie utopi się. Oby.
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
Oby.
Wszak Srebrzysta Łuna prezentowała się dziś nadzwyczaj dobrze i och... jak wielką szkodą byłoby ten uśmiech losu zaprzepaścić! Dziś nie ciągnęło jej do wody, a jej spokojne spojrzenie spoczywało jedynie raz na własnym odbiciu w rzecznej tafli, raz na uczącej się techniki pływania Koziej Skarpie.
Dymna przyjmowała do siebie jej rady, co momentalnie stało się zauważalne. Płynnie unosiła się na wodzie, tak, jak gdyby to leżało w jej naturze.
- Prąd rzeki może nieco spychać cię na bok... ale to nic nadzwyczajnego! Należy jedynie samemu stawić mu opór, o! Albo się dostosować!
A gdy córka Bluszczowego Pnącza sprawnie przepłynęła kolejny fragment, Srebrzysta Łuna zawołała:
- Och, brawo! Teraz pora na nowe wyzwanie... spróbuj skręcić!
I to z pewnością jej się uda - już to przecież udowodniła!
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Tego dnia wyruszył na polowanie.
Możliwie najszybciej opuścił Korzenną Jamę, by powrócić do wojowniczych obowiązków.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Żwir zdecydowanie wyróżnia się smukłą, elegancką sylwetką i tym, że nieco przewyższa swoich pobratymców. Porusza się z pewną lekkością, a długie futro nie sprawia wrażenia napuszonego, ale delikatnie przylizanego. Włos przybrał barwę czarną, poznaczoną małymi rudymi plamkami na przykład na karku, pod oczami, w okolicy prawej brwi, piersi, barków czy lewej łapy. Gdyby rdzawa barwa pokrywała większy obszar jej ciała można by zapewne dostrzec na niej cętkowane prążki.
Głowa koteczki jest proporcjonalna do reszty ciała, a strop nosa prosty, momentami nawet minimalnie wklęsły, dając wrażenie wysmuklonego. Na świat spogląda już wybarwionymi, oliwkowymi ślepiami, które w zależności od padania światła mogą sprawiać wrażenie bardziej zielonkawych, lub złotawych. Uszy koteczki osadzone na czubku łba, przyozdobione delikatnymi pędzelkami.
Oszczędna w słowach, co prawda nie aż tak jak Cichy Deszcz, jednak podobnie do matki - czego nie powiedziała to pokazała mową ciała. Księżyce kurowania się sprawiły też, że Żwir nauczyła się doceniać spokój i odpoczynek, zwracać uwagę na szczegóły. Nie sprawia w tym jednak wrażenia myśliciela, czy romantyka, a bardziej cichego obserwatora. Podobnie przygląda się rozwojowi sytuacji w Klanie Cienia i cicho popiera ojca i Psią Gwiazdę, czy ma ku temu jakiś szczególny powód? Oczywiście, w głębi duszy sama chciałaby być mianowana szybciej na terminatora i szczerze pluje sobie w brodę za swój pech, że akurat musiała przesiedzieć tyle czasu w Korzennej Jamie, dlaczego więc miałoby się tego odmawiać innym kiedy czują się na siłach? Poza tym Psia Gwiazda był przywódcą od długich księżycy, synem poprzedniego przywódcy, dlaczego miałaby się buntować przeciwko komuś pod kogo łapami Klan Cienia rośnie w siłę? Tłumaczenie się znakami od Gwiezdych wydaje jej się głupotą, bo nawet jeśli istnieją powinni interesować się Srebrną Skórką, zamiast wtykać nos między sprawy żyjących.
Gad [KC] || Bobrzy Bór [GK]
Wyszła z obozu wraz z Zimną Krwią. Miała dość oleju w głowie, aby jeszcze nie chodzić na samotne patrole czy polowania. A w towarzystwie zawsze można było powiedzieć że jest bezpieczniejsza, dlatego nie oddalając się zbytnio od kocura zaczęła szukać zwierzyny idąc pod wiatr.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Szkoda by było.
Zimna Krew spłycił oddech i zaczął się skradać. W odpowiednim momencie spróbował złapać zająca.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła